Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Kuba

Użytkownik
  • Posts

    1,854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kuba

  1. Na pewno pastwią się nad swoimi domowymi zwierzętami. Odnoszę nieodparte wrażenie, że zarówno przedmiotowe wybryki jak i i niektóre reakcje na nie, stanowią dwie strony tej samej monety. Zważywszy na upodobania muzyczne inkryminowanych małolatów oraz czekistowski zapał komentatorów, pozwolę sobie przypuszczać, ze jest nią kopiejka...
  2. Dziękuję Organizatorowi za przygotowanie i prowadzenie gry. Mogę śmiało powiedzieć, że jej poziom był wyższy niż się spodziewałem (odszczekuję spod ławy). Zasadniczych uwag co do prowadzenia gry organizowanej w tej formie nie posiadam. Na pewno zaangażowanie Organizatora w koordynowanie scenariusza zaważyło na jej sprawnym (jak na uwarunkowania) przebiegu. Dziękuję również uczestnikom gry po stronie NATO. A w tym gronie szczególnie d-com "drużyn", na których spoczywał zasadniczy ciężar dowodzenia i prowadzenia walki. Tak trzymać! Zaś przeciwników pozdrawiam tradycyjnym: Z uwag: 1) Zorganizowane działanie 50+ osób w celu wykonania postawionego zadania, wymaga dyscypliny. Wszelka "samowolka" jest niedopuszczalna. Mniejsza o wszystko inne, ale to zwyczajnie nie fair w stosunku do tych uczestników, którzy "robią swoje". Ogromny plus dla Organizatora za sposób rozwiązania tej sytuacji - z taką konsekwencją spotkałem się chyba po raz pierwszy! 2) Odn. "nudzenia się", "niepostrzelania", itp.. Założeniem gry było wykonanie zadanie - nie (pardon) "napierdalanka". I tak to bywa, że ktoś nie strzela by strzelać mógł ktoś. Np. ja wystrzeliłem "aż" 40 kulek. C'est la guerre! 3) Kwestia osób opuszczających grę przed czasem. Jeśli stawiasz się na imprezę anonsowaną do określonej godziny, to nie przerywasz udziału w niej przed tym czasem, z powodu mokrych butów i brzydkiej pogody. To rozkłada grę całej reszcie. Wałkuje się to od lat i ciągle to samo. Może będzie trzeba wprowadzić jakaś formę kaucji odbieranej po zakończeniu gry? :icon_wink: A na koniec, coś na poprawę humoru, czyli gorycz porażki online. :icon_smile: Nb. korzystając z okazji że nowi członkowie mojego fanklubu i z tego forum korzystają - uprzedzam: Do tej pory ubawiłem się do łez. Ale mój dystans do samego siebie i poczucie humoru nie są całkiem bezgraniczne i nie nad każdym pomówieniem lub zniewagą przejdę do porządku. Zaś niektórzy z "Prawdziwych Polaków" w szybkim tempie zbliżają się do skierowania przeciwko sobie postępowań z art. 212 i 216 k.k. Pozdrawiam KZ PS Osoby z Rudy Śląskiej, z którymi rozmawiałem "na polanie", proszę o kontakt na PW, w związku z tą rozmową (o ile to możliwe).
  3. Dalej roztrząsamy temat jak ułożyć sobie dietę na długotrwały, morderczy i ekstremalny, dwudniowy wyjazd? :hahaha: W takim razie pozostaje mi jedynie pogratulować Kolegom braku poważniejszych problemów. ..
  4. Dodajmy: Organizatora będącego przedsiębiorcą, organizującego imprezę w zakresie prowadzonej przez siebie działalności i pobierającego opłatę za udział w niej. Stosowne uwagi przesłałem organizatorowi na PW.
  5. Głupcami nazywam ludzi, którzy piszą głupoty. Co do reszty. Jestem w stanie przyjąć, że na milsimach mogły zdarzać się omdlenia i nudności. Uogólniając - takie właśnie są efekty zetknięcia rzeczywistości wirtualnej, z realną. Piszę to bez złośliwości, na bazie obserwacji. Zresztą całkiem nieodległych.
