-
Posts
2,128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Domin007
-
"Bolimów 1915" - Borzewisko k. Sieradza, 7 grudnia 2024 r.
Domin007 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Wręcz przeciwnie, liczyłem, że się zgłosisz do tej roli. W końcu jak wynika z "CK Dezerterów" Baldini studiował farmację w Wiedniu. -
Aktualizacja kalendarza: 2024: Za nami: 1. "Zduńska Wola 1914" - Kromolin Stary k. Zduńskiej Woli, 2 marca (sobota). 2. "Market-Garden" - Ścinawa n./ Odrą, 20 kwietnia (sobota); 3. "Market-Garden" - Kuty (Słowacja), 10-12 maja (piątek-niedziela); 4. BPW: "Kresy w Czerwieni" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 25/26 maja (sobota/niedziela); 5. "Pacyfik! Tarawa!" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 8 czerwca (sobota). 6. "Szlakiem Ho Chi Minha"- Niegoszowice k. Krakowa, 21-23 czerwca (gra w sobotę 22 VI); 7. "Bad Land" - Chojne/Borzewisko k. Sieradza, 24/25 sierpnia, sobota - niedziela 8. "Linia Gotów - Ankona 1944" - Julianówka k. Mińska Maz., 7 września (sobota); 9. "Warschau 1944 - Bezirk Czerniaków" - (Czechy), 20-22 września (piątek-niedziela). Przed nami: 1. Battle of Opheusden - (Czechy) - 18-20 października (piątek-niedziela); 2. "Granville 1945" - Strońsko k. Zduńskiej Woli, 16/17 listopada (sobota/niedziela); 3. "Bolimów 1915" - Borzewisko k. Sieradza, 7 grudnia (sobota). 2025 1. "Dom Pawłowa" - Raszówka k. Legnicy, luty; 2. LARP (TBC) - TBC, 26/27 kwietnia (TBC).
-
"Bolimów 1915" - Borzewisko k. Sieradza, 7 grudnia 2024 r.
Domin007 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Aktualizacja listy: LISTA GRACZY: Ententa: 1. Dogie the Dog, sanitariusz, ? 2. Lolek, saper, Kirił Rybakow 3. PolishPartizan, strzelec, Ilja Miroszniczenko 4. Mickiewicz, strzelec, Aleksiej Nowikow Centralni: 1... Ważna informacja dla Was jest taka, że oprócz amunicji do artylerii, organizacja dostarczy też broń chemiczną. -
"Bolimów 1915" - Borzewisko k. Sieradza, 7 grudnia 2024 r.
Domin007 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Mickiewicz, Lolek wcześniej się wpisał jako saper. -
Ja tam widziałem pełno nieboszczyków, cały ogród (…). Cywilów też dużo było potrutych... Nieznany świadek bolimowskiej bitwy. Po nierozstrzygniętej bitwie pod Łodzią dowództwo rosyjskie w styczniu 1915 r. zdecydowało się wycofać na wschód w celu skrócenia i skonsolidowania linii obrony. Jedyną poważniejszą przeszkodą wodną na tym terenie była rzeka Rawka, w pobliżu której znajdowała się miejscowość Bolimów. Tam też Rosjanie budowali umocnienia, nie wiedzieli jednak, że Niemcy do przełamania ich linii zamierzają wykorzystać nową broń... FORMALNOŚCI: Miejsce: "Wyspa Ośmiornicy" nad Wartą w Borzewisku koło Sieradza: https://www.google.pl/maps/dir//51.5500132,18.8271702/@51.5495612,18.8240238,2218m/data=!3m1!1e3!4m2!4m1!3e0?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI0MDkyOS4wIKXMDSoASAFQAw%3D%3D Data: 7 grudnia 2024 r. (sobota). Ale zapraszamy już dzień wcześniej - okopy dla obu stron same się nie zrobią. Wasze pozycje będą tak solidne jak sami je sobie zbudujecie. Czas: 9-16. Wiek: min. 18 lat. Wpisowe: 20 PLN. Zapisy: na forum (w starym stylu), według wzoru: ksywa/pseudonim, funkcja, imię i nazwisko postaci (potrzebne do listów z domu). Przykładowe prawidłowo wypełnione zgłoszenie powinno wyglądać tak: Ententa: 1. Carak_PL, sanitariusz, Ilja Muromiec Proszę o uważne kopiowanie listy! UWAGA: Gra odbędzie się bez względu na liczbę graczy. W przypadku dysproporcji zmodyfikujemy założenia scenariusza. MECHANIKA GRY: Zmodyfikowane zasady z cyklu „Wielka Wojna” organizowanych przez ZHIS. A. Ograniczenia co do replik broni palnej i ich mocy: 1. Limity FPS: 360 – karabiny powtarzalne, 2. Typ broni jakiej używać może gracz zależeć będzie od jego funkcji: a) oficer – pistolet/rewolwer b) podoficer, strzelec, sanitariusz, saper – karabin czterotaktowy/dwutaktowy/strzelba UWAGA: Strzelby jedynie jako broń awaryjna po wcześniejszym zgłoszeniu. Karabiny powtarzalne są podstawową bronią dla wszystkich strzelców. Dopuszczamy lever-action (np. Winchestery), ale nie więcej niż 1 na stronę. B. Broń biała: 1. Grają repliki bezpiecznej broni białej (pałasze, szable, bagnety, pałki okopowe, etc.). Będzie bezlitośnie testowana na właścicielu. Nie grają dzidy, włócznie i drzewce od flag/chorągwi. 2. Każde trafienie bronią białą oznacza, że jesteś ranny i potrzebujesz medyka. Trafienie w palce dłoni się liczy, trafienie w ładownice się liczy, trafienie w plecak musi być odczuwalne dla oponenta i liczy się. 3. Można blokować ciosy repliką broni białej i repliką broni palnej (liczymy się jednocześnie z tym, że obie mogą zostać uszkodzone). Nie dotykamy wyposażenia wroga, to nie zapasy, można to robić jedynie repliką broni białej albo kulką. Nie chcesz walczyć wręcz? Strzelaj, uciekaj, poddaj się. C. Amunicja: 1. Amunicję gracze ogarniają we władnym zakresie. Limit amunicji jaką gracz może posiadać przy sobie i w magazynku: a) Karabiny – 100 kulek przy sobie i 8 w magazynku; b) Pistolet/rewolwer – 100 kulek przy sobie i 8 w magazynku; c) Strzelba – 100 kulek przy sobie i 4 w magazynku. 2. Limit amunicji na całą grę 400 sztuk (porcjowanie do podpisanych woreczków strunowych po stronie graczy). Składowane w Skrzyni Głównej, w punkcie powrotu do gry. 3. Jednorazowe doładowanie 100 szt. 4. Procedura doładowania: oficer lub sierżant (za zgodą oficera w dowolnie wybranym czasie), osobiście lub za pomocą żywego gońca pobiera ze Skrzyni Głównej do Skrzyni Transportowej po jednym woreczku (100 szt.) kulek na każdego żywego członka oddziału. Doładowywać się mogą jedynie żywi w dowolnie wybranym miejscu na terenie gry. D. Pirotechnika: Tak, gra artyleria i granaty. Działa będą jak sobie je zorganizujecie, amunicję do artylerii dostaniecie od organizacji. Zasięg rażenia pocisków: 3 m - trup, 5 m - ranny. Jeżeli stałeś poza promieniem rażenia a mimo to oberwałeś to będąc honorowym graczem zgłaszasz, że jesteś ranny. Limit granatów na całą grę: 4 na gracza. E. Gazy bojowe: Tak. Gracz, który znalazł się w strefie zagazowanej i nie miał założonej maski p-gaz, pada na ziemię, wybałusza oczy, charczy, wzywa Wszechmogącego i umiera w konwulsjach. Jeżeli stałeś poza obłokiem gazu, ale poczułeś jego zapach, to będąc honorowym graczem padasz na ziemię, wybałuszasz oczy, charczysz, itd... Serio, zróbcie klimat w tej kwestii. Nie ma możliwości udzielenia pomocy zagazowanemu w polu. Zagazowanego można jednak w ciągu 5 minut odnieść do szpitala, gdzie lekarz może podać mu odtrutkę. F. Zasady powrotu do gry: 1. Brak deklaracji "dostałeś", pif-paf, etc. 2. Po KAŻDYM trafieniu gracz krzyczy DOSTAŁEM! (nie "Dostał!") oznacza się czerwoną szmatą i czeka na sanitariusza. Ranny może się odczołgać za najbliższą zasłonę, nie mówi, może jedynie wzywać pomocy. Może zostać dobity przez przeciwnika na zasadzie "cichej śmierci". 3. Sanitariusz ma 5 minut na udzielenie rannemu pomocy. Po dotarciu sanitariusza, ranny rzuca kostką, wynik oznacza: a) 1 – 3 – rana lekka, sanitariusz opatruje rannego zakładając bandaż w miejscu trafienia; b) 4 – 5 – rana ciężka, sanitariusz opatruje rannego w miejscu trafienia i ma 10 minut na odprowadzenie go do szpitala, gdzie zostanie przeprowadzona operacja. Brak operacji powoduje wstrząs i zgon rannego. c) 6 – jesteś w szoku, sanitariusz daje wsparcie psychiczne i można grać dalej (medyk tłumaczy, że jest z graczem wszystko w porządku, podmuch wybuchu/rykoszet ogłuszył go i obsypał ziemią, ale krew na mundurze nie jest jego - miał dużo szczęścia tym razem). 4. Drugie trafienie osoby już opatrzonej/uspokojonej przez sanitariusza oznacza wyłączenie z walki i powrót na respa. 5. Punkty powrotu do gry (RESP): a) umarłeś - to żaden wstyd. Udaj się na punkt powrotu do gry, na liście uzupełnij ksywkę gracza i godzinę powrotu do gry. Z respa wracamy parami lub po 10 minutach; b) punkty powrotu do gry - oznaczone flagami narodowymi - rozmieszcza w terenie oficer lub sierżant w porozumieniu z oficerem o ile taki się zgłosił. Tym razem nie przewiduję zdobywania/przenoszenia respów. G. Jeńcy: 1. Działają wezwania do poddania się. 2. Każdy kto podnosi ręce do góry może zostać jeńcem, nie musi być ranny. Zostaje rozbrojony automatycznie poprzez samo poddanie się (podnosząc ręce w górę) i nie może uciekać. 3. Jedynie oficer może jeńca przesłuchać (o ile zna język przesłuchiwanego lub jeniec zna język oficera) i widzi taką potrzebę. Zadaje się dwa pytania na które trzeba udzielić prawdziwej i wyczerpującej wypowiedzi. 4. Jeniec po przesłuchaniu lub na rozkaz oficera zostaje odesłany do obozu jenieckiego czyli biegnie do swojego punktu powrotu do gry i po wpisaniu na listę ksywy, godziny, i adnotacji „niewola” (duże N) wraca do gry. H. Saperzy i przeszkody inżynieryjne: 1. Saperzy są jedynymi graczami uprawnionymi do wykonywania przejść w zasiekach – wyłącznie poprzez ich rozcięcie. 2. Zasieki muszą być zrobione solidnie i fizycznie uniemożliwiać przejście czy przeczołganie się pod nim. Powiesisz drut za wysoko i Kozacy pod nim przepełzną – miej pretensje do siebie. 3. Drut montujemy wyłącznie do kołków – nie przywiązujemy drutu do drzew czy krzaków. 4. Zasieków nie przeskakujemy, nie rzucamy się na nie, nie rzucamy na nie gałęzi, krzaków, worków. 5. Dotykanie drutu skutkuje… niczym. I. Zasada oddziału: 1. Nie ma samotnego błąkania się po terenie, nie wysyłamy samotnego strzelca za linię wroga czy na skrzydła na misję samobójczą. Pojedynczy gracz może zostać wysłany jedynie na własne tyły. 2. Działania ofensywne mogą mieć minimalnie dwuosobowy skład: oficer lub sierżant + inny gracz (np. wyprawa po jeńca). 3. Członkowie oddziału utrzymują stały kontakt wzrokowy lub dźwiękowy (gębowy). ORDER OF BATTLE i STYLIZACJA: Obowiązuje podział mundurowy. Gracze zgłaszają się do oddziałów, których umundurowaniem dysponują. Ententa: Rosja (wojsko regularne i opołczenie czyli cywilne ciuchy stylizowane na początek XX wieku z czarno-żółto-białą opaską) Państwa Centralne: Niemcy i Austro-Węgry. Dostępne funkcje: 1. Strzelec – strzela i ginie. 2. Sanitariusz – strzela i opatruje rannych w polu. 3. Lekarz - leczy, przeprowadza operacje i odtruwanie w szpitalu. 4. Saper – strzela, stawia zasieki i robi w nich przejścia. 5. Sierżant – strzela i zastępuje oficera jeżeli ten zginie lub nie zgłosi się przed grą. Nie ma gwizdka i nie ma broni krótkiej. 6. Oficer – dowodzi, ma prawo korzystać z gwizdka i broni krótkiej. Sugeruję by oddziały we własnym zakresie ogarnęły sprzęt inżynieryjny typu saperki, łopatki, szpadle, kopaczki, siekiery. Worki na umocnienia, kołki i sznurek na drut dostaniecie od organizacji. Rozkład jazdy: Sobota: 8:00 - 9:00 - zbiórka, odprawa, przemarsz na pozycje; 9:00 - 11:00 - I faza; 11:00 - 13:00 - II faza; 13:00 - 15:00 - III faza, zakończenie, sprzątanie. Można przyjechać przed godz. 8 i zacząć ryć w ziemi przed grą. Proponuje się by każdy miał wszystko co potrzebne przy sobie. Oficer Ci powie kiedy masz jeść, pić i odpoczywać. Oznacza to kategoryczny zakaz zdejmowania okularów zarówno podczas posiłku jak i wypróżniania się. Mile widziane wczucie się w klimat i unikanie rozmów na tematy współczesne. Zapraszam! LISTA GRACZY: Ententa: 1. Dogie the Dog, sanitariusz 2. ... Centralni: 1. ...
