Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Kuba

Użytkownik
  • Posts

    1,854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kuba

  1. Ad. Marcin_d. Nie ma, o ile mi wiadomo, legalnej definicji takiej organizacji. Sformułowanie takowej mogło by być zresztą cokolwiek problematyczne. Problematykę tego pojęcia w odniesieniu do używania munduru lub odznaki, jak mi się wydaje, wyraziłem wystarczająco czytelnie. Jak wynika z funkcjonalnej wykładni przepisów ustawy o odznakach lub mundurach, mundurem w jej rozumieniu jest mundur ustanowiony w drodze decyzji władzy publicznej, względnie (co nie wydaje się nieuprawnione) na podstawie delegacji przez nią poczynionej. Dlatego organizacja nieistniejąca, której mundur miałby być używany, musiałaby sugerować, ze mieści się w tym katalogu (np. fikcyjna inspekcja lub służba). Z kolei w wypadku odznak katalog ten ulega poszerzeniu. Albowiem ta sama ustawa umożliwia ustanawianie ich przez organizacje społeczne. W związku z tym wykroczeniem będzie używanie odznaki sugerującej, iż została ona ustanowiona przez organizację społeczna, która faktycznie nie istnieje lub nie ma takiego statusu. Równocześnie nie stanowi problemu samodzielne zweryfikowanie jakim formom organizacyjnym prawo nadaje status organizacji społecznych... Ad. Dread Aby sie tego dowiedzieć należy wziąć drugi tom komentarza do kodeksu karnego pod redakcja A. Zolla (koniecznie wydanie z 2009) i trzykrotnie walnąć się nim w łeb. Tego rodzaju regulacje być może znajduja się w Talmudzie - u nas na szczęście jeszcze nie wszystko podlega regulacji prawnej (mimo nieustających wysiłków rady starców z Brukseli). Istnieje natomiast coś takiego jak przesłanki faktyczne, pozwlajace na dokonanie tego rodzaju ocen, w konkretnych wypadkach.
  2. W tym kraju nie potrzeba imigracji. Murzyństwo samo się lęgnie. To nie Serengeti, żeby przybranym w spódniczkę z trawy potrząsać dzidą i bredzić w malignie. Jak jeden z drugim nie ma pojęcia o prawie, a nie potrafi zrozumieć tekstu czytanego albo sięgnąć do aktów prawnych, to niech wraca na palmę kokosową, zamiast snuć spekulacje albo udzielać autorytatywnych "porad". Nie chciałbym być niemiły, ale pisząc o "reszcie andronów", w głównej mierze odnosiłem się do Twoich wypowiedzi: Z racji zajęcia zapewne znasz powiedzenie o koniu co ma duży łeb? Oszustwo ("wyłudzenie") polega na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem za pomocą wprowadzenia w błąd albo wyzyskania błędu i może być popełnione tylko umyślnie - w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Dlatego status "organizacji" otrzymującej świadczenie musiałby być warunkiem jego otrzymania, a sprawcy musieliby mieć tego świadomość i celowo wprowadzić świadczeniodawcę w błąd lub mając świadomość (!) pozostawanie przez niego w takim błędzie, wyzyskać to. Ponadto świadczenie może być dokonane na rzecz osób fizycznych wchodzących w skład "organizacji" lub realizujących dane przedsięwzięcie. Co jest jedynym rozwiązaniem w wypadku braku podmiotowości takiej "organizacji". Zaś co ma rzeczone świadczenie, do ubezpieczenia NNW itp., nie potrafię zrozumieć. Może dlatego, że nie jestem koniem? Z niecierpliwością czekam, aż wskażesz mi jedną imprezę AS, będącą imprezą masową w rozumieniu właściwej ustawy. O ile wyłączyć pojęcie "gier stylizowanych", także stanowiących formę uprawiania AS. Obawiam się, że możesz być w błędzie. Istotą wykroczenia opisanego w art. 61 KW jest wprowadzenie w błąd osób trzecich lub bezprawne użycie munduru albo odznaki. Będzie nim więc np. "wcielenie się" w żołnierza nieistniejącego pododdziału SZ RP i/lub używanie zastrzeżonego