Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Kuba

Użytkownik
  • Posts

    1,854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kuba

  1. Dobrze, to ujmijmy to "naukowo". Na natarcie składa się ruch i ogień. Ogień obezwładnia i niszczy przeciwnika, umożliwiając ruch do przodu. Ruch umożliwia zajmowanie dogodniejszych pozycji ogniowych, utrudnia rażenie nacierających i prowadzi do opanowania obiektu ataku. Inne zdania? Jak będę atakował batalionem piechoty wzmocnionym plutonem czołgów i wspieranym ogniem baterii haubic, małą wietnamską wioskę położoną pośrodku pół ryżowych, to wtedy będę analizował teren, siły przeciwnika i co tam jeszcze było... A jak bawiąc się karabinem na plastikowe kulki atakuję na poziomie drużyny/plutonu, to interesuje mnie to, żeby otworzyć jak najsilniejszy ogień i pod jego osłoną, jak najszybciej "wedrzeć się w ugrupowanie npla". (cudz. celowy). Jeżeli mam dobrze wyszkolonych ludzi, to zrobię to skokami, może w wykorzystaniem kilku dodatkowych "procedur". A jak nie mam, to robię to z grubsza tak, jak opisał Dexter (jakże daleko zaszła degrengolada /reszty/ środowiska, że tak często mamy zbieżne zdanie :icon_wink:). Bo największym problemem w natarciu w AS jest zaleganie i "pykanie". Co w 85 wypadkach na 100 ma ten efekt, że atakujący zostają "wypykani" przez dobrze "skampionych" obrońców... I dajmy spokój bredniom. Analiza, planowanie i przygotowanie? Oczywiście, że tak - jak jadę na kilkudniowy milsim w górach (z autopsji). I to nawet na kilka miesięcy przed. Ale nie na potrzeby jednej rozgrywki w trakcie - pardon - gównianej postrzelanki! AS od fetyszyzmu odróżnia to, że to pierwsze to tylko zabawa, a drugie to już zboczenie... Ale najbardziej bawi mnie w tym wątku to (a mieliśmy m.in. propozycje głębokich obejść, podkopów itp.), że zdaje się nikt - wlączając "licencjonowanych mlsimowców" - nie zaproponował dokonania rozpoznania przeciwnika przed przystąpieniem do planowania i wykonywania natarcia. Symptomatyczne... :hahaha:
  2. Jest taka choroba psychiczna, która do tej pory atakowała głównie tzw. (cudzysłów celowy) "milsimowców". Polegała ona na oderwanym od czegokolwiek teoretyzowaniu, szopkarstwie oraz dorabianiu ideologii do rzeczy prostych. Wygrywał ten, kto w najkrótszym czasie, użył większej ilości anglojęzycznych akronimów. Jak widać, albo zaraza zmutowała i rozprzestrzenia się na inne kręgi, albo autor wątku nie ma innego zajęcia na długie zimowe wieczory, niż "analizowanie" i "dobieranie odpowiednich działań" ...do jednej strzelanki.
  3. Niestaty mylisz się. My jesteśmy tymi właścicielami sąsiednich gospodarstw, od lat bezskutecznie próbującymi stłamsić gówniarską debilo-bolszewię...
  4. Kuba

    Moździerz

    Masz na myśli ten ROS 40? A owszem nada się - w przeciwieństwie do silników modelarskich (wielkość ciągu). Powiedzmy, że nada się na tyle, aby osiągać donośność 130-150m, przy kącie podniesienia równym 60 stopniom i masie całkowitej granatu 600-750 g (przeczytałem kiedyś w sieci :icon_wink:). Tyle, że ostatnio są niejakie problemy z ich nabyciem i używaniem (patrz: link na wstępie).
  5. Za to jak widzę Ty uczyłeś się wypowiadania, od swego imiennika. Orwellowskiego, rzecz jasna...
  6. Na pewnym etapie zabawy w AS przeżywa się fascynację skradaniem, kończącym się rytualna "pykaniną". Potem się dorośleje (albo nie) i skradanie zamienia się w rozpoznanie, a pykanie w natarcie. Ale nie zmienia to tego, że skradanie się jest czasochłonne i trudne do wykonania dla tzw. przeciętnego Airsoftowca i tym bardziej nie upoważnia do dorabiania do niego tzw. ideologii przez osoby, które nie mają zbyt wielkiego pojęcia ani taktyce "realnej" jak i AS.
