Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Kuba

Użytkownik
  • Posts

    1,854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kuba

  1. Żebyśmy mieli jasność - nie zarzucam nikomu że się nie starał. W ogóle nikomu personalnie nic nie chcę wytykać. To jest zabawa, a pewne rzeczy (pomijając niereformowalnych) przychodzą z czasem. Niekoniecznie z praktyki własnej, czasem wystarczy obserwacja i zdolność wyciągania wniosków. Ale podjęcie się dowodzenia plt. (nie mówiąc o str.) na tak dużej imprezie jak Tomaszowo, wiąże się z przyjęciem na siebie dużej odpowiedzialności. Odpowiedzialności nie tylko za zabawę swoją i podwładnych, ale i za całokształt gry. Dlatego ja (choć uważam się za osobnika mającego niejakie pojęcie o tej materii) nie podjąłbym się dowodzenia plt. niezłożonym ze znanych ludzi, ze sprawdzonymi d-cami dr. Dlatego też uważam, że imprezy takie jak ta nie są od weryfikowania swoich umiejętności, ani dawania upustu ambicjom "przyfutczym". Wobec czego wg mnie d-ca, który (z własnej winy) traci kontrolę nad pododdziałem, nie potrafi wymusić posłuchu lub sam posuwa sie do niesubordynacji (a przecież były takie wypadki) - nie jest osobą kompetentną do dowodzenia na takiej grze. I nie chodzi o kult "taktyczności" ale o zdolność "zarządzania i bycia zarządzanym". Umiejętności oceny sytuacji taktycznej i reagowania na nią, są na drugim miejscu. To wszystko co chciałem wyjaśnić. Zasadniczo, z mojej strony, kwestię uważam za zamkniętą.
  2. Zakapiorze nie sposób byłoby się z Toba nie zgodzić. Z jednym wszelako "ale". Powiedz mi - skąd chciałbyś wziąć tych kompetentnych d-ców komp.? Skoro nawet z obsadą plt. (jw.) są problemy... Natomiast przykrawając rzecz do realiów, uważam że nie byłoby głupim sformowanie - na miarę realnych możliwości - jednej czy dwóch Kampfgruppe. A reszta "tłumu" - na poziomie TF'ów ze sztabu, bo inaczej się niestety nie da... Pozdrawiam KZ
  3. Ad. Harry... Pisałem o plt. zmech. gdyż po prostu nie przypominam sobie aby obecnie w WL były plt. piech. Ale mogę się mylić, bo przecież nie należę do tajemnej kasty mającej wyłączność (również w AS) na wiedzę objawioną... :wink: A teraz już poważnie. Postaraj się zrozumieć, że nie relacjonujemy tego co się działo w Nd, a piszemy na poziomie ogólnym. Tego typu manewry charakteryzują się ciągłością gry, stosunkowo dużą dynamiką i ograniczonymi możliwościami zapanowania nad ich przebiegiem (od środków technicznych po kompetencje i nastawienie ludzi). Dlatego istotne jest m.in. utrzymanie zwartości pododdz. (bez względu czy mówimy o respawnie stałym, duszy, czy sztabówce s. stricto) Inaczej nie da się uniknąć celowego odłączania ("poszczelanka") lub zwykłego błądzenia. Co przy takiej skali imprezy generuje ogromny chaos utrudniający ogarnięcie sytuacji i de facto psujący zabawę uczestnikom. Oczywiście. To się może podobać, albo nie - ale przy takiej formie i skali, trzeba maksymalnie upraszczac pewne sprawy. nawet kosztem "sztuczności". Bo co komu po "klimacie" kiedy gra sie sypie... Natomiast inną sprawą jest, że nie ma rozwiązań uniwersalnych. Wszystko zależy od sytuacji. I jeżeli w warunkach jak na T09 ktoś ma względny spokój, respawn pod bokiem, pewną łączność i pewność że jego ludzie szybko biegają - to niechże się respawnuje częściami. Ale na własna odpowiedzialność, którą poniesie, jeżeli się w swoich kalkulacjach pomyli i TF mu się rozproszy... I wszystko. Jeżeli rozumiesz, to dobrze. Jeżeli nie, to i tak nie jestem w stanie Ci tego inaczej wytłumaczyć.
