Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Domin007

Moderator I
  • Posts

    2,128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Domin007

  1. I benk, obiecane fotki stylizacji na francuską piechotę: Podobnie, jak w przypadku stylizacji polskiej bazowałem przede wszystkim na tym co już miałem w arsenale. Specjalnie kupiłem tylko hełm i spodnie. Co widzimy: 1. Hełm Adrian - oryginał (koszt to 150 PLN skorupa, 50 PLN - farba, 30 PLN - pasek i 150 PLN - wkład importowany z Francji), ale można zastąpić go odrestaurowaną kopią z filmówki za 40 PLN (jak jest na Allegro); 2. Płaszcz LWP - koszt to 60-120 PLN: https://www.olx.pl/d/oferta/plaszcz-wojskowy-military-khaki-zimowy-l-xl-CID767-IDUUItq.html https://www.olx.pl/d/oferta/plaszcz-wojskowy-military-khaki-zimowy-l-xl-CID767-IDUUItq.html https://www.olx.pl/d/oferta/plaszcz-wojskowy-zimowy-CID87-IDUIVjb.html Przeróbka polegała na wycięciu i obszyciu trzech dziurek, doszyciu trzech guzików i przygotowaniu nasuwek na naramienniki. Patki kołnierzowe zrobiłem samodzielnie (nożyczki, igła, kawałek sukna khaki, nici, marker, dobre chęci). 3. Spodnie brytyjskie - koszt to 35 PLN: https://www.naostrzu.pl/1607541,spodnie-armii-brytyjskiej-trousers-man-s-no--2-dress-army-welniane---uzywane-1607541; 4. Owijki brytyjskie - koszt to 55 PLN: https://allegro.pl/oferta/brytyjskie-owijacze-do-butow-ii-war-1944-14409858903, ale można je zastąpić farbowanymi w herbacie bandażami elastycznymi (wtedy koszt to 6,20 ziko za 2 bandaże); 5. Pas czeski - koszt to 30 PLN: https://allegro.pl/oferta/oryg-skorzany-pas-wojskowy-oficerski-cz-pasek-nowy-10712866858 6. Ładownice do Mosina - koszt to 90 PLN/para: https://allegro.pl/oferta/ladownica-skorzana-mosin-9-13961830875 7. Szelki brązowe - koszt to 80 PLN: https://www.olx.pl/d/oferta/szelki-kawaleryjskie-luftwaffe-CID767-IDVonoj.html 8. Small pack - spokojnie można go zastąpić polskim chlebakiem LWP, koszt to 30 PLN: https://allegro.pl/oferta/torba-polowa-wp-chlebak-z-szelkami-plecak-6187054501 9. Jakiś polski chlebak/torba na kombinezon OP - koszt to 16 PLN: https://allegro.pl/oferta/torba-wojskowa-op1-zasobnik-vintage-na-ramie-wp-13587745258, ale jest to dodatek całkowicie opcjonalny, plecak spokojnie załatwia sprawę. RAZEM (opcja minimum, od zera): 370 PLN.
  2. A konkretnie w czym tkwi problem? Jeżeli się nie mylę, to domyślnie powiadomienia o nowych wiadomościach są automatycznie wysyłane na adres poczty elektronicznej użytkownika.
  3. Może nie P37, ale P44 do stylizacji też się nada i jest w dobrej cenie: https://allegro.pl/oferta/oryg-pas-wojskowy-gb-vintage-wz-44-used-113cm-10124606050?bi_s=ads&bi_m=listing:desktop:category&bi_c=NjQwNjZmZDMtOTljYy00N2JhLWEzYTktZTYwN2ViZWJlN2I4AA&bi_t=ape&referrer=proxy&emission_unit_id=10fca34b-69e4-4559-ba6a-8570b384f16d Z P37, za mniej niż 100 PLN znalazłem coś takiego: https://www.olx.pl/d/oferta/pas-glowny-brytyjski-CID767-IDRV1q4.html Trzeba by poblankować na khaki (no tak mi się wydaje).
  4. @Friedhelm - to do Ciebie.
  5. Basil, żeby nie wyważać otwartych drzwi, to do tej pory na naszych grach funkcjonowały dwa systemy medyczne: A - uproszczony, wykorzystujący kostkę, której wynik rzutu determinował rodzaj rany i sposób postępowania z nią: 1-3 - rana lekka, wymaga jedynie założenia bandaża w miejscu trafienia, 4-5 - rana ciężka, wymaga podania morfiny, zdezynfekowania rany zasypką i założenia opatrunku w miejscu trafienia, 6 - zgon, trafiony udaje się do punktu powrotu do gry. Takie rozwiązanie symulowało prawdopodobieństwo zgonu z powodu postrzału z broni palnej (stosunkowo niskie, gros strat piechoty wynikał z ostrzału moździerzowego). B - zaawansowany (do tej pory stosowany jedynie na niektórych grach z frontu wschodniego), wykorzystujący tabelę trafień w którą wyposażony był sanitariusz. Miejsce trafienia determinowało rodzaj rany, pierwsze trafienie było raną lekką, drugie wymagało operacji (tamowanie krwawienia stazą, podłączanie kroplówki, rozwieranie i dezynfekcja rany, wyciąganie pocisku, zszywanie i opatrywanie rany), po której nie można korzystać z ręki (bo była na temblaku), nogi (bo była usztywniona szyną) albo z oka (bo było przesłonięte bandażem). W obu systemach apteczki z wyposażeniem (w przypadku systemu A: opaska medyka, strzykawka, butelki z morfiną i zasypką, bandaże. W przypadku systemu B: opaska medyka, staza, rozwierak, pinceta, butelki z morfiną i zasypką, strzykawka, kroplówka z wężykiem, gaza, bandaże) dostarczała organizacja. Jak słusznie zauważyłeś, kluczem do dobrej zabawy dla sanitariuszy jest podejście graczy. Jeżeli ktoś decyduje się zagrać jako medyk, to robi to po to by podnieść klimat i zapewnić frajdę reszcie kolegów, dlatego - tu apel do wszystkich graczy - warto jest odczekać to 5 minut i dać sanitariuszowi szansę na wykazanie się odwagą i umiejętnościami. Czekam na AAR-y i gratuluję dobrej zabawy, zaś ASH Małopolska kolejnej udanej gry.
  6. Aktualizacja kalendarza: 2023 Za nami: 1. "Akcja na Wyspie Niedźwiedziej" - Nowy Dwór Mazowiecki, 14/15 stycznia (sobota/niedziela); 2. "Battle of the Bulge 44" - Wola Skrzydlańska/Skrzydlna, 18 lutego (sobota). 3. "Monte Cassino vol.2" - Poznań, 22 kwietnia (sobota) 4. "Szlakiem do Orlego Gniazda" cz. 2 - Wola Skrzydlańska/Skrzydlna, 13 maja (sobota); 5. BDW: "Linia Mareth 1943" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 24 czerwca (sobota); 6. Strzelanie ASH - Raszówka k. Lubina, 8 października (sobota); 7. Wojna Obronna 1939: "Węgierska Górka" - Okuniew k. Warszawy, 14 października (sobota); Przed nami: 1. "Waco Down!/Chance vom Himmel" - Skrzydlna, 27-28 października (piątek-sobota); 2. "Bitwa o Warszawę 1944" - Wieliszew, 18 listopada (sobota). 2024 1. BPW: "Kresy w Czerwieni" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 27/28 kwietnia lub 18/19 maja (sobota/niedziela) TBC; 2. "Bad Land" - Chojne/Borzewisko k. Sieradza, czerwiec (sobota) TBC.