  7. Ma się. I to bardzo. Tylko najpierw trzeba myśleć. Bo od opanowania kilku procedur nijak do warunków AS nie przystających nie wzrośnie nic poza współczynnikiem lansu. Pomijając to, że nawet w tym celu trzeba je opanować, a nie naśladować...
  8. Czołg. Zdecydowanie powinniście kupić sobie czołg i zrobić to . A jak Was nie stać na czołg, to może przynajmniej będzie Was stać na ?
  9. Zamaskowanie okopu nie jest automatycznie tożsame ukryciem faktu jego obsadzenia lub nie. W zasadzie to w naszych warunkach praktycznie w ogóle nie jest...
  10. Pokazuje i objaśniam. Przesłanki: Istnieje teren X. Teren X jest miejscem cyklicznych rozgrywek grupy Y, strzelającej między sobą. W terenie X grupa Y wykopała okop Z. Wniosek: Skoro okop Z wykonała grupa Y i grupa ta cyklicznie gra w terenie X, to jakkolwiek nie byłby on zamaskowany i tak dla całej grupy Y strzelającej się między sobą w terenie X jest doskonale wiadomym gdzie się znajduje i w która stronę ma skierowane stanowiska ogniowe okop Z - bez względu na to czy jest zamaskowany czy nie.
  11. A powyższy tekst - aby nie powtarzać trafnego spostrzeżenie Dextera - jest dla mnie wyznacznikiem głupoty. Dlaczego? Bo jeżeli uważasz, że to czy ktoś zmieni magazynek w 4 czy 8 sekund ma jakiekolwiek znaczenie gdy ogień prowadzi cała drużyna lub pluton, względnie jeśli uważasz że w dysponowanie posiadaną amunicją ma nierozerwalny związek z używanym typem magazynków - to, że pozwolę sobie zacytować: "sorry". Chyba, że ten wywód o "umiejętnościach" popełniłeś pozostając jeszcze na etapie pyłków pana Brown'a... A w co Ty się bawisz? W wojnę czy, za przeproszeniem, przedłużenie biegania po piaskownicy z patykiem i wrzeszczenie tratataaa? Jak komuś zależy to go będzie stać - zarobi, odłoży i kupi. Pieniądze wbrew pozorom nie są gigantyczne i na pewno nie liczą się w tysiącach złotych, jak nieudolnie sugerujesz. A jak się komuś nie chce i jego celem jest wieczne ogrywanie roli strzelankowego pętaka, to niech najlepiej od razu ...zacznie uprawiać jogging. Rozumiem. Jeśli mam oporządzenie, ładownice i LC (a nie daj Boże jeszcze radio czy noktowizor!) to jestem "elitarny" i nie może mi chodzić o dobrą zabawę. Dobra zabawa jest tylko wtedy jak biega się w dresie, trampkach i z HC. Ale przyznaję, że o tym nie pomyślałem. I skoro tak, to po przemyśleniu chyba zacznę popierać zakaz używania HC... :icon_wink: Bredzisz i nawet sam nie masz pojęcia o czym. Zamiast poświęcać czas na pisanie na forum, poczytaj sobie je trochę, to się dowiesz... Co stanowi największa tragedię jaka spotkała polski AS w ostatniej dekadzie!
  12. Jeżeli strzelają tam więcej niż jeden raz - tj. jest to ich tzw. "stały teren", to obawiam się, że maskowanie nie będzie zbyt przydatne ani efektywne...
  13. W takim razie, przepraszam za omyłkę.
  14. Czy mówisz o tej RF 10? Co prawda "snajperem" nie jestem, ale na przedmiotowym urządzeniu pracowałem (i będę pracował nawet jutro... :icon_wink:). Jego rozmiar, waga i długość anteny prętowej (na krótkiej tzw. "dalsza" łączność jest problematyczna) wydają się ją dyskwalifikować jako sprzęt dla snajpera. W szczególności w porównaniu np. z radiostacją ręczną tej klasy. Nie uważasz? Owszem RF 10 można wykorzystać w grach, na poziomie dr. lub plt. (w szczeg. do kontaktu z przełożonymi wyższego rzędu lub sztabem gry), ale nie da się go traktować jako wyposażenie pojedynczego "żołnierza" (o CQB nawet nie mówiąc). Jest to bowiem radiostacja zespołowa, o ograniczonej "kompatybilności" z innymi typowymi środkami łączności radiowej (70 cm, a w szczeg. "pasma" FRS/GMRS i PMR). Obawiam się więc, że albo mówimy o 2 różnych RF10, albo zwyczajnie nie masz pojęcia, o czym piszesz...
