mer
Użytkownik-
Posts
461 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mer
-
Jak żyję, tak jeszcze nie widziałam czegoś podobnego. Słudzy Her Majesty nie lubią hamerykanów, a szkoci mają wręcz alergię na amerykańską armię. MOŻE ktoś z brytoli poszedł na wymianę z kumplem jankesem, ale z tego co widzę, to Ci już biegają w nowszych cudach. ps. Herbata bez mleka jest nazywana... "Black Tea", mimo, że nie jest czarna. Herbata z mlekiem wygląda jak ICH kawa, ale nie śmierdzi jak ICH kawa.
-
:) Przyznam się, że taki pagon to nie głupia rzecz. Ja pierwszy raz zetknęłam się z tym w kadetach, to rada byłam. Mianowicie, ogladając filmy "wojenne" [te starsze] zawsze trudno było mi sobie wyobrazić, jak u diabła przy swoim wzroście mam dojrzeć pagony tam wysoko na ramionach? Tak więc rada byłam, że jak spotkam człowieka-górę z głową na szóstrym piętrze, to nie będe musiała biegać za drabiną albo wysokim stołkiem, aby jego stopień "odczytać" zapisany obrazkowo. U mnie w batalionie oficerowie i podoficerowie noszą stopnie na owym "pagonie na klacie" [taki sam pagon na kurtkach]. Na szczeście są bardziej przywiązani do barw batalionu [niebieska szkocka krata] niż do tego dzikiego kamuflażu dpm, więc odczytanie stopni jest super-proste. Jeśli stopień [szyty na złoto, a nie daj goshe na czarno :/ ] szyty jest na dpm\ie - wtedy trzeba się wpatrywać. Pagon na klacie wygodny, bo gdy przyjdzie założyć oporządzenie [albo musztra z L-ką - nie cierpie tego karabinu] - standardowych pagonów nie widać [chociaż i tak nie powinno ich być widać - a i tak przeszkadzają. O taki pagon można zaczepić sobie kubek z uchem, jak idzie się na stołówkę, albo też... rękę w bandażu. Na wariata znaleźć krówkę-zabawkę i przez ten pagonik ją przewiesić [widziałam na włąsne oczy]. Poza tym melduję, iż pagon w niczym nie przeszkadza i nigdy sam się nie odpina. Tyle mojego wypracowania dla Ciebie pozdro mer ps. Przykłąd ładny, ładnie salutuje, pagonik upięty, ale za ten kołnierz dostałaby po głowie. W Armii Brytyjskiej rwią punkty za niewypolerowane buty i niezaprasowany kołnierz :]
-
Moja własna definicja odnośnie angolów [i ogólnie brytyjczyków] oraz nie wiele lepszych amerykanów: Naród(u), chodzący z zamkniętymi oczami, obijający się o ściany. Jak coś się wydzarzy to jest wielkie "Oooo...!" Nie ma co się nad nimi pastwić. Mojej ciotce w usa pokazywali, że pod kranem myje się ręce, a ja w Angolowie widziałam po tysiąc razy scenę typu "Uczeń pyta nauczyciela "Gdzie jest Polska?",a nauczyciel nie wie". Czasami są głupsi od nas :D
-
PLCE w OD lub OG - jak kto woli. Każda część oporzedzenia jest z "innej parafi". Po moich przeróbkach jest pas główny. Zamieniłam olbrzymią, plastikową i niepraktyczną [ dla mnie ] klamrę, na metalowe klamerki od working belt [na wzór pattern 58] - i dobrze jest. Całe oporządzenie prosi się jeszcze o bungee - i będzie fajnie. Tutaj uzupełnienie PLCE - pojedynczy Bergan Side Pouch [jeśli mnie pamięć nie myli] w roli Day Sacka, gdzie nosi się inne graty. Bergan akurat w OD/OG, szelki w DPM'ie - niestety. Musiałam jeszcze sobie sprawić dodatkowe "straps", bo nie było jak połączyć Yoke i Side Poucha u dołu. Ten zestaw "tymczasowy".