  4. Ad. llu3k alias Harry Jeżeli jest spokój, to d-ca TF'u może, na swoją odpowiedzialność, bawić się jak chce. Żadna taktyka - nawet ta na "kulki" nie jest nauką ścisłą. Ale zauważ, ze wypowiadałeś się o ogólnych zasadach "organizacji respawnów". I jakichkolwiek dyrdymałek, nie mających żadnego związku z tematem dyskusji, nie wymyśliłbyś teraz, po prostu (co stwierdzam jako fakt - nie przytyk) nie masz o tym pojęcia. A swoją drogą, jak już rozmawiamy o tych dyrdymałkach, - jesteś w stanie wymienić obowiązki d-cy plt. zmech.? Bo zdaje się, że kimś takim na grze byłeś?
  5. Przyjacielu - bez urazy, ale ile razy dowodziłeś plt. (ew. dr.) na "sztabówce" i ile razy sztabówkę organizowałeś (ew. współorganizowałeś)? Ponieważ mnie się zdarzało i jedno, i drugie. I powiem Ci tylko tyle, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Nie mieszajmy rożnych systemów walutowych. Chaos to nie to samo co klimat... Święte słowa. Pod którymi, po naszych (!) doświadczeniach, mogę napisać tylko jedno. Amen.
  6. Dziękujemy za imprezę. Osobiście bawiłem się chyba najlepiej od T06, a i sobotnia rozgrywka całkiem w porządku. Jakkolwiek moje zdanie może nie być reprezentatywne, bo 3/4 gry spędziliśmy chodząc po bagnach leżąc na PO, i robiac inne dziwne rzeczy, ze "szczelaniem" nie mające nic wspólnego... ;) Tu ukłon dla Foki - od początku znałem zamiar użycia plt. i nie uległ on zmianie w czasie gry, zaś stawiane cele były jasne oraz realne. I choć wątpiłem, okazało się że pododdz. rozp. może mieć rację bytu także na tego typu grze (w znacznej mierze dzięki ww.). Ale przede wszystkim dobrze było znów spotkać się znajome twarze, porozmawiać w gronie starych towarzyszy i poznać nowych. Pozdrawiam KZ PS Miałem nie poruszać pewnych kwestii, ale czytając niektóre relacje, słabnę. Tytułem komentarza: :arrow: Kwestia cywili. AS charakteryzuje się pewna umownością i nie uważam, aby broń musiała być "ukryta". Wystarczy jeśli będzie "na pas". Natomiast (co ostatecznie zostało sprecyzowane po przerwie) cywil powinien zawsze wykonywać każde polecenia "żołnierzy". Właśnie ze względu na tę umowność, która nie pozwala nam na fizyczne wymuszenie posłuchu (i darujmy sobie kwestię "pałek", bo to było mocno przekombinowane nieporozumienie)... I gwoli wyjaśnienia: A to ciekawe... Bo cały plt. rozp. (A.) widział w Warcie coś "nieco" innego. Zbiorowa halucynacja? :arrow: Kwestia respawnów. Nie będę powtarzał Brytana. Dla mnie oczywistym było, że wyeliminowani poruszają się z plutonem, który schodzi do respawnu w momencie gdy poniesione straty uniemożliwią mu dalsze wykonywanie zadań. Inaczej nie ma mowy o zachowaniu integralności pododdziału, co skutkuje tym, ze cały podział na TF'y po pierwszej godzinie można sobie wsadzić poniżej pleców. Dlatego dla mnie główna wadą przyjętego systemu była "falowość" gry na ograniczonym obszarze terenu, na co zwróciłem uwage organizatora sugerując ew. alternatywę przyjętego systemu resawnów. Reszta była winą uczestników i d-ców pododdz. :arrow: Kwestia dowodzenia. Sprawa problemu "kompetencji" (s. largissimo) d-ców i "mozliwości" dowodzenia w zadanych warunkach, była jasna od samego początku. Takie realia środowiskowe, taki charakter imprezy. Tyczy to tak samo dowodzenia stronami, jak TF'ami i drużynami. Ale zanim zaczniemy wytykać realne błędy oraz snuć opowieści dziwnej treści, proponuję zakonotować sobie jedno. Na takiej imprezie podstawowym ogniwem jest, był i będzie d-ca plutonu. Jeżeli dowodzący TF-ami nie rozumieją lub nie znają zamiaru d-cy strony to źle. Jeśli jeden lub drudzy przechodzą nad tym do porządku, to jeszcze gorzej. Ale jeżeli d-cy TF'ów nie ogarniają sytuacji i (/lub) nie panują nad swoimi ludźmi, to jest dramat w trzech aktach... :arrow: Kwestia subordynacji. Również szeroko