Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Domin007

Moderator I
  • Posts

    2,128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Domin007

  1. Jeżeli radziecki jest brązowy to będzie nawet bardziej pasował, bo WP pasy główne miało właśnie brązowe. Vlad możliwości jest sporo. Od mundurów reko, przez mundury KBW/NJW, po austriackie oliwki. Może stylizacja na artylerzystę - w kombinezonie i czarnym berecie z orłem? W ostateczności cywilki z opaską. Może w ramach podpowiedzi sprokuruję jakiś poradnik.
  2. Komunikat HQ nr 3 I. Przekroczyliśmy oszałamiającą barierę 15 zgłoszeń. Duża przewaga Niemców, dlatego TYMCZASOWO ograniczam zapisy do tej strony do 1-2 osób. Ostatnią wolną funkcją u Niemców jest podoficer (z PM-em). II. Do Polaków zapisy są wciąż otwarte i dostępne są wszystkie funkcje: dowódca, podoficer, kaemista, sanitariusz). Im szybciej pojawią się zgłoszenia tym lepiej, bo do gry został nieco ponad miesiąc. III. Tak jak pisałem wcześniej nie ma kworum, gramy w tylu ilu się nas zbierze. P.S. @Mickiewicz a Ty nie masz swojego pasa głównego? Miałeś chyba na "Budapeszcie 1945". Zobaczę co mam w arsenale, może jakąś nadmiarową ładownicę znajdę.
  3. Koledzy, w ramach porządków uprzejmie proszę by całość dyskusji poświęconej Mauserom wszelkiej proweniencji prowadzić w tym temacie. Zamknąłem dwa tematy na podforum ogólnym, bo dotyczą też Mauserów, a nie ma sensu dublować lub wręcz triplować tych samych kwestii. Myślę, że przydatniejsza będzie wiedza dot. Mauserów zgromadzona w jednym miejscu.
  4. Dobrze Panowie, widzę, że są 3 tematy o Mauserze, trzeba zrobić z tym porządek. Niniejszym zamykam ten temat i odsyłam do tego, gdzie prosiłbym prowadzić dalszą dyskusję dotyczącą wszystkich Mauserów (S&T, Tanaka, Snow Wolf, repliki robione na zamówienie): https://wmasg.com/pl/forum/topic/168171-zestawienie-i-podsumowanie-wiedzy-nt-kar98k/
  5. Dobrze Panowie, widzę, że są 3 tematy o Mauserze, trzeba zrobić z tym porządek. Niniejszym zamykam ten temat i odsyłam do tego, gdzie prosiłbym prowadzić dalszą dyskusję dotyczącą wszystkich Mauserów (S&T, Tanaka, Snow Wolf, repliki robione na zamówienie): https://wmasg.com/pl/forum/topic/168171-zestawienie-i-podsumowanie-wiedzy-nt-kar98k/
  6. Komunikat HQ nr 5 Wakacyjny czas nie sprawił, że przygotowania do gry nieco zwolniły, ale nie stanęły w miejscu. Zatem garść nowych informacji: 1. Mamy 41 zapisanych (i 20 wpłat), zatem jesteśmy minimalnie pod kreską. Strony jednak są zbalansowane. 2. Po stronie niemieckiej będą tylko 2 oddziały: wojsk lądowych i SS/LW/KM. 3. Wolne funkcje: a) u Niemców - 1x dowódca (SS/LW/KM), 1x RTO (SS/LW/KM). b) u Aliantów - 1x sanitariusz (GB lub US). Alianci mają już KM, potrzebują tylko amunicyjnego. 4. Przypominam, że będzie to pierwsza gra z obowiązkową ochroną zębów i na odprawie będę to sprawdzał. Może być najprostsza szczęka bokserska, ale ma być. Koszt to 15 PLN, nikogo nie zbawi a może oszczędzić wizyty u mechanika zębowego. 5. Ograniczenia co do limitów FPS i wagomiaru kulek: Po długiej dyskusji jaką tu odbyliśmy, zostałem przekonany, że limit 360 FPS dla wszystkich byłby przesadą. Dlatego pozostaniemy przy dotychczas obowiązujących limitach, zamieszczonych w pierwszym poście (zmiany będą od nowego sezonu).
  7. Sama prawda panie Mękareczku, obsługa Vickersa nie nosiła karabinów tylko rewolwery. @Loczekk96 Panie rób Pan Vicka jak coś cięższego się marzy. By ciałem się stało stare powiedzenie: "Whatever happens, we have got, the Vickers gun. And they have not." ;)
  8. Super inicjatywa! Myślę jednak, że na razie warto by było skupić się na armacie (Royal Artillery lubi to), bo póki co mało nas na zabawy z karabinami maszynowymi. Taki Vickers mógłby Niemcom utrudnić całą zabawę. ;)
  9. Loczek, odpowiedz na apel Lorda Kitchenera i choć z nami. Służba dla JKM Jerzego V to zaszczyt. :)
  10. Komunikat HQ nr 2 I. Przekroczyliśmy oszałamiającą barierę 10 zgłoszeń, aplauz proszę :) lekka przewaga Niemców, ale to nihil novi sub sole. A na poważnie to jeżeli ktoś ma czterotakta to zapraszam, wrześniówki dawno nie było a i prędko nie będzie. Szanse są wyrównane, bo gramy przede wszystkim na czterotakty. II. U Polaków dostępne są wszystkie funkcje: dowódca (ekhem, ekhem Humbert K. @hubert94, podoficer, kaemista, sanitariusz). U Niemców: podoficer (jak ktoś ma empisza to jest robota dla niego) i sanitariat. III. Tak jak pisałem wcześniej nie ma kworum, gramy w tylu ilu się nas zbierze.
