Kuba
Użytkownik-
Posts
1,854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kuba
-
Sugerowałbym Koledze Largo nieco mniej rozemocjonowania Od krocza do oka (zazwyczaj) dość daleko. Sam fakt oddania strzału z repliki, a nawet trafienia nim kogoś, nie konstytuuje bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty lub uszkodzenia wzroku. Jedyne zagrożenie o jakim można wówczas mówić, ma charakter abstrakcyjny. To wyklucza przyjęcie kwalifikacji prawnej z bezpośredniego narażenia na niebezpieczeństwo jak także sensowność dochodzenia roszczeń odszkodowawczych od rodziców. Ponadto, zważywszy na pewien upływ czasu od zdarzenia, powinno to nieco temperować nerwy. Nie podlega dyskusji naganna ocena ww., ale nie histeryzujmy. Równocześnie, jak to sugerowałem między wierszami mojej częściowo wykasowanej wypowiedzi, raczej odradzam podejmowanie działań prawnych. Nie mając stosownej wiedzy oraz działając w sposób niekoniecznie przemyślany (jw.) - bez względu na to po czyjej stronie jest tzw. racja - można spowodować dla siebie więcej kłopotów, niż dla inkryminowanych nielatów. Zachowania jak powyższe należy oczywiście piętnować, a nawet zwalczać. Ale zanim przystąpi się do tego ostatniego, warto zrobić sobie rachunek potencjalnych zysków i strat. Na koniec chciałbym wyrazić swój szczery podziw za szybką i publiczną reakcję na potencjalne nawoływanie do popełnienia przestępstwa lub wykroczenia. Natomiast, jak rozumiem, chwalenie się już dokonanym popełnieniem, co najmniej wykroczenia, jest jak najbardziej dopuszczalne i podlega zatuszowaniu, bez udzielania podobnych napomnień, wytłuszczeń itp. Jak widzę pijesz do mnie. Primo: Upomnienia nie zawsze są publiczne, czasem są wysyłane na PW jeśli ich treść jest jakby to ująć łagodnie... wybitnie niestosowna aby ujawniać ją opinii publicznej. Secundo: Inaczej są rozpatrywane zajścia byłe których opisy mogą być szkodliwe, a inaczej wpisy mogące mieć wpływ na zajścia przyszłe. P.S. Swój ironiczny "podziw" za szybką reakcję zachowaj na przyszłość dla siebie! Tutaj jest forum a nie sala sądowa, tutaj moderatorzy i administratorzy są jak Sędzia Dredd - Policja, Przysięgli i Kat w jednej osobie. Viper
-
Dexter, nie chodzi o to, żeby się zastanawiać, ale o to, że w praktyce pozostanie on bezkarny. Bo albo w ogóle nie będzie podlegał odpowiedzialności prawnej, albo skończy się na tym (przy założeniu zachowania "bezskutkowego" jak w ww. wypadku), że Sędzia w rodzinnym zrobi srogą minę i pogrozi mu palcem... Oczywiście można dochodzić swoich roszczeń na drodze cywilnej, wobec rodziców, ale komu by się chciało? Ad. Largo-W Zabranie telefonu w celu sprawdzenia numeru do rodziców nie podlega karze, choćby tylko dlatego, że pozbawione jest zamiaru przywłaszczenia. Co oczywiście należy uprzednio zastrzec i najlepiej zrobić w obecności świadków. W przedmiocie nadawania sprawie biegu, abstrahując od kolejnej części mojej wypowiedzi, nie oczekiwałbym oszałamiających rezultatów. Jedyną dotkliwą „sankcją” jaka może spotkać inkryminowanych małolatów, może być zatrzymanie replik w celu wykonania ekspertyzy. Równocześnie ie mnie oceniać Twoje zachowanie pod kątem jego zgodności z prawem, choćby na płaszczyźnie teoretycznej. Ponieważ, w przeciwieństwie do Ciebie i organu prowadzącego postępowania w sprawie, nie znam całości stanu faktycznego sprawy. Aczkolwiek bazując na Twojej wypowiedzi, można mieć co do tego pewne wątpliwości. Nie wspominając o tym:
-
To dobrze, że świadomość prawna społeczeństwa wzrasta, ale ustawy warto czytać w całości i ze zrozumieniem. Albowiem: 1. Odpowiedzialność karna (z pewnymi wyjątkami, które nie dotyczą powyższej sytuacji) warunkowana jest osiągnięciem wieku lat 17. w innym wypadku możliwa jest tylko (tzw.) odpowiedzialność w trybie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich - i to o ile sprawca ukończył lat 13. 2. Ściganie występku opisanego w art. 217 KK odbywa się w trybie prywatnoskargowym (§ 3 tegoż przepisu). 3. Ujęcie w trybie art. 243 KPK dotyczy tzw. gorącego uczynku lub pościgu. Nie zaś (cyt.) "zasadzania się z kolegami" na domniemanego sprawcę czynu zabronionego, post factum. Oczywiście z braku znajomości stanu faktycznego trudno jednoznacznie wypowiedzieć się w sprawie, ale dla ukazania ew. wątpliwości pozwolę sobie przytoczyć wyrok SA w Szczecinie z dnia 3 lipca 2008 II AKa 78/08 - "Pościg w ujęciu art. 243 § 1 KPK należy rozumieć tak, jak to się przyjmuje w języku potocznym, jako podążanie za sprawcą, którego przestępne zachowanie dostrzegło się w celu uniemożliwienia mu oddalenia się. Wymóg bezpośredniości jest spełniony także wówczas, gdy sprawca nie został dostrzeżony w miejscu popełnienia przestępstwa, ale możliwe jest ustalenie kierunku oddalania się sprawcy, którego zatrzymujący dogoni. Tak samo będzie w sytuacji, gdy w czasie podążania za sprawcą dojdzie do utraty z nim kontaktu wzrokowego." (podkreślenia moje - KZ). 4. Oddanie domniemanego sprawcy w ręce Policji lub innego uprawnionego organu, nie koniecznie będzie tożsame z jego samodzielnym doprowadzeniem do jednostki. Abstrahując od dopuszczalności takiego zachowania w zróżnicowanych sytuacjach, przewożenie nieletnich wbrew ich woli, bez wcześniejszego zawiadomienia dyżurnego może w praktyce implikować poważne problemy. Np. w razie kontroli drogowej. Koneserom przepisów polecam lekturę art. 189, 191 i 211 KK oraz szybki kurs udowadniania, ze nie jest się wielbłądem. Zresztą temat ani do tego działu, ani do nadmiernej ekscytacji. Kiedyś gówniarzeria strzelała z proc, teraz ma repliki, Ot, postęp. Na drugi raz wystarczy sprawdzić szczeniakom komórki (tel. do rodziców). Ostatecznie zabrać zabawki i (po powiadomieniu) zawieźć je na najbliższy komisariat.
-
Super. Ale do rangi koronnego problemu "bezpieczeństwa" urasta wg Ciebie trzymanie palca na spuście? Odpowiedział Ci Dexter, więc nie będę się rozwodził. Sprawa "kultury obchodzenia się z repliką" to jedno, a bezpieczeństwo to coś zupełnie innego. Pierwsze z tych pojęć niewątpliwie wynika z pragmatyki rozgrywki (unikanie przypadkowego postrzelenia "swoich"). Pozwala też - to bezdyskusyjne - minimalizować ryzyku sytuacji nieprzyjemnych, jakimi mogą być np. przypadkowe postrzały z bliskiej odległości (tj. poza rozgrywką). Stosowanie się w praktyce do tych zasad jest rzeczą godną pochwały i propagowania. Ale nawet ich zupełne zignorowanie nie stworzy żadnego zagrożenia, które nie powstaje także w trakcie przeciętnej rozgrywki i przed którym chronią odpowiednie środki ochronne. Więc nie budujmy kolejnych rozdmuchanych mitów. Ja wiem, że bardzo modnie jest być "za bezpieczeństwem". To robi wrażenie, że jest się osobą dojrzała i odpowiedzialną. Ale dopóki postawa taka nie będzie poparta umiejętnością krytycznego myślenia i analizowania rzeczywistych zagrożeń, wrażenie pozostanie tylko wrażeniem...