  6. Drogi Regdornie - oświadczenie w tej formie może funkcjonować nawet tysiąc lat. I nadal nie będzie to miało żadnego znaczenia. Chyba, że na jego podstawie zapadł już jakiś prawomocny wyrok ekskulpujący sprawcę lub organizatora? Zaś w tym temacie nie dyskutujemy o kiedyś i gdzieś, tylko o tu i teraz. Skoro wymagamy od siebie dopełniania jakichś formalności, to w interesie wszystkich potencjalnych uczestników (także Twoim) jest to, aby były one skuteczne. Inaczej będą one bezsensowne. Wydaje się to na tyle proste i zrozumiałe, że nie widzę sensu tworzenia tu OT na ten temat.
  7. Ilekroć sądzę, że granica ludzkiej głupoty została już osiągnięta, ktoś zawsze robi krok do przodu. Czasami bywa to krok milowy. Przez 2 dni nikt się z głodu nie zesr... I to w zasadzie wyczerpuje komentarz do podlinkowanych bredni. Wyjazd na weekend? Parę czekolad, pęto kiełbasy, paczka sucharów i drobne - żeby wracając zahaczyć o McDonalda. Nie mam pojęcia do czego dorabiać tu ideologię? Ale jak widać są na tym bożym świecie "szpece", którzy to wiedzą. Odnoszę nieodparte wrażenie, że PT Koledzy z dzielenia włosa na czworo i wymyślania sztucznych problemów, uczynili sobie sposób kreowania wizerunku. Szkoda tylko, że ten sposób nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością... To, że po lekturze tego typu andronów "nowi" zaczynają uważać, że warunkiem sine qua non udziału w milsimie, jest posiadanie kwintala sprzętu za półtorej średniej krajowej, to mało. Jak widać, powinni jeszcze przed każdym weekendowym wyjazdem odbyć wycieczkę do dietetyka i sklepu ze zdrowa żywnością... :sciana: Z dedykacją dla "prawdziwych żołnierzy".
  8. Z przykrością informuję, iż oświadczenie jest wadliwe: 1. Oświadczenie nie identyfikuje ani podmiotu, jakiemu zostaje złożone i który je przechowuje, ani organizatora którego zwalnia z odpowiedzialności, ani nawet miejsca i czasu gry na potrzeby której jest wymagane. 2. Okres na który wyrażona jest zgoda na ponoszenie ryzyka, jest "bezterminowy". W wypadku jednokrotnej gry, jest to chyba niejakie nieporozumienie. W jakim celu PT Organizatorom potrzebne są tego rodzaju dokumenty? Bo na pewno nie do organizacji ww. imprezy. 3. Przedmiotowy dokument nie zawiera trybu odwołania zgody, o której mowa w punkcie 2, ze skutkiem ex nunc. 4. Sytuacja opisana w punktach 2 i 3 prowadzi do możliwości "bezterminowego" przechowywania takich oświadczeń. Czyni to bezprzedmiotowym ustęp o okresie przechowywania dokumentu. Choć i w nim popełniono uchybienie wobec elementarnych zasad (rzetelnego) konstruowania takich dokumentów, nie podając podstawy prawnej, umożliwiającej zrekonstruowanie tego okresu, przez składającego oświadczenie woli. Reasumując - oświadczenie powyższe dalekie jest od minimum profesjonalizmu wymaganego w podobnych wypadkach. Swoim zakresem wykracza ono poza potrzeby tej gry, a w związku ze wskazanymi uchybieniami, może zostać skutecznie zakwestionowane. Uprzedzając - jestem prawnikiem.