  11. Vlad, pozwól że się nie zgodzę. Nie jest to "unwoburza" tylko dyskusja, która ma na celu kompleksowe omówienie problemów zgłaszanych od x czasu przez różnych graczy. Każdemu zależy chyba na tym by rozgrywki były bezpieczne, realistyczne i dające radochę z gry. Propozycje, które tu padły mają na celu wypracowanie pewnego standardu, który będzie mógł być stosowany przez organizatorów. Bo podkreślam, że każdy organizator wciąż będzie miał pełną autonomię czy zechce zastosować ten zestaw ograniczeń i zasad, jaki wspólnie tu wypracowujemy. Nie chcemy nikomu nic narzucać na siłę - to nie będzie prawo powszechnie obowiązujące, ale pamiętajmy, że jeżeli organizator proponuje taki zestaw zasad - to naszym obowiązkiem jako uczestnika jest się z nim zapoznać przed grą, przyswoić go i przestrzegać. Jeżeli nam nie pasuje - próbujemy negocjować, a jeżeli i to nie przyniesie rezultatu, pozostaje podziękować za grę i czekać na następną. Propozycje jakie tu padły - to kolejne moje podkreślenie - uwzględniają fabryczne osiągi replik historycznych. Gdyby je wdrożyć to dla 95% graczy nie zmieniłoby się absolutnie nic - żadnego wymieniania sprężyn, żadnego skracania, rien. Co do wskazanego przez Ciebie limitu amunicji dla PM, to sam często biegam ze Stenem i przyznam, że nie wiem kiedy udało mi się wystrzelać zapas 300 kulek bez nawrotki do respa. Wydaje mi się, że jest to zbyt dużo, zwłaszcza w konfrontacji z karabinami maszynowymi. Co do przelicznika z dżuli na FPS i odwrotnie, to przekonują mnie argumenty m.in. Borca, że dzięki temu odpada kwestia regulacji dot. masy kulek. Wystarczy wtedy tylko określić jej maksymalny wagomiar dopuszczony do gry, a przy systemie logistycznym i ten temat odpada, bo to org dostarcza kulki. Wielu Kolegów wskazuje też, że na 99% gier obecnie wskazuje się ograniczenia właśnie w J. Paprobujem - uwidim. Co do Twojego ostatniego spostrzeżenia, to już kwestia indywidualnego podejścia - a tego nie uregulujesz (nawet nie powinno się próbować). Bądź co bądź bawimy się w wojsko, ale tylko się bawimy.
  12. Bo nie każdy nosi maskę Michale, a sama szczęka nie zabezpieczy Cię przed postrzałem w policzek. Ale to co piszesz o Mauserze ma dużo sensu, dziękuję za zwrócenie mi uwagi na ten problem. Nie każdy ma też pierwszowojenny karabin.
  13. Proszę bardzo. Tu masz zdjęcie reprodukcji: https://nestof.pl/pl/products/rekonstrukcja-niemiecka-1933/insygnia-i-odznaczenia-niemieckie/na-rekaw/opaska-na-reke-volkssturm-6732.html A tu Volkssturmistów w oryginale: Oczywiście były też inne modele, do poszukiwania jeżeli Cię sprawa zainteresuje.
  14. Czołem Kolego, Witamy na pokładzie, miło że wpadłeś. Opcja Volkssturmu, AK, Home Guardu czy innych Strzałokrzyżowców jest świetna, bo pasuje praktycznie pod każdą grę. W przypadku tej pierwszej formacji warto uzupełnić sylwetkę o czarno-czerwoną opaskę służbową Volkssturmu. Jest dostępna zarówno u Nestofa, jak też na Allegro. A potem to już tylko kolejne opaski ;) No i gratuluję podjęcia się wyzwania gry z łuskami. Niewielu do tej pory tak próbowało (większość naszych Niemców preferuje Mausery od Snow Wolfa), ale znaleźli się racy @ostry_19d prawda? Warszawski garnizon nie jest zorganizowany w jakąś zwartą grupę, ale jest paru Niemców wśród nas @Meister@Seph@Loperenco@XrayPl.
  15. Adrian, Kuba zapewne miał na myśli, że chętnie pomoże pistolet jakbyś potrzebował. Pewnie nie doczytał o Rugerze. Co do osiągów fabrycznych, to tak, miałem na myśli wariant pierwszy. W kwestii mocy KM to zgadza się, na pewno zetniemy limity.
  16. @Andej997 Nie pozwalaj sobie na takie teksty, bo po pierwsze za słabo się znamy byś zwracał się do mnie w taki sposób, a po drugie świadczą wyłącznie o Twojej kulturze. Myślałem, że mam do czynienia z człowiekiem na poziomie, ale rozczarowałeś mnie. Przykro mi. I posłuchaj mnie, posłuchaj mnie bardzo uważnie: nie obrażamy nikogo, nie robimy wycieczek osobistych i dyskutujemy na argumenty. Stwierdzenie „Na ASH przyjeżdża mniej ludzi niż w latach poprzednich” to fakt. Stwierdzenie „ASH umiera bo macie głupie pomysły” to tylko Twoja opinia. Stwierdzenie „Na ASH przyjeżdża mniej ludzi niż w latach poprzednich, bo przez niższe limity FPS wykluczamy z rozgrywek znaczą liczbę graczy, którzy używają jednej repliki na grach historycznych i współczesnych” – to argument. Mam nadzieję, że zrozumiałeś i będziesz dyskutował na forum nie określając czyichś pomysłów mianem „głupich”, „z upy”. Nie przystoi. Co do merytorycznych komentarzy i argumentów – oczywiście, że takie padły w dyskusji, jak najbardziej. Tylko, że póki co mnie nie przekonały, a chyba mam prawo do własnego zdania, czy już nie? I – wbrew temu co piszesz (znowu to tylko Twoja opinia) – ograniczenia na moich grach są racjonalne, rozsądne i przemyślane, bo mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa, odwzorowanie realiów historycznych i zapewnienie grywalności. W tej kolejności, takie są priorytety. Nie jestem Panem Bogiem, nie jestem nieomylny, dlatego nie wykluczam, że limity, które proponuję na moich grach ulegną zmianom – jeżeli siła argumentów mnie przekona (a te są wnikliwie analizowane nie tylko przeze mnie). W pełnym emocji tonie wypowiadasz się na temat propozycji dot. wagomiaru i limitów. Z tego co piszesz, to Twoja „limitowa replika” replika mieści się w przewijających się w dyskusji propozycjach, Piszesz, że „350-360 FPS to rozsądne założenie” więc o co Ci chodzi? Po