-
No tak, w końcu przypadkowy strzał w "strefie bezpiecznej", gdzie większość nie nosi ochrony oczu, jeszcze nikogo nie zabił, więc czym się przejmować. Strefa bezpieczna (tj. taka, w której dozwolone jest zdjęcie środków ochronnych) jest bezpieczna dlatego, że nie przebywają w niej osoby z załadowaną (wł. baterię) i niezabezpieczoną repliką. Więc raczej nie tędy droga... Ja mam problem ze zrozumiem. Wytłumacz mi proszę, w jaki sposób opisana wyżej technika, lub ww. "trzymanie palca", wpływają na bezpieczeństwo rozgrywki? Aby ułatwić Ci odpowiedź podpowiem, że powinieneś wykazać jakie zagrożenia wiążą się z ich zaniechaniem, jaki uszczerbek pociągają one za sobą w wypadku ziszczenia się oraz dlaczego nie chronią przed nimi stosowane w AS środki ochronne (wszak gdyby w pełni chroniły, nie byłoby potrzeby wprowadzania tych dodatkowych "procedur", nieprawdaż?). Swoją wypowiedź uzasadnij.
-
Nie poczyniłeś w żadnym miejscu zastrzeżenia, że opisujesz sytuację "1 na 1". Natomiast to Ty świadomie rozszerzasz moją wypowiedź, przywodząc ją ad absurdum, gdy piszesz o kompanii. Ale in meritum, omawiana rodzaju sytuacje - wypowiadając się na gruncie własnych doświadczeń - jeśli występują to incydentalnie. I aby się nie powtarzać, pozwolę sobie przypomnieć co już napisałem: I znów muszę się powtórzyć: W innych wypadkach, co do zasady, nie podejmuje się walki i/lub są to wypadki incydentalne. Jako takie zaś, nie mogą stanowić przesłanek do formułowania sądów uogólnionych. Zresztą, jak wydaje się jesteśmy zgodni, źródło problemu nie tkwi w konstrukcji magazynka, a w ilości kulek jakie można z niego wystrzelić. Co dywagacje rodzaju (cyt.) "1 vs. 1 (HC vs. RC/LC/MC)", czyni zbędnymi. W warunkach bojowych? Sam? Cóż, co kto lubi... Nie rozmawiamy o tym co ustalił sobie pan Czesiek z panem Wieśkiem w Pcimiu Dolnym, ale o czymś co Ty sam określiłeś jako "ideę milsimu". Jeżeli ww. panowie ustala między sobą, że będą rozgrywali milsima nosząc damską bieliznę, to ich sprawa. Ale ciężko na tej podstawie stawiać warunek, że milsimem może nazywać się tylko impreza, której uczestnicy noszą damska bieliznę, tudzież wymagać aby bieliznę takową ubierać, ilekroć chce się zabrać głos na forum dotyczącym milsimu... Czyli zgadzamy sie, że źródło problemu tkwi w ilości ładowanych kulek, a nie konstrukcji magazynka. Zgodzę się również, że 35 kulek może być ciężko załadować do HC. Natomiast przy ich liczbie wynoszącej np. 70, może okazać się to wykonalnym. Co za tym idzie... ...Twój tok rozumowania jest wewnętrznie sprzeczny. Skoro bowiem ogólna ilość kulek - jak rozumiem - powinna być większa, niż w tzw. realu (gdzie z pkt-u widzenia symulacji nie widzę różnicy czy wyznacznikiem jest "instrukcja, czy praktyka), to z jakiegoś powodu. Prawda? A tkwi on w zasadniczych różnicach pomiędzy możliwościami rażenia repliki i broni ostrej. I tenże sam powód uzasadnia ładowanie magazynków powyżej "realnych" 30 kulek (nie wnikając w ustalanie "ile"). Rzecz w tym, że nie wiem. Moim zdaniem milsim z wykorzystaniem replik jest rodzajem gry, a więc mieści się w ogólnym pojęciu AS. Zawężanie tego ostatniego do "gier z respami" uważam za niesłuszne. Zresztą bywają np. gry z respawnami i limitami amunicji... Rekapitulując. Rozumiem, że sam fakt używania przez kogoś HC w milimie psuje Ci klimat. Gdybyś zajął takie stanowisko, nie sposób byłoby go sfalsyfikować. Problem polega na tym, że z Twoich wypowiedzi wynika, jakoby używanie ww. było z samej natury sprzeczne fundamentalnymi założeniami gier określanych jako milsimy. Tego jednak w przekonujący sposób nie potrafiłeś wykazać. Abstrahując. Ostatnio milsim zrobił się modny. Brednie krążą od jego zarania. A problem nie polega na używaniu lub nie HC (których fanem - powtórzę - nie jestem), ale na bezkrytycznym ich powtarzaniu i sprowadzaniu milsimu do wymyślania kolejnych tabu i szamańskich rytuałów. Połączonych z przekonaniem, że już sam fakt zainteresowania się milsimem (na czym dla wielu się kończy), czyni lepszym od innych. I na tym myślę, zakończę. Ponieważ swoje zdanie wyraziłem chyba aż nadto klarownie i dalsze roztrząsanie tej kwestii, nic już do tematu nie wniesie. Ende.