pojętej. Po pierwsze nie wyobrażam sobie jak, bez ważnego powodu, można zejść z pola gry przed wyznaczonym czasem jej zakończenia. To nie niedzielna "szczelanka jebanka". Tu nie ma dowolności, a takie zachowania dezorganizują zabawę innym uczestnikom. Po drugie na takiej imprezie tylko podporządkowanie poleceniom przełożonych (na wszystkich szczeblach) gwarantuje sprawny przebieg gry. Sprawny - nie fajny, ciekawy, emocjonujący, gwarantujący wystrzelenie n tysięcy kulek, itd. Ponieważ impreza na taką skalę jest bardziej zabawa w wojnę, niż zabawą w "szczelanie". Wymuszają to choćby same sprawy organizacyjne! I z tego względu zawsze postulowałem wyposażenie bezpośrednich przełożonych (a przynajmniej d-ców TF'ów) w prawo usunięcia podwładnego z rozgrywki, w sposób ostateczny i nieodwołalny. Poniewaz nie każdy d-ca wie po co ma broń boczną. ;) Zaś rotowanie pododdziałów w celu zapewniania im możliwości zabawy jest ze strony d-cy bardzo miłe i pożądane, ale nie może stac w kolizji z zadaniami które ma wykonać. :arrow: Kwestia przerwy. Jako uczestnikowi Zlotów w Tomaszowie, przerwa na grochówkę nie podobała mi się nigdy (zamiast tego lepiej byłoby zapewnić możliwosc uzupełnienia wody w respawnach) - na jedzenie jest czas po grze, przez 8h nikt z głodu nie zejdzie. Natomiast jako dla osoby, która w wielu imprezach uczestniczyła, a kilka organizowała - "organizacyjny" charakter przerwy jest nie do przecenienia. Realia rozgrywek AS na kilkaset osób, są takie a nie inne. Choć niekoniecznie przerwa taka musi się wiązać z wycofaniem całości sił stron na pozycje wyjsciowe...
  7. Bo komórka może się rozładować, zalać, itd. Może być także zwyczajnie wyłączona, a po włączeniu zażądać podania PIN'u...
  8. Parafrazując Imć Zagłobę: Bzdura, bzdura, po trzykroć bzdura... Po pierwsze pomysł bez żadnych szans na wdrożenie. Typowe bicie piany za pomocą klawiatury. Po drugie pomysł bezsensowny. Każdy z nas ma niepowtarzalny identyfikator - dowód osobisty oraz unikalny numer - PESEL. Dowód osobisty posiadać mogą również osoby niepełnoletnie po ukończeniu trzynastego roku życia (a nawet przed...), więc i z tym problemu nie ma. Ponadto kwestia "zgody" - wobec nieletnich omawiana po tysiąckroć, powtarzał nie będę. W wypadku dorosłego można by i nawet trochę poroztrząsać, gdyby nie to, że przystąpienie do rozgrywki, w zasadzie równoważne jest z konkludentną zgoda na ponoszenie ryzyka. Po trzecie, wobec powyższego, nie bardzo wiem czemu miałoby to służyć. IM jest potrzebny, albowiem nie wszyscy znamy się z imienia i nazwiska, zaś w dowodzie nie ma miejsca na dane i kontakt, do osoby którą należy powiadomić w razie wypadku. Ww. identyfikator można zaś rozpatrywać chyba wyłącznie w kategoriach aberracji. Po czwarte Kol. Jahu - polecam Ci zastosowanie się do rady, jaka udzielił Ci Paton w odnośnym wątku na Śląskim. Mniej zbędnego pier..., więcej realnego działania w celu egzekwowania zasad już istniejących. Pozdrawiam KZ
  9. Dziękuję Organizatorom, za przygotowanie kolejnej już edycji imprezy. Logistyka jak zwykle na bardzo wysokim poziomie. Jest to stała dla wszystkich edycji, więc nie będę się rozpisywał. Na zaznaczenie zasługuje fakt użycia większej ilości pojazdów w grze. Co do przebiegu rozgrywki, nie mogę wiążąco się wypowiedzieć. W tym roku przebywałem na niej w nieco innym, niż ostatnio, charakterze. I jakkolwiek się bawiłem, to było to wyłącznie wykładnikiem działań tej nielicznej grupy, w której skład wchodziłem. Skądinąd dziwią mnie niewczesne refleksje nt dowodzenia. To se ne da - jak mawiają sąsiedzi z południa. ;) Realia airsoftowego pola walki są jakie są. I tego nawet zdrową ambicją się nie nadrobi. Oraz (o czym zapomniałeś) również w zakresie utylizacji termicznej, która jest metodą bardziej ekologiczną.