co te nerwy z Twojej strony, po co tyle ciśnienia? W którym miejscu, momencie padła propozycja, według której Twoja „limitowa replika nagle staje się nielimitowa”? W momencie w którym proponujemy 360 FPS dla odpowiedników broni strzelającej nabojem pistoletowym? Czy może kiedy padła propozycja 450 FPS dla odpowiedników broni zasilanej nabojem karabinowym? Co do Twojego argumentu, że najwyżej nie będziesz jeździć na imprezy jednego organizatora, to niestety ale jest chybiony, bo co jeżeli organizatorski Kartel z Cali się porozumie i ustali limity, których Ty nie zaakceptujesz? Zostanie Ci tylko jeżdżenie na grę tylko DO jednego organizatora. Mówi się trudno i żyje się dalej. Nie wiem co chciałbyś osiągnąć pisząc, że „najwyżej nie przyjedziesz i nie zrobisz solidnego poradnika z gotowymi rozwiązaniami”. Czy to groźba? Jeżeli tak, to kompletnie nietrafiona, bo szykując swoje stylizacje sam szperam w źródłach i zastanawiam się co się będzie nadawało do określonej stylówki i nie potrzebuję Twoich poradników. Może dla reszty Kolegów byłby przydatny i ułatwił im kompletowanie szpeju i umożliwił dobrą zabawę, ale jeżeli nie chcesz pomóc Kolegom bo masz jakieś pretensje do mojej osoby, to trochę egoistyczne, nieprawdaż? Powtórzę i mam nadzieję, że to dotrze – szantaż na zasadzie „wprowadźcie bardziej restrykcyjne limity to nie przyjadę” nie działa i nie zadziała. Piszesz o jakimś wzorze rozwiązań, który sprawdził się w całej Polsce. Hmmm… No do tej pory były w miarę zbliżone zasady w ASH (choć bez wzorca), jakoś się sprawdzały w całej Polsce, ale miał miejsce incydent, który stał się przyczynkiem do dyskusji czy czegoś nie trzeba by zmienić. Nikt nie obiecywał, że ograniczenia, które obowiązywały na naszych grach do tej pory, będą aktualne in secula seculorum. Jeżeli masz natomiast na myśli wielokrotnie przywoływaną „Misję Afganistan” to zwróć uwagę, że jest to jedna gra w roku. Gier historycznych jest 6-10 (w zależności czy organizatorzy mają dobry humor i chęci). Zatem twoim zdaniem uzasadnione jest zastosowanie zasad, których używa się na jednej grze w roku, pisanych dla graczy używających replik współczesnych, zamiast ustalić w środowisku ASH limity i ograniczenia, które będą odzwierciedlały na grach specyfikę realiów historycznych? Jak zauważył Kuba, a ja podzielam jego opinię i powtórzę argument, który już przytaczałem – na ASH frekwencja nie wynika z niższych limitów i ograniczeń, bo póki co mamy podwyższone limity i jakoś nie przekłada się to na wyższą frekwencję, zatem przyczyna (lub przynajmniej jej sedno) musi leżeć gdzieś indziej. Twój argument, że „kulki będą latać tam gdzie chcą to proszenie się o kłopoty” mnie nie przekonuje, bo pod koniec lotu kulka ma mniejszą energię wynikającą z czynnika szybkości i czynnika masy, ergo mniejszy potencjał do wyrządzenia szkody/obrażeń. Lżejsza luka, niższa prędkość = mniejsza energia, większe bezpieczeństwo. Ograniczając także jeden z ww. dwóch czynników ograniczamy energię. Piszesz, że 8 lat temu wyciągałeś kulkę z brwi bo snajper miał 550 FPS i kulki 0,3g (w casusie, który legł u podstaw tej dyskusji mieliśmy 530 FPS i 0,45g i skończyło się wystrzelonym zębem, czyli jednak o 50% większa masa kulki na coś wpłynęła). I to jest argument – inny niż „nie musisz się bawić”, o który się dopominałeś. Dodam też, że niższa celność PM-ów na dalszych dystansach to także element podnoszenia realizmu rozgrywki, bo celnie to one strzelały na 50 m, w przeciwieństwie do karabinów strzelających celnie na 400 m. Sten to nie broń wyborowa. Chwalisz środowisko, że załatwiamy sprawy pokojowo. Tak, owszem. Staramy się prowadzić kulturalną dyskusję na merytoryczne argumenty, a nie pisać o „mokrych snach”, „bólu upy” czy kwitując zdanie innych kolegów „głupim”. Na koniec odniosę się do Twojej wypowiedzi, że argumentacja „bo ja tak mówię” do Ciebie nie trafia. Piszesz, że w dyskusji padło wiele merytorycznych uwag, ale zupełnie pomijasz fakt, że przytoczonych zostało też wiele merytorycznych kontrargumentów. Jeżeli Cię one nie przekonują, to w porządku – Twoje prawo, ale nie masz prawa narzucać swojego zdania innym, jeżeli Twoje argumenty ich nie przekonują. Nie masz monopolu na rację, nawet „bazując na swoim doświadczeniu i swoich argumentach”, zatem zastanów się zanim następnym razem określisz czyjeś argumenty jako „głupie”, bo może tkwisz w błędzie? I last but not least - słusznie zauważyłeś, że „org ma zawsze rację”, bo to on podejmuje trud zorganizowania komuś rozrywki, poświęca swój prywatny czas, a często także pieniądze. Wąska grupa osób, która podejmuje się organizacji gier nie ma – powtarzam – nie ma takiego obowiązku. Nie jesteśmy na etacie, nie bierzemy za to pieniędzy. Jeżeli chcesz własnych zasad – zorganizuj własną grę. To jak z organizowaniem przyjęcia urodzinowego – zaprasza się w określone miejsce, w określonym czasie i na określonych zasadach (np. dot. dress code’u). Jeżeli ich nie akceptujesz to po prostu nie przyjeżdżasz, a nie piszesz do zapraszającego, że „dress code jest głupi, garnitur który kupiłeś nie pasuje (bo gospodarz wymagał np. smokingu), a w ogóle to dlaczego nie ma alkoholu i mięsa (bo gospodarz jest abstynentem i wegetarianinem), precz z pluszowymi imprezami!”. Teraz chodzi o to byś się dobrze zastanowił nad tym co Ci chcę przekazać i jedno z dwojga, albo się dostosujesz do „zasad jaśnie panujących" albo się pożegnamy. Bez żalu z mojej strony.