-
Nie chciałem wdawać się w polemikę, lecz w związku z poniższym pozwolę sobie (mimo wszystko) zabrać głos. Gdyż o ile nie oczekuję przyjęcia mojej optyki, o tyle argumentowania w zgodzie z zasadami doświadczenia życiowego i logiki, już tak. Jest to obrazowy przykład mitów, o jakich pisałem. Kiedy strzela cała drużyna, (w tym ten 1 czy 2 KM-y) czy pluton, to ta kwestia, choć w jakimś stopniu zawsze wymierna, ma jednak znaczenie marginalne. Powyższe (ad. cyt.) jest aktualne w warunkach tzw. "postrzelanek", gdzie każdy sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Natomiast przenoszenie takich doświadczeń na grunt milsimu jest z góry chybione i sugerować może brak praktycznego zaznajomienia z nim. Zaś jeśli ktoś faktycznie ten problem w swojej praktyce milsimowej odczuwa jako rzeczywisty i dotkliwy - to mamy tu całkiem pokaźnych rozmiarów paradoks. Albowiem z jednej strony za warunek symulacji uważa się posiadanie określonego typu magazynków, ale wyszkolenie i działanie zespołowe, już niekoniecznie... Co więcej - jak wspominałem kilka postów wcześniej - nawet tak rozumiana (ad. cyt.) kwestia, nie dotyczy typów magazynków lecz maksymalnej dopuszczalnej ilości kulek w ww. Co jest sprawa zupełnie odrębna i niekoniecznie zawsze musi skutkować wykluczeniem HC. I co z tego? Jeden lubi biegać z cegłówkami, drugi z powietrzem. Ani jedno, ani drugie nie jest żadnym miernikiem umiejętności. A tak przy okazji, ponieważ zaciekawiłeś mnie: Czy wg Ciebie pojęcie Airsoftu nie obejmuje milsimów rozgrywanych z użyciem ww. replik? A jeśli tak - to tak z ciekawości - to dlaczego i co w takim razie obejmuje?
-
Częścią symulacji jest także wypróżnianie się, bez względu na to ile ono trwa w relacji do całej gry. Ale chyba nikt rozsądny nie uzna, że załatwianie tej potrzeby do worków po MRE jest warunkiem sine qua non "milsimowania"... Jakkolwiek przyjmuję Twoje zdanie do wiadomości. Natomiast ja, jak już wspomniałem, uważam że rola opisywanych czynników, choć wymierna, jest raczej incydentalna. Być może na płaszczyźnie ideologii milsimu, jestem w błędzie. Dopuszczam taką możliwość i godzę się na nią. Ponieważ źródłem poglądu jaki wyraziłem w powyższych postach, są moje praktyczne doświadczenia w tej mierze, nie zaś jakaś wyabstrahowana "idea milsimu", do której odwołujesz się Ty. I dlatego - nie nadając temu sporowi charakteru teoretyk vs. praktyk - uważam, że kontynuowanie dyskusji na ten temat jest bezprzedmiotowe.
-
Kwestia tego w ile kulek, w jakich magazynkach i do po ile załadowanych, kto ma - jest wtórna dla milsimu. Ne jestem fanem używania HC w ww. Nie wyobrażam sobie (co do zasady) stosowania ich w milsimach CQB. Ale do sekciarstwa zakazującego używania tego słowa w dziale milsim jest mi równie, o ile nawet nie bardziej, daleko. A tego tyczyła moja pierwotna dygresja. Na marginesie, w powyższej kontrowersji nie chodzi nawet o nieprzezwyciężalne (poza CQB) różnice między replika a prawdziwa bronią, czy stosunkiem strat od ognia broni strzeleckiej w AS i w tzw. realu. Scholastyczną dysputę o tym można prowadzić w nieskończoność i bez konsensusu. Symulacja w milsimie polega (to przykładowe uogólnienie) na tym, żeby przez te kilkanaście godzin gry wypracować sobie "warunki" do walki, trwającej kilka minut. O ile w ogóle do tej walki dochodzi. Więc dla "symulacji" kwestia magazynków, jest raczej czwartorzędna. Ale jak to z mitami bywa, choć są niekoniecznie prawdziwe, to z reguły bywają całkiem nośne...
