Kuba
Użytkownik-
Posts
1,854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kuba
-
Nieco dziwi mnie ogłoszenie na forum dla imprez ogólnopolskich przedmiotowego przedsięwzięcia. Nie z powodu na jego (faktyczny) raczej lokalny charakter, nie w wyniku "orientacyjnego charakteru" tego anonsu - lecz dlatego, iż organizator expressis verbis stwierdza, że organizuje imprezę nie posiadając zgody właściciela terenu (tak przynajmniej rozumiem pkt. 2) oraz (sic!) nie ma najmniejszej szansy na uzyskanie takowej. Ciekawa forma dla imprezy, która anonsowana jest jako ogólnopolska...
-
Pierwszy plus za wykonaną usługę (oraz kontakt, doradztwo, etc.). Drugi za podejście do klienta, wykraczające poza sferę wartości materialnych. ;)
-
No nie mogłem się powstrzymać. ;) Tak szybko? :lol: Jakby to powiedzieć... " i żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne" . Ale nikt nie zabrania Kolegom mieć różnych ciekawych teorii - nawet jeśli opierają się na przesłankach, które ja kwalifikowałbym do szufladki: tragikomizm. Proponuję założyć wątek o zagrożeniu bananami. Na pewno znacie albo słyszeliście o kimś kto posliznął się na skórce... Pozdrawiam KZ PS Jest pewna subtelna różnica pomiędzy dyskusją a pieprzeniem andronów, tudzież udowadnianiem że wie się lepiej, kiedy się nie wie (jest takie powiedzenie o ojcu i potomstwie).
-
Po pierwsze zacznijmy od tego, że na tym forum, jak w każdej innej społeczności znajduje się pewien odsetek malkontentów, którzy choć nie wiedzą "o so chosi" (patrz także: odsetek osób mających problemy z czytaniem ze zrozumieniem) muszą wrzucić swój kamyczek. Stowarzyszenie choćby dlatego nie będzie niczego formalizować, centralizować ani narzucać, że nikomu nie będzie się chciało użerać z ww. odsetkiem krzyczących osób - o judymowaniu i wkładaniu im faktów notoryjnych łopatą do głowy nie wspominając. Stowarzyszenie będzie miało rację bytu jako bezpiecznik. Jako grupa ludzi, która będzie potrafiła wysłowić się w poprawnym języku polskim jeśli ktoś zacznie majstrować wokół AS w Polsce (pismaki, politycy. etc.). I siłą rzeczy będzie zwracało uwagę na przestrzeganie tych zasad AS, które rzutują na jego wizerunek. Ale nic poza tym. Żadnej promocji, formalizacji, czy co tam jeszcze potrafi się urodzić w niektórych umysłach. Pozdrawiam KZ
-
Nie. Sądzą, że odkrywając nowy i nieznany manewr jednocześnie opisałeś go w sposób wyczerpujący. Cieszymy się Twoim szcześciem. Poizdrawiam KZ <politowanie>
-
Spieszę Brytanie uszczegółowić, iż jeśli chodzi o owe startery, to zapewne dlatego nie były wykorzystywane do łączności między drużynami, że nikt prócz sztabu nie miał ich numerów oraz z powodu niskiego stanu konta. :mrgreen: ;) Gdyż telefony prywatne do łączności między drużynami, a nawet sztabem, wykorzystywane były... :)
-
Stół - nożyce? ;) A tutaj ktoś Wam cokolwiek zarzuca? Bo nie zauważyłem. Co do mnie osobiście, to wali mnie kim jesteście i co robicie. Ani podwórko moje, ani po odciskach mi to nie depcze. Jeśli zaś o artykule mowa, to jaki i czego tyczy, każdy widzi. Cokolwiek by o tym nie stwierdzić, na fali ostatnich publikacji należy go uznać za rzetelny i w pozytywny sposób prezentujący przedmiotowe zagadnienie (dowodem czego fakt, że nikt się nie "przypierdala" w tym wątku). Pozdrawiam KZ
-
Dlaczego Ci młodzi ludzie taplają się w rzece?
-
To teraz zadajmy sobie pytanie - ilu przeciętnych airsoftowców nosi ze sobą saperkę? :lol: I ilu "okopie się" (jakkolwiek) na glinie czy darni w 10 minut... Zresztą temat nie jest warty ciągnięcia. Osobiście uważam, że okop daje jakieś korzyści; nasyp ze ściółki służy poprawieniu samopoczucia.