  7. Więc będę pierwszy. Duże podziękowania dla @Vlad za zorganizowanie kolejnej gry. Fajnie, że podjąłeś się tematu kampanii polskiej - jak widać nie jest to nie do zrobienia. Jeżeli masz siłę i chęci to ciągnij to, bo "wrześniówka" to kawałek ciekawej historii i miła odmiana od Ostfrontu, Włoch czy Normandii. Uszanowanko dla obu stron, wow. Stylizacja była elegancka, zwłaszcza niemiecka. Jeden, duży oddział piechoty, jednolicie umundurowany i uzbrojony robi wrażenie. Świetna robota! Strona polska również wyglądała bardzo dobrze, choć była już bardziej zróżnicowana mundurowo. Okazuje się, że jednak zrobienie polskiej stylówki nie jest niewykonalne. Ale i tak jest to postęp - oby tak dalej. Cieszy spora liczba debiutantów, widocznych zwłaszcza w oddziale polskim (bo u Niemców to sami weterani już, było to widać). Mam nadzieję, że gra Vlada Wam przypadła do gustu i zostaniecie "w branży" na dłużej. Tradycyjnie na wysokim poziomie stała kultura zabawy, a sytuacji spornych (wynikających z niedoczytania zasad) było niewiele. Wnioski organizatorskie z punktu widzenia obserwatora dwóch faz (z trzech): - obrany teren znakomicie imitował śląskie lasy, - długość faz (2h na każdą) była optymalna, - kolorowe oznaczenia wagomiaru kulek - ja bym jednak został przy liczbach. Niby się ścierają, ale widziałem, że nie wszyscy pamiętali jaki kolor odpowiada jakiej wadze. - granice pola gry wymagają jasnego oznaczenia w terenie. Jeżeli nie ma dobrze widocznej drogi, ścieżki, przecinki, to ograniczenie "do 10 m od podstawy wzgórza" nie ma szans na zaistnienie - czerwone szmaty - głownie strona polska ich nie miała. Panowie! No to jest śmiech na sali, nie zabrać trupszmaty. To taki sam element ekwipunku jak każdy inny, a jego brak psuje zabawę kolego. Bo strzela, trafia, a nie ma pewności, że trafił. I w drugą stronę - chroni przed nadmiarowymi trafieniami (choć podobno @pete_asg nie bardzo). Chyba tyle na szybko. Dobrze było Was zobaczyć. :) Z Panem Bogiem.
  8. Para szelek powinna się znaleźć. Sprawdzę w arsenale i dam znać.
  9. Małymi krokami, ale do przodu. Gratulacje za udaną rozgrywkę, oby tak dalej.
  10. CZĘŚĆ II - STRZELCY Formacje strzeleckie w armii francuskiej wywodzą się z czasów napoleońskich, a nawet wcześniejszych. Podstawą każdej XVIII i XIX wiecznej armii była piechota liniowa, ale do rozpoznania i działań na skrzydłach wykorzystywano właśnie formacje lekkiej piechoty – szaserów (fr. Chasseur – strzelec, myśliwy), wyposażonych w karabiny o gwintowanych lufach, dzięki czemu strzelali dalej i celniej. W XX wieku nazwa ta była już tylko reliktem minionej epoki, ponieważ w dobie powszechnego wykorzystania karabinów powtarzalnych o gwintowanych lufach, formacje strzeleckie zatraciły swój charakter. Niemniej nie zanikła ich odrębność, zwłaszcza w formacjach specjalistycznych. Armia Republiki w 1939 r. rozróżniała kilka formacji strzeleckich: strzelcy piesi (Chasseurs a pied) - szaserzy, strzelcy konni (Chasseurs a cheval) i strzelcy alpejscy (Chasseurs Alpins). Oczywiście formacje te wykorzystywały masowo wyposażenie ogólnowojskowe, ale tym razem skupię się na elementach charakterystycznych, które odróżniają te formacje od piechoty. 1. STRZELCY PIESI (SZASERZY) Formacja ta w największym stopniu przypominała piechotę (ot choćby z powodu masowego używania płaszczy), ale dostarczała też załóg batalionów zmotoryzowanych dla dywizji pancernych oraz do sił ekspedycyjnych (np. do Norwegii) i jednostek rozpoznawczych. Stylizacja na szasera z batalionów zmotoryzowanych może być nawet tańsza niż na piechociarza. Fot. 1 Porównanie sylwetek strzelców w brezentowych kurtkach dwu i jednorzędowych. A. Kurtki Specyfika wojsk zmotoryzowanych wymagała dostarczenia odpowiedniego umundurowania, dlatego szaserów ubrano w specjalne brezentowe kurtki – jedno (veste de toile modele 1935 lub 1938) lub dwurzędowe „motocyklowe” (paletot avec doublure modele 1938). Kurtki te były dużo bardziej praktyczne niż płaszcze, ponieważ były krótsze (sięgały do połowy uda), dzięki czemu nie krępowały ruchów przy transporcie i desancie. Cechą charakterystyczną kurtek szaserów był brak kieszeni na piersiach, dwie kieszenie na wysokości pasa i wykładany kołnierz. W przypadku kurtek mle 1938 dodano pasek w talii. Fot. 2 Porównanie kurtek jednorzędowych Jak można zaopatrzyć się w taką kurtkę? Repliki rekonstrukcyjne kurtek mle 1938 robi Hikishop w cenie 75 USD (ca. 330 PLN). Z kolei repliki kurtek mle 1935 nie są dostępne, ale z pomocą przychodzi nam demobil szwedzkiej armii. Całkiem dobrze udają je kurtki M82. Ich wadą jest kolor – soczysty zielony, ale nie jest ona istotna zważywszy na cenę – 65 PLN. Inną alternatywą są bluzy od munduru armii radzieckiej, ale w porównaniu do szwedzkich M82 są droższe (140 PLN) jednak na pewno mają lepszy kolor. „Szwedki” i bluzy ZSRR są dostępne w wielu sklepach z demobilem, a także na Allegro (np. u xMagnusa). Fot. 3 Kurtki z Hiki i Allegro Można też spróbować stylizacji na szaserów z wykorzystaniem dwurzędowych kurtek „motocyklowych”. Jest jednak z nimi problem, ponieważ replik paletot mle 1938 nikt nie produkuje i właściwie nie ma dobrych zamienników. @Cortes na grę „Narwik 1940” w 2016 r. (to już 7 lat!) przyszykował fajną stylizację na żołnierza polskiej Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, którzy byli umundurowani i wyekwipowani według etatów batalionów szaserów. Fot. 4 Porównanie kurtek dwurzędowych Wykorzystał do tego celu brezentową, dwurzędową kurtkę armii słowackiej, ale nie ma już po nich śladu na polskim rynku. Próby przeróbek z letnich płaszczy jednorzędowych są całkowicie nieopłacalne, Można próbować upolować coś podobnego w sklepach z odzieżą używaną lub na Allegro/OLX szukając bosmanek/trenczy. Ceny dwurzędowych kurtek zaczynają się już od 25 PLN, ale pamiętajmy o tym by to wyglądało. Fot. 5 Kurtki dwurzędowe B. Spodnie, owijacze i buty Odsyłam tutaj do części I poradnika, gdzie mamy omawiane rodzaje spodni. Tu tylko podkreślę, że tradycyjnie francuscy szaserzy nosili spodnie granatowe, co dotyczyło to zarówno batalionów zmotoryzowanych jak i pieszych. Dlatego wydaje się, że jakiekolwiek wełniane/garniturowe spodnie w tym kolorze będą dobre, tym bardziej, że replik rekonstrukcyjnych nikt nie szyje. Koszt granatowych spodni wojskowych np. Royal Navy na Allegro czy Naostrzu.pl to ca. 35 PLN. W sklepach z odzieżą używaną może być taniej. Do granatowych spodni warto zainwestować w owijacze, ponieważ w batalionach szaserów zasadniczo nie używano opinaczy. Owijki używane przez szaserów były w kolorze granatowym. Replik rekonstrukcyjnych nikt nie produkuje (są dostępne owijki pierwszowojenne w kolorze horizon bleu), ale można znaleźć je np. w sklepach jeździeckich (np. Cordeo.pl) za 124 PLN. Dlatego uważam, że lepiej kupić barwnik do tkanin i parę