  17. Adrianie, ale po co robić downgrade, skoro repliki z pudełka, o czym wspominałem w wiadomym temacie, mieszczą się w proponowanych limitach? Co do pistoletów, to niestety, ale to że każdy POWINIEN mieć pistolet, nie znaczy, że faktycznie go MA, zgodzisz się zapewne ze mną. Jeżeli chodzi o kulki, to z kolei tak jak już pisałem - cięższych niż 0,36 w ogóle nie przewiduję. Owszem celność lżejszych kulek jest słabsza, ale za to mają mniejszą energię kinetyczną, zatem mniejszy potencjał do powodowania uszkodzeń.
  18. Grzesiu, masz oczywiście rację, ad vocem dodam tylko, że tzw. nowe przepisy i tak by miały vacatio legis i pewnie weszły w życie dopiero od przyszłego sezonu. Adrianie, słyszałem już parokrotnie utyskiwania, że jednak obowiązujące limity są za mocne na Piekary (np. po "Klużu"). Ponadto nie każdy ma pistolet. No i jeszcze jest kwestia dystansów - teoretycznie więcej niż 360 FPS może strzelać na zewnątrz. Może zaistnieć sytuacja, że ktoś mający 450 FPS będzie strzelał na zewnątrz do budynku, np. w okno, na krótkim dystansie i może dojść do nieprzyjemnej sytuacji. De lege wszystko będzie w porządku, ale jak to się mówi niesmak pozostanie. Ale rozumiem argumenty Twoje i Mękara, choć nie wykluczam, że w ramach jakiejś formy kompromisu dojdzie do zmniejszenia dostępnych wagomiarów kulek (amunicja jak na "Krecie 1941" będzie dostarczona w ramach systemu logistycznego). Komunikat HQ nr 4 1. Miło jest mi poinformować, że na liście mamy już 40 osób, zatem jesteśmy blisko osiągnięcia kworum. Zapraszam zatem niezdecydowanych, bo im szybciej dobijemy do minimalnej liczby graczy tym więcej czasu będziemy mieli na przygotowania rozgrywki. Wpłatami swój udział potwierdziło 18 osób. 2. Z uwagi na to, że FJ/LW to wymierający gatunek, po stronie niemieckiej będą tylko 2 oddziały: wojsk lądowych i SS (do którego dokoptujemy LW/FJ i jak ktoś ma kaprys - KM). Dlatego odpada jeden KM po stronie niemieckiej. Ktoś chętny do dowodzenia? 3. Dostępne funkcje: a) u Niemców - 1x dowódca (SS), 1x RTO (SS), 1x KM (Heeres). b) u Aliantów - 1x sanitariusz (GB lub US). Alianci mają już KM, potrzebują tylko amunicyjnego. 3. Przypominam, że będzie to pierwsza gra z obowiązkową ochroną zębów i na odprawie będę to sprawdzał. Może być najprostsza szczęka bokserska, ale ma być. Koszt to 15 PLN, nikogo nie zbawi a może oszczędzić wizyty u mechanika zębowego.
  19. Michale, po to by uniknąć pokrwawionych twarzy i sprawdzić w praktyce pewne rozwiązania, jakie są proponowane w dyskusji nt. ograniczeń. Bo pomysł na 360 FPS maksymalnie i to na całym terenie CQB pojawia się już od x czasu.