-
Jeszcze wtrące swoje trzy grosze. Gdyby owe Stowarzyszenie dobrze zorganizować, byłyby korzyści nie tylko dla samych członków, ale dla miast, organizacji, dorosłych instruktórów - i ogólnie państwa. Dla państwa zawsze dobrze jest mieć trochę bardziej zmilitaryzowane społeczeństwo. Przynajmniej nie takie, gdzie wielu młodych chłopców najpierw marzy o woju, a potem, gdy sa młodymi mężczyznami - na samą myśl szczą ze strachu po kostkach. W Szkocji, co się wspomni o armii, albo ACF, to zawsze jakiś szkot powie "O, ja byłem w armii, takim to a takim batalionie i byłem na misjach tam i tam" lub też "Mój ojciec/brat/syn/dziadek jest/był w armii" - i wcale przy tym się nie krzywią, lecz mówią z dumą. Ale nie o tym teraz. Dla państwa dobrze jest mieć trochę bardziej militarnych cywilów - którzy wiedzą, gdzie kolba, a gdzie lufa w karabinie. Bo NIGDY nie wiadomo. Dla miast i społeczności - kto myśli jeszcze dzisiaj o weteranach z AK? Albo powstańcach? Biedne "dziadki" patrzą na mur cywilnych szczeniaków, z których większego pożytku nie ma. Gdyby trzeba było - kto ich zastąpi? AK-owców? Wojsko, które nie jest stać na strzelanie? W UK każdy członek ACF lub armii może wpisac na swoje CV, że był/jest członkiem armii/ACF. Taki potencjalny pracodawca, czytając o tym, wie już, że ta osoba jest zdyscyplinowana, ma trochę lepszą kondycję, pierwsza pomoc i DOWODZENIE ma w małym palcu. Niezłe atuty na CV, prawda? Miasta mogą organizować eleganckie parady, a potem chwalić sie "Patrzcie, mamy TAKICH ludzi, w naszym mieście COŚ się dzieje [dobrego]". ACF nie tylko maszeruje na pradach, biega w polu, albo czyści swój budynek. Wykonuje też zwykłe, charetatywne roboty - jak np. roznoszenie listów z tutejszej przychodni NHS'u itp. Chciałabym, aby coś własnego powstało w Polsce, żeby można było być dumnym, i żeby nie było takich durnych afer i pałowatych gęb na zdjęciach, jak z Młodzieży Wszechgłupiej. I chętnie bym się przyłączyłą do Tworzenia czegoś takiego. pzdr. mer
-
Znudzenie zakrawa się na przestępstwo. Tam właśnie. Znam takich, co na zwykłym osiedlu w Angolowie, znudzeni, wkradali się do samochodu, jeździli w nocy jak szaleni po uliczkach, aż go benzyna się nie skończyła. Potem zostawiali albo często podpalali. Co do tych Gothów, kojarzy mi się to z słowem "gothic", i tymi ludźmi: Na monumencie obok Waterstone, w Perth, po południu [szczególnie zaraz po szkole] ZAWSZE siedzą "Ci czarni". Tj. młodzież, która ubiera się tylko na czarno o bowiesza tymi wszystkmi łańcuchami i naszywkami. Trochę hałasują, śmieci zostawiają tyle, jakby ktoś w szaleństwie zawartośc kontenera porozrzucał. Poza tym to duża banda tchórzów. Wystarczy na nich iść w piątke murem i uciekają panicznie jak zwierze od ognia. Są nawet niegroźni.