  10. Budujące jest to, że spotkania AS rozwijają sie pod każdym względem, by lepiej i weselej integrować naszą społeczność. W związku z powyższym chciałbym również i ja zaproponować formę współzawodnictwa, nie będącego wymianą kulek. Skoro bowiem mierzyć będziemy swe siły fizyczne, zmierzmy i intelektualne. Np. za pomocą stosownego testu. Dla zwycięzców i przegranych mogę przygotować stosowne dyplomy. :)
  11. Dziękuję Organizatorom za udaną zabawę. Zarówno w czasie gry, jak i po niej. Nielicznych utyskiwań nie rozumiem. Być może dlatego, że moje oczekiwania nie rozminęły się z rzeczywistością. Wszakże nie da się w naszych warunkach w 100% sprawnie koordynować działań ~300 osób, o wyeliminowaniu "terminatorstwa" nie mówiąc (dużo osób = dużo terminatorów). Tak już jest i trzeba się przyzwyczaić. Oczywiście mogło być lepiej. Zawsze może być lepiej. Czego sobie, uczestnikom i Organizatorom życzę za rok. Dla mnie zaś wyznacznikiem pracy tych ostatnich jest organizacja logistyki - tego co zależało tylko od nich, nie zaś od nich i nas (uczestników). Tu zaś można tylko pochwalić. Pozdrawiam KZ
  12. Zgodnie z ostrzeżeniem: Kuba nie wytrzymał :F 3 dni na ostudzenie emocji... Regdorn
  13. A czy Ty odróżniasz desygnat rzeczownika "wrażenie" od uprawiania insynuacji i dezawuowania konkretnych (grup) osób za pomocą internetu? Poprzedni cytat z Gribojedowa pochodził z dzieła: "Mądremu biada", jakże adekwatnego... Kończąc pewien wątek. Nie o samo chlanie tu chodzi (choć na ten temat zeszło ostatnie kilka wypowiedzi), a o kulturę (co już wystarczająco pojaśniono) oraz postawę. Udział w imprezie nie jest nagradzany, a nieobecność nie stanowi powodu do ujmy. Naprawdę. Jeśli więc jadę na imprezę, o której warunkach wiem że będą ciężkie i która trwać będzie do późna - to jadę tam z nastawieniem wytrwania do końca i robię wszystko żeby tak się stało (nie na odwrót). Jeśli organizator określił warunki, a ja zgodziłem się je wypełnić to robię to, dopóki tylko fizycznie daję radę. A jeżeli wiem że nie dam rady, nie mam sprzętu lub z innych powodów nie będę mógł (bo np. mam tzw. "słabą psyche") - zostaję w domu. To samo tyczy zaangażowania, wykonywania zadań, itp. Organizator włożył masę pracy w logistykę. My powinniśmy więc włożyć swoją pracę w to, aby rozgrywka udała się conajmniej równie dobrze. I chwała wszystkim tym - tej większości - której sie chciało! Dzięki nim zabawę zaliczam do udanych. Myslę, że większość z nas - również. Mimo rożnicy zdań na pewne konkretne tematy. EOT.
  14. Ja nikogo palcem wskazywał nie będę. W tym tych "nielicznych" osób, o których wiem. A to dlatego, że zmęczeni byli oczywiście wyłącznie upałem i nudą.... PS Majcher - nie umiesz czytać czy tylko ironizowanie Ci nie wychodzi? Na to drugie nic nie poradzę, na pierwsze proponuję natomiast lekturę wątku do skutku. A jak poczytasz trochę więcej, to moze nawet zauważysz, że organizator oznaczył tzw. cisze nocną. Więc o tym co jest załosne nie będziemy dyskutowali - zdanie jak dupa, każdy ma własną, pytanie tylko jak często mytą... I wszystko na temat.
  15. Nie przesadzaj, nie po to się jedzie na zlot, żeby o 19 iść spać. Spotykasz ludzi, których widujesz 2 razy do roku to i można się pobawić do rana. Jedyne o czym należy pamiętać to nie rozbijać namiotu przy samym barze i tyle. Mi nikt nie przeszkadzał. Foczy - ja do k... nędzy wiele zrozumiem. Sam abstynentem nie jestem. Ale jeśli capstrzyk jest 2345, a ja muszę wstać o 0530 i działam przez cały dzień w ~40 stopniowym upale, to o drugiej w nocy chcę spać, a nie słuchać wrzasków bandy Kałmuków (i nie mówię o sąsiedztwie baru). Ciekawe, czy w nocy z piątku na sobotę toczyły się jakieś rozgrywki czy nie? A ja pojechałem postrzelać - nie oglądać ani wysłuchiwać pijanych Buriatów, którym Tomaszowo pomyliło się chyba z bezkresnymi stepami Azji (tam faktycznie można się drzeć do woli, bez obawy, że komuś będzie to przeszkadzać). Spotykamy się przede wszystkim po to aby do siebie postrzelać, a nie nawzajem się zarzygać. (Czy może Koledzy mają inne zdanie na ten temat?) To drugie można robić w bardziej komfortowych warunkach. Jeśli zaś "integrację" uważamy za pożądaną i miłą część spotkania (bo ja za taką ją uwazam) - to mając świadomość, że jest ona elementem wtórnym, który pozostawiamy na czas po imprezie. Jeśli jednak ktoś ma problem alkoholowy i nie dostrzega tej subtelnej różnicy, to sugerowałbym odwiedzić najbliższą poradnię leczenia uzależnień. Zanim będzie za późno. Nikt nikomu wypicia paru piw czy kilkuset gram wódki bronił nie będzie. Większość z nas jest dorosłymi białymi ludźmi. Grunt jednak aby znać (swoją) miarę - pić również trzeba umieć (w sytuacji gdy nazajutrz odbywają się rozgrywki, reszta mnie nie interesuje). A w momencie w którym jakiś lombrozjański azjata o wiecznie rozdziawionych, wilgotnych ustach, z których czasem wypływa ślina gdy zapomina ich domknąć, ubrawszy się w pasiasty podkoszulek zakłóca spoczynek wszystkim w promieniu 200 metrów, popełniając przy tym kwalifikowaną zbrodnię na języku rosyjskim - albo inny chroniczny birbant nie wyrabia wydolnościowo z powodu kaca i schodzi z rozgrywki po kilku godzinach (co nie było zdaje się jednostkowymi wypadkami...) - przestaje to być sprawa indywidualna i tycząca wyłącznie bon ton. W obu wypadkach jest to bowiem rażący brak szacunku, tak dla Organizatora, jak i reszty uczestników. Tym gorszy, że realnie odbijający się na jakości rozgrywki i pracy Organizatora, który musi to "połatać". I najwyższa pora powiedzieć to sobie wprost. A przynajmniej przestać się chełpić takimi "wyczynami"! Tyle. I na marginesie: Nie będe z Tobą polemizował, bo ich adwokatem nie jestem. Ale mam "nieco" większe pojęcie na temat niż Ty (bo byłem w TF2?). I odpowiem Ci tylko słowami Gribojedowa - łżyj, ale znaj miarę!
  16. Zakończyła się kolejna edycja imprezy. Lepsza od poprzedniej - dzięki pracy Organizatorów, którym "chciało się". Chciało się zrobić coś dla innych. I za to należą im się podziękowania oraz szacunek. Po raz kolejny logistyka została zorganizowana w sposób bezbłędny. Nie ma czego opisywać, to było po prostu widać. Rozgrywkę (również) można zaliczyć do dobrych (choć mam uwagi, których jednak na forum roztrzasał nie będę), w sposób jakościowy przewyższającą tę z zeszłego roku. Mimo tego, że część uczestników przeliczyła własne siły - czy to wysyłając zgłoszenie, czy to w nocy z piątku na sobotę. Cóż - i wybierając się na wielogodzinną imprezę o "militarnym" rysie, i pijąc wódkę - należy znać swoje możliwości. Co ważne osobiście - aż do godzin wieczornych (pomijając grupkę emigrantów z Kałmuckiego Obwodu Autonomicznego FR), nie spotkałem się z przejawami nieuczciwości czy kombinatorstwa "po drugiej stronie celownika". A to co działo się wieczorem, niech zostanie za zasłoną mroku. ;) Na koniec dziękuję swojej drużynie oraz plutonowi i jego d-cy. Pozdrawiam KZ PS Teraz już wiem, że chóralne wycie jakie dobiegło mnie w środku nocy z piątku na sobotę nie było natarciem buriacko-czukczańskiej dywizji zmechanizowanej, ani ekranizacją wspomnień Degrelle'go. Nie przyśniła mi się również bitwa na Kulikowym Polu. To było najwyraźniej owo "tielniaszka party". Szkoda tylko, że uskuteczniane dobrze po capstrzyku (!) kiedy część ludzi, niekoniecznie hołdująca zwyczajom rodem z jurt i ułusów, chciała spać.
  17. Dziękuję! Organizatorom za chęci, włożoną pracę i - co najważniejsze - jej namacalne efekty. Uczestnikom - zarówno tym po przeciwnej, jak i tym po właściwej* stronie przyrządów celowniczych, za walkę oraz późniejszą integrację. Z przyjemnością przychodzi mi skonstatować, iż system dowodzenia bezpośredniego i "scenariusza" ciągłego upowszechnia się i była to kolejna już impreza w ten sposób przygotowana. Oby dalej w tym kierunku. Dłużej, ciężej - lepiej. Naturalnie, nie jest jeszcze normą taki sposób organizacji imprez, stąd pewne tarcia na liniach. Na szczęście, generalnie nie zakłócające przebiegu imprezy. Czuję się w obowiązku podkreślić także bezbłędnie i nawet trochę na wyrost (in plus rzecz jasna, nie śmiałbym na to narzekać :) ) przygotowana logistyczną część całego przedsięwzięcia. W południowej(?) części Polski nie częsty to przykład na imprezach non profit. Na koniec część ostatnimi czasy zdawać by się mogło obowiązkowa przy każdej większej imprezie z udziałem ludzi z różnych środowisk. Ale i w tym wypadku, również pozytywnie. Terminatorów nie spotkałem, co zakrawa na pewne novum. :| Tym razem mogłem mieć pełne zaufanie do ludzi po drugiej stronie lufy - i nie powiem, zdecydowanie lepiej mi się z tym bawiło. Pozdrawiam KZ *) za wyj. kilku "wyjątków", z pewnej dr. mających cokolwiek specyficzne podejście do słów: <rozkaz> i <subordynacja> - zainteresowani wiedzą o kogo chodzi.
  18. Wszyscy ludzie są równi - każdy może wykpić każdego. Zaś punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To akurat jest najzupełniej naturalne zjawisko. Strasznie wielkie słowa Reg. Różnice - nie konflikty ani podziały. Po prostu różnice...
  19. Do powyższego algorytmu należy dodać jeszcze jedną kwestię fundamentalną - czy wypowiedzi takiego delikwenta maja sens. Tudzież czy nie były już takowe tematy 1387 razy poruszane na tym forum i nie są opublikowane jako wątki przyklejone. W ten sposób uzyskamy prostą i prawdziwą odpowiedź o przyczynę cyt. "noobożerstwa". Bo kwestię tzw. "realu" pomijam. To zupełnie inna - równie, a może i nawet bardziej smutna. Pozdrawiam Zwycięzca plebiscytu na najbardziej znienawidzonego użytkownika tego forum
  20. A jest w ogóle jakiś zamysł - czy tylko jak zwykle "tak sobie" teoretyzujecie?
  21. Przyznaję się - współpracowałem z SB.
  22. Wolf- miałem na myśli sens tworzenia struktrury, programowo obejmujacej całe (/większość) naszego środowiska? Po co nam rzeczywista(awykonalna zresztą) reprezentacja całego srodowiska? Co w ten sposób załatwimy? Jakie da to profity - Szczególnie w odniesieniu do problemów? I kogo bedziemy reprezentować - ten solidny odsetek dzieciakówi debili, również? Formalizacja środowiska jest ani konieczna ani potrzebna. Rolę bezpiecznika może spełniać stowarzyszenie "kadrowe". Działające w imieniu własnym, choć w interesie wszystkich. Zwracam przy tym uwage na słowo: działające - nie tonące w morzu uchwał, kwitów, piany oraz konfliktów. Nie reprezentujące całości - bo to jest niemożliwe, ale broniące prawa tej całości, do nieskrępowanej zabawy w AS (ten zgodny z zasadami sztuki). Tylko tyle i aż tyle - reszta to utopia. ozdrawiam KZ
  23. Zasadniczo to myśmy już skończyli. A jeśli wg Ciebie wszystko jedno gdzie umieści się ogłoszenie, tudzież masz dość specyficzne pojęcie desygnatu pojęcia "zlot" - to już nie nasza rzecz. My swoje racje przedstawiliśmy i nikogo do nich pistoletem, ani nadużywaniem wykrzykników, przekonywać nie będziemy. Pozdrawiam KZ
  24. Ad. Decybel Nie chcę dyskutowac o pojęciach i formie, ale ogólnopolskie oznacza coś, odnoszącego się do całej Polski. W moim mniemaniu jest to tożsame z tym, iż adresujecie zaproszenie do całej społeczności AS w naszym kraju. Jeśli zaś tak - wypada aby impreza odbywała się zgodnie z przyjętym zwyczajem. Z pewnymi zasadami sztuki. Choćby dlatego, ażeby ktoś kto dojedzie z drugiego konca Polski nie wrócił z kwitkiem z powodu wyproszenia Was z terenu przez właściciela (a tego w 100% nie możecie przecież wykluczyć). Aspekt wizerunku AS pomijam już zupełnie, choć słusznie wspomniał o tym Thor. I na koniec - przecież nikt Ci tego Decybel tłumaczyć nie musi, bo w ten własnie sposób robicie "Majówkę"! Ponadto (by posłużyc się przykładem z zycia) ja również robię teraz kolejną edycję imprezy, na która zawitają osoby z poza województwa małopolskiego. Nie dosyć - zdarzało się na imprezach, w których organizację byłem zaangażowany, że obecne były osoby z kilku województw, w tym wybitnie nie leżących w sasiedztwie Małopolski (chyba, że za takie uznamy np. Lubuskie). Ale żadna z ww. nie była ogłaszana na forum ogólnopolskim. Z tego prostego powodu, że były to przedsięwzięcia lokalne, o charakterze otwartym - bez równania do standardów ogólnopolskich. Bowiem dla mnie "ogólnopolskość" to nie tylko zaproszenie dla Was wszystkich - to także pewne minima, poniżej których się nie schodzi. I to raczej w kwestii przygotowania organizacyjno-logistycznego, bo imprezy ogólnopolskiej organizowanej w sprzeczności z kanonem legalizmu, na zasadzie "jakoś to będzie" - nawet nie potrafię sobie wyobrazić. Odróżnij więc zwykłe cotygodniowe spotkania czy nawet imprezy lokalne (choć bon ton i tu nakazuje legalizm) od imprezy na która zapraszasz wszystkich użytkowników tego forum - potencjalnie zresztą nawet i z poza Polski. Bo to właśnie oznacza umieszczenie anonsu na tym forum. I to o formę tej imprezy chodzi, o nic więcej. Tragicznym byłbym bowiem nowy zwyczaj organizowania imprez ogólnopolskich "na lewo". Ad. Marcinek83 Racz na mnie nie krzyczeć. Nie wnikam w to czy masz problemy z własnym ego i językiem polskim, czy to tylko złudne wrażenie. Ale jeśli masz zamiar dalej swoje "problemy" - w ten cokolwiek bezobcesowy (trudne słowo) i sztubacki (jeszcze trudniejsze słowo) sposób - przelewać na łamy forum, to może udaj się do lekarza od głowy. Albo zrób sobie tydzień bez internetu. OK? Nie żebym troszczył się o twoje zdrowie psychiczne, ale za chwilę swymi "trafnymi tezami" wykarczujesz wszystkie płoty w okolicy... Pozdrawiam KZ
×
×
  • Create New...