Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Kuba

Użytkownik
  • Posts

    1,854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kuba

  1. Kuba

    Przechowywanie broni

    Nie - w zębach trzymam hakapik. ;) Kiedy mam "snajperkę 600 fps" (cokolwiek to znaczy), nie potrzebuję "emki 400fps". Druga jednostka broni jest wyłącznie niepotrzebnym obciążeniem. W zupełności wystarczy ew. broń boczna, a i to zależnie od okoliczności (tak - pisze z autopsji). Nie będę tłumaczył dlaczego, bo zrobił to Wert. To jest AS, gdzie używa się replik i panują inne "warunki". A na "realne odzwierciedlanie warunków" najlepsze jest bieganie. Dużo biegania. Żeby potem jeden z drugim "realista", nie złamał się wpół pod ciężarem 3 karabinów, 10 mundurów i kartonu MRE, które zabrał na 24-48h gry. Jak odwzorowywać "real steel", to konsekwentnie - na wszystkich polach... Jak rozumiem, wg Ciebie, przy celności replik i dystansach na jakich prowadzi się z nich ogień, zbrudzenia wynikłe z normalnego użytkowania (przenoszenia) repliki, mają istotny wpływ na jej skupienie i sprawność mechanizmu. No cóż... A jak zamierzasz poradzić sobie z wiatrem? :-F
  2. Kuba

    Przechowywanie broni

    W tym celu należy wyciąć w pokrowcu dziury, alby można było jej używać bez jego zdejmowania... ;) Za dużo filmów. "Broń" trzyma się w ręku. Na milsimie nie będziesz maszerował 3 dni aby osiągnąć rejon, z którego będziesz musiał oddać celny strzał na odległość 1,5 km. Burza piaskowa też jest raczej mało prawdopodobna...
  3. Nie wchodźmy w kwestie regionalizmów, konkretnych ekip, ich polityki, itp. Szkolicie ludzi sobie - szkolcie ich jak chcecie. A cóż mi do tego? Życzliwie uśmiechnę się przed komputerem i tyle. Problem zaczyna się kiedy przy takiej okazji mitologizujecie milsim w środowisku ogólnopolskim (jw.). Taki szamanizm prowadzi (dane z autopsji) w konsekwencji do tego, że wiele osób zainteresowanych "odpuszcza" temat uważając, iż nie posiada odpowiednio taktycznego wyposażenia albo jakichś magicznych umiejętności. Dlatego pozwoliłem sobie wyrazić tzw. zdanie odrębne. Oparte zresztą w 100% na praktyce. Na koniec, tytułem wyjaśnienia: Natomiast my działamy tylko z ludźmi których znamy lub których nam polecono. W gronie, w którym my się obracamy, takie grupy raczej nie byłyby zapraszane na kolejne gry. Mojej byś nie zobaczył, gdyż nie czuję się kompetentny do dowodzenia kompanią. Co do meritum - zgoda, to jest problem. Tyle, że trochę inaczej możemy widzieć przyczyny i skutki. Ale roztrząsanie tego jest bezprzedmiotowe, z powodów jak na wstępie. Właśnie taką miarę stosujemy. Wydaje się, że z mojej strony, wyczerpuje to temat. Pozdrawiam KZ
  4. Ale mimo tego przemęczenia i przemarznięcia, wszyscy przeżywają? ;) Cóż. Szczęśliwie to nie ilość noszonego sprzętu, decyduje o doświadczeniu. A milsim, zwyczajnie, nie jest rozrywką dla wszystkich... A wracając na moment do poprzedniej wypowiedzi Lupa: To są z kolei zgubne skutki przedawkowania “Bravo Two Zero”. Łatwiej "dostać hipotermii", niż powiedzieć że nie daje się rady. Dlatego nie lekceważąc ew. zagrożeń, tego typu enuncjacje traktować radzę z dużym przymrużeniem oka. To, z grubsza, ta sama półka półka co twierdzenie (autentyk z milsimu) o zgubnych skutkach nocnych przymrozków ...w połowie lipca.