bandaży elastycznych – koszt to 10-20 PLN. Buty jakich używali strzelcy piesi to standardowe brodequiny modele 1917, omówione w I części poradnika. Zagadnienie pomijam – każdy z nas ma jakieś trzewiki. C. Hełmy i wyposażenie Tu także nie będzie zaskoczenia. Standardowym nakryciem głowy francuskich szaserów był hełm Adriana. Temat skąd wziąć to charakterystyczne nakrycie głowy jest w omówiony w I części poradnika. Podobnie rzecz ma się z wyposażeniem. Szaserzy, podobnie jak reszta armii otrzymała standardowe wyposażenie – zarówno starego typu – mle 1915, jak i nowego – mle 1935. O ile jednak żołnierze batalionów strzelców pieszych poruszający się na własnych nogach dźwigali na plecach cały swój mandżur, o tyle szaserzy z batalionów zmotoryzowanych wrzucali plecaki na ciężarówki. Nie znaczy to jednak, że ich nie mieli. Temat wyposażenia – pasów, szelek, ładownic i plecaków jest omówiony w I części poradnika. D. Uzbrojenie Strzelcy w przeważającej większości używali standardowego uzbrojenia armii francuskiej czyli karabinów Lebela, Berthiera i w ograniczonej liczbie – MAS-ów 36. Niemniej jeden batalion szaserów (21 BCP) używał także pistoletów maszynowych, konkretniej MP 28, które Francja zakupiła w Belgii. PODSUMOWANIE Dzięki temu, że szaserzy wykorzystywali bardzo dużo elementów wyposażenia piechoty koszt stylizacji na strzelca nie będzie znacząco odbiegał od tej na piechociarza. Dwa punkty gdzie można nieco przyoszczędzić to kurtka i spodnie. Zobaczmy zatem ile mamy do oclenia: Hełm: 40 – 500 PLN Kurtka: (25) 65 – 330 PLN Spodnie: 35 PLN Owijki: 10 – 120 PLN Pas: 28 – 85 PLN Szelki: 35 – 120 PLN Ładownice: 50 – 240 PLN Plecak: 20 – 450 PLN RAZEM: (243) 283 – 1880 2. STRZELCY ALPEJSCY (i piechota górska) Jedną z elitarnych formacji armii Republiki były bataliony strzelców alpejskich które obok piechoty alpejskiej tworzyły francuskie oddziały górskie. Doskonale wyszkolone do walk w trudnym, alpejskim terenie i odpowiednio wyposażone w niczym nie ustępowały niemieckim strzelcom górskim, o czym boleśnie przekonali się Gebirgsjaegrzy generała Eduarda Dietla pod Narwikiem w 1940 r. Zasadniczo oddziały strzelców alpejskich stacjonowały na południu Francji – wzdłuż Alp Nadmorskich i w Pirenejach. A. Kangurki/anoraki Umundurowanie strzelców alpejskich zostało opracowane w 1939 r. przez kapitana Pourchiera – komendanta Szkoły Walk Wysokogórskich (Ecole de Haut-Montagne). Najkrócej można je określić jako „na cebulkę”, ponieważ przewidywało używanie różnych swetrów i kamizelek (w zależności od temperatury i wysokości) pod płóciennymi kangurkami/anorakami lub wiatrówkami. System ten miał wiele zalet, przede wszystkim był lekki i nie krępował ruchów. Fot. 6 Porównanie różnych wariantów umundurowania strzelców alpejskich i piechoty górskiej Biała kurtka maskująca świetnie kamufluje na śniegu, ale po pierwsze śnieg jest rzadko i bywa go mało, zatem skupię się na przedstawieniu propozycji stylizacji na szasera alpejskiego w bardziej uniwersalnych kolorach. Fot. 7 Detale umundurowania strzelca alpejskiego Podstawowym anorakiem strzelców alpejskich była blouson de skieur modele 1940, która weszła do użytku w styczniu 1940 r. Produkowana była z impregnowanego, bawełnianego płótna w kolorach od oliwkowo-szarego po kremowy, a także cagoule reversible mle 1940. Skąd wziąć więc ciuch, który byłby podobny? Niestety nikt nie szyje replik rekonstrukcyjnych, ale z pomocą przychodzą nam harcerze. Fot. 8 Porównanie kangurek i wiatrówek O ile znalezienie czegoś co by przypominało blouson de skieur mle 1940 jest trudne, o tyle znacznie łatwiej jest znaleźć coś co wygląda jak cagoule reversible. Najbliżej do tego typu bluzy kangurkom/ harcerskim (ZHP), które dostępne są w składnicach harcerskich oraz na OLX i Allegro. Cena takiego wynalazku to 80-100 PLN, ale używki można znaleźć już od 45 PLN. Trzeba tylko szukać pod różnymi nazwami: kangurka, parka, sztormiak, skafander, itd. Fot. 9 Kangurki ZHP Strzelcy alpejscy, zwłaszcza zwiadowcy nosili także wiatrówki – windjacke des eclaires-skieurs, czyli lekkie, płócienne kurtki w różnych kolorach, ponieważ zasadniczo były to kurtki z rynku cywilnego. Etat-Major nie przyjęło jednego, przepisowego wzoru wiatrówek dla zwiadowców alpejskich, więc szaserzy – często uprawiający narciarstwo w cywilu – używało swoich prywatnych kurtek, dodając jedynie odpowiednie insygnia. Ówczesna moda preferowała przede wszystkim kurtki dwurzędowe – ze względu m.in. na ich bardziej „militarny” wygląd. Niestety by znaleźć coś co z grubsza przypomina wiatrówkę szaserów trzeba się nagimnastykować, bo nikt nie szyje replik rekonstrukcyjnych. Fot. 10 Propozycje zastępstw dla windjacków Najlepiej zatem szperać w sklepach z odzieżą używaną lub na Allegro i OLX szukając płaszczy dwurzędowych, kurtek dwurzędowych, bosmanek, trenczy. Plusem takiego fantu jest możliwość jego użycia „w cywilu” – pod warunkiem, że łatwo usuniemy z niego zabrudzenia po grze oraz cena, która oscyluje w granicach 50-60 PLN. B. Spodnie, getry i buty Strzelcy alpejscy nie nosili granatowych spodni strzelców pieszych. Zamiast tego francuskim jednostkom górskim wydawano lekkie spodnie dla strzelców alpejskich (pantalon de toile pour eclairurs skieurs) o kroju zbliżonym do „golfowych” mle 1938. Zastępstwo dla tych spodni jest łatwo dostępne w Naostrzu.pl lub Allegro – są to brytyjskie spodnie galowe No.2, które kosztują ca. 35 PLN. Jeżeli chodzi o getry to strzelcy alpejscy używali specjalnego modelu (Guetres en toile type BHM), ale też cywilnych opinaczy narciarskich. Nie spotkałem się z ich replikami opinaczy typu BHM, ale tutaj koledzy w stylizacji na amerykańską piechotę zyskują handicap – bo mogą wykorzystać getry M82 US Army. Ich repliki są łatwo dostępne, ot choćby u Nestofa za 82 PLN. Alternatywą jest zakup stuptutów armii włoskiej (są dostępne na Allegro), które kosztują połowę tej kwoty. Fot. 11 Opinacze strzelców alpejskich Jeszcze tańszą opcją, zwłaszcza przy stylizacji na szasera-zwiadowcę jest zakup pary wysokich, grubych skarpet (podkolanówek). Był to rezultat ówczesnej mody narciarskiej. W sklepach z bielizną kosztują ca. 30 PLN para. Jeżeli chodzi o buty to zaznaczę tylko, że strzelcy alpejscy mieli dedykowane modele butów (brodequins de ski) wykonanych z brązowej skóry, ale jako, że każdy z nas jakieś buty ma temat pomijam. C. Nakrycie głowy Podobnie jak w wypadku strzelców pieszych, także i tym razem stwierdzę, że rekomendowanym nakryciem głowy „na bojowo” będzie hełm Adrian. Temat jego pozyskania został poruszony w części I niniejszego poradnika. Jednak z uwagi na specyfikę działań szaserów i piechoty górskiej nie będzie ujmą zaopatrzenie się i występ w berecie, co może być znacznie tańszą alternatywą niż zakup hełmu. Problemem jest rozmiar i kolor beretu. Otóż strzelcy alpejscy i piechota