-
Ale zdaje sie, że mówimy o "okopie do pozycji leżąc". Czy się mylę? Bo jak opierdolić dołek dla zdechłego kota to inna bajka, a owszem. ;)
-
A wiesz jak wygląda okop do pozycji leżąc? Zdjęcie poglądowe. I uważasz, ze przeciętny "airsoftowiec" wykopie coś takiego w 10 minut? Może w piasku. Często strzelacie na plaży? ;) Chyba, że mamy na myśli grób dla dziecka (płytki ;) ), tylko nie nazywajmy tego okopem. OK?
-
Proszę zaminuj pas długości 200 i szerokości 10 metrów. Mam na myśli oczywiście nakład czasu i pracy. Bo tę kwestie pomijam. A ktoś Ci broni taki scenariusz przygotować? Wilcze doły z zaostrzonymi palami? Spadające belki? Wielkie, toczące się głazy? Jamy z krokodylami? Czym - łopatką piechoty? W AS? To chyba tylko w Erze.
-
A ja nie popieram. Trzeba wiedziec kogo wpisać na listę proskrypcyjną.
-
AKMŁ (Łunnyj), tylko że o ile znalazłem w sieci informacje na temat szczelinowych tłumików płonienia, to seryjnych egzemplarzy broni (s. zdjęć) w nie wyposażonych już nie (za wyjątkiem jednego). Wszędzie występował w wersji ze standardowym urządzeniem wylotowym. Jak ktoś ma dane na ww. temat niech się podzieli. ;)
-
Znane i praktykowane od dawna w całej Polsce. Od samego postawienia tabliczek po uprzednie zakopanie "min" i wydanie uczestnikom na stan wykrywaczy metalu. A z pomysłem na scenariusz (s. stricto) ma to tyle wspólnego co szczanie w piwnicy z piciem w Szczawnicy.
-
Skończcie już misie dywagacje o tym czy strzelanie zwierzątek jest złe czy dobre. Do niczego nie dojdziecie chyba, że umówicie sie na walkę na noże. Nie ma czarne białe. Zresztą zdaje się, to w krajach śródziemnomorskich, nie u nas funkcjonują polowania stricte dla zabawy np. na drobne ptaki.
-
Artykuł dla idiotów. Nie pierwszy i nie ostatni.
-
O ile pamiętam rożnica objętości wynosiła coś 2,5 do 3,5 cm3 w stosunku do stocka. Z pamięci (mam nadzieję, że nic nie pomyliłem ;) ), mierzone na AK (zerówka), BU Systemy. Wymiarów nie jestem władny podać. Natomiast inną kwestią są ew. własności zespołu głowica - cylinder (s.wydajności). Obawiam się, że najlepiej byłoby zagadnienie rozstrzygnąć empirycznie. ;)
-
To się Panowie raczcie wyrażać nieco precyzyjniej, ponieważ Wasze wypowiedzi były cokolwiek mylące dla przeciętnego odbiorcy*. *) tj. takiego, który nie klika we wszystkie linki, nie przegląda wszystkich (pod)stron i niekoniecznie zna wszystkich z Was z tzw. "twarzy". Pozdrawiam KZ
-
Most unwanted
Kuba replied to RainMaker's topic in Airsoft w Polsce / Rules and law in Poland / Польские праk
Uwaga - mój post pisany był offline, kiedy watek miał lekko ponad 2 strony. Stąd nie odnosi się do wypowiedzi późniejszych i stanowi moje stanowisko na tzw. "wczoraj". Dziś nie mam czasu na lekturę pozostałych wypowiedzi, więc ew. rozwinięcie czy odniesienia poczynię najwcześniej jutro. Moi Drodzy! Temat ten staje już drugi raz w historii istnienia tego forum. I obawiam (?) się, że jak i poprzednio na słowach się skończy. Z tego czy innego względu. Nie mniej spróbujmy zająć się owymi względami i usystematyzować kilka spraw. Po pierwsze o czym mówimy w tym wątku. Pochwalamy oddolną inicjatywę i omawiamy jej uwarunkowania? Czy może postulujemy przełożenie tego na skalę ogólnopolską? O tym ostatnim pisze Reg, do tego nawiązuje część z Was, i ja w sferze faktycznej skupię się na tym aspekcie sprawy. A jeśli tak, nie można nie zadać pytania: Kto i wg jakich kryteriów będzie kwalifikował owe osoby? O ile sprawę kryteriów zamknąć można PASG czy zasadami współżycia społecznego, o tyle pozostaje otwarta kwestia druga. Sąd skorupkowy? Topienie pod lodem? Trojki? Czy może dziadek w Wehrmachcie? To co ma sens na płaszczyźnie środowisk lokalnych, gdzie wszyscy się jako tako znają i gdzie często istnieją zwyczajowe formy organizacyjne - nie musi sprawdzać się po skopiowaniu na płaszczyznę ogólnopolską. Jeśli