-
O owej komórce....hmm... to miałam na myśli dla młodzieży - bo co to szkolić i ganiać pełnoletnich, którzy równie dobrze mogli by pójść do wojska. Małoletni zaś mogli by zobaczyć, CO trzeba zrobić, CO trzeba przejśc i JAK zasłużyć na to, by być powiedzmy "honorowym" wręcz człongiem organizacji ASG. Poza tym, podniosłoby to poziom samych strzelanek. Byliby prawdziwi przywódcy, bardziej wiarygodne "działania" [niż skakanie jak zajączek od kamyka do kamyka], i najważniejsze - ZASADY BEZPIECZEŃSTWA własnego i kolegów z plutonu/kompani - już tutaj nie mówię o samych okularach ochronnych*, ale żeby mieć broń zabezpieczoną i nie trzymać palucha na spuście! Wtedy drużyny byłyby bardziej zgrane - osłanianie siebie "odruchowo", bezpieczeństwo "odruchowo" itd. Po prostu nie wyobrażali by sobie, że można to robić inaczej [czyt. beznadziejnie]. okulary ochronne - żeby przyzwyczaić kadeta, że noszenie okularów ochronnych jest tak samo ważne, jak dla żołnierza hełm na głowie - wypadałoby ich szkolić cały czas w tych okularach. Potem zakładaliby je odruchowo, a ktoś bez nich wyglądałby dziwnie conajmniej jak ufo. btw: Gdzieś czytałam, że jednolite umundorowanie, oporzadzenie i w miarę możliwości broń ma sens - grupa tak samo myśli i działa. Trochę się nad tym zastanawiałam i doszłam do prostego wniosku. Gdyby zebrać takich samych cywili, ale różnie ubranych, i kazać i przeleźć przez płot. Chłopiec w białych adidaskach na pewno by tego nie zrobił. Ubrudził by sobie butki. Pani w szpilkach też nie. Oczko na rajstopkach by poszło. Pan w krawacie musiał by zdjąć marynarkę, krawat i podwinąć rękawy czystej koszuli. Bezdomny przeszedłby przez dziurę w płocie. Itd. itd. Po to właśnie byłoby m/w ujednolicenie mundurów - a prościej mówiąć - w ogóle wprowadzić MUNDURY [czasem nie archaiczne mundurki harcerzy] i but wojskowy. Nam, kadetom zawsze każą czołgać się w: - fantastycznie mokrej trawie - albo w deszczu Nigdy na to nie mam ochoty, z wychuchanymi butkami i zaprasowanymi kantami. Ale do cholery, po to dali mundur, aby robić "takie" rzeczy i oszczędzać cywilne łachy.
-
Można byłoby wykorzystywać byłych wojskowych, np. Ci, co z zawodowego poszli na emeryturkę. W ogóle byłych wojskowych, którzy mają trochę więcej pojęcia o wojsku, niż tylko wieczne sprzątanie i przycinanie trawnika nożyczkami. Co kolwiek by się nie zrobiło, wymagało by ujednolicenia - np. zasady nauki, stopnie, mundury, intruktorzy i oficerowie itd. Dużo, duuużo pracy, i jeszcze kasa z rządu [najlepiej ministerstwa obrony narodowej]. Ale przy obecnych rzadach słabo to widzę, bo są bardziej zajęci okradaniem narodu, niż inwestowaniem w cokolwiek innego, niż ich własne konta bankowe i domy. Prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie, niż zobaczę militarne ASG w Polsce, z prawdziwego zdarzenia. A jak się pomysł spodoba w rządzie, to się doczekamy. Militarnej Młodzieży Wszechgłupiej. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce wszystko tak trudno jest zrobić. :? Zrzucili Cię na spadochronie na dzielnicę arabską? Czy wyobrażasz sobie brytyjczyka bełkoczącego coś po angielsku, z białą "gębą"? Hindusi, to też BRYTYJCZYCY. Jak na razie, polacy są NAJWIĘKSZĄ tutaj grupą etniczną [a ilu nas jest? Na pewno nie więcej, jak 1.5 ml]. Brytoli, takich czy siakich, jest 60 mln. Ale nie no, jasne, nie zobaczysz wielu brytyjczyków. :? Oczywiście. Londyn to jedyne miasto w UK. Poza Londynem nie ma już nic. A na dalekiej północy jest Szkocja, i Higland, gdzie ostatnim przejawem cywilizacji jest miasto Invernes - fantastyczne za*****. Ale w Highlandzie wielu nie ma ludzi, bo to góry do diabła. Szkocja jest słabo zaludniona, w przeciwieństwie do Anglii. W Anglii mieszkałam w "mieścinie", która liczyła sobie 70 tysięcy mieszkańców. Z tym się zgodzę. Uważam też, że im dalej na południe UK, tym więcej "ciemnych" nierobów. Chciałabym zobaczyć, jak zwykła polska policja robi obławę. Gdyby zapewniono im czołgi, to może by przyjechali. Zupełnie inne. I nie ma co mierzyć UK polską miarką. Z drugiej strony, wypadałoby "posłać" co niektórych do Polski [szczególnie szczeniaków], na okres zimowy - niech będzie 3 miesiące. Dostaliby taką szkołę zycia, że po powrocie całowaliby ziemię jak papież.