  9. W żadnym miejscu nie było moim zamiarem posądzanie kogokolwiek o jakiekolwiek "oszustwo". Chodzi wyłącznie o to abyśmy wszyscy mieli jasność na jakich warunkach się bawimy. W szczególności jeśli (jw.) masz zamiar wprowadzać limity V wyl. (do czego np. ja i większość znajomych mamy stosunek raczej negatywny). W związku z tym czekam na opublikowanie tekstu. Pozdrawiam KZ
  10. Istotnie. Ale nijak ma się to do jego treści - gdyż o ile mi wiadomo, nie funkcjonuje jego zestandaryzowana forma. Dlatego prośba Michała jest zasadna i aktualna. Mówiąc prosto: uczestnicy wpłacają wpisowe i stawiają się w miejscu gry. Podpisanie kwitu jest warunkiem uczestnictwa. Warto wiedzieć na czym ten warunek polega. Choćby tylko pro forma. Łączność "organizacyjna" w standardzie PMR, na sprzęcie o mocy 500mW? Nie wiem na jakich dystansach ma być prowadzona korespondencja, ale na tzw. "większych" będą problemy (to akurat na GOSz przerabiałem). Rozumiem, że częstotliwość organizacyjna zastrzeżona? Czy z powyższego mam rozumieć, że uczestnicy mogą używać własnej pirotechniki? Ponieważ tego dotyczyło pytanie Michała (nb. Firebis to sprzedawca, nie producent). Jeśli tak to czy dotyczy to także granatów rozpryskowych (GR2) oraz czy będzie istniała procedura dopuszczenie takiej pirotechniki do użycia (okazania org.)? Unikając zbęnego rozpisywania: rozumiem, że analogiczne jak np. na imprezy PB? Pozdrawiam KZ
  11. Jedyny problem który mógłby - podkreślam mógłby - dotyczyć używania kulek BB Max firmy Bioval (produkującej także kulki "normalne"), to wytrzymałość środków ochrony wzroku (jak wyżej). Jednak w warunkach wykonywanych przez nas testów, nie stwierdziliśmy zaistnienia takiego zagrożenia w praktyce. Dlatego kontrowersje dotyczące stosowania ww. należy uznać za histerię kilku matołków: Trafniejszej diagnozy "problemu", jak do tej pory nie udało się znaleźć. Co prawda wystarczyłoby pofatygować się do najbliższego mięsnego lub (od biedy) wziąć książkę telefoniczną i wykonać prosty eksperyment. Ale jak z powyższego widać, ciemnota i wiara w klechdy wciąż jest dla wielu bardziej pociągająca. Jak zauważył już Drogi Artur - bardzo mało ludzi umie myśleć...
  12. Widzisz, wreszcie sam to przyznałeś. Wszak Twoim celem nie jest tutaj jakakolwiek merytoryczna dyskusja, lecz nieudolne usiłowanie dogryzienia mi. Gdybyś się nadto nie zaperzył, dostrzegłbyś że jedyne co w ten sposób osiągasz, to ustawiczne narażanie się na śmieszność. Ja przy tym bawię się całkiem nieźle. :icon_smile: Aurendil, Ty chyba naprawdę jesteś osobnikiem intelektualnie zdegradowanym (to nie obraza, to stwierdzenie faktu). Przeczytaj jeszcze raz co pisałem wcześniej: Ergo, można bawić się w AS (CQB) wykorzystując tzw. "wiedzą taktyczną" (poważnie) jak i w warunkach tzw. "postrzelanki" ("luźno"). Jedno i drugie zabawą jest (ze względu na cel). Niestety - nie da się być trochę w ciąży. Jeżeli ktoś chce się bawić "poważnie", obowiązują go określone sztywne zasady "czarnej taktyki". Jeśli zasady owe zachowane nie zostaną, nie będzie można mówić o ww. "czarnej taktyce". Tym samym wszelka dyskusja na jej temat, będzie wówczas bezprzedmiotowa. A tego tyczy ten dział. Niestety - nie mam czasu aby tłumaczyć Ci to za pomocą ideogramów... I na tym stwierdzeniu powinieneś poprzestać. Nie "filozuj". Trening z użyciem replik, o jakim mowa, dotyczy przede wszystkim służb. Tam zaś problemy zmyślone przez Ciebie, nie występują. Amatorska nauka czarnej, jest problematyczna (patrz post Vinterskiego) i może miec cel wyłącznie "hobbystyczny". Jeśli zaś ktoś bawi się w czarną hobbystycznie lub wręcz na potrzeby zabawy w AS albo rekonstrukcji, to "stały trening" na strzelnicy