  15. Rozpatruję fakt oczywisty, że im wyżej umieszczona antena, tym mniej przeszkód wpływających na możliwość i jakość prowadzenie łączności. Natomiast sama antena, jak wiemy, nie jest jakimś kawałkiem drutu i (m.in.) jej długość ma znaczenie, zależnie od częstotliwości pracy urządzenia. Co do sprzętu, testów itp. - nie będę się wypowiadał. Pewne rzeczy są mi znane z autopsji i dotyczą łączności pomiędzy radiostacjami Navcomm TK 890 oraz TK 890 i TK 760 i Alinco DJ 480 C (?), przy mocy nadawania 5W. W jakąkolwiek kazuistykę ani rozważania o charakterze teoretycznym dotyczące ww. nie zamierzam się wdawać. Natomiast gdy chodzi o koszt radiostacji - należy się liczyć raczej z wydatkiem kilkuset, niż kilkudziesięciu złotych. Urządzenia nadające w zakresie (min.) 420-480 MHz, z mocą 2+ W (wraz ze stosownymi akcesoriami), wydają się stanowić pewien minimalny - rozsądny - standard. Ponieważ tak jak nie da się złożyć karabinu snajperskiego za 400 zł, tak za 80 nie kupimy porządnego radia, które pozwoliłoby na działanie w warunkach "airsoftowego pola walki". Przy czym w warunkach tych, z reguły nie ma potrzeby prowadzenia łączności na dystanse kilkunastu kilometrów. A jeśli jest, to można wystawić radiowe posterunki przekaźnikowe, albo po prostu użyć telefonu komórkowego... Ende.
  16. Wydaje mi się, że w naszych warunkach jednak ma. Chyba, że będziemy prowadzili dyskusję od odbiciu od jonosfery... A ile z tej anteny stanowi antena, ile zaś wysięgnik? aczkolwiek nie polemizuję że im wyżej umieszczona antena, tym lepsza jakość łączności. Jeśli prowadzi się łączność z Timbuktu, to na pewno... W naszych warunkach, a mam radio pracujące na 70-ce, nie ma problemów uniemożliwiających prowadzenie łączności na kilku kilometrach w ww. paśmie. Także w lesie.
  17. Podobnie jak biwakowanie w lasach poza miejscami wyznaczonymi, rozkopywanie gruntu, itd. (art. 30 ust. 1 ustawy o lasach). A żeby było śmieszniej ust. 3 ww. art. (traktujący m.in. o rozniecaniu ognia) zabrania wszelkich "działań i czynności mogących wywołać niebezpieczeństwo" (zwarty w nim katalog nie jest zamknięty). Więc (abstrahując od poprawności tego przepisu) w lesie - w szczególności państwowym - zabronione jest wszystko co nie spodoba się leśniczemu lub Straży Leśnej. I dlatego "walka o ogień" nie jest drodzy "surwiwalowcy", waszym największym problemem. Na szczęście większości z nich można uniknąć, posługując się argumentem flaszki, wobec właściwego miejscowo leśniczego... :icon_wink: Natomiast enuncjacje o ukrywaniu ognisk, itp. zostawcie dla siebie, proszę. To już nawet nie chodzi o to, że ociera się to o pomocnictwo/podżeganie do wykroczenia. Ja po prostu lubię lasy i nie chciałbym aby spora ich część ostała spalona przez nastoletnich naśladowców Winnetou
  18. Dexter, ale pojęcie przenośni to rozumiemy obaj? Sprawa jest prosta. Możesz mieć radio za 50000 zł, wysadzane brylantami i z autografem Mick'a Jagger'a. Ale jeśli moc nadawania będzie wynosiła 0,5 W to cudów nie będzie.