lista takowa ma funkcjonować na płaszczyźnie WMASG, to należy określić za jak szkodliwe naruszenia i na jakich zasadach (czasowo, na stałe) będziemy tam umieszczać. Osoby istniejące realnie - nie wirtualnie. Gdzie zasady gwarancyjne? Bo sankcja jest poważna. Ponadto trzeba stwierdzić kto miałby ją wymierzać? Redakcja - nie jest reprezentacją środowiska; forum - również nie nazbyt, o ekstremizmie takiego pomysłu nie wspominając. Wybaczcie Koledzy, powiedzieć Hurra! łatwo; gorzej kiedy trzeba skonkretyzować. Kiedy rzecz tyczy dotkliwej sankcji i żywych ludzi. Czy lista taka ma służyć organizatorom imprez ponadregionalnych, czy może jakichkolwiek imprez - a może ma ona mieć funkcję punitywną? To zaś implikuje pytanie, czy lista owa ma być ogólnie dostępna? Jeśli nie automatycznie uchyla to część problemów. Wówczas może być udostępnianą do wglądu osobom zainteresowanym (organizatorom) lub organ kompetentny może udzielać odpowiedzi czy N.N. na niej się znajduje. Jeśli jednak ma ona być jawna, jak w niektórych środowiskach regionalnych. Cóż... Pomijając aspekty, którymi zajmę się później, przypomina mi to scenę kamienowania z "Żywota Briana" Monthy Pythona. Czy fotografia umożliwia nam spełnienie założonych celów? Nie. Na pewno nie każda, nie przypadkowa (kwestie prawne pomijam, rozwinę niżej). Nie zawsze zaś będziemy mieli dostęp do ostrego, ukazującego wystarczającą ilość istotnych elementów zdjęcia. O sytuacji kiedy posługujemy się linkiem zewnętrznym, gdzie administrator domeny może dowolnie zmieniać element docelowy, nie wspominając. Oczywiście Koledzy karniści wiedzą, iż istnieje możliwości dokonania ekspertyzy antropologicznej w zakresie identyfikacji na podstawie zdjęcia. Jakkolwiek sądzę, że ironia tej części mojej wypowiedzi jest na tyle bezpośrednia, iż nie wymaga wyjaśniającego przypisu. Nieodzownym więc musi być - o ile ma twór ten pełnić rolę funkcjonalną, nie zaś dekoracyjną - uzupełnienie innymi danymi. W szczególności miejscem zamieszkania, imieniem i nazwiskiem oraz/lub numerem PESEL. Czy ta lista jest nam potrzebna? Odnoszę nieodparte wrażenie, że nie. Że jest to kolejny kaprys za pomocą forum. To co sprawdza się lokalnie (w tzw. "legalność" nie wnikam), nie ma podstaw ani racji bytu w skali ogólnopolskiej. Przynajmniej tak jak sprawa stawiana jest teraz przez gros Szanownych Interlokutorów. Wszak trudno dopatrzyć się sensu jej istnienia. W środowiskach lokalnych i tak ludzie się znają. Mniej, bardziej - ale jednak. Większość zaś imprez (rozgrywek) ma charakter "niezorganizowany". W realiach ogólnopolskich... Co da nam opublikowanie zdjęcia? Jak pozwoli nam chronić i izolować się od elementów niebezpiecznych? Czy mam je wydrukować i na każdej organizowanej przez siebie imprezie aranżować konfrontację uczestników z kwitami? Nonsens! Jedynym celem tak postawionej propozycji jest jej funkcja retrybutywna. A ta (tym bardziej wobec braku "organu" i zasad orzekania o winie) jest dla mnie bardzo kontrowersyjna i dyskusyjna. Na pewno zaś bezcelowa. Po drugie nie można pominąć związanych z tym aspektów prawnych. Odpowiedzialność z kodeksu karnego za publikację, o której mowa w przedmiotowym wątku. Każdemu, kto twierdzi, że można ją przypisać, proponuję udać się do ogrodu botanicznego i wejść na palmę. Byle nie za wysoką, bo spadając można się poobijać. Nie mamy pięciu lat i nie jesteśmy w piaskownicy. Nikt z nas nie mówi o publikowaniu (szczeg. na łamach WMASG) treści znieważających, obraźliwych, etc. Jak także nieprawdziwych czy niezweryfikowanych (mniemam). Jest to chyba tak oczywiste, że przeciętna, statystyczna, bytująca na wspomnianych palmach, małpa człekokształtna winna to rozumieć. Nie widzę więc przesłanek do przyjęcia kwalifikacji czynu z artykułu 216 KK par. 2. Jeśli kto wątpi - odsyłam do dowolnego komentarza. Nie widzę również