istotnie - będzie warunkiem sine qua non powodzenia takich zajęć (sarkazm). Mniej "filozuj" więcej czytaj. Vintersky opisał to wręcz łopatologicznie. Jego wypowiedź bezpośrednio poprzedza Twoją. Ale widać nie nadążyłeś przyswoić przed napisaniem swojego posta. Czy jest na sali specjalista od oligofrenopedagogiki? Znowu masz urojenia. Wskaż mi, gdzie radziłem komukolwiek aby (cyt.) "pograł przez kilka lat w "dobrej" drużynie ASG związanej z taktyką "czarną""? Nie potrafisz? Więc racz nie przypisywać mi idiotyzmów, których autorem jesteś Ty sam. "Zapisać" to można dziecko do przedszkola. A i to nie jest takie łatwe... Jeżeli ktoś dostanie się do resortu lub wojska - to tam go złych nawyków oduczą. A jeżeli nie, to oznacza że nie nadaje się do tej roboty. Ponadto jeżeli ktoś faktycznie chce iść w tę stronę i w tym celu coś ćwiczy czy szkoli się (w tym czy w innym zakresie), to na pewno ma większe rozeznanie w temacie niż Ty (zresztą nie trudno o to...). Tym samym Twoje "rady" będą mu zbędne. Więc nie bredź więcej. Poza tym, racz nam odpowiedzieć: W jaki sposób powyższe rozważania, przez Ciebie snute, korelują z tematyką wątku? Oraz po cię tu wypowiadasz, skoro: Wróć pytanie! To przecież ustaliliśmy sobie już na wstępie. :icon_lol: Ale żebyś nie zapomniał - cały czas czekam na tytuły i wyimki z tych kryminałów, co to chcesz na nich innych szkolić... Reasumując. Jeśli kilka osób z rzędu, mówi Ci żeś osioł, to zamiast rżeć w niebogłosy, kup sobie żłób i siodło. Inaczej przyjdzie nam zanurzyć Cię w formalinie i wysłać do Sevre, jako wzorzec...
  13. Foka, zachowałeś się jak pies ogrodnika. :icon_wink:
  14. Może dobrze, że raz poczułeś na własnej skórze, to co serwujesz innym? O! A w którym miejscu, jeśli można zapytać? Bo ja nic o tym nie wiem... :icon_lol: Niestety nie posiadam doświadczeń w zakresie używania mocy nadprzyrodzonych i dlatego w przedmiotowym wypadku jestem bezradny. Co więcej - obawiam się, że tu pomóc mogą jedynie doświadczenia Chucka Norrisa. O czym porozmawiać możemy jedynie na przykładzie poprawnie zadanego pytania, dotyczącego zagadnienia, którego rozwiązania nie da się odnaleźć w przeciągu 5 min., np. w rzeczonym podręczniku lub innych ogólnie dostepnych materiałach. Rozumiem. Argumentacji zaś, której nie potrafisz podważyć, po prostu "nie postrzegasz". Ponadto, znów powtórzę: Fakty oczywiste i zdarzenia notoryjne, dowodzeniu nie podlegają. Przyjmij więc do wiadomości, że: W każdej dziedzinie istnieje minimalny poziom wiedzy merytorycznej (w tym wypadku ogólnie dostępnej), bez której nie jest możliwe prowadzenie dyskusji o zagadnieniach jej dotyczących. Osoby, którym nie chce się, lub które nie potrafią jej przyswoić, nie powinny inicjować ani brać udziału w dyskusjach, o których mowa. Jeżeli zaś to czynią, nie mogą powoływać się na przedmiotową niewiedzę, jako okoliczność mającą powodować ich uprzywilejowane traktowanie. Czytaj to tyle razy, aż wreszcie dotrze. W jaki sposób koresponduje to z omawianą problematyką? Wskaż palcem. Gdybyś zapomniał co tu powypisywałeś, przypomnę: "jeśli ktoś chce się zająć na poważnie AT to powinien dać sobie spokój z airsoftem". I dla Twojej wiadomości - reguły bezpiecznego obchodzenia się z bronią palną, mają przełożenie na analogiczne zasady dot. broni palnej. Zanim znów zaczniesz "filozować", zajmij się podstawami. Dowiedzieliśmy się, że Grey ma bliżej nieokreślonego pochodzenia i autoramentu "dziwne odruchy"? Żeby stosować argumentum ad verecundiam, trzeba najpierw opanować czytanie ze zrozumieniem. Pokazuję i objaśniam: Dziękuję, nie mam więcej pytań. Sam udowodniłeś, że bredzisz. Albowiem rzeczony "pracownik straży granicznej" napisał