górska nosili tłoczone ciemnogranatowe (prawie czarne) berety o średnicy 29 – 34 cm. Fot. 12 Berety szaserów alpejskich Wydaje się, że to drobiazg w ASH, ale robi on robotę. Współczesne wojskowe berety brytyjskie, niemieckie czy polskie nawet nie zbliżają się do tej średnicy. Oczywiście nikt nikogo nie wyrzuci z imprezy za przyjście w polskim berecie pancerniaków (tym bardziej, że na zdjęciach widać szaserów alpejskich także w beretach o mniejszej średnicy), ale warto się postarać, tym bardziej, że nie jest to takie trudne. Fot. 13 Propozycje beretów dla szaserów alpejskich Na Allegro można znaleźć czechosłowackie berety, które całkiem nieźle udają berety strzelców alpejskich. Ich cena to ca. 45 PLN. Można też poszukać w internecie albo w sklepach z damską odzieżą beretów „w stylu francuskim” lub „baskijskim”. Kosztują od 25 do 65 PLN. D. Wyposażenie Szaserzy alpejscy, podobnie jak reszta armii otrzymała standardowe wyposażenie – zarówno starego typu – mle 1915, jak i nowego – mle 1935. Jednakże z uwagi na specyfikę terenu i konieczność zapewnienia nieskrępowanych ruchów strzelcy alpejscy czasami rezygnowali z szelek od wyposażenia. Fot. 14 Szaserzy alpejscy bez szelek Różnice w wyposażeniu w stosunku do piechoty dotyczyły także plecaków. Strzelcy alpejscy nie używali standardowych tornistrów piechoty modele 1893 i modele 1935, ale – podobnie jak ich brytyjscy i niemieccy odpowiednicy - plecaków wzoru dla piechoty górskiej. Plecaki te były wzorowane na cywilnych i określano je jako typ „norweski” lub „Bergen”. Brzmi znajomo, prawda? Fot. 15 Plecak szaserów alpejskich Tu jednak sprawa robi się nieco droższa, bo replik rekonstrukcyjnych nie znalazłem, a oryginały kursują na ebaju za nieludzkie pieniądze. Najbliżej do plecaka francuskich szaserów alpejskich plecakom szwedzkim. Kosztują one ok. 230 PLN na Allegro. Dobrym zamiennikiem będą jednak też wszelkiej maści plecaki „norweskie” czy „niemieckie”, których ceny na Allegro startują od 90 PLN. Najtaniej jednak jest wejść na OLX i poszukać „starego plecaka” lub „plecaka harcerskiego”. Ceny takich fantów, które przypominają plecaki „norweskie” zaczynają się już od 20 PLN. Fot. 16 Propozycje plecaków zastępczych E. Uzbrojenie Strzelcy alpejscy z uwagi na specyfikę terenu do walki w którym byli szkoleni używali standardowego uzbrojenia armii francuskiej czyli karabinów Lebela, Berthiera i w ograniczonej liczbie – MAS-ów 36. Pistolety maszynowe w górach nie miały racji zastosowania. PODSUMOWANIE: Inaczej niż w przypadku strzelców pieszych, szaserzy alpejscy – z uwagi na szkolenie do wyspecjalizowanych zadań – w znacznej mierze wykorzystywali sprzęt dedykowany lub wywodzący się z cywila. Daje to spore możliwości oszczędzenia na stylizacji. Sprawdźmy zatem ile to wszystko kosztuje: Beret lub hełm: 25 – 65 PLN lub 40 – 500 PLN Kurtka/anorak: 45 – 100 PLN Spodnie: 35 PLN Skarpety lub getry: 25 PLN lub 40 – 82 PLN Pas: 28 – 85 PLN Ładownice: 50 – 240 PLN Szelki (opcjonalnie): 35 – 120 PLN Plecak: 20 – 230 PLN RAZEM: 228 – 1392 PLN Oznacza to, że póki co mamy zwycięzcę jeżeli chodzi o koszty. Jak ogarnę stylówkę na strzelca alpejskiego to wrzucę zdjęcia. Tymczasem w przygotowaniu część III – jednostki forteczne i Groupes Francs. Bon weekend!
  11. Buena fortuna! Dajcie jakiś mały AAR w tym temacie po zabawie.
  12. Villa Espania :D Żal, że nie będę mógł być z Wami, bo raz, że towarzystwo zacne, a dwa, że widok piękny. Także niezdecydowani, zgłaszajcie się. Warto!
  13. CZĘŚĆ I: PIECHOTA Na postrzeganie armii francuskiej w II wojnie światowej, zwłaszcza w Polsce, rzutuje klęska, jaką armia ta poniosła w kampanii 1940 r. Ten punkt widzenia jest błędny i bazujący przede wszystkim na mitach, ignorancji i kompleksach. Szkoda, bo przez to stylizacja francuska zupełnie niezasłużenie wegetuje gdzieś na obrzeżach airsoftu historycznego. Tym poradnikiem spróbuję nieco to zmienić, zatem darujcie sobie teksty o białych flagach czy czołgach z 5 wstecznymi biegami. Na początek weźmiemy podstawę każdej armii z I połowy XX wieku, czyli starą, dobrą piechotę. Armia francuska I wojnę światową zakończyła w glorii chwały, jako ta siła, która pokonała Niemców. Oczywiście to tylko pół prawdy, ale to nie ma znaczenia. Ważne jest to, że zwycięstwo w Wielkiej Wojnie było dla armii Republiki tym samym co zwycięstwo w wojnie z bolszewikami dla Wojska Polskiego – mitem założycielskim, który tchnął w wojsko przekonanie o niezwyciężoności. Jak pokazały wydarzenia 1939 i 1940 roku – zupełnie bezpodstawnym. Aura zwycięskiej armii podziałała na francuski sztab główny (fr. Etat-Major) tak jak każda wygrana na drużynę piłkarską – nie zmienia się zwycięskiej ekipy. W przypadku wojska francuskiego dotyczyło to zarówno doktryny, taktyki, jak też uzbrojenia i umundurowania, dlatego sylwetka francuskiego piechura (pot. fr. Poilu, czyt. płalu, odpowiednik brytyjskiego Tommy’ego czy niemieckiego Landsera) z 1940 r. nie różniła się znacząco od jego poprzednika z 1918 r. Fot. 1. Porównanie sylwetek żołnierza francuskiej piechoty z 1940 r. i 1918 r. A. UMUNDUROWANIE Doświadczenia walk na froncie zachodnim pokazały, że słynny horizon-bleu nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje i, że oliwkowo-brązowy kolor mundurów jednostek kolonialnych sprawdził się lepiej. Dlatego od 1935 r. Etat-Major rozpoczął reformę mundurową, która polegała na zastępowaniu mundurów błękitnych, mundurami khaki. Niemniej niektóre jednostki tyłowe, forteczne czy rezerwowe używały błękitnego umundurowania niemalże do wybuchu II wojny światowej. 1. Płaszcz: Podstawą umundurowania francuskiej piechoty był płaszcz. Nie kurtka (jak u Niemców), nie bluza (jak u Brytyjczyków), tylko klasyczny płaszcz do kolan. Płaszcze noszono latem tylko na koszulach, zimą zaś na swetrach. We francuskiej piechocie używano kilku modeli płaszczy, najpopularniejszy był dwurzędowy modele (mle) 1920, a także modele 1920/35. Dopiero w 1939 r. do użycia w piechocie wszedł jednorzędowy modele 1938. Do płaszcza noszono koszulę khaki z kołnierzem i krawatem (sic!). Skąd wziąć płaszcz? Oczywiście można kupić replikę, która będzie dobra do rekonstrukcji, sprzedaje je Hiki Shop, ale cena to ca. 150 USD + koszty przesyłki (czyli min. 630 PLN). Dlatego lepszą (bo tańszą) alternatywą jest zakup polskiego płaszcza, tzw. LWP, znanego jako „zemsta Stalina”. Płaszcze te można nabyć niemal w każdym sklepie z demobilem, także na Allegro czy OLX, gdzie ceny (w zależności od rozmiaru) oscylują w granicach 100 PLN (acz można trafić już za 50 ziko). Polski płaszcz, żeby wyglądał tak jak powinien wymaga kilku poprawek: doszycia brakujących guzików (mle 1920 miał 6 par, płaszcz LWP ma tylko 3 pary), wycięcia i obszycia dziurek, etc. Nie jest to jednak nic z czym średnio uzdolniony manualnie mężczyzna sobie by nie poradził. Wartość dodana takiego płaszcza jest taka, że jest on dość podobny do brytyjskich i amerykańskich płaszczy, więc na grę w klimatach Wielkiej Wojny (ale też II wojny światowej) będzie jak znalazł. A od biedy jak ktoś chce może wykorzystać płaszcz do stylizacji rosyjskiej lub radzieckiej (ale Mękarescu będzie pewnie krytykował takie rozwiązanie). Fot. 2. Porównanie płaszczy DOBRA RADA: Polecam obszyć sobie wewnętrzną stronę kołnierza płaszcza jakąś przyjemną w dotyku tkaniną, np. bawełną, bo jest on szorstki i ociera skórę. Na krótką metę jest to do przeżycia, ale na dłuższą – irytuje okrutnie. 