  5. Lup, ja odnoszę się wyłącznie do zaprezentowanego materiału (stwierdziłem to wyraźnie). Tym samym nie dywaguję o tym czego na nim nie ma - ani pro, ani contra. Rozumiem także, że przedmiotowa zajęcia były prowadzone w określonej "formie". Jednak opowiadanie o zestawie do przetrwania przez 12h (sic!), wyposażeniu niezbędnym do przeżycia itp. (zastrzegam - nie przytaczam dosłownie) uważam za nieporozumienie semantyczne. I mniejsza o to, że mnie ono (pardon) śmieszy. Gorzej, że innych tumani. Grey, jw. Ponadto piszesz o odpadaniu "z powodów klimatyczno-mentalnych." I tu chyba przebiega linia podziału. W większości milsimów (nie twierdzę, że wszystkich) nie ma mowy o zagrożeniu zdrowia lub życia z powodów, jak to ująłeś, "klimatycznych". To są po prostu pewne niedogodności, które trzeba przezwyciężyć. "Silnym" noszenie ze sobą cygańskiego taboru nie jest do tego niezbędne, "słabym" i tak nie pomoże. Prosisz abym wymienił czego bym nie zabrał. Do "przetrwania" na milsimie w zupełności wystarczy mi broń, magazynki, granaty, dużo wody, busola, nóż. Plus radio, które nosić muszę i tak. Dla wygody z reguły dorzucam czekoladę, zapałki, taśmę czy poncho. A dla bezpieczeństwa apteczkę. Reszta zależy od zadania i warunków. Z reguły zero plecaków, G-texów, śpiworów, klamek, zamiennej garderoby i dmuchanych lal. Karabin, oporządzenie i "przed siebie". Strus155, każdy ma prawo załadować na siebie tyle bagażu ile uniesie. Ale mówienie, że to warunek sine qua non uczestnictwa w milsimie, jest już pewnym nieporozumieniem. Że ubranie mokre? Wysuszy się w temperaturze 36,6. Że do przyjemności to nie należy? C'est la vie. Ale nie przyjmuję do wiadomości, że może być to powodem do przerwania gry. To jakaś groteska. --------------------- Nie przeszkadza mi, że ktoś woli wygodę. Sam tez ja cenie, o ile można sobie na nią pozwolić. Ale proszę. Nie opowiadajmy sobie, że zapewnienie wygody jest konieczne do przeżycia czy przetrwania, na 12 czy 24h milsimie. Ende.
  6. Chodzi mi o to, że jadąc na (przeciętny) milsim w naszych warunkach klimatycznych nie potrzebuje n rzeczy do przeżycia (sic!). Do działania zresztą też. To po pierwsze. Po drugie - swoistym novum były dla mnie twierdzenia, iż nie da się (sic!) działać bez wodoodpornego ubrania, o śmiertelnych skutkach zamoczenia się po pas w wodzie (w kwietniu...) itp. Albo PT prelegentowi zabrakło w czasie instruktażu węglowodanów albo żyjemy na innym świecie. Przy tym chyba to jednak mój jest prawdziwy. Bo gdyby omawiane enuncjacje miały jakąkolwiek wartość merytoryczną, niechybnie byłbym już "nieżywy". I to przynajmniej kilka razy. Najwyraźniej "dorabianie ideologi" i komplikowanie rzeczy całkiem prostych, jest immanentną cechą tzw. środowiska milsim... EDIT: redakcja
  7. Materiał naprawdę wart uwagi. Zwłaszcza filmik - pokazuje czym grozi przedawkowanie Hunting Chris Ryan.
  8. Tytułem wyjaśnienia: Wydaje mi się Foko, iż przytoczenie objaśnień z komentarza oraz orzecznictwa, powinno być wystarczająco zrozumiale "dla laika". Niestety ale obawiam się, że przystosowywanie poziomu wypowiedzi, do poziomu odbiorcy - ma swoje granice. Natomiast w przedmiocie mojej polemiki z Viamortisem, uważam ze w znaczącej części swej wypowiedzi zajmuje stanowisko błędne. Podniosłem to w takim miejscu i w takiej formie, jak ww. wypowiedź mego Przedmówcy. W mojej opinii nie zachodzi w omawianym wypadku konieczność wyrażania się językiem "potocznym". Co więcej wypowiedz moja może być zrozumiała również dla laika - o ile ten zada sobie trud użycia google lub ...zadania pytania w tym wątku. Nb. chciałbym wskazać, że o ile zauważam, to w odniesieniu do wywodów technicznych, matematycznych lub fizycznych, nie jest stosowany oblig "upraszczania". O co i w tym wypadku, w oznaczonym wyżej zakresie, poproszę.