-
Przyjacielu, to akurat nie podlega dyskusji. Rzecz dotyczy czego innego. Aby ując to obrazowo - gdyż w żadnym wypadku nie jest moim zamiarem wchodzić w dysputy na ten temat - można to sprowadzić do pytania dlaczego HC jest z definicji zły, a MD z definicji dobry oraz jaka jest realna różnica pomiędzy nimi, gdy zestawi się je np. z RC? Czyli czy zero jedynkowa ortodoksja ma fundamenty merytoryczne, czy jest li tylko jednym z kolejnych mitów założycielskich milsimu. Ende.
-
Pardon ale, abstrahując od inkryminowanej wypowiedzi, nie dajmy się zwariować. Być może mariaż magazynka którego imienia się nie wymawia z milsimem niekoniecznie jest najszczęśliwszym pomysłem. Ale w gruncie rzeczy jednak można to sobie wyobrazić i niekoniecznie będzie to tak jednoznacznie obrazoburcze, jak mogłoby się wydawać niektórym "ortodoksom" (cudz. celowy). Obkładanie więc tego słowa kanoniczną anatemą, jest chyba pewną przesadą.
-
Tylko po co? Bawić się w Land Warrior-a na kulki można wtedy gdy opanuje się czytanie mapy i taktykę na poziomie dr/plt. Jakieś 3/4 "środowiska" ma problemy z tym pierwszym. O drugim litościwie nawet nie wspomnę. Więc może lepiej niech PT Koledzy pozostaną przy podstawowym sposobie lokalizacji - za pomocą wzroku. Szczególnie, że ma on te zaletę, iż pozwala równolegle lokalizować także npla...
-
A mnie Monty Pythona. Przez szereg lat sugestia budowy taczanki z taczek, stanowiła formę kpiny. I jeszcze nie dawno w ten właśnie sposób potraktowałbym powyższy wątek. Niestety, obecnie obawiam się, że życie przerosło kpinę...
-
Prawie, robi różnicę... :icon_wink: A oświadczenie natomiast walor dowodowy, na okoliczność, że zostało sporządzone i że opiekunowie byli świadomi ryzyka (m. in. w tym celu do ww. oświadczenia załącza się dokument wyliczający obrazowo - nie prawniczo - przykładowe zagrożenia). Natomiast per se nie ma ono mocy ekskulpującej tzw. sprawcę. Przy tym okoliczność powyższa może być relewantna (zasadniczo) jedynie w postępowaniu cywilnym. W wypadku odpowiedzialności karnoprawnej, znaczenie ww. oświadczenia jest -delikatnie mówiąc - mniejsze.
-
Jak widać oprócz podstawowych zasad walki w budynkach (również "na kulki"), nie rozumiesz także tekstu czytanego i sarkazmu. I na marginesie, tych "granatów błyskowych', o których piszesz, to oczywiście używałeś w boju? Pytam, gdyż moglibyśmy wymienić się swoimi doświadczeniami w tym zakresie... (sarkazm)
-
Niech ktoś to wywali, bo krew leci z oczu podwójnie - od błędów ortograficznych i merytorycznych. Na lekcji numer jeden proponuję przerobić słownik ortograficzny. Dopiero potem zacząć od obsługi broni i krojenia. Po bliższym przyjrzeniu się powyższemu, śmiem założyć się o dobra flaszkę, że autor swe wywody oparł na CS-ie albo innym FPP-ie. Bo wnioskując z rysunków, o CQB nie ma żadnego pojęcia. Z tego też powodu bliższe omawianie tego "czegoś" sobie daruję...