  20. Chłopcy, bez wycieczek osobistych uprzejmie proszę, orajt? Andrzeju, właśnie po to jest ta dyskusja, żeby spróbować to ujednolicić, żeby w końcu ustalić jakiś constans i skończyć z tymi zmianami. Jeżeli Ci nie odpowiadają limity jakie obecnie ustalają organizatorzy - zrób własną grę i zaproponuj swoje. J.w. - chcesz własnych limitów, zrób własną grę. Nikt Cię nie zmusza byś zaakceptował MOJĄ propozycję i przyjeżdżał jeżeli Ci nie pasują MOJE zasady. Nie, nie wsadzisz, bo jeżeli organizator nie dopuści do gry takich kulek, to niestety, ale zostanie tylko fantazjowanie o nich. Krzysztof, ale zauważ, że casus który zapoczątkował tą dyskusję dotyczył sytuacji w której ząb nie został trafiony bezpośrednio. Sikor napisał, że miał zamknięte usta, czyli jakaś osłona była. Zatem możemy chyba założyć, że gdyby ten feralny pocisk miał mniejszą energię to nie wyrządziłby takiej szkody? Ku temu się skłaniamy - by karabiny powtarzalne wrzucić do jednego wora, bo jak pisałem wcześniej, np. snajperzy strzelali przecież ze standardowych karabinów. Natomiast nie bardzo wiem o jakich zmianach w replikach piszesz, bo jak już parokrotnie wskazywałem wcześniej, fabryczne wartości FPS najpopularniejszych replik mieszczą się w przedziałach zaproponowanych w dyskusji. Więc nie trzeba nic modyfikować. Po to dyskutujemy Krzychu, by wprowadzić takie zasady, dadzą jako-taką pewność tego z czym możemy grać. I też jestem zwolennikiem upraszczania zasad, ale z zachowaniem priorytety bezpieczeństwa i realizmu rozgrywek. Dlatego StG jako osobna klasa mi nie pasuje, nie mnóżmy bytów ponad miarę. Od x czasu słyszymy od graczy używających czterotaktów, karabinów snajperskich i maszynowych, że PM-y są za mocne i faktycznie osiągi mają na poziomie słabszego karabinu. Że bez sensu jest grać czterotaktem, który w rzeczywistości strzelał mocnym nabojem karabinowym, bo nie ma się szans przeciwko broni, która strzelała słabym nabojem pistoletowym. Chcąc zatem promować karabiny powtarzalne - w imię podnoszenia realizmu i wynagrodzenia trudu np. kaemistom musimy przemyśleć czy rzeczywiście PM-y nie są "przemocowane". Bo mocniejsze PM-y wymuszają podkręcenie czterotaktów, snajperek i kaemów, a to z kolei rodzi w "szturmowcach" frustrę i kolejne podkręcanie i tak zaczynamy wyścig zbrojeń. 10 lat temu każdy grał repliką wyjętą z pudełka i nie było mowy o podkręcaniu. Komu to przeszkadzało? Powtórzę moje pytanie do wszystkich wypowiadających się? O co chodzi, skąd taki opór materii w kwestii propozycji zmniejszenia osiągów? Czy o to, że niektórzy mają tylko jedną replikę i musi im ona wystarczyć na ASH i starcia z podkręconymi modernami, czy też o to, że nie chce się wykonać czegoś na rzecz podniesienia bezpieczeństwa. I bardzo proszę, bez szantażu w stylu "jak obniżycie limity to ja się wypisuję", darujcie sobie też sarkazm, rozmawiajmy merytorycznie. W Wielkiej Brytanii limity FPS są sztywno ustalone na maks. 360. I nikt z tym nie dyskutuje, a airsoft (także historyczny) na Wyspach ma się całkiem dobrze. I zanim ktoś w porywie ułańskiej fantazji wyskoczy z kolejnym "hurr-durr" to uprzejmie przypominam, że na razie rozmawiamy tylko o pewnych PROPOZYCJACH. Nikt nikomu niczego nie narzuca, każdy może zorganizować grę według własnych zasad, w myśl organizatorskiej dyktatury "My board, my rules, my game". A najuprzemiej proszę, myślę, że na pewno to pomoże nowym, potencjalnym organizatorom (bo stara gwardia wie już najlepiej, okopała się na swoich stanowiskach i nie ma co z nią dyskutować ;) Serio, możemy zrobić ankietę, tylko zaproponujcie proszę jakieś pytania.
  21. Vlad, swoboda ruchów jaką dostaliśmy w rozkazach była kluczowa dla sprawnej eksploracji terenu i wykonania zadań. A to, że skupiliśmy się w pierwszej kolejności na zadaniach "do zrobienia", a nie do"robienia" nie znaczy, że "nie paliliśmy się do głębokiego rozpoznania". Gdyby Niemcy trochę dłużej kryli się po lasach to byśmy teren spenetrowali dogłębnie, wzdłuż i wszerz, ale przez meldunki o ich pojawieniu się trzeba było reagować. Grisza, jakie zapędy? Chłopaki przyszli do nas, mieli spodnie WH, więc z automatu stali się podejrzani. Ale dopiero kiedy okazało się, że nas bezczelnie okłamują (bo jeden na zdjęciu miał okulary, a nie miał ich w rzeczywistości, a drugi nie miał takiego nosa jak na zdjęciu, nie wspominając już o takim drobiazgu jak znajomość własnych personaliów ;) wzięliśmy ich w obroty. I przypominam, że finalnie - choć doskonale wiedzieliśmy że są szpiegami - przewerbowaliśmy ich i wysłaliśmy z misją informowania nas o Waszych ruchach. A mogli skończyć pod murem. ;) Ja bym dodał do tego Darku zdemoralizowanych, prawdziwych dezerterów z Wehrmachtu, tak jak pisałeś wyżej, mających dość wojny i chcących wrócić do domu. Zrobiliby mega klimat. @XrayPl Marek, a skąd się dowiedzieliście, że wykopaliśmy złoto? Bo nurtuje mnie to od Waszego ataku na duży fort. Przecież Wasi szpiedzy nie widzieli skrzynek w bazie.
