Ja na razie jestem bez broni, no ale popatrzmy.
1. Buty - wiem tylko tyle, że dostałam je od żołnierza, który sam służył w woju brytyjskim przez 25 lat i schodził kawał świata. Na wkladkach do butów była data produkcji - 1985 rok. Nie wiem, czy faktycznie używał je od tamtego roku, ale to chyba wątpliwe...?
2. Siatka maskująca w roli "legalnego szalika" - innymi słowy, nie czepiają się o to.
3. Beret szkocki wraz z aluminiową oznaką mojego batalionu - The Black Watch. Jeśli kiedyś wam wpadnie w ręce - to kupujcie używany, bo nowy to tragedia. Po założeniu go na głowę wygląda się jak grzybek - dużo starań kosztuje "ułożenie go regulaminowo".
4. Bluza - nosimy tylko w jesień i zimię.
5. Soldier 95 Combat Jacket Rip-stop. Dobra kurta.
6. T-shirt oliwkowy.
7. Manierka US - jakaś podróba. O ile pokrowiec jest jak nowy, o tyle sama aluminiowa manierka jest strasznie zdezelowana - ale nadaje się do użytku. Kupiłam ją w Anglii na carboot'dzie za 50 pensów. Kobieta, która to sprzedawała, nawet nie wiedziała, ile za nią za wołać :)
8. Soldier 95 Combat Trouser - najwygodniejsze spodnie, jakie miałam okazję nosić. Świetne kieszenie.
9. Pistol Belt oliwkowy - firmy Web-tex . Kupiłam na carboot'dzie za Ł5 - oczywiście przepłaciłam, w sklepie był o połowę tańszy.
10. I znowu - Soldier 95 Combat Jacket Rip-stop - tym razem w desert camo.
11. Soldier 95 Shirt. Jedyne, co można uznać za wadę to fakt, iż koszulę tą [tak samo, jak t-shirt] trzeba wpuszczać w "spodnie". Czyli, zanim przejdzie się do załatwiania potrzeby fizjologicznej, czeka wszystkich cała procedura "ściągania gaci" - a gdy już się skończy to, co chce - czeka następna procedura "ubierania się". Jest to trochę upierdliwe.
Wszystko oprócz pasa pokazanego na zdjęciu [dali mi inny, ale ja wolę swój - o to też mordy nie prują], manierki i "szalika" - to własność Armii Brytoli, która wspaniałomyślnie obdarowała mnie tym wygodnym wdziankiem. :)