również: :hahaha: Rozumienie tekstu czytanego sprawia Ci problem (jak widać na przykładach powyższych), powtórzę znów: Wychodząc na przeciw Twojej dysfunkcji, powtórzę po raz trzeci: czym innym jest zabawa, a czym innym szkolenie. W tym drugim repliki wykorzystuje się do realizacji konkretnych zagadnień. Np. do treningu force on force, o którym wspomniał Foka. Ale już niekoniecznie do nauki obsługi broni. I "jeśli ktoś chce się zająć na poważnie AT", to musi mieć na tyle rozumu aby to pojąć. Rekapitulując - kolejny raz wykreowałeś nieistniejący problem. Brawo. Foka już udzielił Ci odpowiedzi - to zdjęcie nie pochodzi z treningu, którego opis podlinkowałeś. Zaś twarze zamazałem z niechęci do upubliczniania własnego wizerunku oraz w braku zgody na powyższe od innych zainteresowanych. Drogi Sherlocku. Tak łatwo się nie wyłgasz. Wciąż czekam, aż podasz tytuły kryminałów, które można wykorzystać w nauce czarnej taktyki. Skoro rekomendowałeś taką metodę, to zapewne na podstawie jakichś doświadczeń w tej mierze. Musisz więc znać odpowiedź na moje pytanie (najlepiej poprzyj ją stosownymi cytatami). W innym wypadku mogłoby się okazać, że bredzisz co Ci ślina na język przyniesie...
  15. Nie wypowiadałeś się uprzednio w tym wątku. Nikt Cię tu nie tykał. Wypowiedziałem się ja i jak w porzekadle: odezwały się nożyce. Do tego w tonie, który tak stanowczo potępiasz (widać, jak Kali komuś ukraść krowę... :icon_lol: ). Sam szukasz zwady. Za chwilę kolejny raz wypunktuję brednie i niedorzeczności Twojego autorstwa. Ty zaś znów zakrzykniesz, że Cię "ścinam", "gnoję" lub "obrażam" (niepotrzebne skreślić). Na Twoje wyraźne życzenie, dodajmy (jw.). Wybacz ale obawiam się, że cierpisz na pewną dewiację, w fachowej nomenklaturze zwaną masochizmem. :bialaflaga: Jeśli kogoś interesuje "trening" (rekonstrukcja, etc.), to jest to wyjście najlepsze. Wyjściem zadowalającym, jest ćwiczenie z osobą mająca minimum zweryfikowanej wiedzy (np. szkolonej przez ww.). Jedno i drugie jest możliwe, przy odrobinie chęci. A przy okazji można sobie zrobić darmowe zdjęcie z Foką. :icon_wink: Jesteś blisko sedna. Niestety. Najwyraźniej nie zauważyłeś, że autor wątku nie potrafił sprecyzować o co mu chodzi, i że to właśnie jest powodem całego ambarasu. Co jednakowoż nie przeszkadza Ci snuć tu sążnistych wywodów. Symptomatyczne. Kryminałów powiadasz? A poleciłbyś jakieś konkretne pozycje, pomocne w temacie? Bo to bardzo intrygujące jest. W rewanżu sugeruję lekturę "CK Dezerterów" Kazimierza Sejdy. Co prawda to nie kryminał, ale jest tam pewne nader trafne zdanie: "Mam to na uwadze, że przy każdej inspekcji zwykle generał wywołuje największego bałwana. Tak to już jest, że taki idiota zwróci na siebie uwagę najprędzej." Metoda prób i błędów? Ile to potrwa? Skąd szkolony będzie wiedział, że popełnia błędy? Kto mu je wskaże? Kto je skoryguje? Pan Jutub? A jeśli nie będzie tego wiedział, to jak ma wyciągać wnioski? Szczególnie, że w tym wypadku - kolejny dość istotny fakt, który umknął Twej uwadze - będzie strzelał do tarcz! Oczywiście na te pytania odpowiedzi nie oczekuję. Ja te odpowiedzi znam. Podobnie jak reszta zdrowych psychicznie użytkowników tego forum. Za to Twoje ma przyjąć w charakterze prawdy objawionej? I które moje "rady" masz na myśli? Tę jedną, w której sugeruję ograniczenie treningu do części obiektu, na wypadek gdyby to o "trening" chodziło? O uzasadnienie nawet nie śmiem spytać... Piszesz o autorze wątku? Więc wskaż gdzie został on "zgnojony" przeze mnie (co imputujesz). A aby zrobiło się jeszcze śmieszniej: fragment ironiczny mego posta, odnosił się (wprost) do bzdurnych porad udzielanych temuż autorowi. Więc mniej świętego oburzenia, a więcej czytania ze zrozumieniem. Nie tylko kryminałów... Rozumiem, że powyższe powiedziały Ci głosy w Twojej głowie? Gdyż w przedmiotowym wątku nijak nic takiego wyczytać się nie da. Chyba, że miewa się halucynacje i urojenia. Rozumiem. Zamiast wypowiadać się na forum (to będzie dozwolone tylko imbecylom, o niskim stażu) urządzimy "wmasgowe zielone szkoły", na których użytkownicy z tzw. większym stażem i doświadczeniem, będą w praktyce udowadniać tym o mniejszych stażu i doświadczeniu, że głupoty są głupie. Z czasem poszerzy się ofertę edukacyjną o pokazywanie, że woda jest mokra, ogień parzy, a w nocy jest ciemno. Swoją drogą, cytowana na wstępie teza bawi tym bardziej, że wysuwa ją główny twórca i czołowy teoretyk "airsoftu filozoficznego". Cóż. Najwyraźniej każdy odczuwa potrzebę udowadniania tego, czego najbardziej brakuje jemu samemu... I właśnie dlatego ja wiem o czym piszę, a Ty zwyczajnie bredzisz. Ja bywam na grach CQB. Nie tylko na postrzelankach ale także na takich, gdzie używa się sprzętu wyważeniowego, gazu, pirotechniki czy realnej rozbudowy inżynieryjnej. Stąd pewne sytuacje znam z autopsji - nie z kryminałów. Choć zapewne zaraz dowiem się, iż posiadanie przeze mnie ww. doświadczeń to czyn niegodny prawdziwego stalinowca. A mówienie o nich stanowi (cyt.) "okazywanie wyższości" - sprzeczne z socjalistyczą moralnością. I aby mnie ukarać, Towarzysz Aurendil napisze o tym kolejny post. :icon_lol: O nie! Muszę natychmiast zadzwonić do znajomych i ostrzec ich, że przez zabawę w AS mogli się nabawić złych odruchów. Ktoś zna kierunkowy do A-stanu? :maniak_luzik: Idąc Twoim tokiem "myślenia" (cudz. celowy), kierowcy rajdowemu nie wolno prowadzić samochodu po drodze publicznej. Albowiem mógłby sobie wyrobić nawyk jazdy z ograniczoną prędkością. Proszę Cię, jeśli już musisz ssać z palucha, to przynajmniej go przedtem umyj, bo mieszasz pojęcia... AS to zabawa. Mniej lub bardziej poważna, ale zabawa. Trening i szkolenie z wykorzystaniem replik w konkretnych elementach, to coś zupełnie innego. Ta dystynkcja jest naprawdę prosta. "Maskowania czy patrolowania" można się uczyć nawet z patykiem w ręku. Posiadanie replik nie gra tu roli, a użycie ich do treningu walki w terenie otwartym jest nader problematyczne. Przeciwnie w CQB - tam właśnie jest możliwe ich wykorzystanie, w takim charakterze. Co nie jest wiedzą tajemną, lecz prostym wykładnikiem technicznych możliwości replik i charakteru opisywanych działań. Ale jak widać logiczne myślenie idzie Ci dużo cieżej, niż "filozowanie". Wszak kwestię "bliskich dystansów" zauważasz, ale zamiast przeanalizować elementarne fakty - zaczymasz pobredzać o odpowiedzialności, cywilach i innych "imponderabiliach na kulki". Zabawy w wypisywanie bzdur? W tym, faktycznie, celujesz (QED). Reszta nie jest kwestią podejścia, lecz nazywania rzeczy po imieniu. Jeśli ktoś pisze głupoty, to po to istnieje to określenie, aby go wówczas użyć. Zaś tzw. kultura dyskusji jest, na szczeście, pojęciem obiektywnym i używanie pojęć zgodnie z ich desygnatami jej nie uchybia. Pisząc o wrażeniu, znów masz na myśli głosy w swojej głowie? Obawiam się, że konto na forum powinieneś zamienić na kozetkę u psychiatry. Ponieważ nie widzę aby ktokolwiek drwił z kogoś dlatego, że ten ma inne podejście do AS, preferuje inną formę tej zabawy lub (hit!) używa HC. Widzę natomiast delikwenta - Ciebie - który usilnie stara się zaistnieć na forum. Wymyślającego kolejne sztuczne problemy, piszącego od rzeczy i ...oczekującego, że będzie za to hołubiony oraz oklaskiwany. Zresztą powyższy, cokolwiek charakterystyczny typ narracji, skądś już znamy: Towarzyszu Marsjaszu. :icon_smile:
  16. Po co artylerię? Nie lepiej kupić sobie w AMW czołg i zrobić to klasycznie...
  17. A nie lepiej przebrać się za dostawcę pizzy? Albo wykopać podkop? Bo generalnie to ta kategoria "pomysłów". Zasadniczo nie do końca rozumiem o co autorowi wątku chodzi i czego oczekuje (tj. poza cudownym panaceum): To ma być ćwiczenie? Czy tylko jakaś forma zabawy przez pantomimę (filmików z Youtuba)? Jeżeli to drugie, to dyskusja jest bezprzedmiotowa (jak wyżej). Jeżeli to pierwsze, to jedynym rozsądnym wyjściem jest trenowanie na wydzielonych, (odpowiednio) mniejszych częściach obiektu. Pod okiem kogoś kto ma o tym pojęcie - nie na podstawie filmików. A reszta to Więc darujmy sobie kolejny tasiemcowy wątek na kanwie czyichś fanaberii, wywołanych czasu i przedawkowaniem Discovery i internetu.
  18. [...] Owszem. Ale na dłuższa metę wygodniej obserwuje się trzymając lornetkę niż całą repliką. Choć to sprawa indywidualna. Ende. [...]
  19. [...] Bez wątpienia i nigdy nie twierdziłem inaczej. Chociaż moim zdaniem nawet kwestia "samodzielnego" działania par snajperskich (poza specyficznymi grami), na dzień dzisiejszy jest problematyczna. To kwestia ogólnego wzrostu V wyl. replik i większej niż kiedyś dostępności UPG (koszty). Choć z drugiej strony, w wielu środowiskach napływ nowych osób, doprowadził do "organizacyjno-taktycznego" uwstecznienia (co nb. widać w tym wątku). Ale to dyskusja na inny temat... Prawda jak zwykle leży pośrodku. Wzmiankowana przeze mnie sytuacja w istocie miała charakter jednostkowy. To fakt. Natomiast np. dowodząc pododdziałami (/stronami) - o ile charakter i forma danej "jebanki" pozwalają na to - staram się wykorzystywać "snajperów" m.in. do rozpoznania czy zabezpieczenia działań pododdz. przez obserwację (dozorowanie) zadanego rejonu (zakładając, iż w istocie chcą bawić się w "snajperów", nie jedynie powierzchownie stylizować). W takiej sytuacji lornetka może się przydać. Aczkolwiek są to rozważania iście scholastyczne. Kwestia kompletowania sprzętu wg jakiejś listy koszernych gadżetów wydaje mi się mocno chybiona. To co jest nam potrzebne zalezy od tego co, gdzie i z kim robimy (strzelamy). I od niczego więcej... Pozdrawiam KZ
  20. Ale merytorycznie, rozumiem, się zgadzasz? :hahaha:
  21. Wędzarnik dymi, ryby się wędzą. Siedzę na krzesełku. Czytam forum... W takich warunkach, z reguły, możliwości "kontroli" są znikome (zależnie od rzeźby terenu i jego poszycia). Bez względu na to czy strzelec działa sam, czy z obserwatorem. Dlatego jeśli dochodzi do opisanej sytuacji, rozsądnym jest możliwie szybkie wyjście z walki. Bardzo zręczny oksymoron. Do tego w jednym i tym samym zdaniu. Problem w tym, że jedno z drugim wiąże się bezpośrednio. Chociaż być może aby móc to percypować trzeba mniej pisać na forum, a więcej strzelać. Tj. na tzw. poważniejszych grach, oczywiście. Wszystko zależy od charakteru gry i stopnia zorganizowania pododdziału (strony). Sprowadzanie pewnych zagadnień do gier typu milsim lub podobnych, jest zbytnim uproszczeniem. Kwestią są konkretne warunki i konkretne zadanie. Nie wchodząc w szczegóły: sytuacja gdy efektywny ogień