-
"Linia Gotów - Ankona 1944" - Julianówka k. Mińska Maz., 7 września 2024 r.
Domin007 replied to Vlad's topic in Imprezy ASH
Eeeee, ja przyjeżdżam się po prostu dobrze bawić, dlatego czuję się zwycięzcą imprezy sprzed dwóch tygodni. Moim zdaniem mieliście wystarczająco dużo czasu na przygotowanie umocnień. Jak już pisałem, graliśmy na całe 30%, dlatego nie śpieszyliśmy się z podejściem pod Wasze pozycje. Ale na poważnie - z informacji wywiadu wynikało, że otrzymaliście rozkaz opóźniania nas (a nie Amerykanów na drodze pod lotnisko), dlatego nie zlekceważyliśmy tego ostrzeżenia i od razu zabraliśmy za przeczesywanie lasu, co zajęło nam około godziny. Mniej więcej tyle czasu mieliście w zeszłym roku na ufortyfikowanie się na "Linii Mareth 1943". Prawda, koncertowa akcja. Jeszcze raz wyrazy uznania dla chłopaków za świetny manewr. Myślę, że organizatorzy przyszłych gier powinni zapamiętać tą sugestię. Wielu osobom brak trupszmat mocno psuł rozgrywkę. Sama prawda! Chciałbym by każdy wziął to sobie do serca. I tylko gwoli wyjaśnienia (bo mam wrażenie, że kilku przedmówców nie zrozumiało co miałem na myśli) - moja uwaga dot. nieprzyznawania się była adresowana do OBU stron i stanowiła reakcję na zdarzenie, o którym pisał @Wade1051. Ja nikogo za rękę nie złapałem (nie miałem takiej potrzeby), ale opisana przez Darka postawa to już bezczelność. Ostrzeżeni przez wywiad o zasadzkach zachowaliśmy się podobnie. Tylko, że w czasie godzinnego podejścia pod wzgórze 162 nikogo nie spotkaliśmy... My Was też. Tak było, potwierdzone info. Z tą tylko różnicą, że nie potrzebowaliśmy pomocy, a odstąpiliśmy Wam zaszczyt zajęcia wzgórza 162, gdyż w tym czasie zamiast atakować poszukiwaliśmy zaginionego w akcji amunicyjnego i skrzynki, którą, jak się okazuje - zagarnęli Niemcy. Niech nasz Amunicyjny cieszy się, że tym razem nie było z nami Griszy, bo do następnego ataku szedłby tylko z bagnetem i bez pagonów. No właśnie, a my w tym czasie ciągle trzymaliśmy Monte Torrto, żeby Niemcy nie wyszli Wam na tyły. Gdybyście dali nam znać jak u Was wygląda sytuacja zbieglibyśmy na dół Wam pomóc. W sytuacji zorientowaliśmy się sami, ale było nas zbyt niewielu by udało się do końca przełamać obronę Niemców. Na drodze do portu była przynajmniej jedna blokada. I jeszcze - last but not least - @Meister i jego kwękanie co do liczby PM-ów po stronie alianckiej. Czym mieli grać Amerykanie? Springfieldami, prawie nieobecnymi na ETO? Wydaje mi się, że połowa ich oddziału miała Thompsony, a druga połowa Garandy, które stanowiły podówczas postawę uzbrojenia US Army. podobnie u naszych - na 12 graczy w oddziale brytyjskim było 5 PM-ów, 5 karabinów, 1 KM, 1 pistolet (sanitariusz). To chyba dość uczciwe proporcje? -
"Bad Land" - Chojne k. Sieradza, 24/25 sierpnia 2024 r. (LARP/ASH)
Domin007 replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
De: Prefecture de la Police Marocaine, Casablanca A: Bureau Central de Renseignements et d’Action, Algiers 9 Decembre 1942 TRES SECRET! Niniejszy raport stanowi podsumowanie działań agentów Surete w czasie operacji "Le Cruche Noir", w dniach 24-25 listopada 1942 r., na obszarze znanym jako "Zła Ziemia' (w oryg. Be Ziema) w Liberii. Skład misji: 1. kapitan Louis Renault - dowódca, 2. sierż. Ludovic Cruchot @PolishPartizan W skład ekspedycji wchodzili także: A) Amerykanie: sierż. Salt @Guzol1, kpr. Pepper @Misiek360; B) Brytyjczycy: ppor. Christopher Stanley - dowódca @arkusz86, kpr. Smith - saper z wojsk chemicznych @Lolek2102, red. Peter C. Hawke - dziennikarz "Daily Herald" (prawdopodobnie agent SIS @pete_asg), dr. W. Vlad - lekarz, specjalista toksykolog @Vlad. C) Liberyjczycy: Samuel Johnson - lokalny przewodnik, myśliwy (prawdopodobnie agent policji liberyjskiej @Basil). Przebieg akcji: Po dotarciu do wyspy na rzece Lofe, wskazanej w dokumentach otrzymanych z BCRA oraz na tzw. mapie Ossendowskiego jako Be Ziema ekipa przystąpiła do budowy obozu ok. godz. 12. Z dumą donoszę, że część francuska wyróżniała się zarówno poziomem technologicznym, jak i estetycznym (prócz urządzeń sanitarnych i oświetlenia, zorganizowano wyszynk i muzykę). Inauguracji funkcjonowania części francuskiej dokonano o godz. 14 przy dźwiękach hymnu narodowego, flagę Republiki na masz wciągnął sierż. Cruchot. Następnie do obozu przybył niejaki Franciszek Ossendowski - obywatel argentyński polskiego pochodzenia (prawdopodobnie agent polskiego Deuxieme Bureau @Cortes), który był źródłem tzw. mapy Ossendowskiego pozyskanej przez kpt. Renault w Casablance (vide akta sprawy PM-Pref.Cas/01/10-1942/Oss.). Ossendowski w rozmowie z kpt. Renault i ppor. Stanleyem wskazał, że na wyspie natknął się na drugą ekspedycję: niemiecko-włoską, prowadzoną przez mjr. Strassera (vide akta sprawy PM-Pref.Cas/02/10-1942/Strass.) z Luftwaffe @Cress (Michał), którego rozpracowania kpt. Renault podjął się w Casablance. Po uzyskaniu tych informacji grupa postanowiła dokonać wstępnej penetracji wyspy. W celu podniesienia morale i usprawnienia działania kpt. Renault zbadał wody rzeki Lofe poprzez kąpiel, zaś reszta ekipy zbadała północny brzeg. W trakcie penetracji, w pobliżu polany odkryto na drzewach strzępy pętli ze sznura konopnego (vide dowód nr 1). Wizualnie wiek dowodu oceniono na około 20-25 lat, stan nie pozwolił na zdjęcie śladów daktyloskopijnych. W tym czasie zespół brytyjsko-amerykański odnalazł nieopodal, ukryty pod stertą gałęzi tajemniczy przedmiot, który mógł być poszukiwanym "Czarnym Dzbanem". Saper Smith i ppor. Stanley założywszy środki ochrony przeciwchemicznej zdecydowali się na zbadanie przedmiotu, gdy nieopodal polany pojawiła się niepowołana osoba. Podjęto interwencję. Osobą tą był mjr Strasser, którego postanowiono odeskortować. Majorowi towarzyszył uzbrojony oficer Kriegsmarine, którego pilnował sierż Cruchot. W trakcie spaceru kpt. Renault uzyskał informację, że ekipa niemiecko-włoska nie ma żadnych informacji nt. ekspedycji z 1922 r. oraz uzyskała już wszystkie informacje, jakich szukała. Spotkano włoskiego naukowca - profesora botaniki Giovanniego z Neapolu, który stwierdził, że zbiera białe rośliny o działaniu odurzającym @SikorPL. Otrzymano zaproszenie na kolację do obozu niemiecko-włoskiego, zrewanżowano się zaproszeniem do skosztowania kuchni francuskiej. Mjr Strasser zaproponował także spotkanie o godz. 22 na południowym brzegu wyspy, w celu nieznanym (z 10-minutowym oknem czasowym). Po powrocie do obozu, zastany tam ppor. Stanley zadecydował o drugiej wyprawie, w celu dokończenia badania Czarnego Dzbana. Po dotarciu na miejsce usłyszano głosy ekipy włosko-niemieckiej. Zespół francuski oddalił się od miejsca w celu obejścia od południa polany i poszukania śladów ekspedycji z 1922 r. w tamtejszym lesie. Natrafiono na szklaną buteleczkę poj. 0,2 l z napisem "1906" (vide dowód nr 2). Stwierdzono ślady daktyloskopijne, podjęto próbę ich zdjęcia, jednak stan zachowania nie pozwolił na to. Wrócono do obozu. Po powrocie ppor. Stanley poinformował o tym, że zaobserwowali jak ekipa niemiecko-włoska podjęła próbę otwarcia Czarnego Dzbana, który zionął czarnym dymem w twarze otwierających. Z relacji kpr. Smitha wynika, że musieli być wyposażeni w środki ochrony przeciwchemicznej, ponieważ wyszli bez szwanku z tego incydentu. Należy sądzić, że środki te były wykonane według poszukiwanych notatek ekspedycji z 1922 r., co oznacza, że Niemcy i Włosi weszli w ich posiadanie. Podjęto decyzję o zintensyfikowaniu poszukiwań. Wieczorne wyjście w teren zaowocowało natrafieniem na kapsel metalowy z wizerunkiem bizona (żubr?, vide dowód nr 3) w miejscu, gdzie palono ogień. Podjęto próbę zdjęcia śladów daktyloskopijnych, ślady nieczytelne. Następnie grupa rozdzieliła się - kpt. Renault korzystając z usług pana Johnsona zdecydował się ustalić położenie obozu niemiecko-włoskiego. W trakcie tych działań udało się pozyskać osobowe źródło informacji, które zobowiązało się dostarczyć dokumentację, która była w posiadaniu Niemców i Włochów. Po powrocie do obozu okazało się, że ekipa brytyjsko-amerykańska pobrała próbki cieczy znajdującej się wewnątrz Czarnego Dzbana oraz zbadała jego mechanizmy. W zestawieniu z informacją o pozyskaniu OZI w obozie konkurencyjnej ekspedycji uznano to za sukces, który warto było przypieczętować kolacją. Atmosferę zakłócił incydent, do którego doszło z winy sierż. Salta, który zahaczył nogą o odciąg namiotu doktora Vlada. Spowodowało to zawalenie się konstrukcji, która zakryła doktora. Przez obóz poniósł się krzyk "Jezus Maria! Włodka przykryło!" i obecni rzucili się lekarzowi na ratunek. Dr. Vlad jednak z angielskim spokojem, odkopany zapytał tylko "co się stało?". Po odbudowie kwatery dr. Vlada, kpt. Renault udał się na spotkanie z mjr. Strasserem, do którego jednak nie doszło z powodu niepojawienia się niemieckiego oficera. W tym czasie przybył zwerbowany agent i dostarczył obiecane informacje. Po ich sprawdzeniu uznano, że są one autentyczne i pochodzą z notatnika ekspedycji z 1922 r., ale brakuje kluczowych fragmentów. Stwierdzono niemiecką inspirację i przewerbowanie (lub współpracę) pozyskanego OZI. Zabezpieczono obóz, wystawiono warty i udano się na spoczynek. Noc minęła spokojnie. Nad ranem, po śniadaniu kontynuowano poszukiwania. Niestety kpt. Renault z powodu rany na nodze nie mógł uczestniczyć w zbadaniu prawdopodobnego miejsca obozu ekspedycji z 1922 r. (delegowano sierż. Cruchot). Wyprawa zakończyła się sukcesem, odnaleziono szczątki odzieży europejskiej proweniencji ze śladami krwi (pobrano do analizy, vide dowód nr 4-9) oraz obszerne fragmenty z notatników naukowców. Po naradzie zaniechano dalszej penetracji wyspy i zdecydowano o zakończeniu wyprawy. Ekipa opuściła Be Ziema o godz. 9:00 czasu miejscowego. /-/ Renault, kapitan Dziękuję Robertowi, za to, że po dłuższej przerwie wrócił z pomysłem na kolejną grę w klimatach "nowej przygody". Dzięki jego pomysłowości znów mogliśmy się poczuć jak bohaterowie przygód Indiany Jonesa, Alana Quatermaina czy Ricka O'Donnela. Dziękuję uczestnikom - było super. Niemal wszyscy wczuli się w klimat i potraktowali ekspedycję jako wyprawę badawczą, a nie działania wojenne. Budowa obozu, szukanie artefaktów, prowadzenie śledztwa, werbowanie agentów, a to wszystko w +30 stopniach Celsjusza, na wilgotnym terenie. Dodajmy do tego tylko jedną wystrzeloną niecelnie kulkę i mnóstwo śmiechu. Lepiej być nie mogło. -
"Linia Gotów - Ankona 1944" - Julianówka k. Mińska Maz., 7 września 2024 r.
Domin007 replied to Vlad's topic in Imprezy ASH
Kurz opadł, mogę w końcu napisać parę słów dot. gry. Po pierwsze i najważniejsze - wielkie podziękowania dla @Vlad i Zawadka za zorganizowanie dużej porcji świetnej rozrywki. Organizacyjnie wszystko było tip-top: począwszy od wyboru miejsca, zorganizowania zaplecza, przez zapewnienie transportu zmotoryzowanego do punktów startowych, skończywszy na szamie. Bestial, socjal, brutal na 100%! I tu uwaga dla chcących zorganizować grę, ale bojących się - nie trzeba od razu zaczynać z tak wysokiego C, ale patrzcie w którą stronę powinniście iść. Scenariusz przyjemny w swojej prostocie, ale nie prostacki. Tu jednak uważam, że dobrze sprawdziłyby się zasady systemu logistycznego, bo sytuacja w której okrążonym Niemcom skończyłaby się w końcu amunicja mogła parokrotnie zmienić przebieg rozgrywki. Broń Boże, nie jest to zarzut, ale informacja co moim zdaniem jeszcze podwyższyłoby - i tak już wysoki - poziom rozgrywki. Drugie podziękowania kieruję do całości strony alianckiej. @Wade1051 za to, że ogarniał całość oddziału amerykańskiego i skutecznie sobie poczynał przy wsparciu dzielnych podoficerów @KubaJozefek i @SikorPL oraz reszty P.T. Towarzystwa ze Stars and Stripes na rękawach. Osobne wyrazy uznania kieruję do naszych funkcyjnych - medyków: @Octan inc i Filipa oraz obsługi karabinu maszynowego: @PolishPartizan i @Mickiewicz_ za to, że dwoili się i troili w tym piekielnym upale by udzielić pomocy rannym oraz zapewnić nam wsparcie ogniowe. Co prawda Octan powinien zastanowić się nad zmianą profesji na grabarza albo pójść na dodatkowe szkolenie, bo liczba "szóstek" jakie wyrzucał przerażała. @Foorman robił świetną robotę jako brytyjski zwiadowca, @Bullet 83 i @Guzol1 zapewniali nam łączność, która jak zwykle się ciągle rwała i uniemożliwiała koordynację działań Amerykanów i Brytyjczyków. Bywa. Wojna to piekło. Tradycyjnie dziękuję moim herbaciarzom, których ciągnęli @arkusz86 i @Cortes. Jak na całe 30%, które z siebie daliśmy myślę, że osiągnęliśmy 75% zakładanych celów, a to całkiem nieźle. Strach pomyśleć, co by było jakbyśmy zagrali na połowę naszych możliwości. Miło było zobaczyć w naszych szeregach nowe twarze - na już wysokim poziomie stylizacji. Super, że sprawa się rozwija. Za wszystkie błędy w dowodzeniu na poziomie strategicznym odpowiadam wyłącznie ja. Myślę, że mogę zaryzykować i nawet podziękować P.T. Przeciwnikom, za grę. Nie było łatwo, ale zdecydowanie było warto. Oby tak dalej Panowie, widać było zorganizowanie i zdecydowanie, jest postęp. Szczególne wyrazy uznania kieruję do Kolegów, którzy pod wzgórzem 162 wyszli na tyły nacierających Brytyjczyków. Koncertowa akcja, szczere gratulacje. Teraz trochę dziegciu: co prawda nie zauważyłem bezpośrednio, ale meldowano mi o nieprzyznawaniu się do postrzałów. Ludzie! Przecież w ten sposób oszukujecie nie tylko kolegów, ale przede wszystkim siebie. I nie chcę tu słyszeć pseudo-kontrargumentu: "wy też się nie przyznawaliście!", bo argument tu quoque jest na poziomie stwierdzenia "a u was biją Murzynów!". Powyższe napisałem urbi et orbi, odnosi się to do obu stron sobotniej imprezy. Podobnie jak kwestia oznaczeń rannego. To już widziałem na własne oczy i nie raz punktowałem w sobotę gagatka, który się ociągał z wyciąganiem trupszmaty. Ludzie! Czy wy jesteście masochistami? Tak lubicie nadmiarowo obrywać? Nie oznaczając się jako ranni znowu - psujecie rozgrywkę innym. Tyle ode mnie. Dziękuję jeszcze raz za udaną sobotę. Do następnego. -
OOO, tej nie widziałem. Dzięki Adrianie za cynk i info o magazynkach.
-
Może P.T. Towarzystwo zainteresuje fakt, że są promki na Gunfirze i Taiwanie. Kar98 od Snow Wolfa jest w cenie 500 PLN: https://gunfire.com/pl/products/replika-karabinu-sw-022-kar98-1152224414.html Pepesza w drewnie od SW jest w cenie 780 PLN na Taiwangunie: https://www.taiwangun.com/pl/pistolet-maszynowy-aeg/replika-sw-09-aeg-ppsz-41-real-wood-snow-wolf
-
"Bad Land" - Chojne k. Sieradza, 24/25 sierpnia 2024 r. (LARP/ASH)
Domin007 replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Prośba ode mnie - jeżeli któryś z weteranów cyklu "Bitwy Polskiego Września" będzie na grze, a nie dostał baretki, niech da mi znać. Zabiorę na Be Ziema. -
"Dom Pawłowa - Stalingrad 1942" - Raszówka, 22 lutego 2025 r.
Domin007 replied to Mati86's topic in Imprezy ASH
Orajt, dzięki za cynk. Zmieniłem tytuł tematu. -
"Linia Gotów - Ankona 1944" - Julianówka k. Mińska Maz., 7 września 2024 r.
Domin007 replied to Vlad's topic in Imprezy ASH
A gdzie tu problem? StG to ni pies ni wydra, dlatego Vlad podjął salomonową decyzję i zaliczył je do pistoletów maszynowych. W pełni to popieram (w końcu pierwotnie to był MP-43). Moc PM-ów jest osłabiona po to by dać szansę ludziom z czterotaktami i karabinami maszynowymi. Jeżeli ktoś nie chce zmniejszyć mocy StG-a to nie ma przymusu grania z StG-em. Można wziąć empisza albo Mausera (albo inny dowolny czterotakt). -
"Bad Land" - Chojne k. Sieradza, 24/25 sierpnia 2024 r. (LARP/ASH)
Domin007 replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Monster to Robert, nasz rumuński nafciarz z "Kresów w Czerwieni". @pete_asgDzięki wielkie Piotrze. -
"Bad Land" - Chojne k. Sieradza, 24/25 sierpnia 2024 r. (LARP/ASH)
Domin007 replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Jako komiksiarz poproszę o info jaki to komiks, chętnie przeczytam. Bo z zagranicznych serii, wątki te eksploatuje cykl "Liga Niezwykłych Dżentelmenów" (od drugiego tomu). -
Krótka rozmowa między ambasadorem (widzącym przedzierających się przez granicę polskich żołnierzy, prowadzonych przez Baldiniego), a rumuńskim pogranicznikiem: - Szeregowy, tam w krzakach coś się rusza. - Eeee, eee, to dziki! To na pewno dziki ekscelencjo. - Przecież widzę, że ten "dzik" ma wąsy i polską czapkę. - Bo to polski dzik ekscelencjo!
-
Dzięki Jonek za relację. Mocno postraszyliście kolejarzy, bo jak mówił mi @PolishPartizan to parę razy słyszeli Was w krzakach w okolicy stacji kolejowej, ale nie mieli pojęcia co/kto to był. Dla nich każde trzaśnięcie gałązki czy krople kapiące z liści potęgowały uczucie czyjejś obecności, więc gratuluję. Pozwól, że odniosę się do Twoich spostrzeżeń: Pełna zgoda. Ja wiem, że pogoda zrobiła swoje, ale to chyba naturalne, że każdy we własnym zakresie powinien się przygotować na różne warunki atmosferyczne. Po raz kolejny też widać było chęć wykonania zadań jak najprędzej. Tym razem zredukowałem z 3 do 2 ich liczbę dla każdej postaci fabularnej, po to by zapewnić uczestnikom więcej elastyczności. A w ramach tej elastyczności każdy mógł wybrać porę, kiedy chciał się zdrzemnąć. Szkoda, że tak mało osób pamiętało, że najwięcej akcji dzieje się na początku i na końcu gry. Przez to na końcówkę zabrakło już sił. Podobnie jak w przypadku uwagi Sikora, proszę o konkretne propozycje. Pamiętaj, że przy układaniu scenariusza i zadań brałem pod uwagę zarówno topografię terenu, jak i wydarzenia historyczne. Na granicy radzieckiej do ranka 17 IX 1939 r. właściwie panował spokój, nie było prowokacji - jak na granicy niemieckiej przed 31 VIII. Co więcej gdzieś tą granicę trzeba było wyznaczyć, a jedynym dobrze widocznym elementem w terenie jaki mógł ją imitować była droga, dlatego Sowieci dostali koszary po swojej stronie. Nie wiem gdzie indziej mieliby kwaterować. I podobnie z zadaniami - od początku pisałem, że zasadniczo wojskowi będą mieli zadania patrolowo-koszarowe, a strzelania będzie minimalna ilość. Gdyby agenci Dwójki spróbowali infiltracji, z pewnością działoby się tam więcej, tym bardziej, że jednym z ich zadań było naniesienie na polskie mapy lokalizacji koszar radzieckich i oszacowanie Waszej liczebności. To, że skupili się na działaniach kontrwywiadowczych to już nie zależało ode mnie. Śpieszę z wyjaśnieniami, bo zaszło tu małe nieporozumienie. Połączenia Polski z Rumunią wiodły jedną linią kolejową (ze stacji na południowy-zachód, wzdłuż drogi w stronę granicy radzieckiej, gdzie koło strażnicy KOP zakręcała na północ do granicy rumuńskiej) oraz dwiema drogami: jedną równoległą do linii kolejowej, drugą zaś - do przejścia granicznego. Zadanie ewakuacji depozytów Banku Polskiego miał rozegrać jako dyrektor Henryk Floyar - Rajchman Norek, który jednak wystawił nas do wiatru i nie przyjechał bez podania uprzedzenia o swojej absencji. Po uzgodnieniu ewakuacji depozytów na szczeblu politycznym miał on nawiązać kontakt z kolejarzami w celu odprawienia specjalnego pociągu, którym skrzynie ze złotem i dewizami miały odjechać do Rumunii. Ponieważ jednak, jak już pisałem, Norka nie było, zorganizowanie ewakuacji depozytów spadło na ministra Becka @c4mper. Zgodnie z założeniami scenariusza wysadzenie linii kolejowej uniemożliwiało wyekspediowanie pociągu - czyli wykonanie planowej ewakuacji. W takim przypadku Polakom pozostały dwa rozwiązania: ewakuacja depozytów na piechotę (powolna i trudna z powodu konieczności zaangażowania dużej liczby ludzi) lub samochodowa (ale tu trzeba by się dogadać z kimś kto miał do dyspozycji samochód). Ostatecznie Polacy znaleźli nieszablonowe rozwiązanie, kiedy podrzucili złoto do pojazdu rumuńskiego ambasadora, nie poinformowawszy go o tym. Zatem wysadzenie torów odcinało 1 z 3 dróg ewakuacji. Inwazja radziecka i zajęcie strażnicy KOP - 2 z 3. Gdyby Sowieci dotarli do granicy przed uciekinierami - odcięliby wszystkie drogi. Ale nasza impreza nie byłą grą o sumie zerowej, więc wykonanie Waszego zadania nie uniemożliwiało wykonania zadania przez Polaków. Tak jak pisałem wyżej - Wy jako dywersanci mieliście konkretne zadanie do wykonania: przekroczyć niepostrzeżenie granicę, nawiązać kontakt z agenturą, wysadzić rozjazdy i siać zamęt. Nie było Waszym zadaniem infiltrowanie miasteczka, bo od tego byli wywiadowcy. Szpiedzy działają w ciszy - dywersanci hałasują (dlatego SIS nie lubiła SOE). Jeżeli chcieliście poszpiegować to mogliście się zgłosić do roli funkcjonariuszy Razwiedupru. Te dokumenty ma Józef. Napiszę do niego maila, może ich nie wyrzucił. Jeszcze parę słów o postaciach. Większość graczy wcielających się w postaci fabularne grała postaci historyczne. Bo prezydent Ignacy Mościcki, minister Józef Beck, marszałek Edward Rydz - Śmigły, pani marszałkowa Marta Thomas - Zaleska, pułkownik Tadeusz Munnich, ambasadorowie Leon Noel, Howard Kennard i Gheorge Grigorcea, a także mjr Razwiedupru Władimir Jegnarow i porucznik Bonescu z rumuńskiej straży granicznej istnieli naprawdę i byli tym kim byli. W rzeczywistości istnieli też Teodor Meltzer (który nie był jednak nafciarzem, a pracował rumuńskim ministerstwie propagandy i został rozstrzelany po wojnie przez komunistów za kolaborację) oraz Lipa Finkielman (który był komisantem firmy Galicyjskie Towarzystwo Naftowe "Galicja" Sp. Akc. w Lipsku na Lubelszczyźnie), ale raczej nie był komunistą: Niemniej tak mi przypadło to gustu to imię i nazwisko, że postanowiłem upamiętnić p. Finkielmana w naszej grze. W rzeczywistości istnieli także Philip Walravens (belgijski inżynier) i niejaki Kzyla - który faktycznie był konfidentem Policji Państwowej w okręgu przemyskim (a nie lwowskim jak było w naszych dokumentach), ale dokumenty nie odnotowały jak miał imię. W przypadku tych postaci ich biografia "in-game" to wytwór mojej fantazji. Postaciami, które zaczerpnąłem z fikcji literackiej był szef Brygady Ochronnej - komisarz Jerzy Drwęcki (bohater serii słabych książek Konrada T. Lewandowskiego) oraz jeden z jego ludzi - przodownik Tadeusz Zielny (pojawiający się w serii - dla odmiany świetnych - kryminałów Marcina Wrońskiego). Kapitan Bolesław Poraj-Kożuchowski i major Fiodor Malenkow pojawiają się na kartach powieści Marka Krajewskiego "Dziewczyna o czterech palcach". Tam też wzmiankowana jest panna Teitelbaum, która jednak nie jest agentką Dwójki, a prowadzi zamtuz w Delatynie. Z filmu "Człowiek na torze" Andrzeja Munka zaczerpnąłem postać Tuszki - zawiadowcy stacji, z "Domku z kart" Erwina Axera - komendanta posterunku Policji Państwowej - Gabrysia, z "Syberiady Polskiej" - Jana Doliny, naszego karczmarza, zaś z "Wojennych Dziewczyn" - Margarethe von Losein, agentki Abwehry. Postaci Krzysztofa Boreckiego - mechanika, Franza Derre - agenta Abwehry, czy Martina Rychlescu - wymyśliłem. Pozostałe postaci to już inwencja graczy. I last but not least: Ja też. Czekam na to z niecierpliwością, bo już pojawiały się takie pomysły, np. @Joachim miał kiedyś pomysł na LARP-a w klimatach okupacji w Generalnym Gubernatorstwie, zaś @XrayPl na walki z bandami Wehrwolfu na Ziemiach Odzyskanych. Panowie do dzieła.
-
Cieszę się, że "papierologia" się podobała, jej stworzenie wymagało sporo pracy i czasu. Np. banknoty miały wymiary dokładnie takie jak oryginały, zaś kwoty żołdu/uposażeń odpowiadały tabeli uposażeń dla pracowników państwowych, itd. na podstawie tabeli z 1935 r. W przypadku osób "prywatnych" z kolei kwota wydawana do dyspozycji odnosiła się do średniej krajowej, która wynosiła w 1939 r. ok. 350 złotych. Dokumenty są dla Was, chyba, że ktoś ma paszport/dowód osobisty bez fotografii. Jeżeli tak, to prosiłbym o zwrot "czystych" blankietów. Faktycznie się przydadzą. Podobnie jak pieniądze - jeżeli komuś zostały po grze to chętnie je zbiorę i złożę do "skarbca". Może kiedyś wrócą do obiegu. A czy ktoś z Was otworzył skrzynie z ewakuowanymi depozytami Banku Polskiego?
-
"PACYFIK! TARAWA!" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 8 VI 2024 r.
Domin007 replied to Mekar's topic in Imprezy ASH
Dla mnie usprawiedliwiony, zobaczymy co powiedzą Mękar z Mickiewiczem. A na serio, to przecież i w Poznaniu oprócz Ciebie i Wisha są też inni Jankesi. Poznań, Kraków, Warszawa. Przecież nie od wczoraj 360 FPS jest przyjętą maksymalną mocą replik PM-ów, a skoro Garandy są wciąż w mniejszości to zaczynam się zastanawiać, czy amerykańska absencja to kwestia tego, że po prostu nie można było przyjechać w mundurze spadaka? -
"Bad Land" - Chojne k. Sieradza, 24/25 sierpnia 2024 r. (LARP/ASH)
Domin007 replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Drodzy, Zachęcam do zgłoszeń, bo to kolejny z serii LARP-ów inspirowanych przygodami Indiany Jonesa. Weterani "Kryształu Szczęścia" czy "Powrotu na Wyspę Ośmiornicy" znają już ten klimat i mogą poświadczyć jak fajnie jest, kiedy głównym celem zabawy NIE JEST strzelanie do drugiej strony, a poszukiwanie skarbów. Podział "Alianci"/"Oś" będzie tym razem mocno umowny, bo pamiętajmy, że akcja toczyć się będzie w państwie neutralnym. A tam niekoniecznie będą sięgały macki US Army czy Wehrmachtu. Pochopne pociągniecie za spust może przynieść nieprzewidziane konsekwencje. Będzie za to dużo przebywania w obozach ekspedycji naukowych, badań antropologicznych i wykopalisk archeologicznych oraz szukania artefaktów. Sam szukam asystenta, zatem @Wade, @ogurki, @Basil, @Pazur88, @Lee, @Lolek2102, @Joachim, @Rybowsky, @Seph, @Meister, @Grisza1122 - przemyślcie sprawę i skontaktujcie się ze mną lub Cortesem. -
A nie chcielibyście mieć zbyt łatwo? Spójrz na to też ze strony agentury, która również chciałaby dostać szansę efektywnego wykonania swoich zadań. Czujność jest wpisana w zawód policjanta czy kontrwywiadowcy, zresztą z opisów widzę, że w Waszym wypadku posunęła się ona nawet do stosowania aresztu prewencyjnego, bo jakie mieliście podstawy by przymknąć rumuńskiego nafciarza czy węgierskiego handlarza bronią? Do tematu dokumentów odniosę się jeszcze niżej. Tymczasem kilka statystyk dot. gry. Po stronie polskiej udział w grze wzięło udział 9 żołnierzy WP, KOP i PWK, którzy otrzymali dwuosobowe posiłki o godz. 3 w nocy oraz Wódz Naczelny i jego adiutant razem 13. Do tego doliczmy Policję Państwową reprezentowaną przez 3 mundurowych i 3 funkcjonariuszy Brygady Ochronnej po cywilnemu. Razem uzbrojonych Polaków 19. Po stronie sowieckiej udział wzięło 9 żołnierzy wspartych przez 2 dywersantów przebranych za OUN, razem 11 uzbrojonych Sowietów. Armię rumuńską reprezentowało 3 żołnierzy. Jako cywile zagrało 21 osób, w tym 2 umundurowanych kolejarzy i 1 pocztowiec, 3 dyplomatów, 5 agentów tajnych służb (2 z Abwehry, 2 z Oddziału II i 1 z Razwiedupru) oraz 3 komunistów. Z powyższego wynika, że strona polska miała przewagę liczebną, jednak została zniwelowana przez rozległość terenu, ciągle zmieniające się rozkazy, mnożenie zadań i wkradający się w działania Polaków chaos. Zupełnie jak w 1939 r.! Pozwólcie teraz, że odniosę się do krytyki jaka dotknęła kilku elementów gry: 1. Gra powinna być skonstruowana tak, że 3h nic się nie dzieje, 4h się śpi i 3h jest intensywna naparzanka. Nie zgadzam się, ponieważ taki rozkład gry zaburza jej płynność i odziera z tego, co było kluczowe dla klimatu Kresów w czerwieni – potęgującej się z godziny na godzinę atmosfery niepewności i oczekiwania. Gdyby było od razu wiadomo, o której godzinie Sowieci wejdą, wtedy wszyscy graliby „na luzie”. Nie mając tej informacji uczestnicy spowodowali szereg interakcji, które zaowocowały narastającą nerwowością, szpiegomanią i panicznymi decyzjami. Gra dzięki temu była dużo bardziej dramatyczna i nieprzewidywalna. Ponadto gracze mieli możliwość przespania się – wystarczyło pójść do dowódcy i zgłosić taką chęć. Oficerowie mieli w zadaniach wprost napisane, że grafik służb i patroli mają tak skonstruować by zapewnić podwładnym odpoczynek. To, że mieli zbyt mało ludzi by jednocześnie zabezpieczyć granicę, rząd, aresztować, przesłuchiwać i dać się wyspać wynikło wyłącznie z tego, że znaczna liczba Polaków wysypała się bezpośrednio przed grą i nie zależy od organizacji. I last, but not least – od początku podkreślałem, że ta gra to nie strzelanka i samego strzelania może być mało. 2. Policja i wojsko powinny wiedzieć jak wyglądają fałszywe dokumenty, aby móc zidentyfikować szpiegów i dywersantów. Ale Was te dokumenty uwierają! Podanie cech identyfikujących fałszywe dokumenty równałoby się spaleniu przykrywki szpiegów, a przewidując Waszą szpiegomanię (jak wynika z Waszych historii - słusznie), chciałem dać agenturze szansę na wykonanie zadań. Przyznaję, ich identyfikacja (zwłaszcza po ciemku, przy świetle latarki) była bardzo trudnym zadaniem, ale chyba nie sądzicie, że fałszerze z Abwehry czy Razwiedupru byli aż takimi partaczami by umieścić napis Made in Germany/USSR ? Niemniej, by wyrównać szanse i dać możliwość działania służbom bezpieczeństwa, wyposażyłem szpiegów w szereg atrybutów, które miały w Was wzbudzić podejrzenia: a) wszystkie fałszywe dokumenty były pozbawione polskich znaków diaktrytycznych; b) brak stempla na fotografii (w przypadku dokumentów, gdzie powinien być); c) szpiedzy posługiwali się nowymi, „białymi” dowodami osobistymi (wz. 35), podczas gdy „normalni” cywile mieli stare „niebieskie” dowody (wz. 23); "Biały" dowód wz. 35 "Niebieski" dowód wz. 23 d) szpiedzy posługiwali się nowymi „fioletowymi” 20 złotówkami (emisja z 1936 r.), podczas gdy w obiegu były stare „niebieskie” banknoty 20 złotowe; "Fioletowe" 20-złotówki z 1936 r. "Niebieskie" 20-złotówki z 1931 r. e) w listach polecających znajdowały się błędy ortograficzne i stylistyczne charakterystyczne dla germanizmów np. „zajete papiery wartoszczowe” czy „do Stabu Generalnego WP”, czy rusycyzmów, np. „riedaktor”; f) Margarethe von Losein miała przy sobie wydanie „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” z dn. 14 IX 1939 r., w którym publikowane były komunikaty niemieckiej komendantury Krakowa, bo miasto znajdowało się już pod okupacją; g) szpiedzy otrzymali legitymacje Abwehry i Razwiedupru wraz z żołdem – odpowiednio w Reichsmarkach i rublach. Wszystkie te poszlaki, miały Was skłonić do ewentualnej inwigilacji podejrzanych. Koronnym dowodem zaś miały być dokumenty obcych tajnych służb, ujawnione w trakcie rewizji. 3. Dywersanci powinni mieć alternatywną możliwość wykonania swojej misji. Ale przecież mieli! I ją wykonali z sukcesem. Fałszywe dokumenty, jakie Razwiedupr miał pozyskać od Abwehry i przekazać fałszywym Ukraińcom (dodatkowo opatrzone małym nadrukiem Staats Druckerei Berlin) miały tylko ułatwić infiltrację miasteczka i nawiązanie kontaktu z miejscowym elementem. Gdyby udało się nawiązać łączność ze szpiegiem i komunistami – zadanie poszłoby „łatwą” ścieżką. Przez to, że akcja polskiego kontrwywiadu spaliła radzieckiego szpiega, trzeba było pójść „trudną” ścieżką - ale biorąc pod uwagę szczupłość sił PP i WP – była ona wykonalna. Jeżeli natomiast ktoś chce pobawić się w szpiegów to następnym razem zapraszam do zgłoszenia się do tych ról, ponieważ oficerowie operacyjni lubią działanie w ciszy i cieniu, dywersanci zaś – w huku eksplozji i blasku pożarów. 4. Policja powinna przeprowadzić wszystkie swoje czynności z zatrzymanym w ciągu pół godziny od aresztowania. Może i ma to sens, ale po pierwsze nie graliśmy według zasad kodeksu postępowania karnego, a po drugie – trzeba było zgłosić ten postulat przed grą. Zasada półgodzinnego aresztu była wprowadzona po to, żeby uniknąć właśnie zbyt długiego – ale bezczynnego siedzenia w więzieniu. Jeżeli po np. 25 minutach ktoś się zajął aresztantem i co kilkanaście minut były przeprowadzane czynności, bo dana osoba byłą podejrzana, to trudno mieć pretensje do policji. Podejrzani z natury rzeczy są bowiem na oku organów ścigania. Gdyby policja np. w godzinę przeprowadziła wszystkie czynności (przesłuchania, rewizje) i nic by nie znalazła to czy powinna odpuścić podejrzanemu, czy raczej powinna go mieć na oku, bo może jednak coś kombinuje? Temat do przemyśleń, także w kontekście skrócenia czasu „bezproduktywnego” pobytu w areszcie do 15 minut. Odnosząc się do tego co napisał Sikor: to zgadzam się. Czas na wyjaśnianie wątpliwości jest po grze. Czas na uzgadnianie zasad - przed grą. Na imprezie jest czas wyłącznie na grę na już ustalonych zasadach. Fakt, pominąłem koleżankę z PWK, w statystykach już ją ująłem. I podpisuję się pod tym postulatem, ale pamiętajmy też by role dla pań dostosować do ich możliwości. Nie każda jest bowiem jak Cate Archer czy Lana Kane. Czekam na konkretne propozycje, z zachowaniem realiów historycznych. Sowieci mieli za zadanie zorganizować służbę patrolową wzdłuż granicy by udaremnić próby jej przekroczenia przez dywersantów, szpiegów i przemytników. Przemytnicy (Finkielman i Borecki) przekroczyli ją raz i to samochodem, co umożliwiło im szybkie zamknięcie sprawy. Z kolei agentura Oddziału II kompletnie zignorowała zadania dot. rozpoznania tego, co się dzieje po drugiej stronie granicy i zajęła się wyłapywaniem szpiegów w miasteczku. Gdyby polscy wywiadowcy podjęli się zadań za granicą, mogli zapewnić Sowietom rozrywkę. Dodatkowe aktywności dla garnizonu radzieckiego obejmowały naukę musztry i wykład o radzieckiej broni pancernej sierżanta Aszigarowa. Strzelec @Mickiewicz_ miał jeszcze przeprowadzić pogadankę na tematy ideologiczne, ale z niewiadomych przyczyn nie wywiązał się z zadania ( @Grisza1122 wniosek formalny o wyjaśnienie sprawy i nałożenie ewentualnej kary dyscyplinarnej). Prosiłem o to, podobnie o to by zabrać krzesełka i stoliki. Niestety pojazdy organizacji miały taką pojemność jaką miały.
-
"PACYFIK! TARAWA!" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 8 VI 2024 r.
Domin007 replied to Mekar's topic in Imprezy ASH
Kilka słów od obserwatora. Primo - gratulacje za chęci i zaangażowanie. Widać było determinację Mekara i Mickiewicza w dążeniu do zorganizowania tej gry (np. poprzez zorganizowanie całego oddziału ersatz-Marines w hełmach M1 z papier-mache - pomysłowe!). Bardzo podobały mi się też karabiny Gumosaka oraz ręcznie robione przez Mekara hinomaru. Secundo - super, że ruszył temat walk na Dalekowschodnim Teatrze Działań Wojennych, bo to coś świeżego, nowego i ciekawego. Jest potencjał w tej tematyce, biorąc pod uwagę dramatyzm i bezwzględność walk. Ile można się tłuc w Europie Zachodniej w latach 1943-1945? Tertio - gra miała zasady proste jak budowa czołgu T-55, ale to dobrze, bo dzięki temu były zrozumiałe dla każdego, a przez to stosowalne. Teraz trochę konstruktywnej krytyki. Warto grę ogłosić z przynajmniej kwartalnym wyprzedzeniem, po to by zainteresowani mogli sobie ją zaplanować. O tego momentu zaczyna się proces organizacji, o którym warto systematycznie informować na forum, po to by potencjalni uczestnicy nie musieli się dopytywać na własną rękę czy gra się odbędzie. Info na forum raz w tygodniu, na jakim etapie jest gra, naprawdę nie zaszkodzi, za to ułatwia sprawę. Zarzucenie wędki kwartał przed planowanym terminem gry daje też odpowiednio długi zapas czasu potrzebnego do zorganizowania scenografii i rekwizytów (jeżeli będą potrzebne), np. barek desantowych czy worków na piach. Dobrze jest odpowiednie telefony wykonać / wysłać maile wcześniej, po to by na dwa tygodnie przed grą (a nie dwa dni) wiedzieć czym się dysponuje i kogo zadaniować do przywiezienia/zorganizować czegoś jeszcze. Zasady "Bushido" i organizacja szarż banzai miała szansę na beta-testy, co pozwoliło na wyłapanie ich mocnych i słabych stron. Szarże te robią wg mnie mnóstwo klimatu (przede wszystkim dla strony broniącej się) i w sprzyjających warunkach mogą mocno namieszać w szeregach alianckich. Otwartym pytaniem pozostaje czy lepszym rozwiązaniem - po załamaniu się pierwszej fali - nie byłoby, gdyby do dalszej walki oficer japoński wzywał swój oddział okrzykiem "Banzai!", zamiast pojedynczego chodzenia i klepania podwładnych w ramię. Staje się wtedy łatwym celem dla przeciwnika, a i sama szarża zamienia się w zrywy pojedynczych żołnierzy. Jeszcze parę słów o terenie. Pamiętajmy o tym by - w celu stworzenia lepszego klimatu - teren dobierać pod kątem rozgrywki. Szerokości geograficznej Polski nie zmienimy i ciężko będzie znaleźć tu teren podobny do pacyficznego atolu (ale można próbować). Prędzej znajdziemy coś przypominającego dżunglę, przez co łatwiej będzie zrobić np. Guadalcanal, czy Malaje albo krzaki - dobre na Iwo Jimę czy Okinawę. Podsumowując: było skromnie, ale godnie i jest potencjał. Wierzę, że następnej grze na DTO pojawi się większa liczba graczy z obu stron (brak naszych "zawodowych" Amerykanów wzbudził moje wielkie zdziwienie - serio, pojawił się tylko Sikor, a cała reszta gdzie?!). Harigato, sayonara. -
"PACYFIK! TARAWA!" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 8 VI 2024 r.
Domin007 replied to Mekar's topic in Imprezy ASH
Orajt, ja się wypowiem jutro, a tymczasem zdjęcia: https://photos.app.goo.gl/cEcKLT8TvDGzT5Di6, bo się lud domaga. -
Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia oddziałów. (…) Marszałek Edward Śmigły – Rydz Obywatele! Z przejściowego potopu uchronić musimy uosobienie Rzeczypospolitej i źródło konstytucyjnej władzy. Dlatego (…) postanowiłem przenieść siedzibę Prezydenta Rzeczypospolitej i Naczelnych Organów Państwa na terytorium jednego z naszych sojuszników. (…) Opatrzność wymierzy nam sprawiedliwość. Prezydent Ignacy Mościcki Minęły już ponad dwa tygodnie od naszej gry, emocje nieco opadły, sądzę, że możemy się pokusić o małe podsumowanie. Projekt Kresy w czerwieni stanowił, myślę że całkiem udane, zwieńczenie cyklu Bitwy Polskiego Września i przy okazji był pierwszą grą ASH, która dotknęła tematu inwazji ZSRR na Polskę. By w pełni wykorzystać dramatyzm wydarzeń z 17 września 1939 r. oraz przetestować rozwiązania i ulepszenia na jakie wskazywali weterani Pogranicza w ogniu zdecydowaliśmy się na konwencję LARP, do której inspirację czerpałem także z filmów (np. Złoty pociąg, Człowiek na torze), seriali (np. Polskie drogi, Tajemnica Enigmy) czy książek (np. Marka Krajewskiego, Marcina Wrońskiego czy Konrada Lewandowskiego). Zwykła strzelanka (np. w typie Bzury 1939) nie przyniosłaby tylu emocji. Wydaje się, że większość środowiska podzieliła ten pogląd, ponieważ w szczycie mieliśmy 68 zapisów, ale finalnie w grze wzięło udział 53 graczy (w tym 3 graczki) z całej Polski, od Dolnego Śląska po Warszawę, od Podkarpacia po Łódź. 5 osób nie stawiło się, bez usprawiedliwienia: @Kolba_DK, Dima, Norek, brat Norka i Kolega Ruskiego. Thanks for nothing Panowie, zwłaszcza, że niektórzy mieli role fabularne z ważnymi dla scenariusza wątkami. Niemniej i tak było nas prawie 100% więcej niż na Pograniczu w ogniu. Nadszedł więc czas na odkrycie wszystkich kart ze scenariusza, tak by zyskać pełny obraz sytuacji wyjściowej i zaplanowanej historii. Niestety nie byłem wszędzie/naraz i nie mam pełnej orientacji co, kto zrobił, dlatego zachęcam do uzupełnienia luk w tej historii. I pyk, mapka, dla lepszej orientacji: Jak zatem wyglądała ta pełna nerwowości i napięcia noc z 16 na 17 września 1939 r.? Główną osią fabularną była historia ewakuacji polskiego rządu (reprezentowanego przez prezydenta Ignacego Mościckiego @krancyk, ministra spraw zagranicznych Józefa Becka @c4mper i Naczelnego Wodza – marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego @SikorPL, którzy w eskorcie policjantów z Brygady Ochronnej @Guzol1 i @Misiek360 pod dowództwem komisarza Jerzego Drwęckiego - @Wade1051przybyli pociągiem na stację gdzieś na pograniczu polsko-rumuńskim (nasze miasteczko nie miało nazwy, ale łączyło w sobie cechy Kut, Śniatynia i Zaleszczyk). Wraz z nimi przybyły wywiezione z Warszawy zapasy złota i pieniędzy z Banku Polskiego (ten wątek miał pociągnąć Norek, ale w związku z nieobecnością, zadanie to spadło na ministra Becka). Delegacja rządowa obejmowała jeszcze małżonkę Naczelnego Wodza – Martę Thomas-Zaleską (w tej roli Iza), oraz jego adiutanta – pułkownika Tadeusza Munnicha @Vlad. Płk Munnich i kom. Drwęcki mieli za zadanie znaleźć bezpieczne miejsce, w którym rząd mógłby spokojnie odpocząć, posilić się, omówić zaistniałą sytuację oraz zastanowić się co dalej. Prezydent Mościcki miał wygłosić odezwę do mieszkańców miasteczka, zaś marszałek Śmigły przeprowadzić inspekcję garnizonu i nadgranicznych umocnień (jak pokazały wydarzenia, te zadania nie zostały zrealizowane). Po powitaniu na peronie przez naczelnika stacji – Zygmunta Tuszkę @PolishPartizan rząd udał się do gospody prowadzonej przez weterana wojny polsko-bolszewickiej i osadnika wojskowego – Jana Dolinę @Cortes, któremu pomagał w prowadzeniu interesu ukraiński chłop Iwan Kzyla ( @Tomek W jesteś swój chłop ;). Położone z dala od linii frontu miasteczko żyło tymczasem swoim życiem, ubarwionym przez pojawienie się ambasadorów: Francji – dr. Leona Noela @Joachim, Wielkiej Brytanii – sir Howarda Kennarda @Lolek2102 i Rumunii - Gheorge Grigorcea (moja skromna osoba). Porządku pilnowała załoga posterunku Policji Państwowej (w tych rolach Rudi, @Basil pod dowództwem komendanta Wincentego Gabrysia - @daffi), zaś niedalekiej granicy – wojsko i KOP pod dowództwem rotmistrza Huberta Królikowskiego @hubert94 Na poczcie zaś oczekiwał na worek z korespondencją (która zawierała polecenia wymuszające określone interakcje) naczelnik urzędu Kleofas Podgórecki @ogurki. Jednocześnie po drugiej stronie niedalekiej granicy radziecko-polskiej do koszar dotarł oddział 23 Brygady Wojsk Pogranicznych NKWD pod dowództwem majora Fiodora Malenkowa @Grisza1122 z zadaniem zabezpieczenia tej granicy i uniemożliwienia jej przekroczenia polskim wywiadowcom, dywersantom oraz przemytnikom. Granicę rumuńską obstawili zaś żołnierze pod dowództwem porucznika Andreia Bonescu (w tej roli Jurgen). Ewakuowany z Warszawy rząd zaprosił dyplomatów na (zabezpieczoną przez Brygadę Ochronną w gospodzie) naradę, w trakcie której poruszono kwestie wsparcia Wielkiej Brytanii i Francji dla Polski (szczególnie mocno naciskali na amb. Noela marszałek Rydz-Śmigły i prezydent Mościcki). Ambasadorowie przekazali najnowsze informacje dot. zaangażowania Paryża i Londynu, po czym zaczęły się uzgodnienia dotyczące ewentualnego przejścia polskiego rządu i wojska przez Rumunię do Francji. Tu zaczęły się rozbieżności – Polacy chcieli by rząd, wojsko i zasoby Banku Polskiego mogły bez przeszkód trafić do Francji. Amb. Noel miał za zadanie naciskać na Rumunów by doprowadzić do internowania rządu, w celu wymiany go na ekipę generała Sikorskiego. Amb. Kennard dążył do tego by uzyskać od Rumunów wolną drogę dla żołnierzy i depozytów Banku Polskiego. Amb. Grigorcea musiał zaś stać na straży neutralności własnego kraju. Z dala od wielkiej polityki toczyło się jednak zwyczajne życie. Żołnierze polscy, radzieccy i rumuńscy patrolowali granice wchodząc w interakcje (na granicy PL-RO) lub zdecydowanie ich odmawiając (na granicy PL-ZSRR). Ambasadorowie Grigorcea i Kennard musieli zaopatrzyć się w paliwo, by uruchomić swoje automobile, dlatego w tym celu udali się do warsztatu mechanika Lipy Finkielmana @gregorius7, gdzie właściciel poinformował ich o brakach w zaopatrzeniu. Po dłuższej dyskusji udało się jednak „coś załatwić”, pod warunkiem uzyskania zwolnienia celnego w paszportach dla Finkielmana i jego pomocnika – Krzysztofa Boreckiego @Borec. Zwolnienie to było obu mechanikom potrzebne do uniknięcia kontroli na granicy ponieważ, nie dość, że dorabiali sobie jako przemytnicy dóbr luksusowych (z Rumunii) i paliwa (z ZSRR), to tworzyli także miejscową komórkę komunistyczną. Z komórką tą miał nawiązać kontakt agent Razwiedupru – major Władimir Jegnarow @Mekar, który przybył do Polski z Rumunii, pod przykrywką polskiego dziennikarza Władysława Piaseckiego. Jego celem było zorganizowanie siatki dywersyjnej, która miała objąć element komunistyczny. Jegnarow miał także spotkać się z agentami Abwehry w celu skoordynowania działań i wytropienia polskiego rządu, depozytów Banku Polskiego oraz ewakuowanych ze Lwowa archiwów polskiego wywiadu. Archiwa te wywiózł posługujący się kamuflażem bułgarskiego dziennikarza – Rajko Koljewa, kapitan Oddziału II Sztabu Głównego Bolesław Poraj-Kożuchowski @Cress (Michał), który miał je zdać do Sztabu Naczelnego Wodza i nawiązać łączność z pozostałymi agentami O/II. Kontaktem kpt. Poraja była podająca się za nauczycielkę ze Stryja panna Antonina Teitelbaum (w tej roli Anita). Następnie kpt. Poraj miał udać się za granicę radziecką w celu ustalenia dyslokacji wojsk NKWD oraz rozpoznania ich zamiarów (to zadanie nie zostało wykonane). Panna Teitelbaum zaś miała zadania kontrwywiadowcze, w realizacji których wspierała ją pani Marszałkowa. Pierwszym celem dla agentów O/II stała się ewakuująca akta lwowskiego Sądu Okręgowego urzędniczka – panna Janina Masiuk, a tak naprawdę Oberleutnant Margarethe von Losein z Abwehry (w tej roli Dominika), która na stacji zapytała się kolejarzy czy wiedzą, gdzie znajdują się koszary radzieckie? Pracownicy PKP nie mieli takiej wiedzy, ale zwrócili na panienkę uwagę kpt. Poraja, który zajął się działaniami kontrwywiadowczymi. Porucznik von Losein, w międzyczasie nawiązała kontakt z majorem Jegnarowem, który liczył, że uzyska od niej dokumenty dla podszywających się pod bojowców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów radzieckich dywersantów @Seph @Meister. Dokumenty te (fałszywe polskie dowody osobiste i prawdziwe legitymacje OUN przygotowane w wydziale Abwehry ds. ukraińskich), które miały ułatwić dywersantom penetrację miasteczka, miał jednak inny agent Abwehry – Oblt Franz Derre (w tej roli Józef), posługujący się kamuflażem przedstawiciela węgierskich zakładów zbrojeniowych „Manfred Weiss” - Laszlo Emanuela. Por. von Losein nie mogła mieć dokumentów dla dywersantów, ponieważ przyjechała z Krakowa, będącego już pod okupacją niemiecką - o czym świadczyło posiadane przez nią wydanie „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”. Wkrótce potem pani Marszałkowa zobaczyła, że Margarethe von Losein alias panna Janka ma w torebce drugi komplet dokumentów, co spowodowało jej dekonspirację, zatrzymanie przez policję i zastrzelenie podczas próby ucieczki (wg. Daffy’ego). Mjr Jegnarow, który w międzyczasie przystąpił do identyfikacji oficerów, policjantów i urzędników, udał się na granicę i przekroczył ją nie niepokojony przez patrole KOP. Radzieccy pogranicznicy odprowadzili szpiega do dowódcy, gdzie dowiedział się on od mjr. Malenkowa, że uderzenie na Polskę zaplanowano na godz. 3 w nocy, ale miało być poprzedzone akcją (przebranych za bojowców OUN) dywersantów na rozjazdy oraz stację kolejową. Przy okazji otrzymał ulotki propagandowe do przekazania komunistom w miasteczku do dystrybucji. Komuniści w miasteczku mieli zaś własne zadania: Finkielman z Boreckim mieli sabotować dostawy paliwa i gromadzić fundusze (np. poprzez napad na pocztę), a w sprzyjającym momencie chwycić za broń wspierając radzieckich dywersantów, zaś Kzyla, miał przejąć gospodę. Jeden z żołnierzy WP (Figlon junior) miał siać defetyzm, jednak jego dowódcy szybko go nawrócili. Szyki komunistom pokrzyżowało przybycie z Rumunii inżyniera Teodora Meltzera – przedstawiciela rafinerii „Concordia Vega” z Ploesti (w tej roli Robert „Monster”), który miał za zadanie odzyskać długi Finkielmana, za dostawy paliwa, które ten pokrył wekslami oraz podpisać kontrakty na dostawy paliwa dla Wojska Polskiego i/lub Armii Czerwonej. Meltzer udał się do Finkielmana na rozmowy, jednak negocjacje nie przyniosły rezultatu. Nie wiedząc, że trafia w dziesiątkę, zniechęcony postanowił wskazać policji Żyda jako komunistę i w ten sposób zmusić go do oddania 2000 złotych. Finkielman wpadł na ten sam pomysł i wskazał – popadającej w coraz większą szpiegomanię policji – Meltzera jako radzieckiego szpiega, co skończyło się jego aresztowaniem przez żołnierzy i serią brutalnych przesłuchań, w trakcie których ten – po raz kolejny celnie strzelając – wskazał godz. 3 w nocy jako czas radzieckiego uderzenia, co zostało przekazane do Sztabu Naczelnego Wodza i wywołało panikę oraz serię nerwowych decyzji. Nie wiem jak potoczyły się dalsze losy inż. Meltzera. Losu, Bogu ducha winnego, Rumuna nie podzielił za to przybyły tym samym pociągiem belgijski inżynier Philip Walravens (w tej roli Filip) – przedstawiciel handlowy zakładów zbrojeniowych FN Herstal, który miał za zadanie zdobyć kontrakty na dostawy pistoletów i motocykli dla Wojska Polskiego. W tym celu szukał dojścia do polskiego rządu. Finalnie, dzięki pośrednictwu ambasadora Grirogcea, udało mu się zasiąść do stolika z marszałkiem Śmigłym. W międzyczasie ze spotkania w koszarach NKWD wrócił mjr Jegnarow, który na ulicy został zatrzymany do kontroli przez funkcjonariuszy Brygady Ochronnej. W trakcie rewizji znaleźli oni przy nim ulotki, które miał przekazać miejscowym komunistom. Czekista popełnił jednak szkolny błąd i zamiast spokojnie pójść z policjantami na posterunek spróbował ucieczki w trakcie której został zastrzelony. Nie mam natomiast informacji o przebiegu i rezultacie misji Oblt. Derre z Abwehry. Z tego co się orientuję nie zdążył on przekazać dokumentów agentowi Razwiedupru, także radzieccy dywersanci w przebraniach bojowców OUN musieli zacząć misję bez nich. Jeżeli ktoś wie jak poszło naszemu „Węgrowi”, to niech da znać. Podobnie nie wiem jak skończyła się misja panny Teitelbaum. Nie wiem także jak potoczyły się losy radzieckiego dezertera @Ruskizil, który będąc alkoholikiem postanowił przekroczyć granicę z Polską i sprzedać wszystko co wie za flaszkę wódki. Dotarł on na stację kolejową w miasteczku, gdzie kolejarze oddali go policjantom, a ci - agentom O/II, ale co wydarzyło się dalej? Niewykryci przez patrole KOP dywersanci radzieccy przekroczyli w międzyczasie granicę polską i skierowali do miasteczka na spotkanie z miejscowymi komunistami. Nie wiedzieli jednak, że ci otrzymali już od ambasadorów Kennarda i Grigorcea stosowne wpisy w paszportach i udali się samochodem do ZSRR, by podjąć z kryjówki zamelinowane paliwo. Następnie – na zlecenie karczmarza Doliny – pojechali do Rumunii, by przywieźć dobra luksusowe (przede wszystkim szampana), ponieważ ambasador rumuński chciał uczcić dobre informacje, jakie otrzymał na poczcie, do której dotarł telegram z informacją, że rząd w Bukareszcie zgodził się na tranzyt depozytów Banku Polskiego oraz udzielenie gościny lub prawa przejazdu polskiej ekipie rządowej. Tymczasem na spotkaniu ambasadorów Grigorcea, Kennarda i Noela, ten ostatni wskazał, iż rząd Francji nie zaakceptuje obecnej polskiej ekipy – w związku z czym konieczne jest ich internowanie. Dyplomaci ustalili, że przedstawią do podpisu prezydentowi Mościckiemu, ministrowi Beckowi i marszałkowi Śmigłemu deklarację, w której ci – na czas przejazdu przez Rumunię – zrzekną się swoich urzędów. Taką deklarację oficjele krótko przed godz. 3 podpisali. Jednocześnie nieobecność miejscowego aktywu opóźniła akcję dywersantów na rozjazdy kolejowe, co spowodowało przesunięcie godziny ataku Armii Czerwonej z 3 w nocy na 4 nad ranem i wprowadziło konsternację w szeregach Polaków, którzy na rozkaz Naczelnego Wodza ściągnęli znad granicy całość wojska, w celu zabezpieczenia ewakuacji rządu. Radzieckie uderzenie jednak nie następowało, lecz wtedy nastąpił wybuch bomby, podłożonej pod rozjazdy kolejowe przez radzieckich dywersantów, co postawiło polski garnizon na nogi. W pościgu, w stronę strażnicy KOP wysłano patrol w celu jej obsadzenia. Strażnica ta była pierwszym celem Armii Czerwonej. Żołnierze mjr. Malenkowa otrzymali wyraźny rozkaz, że musi zostać ona bezwzględnie opanowana w pierwszej kolejności, przez co zablokowane zostaną połączenia kolejowe Polski z Rumunią. Z tego co się orientuję, to ten bardzo dogodny do obrony punkt, został jednak zajęty bez walki, zaś pierwsze starcia z Polakami nastąpiły już bliżej miasteczka. Informacja o wkroczeniu Sowietów wywołała po stronie polskiej wybuch paniki i masową ucieczkę niemal wszystkich obecnych w miasteczku w stronę granicy rumuńskiej. Po zredagowaniu orędzia do narodu ewakuował się prezydent Mościcki. Swoje posterunki porzucili kolejarze i pocztowiec. Pośpiesznie wyjeżdżał Belg, nawet właściciel gospody Dolina zdecydował się na ucieczkę. Naturalnie granicę mogli przekroczyć jedynie posiadacze paszportów, ale por. Bonescu uznał za paszporty także znaczne kwoty lej rumuńskich, dolarów amerykańskich, funtów szterlingów czy franków francuskich. W ten sposób swoją ucieczkę opłacił m.in. naczelnik poczty Podgórecki oraz kolejarze Tuszka i Sokowicz @Octan inc. Z honorami na rumuńskiej ziemi powitano prezydenta Mościckiego, któremu oddano do dyspozycji pokój w rumuńskim urzędzie celnym, gdzie złożony chorobą radca Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Martin Rychlescu (w tej roli Mrychel) przygotowywał się do ewidencjonowania uchodźców. Część Wojska Polskiego i Policji Państwowej osłaniała odwrót, jednak przewaga Armii Czerwonej byłą zbyt duża i walki zaczęły niebezpiecznie zbliżać się do przejścia granicznego. W związku z tym ambasador Grigorcea zamknął granicę. Polacy znaleźli się w pułapce na ziemi niczyjej i zaczęli ponosić coraz większe straty. To spowodowało interwencję amb. Kennarda, który uprosił amb. Grigorceę by ten wpuścił pozostałych przy życiu żołnierzy i policjantów. Dzięki temu niedobitki Wojska Polskiego i Policji Państwowej z marszałkiem Śmigłym na czele znalazły się w Rumunii, gdzie zostały rozbrojone i internowane. Ostatnim ewakuowanym był funkcjonariusz Brygady Ochronnej - przodownik Jerzy Kwasiborski @Guzol1, który został postrzelony w chwili gdy przechodził pod szlabanem. Pomocy medycznej udzielił mu jednak sam prezydent Mościcki i rumuńscy sanitariusze. W tym czasie w miasteczku władzę przejęli miejscowi komuniści. Iwan Kzyla został nowym karczmarzem, który wylewnie powitał „wyzwolicieli”, rozdając im zapasy trunków z gospody, zaś Lipa Finkielman przystąpił do organizowania Gwardii Robotniczej. Z granicy Sowieci popędzili kolumnę polskich jeńców, która zapełniła cele na posterunku PP, po czym zostawiwszy Polaków pod niewielką strażą, krasnoarmiejcy rozbiegli się plądrować miasteczko. Zaniepokojeni losem polskich jeńców dyplomaci postanowili – korzystając ze swoich immunitetów – udać się w charakterze misji humanitarnej na rozmowy z dowódcą radzieckim, którego wkrótce spostrzegli na głównej ulicy miasteczka: trzymającego w prawej ręce rewolwer, a w lewej butelkę wódki (serio @Grisza1122, to było ikoniczne!). Władający rosyjskim amb. Grigorcea przedstawił mjr. Malenkowowi cele misji dyplomatycznej, jednak nie spotkała się ona ze zrozumieniem i akceptacją. Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta, przez co dyplomaci podjęli decyzję o powrocie do Rumunii. Okazało się jednak, że zostali – wbrew prawu międzynarodowemu – zatrzymani. Interwencje u podoficerów radzieckich, pomimo chęci pomocy ze strony sanitariusza @Mati86, nie przynosiły rezultatu (sierżant Aszigarow @ashigara, chyba z Buriacji, nawet nie mówił po rosyjsku ;). Miejscowy element, zwłaszcza Finkielman, stawał się także coraz bardziej agresywny, w związku z czym dyplomaci zrejterowali za granicę. Jan Dolina pomyślał jednak inaczej i zdecydował się wrócić, by odzyskać swoją gospodę. Myślał, że jako byłemu członkowi Polskiej Partii Socjalistycznej nic mu nie grozi. Przeliczył się – wkrótce po przybyciu do miasteczka został aresztowany (ale przez kogo nie wiem – Robert, daj znać proszę). Tymczasem jeńcy polscy, którzy w trakcie konwojowania usłyszeli, że teraz to się dopiero z wami zabawimy polskie pany! i mogą się spodziewać tortur, spróbowali ucieczki. Nie poddani rewizji przez enkawudzistów wyjęli schowaną broń, zaatakowali wartowników i rozbiegli się po okolicy. Mjr Malenkow zarządził obławę (w trakcie której część uciekinierów została wyłapana, a inna część zastrzelona w trakcie wymiany ognia), zamiast zająć się przygotowaniami do głosowania ludowego oraz przesłuchaniami - mającymi na celu oddzielenie oficerów, policjantów, pograniczników i agentów wywiadu od zwykłych szeregowców. Szeregowcy bowiem, obok cywilów zastanych na miejscu, mieli wziąć udział w głosowaniu dotyczącym wyboru Lipy Finkielmana na nowego burmistrza oraz przyłączenia miasteczka do ZSRR. A co się miało stać z oficerami, policjantami i wywiadowcami? Mieli zostać deportowani na oczach ludności do obozu w koszarach NKWD, reszta zaś niech pozostanie tajemnicą. Niestety tych rozdziałów gry już nie rozegraliśmy ze względu na zmęczenie uczestników po 8 godzinach intensywnej, nocnej rozgrywki, 4 burzach i kilku godzinach deszczu, który rozpuścił nam część scenografii oraz wydatnie zmęczył uczestników. A co stało się z zapasami złota Banku Polskiego i aktami ekspozytury O/II we Lwowie? Korzystając z tego, że amb. Grigorcea zostawił swój automobil otwarty, płk Munnich i kpt. Poraj-Kożuchowski schowali skrzynie ze złotem, walutami obcymi i złotówkami oraz dokumenty wywiadowcze w bagażniku limuzyny, bez wiedzy jej właściciela. W ten sposób trafiły one do Rumunii, ale potem na krótko wróciły do Polski – w trakcie nieudanej misji humanitarnej. Mogłyby tam zostać na dłużej, gdyby dyplomaci zdecydowali się uciec za granicę pieszo. Zawartość archiwów lwowskiej ekspozytury wywiadu mogła być dla NKWD bardzo interesująca, ponieważ zawierała akta personalne (wraz z fotografiami) jej pracowników, w tym kpt. Poraja, panny Teitelbaum, a także wykaz byłych współpracowników PP, na którym figurowało nazwisko… Iwana Kzyli. Mogłoby się więc okazać, że rewolucja zjada własne dzieci. Kpt. Poraj-Kożuchowski starał się zresztą ukryć swoją funkcję wyrzucając przez okno aresztu legitymację oficera O/II, ale znaleźli ją enkawudziści (nie pamiętam kto, ale widziałem ten dokument w rękach Sowietów – @ashigara?). Szczęśliwie udało mu się jednak uciec z aresztu i przekroczyć granicę rumuńską. Widząc sytuację, po godz. 5 podjęliśmy decyzję o zakończeniu gry. Teraz czas na podziękowania – wiele osób przyłożyło rękę do tego, że ta gra się odbyła. Przede wszystkim dziękuję Junior Game Organiserowi – Cortesowi oraz Assistant Game Organiserowi – @arkusz86. Panowie odpowiadali za dużą część scenografii oraz pomagali spinać i korygować wątki scenariusza. Razem też działaliśmy na miejscu. Podziękowania kieruję także w stronę @Bullet 83 i @Foorman, @DBWReserve, @Grzyb_676 et consortes, Gregoriusa i Borca, PolishPartizana i Octana oraz Arka, Jurgena, Chochela i Mrychla. Panowie, bez Was i Waszego wkładu ta gra nie mogłaby się odbyć, a lokacje takie jak przejście graniczne, stacja kolejowa, poczta, warsztat samochodowy, rumuński urząd celny czy koszary KOP nie powstałyby. Wyrazy wysokiego szacunku kieruję w stronę WSZYSTKICH graczy, którzy zechcieli wziąć przeżyć tą przygodę – zarówno fabularnych, cywilnych, jak też mundurowych. Bez graczy wcielających się w rolę szeregowych żołnierzy (wszystkich stron) nie udałoby się nam stworzyć nastroju nerwowego oczekiwania i – choć strzelania było mało – to mam nadzieję klimat i napięcie towarzyszące służbie granicznej Wam to wynagrodziły. Na osobną pochwałę zasługuje stylizacja wszystkich oraz styl gry. Było relatywnie niewiele momentów wymagających interwencji moderacji, a zgłoszeń dot. terminatorki nie słyszałem wcale. Do krytyki niektórych elementów gry odniosę się w następnym poście, tu już i tak wyszło bardzo długo. Zdjęć niestety nie mam, bo padła bateria w moim aparacie. I tak kończymy cykl „Bitwy Polskiego Września”. Ze zmęczenia zapomniałem publicznie wręczyć po podsumowaniu baretek „Defence Medal” za cały cykl BPW, zatem proszę osoby, które ich nie dostały, a wzięły udział we wszystkich grach cyklu o PW (Arkusz, Ashigara, Gregorius, Guzol, Joachim, Meister, Mękar, Misiek, Seph, Vlad, Wade). I – tu piszę do wszystkich - dajcie znać proszę czy wrócilibyście nad granicę? Może znów polsko-niemiecką, w ostatnich dniach sierpnia 1939 r.? Z Panem Bogiem.
-
Aktualizacja kalendarza: 2024: Za nami: 1. "Zduńska Wola 1914" - Kromolin Stary k. Zduńskiej Woli, 2 marca (sobota). 2. "Market-Garden" - Ścinawa n./ Odrą, 20 kwietnia (sobota); 3. "Market-Garden" - Kuty (Słowacja), 10-12 maja (piątek-niedziela); 4. BPW: "Kresy w Czerwieni" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 25/26 maja (sobota/niedziela); 5. "Pacyfik! Tarawa!" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 8 czerwca (sobota). Przed nami: 1 . "Szlakiem Ho Chi Minha"- Niegoszowice k. Krakowa 21-23 czerwca (gra w sobotę 22 VI); 2. "Bad Land" - Chojne/Borzewisko k. Sieradza, 24/25 sierpnia, sobota - niedziela 3. "Linia Gotów - Ankona 1944" - Julianówka k. Mińska Maz., 7 września (sobota); 4. "Warschau 1944 - Bezirk Czerniaków" - (Czechy), 20-22 września (piątek-niedziela); 5. "Dom Pawłowa" - Raszówka k. Legnicy, 5 października (sobota); 6. "Granville 1945" - Strońsko k. Zduńskiej Woli, 16/17 listopada (sobota/niedziela); 7. "Bolimów 1915" - Borzewisko k. Sieradza, 7 grudnia (sobota).