  22. Ode mnie krótkie "Dziękuję" dla Vlada i Cortesa, wyszło lepiej niż się spodziewałem. Osobne podziękowania dla Ani i Ape'a za zabawę w leśniczego i jego małżonkę. Od początku byli "politycznie podejrzani", ale robili świetną robotę, choć - tak jak Sikora i Thompsona - pewnie słyszano ich w całym powiecie. W ostatniej chwili uniknęli najwyższego wymiaru kary, bo wystarczających dowodów na ich działalność na rzecz SS dostarczyli nam Wojtas i Bartoromeo, którzy wcielili się w role "dezerterów", będących w istocie niemieckimi szpiegami. Mam nadzieję, że "zaawansowane techniki przesłuchań" jakimi zostali poddani po zdemaskowaniu przez wywiad Royal Navy ich nie zniechęcą do odgrywania takich ról w przyszłości, bo byli znakomici. Debiut w takiej roli, ale jakże udany! Wielkie wyrazy uznania z mojej strony Panowie, gratulacje. Podkreślić też trzeba bardzo wysoką kulturę rozgrywki, nie słyszałem żadnych oskarżeń o terminatorkę, chyba też obyło się bez innych spin, a na zwrócone uwagi reakcje były bardzo szybkie. Teraz trochę konstruktywnej krytyki. Niestety, ale teren jest zdegradowany i dopóki nie zostanie posprzątany i naprawiony (np. duży fort wygląda jak po bombardowaniu) to dla mnie jest niegrywalny. Przy takim stanie infrastruktury nawet rozbudowana stylizacja terenu nic by nie dała, bo by zniknęła w morzu ruin. Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że jest to poza wpływem organizatorów, ale trzeba takie rzeczy brać pod uwagę. Brakło mi cywilów, w miasteczku było ich tylko czworo. Dobrze byłoby zwerbować większą liczbę chętnych, myślę, że znaleźliby się chętni do roli inżynierów z zakładów lotniczych, konstruktorów rakiet, etc. Sens niektórych zadań - mieliśmy zlokalizować lotnisko i doprowadzić je do stanu używalności. Po co? Mały oddział rajdowy, działający już w radzieckiej strefie operacyjnej raczej nie spodziewa się posiłków drogą powietrzną, więc nie zajmuje się tego typu rzeczami. To Niemcom powinno zależeć na uruchomieniu lotniska by móc ewakuować siebie lub jakieś cenne cargo. Kolejne zadanie - spenetrować dawną szkołę Abwehry w Bad Charlottebrunn i ją zaminować. OK, wykonaliśmy, tylko po co? Gramy scenariusz z końca wojny, Hitler nie żyje (od 1944 r. i operacji "Big Ben", a w Berlinie zastrzelono jego sobowtóra), Berlin się poddał, a my mamy minować jakiś opuszczony i opustoszały obiekt? Jeżeli chodziło o zapewnienie rozrywki saperom, to powinno być chyba dokładnie odwrotnie - powinniśmy jako wyzwoliciele oczyszczać teren z min i pułapek. Dalej, mieliśmy prowadzić działalność patrolową i obserwować oddziały niemieckie i maruderów. Problem był taki, że żadnych maruderów nie było, tylko od razu zwarte grupy (które przeważały liczebnie i siłą ognia nad każdym z patroli alianckich), w dodatku zrzucone dokładnie po drugiej stronie mapy od naszych pozycji. Nie było zatem kogo obserwować. Nawet jakbyśmy ustawili punkt kontrolny na skrzyżowaniu to by nikogo nie wyłapał, bo Niemcy nadeszli z północy, od razu nastawieni na konfrontację i żaden posterunek by ich nie zatrzymał. Ja rozumiem, że historia alternatywna rządzi się swoimi prawami, ale zabrakło mi logicznego uzasadnienia ww. rozkazów. I jeszcze last but not least – warto przypomnieć na odprawie o tym, że np. nie wchodzimy w zasiewy, nie robimy szkód w polach. Nie jest to oczywiste (choć powinno), dlatego warto o takich rzeczach mówić. Teraz zwracam się do amerykańskich marud, którym nie podobały się „duże przerwy w wydawaniu rozkazów, albo rozkazy trochę dziwne. np. Zamiana pilnujących lotniska, z tymi pilnującymi miasteczka, przemarsz 4 - 5 ludzi z miejsca na miejsce ???” Otóż @wish długie przerwy były po to byście odpoczęli w cieniu, napili się wody i doładowali amunicję. Pogoda, przypomnę, niespecjalnie sprzyjała bieganiu, dzięki któremu można było się szybko przegrzać. Żołnierz zmęczony nie walczy efektywnie, nawet kiedy ruszyliśmy Wam z odsieczą, po tym jak Niemcy zaatakowali fort w Wusterwaltersdorf zrobiłem chłopakom krótką przerwę by po forsownym marszu w upale doszli do siebie przed walką. Z kolei rotacja oddziałów, które były na lotnisku została wprowadzona po to byście nie zamienili się w skwierczące na patelni kiełbasy. Ponadto chciałem byście pochodzili po całym terenie, pogadali z wieśniakami i wykonywali różnorodne zadania, bo potem byście narzekali, że tylko tkwiliście na lotnisku i nic więcej nie zrobiliście (tak było w przypadku oddziału SS na „O jeden most za daleko”, na co wtedy zwrócił mi uwagę Grisza). Więc te „dziwne rozkazy” były podyktowane przede wszystkim Waszym interesem. Piszesz, że „od 16/1630 trochę więcej zaczęło się dziać więc było już lepiej”, ale przypomnę Ci, że nasz cel ogólny obejmował przede wszystkim poszukiwania tajnej dokumentacji i depozytów złota i dewiz, nie zaś eliminację Niemców. Do realizacji tego zadania nie była konieczna konfrontacja, zwłaszcza w sytuacji gdy przeciwnik dysponował przewagą liczebną i większą siłą ognia. Ponadto w zadaniach mieliśmy explicite napisane by „w przypadku napotkania nieprzyjaciela obserwować go i (…) wykorzystać w celu zdobycia dokumentacji oraz depozytów”, a także „działania wobec nieprzyjaciela prowadzić w sposób skryty, unikając starć”. @Matt Baker piszesz, że „(…) mimo ogromnego terenu, gra tak naprawdę skupiała się pomiędzy fortami, w centrum których były główne cele: lotnisko i miasteczko (…)”. Niestety, ale nasze działania skupiały się w tym rejonie ze względu na zadania („zająć i uruchomić lotnisko”) oraz meldunki o pojawiających się oddziałach niemieckich. Był plan wysłania Was do Landeshut, ale byliście świeżo po porażce jako siły odsieczy dla Rangersów oblężonych w kościele we Friedland, dlatego wysłałem Darka i jego chłopaków, którzy już doszli do siebie i mogli wejść do gry. @Pixel07 Twoim zdaniem zasadne byłoby „(…) większe dopracowanie scenariusza, aby uniknąć tak wielu zadań związanych z czekaniem. Zawsze wychodzę z założenia, że wolę działać niż aktywnie czekać”. No dobrze, ale kiedy tak długo „aktywnie czekaliście”? Kiedy poszliście zająć lotnisko? Czy wtedy kiedy poszliście na rozpoznanie do Friedland i rozmowy z wieśniakami? To, że nie trafiliście wtedy na Niemców to nie jest moja wina, że ich tam wtedy nie było. Wasza obecność w każdym z punktów w terenie była podyktowana koniecznością ich zlokalizowania, spenetrowania, zdobycia informacji i ewentualnego utrzymania, jeżeli miało to sens. Powtórzę, nasza misja jako strony alianckiej miała charakter typowo wywiadowczy, nie zaś „niszczycielski”. W zadaniach mieliśmy wyraźnie napisane „unikać starć”. Utrzymywanie wsi było nam do niczego niepotrzebne. Co innego lotniska – które mieliśmy uruchomić. Po wykonaniu tego zadania opuściliśmy je, by śledzić cywilów i penetrować inne obiekty w poszukiwaniu tajnych dokumentów i depozytów. A do tego strzelanie nie było nam potrzebne, wręcz przeciwnie niepotrzebnie przyciągało uwagę. @małpetti wskazujesz, ze dowódcy nie mogą mieć swobody wykonywania rozkazów, „bo wówczas może częściej byśmy się spotykali z NPLem w polu. Bowiem brak jakichkolwiek kontaktów aż do 18 godziny sprawił, że w drużynie nastąpiło mocne zluzowanie-nie czuło się tego oddechu wroga na karku (…)”. Absolutnie się nie zgadzam. Ta gra miała charakter milsimowo-larpowy, nie była zwykłą strzelanką, dlatego dowódcy powinni mieć pełną swobodę ruchów. Mieliśmy w zadaniach unikanie starć i tak też robiliśmy, bo wiedzieliśmy - z obserwacji Waszych ruchów i naszych źródeł w terenie - że macie przewagę liczebną i siły ognia. Żaden rozsądny dowódca nie przyjmie bitwy w takich warunkach, zwłaszcza jeżeli jego misja ma zupełnie inne cele niż oczyszczenie terenu z nieprzyjaciela. Nawet gdyby zadania nie wskazały nam charakteru działań to też bym chłopakom polecił unikanie konfrontacji. Rozkaz ataku wydałem tylko raz – kiedy uznałem, że oddział który ma go wykonać dysponuje dwukrotną przewagą nad Niemcami (finalnie oba oddziały okazały się równe liczebnie). @Vlad piszesz, że „Dowódca Aliancki (…) nie palił się do głębokiego rozpoznania terenu co mogło doprowadzić do kontaktów bojowych”. Wybacz, ale to nonsens – takie zresztą mieliśmy zadanie i dokładnie po to podzieliliśmy swój oddział na 3 patrole by spenetrować większy teren. Do Landeshut nie dotarliśmy tylko dlatego, że Niemcy podjęli działania zaczepne. Gdybyśmy wszędzie poruszali się całym oddziałem lub w dwóch grupach to pewnie Niemcy spotykaliby nas jeszcze rzadziej. Tyle ode mnie póki co. Na zakończenie jeszcze podziękowania dla członków oddziału brytyjskiego, którzy wykazali się żelazną dyscypliną (poza szeregowym Kujawem, który jako Polak wyskoczył z munduru i zaczął grillować we wsi ;), odwagą (zwłaszcza st. saper Arkusz podczas minowania i rozpoznawania minerskiego obiektów) i profesjonalizmem (st. szer. Daffy, kapral Bullet, szeregowy Foorman). Ukłony dla dzielnych Rangersów (Darku dziękuję za współpracę), dla spadackich malkontentów, a nawet dla Niemców, z którymi dało się dogadać (szybkie rozwiązanie kwestii dużego fortu, dzięki Marku).
  23. Nihil novi sub sole - zwracam Twoją uwagę, że w zasadach leczenia standardowo przyjęto, że ranny w nogę nie może biegać. Także ten "lepszy pomysł" już jest wykorzystany. Ale jeszcze lepszym pomysłem jest wyjście z domu i zorganizowanie gry dla środowiska ASH.
  24. Po raz kolejny powtórzę, bo chyba nie zrozumiałeś. Przeczytałeś, ale nie zrozumiałeś. Spróbuję zatem nawet napisać to tłustym drukiem i wielkimi literami, może dotrze: chcemy ZMINIMALIZOWAĆ RYZYKO, BO doskonale zdajemy sobie sprawę, że NIE WYELIMINUJEMY GO CAŁKOWICIE. Czy jest to dostatecznie zrozumiałe, czy mam jeszcze raz powtórzyć? Posługując się Twoją logiką wypadałoby zakazać samochodów, bo można zabić w nich siebie i kogoś innego, ale nikt tego nie robi - bo po to są ograniczenia prędkości i inne przepisy - by zminimalizować ryzyko wypadków i ich skutki. Czy tak trudno Ci to zrozumieć? Czyli ważniejsze dla Ciebie jest posiadanie 400 FPS w MP 40 i brak udziału w rozgrywkach ASH niż zmniejszenie mocy repliki do akceptowalnych poziomów i aktywny udział w tych rozgrywkach z repliką historyczną. OK. Chwilunia, a na ilu grach ASH w ciągu ostatnich 3 lat Twoja obecność podbijała frekwencję? Bo póki co obowiązują podwyższone limity i jakoś nie widać wielkiego przypływu. Ale podpowiem, że Ty też możesz zorganizować grę i - uwaga! - nawet dać limity z "Misji Afganistan". Naprawdę! Zobaczymy jak wtedy będzie z frekwencją. Zaskoczę Cię, bo frekwencja po 10 osób na stronę często działa in plus - wyższa kultura rozgrywki, większa zabawa, bardziej rodzinna atmosfera. Weterani gier pierwszowojennych czy uciekinierzy z Wyspy Ośmiornicy albo fiordów z pewnością się pod tym podpiszą.
  25. Koledzy, dziękuję za wszystkie głosy w tej dyskusji. Kuba słusznie zauważył, że to do organizatorów należy ostatnie słowo w kwestii ograniczeń. To rzeczywiście jest argument ultima, lecz po to tutaj rozmawiamy, by podnieść jakość naszych spotkań i każdy z nich wrócił zadowolony. 1. Ograniczenia jakie proponują rozmaici organizatorzy służą zatem kilku aspektom i muszą znaleźć środek trójkąta: a) bezpieczeństwo, b) podniesienie realizmu rozgrywki, c) zbalansowanie rozgrywki. Oczywistym jest, że chcemy by było nas jak najwięcej, ale też - chyba dla wszystkich - oczywistym jest, że chcemy się bawić (bo pamiętajmy, że to nie jest prawdziwa wojna) bezpiecznie i to jest priorytet. Zasady muszą też być na tyle nieskomplikowane, by przeciętny gracz zapoznał się z nimi, zapamiętał je i stosował. Powinny także być także - co słusznie zaproponował Adrian - ujednolicone, bo to by zapewnić pewną przewidywalność, by uczestnicy naszych rozgrywek wiedzieli czego się spodziewać. Ponadto jeżeli coś jest stosowane od x czasu to w pewnym momencie wchodzi to do głowy samoistnie, jak jazda na rowerze czy język obcy. 2. Jakie kwestie "trudne" zidentyfikowała nasza dotychczasowa dyskusja: a) "ograniczenie wolności" czyli niechęć części środowiska do noszenia ochraniaczy na zęby. b) jak dać snajperom przewagę nad karabinami powtarzalnymi i maszynowymi, c) jak zrekompensować kaemistom trud dźwigania 8-kilogramowego wiosła, konieczność każdorazowego rozstawiania karabinu na dwójnogu i ograniczone pole ostrzału, d) problem tego, że część replik (różnych typów broni) nie mieści się w najczęściej proponowanych limitach, Ad. 2. a) Nie zgadzam się z tym, że noszenie maski czy ochraniacza na zęby to ograniczenie wolności - z koniecznością noszenia okularów nikt nie dyskutuje. To jak z pasami bezpieczeństwa - to, że nie wolno jeździć bez zapiętych pasów, nie znaczy, że nie można, ale czy jest to rozsądne? Bez zapiętych pasów nawet przy 60 km/można sobie załatwić L4 in secula seculorum. Przypominam, że na "Dieppe 1942" - w myśl argumentu jaki przytoczył Kuba - ochrona zębów będzie przeze mnie wymagana. Ad. 2. b) Jak pisałem wcześniej, przewagę snajperom daje wyszkolenie, kamuflaż i optyka na broni. Od jakiegoś czasu standardem jest, że tylko snajper może mieć lunetę - w myśl podnoszenia realizmu. Jednak z rozmów i argumentów Kolegów, którzy bawią się w "myśliwych" wynika, że to za mało by mieć "realną" przewagę nad zwykłą piechotą. Co więcej, Seph podał argument, że snajper jest z gatunku broni "specjalnych" i w ten sposób trzeba by się zastanowić w jaki sposób zaznaczyć ten charakter, ergo w jaki sposób dać snajperowi (prócz atutów optyki i kamuflażu) nieco przewagi. Ad. 2. c) W przypadku karabinów maszynowych siła ognia wynika z dwóch rzeczy - szybkostrzelności i zapasu amunicji (600-900 kulek w porównaniu do 300 kulek w przypadku PM-ów). Niemniej fakt, że KM-ów też jest mało w użyciu (de facto tylko 4 sztuki MG 42, bo Browning jest 1, a BAR bardziej pasuje do kategorii karabinów szturmowych jak StG) i z powodów, o których wspominał przede wszystkim Seph, a które wymieniłem wyżej - też trzeba się zastanowić czy dodać KM-om jeszcze jeden atut - bądź w postaci cięższych kulek, bądź większych FPS-ów. Ad. 2. d) To jest najtrudniejszy orzech do zgryzienia, bo jak już pisałem wyżej, nie chcemy by ktoś musiał rezygnować z zabawy dlatego, że nabył replikę podkręconą przez poprzedniego właściciela. Niemniej tacy gracze też powinni wziąć pod uwagę, że priorytetem dla każdego, a przede wszystkim organizatorów, powinno być bezpieczeństwo. Sam miałem mieszane odczucia kiedy oddawałem do zmniejszenia mocy (na gry pierwszowojenne) swój sztucer. Problem z tej kategorii jednak dotyczy w pierwszym rzędzie PM-ów. Największym atutem PM-u w airsofcie jest szybkostrzelność i mobilność. PM o wysokich FPS-ach, strzelający ciężkimi kulkami zasięgiem dorównuje karabinom powtarzalnym i samopowtarzalnym. Ktoś kto startuje z Mauserem/Lee Enfieldem na gościa z Thompsonem/PPSz o porównywalnych parametrach ma raczej małe szanse. Zatem tu dotykami kwestii zbalansowania rozgrywki i jej realizmu, bo jak słusznie zauważył Lee, gros broni w rękach żołnierzy podczas II WŚ to były karabiny powtarzalne. Nie chcąc zmuszać nikogo do nabycia czterotakta (choć naprawdę warto, z pewnością poprze mnie duże grono ich posiadaczy) musimy zatem zastanowić się jak rozwiązać kwestię "zbyt dużej siły ognia" PM-ów. Przewagę daje zarówno prędkość wylotowa pocisku jaką daje replika i masa kulki, a w dalszej kolejności zapas amunicji w dyspozycji i tryb ognia. 3. Biorąc pod uwagę powyższe, co bym zaproponował: a) PM-y - 360 FPS i masa kulki maks. 0,25g; b) karabiny samopowtarzalne, szturmowe - 450 FPS, masa kulki maks. 0,3g, ograniczenie do 2 karabinów szturmowych na oddział; c) karabiny maszynowe - 450 FPS, masa kulki maks. 0,35g, limit amunicji 900 kulek w boksie, działa bez amunicyjnego; d) karabiny snajperskie - 500 FPS, masa kulki maks. 0,4g, ograniczenie do 1 snajpera na oddział. e) zalecana ochrona na zęby Dajcie proszę znać co myślicie.
×
×
  • Create New...