-
Tu się nie zgodzę. Żadne tam obozy dla wypierdków. Chciałbyś tam się z nimi "mordować"? Nawet, gdybyś ich wyszkolił, to i tak będa chodzić jak pieski renowane TYLKO przy TWOJEJ nodze. Wystarczy, że wstąpią do kadetów. Tam krzycza, tam jest trochę musztry i co? Uciekają po pierwszych 2-3 godzinach [po 15 minutach mają dość], bo nie ma SAMOWOLKI i pyskowania, tylko rozkazy i kawałek dyscypliny. Nie podniecaj się tak tym, że są agresywni. Brytole naprawdę mają inną mentalność od nas, słowian. I to, że np. tak nie kradną, to tylko dla tego, że... im się nie chce. A w tym mieście, zgaduje, musi być niewystarczająco dużo policji. "Gangi" i krętactwa są tylko tam, gdzie nie ma dużo policji. Zobaczą policjanta, to chodzą jak trenowani. Pokażą w zęby, to w kajdany i do aresztu.
-
Ba, ale jasno [mnie przymroczyło, gdy to pisałam :) ]. Mam podobną instrukcję, z książeczki "A soldier's pocket book" [polecam brytofilom - równie trudno nabyć, co przewinąć ten pasek 8-) ] Oto ona: >instrukcja< Patrząc na powyższą, lub Twoją, i robiąc wszystko, co pokazane na tych obrazkach, miałabym potworne trudności [tym masz instrukcję w wersji "odpięty klipsik" - czyli jeszcze trudniej x_x ]. Może "czytając" wszystkie trzy, coś się komuś uda. Nie ma to jak nauka na żywo.
-
Sto lat temu napisałam, że posiadam obrazkową intrukcję, jak przewijać pasek w brytyjskim L85A1. Z miejsca uprzedzam, abyście panowie i panie nie próbowali na łapu capu byle jakim paskiem do broni to zrobić. Oryginalny pasek oraz jego "przewijanie" jest dosyć... nietypowe. Ostrzegam także, że jeśli nie robi się tego co najmniej raz na dwa miesiące, to szybko wylatuje z głowy. Co gorsza, jeśli popełnisz przy przewijaniu choć JEDEN błąd, możesz być pewny na 200%, że karabin z paska Ci...spadnie. A przecież nie o to chodzi. Więc nie popełniajcie błędów całego pokolenia rekrutów w ACF :) Oto instrukcja [mojego autorstwa, specjalnie dla brytofilów z WMASG, szczególne ukłony dla Duncana] >1< >2< >3< >4< >5< Powodzenia, panie i panowie. Ew. pytania i sugestie [jeśli takie się znajdą] - pisać bezpośrednio do mnie. pzdr mer
-
Pięść [rękawica-pięść?], to jedynie kojarzy mi się z pewną...hmm...dywizją? Tak, chyba dywizją zmechanizowaną [zmotoryzowaną? :? ]. Była nawet w Polsce na manewrach, rok temu, obecnie - zdaje się - w Iraku...
-
Powinien wrócić do przodu. Jeśli zostaje "z tyłu", to firma zrobiła drugi już kit w tej replice.
-
Zanim to naszyjesz' date=' dowiedz się, co te znaczki kwiatki-kółka-pieski-kotki znaczą. Może się okaże, że coś, z czym nie chciałbyś mieć nic wspólnego, nawet, jeśli ograniczałoby się to do noszenia tejże naszywki na kurtce. Generalnie naszywki - tego typu - naszywa się na rękawy - lewy, lub prawy [m/w tak samo, jak np. 101 lub 82 dpd z IIWŚ']. Nie mam bladego pojęcia, od czego to zależy, aby naszywka była na lewym lub na prawym rękawie. Zauważyłam tylko, że różnokolorowe kwadraty noszą spadochroniarze brytyjscy - na ich prawym rękawie. Brytole nie zwracają aż takiej uwagi na naszywki kompanijne/pułkowe/dywizyje jak hamerykanie. Toż to ja widzę po własnej kompani, jak potrafią chodzić całymi mięsiącami bez naszywki - niebieska tarcza, z dwugłowym ptaszyskiem i tarczą. I jest dobrze. Naszyj sobie na lewy rękaw małą Union Jack.