realnej możliwości zastosowania artykułu 212 wspomnianej ustawy. Począwszy od ukompletowania znamion, poprzez art. 213 par. 2, na społecznej szkodliwości takiego czynu skończywszy. I jest to na tyle jasne, że nawet materiał do akademickiej dyskusji z tego słaby. Implikacje ww. publikacji na gruncie cywilnoprawnym. Dobra osobiste, do których zaliczamy cześć, nazwisko oraz wizerunek pozostają pod ochroną prawną, na gruncie KC, niezależnie od ochrony przewidzianej w innych regulacjach. Na gruncie art. 24 możemy stwierdzić, iż chronione są one przed każdym godzącym w nie działaniem bezprawnym. Nie jest zaś działaniem bezprawnym przytoczenie konkretnych faktów z prawdą zgodnych (należy jednak pamiętać o ciężarze dowodu). O ile (w uproszczeniu) nie ingerują one w sferę prywatności (s. stricto) osoby i są uzasadnione interesem społecznym (którego istnienie da się tu wykazać). Nawet jeśli konsekwencje tego mogą być dla osoby, i w jej mniemaniu, dolegliwe. A obiektywnie dolegliwość ta - i co za tym idzie skala naruszenia i rozmiar ew. szkody - raczej nie da zaliczyć się do wymiernych. Jeśli natomiast chodzi o regulacje zawarte w Ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Pomijając nadal w oczy kłujące "oskarżenie cywilne" jak również kwestię istoty oskarżenia prywatnego i różnicy pomiędzy nim a ściganiem na wniosek pokrzywdzonego oraz inne kwestie, do których mógłbym się złośliwie przypierdolić - zwracam uwagę Szanownego Kolegi, na istnienie w KPK artykułu o numerze 60, o którym Kolega zapewne słyszał. Żeby zaś nie sprowadzać tematu do dyskusji akademickiej o praktyce wymiaru sprawiedliwości, nadmienię tylko tyle, że właśnie przerabiam coś takiego w praktyce. Ergo trafić się może - nie koniecznie od wielkiego dzwonu. Bądźmy więc rzetelni, tym bardziej jeśli piszemy do i dla laików. Skoro mienimy się karnistami... -
Wiktor - nie mam żalu, bo nie miałem wygórowanych oczekiwań. Po prostu. Może nie bawiłem się cudownie, ale nie bawiłem się też źle. Ja opisuję moje subiektywne opinie i spostrzeżenia. Może i nazbyt dosadnie, ale nie po to żeby kogokolwiek deprecjonować, ale żeby wskazać na pewne sprawy. Możesz się ze mną zgodzić lub nie. I tyle. Nie mam do Was pretensji, nie mam ich do uczestników (ani to wojsko, ani moje zdanie nie jest wiażące, ani pewnych rzeczy na pewnym etapie nie można wymagać, a przede wszystkim nie czuję się do tego kompetentny) - za wyjątkiem kombinatorów rzecz jasna. Wskazując tu (subiektywnie) na pewne pewne stany, które nie podobały mi się, nie szukam winnych. Nie odczuwam takiej potrzeby - jeśli już, to chodzi mi o pewne mechanizmy, "prawa", a nie osoby! Mam pewne spostrzeżenia, pewne wrażenie ogólne, moje własne. Tak samo Ty masz swoje, Reg swoje, ktoś inny jeszcze inne. Jeśli wiekszość uczestników bawiła się dobrze, jeśli Wam impreza ta pomoże wyciagnąc swoje własne wnioski, które wedle Was podniosą poziom następnych to jest bardzo dobrze. I wówczas - obiektywnie - wykonaliście dobrą robotę. Myślę, że na tym skończe, bo naprawdę nie ma sensu drażyć głębiej. Zakończmy tu i nie wchodźmy na etap wzajemnego łapania się za słówka. Pozdrawiam KZ PS Co tyczy kwestii PW, nie uważam, iżbym w wątku opublikował jej istotne, czy wręcz jakiekolwiek, treści. O ile odniosłem się do tego zdarzenia, to wyłącznie po to aby wskazać dlaczego pewnych wątków nie rozwijam. W szczególności zaś wykazać ich bezprzedmiotowość jako obiektu do dyskusji na forum ogólnym (do czego w moim odczuciu rozmowa zbaczała). Nie uważam ich bowiem za przedmiot dyskusji ogólnej (zarówno z mojej jak i czyjejkolwiek strony) i nie oczekuję od Ciebie jakiegokolwiek odniesienia do ww. Jeśli tak to odebrałeś bądź jeśli wysłowiłem się w sposób niezręczny - pragnę Cię przeprosić i zapewnic, że dołożę wszelkich starań, aby w przyszłości do takich zdarzeń nie dochodziło.