prowadzony przez strzelca ("snajpera") był możliwy dzięki danym od obserwatora, pracującego z lornetką na wyższym pkcie. Na "jebance". Z autopsji. Spotter oznacza działanie w dwójce. To z zasady wyklucza udział w epickich strzelaninach, na tzw. postrzelankach. Także dlatego obserwator (używanie języka ojczystego nie boli) powinien dysponować bronią o zasięgu większym niż przeciętny (w danym środowisku/grze). Aby móc razić npla równocześnie ze strzelcem, w odległości pozwalającej na obezwładnienie go oraz opóźnienie momentu, w którym rozwinie on swoje środki ogniowe i otworzy efektywny ogień w kierunku pary. Jeżeli obserwator dysponuje bronią o zasięgu porównywalnym do broni npla, może otworzyć ogień dopiero wtedy kiedy on i strzelec mogą być już rażeni przez przeciwnika. Gdy npl jest liczniejszy i działa w (jakkolwiek) skoordynowany sposób - znacząco obniża to możliwość wyjścia z walki. Nie wspominając o jej efektywnym nawiązaniu (w wypadku pary to w ogóle problematyczne). Rzeczywiście. Granatnik w określonych wypadkach jest przydatny. Jako broń zespołowa. Ale dla obserwatora to zbędny - choć zwłaszcza z granatami, mający swoją wagę - fetysz. Zanim przeciwnik zbliży się na odległość pozwalającą na użycie ww. zostaniesz zasypany kulkami. Względnie nastąpi to zaraz po tym kiedy oddasz z niego pierwszy strzał. Chyba, że strzelasz z "lemingami"... Wędzarnik dymi, sprawdzam jak ryby się wędzą. Przypominam sobie, że łby odciąłem i wyrzuciłem. Szkoda. Może jak starym szmoncesie - niektórzy powinni zjeść rybią głowę, zanim zaczną udzielać innym rad na forum?
  22. Nie ma to jak rzeczowa rozmowa dwóch wytrawnych praktyków... Nie będzie to odkrywcze, przynajmniej dla Białych Ludzi, ale pewne sprawy sprowadzają się wprost do konkretnego środowiska - jego doświadczenia, wyposażenie, formy zabawy, etc. Nie da się tego wyabstrahować. Ale zawsze ponabijać sobie postów. :poddanie:
  23. Kuba

    Kwestie etyczne

    Być może jestem "burakiem" (cokolwiek to wg Ciebie znaczy). Ale przynajmniej nie przypisuje sobie uczestnictwa w imprezach, na których nigdy nie byłem. Btw. - czy wspominałem już, że Kraków, to małe miasto? ;)
  24. Kuba

    Kwestie etyczne

    Jakbyś zgadł - właśnie dziś złożyłem papiery na doktoranckie. :lol: Niestety - w zakresie nauk prawnych, nie oligofrenopedagogiki, więc może nie pomóc w naszych relacjach, ani w rozumieniu osiedlowego slangu. Ale spierze rozwiać Twe zmartwienia. Czytając ten wątek, doszedłem do wniosku że odświeżę sobie notatki z psychopatologii sądowej... Hmm... ...to dlatego tyle ich wypisujesz? Niezmiernie odkrywcze i fundamentalne zagadnienie. Aż dziw, że do tej pory nie stało się przedmiotem szerszej dyskusji... Mimo to, odpowiem - zależy. Z terminatorami jak z elementami intelektualnie upośledzonymi, na tym forum. Bywają tacy, którym można to powtarzać setki razy, a oni dalej swoje...
  25. Kuba

    Kwestie etyczne

    Czy ktoś może przetłumaczyć tę kindernowomowę na język polski? Ponieważ nie rozumiem o czym autor do mnie pisze, w związku z czym mam niejaki problem z udzieleniem mu stosownej odpowiedzi. :F
×
×
  • Create New...