  19. Co do zasady ciężko zaprzeczyć, aczkolwiek byłbym ostrożny z tym "ułamkiem procenta". Wszystko zależy od miejsca i ludzi. W kręgu, w którym ja się obracam (i nie mam tu na myśli grup o inklinacjach milsimowych, itp.) posiadanie radiostacji - jak to określasz - programowalnych stanowi, jeśli nie pewien standard, to na pewno wymierny odsetek. Zaś na całości środowiska badań nie prowadziłem - podobnie, jak mniemam, jak i Ty. Kwestią jest do czego i komu to radio jest potrzebne oraz jak (na jakich grach i imprezach) jest używane. I wszystko. EDIT: Problem z łącznością za pomocą PMR polega na tym, że większość jego użytkowników ma wątpliwej jakości ustrojstwa za 50 zł i adekwatnej mocy 0,5 W... (względnie na tym, że generują na tych częstotliwościach masę szumu :icon_wink: ). Kwestia długości fal nic do tego nie ma (dostępnym w obrocie sprzętem można swobodnie prowadzić łączność w terenie zalesionym na dystansach 5 km i większych). No chyba, że chciałbyś nawiązywać łączność z Timbuktu...
  20. Ale nie od wczoraj wiadomo, że jedyną racja posiadania mini (a i to pod warunkiem, że jest dobrze złożone), jest nieco większa wytrzymałość eksploatacyjna przy intensywnym użytkowaniu na wysokich UPG, niż w replikach ze standardowymi GB. Skądinąd - zważywszy na apokaliptyczne enuncjacje w tym wątku - nie wykluczam, że może jeszcze nie spotkałem się z owym mitycznym problemem "klontfy hajkapa". Choć zważywszy na całkiem spore doświadczenie, :icon_wink: za bardziej prawdopodobne uznaję to, że po prostu mirmułujecie. Wszystko to już było kiedyś i teraz wałkujecie to raz 1054.
  21. Tak jak w ostrej? Nie ma sprawy, piszę się na to. Pod warunkiem, że zrobisz tak, żeby moje kulki celnie trafiały na kilkaset metrów, przebijały sie przez krzaki i żebym mógł zażądać wsparcia czołgów, artylerii i lotnictwa. A póki co proponuję zainteresować się milsimami - tam trafiają się tacy fetyszyści (problem tylko w tym, że większość z nich ma problem przebiec z tym obciążeniem 100m...). A co do taktyki, cos Ci zacytuję: Siła ognia niszczy, obezwładnia i wspiera. Wiesz skąd pochodzi cytat?
  22. W większych też to widać i co z tego? Znam bardzo doświadczoną grupę, biorącą udział w przede wszystkim w milsimach, która na jedną z imprez przyjechała z HC, ponieważ te były dopuszczone i zwiększały ich przewagę. U nas zresztą jest podobnie - np. szperacze mogą zamiennie używać HC i MC, lub HC stosowane są w doraźnie wyznaczonych karabinach wsparcia. I co? To o czym piszecie, jest myleniem skutku z przyczyną. Nagły rozrost środowiska, brak wzorców (uczył Marcin Marcina, a sam głupi jak świnia), znaczący spadek cen AEG-ów, upowszechnienie się "respów" i jeszcze kilka innych czynników sprawiło, że AS w tej chwili wygląda tak jak wygląda. Zaś to, że w tym stanie rzeczy hołota dostaje w swoje ręce narzędzie jakim jest HC i z jego pomocą zmienia replikę w siewnik do kulek, jest jedynie tego skutkiem. A nie jakąś przyrodzoną wadą HC (jak wiadomo, tą jest grzechotanie :icon_wink:)
  23. A jak długo będzie mógł robić to samo zdyscyplinowany posiadacz HC? Trend upatrujący w użytkownikach HC nieogarniętych "wypluwaczy kulek", jakkolwiek po większej części prawdzie odpowiada, niekoniecznie powinien być traktowany jak prawda objawiona. Choć HC praktycznie nie używam, to uważam go za narzędzie jak każde inne. I jeśli kiedyś uznam to za potrzebne dla uzyskania przewagi taktycznej, to nie będę "filozował" tylko wyciągnę "grzechotkę". A na marginesie - zdecydowanie bardziej szkodliwym dla obrazu gry, od używania HC, wydaje się powszechnie stosowany system "respów"...
  24. Zasadniczo tak samo tyle, że (w dr. 6 os.), po przejęciu czoła, a przed kontynuacją marszu, wchodziło patrolowanie na kierunku marszu ~50m. Jakkolwiek z różnych względów, ten model (całościowo) nie wydaje mi się optymalnym do "typowego" zastosowania w AS.
  25. Chyba, że te, które przyjmuje się w związku z posiadanymi schorzeniami...
×
×
  • Create New...