-
Przypomnę tylko, że to Ty przeniosłeś dyskusję na poziom ad personam, choć nie tykałem Cię personalnie. Skoro więc zechciałeś zachować się niczym dziecko, które na złość rodzicom postanowiło narobić w majtki, lepiej byłoby gdybyś po prostu zmilczał - niż narzekał że teraz przykro pachniesz. Bos locutus est! Mój pierwszy post, akapit piąty, zdanie drugie w zw. ze zdaniem pierwszym. Wystarczy, czy wytłumaczyć ? Zapytałbym do czego, ale obawiam się że to pytanie z gatunku tych, na które nie potrafiłbyś udzielić odpowiedzi. Poprzestanę więc na ponownej konstatacji, że ta dyskusja toczy się na forum AS. Oczywiście. Prawda ostateczna leży przecież po Waszej stronie. Oczywiście, że tak. Ale w świetle powyższego obawiam się, że różnica pomiędzy robieniem pewnych rzeczy, a ich udawaniem, może być dla Ciebie trudno uchwytna. Jak mawiał Boguś Linda: Ta robota to dla nich rutyna, a dla pańskich chłopców ze strzelbami, to szczyt możliwości. :icon_wink: Nie prawda - do "swoich własnych" nigdy nie strzelałem. :icon_lol: Odstaw to Radio Erewań. A zanim porównasz mnie do Lukrecji Borgii, informuję także, że nigdy nikogo nie zmuszałem do picia na umór. :icon_wink: Ucz się, chłopcze, łaciny, a zrobię cię panem: distinctio "wyróżnienie; odznaczenie; ozdabianie" od distinguere "rozdzielać; wyróżniać; ozdabiać" (SWO W. Kopalińskiego). Czyli - całkowicie abstrahując od postrzegania milsimu - jest to zupełnie oderwana od realiów przeprowadzania gier aberracja. Wynika z tego dokładnie to, o czym napisał Paton. To nie "pomysł" jest uatrakcyjnieniem gry rozgrywanej w polu - przeciwnie, to gra stanowi dodatek do "pomysłu". QED.
-
Cóż... Jeśli wola dyskutować w tym tonie, to nie będę udawał, że mi to przeszkadza. :icon_wink: Gdy już zrobisz grę której częścią będą skoki HALO oddawane in game, możesz mnie zaprosić. Póki co daruj munchhauseniady. Masz może na myśli te jaja, które namiętnie i permanentnie sobie robisz, popełniając różne androny dot. milsimów, na co najmniej kilku forach internetowych? Rozumiem - "merytoryczne" są tylko . Szkoda, że za recepcją formy mego poprzedniego posta, nie poszła percepcja jego treści. Najwyraźniej musiałeś być zajęty wypłakiwaniem żali w internecie. Natomiast o "poziomie" porozmawiamy kiedy przemyślisz konsekwencje używania zaimków dzierżawczych, wraz z pewnymi wyrażeniami. Nie mówimy o "manewrach wojskowych" lecz o milsimie rozgrywanym przy użyciu replik AS. Rozumiem, iż masz problem z poczynieniem dystynkcji między środkiem - jakim są formy szkolenia dla wojska, i celem - jakim jest dla nas gra. Zapewne także dlatego nie dostrzegasz śmieszności w urządzaniu pantomimy rzeczy, na naśladowanie których w warunkach tych gier nie ma ani czasu, ani środków, ani możliwości. Ja natomiast nazwałbym to raczej pobredzaniem. Sztuką nie jest snucie jałowych rozważań, których się nie realizuje - ale podnoszenie jakości zabawy na gruncie tego co realne i funkcjonalne. W tej mierze wiele mógłbyś nauczyć się od Patona. Tylko najpierw musiałbyś nieco otrzeźwieć. W światku milsim istnieje pewien nurt. Umownie nazwijmy go idiorealizmem. Idio od idiotyzmu, oczywiście. Jego adepci wymyślają różne ciekawostki, z których niektóre zostały już wymienione. Dzięki tym wszystkim wysiłkom już wkrótce milsimy osiągną "właściwy" stopień realizmu - surrealizm. Gadżeciarstwo, udawactwo i nadbudowywanie kolejnych poziomów sztucznych reguł bardzo pasjonuje niektórych Kolegów. Szkoda tylko, że gdy na grze pojawia się drut kolczasty, to połowa z nich kwiczy potem w sieci jak zarzynane wieprzki. Że o sprawach takich jak kontakt fizyczny czy zasada jednego trafienia, nawet nie wspomnę. Najwyraźniej dla niektórych z nas, tzw. symulacja jest fajna tylko do momentu, w którym odbywa się na poziomie myślowym. :hahaha: Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono słano kobiety różowe płaskie jak opłatek lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha lecz piekło w tym czasie było jakie mokry dół zaułek morderców bark nazwany pałacem sprawiedliwości samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce posyłał w teren wnuczęta Aurory chłopców o twarzach ziemniaczanych bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach Reasumując. Zważywszy na powyższe, jedynym co mogę Ci w rewanżu zadedykować tylko .
-
Czyszczenie piętrowego budynku w 6 osób.
Kuba replied to KAZ_OVER's topic in Taktyka - teren zurbanizowany
Wytłuścić oprawić w ramki i wysłać do Sèvres. Jako wzorzec ściany, do której można mówić nawet tysiąc lat, bez żadnego efektu. Choć mogłoby się wydawać, że nawet szympans pojąłby już, iż choćby nie wiem jak precyzyjnie opisać stan faktyczny - to zadanie realizują ludzie, którzy muszą posiadać pewne umiejętności, których opisać się nie da. Skądinąd właśnie dlatego nikt "ogarnięty" nie popełni tu nigdy takiego tematu... :bialaflaga: -
Gdy FIA zaczęła klakę wokół tzw. systemu red myślałem, że granica głupoty w milsimie została osiągnięta. Nie doceniłem przebiegłości przeciwnika... Rozważania nt semantyki możemy darować. Teoretycznie milsimem można określić nawet naukę . Praktycznie - rozmawiamy na forum i w środowisku AS. Co nadaje temu pojęciu dość wyraźny kontekst znaczeniowy. I nie znaczy ono to samo co LARP... Są rzeczy, które "symulować" można bardzo dokładnie. A stopniowanie trudności (złożoności) zależy prawie wyłącznie od cech uczestników. Ale - jak widać - lepiej urządzić lunapark i posypywać się konfetti. Najlepiej w takt muzyki. Na ww. zasadzie można wykonywać skoki HALO - położywszy się na stole, z umieszczonym poniżej wiatrakiem, symulującym pęd powietrza. Można również symulować morskie działania specjalne - poprzez ubranie kapoka, wejście do wanny i przeprowadzenie skrytego ataku gumowym krokodylem, na gumową kaczkę. jest wiele. Gdzie jest granica absurdu? Ponadto. Milsimy mają ograniczony czas. Jakąś jego część takie udawactwo zająć musi. Zaangażowałoby również określone siły i środki. A i tak miałoby charakter cokolwiek chałupniczy. Nie da się również nie zauważyć, iż bezpośrednią styczność z ww. miałby tylko ograniczony krąg osób. W związku z powyższym sugeruję pozostawienie zestrzeliwania samolotów na płaszczyźnie gier komputerowych i natychmiastowy powrót do rzeczywistości. Z dedykacją. Powyższe stanowi moje prywatne zdanie. Nie zmuszam do jego akceptacji. Jest mi także obojętne jak będzie bawił się autor pomysłu i pozostali wyznawcy tego rodzaju błazeństw. Ale pytany - odpowiadam. Gdyż stałe promowanie tego rodzaju bredni, kształtuje szkodliwe postrzeganie milsimu.
-
Czyszczenie piętrowego budynku w 6 osób.
Kuba replied to KAZ_OVER's topic in Taktyka - teren zurbanizowany
Fora dotyczące taktyki są jak piaskownica. Pełno w nich dzieci, które (wciąż) odkopują psie odchody, żeby się nimi bawić. Dziwię się, że komuś jeszcze chce się wchodzić w polemiki in cocreto, z tego sortu fantazjami. Każda z nich jest jednakowo uprawniona, gdyż wszystkie są porównywalnie niewykonalne. Jakie by nie były i tak zmaterializują się chaotyczną bieganiną. W której bardziej będzie liczył się refleks, niż "szczwane plany". Niech jeden z drugim - zanim zacznie tupać nóżką - zobaczy czym różni się rysowanie strzałek, od działania w realu. Ile pracy trzeba aby opanować "teorię" i ile problemów stwarza jej stosowanie w praktyce. Stroić fochy można. Pióro jest lekkie, a papier cierpliwy. Tylko potem, w boju, okazuje się, że plan był "perfekt" ale wykonawcy do dupy. O ile w ogóle ma się kim go wykonać. Rozumiem, że w pierwszym poście zainteresowały Cię tylko obrazki. Bo przeczytać, widać nie było łaska: Kpina nietrafiona. Dlaczego noktowizja czy flashbangi mają być niedostępne? Bo nigdy ich nie używałeś? Albowiem nie widzę aby gdziekolwiek, ktokolwiek, wykluczył możliwość ich zastosowania. A są to środki, które stosuje się normalnie - podobnie jak granaty. Przynajmniej u nas... Uprzedzając - tak, wiem. -