-
Nope' date=' chyba nie do końca "pasek jak pasek" - zauważ, że pasek składa się... z 2 pasków. Jeden jest krótszy, drugi dłuższy - szczepiane są z tym "fast-coś-tam" [fast-click?']. Mam instrukcję, obrazkową, może wy coś rozczytacie, ja nie potrafię, ja byłam uczona inaczej. ps. dajcie mi na wymianę skany Komandosa w zamian :P
-
Bo tak jest w prawdziwej L'ce. :| Nie tak szybko, Bolt Release jest odpowiedzialny, aby "working parts" [czyli z zewnątrz cocking handle, wewntąrz sprężyna i cała reszta] wróciła na swoje miejsce. To, co nazwałeś "zablokowaniem rączki" [cocking handle], nazywa się Holding Opening Device [nie ma na to skrót] Do zwolnienia używa się bolt release [czyli taki niby okrągły zielony guzik po lewej stronie L'ki]. Jeśli firma zrobiła tak, że po ponownym naciśnięciu Holding Opening Device cocking handle wraca do przodu - to odwaliła niezłą kichę. BTW. Owe trzymanie się cocking handle w miejscu, jest używane tylko do NCP - czyli, gdy "sprawdzasz broń" czy nie jest załadowana i bla bla bla, lub na strzelnicy... ...lub też gdy jesteś parszywym szczęściarzem, i broń Ci się zacina :twisted: W oryginale, łuski lecą Ci prosto w twarz, jeśli strzelasz z lewego ramienia. Toteż, jedną z charakterystycznych cech L'ek jest to, że strzelać z niej można z tylko prawego ramienia. Kiedyś widziałam na fotce L'kę [replikę] firmy TA, albo Star... nie pamiętam dokładnie. Jedynie pamiętam to, jak byłam zawiedziona, gdy dojrzałam, że broń jest... plastikowa i widać to z daleka. Szkoda szkoda. To tyle odemnie. pzdr mer
-
Uczepię się paska - nie wiem' date=' czy był razem w pudełku z gunem, czy też nie, ale : 1. to nie jest ten pasek 2. paski do L'ek są zupełnie inaczej "przewijane" czy jak kolwiek to nazwać, co za tym idzie... 3 ... tradzisz jedną z dwóch możliwych opcji użytkowania paska do broni. Na ebayu widziałam za psie pieniądze oryginalne paski do L'ek. http://www.guay2.com/L85IMGS/index_7.jpg Patrząc na "to coś okrądłe" czym jest cocking handle, dochodzę do wniosku, że do L85A1 - czyli gniotsia i łamiotsia od samego spojrzenia. Ciekawie, czy podobnie jest z repliką :twisted:
-
Nope. Nie wiem, jak szminki, ale pewnie tak samo, jak ich bracia z pudełeczkach z lustereczkiem - mają swój fabryczny zapach, który skojarzy Ci się tylko z "kremem maskującym" który ma dbać o to, abyć nie dostał między oczy i zachowywał Twoją twarz zdrową ... w konńcu kremik produkowany przez firmy kosmetykowe :lol:
-
Ja tego nie cierpię. I krem maskujący ma swój charakterystyczny zapach, i cały czas go czuję :? ?Najgorzej w upały, gdy twarz się poci, i trzeba wysmarować ją jakimś tanim olejkiem, a potem na to camo. Okropna mieszanka zapachów i to z własnego ciała, pod samym własnym nosem :lol:
-