munduru lub odznak . Ale już nie przebranie się za żołnierza V Polskiego Korpusu Inwazyjnego, który nie tylko nie istnieje ale również nie może zaistnieć w świecie rzeczywistym (a przynajmniej nie przed 2052…), jako formacja o prawnie (s. prawa publicznego) usankcjonowanym istnieniu. Zgodnie z art. 10 ustawy o odznakach i mundurach, mundurem jest ubiór lub jego części służące oznaczeniu przynależności do określonej jednostki organizacyjnej lub wykonywania określonych funkcji albo służby. Z kolei art. 11 tejże ustawy zastrzega kompetencję Rady Ministrów do ustalenia wzoru munduru (etc.) w drodze rozporządzenia . Rozumiem, że wg Ciebie po założeniu stowarzyszenia i stworzeniu własnego "munduru" należałoby się zwrócić w tej sprawie do RM? (sarkazm) Tym samym - co niedwuznacznie sugerowałem pytaniem piątym, w poście nr 98- legalna definicja munduru dotyczy szeroko rozumianych państwowych lub "około państwowych" jednostek organizacyjnych. Nie zaś zrzeszeń o charakterze prywatnym - a już w szczególności tych niesformalizowanych. Dlatego jakiekolwiek ubiory quasi mundurowe ustanawiane w ramach grup AS nie są mundurami w rozumieniu powyższej ustawy oraz art. 61 KW! Albowiem pojęcie używania munduru organizacji nieistniejącej o jakim mowa w § 2 tego przepisu nawiązuje do wspomnianego art. 10 ustawy o odznakach i mundurach, precyzującego pojęcie munduru oraz rodzaj organizacji, o których mowa. Ponadto należy zauważyć, że ochroną prawną objęte jest zaufanie społeczne jakie wiąże się z użytkowaniem munduru. W odniesieniu do grup AS nie dochodzi do naruszenia tego zaufania. Nie są to bowiem zachowania mające charakter publiczny i nie są nacechowane powyższym zamiarem kierunkowym. Zatem nie są one społecznie szkodliwe (używanie zastrzeżonych wzorów umundurowania, itp. - pomijam), a przez to nie stanowią wykroczenia. Inaczej natomiast rzecz się ma w odniesieniu do odznak. Art. 2 ust. 1 pkt 2 ustawy o odznakach i mundurach wyróżnia odznaki stanowiące oznaczenie organizacji społecznych. Niewątpliwie taką odznaką będzie dla grupy AS, popularna naszywka. Dlatego w tym wypadku możliwa jest odpowiedzialność na podstawie art. 61 KW - o ile taka odznaka sugeruje przynależność do nieistniejącej organizacji społecznej (np. poprzez użycie sformułowania "stowarzyszenie") albo używana jest przez osobę nienależącą do organizacji faktycznie istniejącej. A tego rodzaju występy, naruszają prawa autorskie pomysłodawcy postaci Ryśka z Klanu. Niniejszym uświadamiam Ci, że bredzisz. A "pan mecenas" to twierdzi na podstawie? Edukację prawniczą proponuję zacząć od początku, czyli od art. 31 Konstytucji RP. Szczególnej uwadze polecam ust. 2 zd. 2, tegoż. Zrzeszanie się jest prawem obywateli (wynikającym z przedmiotowej ustawy) - nie ich obowiązkiem. Dopóki nie wiąże się to z naruszeniem norm chroniących wolności i prawa innych obywateli, porządek publiczny, bezpieczeństwo państwa itd. - każdy ma prawo do udziału w nieformalnych "grupach", składających się ze zindywidualizowanych osób fizycznych. Wiem, że miała być druga Japonia, potem druga Irlandia - ale druga Korea Północna, to już jednak lekka przesada…. -------------------------------------------------- AS - co podobać się może mniej lub bardziej - jest pojęciem bardzo szerokim i "zahaczającym" o wiele dziedzin. Od rekonstrukcji historycznej, przez RPG (ku pożałowaniu), do gier z pogranicza pojęcia "sportów ekstremalnych". Stąd tego rodzaju porównania, zachowaj dla rzeczonych dzieci. Jak widzę czytanie ze zrozumieniem idzie Ci opornie. Niestety nie wymyślono jeszcze ilustrowanych komentarzy, więc spróbuję słownie. Wprowadzenie w błąd co do stopnia tytułu lub funkcji, a bezprawne używanie munduru to dwie różne rzeczy - obie objęte zakresem art. 61 KW. Do odpowiedzialności z 61 KW, w związku z art. 12 ust. 2 oraz 13 ust. 1 ustawy o odznakach i mundurach, nie jest konieczne tzw. przywłaszczenie funkcji - wystarczy sam fakt używania munduru co do którego został wydany zakaz lub na noszenie którego nie uzyskano wymaganego zezwolenia. Nie wydaje się zasadnym stosowanie tego przepisu w odniesieniu do umundurowania państw obcych i ewentualnie w pewnym ograniczonym (i problematycznym) zakresie dotyczącym umundurowania wojskowego lub policyjnego, używanego przez GRH - przy spełnieniu przesłanek odróżniających GRH od "prawie jak" GRH. W tej sytuacji nie można bowiem mówić o szkodliwości społecznej takiego zachowania - podobnie jak w wypadku kina czy teatru. Natomiast w pozostałych wypadkach brak jest podstaw do wyłączenia stosowania ww. przepisu. A teraz wracajcie jeden z drugim do buszu, poszukajcie białego misjonarza, którego jeszcze nie zdążyli zjeść wasi pobratymcy i poproście go, żeby wytłumaczył wam mowę białych ludzi. A do tego czasu ręce do kieszeni (czy czego tam się na sawannie używa) i patrzeć jak się przed lepianką pawiany parzą - a nie snuc wywody na publicznym forum!
  3. Matko Bosko Częstochowsko... Dla domorosłych prawników praca domowa. Przeczytać poniższy tekst, a następnie odpowiedzieć na następujące pytania: 1) Czy za wykroczenie z art. 61 KW mogą odpowiadać osoby poniżej 17 roku życia? 2) Czy inkryminowany szczenięcy wybryk jest społecznie szkodliwy? 3) Czy rozgrywki AS odbywają się w miejscach publicznych i jak to rzutuje na możliwość popełnienia w ich trakcie wykroczenia z art. 61 KW? 4) Jak rozumieć pojęcie organizacji nieistniejącej użyte w art. 61 KW, w kontekście jego wykładni systemowej? 5) Jak należy rozumieć definicję munduru, w związku z omawianymi regulacjami, w jakich aktach prawnych się ona znajduje (podpowiedź: należy zacząć od 1 ustawy i 2 rozporządzeń) oraz jakie wnioski funkcjonalne z tego płyną? Kiedy czyta się autorytatywne wypowiedzi o prawie, popełnione bez jego elementarnej znajomości, krew sama leci z oczu. Ale to, że w jednym wypadku sprawcy nie będą podlegać odpowiedzialności nie oznacza, że nie będą jej podlegali w innym. W szczególności zaś nie oznacza, że zachowanie za które sprawca nie ponosi odpowiedzialności prawnej, nie jest zachowaniem nagannym. A odnośnie reszty andronów, które wyewoluowały z tej dyskusji, zmilczę. To jest raczej działka dla psychiatry...
  4. Ech... A dlaczego pomijając? Ja akurat nie uważam, aby była to kwestia, którą można "pominąć". Zresztą, to właśnie o szacunek - do stopnia, orderu, etc. - tu chodzi! W tego rodzaju rozważania nie zamierzam wchodzić, ponieważ poruszany temat nie dotyczy GRH, lecz czegoś zgoła innego. To w końcu ma być prawna czy techniczna? Ciepło, ciepło... A przy okazji, to równie ciekawy jest w tego typu dyskusjach fenomen "trybuna ludowego". Chciałbyś może o tym podyskutować? Bo w przedmiocie "zagadnień" prawnych, już się wypowiedziałem i nie zamierzam powtarzać. Na zakończenie - obawiam się, że nawdychałeś się oparów absurdu, którym tak obficie tu szermujesz, co skutecznie zakłóca Twoją percepcję. Jeśłi nie podoba Ci się obowiązujące prawo, napisz list do premiera - na pewno wysłucha Cię z równą uwagą, co i my. Jeżeli chcesz podyskutować o jego wykładni, to zacznij posługiwać się argumentacją merytoryczną, zamiast zachowywać się jak pijany pawian obnoszący przed publiką pewną cześć anatomiczną. I wreszcie, jak już wywietrzysz w pokoju i trochę otrzeźwiejesz, to przeczytaj ze zrozumieniem kto i o czym tu mówi...
  5. Dywagowanie o odpowiedzialności prawnej w tym wypadku uważam za chybione, mówimy o dziecinnym (expressis verbis) wybryku (zwracam także uwagę na ew. kwestię wieku delikwentów). Natomiast przywodzenie tej sprawy ad absurdum, takoż nie jest najtrafniejsze. Czyniąc to w druga stronę, mógłbym zapytać czy w ramach „zabawy w wojnę” może sobie „facet” przypiąć Virtuti Militari? Całe sztubactwo takich zachowań polega na tym właśnie, że sprawcy nie chcą dokonać technicznego wyróżnienia jakiejś hierarchii. To mogliby zrobić symbolami, które nic nie znaczą. Lecz oni używają takich, które mają (i to prawnie) zdefiniowane znaczenie. Dlaczego? Bo uważają, że czegoś im to przyda. W związku z tym należy ich uświadomić, że tym czymś, będzie co najwyżej powód do wstydu. Nie zaś relatywizować i głaskać po główkach. Ende.
  6. Cały ten wątek, to jedna wielka manifestacja ponadczasowego sztubactwa (z jednej ze stron). Powtarzając za Bareją: takie jest odwieczne prawo natury. Szkoda tylko, że znajdujące coraz nowsze środki ekspresji… Natomiast kolegom (eufemizm) dezawuującym naganność posługiwania się określonymi oznaczeniami, zadam tylko jedno (retoryczne) pytanie. Skoro - jak twierdzi jeden z was - chodzi jedynie o niewinne oznaczenie hierarchii wewnętrznej w grupie, to dlaczego trzeba używać w tym celu określonych oznaczeń stopni, a nie np. trójkącików, słoneczek albo motylków? Ponieważ - abstrahując od tego jak "skrzywionym" trzeba być żeby w ogóle "obrazować pozycje w drużynie" AS - tego rodzaju tłumaczenia są pokazem gówniarstwa, o skalę przerastającym inkryminowane filmiki. Masz na myśli to forum, na którym mam kapitana, czy może to drugie? (sarkazm) Naprawdę jesteś taki głupi jak wynika z cytowanej wypowiedzi, czy tylko pianę bijesz? (ironia)
  7. Kuba

    MILSIM inaczej

    Polemiczny ton zupełnie zbędny, bo tak jak obaj zgadzamy się co do szerokiego, literalnego, rozumienia terminu milsim (acz z mojej strony z wyłączeniem zeń szkolenia)- tak przecież żaden z nas nie zaprzeczy, że (za klasykiem) "tu i teraz" jesteśmy na forum Airsoft. I to chyba wszystko w tym temacie...
  8. Abstrahując od reszty: Mówisz o "wyrobieniu pozwolenia" czy zalegalizowaniu posiadania w jakiejkolwiek formie? I jeszcze na co, bo chyba raczej nie ma MG42... W wypadu uprzedniego posiadania właściwego pozwolenia, zaleznie od konkretnego stanu faktycznego i po spełnieniu wielu innych przesłanek, może teoretycznie istniałaby taka możliwość - po długich i ciężkich bojach, oczywiście. Innym zagadnieniem jest samodzielne "pozbawienie cech użytkowych", w sposób wyłączający jednostkę broni z definicji zawartej w ustawie. Ale to już zbyt głębokie dywagacje. Praktycznie rozwiązanie jest jedno. Najpierw zadzwonić do muzeum, a zaraz potem na Policję. Albo z powrotem zamurować w ścianie, w oczekiwaniu na "inne czasy"... :icon_wink:
  9. Można używać gazu pieprzowego itp. wynalazków, co może opóźnić prace psa (porażenie węchu uniemożliwiające pracę na śladzie jest możliwe, ale nie liczyłbym chyba na to). Dopóki ich stężenie będzie się utrzymywać, oczywiście. I pod warunkiem, że pies będzie szedł tylko dolnym wiatrem. Skądinąd w wypadku usypania za sobą ścieżki z proszku do prania, użycie psów może być zbędne... :icon_wink: EDIT: Zapomniałem o jednym środku, który właściwie zastosowany, rozwiązuje problem psów tropiących. Nazywa się MON 100...
  10. On sam jest jak z ...
  11. Kuba

    MILSIM inaczej

    W jaki więc bezpośredni sposób z AS, łączy się zabawa na laptopie w (w skrócie) domowej roboty grę komputerową? Krótko i na temat - bez teoretyzowania. Umyka Ci Lup, że to nie jest ogłoszenie gry, ale wirtualna fanfaronada pt. "co sadzicie o moim innowacyjnym pomyśle, (aktualnie na etapie koncepcyjnym, ale...)". I wedle życzenia, piszemy co o nim sądzimy... A co to ma do rzeczy? To niech im Bóg da zdrowie (fizyczne, bo na psychiczne może być już za późno) i niech się bawią w teatrzyki. Tyle tylko, że nadal nie ma to nic wspólnego z milsimem AS. Ależ ja cały czas twierdzę, że symulowanie literalnie także będzie "symulacja militarną". Podobnie jak symulowanie . Tylko co to ma wspólnego z grą i z Airsoftem? Dla mnie milsim na pewno nie jest teatrzykiem, polegającym na odgrywaniu z góry ustalonych i wyuczonych ról. Milsim to nie statyczne odtwórstwo (swego czasu na innym forum rozbawiła mnie dyskusja o tym, jak należy prawidłowo odgrywać otrzymanie postrzału - symptomatyczne...) i "procedur" - a dynamiczna gra, zakładająca wyłonienie zwycięzcy. Niekoniecznie w drodze starcia, ale zawsze w warunkach możliwości realnej interakcji z przeciwnikiem. Milsim to nie jest ortodoksyjnie koszerne wytyczanie lądowiska dla śmigłowca - tylko zdolność do samodzielnego planowania, stawienia czoła realnym przeciwnościom (brak snu, teren, itp.) i zrealizowanie tego planu. I ciekawe ilu z fetyszystów, mających opanowane natowskie akronimy lepiej niz SEAL, SAS i Delta razem wzięte, będzie w stanie wziąć udział w grze w górach, trwającej trzy dni, praktycznie bez snu, tylko z bronią, mundurem i oporządzeniem? Ale nie będzie odkryciem stwierdzenie, że ludzie uczestniczący w milsimach dzielą się na normalnych (którzy bawią się np. na takich grach) oraz na zapatrzonych w urok czystej "formy" tzw. milsimowców. I niech się każdy bawi jak chce - byle nie mieszać tych dwóch systemów walutowych...
  12. Akurat działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, stanowi okoliczność kontratypizującą. :icon_wink: W sumie skoro Trockiego sami załatwili, to i coś takiego by się mogło zdarzyć. Tylko czy oprócz pistoletu znaleźli u niego gumowego penisa? :icon_wink: Nie - ponieważ nigdy nie posiadałem, ani nie zamierzam posiadać, broni palnej bez wymaganego zezwolenia. Co do historyjek - znasz je z autopsji, mediów, czy opowiadań? patologie się zdarzają, to rzecz znana powszechnie. Ale mając "pewną wiedzę" nt funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, daleki jestem także od idealizowania jego "ofiar". Natomiast czym innym jest znalezienie broni przypadkiem (znany mi jest jeden taki wypadek, który nie pociągnął żadnych konsekwencji, co najmniej 2 następne znam "ze słyszenia") to jedno - a jej świadome przechowywanie to drugie.
  13. Nad wyczuwaniem sarkazmu musisz jeszcze trochę Kolego popracować. Ale skoro chodziło Ci o przedstawienie rozwiązań, które zakończą się porażką, to przepraszam - źle zrozumiałem intencję. (ułatwienie: to właśnie jest sarkazm) Samodzielne myślenie (niektórych) boli - fakt znany nie od dziś. A z innej beczki - od swojego lekarza też wymagasz, żeby stawiał diagnozy i ordynował leczenie przez internet? EOT
  14. EDIT: Kolega mnie uprzedził. :icon_smile: Oczywiście poniższa wypowiedź adresowana jest do użytkownika Gregoriian21. Za to z Ciebie to prawdziwy Guderian na kulki, jest. Szkoda tylko, że jak poprzednicy - wyłącznie na płaszczyźnie hipotetycznej. A z Dexterem o taktyce "postrzelanki" będziesz sobie mógł podyskutować, jak będziesz miał - powiedzmy - połowę tego stażu, co on...
  15. Pasuję. :bialaflaga:
  16. Jesteś przypadkiem nieuleczalnym. A dlaczego 8, a nie 7? Albo 18? Nie wiesz jaka ma być liczba obrońców. Autor się na ten temat nie wypowiedział (pewnie sam jeszcze nie wie) - ale nie przeszkadza Ci to ssać z brudnego palucha, spekulować i prowadzić heroiczne boje z własnymi myślami. Nie wiem, , ale najwyraźniej nie tę co trzeba... Bo go poznałeś na podstawie zdjęcia lotniczego i skanu mapy? OK - załóżmy, że to wystarczy. I co z tego, jeśli nie masz danych z rozpoznania nt stanowisk ogniowych przeciwnika, jego zachowania - ups, powtarzam się... Ty nawet nie wiesz ile osób będzie broniło obiektu! Ale faktycznie, dla spekulowania i bicia piany, to nie powinno stanowić przeszkody. O tym cały czas mówię! Obracasz się w sferze fantazji i kazuistyki. Jakiś łuk, jakiś nieobsadzony punkt, lasek na południu, atakujący co to skradają się lepiej od Winnetou... Ale nawet nich Ci będzie i co dalej? Odpowiem - dalej i tak będą musieli jeszcze zastrzelić obrońców... Życie uczy, że jeżeli ktoś zakłada taki bzdurny wątek i spodziewa się podania mu na tacy uber-pro-100%-gwarancji-na-sukces rozwiązania, to w najlepszym wypadku może uda mu się wykonać wariant opisany przez Dextera. Z naciskiem na może...
  17. Jestem ironiczny bo już mi ręce opadają, co powoduje, że krew która spływając z oczu utworzyła kałuże na biurku, rozpryskuje się na monitorze. I zapewne pożałuję, że na tym nie skończyłem... Po pierwsze, jeśli sądzisz, że przed napisaniem poprzedniego posta nie zadałem sobie trudu ponownego przeczytania wypowiedzi Dextera, to jesteś w błędzie. Jesteś w nim również, jeśli uważasz, że słowo "należy" w tymże poście podkreśliłem bez powodu. Po drugie, nadal uprawiasz swoja ulubiona formę dyskusji - teoretyczna kazuistykę. Odpowiadasz na pytanie retoryczne (tak, zauważyłem poprzednio, że wyssałeś z palca stosunek sił 5:3) i nadal nie rozumiesz ogólnego sensu wypowiedzi (HINT: inicjatywa i przewaga miejscowa). Utożsamiasz kawałek wiekowego wału i nasypu, z okopem (stanowiskiem strzeleckim); zakładasz na nie wiem jakiej podstawie, że broniący się zamaskują (gdy nie ma podstaw do wysuwania żadnych twierdzeń na ten temat - bo to może stwierdzić tylko rozpoznanie poprzedzające atak), etc. No to o czym my mamy rozmawiać? Co mam Ci tłumaczyć? Kiedy od dłuższego czasu wyjaśniam, że w tej sytuacji nie da się wskazać konkretów i dyskutujemy najwyżej o tzw. ogólnej technice natarcia - a w odpowiedzi otrzymuję replikę upstrzoną wydumanymi założeniami i opartymi na nich przykładami... Ale najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że wciąż nie dostrzegasz, że skoro obrońcy mają medyka i respawn - w obrębie obiektu - to jedyną realną szansą jego zdobycia przez stronę słabszą liczebnie jest jak najszybsze włamanie się w obronę! Za to dostrzegasz szereg innych problemów, z których sporą cześć sam sobie wymyśliłeś, uprawiając walkę z myślami... QED PS Tłumaczenie na forum po raz 1054 rzeczy oczywistych, w godzinach pracy, nie jest moim hobby...
  18. Znowu spadnie PKB w kraju, ale odpiszę... Czy wg Ciebie obrona okrężna polega na tym, że wszyscy broniący są w jednym miejscu (kierunku), czy raczej w kilku? Skąd wiesz, ze obrońcy będą "okopani i zamaskowani"? Gdzie Dexter napisał, że natarcie należy prowadzić przez otwarte pole? Itd. (to są pytania retoryczne, na które odpowiedzi nie oczekuję). Ty nadal nie rozumiesz tego, co wyłożyłem poprzednio. O konkretach tu dyskutować się nie da. Natomiast abstrakcyjnie, to o czym pisze Dexter, jest jedyną sensowną możliwością na pewnym poziomie. Nie będę pisał dlaczego, bo jeśli nie dotarło do tej pory, to raczej już nie dojdzie. Zwracam tylko Twoją uwagę na kolejny subtelny niuans, który umknął Twej uwadze - oni mają grać z respawnami i medykami. Co pociąga za sobą dość konkretne konsekwencje, dla obu stron... Ende.
  19. A nie lepiej zamówić sobie pizzę z dostawą? Wtedy mógłbyś równać się w lenistwie z autorem tego wątku ("weźcie i zróbcie mi coś z tym")...
  20. Kuba

    MILSIM inaczej

    Niewątpliwie opisana zabawa w wirtualne zestrzeliwanie wymyślonych samolotów, przez nieistniejące rakiety, w bardzo namacalny sposób odtwarza rzeczywistość. Obawiam się, że masz problem z odróżnieniem od symulacji... Czy Ty masz kontakt z rzeczywistością, czy tylko ją "odtwarzasz"? Znasz pojęcie gry? Wiesz, takiego spotkania grupy ludzi w celu realizacji pewnych zadań i założeń oraz wyłonienia zwycięzcy, trwającego w porywach 48h. Ale jeśli chcesz przez rok, w co drugi weekend, jeździć w teren i symulować "narastanie napięcia w rejonie przygranicznym", które niekoniecznie będzie prowadziło do wykonania jakichkolwiek działań zakładających możliwość styczności z przeciwnikiem - względnie czekać kiedy na kostce wypadnie wynik oznaczający "zestrzelenie samolotu", to jest to Twoje prawo. Szkoda, że "umknął" Ci ten fragment wypowiedzi WB: Temat poruszył Cię tak bardzo, że chyba z tych nerwów nie do końca zrozumiałeś o co w nim chodzi. W swym nader fabularyzowanym opisie, odrywasz się od meritum tego wątku (skądinąd odrywanie się od rzeczywistości jest znaną przypadłością, w pewnych kręgach). A różnica na tej kanwie jest dość istotna. Bo - tłumacząc jak karbowy chłopu przy orce - polega ona na wykonywaniu zadania z możliwością nawiązania ew. styczności z nplem (gdyby przyjąć, że od początku - z założenia - takowej możliwości nie było, byłby to weekendowy teatrzyk, a nie gra) albo na oczekiwaniu na wejście do gry (rozpoczęcie realizowania założonego zadania), które może w ogóle nie nastąpić. A to tylko z tego powodu, żeby kilku abderytów mogło na laptopach pograć w grę komputerową "symulującą" OPL... Jest jednak subtelna różnica pomiędzy milsimem - grą, która zakłada możliwość wystąpienia takiego kontaktu (tj. przynajmniej jedna ze stron do niego dąży), a milsimem - LARP-em, polegającym wyłącznie na odgrywaniu ról. Teoretycznie jedno i drugie można nazwać "milsimem" (podobnie jak naukę greckiej musztry paradnej). Praktycznie jedno do drugiego ma się mniej więcej tak, jak uprawianie seksu, do walenia konia. A, że szczęśliwie znajdujemy się na forum AS, a nie RPG - to tego rodzaju onanistyczne wynurzenia, możemy wyjąć poza nawias dyskusji...
  21. Nie wnikam czy Ty się Aurendill dobrze czujesz, ale chyba z czytaniem tego co już napisano jesteś cokolwiek na bakier. Jak Ty chcesz rozwiązywać konkretny problem taktyczny, na podstawie takich danych. Nie brakuje Ci aby pewnego istotnego szczegółu? :bialaflaga: Przeciwnik przyjacielu - dopóki nie wiesz, gdzie jest przeciwnik i jak się zachowuje, dopóty nie zaplanujesz żadnego ataku. A takie informacje można uzyskać tylko w drodze bezpośredniego rozpoznania. O czym zdaje się Wy - teoretycy czwartego stopnia - zdajecie się zapominać w swej fascynacji mapkami i zdjęciami lotniczymi (w tym kontekście najbardziej zabawne są propozycje obejść i/lub działania grupami). Ergo, jeśli można tu cokolwiek z sensem napisać, to tylko w przedmiocie technicznego sposobu wykonania natarcia (z grubsza zawsze będzie taki sam). A ten jest prosty - jak najszybciej dostać się do obiektu pod osłona jak najsilniejszego ognia i go opanować. Ewentualnie jeśli sprzęt, poszycie terenu i zachowanie przeciwnika na to pozwalają, można wcześniej próbować wykorzystać przewagę zasięgu, eliminując kilku przeciwników, zanim reszta się pochowa... Tu zwyczajnie nie ma nad czym filozofować.
  22. Tylko cholera, pod warunkiem, że gra jest 18+. Bo inaczej pachnie prokuratorem, za rozpijanie nieletnich... :icon_wink:
  23. No to teraz ja. Wszystkie te filozoficzne brednie są funta kłaków warte. W Polsce istnieje coś takiego jak normy prawa powszechnie obowiązującego. To znaczy, że obowiązuje ono wszystkich. Funkcjonalność celowość i życzeniowość, możecie sobie włożyć w dialektyczny odbyt (by nie rzec dosadniej), ponieważ podstawową formą wykładni prawa w tym kraju, jest póki co wykładnia literalna. Dywagacje "teoretyków prawa" nt stosowania normy prima sort. Tylko przed ich rozpoczęciem sugerowałbym zapoznać się z pojęciem gwarancyjnej funkcji prawa karnego i zastanowić się nad wpływem na nią subiektywizacji postrzegania norm w procesie stosowania tegoż prawa. Posiadanie broni bez wymaganego zezwolenia stanowi czyn zabroniony. Bez znaczenia jest to w jakim celu się posiada. Ustawa doktryna ani orzecznictwo, nie znają pojęcia kontratypu "kolekcjonerstwa" (ew. może to stanowić okoliczność łagodzącą). Oczywiście należy przychylić się do poglądu, że regulacja dostępu do broni w jej obecnym kształcie jest niedoskonała i stanowi relikt tzw. "czasów słusznie minionych". Jednak jej zupełne rozluźnienie również nie wydawałoby się adekwatne. O czym możecie sobie tu podyskutować - prawie de lege ferenda... (sarkazm). Natomiast dyskusje o winie i odpowiedzialności domniemanego sprawcy są z góry chybione. Nikt z Was nie wie w jaki celu (rzekomo) posiadał on broń, czy była sprawna, czy była używana - nie wiecie nic nt stanu faktycznego ani sprawcy. Więc łaskawie nie wypowiadajcie się na ten temat, gdyż jest to co najmniej sztubackie. Podobnie jak pochwały "domowego kolekcjonerstwa". Gdyż idąc tym tropem nasz znajomy (rzekomo) kolekcjoner powinien przekazać broń muzealnikom. Byłoby i bezpieczniej dla tzw. ogółu i z większym dla niego pożytkiem...
  24. Kupić obrońcom skrzynkę wódki, żeby się poddali dobrowolnie?
  25. Nie chce mi się dyskutować na ten temat. Z pewnością jeśli ktoś ma ludzi, którzy nie potrafią wykonać ataku - cytując: "na pałę", to będzie w stanie skutecznie skoordynować działanie kilku ich grup albo bezszelestnie podkraść się z nimi pod obiekt i poklepać przeciwników po plecach... Ujmując to słowami klasyka: There is only one tactical principle which is not subject to change. It is: "To so use the means at hand to inflict the maximum amount of wounds, death, and destruction on the enemy in the minimum time. A good solution applied with vigor now is better than a perfect solution applied ten minutes later.
×
×
  • Create New...