-
Reg - czy ja gdzieś czynię z tego zarzut? Nie, ja jedynie stwierdzam fakty. Nadto, organizację uważam za bardzo dobrą, zaś Tobie za cierpliwość i wyniki finalne w dowodzeniu nami wyrazam głebokie uznanie (bo nie była to łatwa sztuka). Piszesz o dyscyplinie. Masz rację. Ale nawet pruska dyscyplina nie pomoże, kiedy funkcyjni będą zwyczajnie niekompetentni (refleksja ogólna, nie mam na myśli żadnych konkretnych osóB). EDIT II: Wspominasz o tym, iż na tych manewrach ludzie mogli się zacząć uczyć pewnych rzeczy. Tak - bezsprzecznie masz rację. Tyle tylko, że metoda rzucania od razu na głęboka wodę (w tym wypadku przynajmniej), nie jest wg mnie najlepsza. Komplikować należałoby raczej stopniowo, w dłuższej perspektywie czasowej. Ale tu wychodzimy już poza temat przedmiotowego wątku... /EDIT II Piszesz również o eksperymentalnym charakterze imprezy. Są tematy, których na forum ogólnym nie bede poruszał - uważam je za bezprzedmiotowe w tym miejscu. Zakomunikowałem je Wiktorowi na PW i uważam, że tak winno zostać. Natomiast absolutnie nie można ekskulpować się od wszystkiego za pomoca owego "eksperymentalnego charakteru". Nawet jeśli przyczyna pewnych zdarzeń nie leżała bezpośrednio po stronie organizatora, lub znajdowała się tam tylko pośrednio, to raczej nie będzie nią "eksperymentalny charakter". Bo to jest słowo, które znaczy wszystko, czyli nic. Są pewne fakty notoryjne, doświadczenia innych imprez - i wreszcie elementarna logika, zdolność przewidywania oraz zdrowy rozsądek (czyli tzw. "chłopski rozum"). I te czynniki musi uwzglednic organizator każdej imprezy. Eksperymentalnej tym bardziej! Jak w powyzszym kontekście rzecz miała się na tej imprezie nie wiem i nie będę sie wypowiadał. Ja znam tylko swoje obserwacje, które zachowam dla siebie i Wiktora. Nie można twierdzić, że burdel musi być i na tym zamykać sprawę (takie wrażenie odebrałem czytając jeden z postów Majkiego, jakkolwiek może być ono mylne). Szczególnie, że zapewniam Cię, iż uczestniczyłem w bardziej wymagających imprezach (np. 24h), o klimacie "militarnym" (jakkolwiek i zwyczajnych manewrów/zlotów) o tej ilości osób (normalnych airsoftowców, nie maniaków militarnych), gdzie panował bez porównania większy porządek. Więc jednak się da. Pozostaje tylko kluczowa kwestia - "jak" i o to właśnie tutaj chodzi. Jedno natomiast jest faktem, na błędach trzeba się uczyć. Jeśli nie na cudzych, to na własnych - oby tylko z pozytywnym rezultatem. :) Pozdrawiam KZ EDIT I i III: styl, żeby uniknąć dalszych nadinterpretacji, literówki.
-
Radość taka jakie wrażenia. ;)