2. Spodnie Co na dół? Oczywiście spodnie. Jeżeli chodzi o francuską piechotę to podstawowym wzorem były pantalon-culotte des troupes a pied modele 1922, wprowadzone w 1923 r., w typie bryczesów. Podobnego kroju były masowo wykorzystywane w latach 20 spodnie jakie zostały po Amerykańskim Korpusie Ekspedycyjnym generała Pershinga, a także spodnie dla jednostek kolonialnych. Fot. 3 Porównanie wczesnych typów spodni francuskich Dopiero w 1938 r. opracowano – inspirowane męską modą tamtych czasów – pantalon pour troupes a pied toutes armes modele 1938 o bardziej prostych nogawkach, w typie „pump” lub spodni golfowych. Fot. 4 Spodnie mle 1938 Jak zatem wytrzasnąć sobie spodnie do stylizacji na francuskiego piechura? Oczywiście można skorzystać z oferty Hikishop, który proponuje replikę spodni mle 1938 za 63 USD (ca. 250 PLN) lub replikę bliżej nieokreślonego modelu spodni określanego jako spodnie piechoty za 60 USD. Ja jednak uważam, że nie ma sensu przepłacać i lepiej zaopatrzyć się w sprawdzone już wielokrotnie spodnie armii brytyjskiej „Barracks No.2”, które kosztują 35 PLN. Warto zwrócić uwagę na kolor, czy będzie pasował do płaszcza (są wersje bardziej brązowe i bardziej zielonkawe). Dostępne są w wielu sklepach z demobilem oraz na Allegro. Fot. 5 Porównanie spodni 3. Obuwie Dalej zajmijmy się kwestią butów. Tu nie będzie dużego zaskoczenia ponieważ francuska piechota (podobnie jak brytyjska) nosiła bowiem przede wszystkim trzewiki. Brodequins modele 1917 wykonane były z brązowej skóry i miały podeszwę nabijaną gwoździami. Większość graczy jakieś buty ma, dlatego ten temat pomijam. Zagadnienie butów z wysokimi cholewami powróci w kolejnych częściach niniejszego poradnika 4. Owijacze Do butów najpowszechniejsze były wełniane owijki (fr. bandes molletieres), ale w kampanii 1940 r. spotykało się już także wysokie brezentowe getry – jambieres pour troupes a pied modele 1940. Było ich jednak wciąż stosunkowo niewiele. Fot. 6 Owijki vs getry. Dlatego do stylizacji uważam, że najlepsze będą wełniane owijki. Są na tyle uniwersalne, że spokojnie można je wykorzystać w szeregu innych stylówek (brytyjskiej, polskiej, radzieckiej, japońskiej), są tańsze, a przede dostępne, bo replik wysokich opinaczy modelu 1940 nie widziałem. Repliki francuskich owijek są dostępne na Hikishop za 33 USD (ca. 141 PLN), ale np. u Nestofa dostępny jest cały szereg owijek w cenach od 79 do 135 PLN. Brytyjskie owijacze na Allegro kursują od 50 PLN, ale najtańszą opcją jest zakup dwóch bandaży elastycznych i wymoczenie ich w herbacie. Razem będzie to 10 ziko (w tym cena herbaty). 5. Hełm Ostatnim elementem z umundurowania jaki omówimy to nakrycie głowy. Tu również nie będzie zaskoczenia. Ikonicznym dla stylizacji francuskiej jest hełm Adrian. Francuz bez Adriana to jak pies bez ogona – można, ale jak to wygląda? O ile w niektórych stylizacjach (e.g. szaserzy alpejscy, załogi forteczne, Legia Cudzoziemska) lepsze będą inne nakrycia głowy, o tyle w piechocie Adrian to must have. Furażerki, tzw. bonnet de police traktowane były wyłącznie jako garnizonowe/wyjściowe nakrycia głowy i oczywiście dobrze się w taką zaopatrzyć, ale jedynie po to by „po służbie” nie musieć chodzić w hełmie. Jeżeli chodzi o źródła hełmów Adriana to temat ten omawialiśmy już przy zagadnieniu stylizacji na polską kawalerię: https://wmasg.com/pl/forum/topic/48752-poradnik-stylizacja-polska-wp-kop-pp-do-1939-r/, część II – kawaleria. Możliwości pozyskania hełmu do stylizacji na francuską piechotę jest kilka. Po pierwsze, można polować na oryginalny dzwon (np. na Allegro lub OLX) i dokupić pasek pod brodę oraz wkład. Należy jednak bacznie zwrócić uwagę czy kupiliśmy dzwon od hełmu mle 1926 czy mle 1915, ponieważ wkłady nie są kompatybilne – różnią się sposobem mocowania. Np. Nestof oferuje wkłady do mle 1915 za ca. 80 PLN, ale wkłady do mle 1926 trzeba sprowadzać z Francji (cena to ca. 30 EUR z przesyłką). O ile hełmy mle 1926 były bez wyjątku w kolorze khaki/oliwkowym, o tyle mle 1915 może trafić się błękitny. Koszt kształtuje zatem się na poziomie 400 – 500 PLN (ca. 150-300 PLN dzwon + 80 PLN za wkład i 20 PLN za pasek pod brodę). Drogo, ale mamy satysfakcję z posiadania oryginalnego artefaktu. Po drugie można kupić replikę hełmu. Kompletne, stalowe repliki hełmów Błękitnej Armii mle 1915 (np. u Nestofa czy Partyzanta) kosztują ca. 290 PLN. Niestety, są pomalowane na kolor błękitny, zatem dochodzi kwestia przemalowania go na oliwkowy lub zakupu/zrobienia pokrowca khaki. Fot. 7. Pokrowce na hełm. Wyjściem nr 3 będzie zakup fibrowej kopii od Festunga, za ok. 220 PLN. Jest ona kompletna, posiada wkładkę i pasek i jest pomalowana na odpowiedni kolor. Ostatnia – najtańsza opcja to na Allegro zakup filmowej wytłoczki od użytkownika Fausti – za ok. 40 PLN. Wymagają one jednak przemalowania/pomalowania, ale do tego spokojnie nadadzą się najtańsze farby akrylowe. Fot. 8 Porównanie hełmów B. WYPOSAŻENIE Omówiliśmy już kwestie związane z umundurowaniem francuskiego piechura, czyli tym co de facto tworzy stylizację. Teraz czas na wyposażenie, czyli to co jest potrzebne do efektywnego działania w polu. Tu sprawa jest dużo prostsza, ponieważ każdy z nas posiada jakieś pasy, szelski i ładownice, a jeżeli będą one skórzane to już mamy zysk. Armia Republiki w II wojnę światową wchodziła z dwoma typami wyposażenia w arsenałach: starego typu, pamietającego jeszcze Wielką Wojnę: l’equipement ancien modele, który został nieznacznie zmodernizowany w 1934 r. oraz nowego typu: l’equipement modele 1935, wprowadzany od 1937 r. Cechą wspólną obu ekwipunków było wykorzystanie elementów wykonanych z brązowej skóry. Co prawda zdarzały się elementy czernione (np. ładownice), ale raczej były rzadkością. Fot. 9 Ekwipunek starego typu Fot. 10 Ekwipunek nowego typu Skupimy się na ekwipunku starego typu, ponieważ jest łatwiejszy do ogarnięcia. W tym wypadku de facto każdy brązowy pas, szelki i ładownice przejdą i mogą zostać wykorzystane w szeregu innych stylizacji – od Francuza, przez Polaka, Japończyka, Sowietę po Niemca czy partyzanta. 