  9. Viamortis - idź do biblioteki i poczytaj sobie komentarz do tej 217-ki wreszcie. Ze szczególnym uwzględnieniem strony podmiotowej (dolus coloratus). Ale zanim się do tego zabierzesz, przeczytaj ponownie art. 8 KK i odpowiedz sobie na pytanie czym jest nieumyślność i czy w związku z tym, w omawianej sytuacji, kwalifikacja z 217 KK może wchodzić w grę, choćby tylko teoretycznie. Następnie przeczytaj art. 9 tegoż kodeksu i zastanów się nad zagadnieniem dolus eventualis, w przedmiotowym wypadku. A kiedy już to zrobisz - nie omieszkaj sprostować odnośnego fragmentu, powyższego posta. Przy tym zupełnie pomijam kwestię, że czyn z 217 KK ścigany jest z oskarżenia prywatnego! W przedmiocie naruszenia czynności poniżej dni siedmiu, w omawianym wypadku, może zaktualizować się zagadnienie społecznej szkodliwości takiego czynu (ocenianej w odn. do konkretnej syt. faktycznej). Natomiast w pewnych sytuacjach realna wydaje się możliwość odpowiedzialność z art. 51 KW (można znaleźć przez googla...). Z zastrzeżeniem poniższym: Nie odnoszę się do odpowiedzialności skutkowej za spowodowanie ciężkiego (średniego) uszczerbku lub za narażenie na powstanie wymienionego niebezpieczeństwa (tj. trafienie w oko). Jest ona możliwa w takiej sytuacji ale szkoda mi czasu na "ogórkowe rozważania".
  10. Sezon ogórkowy możemy uważać za otwarty! Jak unikamy sytuacji związanych z postrzeleniem cywili? Nie strzelamy do nich, ani w miejscach publicznych. I nie widzę w tym najmniejszego problemu, skoro nie przypominam sobie abym przez ponad dziesięć lat spotkał się z takim zdarzeniem. Chociaż po Czernobylu i reformie systemu edukacji, niczego nie da się wykluczyć...
  11. Kuba

    Przechowywanie broni

    Oczywiście, że w szafie pancernej, którą zawsze noszą za mną moi murzyńscy tragarze. Chociaż wiadomo mi, że niektórzy milsimowcy preferują wożenie przedmiotowej szafy w taborze. A teraz już poważnie. Widać, że ww. normę sam wyrabiasz, skoro nie przeczytałeś "dokładnie" powyższych wypowiedzi. Pomijając kwestię spania na (statystycznym) milsimie, szukasz problemów tam gdzie ich nie ma. Karabin nie jest z cukru, to raz. Dwa - gdy śpisz Twoja "gotowość bojowa" jest równa zeru, więc nie ma najmniejszego znaczenia gdzie masz karabin. Bylebyś - to trzy - miał go przy sobie. Co zwalnia mnie od wszelkich dalszych komentarzy, przypisów, suplementów i gloss...
  12. Cóż - o to musiałbyś by zapytać niejakiego Janusza P. (ob. posła na Sejm RP). Zdaje się, że to on prezentował swego czasu na konferencji prasowej, milsimowy zestaw do walki na bliskich odległościach... ;)
  13. Lup - chyba lepiej żeby kol. Riddi już nic nie pisał. Zresztą ponoć wart jest więcej od tysiąca słów... ;) A swoją drogą temat gumowych noży w milsimach, wydaje się równie zabójczy dla szuflad jak powyższe enuncjacje o arenach. Czasami zastanawiam się czy niektórzy nie pomylili sobie symulacji, ze stymulacją...
  14. Są również takie milsimy, na których nie stosuje się limitów V wyl.
  15. Nie za wcześnie na coroczny sezon ogórkowy? Gdy rzecz odbywa się w trakcie rozgrywki to: kto, komu, z czego i w jakich okolicznościach, przefasonował fizys kulkami - nie ma najmniejszego znaczenia. Nie w kontekście zasad ogólnopolskich. Gdyż w Pcimiu Dolnym mogą się bawić jak chcą. Dlatego jeśli komuś nie podoba się, iż może zostać w twarz i na samą myśl zaczyna bić w klawiaturę - ma on dwa wyjścia z tej dyskomfortowej sytuacji: a) używać maski lub podobnych środków ochronnych; b) zmienić hobby lub swoje błędne wyobrażenie na jego temat. Co wyczerpuje temat. Nie należy szukać sensacji tam gdzie jej nie ma. Jest to bowiem - najdelikatniej rzecz ująwszy - infantylne. Natomiast powyższa enuncjacja jest nader frapująca. Zapytałbym "od kiedy" - ale wnioskując z tonu mego Szanownego Przedmówcy, byłoby to bezcelowe. Skoro zaś jeden obraz ponoć wart jest więcej od tysiąca słów, to komentując oszczędzę klawiaturę:
  16. A poza tym Viamortis pisał cytowanego posta w prima aprilis...
  17. Kwestia przyzwyczajenia. Zresztą są też kątomierze w tyś. Każda busola / kompas pokazujący północ - nadaje się. W Wehrmachcie też mieli skalę w tysięcznych, a pod Moskwę doszli. Prywatnie uważam, że jeśli nie jest to konieczne - nie ma potrzeby wydawania 200 zł na coś co działa tak samo i kosztuje 20. Ale to już jak kto woli. Od zaglądania do kieszeni jest skarbówka... Swoja drogą ten temat, to chyba raczej do tego działu. EDIT: Okruchu Drogi, przy przeliczaniu tysięcznych natowskich na kacapskie odejmujemy po prostu 1 na każde 16 mils-ów. O ile oczywiście musimy naprowadzać ogień artylerii, bo w większości innych wypadków, naprawdę można to pominąć.
  18. Ale chyba przeliczanie tysięcznych na stopnie nie jest problemem dla prawdziwego milsimowca? Przecież w porównaniu do innych zadań, jest to betka! :-F AK na pewno jest odporna, tania i pokazuje północ. Jeśli ma być używana sporadycznie - na pewno wystarczy. W innym wypadku można się zastanowić nad modelami wygodniejszymi przy pracy z mapą (przykład).
  19. Dobrze rozumiesz. Moment - to już napisałeś: I tego dotyczyła moja wypowiedź: Oczywiście w sytuacji, o jakiej mówimy, taka różnica nie istnieje. Nawiązuje do tego Foka w poście nr 65. Również teza o różnicy między relewancją zasad "spisanych" oraz zwyczajowych, jest kontrowersyjna. Rzecz jasna nie podważam istotnej doniosłości istnienia precyzyjnych reguł, w kontekście formalnym (problematyki dowodowej). Nie jest to dyskusyjne. Podobnie jak prozaiczna konieczność konkretyzacji zasad celem niezakłóconego przebiegu rozgrywki (pod tym względem, nie można współcześnie brać pod uwagę PASG). Jednak na płaszczyźnie materialnej, różnica taka wydaje się dyskusyjna. Wszelkie "zasady AS" opierają i wywodzą się, z normalnych reguł obchodzenia się z dobrami prawnymi. Reguły te są powszechne i ich kognicja nie wymaga wiedzy specjalistycznej. Przykładem jest konieczność używania ochrony wzroku. Poprzez realizacje wspomnianej reguły, redukuje się ryzyko związane z trafieniem z repliki, do akceptowalnego społecznie poziomu - tj. skutku w postaci lekkiego uszkodzenia ciała. Uszczerbek taki jest normalnym następstwem rozgrywki, który pozostaje oczywistym dla każdego człowieka o przeciętnym poziomie rozwoju umysłowego. Dlatego skonstatować należy, iż materialna rola owych "spisanych zasad", może zaktualizować się jedynie w sytuacji, gdy będą one sformułowane zawężająco. Tj. gdy określą one zakres dopuszczalnych zachowań ryzykownych w sposób węższy, niż czynią to reguły powszechne. Lecz nawet wówczas, mogą one prowadzić do wyłączenia odpowiedzialności sprawcy - np. gdy poszkodowany nie zastosował przepisanych środków ochronnych. I tu wchodzimy w czysto teoretyczne dywagacje nt zgody konkludentnej, domniemanej i urojonej. Starając się nie brnąć w nie nazbyt daleko. Z pewną dozą ostrożności można przyjąć, iż jeśli uczestnik znał zasady lub mógł się z nimi z łatwością zapoznać, a do gry przystąpił, to wyraził zgodę na określone nimi zachowania. Jest taki rodzynek: ;) W granicach skutku w postaci lekkiego uszkodzenia ciała na pewno. Przy średnim też nie można tego apriorycznie wykluczyć. O ile nie mówimy o udziale w bójce lub pobiciu. Jak wyżej. Gdybyś chciał zgłębić ten temat możesz zacząć od tego: Piotr Chlebowicz "Przemoc stadionowa w ocenie prawnokarnej" Prokuratura i Prawo I 2006. Może nie powala, ale za to prezentuje wiele ciekawych cytatów. ;) Skądinąd wydają się one wskazywać na pewne cechy zbieżne, pomiędzy ww. a dzisiejszym AS: :wink:
  20. W telegraficznym skrócie - powtarzając za przedmówcami, bo widać nie trafia. Jak karbowy chłopu pańszczyźnianemu: Posiadanie replik AS nie jest zakazane. Rozgrywki polegające na oddawaniu do siebie strzałów z ww. również nie są zakazane, o ile ich prowadzenie nie łączy się z naruszeniem przepisów szczególnych (np. brak zgody dysponenta terenu). Sprawca uszkodzenia ciała będącego niezawinionym następstwem rozgrywki AS nie podlega odpowiedzialności prawnej. Zasady rozgrywek relewantne przy określaniu owego zawinienia, określane są na podstawie porozumienia między ich uczestnikami (w dopuszczalnym zakresie). Zaś sam AS mieści się w ustawowej definicji "rekreacji". Żyjemy jak u Pana Boga za piecem i nie zanosi się na zmiany - profetyczne wizje różnych matołków czytamy tu od lat. Czego jeszcze chcieć więcej? Słucham... Tak. Do tego Viamortis zrobi Ci porządek w mieszkaniu, a ja umyję samochód. Na początku myślałem, że to kolejna prowokacja - ale jednak nie. Jesteś zbyt ograniczony. Nie obrażaj się, bo to nie obelga. To stwierdzenie faktu. Foka nawet linka wkleił, ale jak widać nie pomogło. Symptomatyczne. Czytaj, zanim zaczniesz bredzić. A po napisaniu tego czegoś co tu proponowałeś, będzie można bawić się wszędzie, bez ograniczeń i wymogów? O widzisz - i już nie musisz odpowiadać na poprzednie pytanie. Skądinąd masz interesujący tok myślenia. Teraz jest źle, gdyż można bawić się bez rejestrowania replik i "składania wizyt". Dobrze będzie dopiero kiedy będzie trzeba to robić. Jesteś tylko niepoważny czy aż upośledzony? Ot, nowinka. Bez takich limitów zabawa jest niebezpieczna? Więc ileż to osób zginęło albo doznało ciężkiego uszkodzenia ciała, w wyniku trafienia kulką. Nie daj się prosić - napisz... Teraz mam pewność. Ty nie jesteś niepoważny ani upośledzony. Ty jesteś po prostu psychicznie chory. Lepiej odejdź od komputera i wyjdź z pokoju pielęgniarzy, zanim Cię przyłapią... Tak - ponieważ socjalizm już przerabialiśmy i nam się nie podobał. Ale rozumiemy, że "wam" nie w smak są takie pojęcia jak demokratyczne państwo prawa lub wolności jednostki. Dlatego sugerujemy wystąpić o azyl polityczny na Białorusi. W tamtejszych psychuszkach przynajmniej nie powinno być internetu... Przy okazji - myślałeś już o obywatelskim projekcie ustawy o wypróżnianiu się? W końcu nie może być tak, żeby miliony Polaków robiły to wychodząc z założenia, "co nie jest zakazane, jest dozwolone". A ile to zagrożeń płynie spomiędzy niedokładnie wytartych półdupków! Gorze! Larum! Aj waj! Jeśli kiedykolwiek powstaną jakiekolwiek prawne ograniczenia AS - to wyłącznie przez imbecyli z takimi pomysłami. Przy Was Pawka Morozow, to detaliczny partacz. Źle Wam, że możemy się legalnie bawić. Przeszkadza, że gdzieś w Polsce jakaś grupa ludzi strzela do siebie z replik mających x fps-ów. Więc jak na wzorowych abderytów przystało, będziecie występować w TV i pisać petycje, aby tę zabawę ograniczono. Do tego jesteście tak piramidalnie głupi i pozbawieni elementarnego doświadczenia życiowego, iż uważacie że ktoś po prostu klepnie to co Wy na kolenie nabazgrzecie. Bo rozumiem, że Mira ani Zbycha jednak nie znacie? Nie strzelaj do małolatów, to nie będziesz miał takich rozterek. Zresztą już o tym mówiliśmy... A czy wg Ciebie jest różnica pomiędzy prawna relewancją takich zasad - i zasad obowiązujących na rozgrywkach danej grupy, zgodnie przyjętych przez jej członków, gdy stanowią oni "stowarzyszenia"? O bycie przysłowiowym psem ogrodnika, to Cię nie posądzałem. Zamiast zachęcać PT Legislatorów, dopingować ich do działania - ucinasz całą zabawę. Czy zdajesz sobie sprawę jakiej rozrywki pozbawiłeś nas swoim pochopnym zachowaniem? :lol:
  21. Święci Pańscy - ja rozumiem że jest zima i się nudzi, ale są granice bzdurzenia. Kiedyś Żydzi mieli taki zwyczaj, że jeśli ktoś publicznie pobredzał to wrzucali go do cysterny. Myślę, że jego reaktywacja uchroniłaby nas od konieczności cyklicznego udowadniania dlaczego głupie pomysły są głupie...
  22. Na szczęście nieprawdziwa.. Wiem od zaufanego Towarzysza (chwilowo na placówce w Ułan Bator), że wszyscy funkcjonariusze straży gminnych, wywodzą się od Pawki Morozowa. ;)
  23. Gdyby OT i dyrdymały znikały równie szybko co FW, byłby to najbardziej merytoryczny wątek w tej części forum. ;) W tym dziale informacji szukać mogą tylko osoby niedoświadczone. Dla których, istotnie, sprawy podstawowe mogą nie być oczywiste i serwowanie im - wszelkiego rodzaju - opowieści dziwnej treści, pomocne nie jest. Zaskakującemu pojawianiu się npla, skupianie się - zamiast na obserwacji - na kręceniu ósemek oczami, nie zapobiegnie. W przeciwieństwie do zorganizowania w pododdziale obserwacji we wszystkich kierunkach (tudzież odpowiednio częstych zmiany ubezpieczeń). I to są rzeczy, od których w ogóle należałoby zacząć taki temat. Gdyby nie tunelowe myślenie... A zanim znów przeczytam coś o profesjonalnych źródłach i wojskowych metodach: Każde wojsko ma to do siebie, że produkuje różne dziwne dokumenty i "procedury". Ot, znane czyszczenie broni "bez pasa". Osobliwie lubią one dotyczyć rzeczy oczywistych. Czy to nie za marszałka Spychalskiego w LWP wprowadzono regulaminowy sposób korzystania z muszli klozetowej? To też można powielić! Q.E.D.
  24. Drzewiej, niejaki Stańczyk (którego, także na tym forum, tak wielu nieudolnie naśladuje) wysnuł tezę, że w Polsce najwięcej jest lekarzy. Nie dezawuując jej, drugie miejsce należałoby przyznać adwokatom. Ze szczególnym uwzględnieniem tych, działających na odległość. Wątek nadający się raczej do hydeparku, niż aktualnego działu.
  25. Jakże drogi memu sercu Wiktorze... Gazu nawdychaliśmy się wszyscy, lecz jak widać Ty nadal odczuwasz tego skutki. Wiem, że musi boleć skala porażki (szczególnie po szałowej akcji na schodach w holu), ale daruj nam. Idąc Twoim tokiem myślenia to Wy powinniście przerwać grę, skoro nie potrafiliście sforsować wejść do budynku - w sytuacji gdy cały czas mogliście swobodnie wejść do budynku innymi drogami. My nie mamy w zwyczaju poddawać się nikomu. A w szczególności wirtuozom papierowych wycinanek i oczyszczania pustych pomieszczeń...
×
×
  • Create New...