Już 500 lat temu, niejaki Stańczyk - skądinąd błazen - twierdził, iż w Polsce najwięcej jest lekarzy. Czytając ten wątek odnoszę wrażenie, że niektórzy z wypowiadających się, postanowili śmiało pójść w jego ślady. Ja uważam, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Dlatego do dezynfekcji rozcięć naskórka stosuję alkohol etylowy, w stężeniu min. 40 procent. Przyjmowany doustnie, przed podjęciem zachowań ryzykownych. Sprawia to, że w razie rozcięcia, wypływająca z rany krew nie tylko usuwa z niej zanieczyszczenia, ale i dezynfekuje jej brzegi. Co więcej - stosowana przeze mnie substancja czynna, wykazuje równoczesne działanie uśmierzające. Zaś jej skuteczność sprawdziłem klinicznie, co stanowi jej przewagę nad metodami konkurencyjnymi... Tego rodzaju pytań - jeśli chce się na nie uzyskać merytoryczną odpowiedź - nie zadaje się na forum. Sugerowałbym raczej udanie się do lekarza pierwszego kontaktu. Nie tylko udzieli stosownej informacji, ale również skieruje do najbliższej poradni zdrowia psychicznego. Czy za chwilę czeka nas temat o tym jak się, za przeproszeniem, wysmarkać? Bo ku temu to zmierza. I na marginesie, ilu ze "szpeców" tak zażarcie dzielących tu włos na czworo jest lekarzami albo kwalifikowanymi ratownikami medycznymi? Odrębną kwestią jest mitologizowanie. Zapewne dlatego, gdy jednemu z drugim imbecylem robi się zimno i mokro, to stwierdza u siebie symptomy hipotermii i jedzie do domu. Ale choć w środowisku pleni się murzyństwo, jednak nie żyjemy w buszu, tysiące kilometrów od cywilizacji. I w razie nawet poważnego "rozcięcia skóry" (gdyż przypominam, że o tym traktuje ten wątek), stosownych zabiegów dokonywać będzie osoba wykwalifikowana. Jeśli zaś ktoś nie wie jak radzić sobie z drobnymi skaleczeniami, to – powtórzę się - niech zapyta o to swojego lekarza. To wyjście tyleż proste co bezpieczne i skuteczne. W przedmiotowym wypadku laik powinien zrobić jedno - zaopatrzyć obrażenia najlepiej jak potrafi, zawezwać fachową pomoc i czekać na jej przybycie. Ewentualnie wykonując instrukcje udzielane przez dyspozytora. Zaś od ognia, zarazy i domorosłych fanów doktora House'a, uchowaj nas Panie! Nb. Apteczka to szczebel pododdziału i (przynajmniej tak mnie uczono) zawiera ona tylko takie rzeczy które są niezbędne i których potrafi użyć dysponująca nią osoba. Indywidualnie chyba jednak wystarczy para opatrunków osobistych i rękawiczki... Ale nie zamierzam prowadzić na ten temat polemiki. Albowiem odnoszę wrażenie, ze w tym wątku nie chodzi o to aby króliczka złapać, ale by go gonić. Stąd moja sugestia - jeśli niektórych Kolegów bawi zabawa w jesziwę, to ubierzcie tałes, przenieście się do hydeparku i kiwając się przed monitorem, podyskutujcie sobie o Talmudzie...
-
Odnoszę wrażenie, że pytanie Kolegi wynika li tylko z projekcji jego własnych zapatrywań na pewne sprawy. Albowiem z informacji opublikowanych powyżej przez organizatora (na dzień dzisiejszy), nie wynika aby tego rodzaju limity miały być stosowane na imprezie. A przynajmniej ja takowych nie wychwyciłem. Tym samym pytanie o ich wysokość wydaje się cokolwiek bezprzedmiotowe. Jeśli zaś będzie inaczej to tuszę, iż organizator poda stosowne informacje z odpowiednim wyprzedzeniem. Wszak wyraźnie napisał, że: Czyż nie?
-
Ekipa RushTeam
Kuba replied to Pyzdra's topic in Airsoft w Polsce / Rules and law in Poland / Польские праk
Koniecznie trzeba zwrócić się do administratora o listę osób przeglądających ten watek i przesłuchać je wszystkie na okoliczność powyższych filmików... Niech PT Koledzy zastanowią się, czego objawem jest histeria i dlaczego nie jest to dojrzałość. Bo od pryncypialności do śmieszności jeden krok. Czego dowodzą dwa inne filmiki z Youtube: http://www.youtube.com/watch?v=NXT-XVmrqZo