1. Pas Tak naprawdę przejdzie każdy pas skórzany, najlepiej byłoby jednak gdyby był brązowy. Najtańsze czeskie pasy z gwiazdą na Allegro kosztują 28 PLN. Replika rekonstrukcyjna (np. u Nestofa) to już koszt 85 PLN. 2. Ładownice Moim zdaniem to czy będą to repliki rekonstrukcyjne czy kierzowe ładownice do Mosina ma minimalne znaczenie – mają się do nich mieścić magazynki. Podwójne, skórzane ładownice francuskie wymagają przeróbek (zszycia, kiedyś @Pazur88 to ogarniał w poradniku na stylizację francuską na Wielką Wojnę). Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie zakup replik rekonstrukcyjnych (dostępne u Nestofa), ale optymalnym – podłużnych ładownic do SKS (dostępne w sklepie Frontowiec). Fot. 11. Porównanie ładownic Inną alternatywą są skórzane ładownice austriackie (podwójne do G3), ale są bardzo trudno dostępne lub ładownice dostępne w sklepach myśliwskich. Ciekawym rozwiązaniem wydają się za to czeskie ładownice do PM-ów Scorpion. Mieszczą one dwa magazynki, ale ich wygląd psuje nieco łukowaty kształt (może da się coś z tym zrobić, np po wymoczeniu ładownicy?). Plusem jest natomiast cena – na Allegro kursują po 25 PLN/szt. Fot. 11a Ładownice do Scorpiona i myśliwskie 3. Szelki: Zwykłe, skórzane, brązowe. Najlepsze będą oczywiście repliki rekonstrukcyjne (dostępne u Nestofa), ale ich koszt to 110-120 PLN. Optimum stanowią skórzane szelki czeskie, ale są trudno dostępne (ja swoje znalazłem na Allegro, ale bywają też na OLX). Najtańszą alternatywą są czeskie szelki parciano-skórzane za 35 PLN (dostępne na Allegro), lecz w tym wypadku efekt wizualny jest raczej średni. Można popróbować z czarnymi szelkami ZOMO (kiedyś powszechnie używane do stylizacji niemieckiej), ale wtedy trzeba postarać się o czarny pas i ładownice (czernionego szpeju używały np. niektóre jednostki piechoty fortecznej czy personel naziemny Armee de l’Air). Fot. 12. Szelki 4. Plecak: Przydałoby się także coś do przenoszenia naszych rzeczy. Na fot. 9 widać tornister starego typu – havresac toutes armes modele 1893, który był drewnianą ramką obleczoną brezentem i zaopatrzoną w skórzane szelki. W ramach modernizacji oporządzenia wprowadzono w modelu 1935 plecak składający się z dwóch toreb – sac superieur mle 1935 i sac inferieur, połączonych ze sobą hakami. W zależności od potrzeb żołnierz mógł nosić obie torby lub tylko górną. Fot. 13. Plecaki francuskie Skąd więc wziąć plecak? Można spróbować replik rekonstrukcyjnych (kiedyś były dostępne u Nestofa za 450 PLN, obecnie są nieosiągalne). Dlatego trzeba poszukać alternatyw – np. torby/chlebaki armii rumuńskiej (dostępne na Allegro i w Militaria.pl za ok. 60 PLN). Proponuję także zajrzeć do polskich magazynów i zainteresować się plecakami typu kostka oraz chlebakami. Przy odrobinie dobrej woli oraz drobnych przeróbkach (np. zamontowaniu drewnianej ramki z listewek/sklejek) można osiągnąć fajny efekt przypominający tornister starego typu lub plecak nowego typu już za 20 PLN. Fot. 14. Propozycje plecaków zastępczych I chyba tyle na początek – temat manierki pomijam bo jest ona tak charakterystyczna, że nie sposób jej podrobić, wodę i tak każdy nosi w tym w czym mu wygodnie. Podobnie torba na maskę p-gaz to miły dodatek, który może zastąpić np. chlebaki lub plecak. Niemniej podstawa to pas, ładownice, szelki i coś do przenoszenia mandżuru. C. UZBROJENIE Tu również nie będzie zaskoczenia – podstawowym uzbrojeniem francuskiej piechoty były karabiny powtarzalne. Głównie były to konstrukcje systemów Lebel (Mle 1886/93 i mle 1907/15) i Berthier (mle 1890, mle 1892 M16 oraz mle 1907/15 M.34). Ciekawostką jest fakt, że na potrzeby armii francuskiej opracowano najnowocześniejszy podówczas karabin powtarzalny – słynny MAS 36, który jednak nie był jednak zbyt popularny. Do mobilizacji w 1939 r. wyprodukowano 63 tys. sztuk, zaś do kapitulacji Francji dostarczono 430 tys. egzemplarzy. Fot. 15. Karabiny powtarzalne Zabawki te są średnio podobne do jakiejkolwiek repliki dostępnej na rynku (choć podobno wypłynęła już replika MAS 36). Pod kątem i po zmroku Mosin może trochę przypominać Berthiera, ale nie ma to znaczenia. Najważniejsze by był czterotakt – zagadnienie pistoletów maszynowych omówimy w kolejnych częściach. PODSUMOWANIE Kluczowa sprawa – ile to wszystko kosztuje. Uważam, że relatywnie niewiele, porównując np. do stylizacji brytyjskiej czy niemieckiej i stawiając bardziej na zamienniki niż repliki rekonstrukcyjne. Zawsze można też wykorzystać elementy, które już są u nas w arsenale (np. buty, pasy, ładownice, owijacze). Zatem idąc do kasy i licząc od góry: Hełm: 40 – 500 PLN Płaszcz: 100 – 630 PLN Spodnie: 35 – 250 PLN Owijki: 10 – 140 PLN Pas: 28 – 85 PLN Szelki: 35 – 120 PLN Ładownice: 50 – 240 PLN Plecak: 20 – 450 PLN RAZEM: 318 – 2145 PLN Kiedy tylko przygotuję stylizację na piechura, wrzucę jej zdjęcia. Tymczasem w przygotowaniu część II – strzelcy (piesi i alpejscy). Bon appetit!
  14. Aktualizacja kalendarza: 2023 Za nami: 1. "Akcja na Wyspie Niedźwiedziej" - Nowy Dwór Mazowiecki, 14/15 stycznia (sobota/niedziela); 2. "Battle of the Bulge 44" - Wola Skrzydlańska/Skrzydlna, 18 lutego (sobota). 3. "Monte Cassino vol.2" - Poznań, 22 kwietnia (sobota) 4. "Szlakiem do Orlego Gniazda" cz. 2 - Wola Skrzydlańska/Skrzydlna, 13 maja (sobota); 5. BDW: "Linia Mareth 1943" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 24 czerwca (sobota); Przed nami: 1. Wojna Obronna 1939: "Węgierska Górka" - Okuniew k. Warszawy, 14 października (sobota); 2. Waco Down!/Chance vom Himmel - Skrzydlna, 27-28 października (piątek-sobota); 3. "Bitwa o Warszawę 1944" - Wieliszew, 18 listopada (sobota). 2024 Przed nami: 1. BPW: "Kresy w Czerwieni" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 27/28 kwietnia lub 18/19 maja (sobota/niedziela) TBC; 2. "Bad Land" - Chojne/Borzewisko k. Sieradza, czerwiec (sobota) TBC.
  15. Zrobione. Informacje podane przez Hiszpana zastąpiły pierwszy post Szamana.
  16. Czy Kolega byłby tak uprzejmy i uzupełnił wpis o lokalizację gry? Na pewno pomoże w zwiększeniu frekwencji, jeżeli będzie wiadomo, gdzie będzie strzelanie...
  17. Aktualizacja kalendarza: 2023 Za nami: 1. "Akcja na Wyspie Niedźwiedziej" - Nowy Dwór Mazowiecki, 14/15 stycznia (sobota/niedziela); 2. "Battle of the Bulge 44" - Wola Skrzydlańska/Skrzydlna, 18 lutego (sobota). 3. "Monte Cassino vol.2" - Poznań, 22 kwietnia (sobota) 4. "Szlakiem do Orlego Gniazda" cz. 2 - Wola Skrzydlańska/Skrzydlna, 13 maja (sobota); 5. BDW: "Linia Mareth 1943" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 24 czerwca (sobota); Przed nami: 1. Wojna Obronna 1939: "Węgierska Górka" - Okuniew k. Warszawy, 14 października (sobota); 2. Waco Down!/Chance vom Himmel - Skrzydlna, 27/28 października; 2024 Przed nami: 1. BPW: "Kresy w Czerwieni" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 27/28 kwietnia lub 18/19 maja (sobota/niedziela) TBC; 2. "Bad Land" - Chojne/Borzewisko k. Sieradza, czerwiec (sobota) TBC.
  18. Aktualizacja kalendarza: 2023 Za nami: 1. "Akcja na Wyspie Niedźwiedziej" - Nowy Dwór Mazowiecki, 14/15 stycznia (sobota/niedziela); 2. "Battle of the Bulge 44" - Wola Skrzydlańska/Skrzydlna, 18 lutego (sobota). 3. "Monte Cassino vol.2" - Poznań, 22 kwietnia (sobota) 4. "Szlakiem do Orlego Gniazda" cz. 2 - Wola Skrzydlańska/Skrzydlna, 13 maja (sobota); 5. BDW: "Linia Mareth 1943" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 24 czerwca (sobota); Przed nami: 2023 1. "Bad Land" - Chojne/Borzewisko k. Sieradza, 19 sierpnia (sobota); 2. Wojna Obronna 1939: "Węgierska Górka" - Okuniew k. Warszawy, 14 października (sobota); 3. Waco Down!/Chance vom Himmel - Skrzydlna, 27/28 października; 2024 1. BPW: "Kresy w Czerwieni" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 27/28 kwietnia lub 18/19 maja (sobota/niedziela) TBC.
  19. Drodzy, Otrzymałem pierwsze informacje, że wstępnie zaproponowany termin majowy może nie do końca być odpowiedni, ponieważ w tym miesiącu odbywa się "STALKER Mazovia" czy coś podobnego. Dlatego chciałbym zachęcić Was do podania własnych propozycji "terminu zastępczego". Sugeruję jednak kwiecień maj lub czerwiec po to by temperatura nocnego spotkania nie była zbyt niekomfortowa.
  20. Drodzy, Jak śpiewał Kazik "Chodzą po ludziach wypadki...". No niestety. Dlatego, z niekłamaną przykrością, muszę przełożyć termin "Kresów w Czerwieni". W połowie września będzie dla mnie jeszcze zbyt wcześnie a stawka jest za wysoka. Liczę że to zrozumiecie. Ale "niech żywi nie tracą nadziei". Zmiana terminu ma swoje plusy: można dopracować sylwetki, pomysły na postaci, etc. Włożyliśmy już za dużo wysiłku organizacyjnego by odwoływać grę. Dlatego proponuję byśmy spotkali się w sobotę 27 kwietnia lub 18 maja 2024 r. Wiosną noce będą już krótsze i cieplejsze niż np. w październiku więc jest szansa że pełniej uda nam się rozegrać wszystkie wątki. Liczę na Waszą wyrozumiałość i mam nadzieję do zobaczenia w komplecie. Temat zostaje otwarty, bo to zbyt ciekawa historia by ją odłożyć na półkę. Z Panem Bogiem.
  21. Po zakończeniu cyklu "BDW" mogę wrócić do pracy nad "Kresami w Czerwieni". Zatem poniżej kolejna aktualizacja tematu. 1. Mamy zapisanych 30 osób we wszystkich frakcjach. 2. Wciąż są miejsca w Armii Czerwonej oraz w Wojsku Polskim i Policji Państwowej. Jak ktoś chce pójść z Rumunami to też nie ma problemu, ale zakładam, że wie jak się wystylizować. Pamiętajcie, że głównym zadaniem mundurowych będzie patrolowanie granicy i ściganie przemytników, ale może też zdarzyć się sytuacja, że jakiś cywil nieopatrznie przekroczy granicę. A może jakiś wojskowy zdezerteruje..? 3. Wakaty w postaciach cywilnych: a) sir Howard Kennard - ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce; b) Kazimierz Fiala - miejscowy starosta; c) ksiądz Michał Pokrzywiński - miejscowy proboszcz. d) Bruno Sztorc - lewicujący dziennikarz, przetrzymywany w areszcie za artykuł krytykujący rząd; e) Teodor Aurel Meltzer - przedstawiciel rumuńskiej rafinerii Concordia Vega; f) Henryk Floyar Rajchmann - wysoki rangą urzędnik Banku Polskiego, g) Laszlo Emanuel - przedstawiciel węgierskiej fabryki zbrojeniowej Manfred Weiss, h) Jan Masiuk - sekretarz sądowy Izby Skarbowej we Lwowie, i) Michał Waszyński - polski reżyser filmowy. Szczególnie polecam rolę księdza, ponieważ na "Pograniczu w Ogniu" Mękar wysoko postawił poprzeczkę. Liczę, że w tym roku ktoś go przebije. Jeżeli ktoś ma inny pomysł na siebie - śmiało, niech do mnie napisze, na pewno coś wymyślimy/wpasujemy w scenariusz. 4. Są też wakaty "niejawne" np. dla agentów Abwehry. Jeżeli ktoś jest zainteresowany proszę o zgłoszenie na maila. Etatowi "Niemcy" - nie bójcie się. 5. Jeżeli ktoś z "fabularnych" się do mnie zgłosił, a nie dostał jeszcze karty postaci z zadaniami - proszę o informację na maila. 6. Obsadzone funkcje (część "mundurowa"): a) Sowieci: dowódca, podoficer. b) Polacy: dowódca, sanitariuszka
  22. Robert podziel się proszę swoimi spostrzeżeniami dot. realizmu tamtejszych gier. Bo z naszej rozmowy wywnioskowałem, że może pod względem liczebności i odwzorowania Czesi są przed Polakami, to jeżeli chodzi o balans rozgrywki i jej realizm to mają trochę do nadrobienia...
  23. Karol, ja myślę, że Herbaciarnia była mega zadowolona. Liczę, że cenzurkę działań w szeregach Królewskich Korpusie Wojsk Inżynieryjnych wystawi Ci nasz etatowy saper @arkusz86.
  24. Moje najlepsze gratulacje dla Korpusu Nowozelandzkiego oraz X Korpusu z okazji osiągnięcia sukcesu "lewym sierpowym". Działania te doprowadziły do załamania się oporu nieprzyjaciela i dezintegracji całej Linii Mareth (...). Generał Bernard Montgomery do gen. Bernarda Freyberga po bitwie o Linię Mareth Minęły dwa tygodnie od kiedy siły Sprzymierzonych oraz wojska Osi po raz kolejny spotkały się na pustyni (dziwię się, że tak rzadko są gry traktujące o kampanii w Afryce, to taki świetny temat!), kurz opadł, piasek przykrył resztki umocnień, możemy zatem pokusić się o małe podsumowanie. Scenariusz gry bazował na jednym z ciekawych, a mało znanych epizodów II wojny światowej - czyli właśnie operacji przełamania "pustynnej Linii Maginota" jak określali ją jej francuscy twórcy. By w tej rozgrywce umożliwić udział Kolegów ze strony amerykańskiej postanowiliśmy nieco rozciągnąć geograficznie pole gry i jednocześnie rozegrać epizody z walk pod Sidi Bou Zid i pod El Guettar. W ten sposób de facto siły Osi (dokładnie, bo oprócz Niemców mieliśmy też po raz pierwszy większą reprezentację Włochów) znalazły się w kotle przez co rozgrywały się jednocześnie dwie gry - działania opóźniające przeciw Brytyjczykom na północy i próby przerwania amerykańskich pozycji na południu. Teren gry również dobraliśmy pod kątem scenariusza. I cyk, mapka (pozycje wyjściowe sił obu stron): Po tym jak Nadleśnictwo Drewnica uświadomiło nam, że Mokry Ług to obszar chroniony w ramach programu Natura 2000 przenieśliśmy się do Pstrokoni k. Zduńskiej Woli i myślę, że był to niezły wybór, bo choć piachu było mniej niż na Wydmie Szwalnicha, to jednak nad Wartą teren był szerszy, co dało graczom możliwości manewru. I to nawet mimo tego, że wyłączyliśmy z gry zarośla. Skanalizowaliśmy w ten sposób zabawę na "pustyni". Mechanika gry nie odbiegała od standardu przyjętego na cyklu "Bitwy Drugiej Wojny Światowej", dlatego pojawili się i sanitariusze i łącznościowcy i system zaopatrzenia. Moderacja ograniczyła się do mojej osoby, głównie krążącej po obszarze zajętym przez Oś, Cortes zaś testował nasze pomysły w polu w oddziale brytyjskim, mając ze mną łączność telefoniczną. Per saldo nawet pogoda dopisała, pomimo całkiem sporych opadów deszczu na początku... Przebieg zmagań pojedynku na pustyni całkiem wiernie opisali P.T. Koledzy wcześniej, dlatego przedstawię pokrótce zadania, jakie miały obie strony. Otóż Oś - podzielona trzy oddziały (niemieckie N1 i N2 oraz włoski W1) miała jak najdłużej powstrzymywać Brytyjczyków na Linii Mareth, po to by zdecydowanym natarciem na południu przebić się przez linie amerykańskie i otworzyć sobie drogę do Enfidaville - i dalej, do portów w Tunisie i Bizercie. Dlatego wykonała uderzenie wyprzedzające na Medenine (bazujące na operacji "Capri"), dzięki czemu niemieccy saperzy mogli położyć pole minowe, które wydatnie utrudniło natarcie Brytyjczykom. Po przełamaniu pozycji na Wadi Faid i pod Sidi Bou Zid, sztab Osi (z węzłem łączności, książkami kodów, maszyną szyfrującą i mapami) miał się przemieścić na południe i ewakuować. Sprzymierzeni (dwa oddziały amerykański A1 i brytyjski B1) zaś mieli zadania mieszane - zaczepno-obronne. Brytyjczycy mieli, po rozpoznaniu pozycji nieprzyjaciela i znalezieniu słabych punktów na Linii Mareth (schrony nr 1 i 2 oraz pole minowe i zapory przeciwpancerne) wykonać przejście w polu minowym i przełamać pozycje Osi by zająć Gabes i sztab, a następnie ścigać nieprzyjaciela na południe. Amerykanie zaś mieli umocnić się na pozycjach obronnych wzdłuż Wadi Faid, położyć pole minowe i nie dopuścić do przełamania swoich linii. Gdyby tak się stało, mieli wycofywać się do Sidi Bou Zid i El Guettar, by stamtąd kontratakować. Zadaniem dodatkowe było związane z amerykańskim węzłem łączności w oazie Maknassy - Oś miała znaleźć węzeł i przejąć radiostację i szyfry, zaś Amerykanie ewakuować sprzęt i urządzenia, zaś w przypadku niepowodzenia - wysadzić wszystko w powietrze. W dużym skrócie - "Linia Mareth 1943" była grą, której przebieg chyba najpełniej odzwierciedlił wydarzenia sprzed 80 lat. Było i przebicie się Osi przez pozycje Amerykanów pod Sidi Bou Zid, obejście Linii Mareth przez Przełęcz Tebaga (operacja "Supercharge II" - "lewy sierpowy", o którym wspominał gen. Montgomery) i udana obrona przez Amerykanów pozycji pod El Guettar. Rezultat gry to tradycyjnie już zwycięstwo tych, którzy się dobrze bawili (choć @Loperenco nie zgadza się ze mną i twierdzi, że wygrali ci, którzy się ewakuowali). Siłom Osi, po obejściu i rozminowaniu pola minowego udało się ewakuować z kotła ok. 1/3 sił wraz z maszyną szyfrującą Enigma, mapami i kodami. Brytyjczycy po obejściu Linii Mareth i wytyczeniu przejścia przez pole minowe oraz zniszczeniu schronów zajęli Gabes i w pościgu wzięli do niewoli 2/3 składu Osi. Amerykanom zaś udało się nie dopuścić do przejęcia przez Oś szyfrów w oazie Maknassy i finalnie powstrzymali rozpaczliwe próby wyrwania się z kotła resztek sił Osi. Czas na ciastka - w pierwszym rzędzie chciałbym uprzejmie podziękować całej ekipie, która przyjechała rano i pomogła rozstawiać scenografię: Cortes, @pete_asg, @Bullet 83, @arkusz86, @Mickiewicz oraz dwóch Kolegów z Ukrainy - Dima i Anton. Słowa najwyższego uznania kieruję do Kolegów z oddziału N1: @Seph, @Meister, @Rybowsky et consortes, którzy przyjechali wcześniej i - jak przystało na Niemców - zaczęli ryć w ziemi i szybko sobie poradzili ze Strażą Rybacką? Dzięki ich ciężkiej pracy Linia Mareth z "linii starych francuskich blokhauzów, nieprzystosowanych do wymogów współczesnej wojny" przekształciła się w trudne do przełamania fortyfikacje. Serio - liczba umocnionych stanowisk, schron nad rzeką, maskowanie. Sprzymierzeni - patrzcie i uczcie się jak się robi porządne pozycje obronne. Uprzejmie dziękuję także @Wade1051 za zaangażowanie, sprokurowanie breloków dla uczestników oraz zrobienie co było w ludzkiej mocy by przygotować stanowiska amerykańskie na przyjęcie nieprzyjaciela, pomimo szczupłych sił i późnego przyjazdu ze względu na korki w Warszawie. Ukłony dla Włochów @SikorPL za debiut w barwach żołnierzy Mussoliniego szerszym gronie i ubarwienie naszej rozgrywki, podobnie jak wszyscy Koledzy, którzy postarali się o pustynne stylizacje. Finalnie w grze wzięło udział 56 graczy z całej Polski - od Gdańska do Krakowa, od Warszawy po Poznań i Wrocław, podzielonych na 5 oddziałów (N1 - 16 graczy, N2 - 11 graczy, W1 - 5 graczy, A1 - 11 graczy i B1 - 13 graczy), choć w szczycie zbliżaliśmy się do 70 zapisanych. Oś miała 8-osobową przewagę liczebną nad Aliantami. Miło było zobaczyć nie tylko znaczne grono debiutantów, ale też powroty po latach (@Cress (Michał) - to o Tobie). Dziękuję wszystkim, którzy podjęli się bycia funkcyjnymi: Loperenco, @Bartoromeo67, Sikor, Bullet i Wade - za dowodzenie; Ryba, Thomas, @c4mper - za utrzymywanie łączności, @Joachim, Arkusz, Lolek, @Guzol1, Locke - za zabawy w saperów oraz Rudi, Dominika, @hubert94 i Łosiowi za medykowanie. Wybitnie nie dziękuję tym, którzy choć się zapisali to jednak nie przyjechali i nie dali mi znać, że ich nie będzie. Raz, że skrewiliście plany Kolegom z Waszych oddziałów, dwa, że logistyka musiała Was uwzględnić w zaopatrzeniu. Jeżeli Wam się nie chciało przyjechać to po prostu nie trzeba było się zapisywać. Tyle chyba ode mnie. Cykl "Bitwy Drugiej Wojny Światowej" dobiegł końca, powoli kończymy też cykl "Bitwy Polskiego Września". Zapraszam zatem do zapisów na "Kresy w Czerwieni" - szeregi Wojska Polskiego, Armii Czerwonej, armii rumuńskiej, a przede wszystkim cywilów (w tym szpiegów Abwehry, przemytników, zwykłych pijaków i komunistycznych pisarzy) czekają. I last but not least: link do zdjęć (starałem się by każdy znalazł się na choć jednej fotografii): https://photos.google.com/share/AF1QipO5tYnZSAkCwA5jWDjhlEv_lnBr9WdBtoN3ZeFVPqvtAJmdS2QGGooivAPlD88rsA?pli=1&key=U0hOcGd6YWMwakFYNDNQWlliTzQ1bXliN0dlaWln Link do filmiku Dimy (głównie działania Brytyjczyków): Z Panem Bogiem.
  25. DEPARTED. To już ostatni komunikat przed grą. Od tej chwili jestem offline i na jakiekolwiek pytania odpowiem na grze. 1. Po trudnej do zrozumienia zapisowej ruletce, finalnie na liście mamy 64 osoby (34:30 dla Osi). Mam nadzieję, że spotkamy się w komplecie. 2. Zagłuszanie - nie tym razem. Łącznościowcy mogą się tylko podsłuchiwać. Z nasłuchu radiowego można wyciągnąć ciekawe wnioski... 3. Śmieci - niech każdy zabierze ze sobą foliówkę na swoje odpady. Puste jest lżejsze niż pełne. Miałeś miejsce, żeby przywieźć - masz żeby wywieźć. 4. Prognoza pogody - 22 - 25 st. C, wiatr w porywach do 33 km/h, słonecznie. Opady powinny skończyć się do godz. 8. Bon voyage i do zobaczenia na miejscu.
×
×
  • Create New...