Nam próbują wyrobić z tego jako odruch. Jak mamy opeer, dlaczego wyczyściliśmy twarze, to pierwsze, co robimy, to - sięgamy po pudełeczko z farbą maskującą, otwieramy je i... oglądamy swoje boskie, blade twarze w nieprzyjemnym odcieniu zieleni [pozostałości wytartej farbki/kremu]. Potem widowiskowo i podobnym wrzaskiem, co starszym stopniem, krzyczymy, że patrz, tu na uchu zostało się tyle fabry, że wystarczy, i niech się odczepi. Koniec końców maskujemy się na nowo, a wulgaryzmy latają pod nosem aż miło :P Mazanie twarzy farbką ma taki plus, że specjalnie brudu nie widać :lol: Co do "taktyczności" - śmieszni są Ci, co tak się bawią TAK taktycznie, że tylko aby czasem... nie zabrudzić spodni. Albo oporządzenia. Łapki czyste, i pokrowiec na hełmik też. Och, ach, spodziewają się "taktycznej inspekcji"? :lol:
-
- latarka kątowa, Web-texa, ze zmiennymi filtrami i zapasową żarówką. - nakolanniki Vipera - przerobione zapiecia na rzepy - tj. dają się zapinać na mniej "byczą" nogę. - komplet DPM - koszula '95 oraz spodnie '95 - drugi komplet w praniu [kontraktowe] - pas przy spodniach, to pistol belt. - panterka WP wz.93 - na pewno dobrze wszystkim znana. Ale ale! Miniaturkowy rozmiar, na wzrost 163cm i klatkę 83 cm. Ja bym chętnie dodała po 2 centymetry :D Też trochę po moich przeróbkach. Poodrywałam w diabły wszystkie guziki przy kieszeniach, i poprzyszywałam ręcznie rzepy. - bush hat [jedna z lepszych kopii, kupione na eBayu] - Soldier '95 Combat Jacket Rip-stop w DPM'ie... - ... oraz w kamuflażu desert. - nie za bardzo widać, ale nastepny komplet - spodnie i koszula w desercie - bush hat w desert camo - oraz beret szkocki o odznaką BW. Nie kompletne oporządzenie PLCE w OG - wszystko kontraktowe, ale każda poszczególna cześć ma datę produkcji z innego roku i jest z innego kompletu oporządzenia: - pas z przerobioną klamrą [widać na pierwszym zdjęciu] - odłączyłam w diałby tą plastikową klamrę [większej już chyba stworzyć nie mogli], i wcisnęłam na pasek zapięcie od...working belt, tego do spodni. Ale jest o niebo lepiej. - szelki Yoke - double ammo pouch z tymi przeklętymi przegródkami w środku. To chyba taki bicz na tych, co noszą w tych ładownicach wszystko, co nie jest magazynkiem. - 2 x Utility pouch a w nich: - tymczasowo manierka z kubkiem [Web Texa] - mess tin - a w niej pozostałości po 24hr Ration Pack, zapałki, camo do twarzy, oraz Hexi cooker - kuchenka polowa. To by było na jakiś czas tyle. Nie wiem tylko, dlaczego jedno Utility Pouch wyszło bardziej "brązowe", niż zielone - jakie jest w rzeczywistości. Może złe światlo.
-
Generalnie tylko po spaniu, bo wtedy - naturalna sprawa - wszystko wyciera się o Day Sack [ jeśli traktuje się ten plecak jako poduszkę pod głowę ]. W kadetach, to nawet 3 i 4 razy, ponieważ...jak tylko może, to się czyści. A buty brudem zachodzą :twisted:
-
Ych, tak, dzięki. W temacie nie pytam o porady "jak malować twarz farbą maskującą", lecz "lubisz, nie lubisz". Camo-Tech dosyć trudno zmyć. Np. twarz trzeba umoczyć w wodzie, potem wycierać camo za pomocą papieru [najlepiej toaletowego, bo idzie w dużej ilości], a żeby skóra nie wyglądała wciąż "dziwnie zielono" - mydło, woda i gąbka. Samymi dłońmi za cholerę się nie zmyje. W terenie, gdzie nie ma takich luksusów jak ciepła, bierząca woda, gąbka mydło i pachnący ręcznik, używa się "cywilne" wilgotne chustki w specjalnm opakowaniu, aby nie wyschły. Tak, czy siak, nie cierpie tego. :P A już sczególnie dziewczyny z makijażem. :lol: