Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

mer

Użytkownik
  • Posts

    461
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mer

  1. Właśnie nie, nawet dalej je fasują, np. patrz zdjecia, co zabierają obecnie żołnierze do Iraku. Powiedziałabym, że jak dla mnie niespodzianką jest, że ktoś nosi jeszcze inne, starsze wersje. Zróbmy wyjątek dla spadochroniarzy, snajperów i boskich gości z RMC.
  2. Ktoś już mnie o to pytał, a dokładniej o amerykańską patrolówkę w... brytyjskim DPM'ie. Nie, nie ma. Jeśli podoba Ci się coś innej armii (a nie ma tego na rynku w DPM'ie) jest prosty sposób - zdobądź to w OG/OD/oliwce/khaki. :D Podpisuję się pod tym, co napisał Duncan, i dodam, że nie używa się już owych czapek z daszkiem i nausznikami. Widziałam ostatnio Lanca w takiej czapce, ale wiem skąd ją miał - rok temu, kompanijna maskotka [pluszowy tygrysek] została zmilitaryzowana i dostała taką czapkę. Owy Lanc miał się opiekować maskotką i jak można zgadnąć - tygyrysa podrzucił innym, a sobie zagarnął czapkę [sprytnie, co?]. Ja i mój kolega miałam kiedyś wyfasowaną super-starą kurtkę polową [zapinana na metalowe klipsy!], i oboje znaleźliśmy taką czapkę w kieszeniach kurtki. Od tamtej pory jestem przekonana, że do kurtki były dodawne czapki.
  3. To miała być dla mnie alternatywa, po kadetach. Bycie insturkotrem tam, to już nie to samo, a szkoda jednak żeby mi wiedza poszła w niepamięć. Tak i nie. Z jednej strony piszę o tym, na czym się znam bo nosiłam [z amerykańskiego sprzętu, to mam spodnie BDU w woodlandzie oraz miałam junglke boots, które sprzedałam]. Z drugiej strony to jest coś w rodzaju "No dobra, a może teraz coś innego niż US Army i RMC?". Bo się zapłaczę. Od tej chwili, jeśli zobaczę grupę ASG, która jest nie tylko zgrana, ale działa taktycznie "od ręki", to długo bedę przecierać oczy z niedowierzania, a potem umrę z zachwytu.
  4. Nie trzeba. Złośliwości też nie. To nie można wysłać IC [dowódcę] drużyny do drugiego IC, aby się dogadali co i jak? Dowodzenie całą kompanią to nie lada sztuka, ale łatwiej po prostu dogadać się z dowódcą innej drużyny, na zasadzie co i jak, co robimy, a co zrobią oni. Tak więc przepraszam, że tak to zabrzmiało, bo nie miałam na myśli szydzenia. Poważnie, było to to czyste zdziwienie. A "uczepienie się" palenia na zasadzce albo hej-ho marszu na przeciwnika - opisałam to, co mnie najbardziej zaskoczyło, i w ogóle opisałam to, żeby nie było, że zmyślam, albo nie jestem w stanie podać konkretów. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że zdziwiła mnie inna rzecz. Np. strzelanie się. Jedni strzelali, a inni chodzi tak, jakby "był już koniec wojny", ale jeszcze go nie było. To przez zamieszanie, czy brak organizacji właśnie od strony Szwedów, gdzie nie było wiadomo, kto do kogo strzelać nie powinien? Co do Berget - może zmylił mnie fakt/domysł, że skoro taki duży zlot/strzelanka, do trochę na poważniej, niż np. strzela się kilku początkujących w lasku za płotem. ...i widocznie z tym pomyliłam ASG. Tak więc, żeby więcej już tutaj nie śmieciła, przepraszam panów, jeśli uraziłam. Nie jestem wybitną wielbicielką towarzystwa męskiego, ale na tym forum jest całkiem miło [dla tego też tutaj przesiaduję]. I prosiłabym, aby zatrzymywać dla siebie wymyślone teorie na mój temat.
  5. Nawet zabawa nie jest czasami IIWŚ, albo od biedy samym D-Dayem, gdzie na Omaha żołnierze podpierali się Garandami jak kulami. A potem z nich strzelali.
  6. Nawet z zabawie nie umieszcza się strzałek "Halo! Jestem tutaj!". Dla mnie marnowanie siły i środków to kupowanie tego wszystkiego za nie małe przecież pieniądze. Tutaj znów coś się pomieszało. A może mi pokażesz wycinek tekstu, gdzie chełpię się że jestem Szkotką? To premier Szkocji powiedział, że Polacy w Szkocji mogą się czuć Polskimi Szkotami, ale ja się tak nie czuję. Ja mam po prostu sympatię do tego narodu, co nie znaczy, że zapominam, że jestem Polką. I nie bawię się w "TA" - raczej w ASG bawi się w kogoś, kim nie jest. Np. Ty. Strzelaj dalej, z nieprzeładowanym karabinem. Czy ja wspomniałam o warunkach bojowych? Chociaż racz zauważyć, że nawet Szkoci noszą berety z krwiście czerwony hackle w warunkach bojowych [chyba leander zamieścił takie zdjęcie tutaj na forum]. Aby otworzyć Dust Cover, nie trzeba pociągać suwakiem. To samo mają kadeci [nie wszyscy pracują - instruktorzy, owszem]. Nic nadzwyczajnego. Nie sądzę. Dla mnie opakowanie od ASG, wszystkie grupy [z naciskiem na marines]: trzeba mieć to to to to, a od kuchni wygląda to słabo. Nie rozumiem w tym momencie, po co te wszystkie zapewnienia, że grupa się szkoli [w jakim zakresie...?], a następnie sprawozdania ze strzelanek, że ktoś tam zachował się profesjonalnie. Czyli jak? Po użyciu granatu dymnego poszli "do walki" zamiast siedzieć w dole bo nic nie widać? Co rozumiesz przez pseudowojskowość? To była porównanie. Nie chodziło o to, czy wolno czy nie, bo przecież ani jedno ani drugie nie jest zabronione, tylko o to, jak to wygląda. Takie ciężkie do pojęcia? Ja nie czuję się DUMNA tylko mówię, jak jest. A złośliwe odpowiedzi na to - zgaduję - pochodzą na to, że idzie to wam w pięty. Co to ma do airsoftu? Och, rany, a to, że w tym temacie ktoś napisał "jest się zmęczonym po 5-6 godzinach tachania karabinu". Tyle ma do rzeczy, że tam biegali faceci [którzy mają większą tężyznę fizyczną, niż dzieci, nie?]. Jeśli ktoś kupuje sobie replikę, która waży dużo, to chyba za wczasu myśli "czy ja dam radę to nieść przez kilka godzin?". Ja, jeśli kupię sobie replikę, nie będzie to rkm, bo nie dam rady go nosić tak jak karabin, ani nie kupię sobie snajperki albo M16, bo wiem, że przy swoim wzroście [a nie rosnę już od kilku lat] będę zawadzać lufą o każde drzewo i krzak. Dobre pytanie. Mnie raczej zaskoczyło. Po prostu do tej pory miałam inny obraz AS, lepszy, w każdym razie. Od dobrych grup spodziewałam się tego, czym się chwalili. Początkujący - wiadomo, uczą sie, łakną wiedzy. Tak samo zaskakuje mnie wasze kom. do mnie. Ja widziałam video, więc widzę i jestem świadoma, co komentuję. Natomiast ja piszę o kadetach PISZĘ głównie, pokazuję na zdjęciach [których nie ma wiele, i ja mam jeszcze mniej], i tyle złośliwych komentarzy. Gdyby coś takiego było w Polsce, to wielu z was wyniosłoby coś z tego dobrego - tj, wiedzę, i wtedy strzelanki wyglądałyby inaczej. Lepsza zabawa. Jak możesz odczytać ton z mojej wypowiedzi? I nie szydzę tylko się dziwię. I zawiodłam. Proszę, nie szukajcie na siłę w tym poście czegoś, czego tutaj nie zamieściłam, między innymi że szydzę, albo że czuję się Szkotką albo Bóg wie co. Powtarzam: DZIWIĘ SIĘ, i podałam powody już w pierwszym poście. Gdybym szydziła, robiłabym to non-stop. I nie napisałabym "Mądrości..."*, ani nie dzieliłabym się wiedzą. *tytuł miał być żartem, gdyby ktoś nie zrozumiał albo poczytał za szydzenie. Muszę nawet to usrpawiedliwić, przy takich nastrojach jak teraz. Zgaduję, że całe "profesjonalne szkolenie" można odstawić na półkę z lansem? sorry, opcja cytowania znów mi nie działa.
  7. coś 5 kg, i noszą nie TYLKO karabin i nie noszą je duzi faceci, tylko chłopcy i dziewczyny, w wieku 12 - 18, głównie 15-16. Poza tym - od czego są paski? Zawsze można mieć przewieszony karabin, tj "na klacie" a ręcę trzymać na rączce i w razie czego poderwać karabin do strzału. W każdym razie - nie noszenie jak patyk włóczykija.
  8. No jak to? Czajniczek, patelkę, może jakąś lampę naftową ... :-P Ja pozostaję m/w po środku - 45 litrów jest ok, szczególnie na typy zadań, jakie my wykonujemy. Chociaż, na kompani zawsze trafią się tacy, którzy biorą "zapasowe" umundurowanie, w przypadku, gdybyś zmoknął albo skończył w jednym z setek strumieni w Szkocji. Biorą wszystko - dwie pary spodni, dwie pary koszul, t-shirty, i kurtkę - oraz - a jaże! - zapasową parę butów wojskowych. Bielizny pewnie na tydzień. Ale wtedy mają pełniutki 120 litrowy plecak. A co do tej patelki - niektórzy autentycznie kupują w tesco zestawy turystyczne i mają różne patelki-garczki oraz mini-butlę z gazem. Ja nie miałabym do tego zdrowia.
  9. xxxFENCExxx - Co dziwnego w paleniu? Nie pali sie na zasadzkach, nawet, jak podchodzi facet z kamerą. Dziwię się, naprawdę - wiecie dla czego? Bo tyle krzyku "dzieci nie do ASG" albo "nie trzymaj palca na spuście", a jednocześnie ludzie wykładają się w każdej innej dziedzinie. Giersu, czemu się śmiejesz? Czy to nie ty na avatarze celujesz z nieprzeładowanej L'ki? Tylko nie wciskaj mi kitu, że SUSAT posłużył za świetną lornetkę, albo że pozowane dla zdjęcia, dla żartów. Foka - od czego się powstrzymałeś [oprócz moderatorskiego opier do mnie?] Redgorn - nie rozumiesz mojego zdziwienia? Panowie na tym viedo wyglądają dobrze z tym oporządzeniem, mundurach, karabinach itd. Ale samo zachowanie. To tak, jakbyś w ogródku miał koparkę żeby pobawić się w piaskownicy. Nie mylę ASG z wojskiem, ale sugerując się zdjęciami, asg-owcy próbują wyglądać jak wojsko, albo jak jej mikroskopijna część. To co tu się pomieszało? Wiem, że to wątek o B5, w którym wiesza się psy na organizacji. Ale czy własnie nie gracze byli głównie tym B5? I ja ich komentuję.
  10. No to cieszę się bardzo! Swoją drogą, szkoda, że other arms nie ma możliwości przytroczenia innych śmieci [oprócz karimaty].
  11. Witam Obejrzełam viedo na youtube z tej dużej strzelanki. To, co zobaczyłam, po prostu mnie zabiło :-F Szczególnie Formacje na drogach. Trzech ludzi idzie jako-tako w czymś, co mogłoby przypominać File ćwiczone przez 12-letnich rekrutów, a reszta w całą "kupą" z przodu. A nawet tych trzech gości to non stop spoglądało na siebie, nie mówiąc już o tym, jak nieźli karabiny... Albo Ci, co się układali do zasadzki [czy czegoś podobnego, ciężko powiedzieć, co właściwie robili?] i zapalali fajkę i fiuuuu - dmuchają dymem. Po tym viedo, dla mnie ASG wygląda jak bawienie się w partyzantkę. Niech ktoś mi powie, że zazwyczaj strzelanki nie aż tak tragicznie. :wink: pzdr mer
  12. Dzięki Catch22. Co do Twojego zdjęć [2 od góry] zauważcie, że jest tam... kubek termo-izolacyjny [jeśli dobrze to nazwałam, pewnie nie]. Świetna rzecz, szczególnie, gdy rozkladamy się w bazie, gotujemy sobie kolacyjkę i wtedy warto za wczasu pomysleć i zrobić sobie herbatkę. Godzinę-dwie po północy, gdy się schodzi z wart albo wraca z patrolu rozpoznawczego, taka ciepła herbatka to coś wspaniałego. Na czas nieobecności zostawić pełny kubek gdzieś pod poncho obok bergana. Nie wiem, jak tam w Polsce, ale podróbki można kupić za Ł1, a lepsze kubki za ok. Ł5 w Tesco więc warto. Aha, i na ebayu są już części plce w desert camo. (nie wiem, czy obecnie w tej chwili już są, ale jakiś czas temu były). Zobaczcie to: >plce< W tej cenie dostałoby się dwa wypasione oryg. plce z multum dodatków albo jedno nowe plce [i jeszcze by kasy zostało]. A nie mówiłam, że się nie opłaca podróbek?
  13. Ci na pierwszą linię w Ospreya. Coś mi się wydaje, że w kraju nie używają Ospreya, ba, śmiem twierdzić, że w ogóle nie noszą kamizelek. Wyjątkiem od reguły są ci goście, co przechodzą szkolenia a potem dostają kopa i lecą do Afganistanu. Wtedy można ich zobaczyć w normalnym DPM'ie oraz... ospreyu w desert camo, który śmiesznie wygląda w zestawieniu z woodlandem... dodatkowo w terenie zubranizowanym. Z drugiej strony, widziałam na zdjeciach zbiórkę/paradę, gdzieś W Iraku. Żołnierze stoją z odprasowanych mundurach, berety na głowach, sztandary, pułkowe pasy i... kamizelki [stary typ oraz Osprey]. Kestlera można było zobaczyć na zdjęciach, tuż po jego wprowadzeniu, głównie ludzi przy cięższej broni w pojazdach. A to, ze w ogóle nie dopinają kołnierzy i/lub rękawów do Ospreya to nie prawda. W regionach, gdzie są te bomby ukrtye w zdechłym psie czy innym śmiecu leżącym na drodze [nie pamiętam skrótu...?] żołnierze doczepiają kołnierze. Rękawów doczepionych nie widziałam, zgaduję, ze nie wygodnie. Jakby nie patrzeć, ja widzę na fotkach wiecej Ospreya, niż stary typ kamizelki. Jest na www.flecktarn.co.uk używany, za ok. Ł100 jeśli mnie pamięć nie widzi. Dzisiaj na ebayu wpadłam na >tą aukcję< kamizelka bez płyt. Jak dla mnie osprey to na razie rarytas - żołnierze jeszcze nie zdąrzyli wrócić z tym do macierzystych koszar a potem to opylić do cywila... Podobnie jest w fleecem acu gen III - jak znajdziesz, to za kosmiczną sumę. :evil:
  14. Dobra, to ja podzielę się swoją wiedzą o placakach jako ostatnio nabyłam. Patrol Pack [mój ma 45 litrów] - niezła ładowność, całkiem nieźle wygląda [chociaż dla wizualnie zbyt kwadratowy ale to już kwestia gustu], jeśli doszyje się kestra strapsy - można spokojnie przytroczyć karimatę. Można obejść się bez ekstra strapsów, ale wtedy, przy każdym otwieraniu plecaka od góry trzeba bedzie zdjąć karimatę, a potem pamietać, aby ją założyć. Jedyna wada [przynajmniej w mojej wersji plecaka] to taka, że gdy ma się już PLCE na sobie, to plecak siedzi dosyć wysoko i... tutaj zabija mnie system nośny szelek, tuż przy karku. Przymierzałam - po 5 minutach miałam dość. Other arms [60 litrów] - duuuużyyyy plecak, nawet, jeśli idzie się na kilka dni w pole. Spokojnie można przytroczyć karimatę - ale tutaj znowu taka wada, że za każdym jednym razem, gdy będziemy sięgać po coś z komory, trzeba będzie odjąć karmiatę, a potem nie zapomnieć o niej. Po doczepieniu Daysacków robi się jeszcze większy [szerszy] oraz jego ładowność wzrasta do 20 litrów. System nośny ma wygodny, ma nawet pas biodrowy który da się zapiąć bez kombinacji. Jak dla mnie powinien być dłuższy zip. Z tak dużą komorą przydałoby się, aby otwierać maksymalnie jego bebechy. Zalety: na załadowanym siedzi się nadzwyczaj wygodnie :D Nie nadaje się jednak na poduszkę. Side pouches [albo daysacki - jak kto woli] 10 litrów każdy. Dwa złączone razem za pomocą zipa wyglądają trochę dziwnie. Trzeba tez pamiętać, aby jednej kieszeni nie obciążyć bardziej, niż tą drugą... Ja sama używam tylko jednego day sacka na szelkach. Po paru przeróbkach robi się bardziej poręczny. Warto zadbać, aby był w nim pęcherz od camela. Zalety: świetny do używania w cywilu; dobry na małe wypady z bazy; mały, ale pojemny; służy świetnie za poduszkę do snu. Rucksack 88 litrów Highlander - słaby system noszenia, całkiem ładnie wygląda. Mimo, że jest to 88 litrów, polemizowałabym czy faktycznie zmieści tyle, co otherarms [80 litrów max]. Do noszenia z PLCE nie nadaje się kompletnie, z powodu braku shortback'a [chyba, że używasz kamizelki, która z tyłu ma wolną przestrzeń]. Plecak, 25 litrów [sorry, nie znana mi nazwa] super-mały plecak, patrząc na niego ciężko uwierzyć, że ma o 15 litrów więcej pojemności, niż daysack. Powiedzmy, że to taka alternatywa dla daysacka. kolejny patrol pack, 35 litrów [w moim odczuciu najbardziej popularny z wyrobów Highlandera], mały, ładny, można przytroczyć karimatę, i wcisnąć gdzieś ultra-lekki i ultra-mały śpiwór, trochę trzeba się szczypać z tym, co zabrać a co nie. EDIT Pamiętaj tylko, że przy każdym "padnij", aby zdjąć plecak i położyć go przed sobą. Jaki w tym cel? Przedewszystkim, other arms lubi wgniatać twarz w ziemię, i chociaż byłbyś świętym, boskim marines - to sobie nie postrzelasz. Dwa, gdy IC wydaje komendy do atakowania i bla bla bla, głupio, żeby dopiero wtedy ściągać plecak i dopiero działać.
  15. NIE! :strach: Jak oni to robią? Masz jakieś zdjęcia? Ja ostatnio postanowiłam zlitować się nad swoimi ramionami, i to, co nie muszę mieć przy sobie, mam w plecaku - a plecak w bazie. Czyli, noszę notes, ołkiwki, amunicję, wodę oraz... żarło.
  16. Ja bym tylko marudziła na to, że zip powinien być dłuższy, aby łatwiej można było się dostać do rzeczy w środku plecaka i w ogóle, żeby wpadało tam więcej światła słonecznego. Co Ty tam miałeś? Właśnie, plecak jest olbrzymi [other arms to przy tym małe szczenię] i w ASG będziesz wyglądać co najmniej głupio. To z mojego punktu widzenia, bo patrzę regularnie na foty tutaj, i plecaki, które noszą panowie to chyba o pojemności 25 - 35 litrów. Nic większego nie widziałam albo nie zapamietałam. Przypominam Ci, że gdzieś tu na forum dumałeś nad tym, że taka 120-litrówka musi mieć niewygodny system noszenia i że nie masz ochoty katować sobie ramion. Aha, 120 litrów poszło bardziej w górę, niż w dół. Dzięki temu można nosić plce i tego bergana 120l. Za to wystaje mocno nad głowę.
  17. I kto to pyta, trochę mnie tym zaskoczyłeś. Da się nosić, sama widziałam, i to nie jeden raz. Chyba, że wyobrażałeś sobie - plce do plecaka, plecak na plecy, ale...? :-o Warto poszukać zdjęcia z Księciem Williamem - o tam w "przechadzce" po górach ugina się właśnie pod 120 litrowym plecakiem. Pytanie dla Ciebie: na co Ci taką dumę? Jeśli na poligon można iść z 60 litrami na trzy dni - i to spokojnie, to na co w ASG 120 litrów?
  18. Jeśli ktoś bardzo lubi herbatę, to można sobie sprawić mini termosik [sic! widziałam taki na ebayu, nawet był w kolorze zielonym]. Kadeci zabierają na poligon kubki-termosy. Nie są w 100% szczelne ani nie napoju w temperautrze 100 stopni przez 30 lat, ale trzymają kawę/herbatę ciepłą. Herbatę gotujemy jak jest czas na kolację. Świetna sprawa, gdy wraca się w drgawkach z kolejnej warty w środku nocy. Wystarczy w bazie zostawić w bezpiecznym miejscu tj, żeby ktoś kopniakiem nie posłał kubka daleko za linię wroga ;) Druga sprawa - jeśli już gotujemy, np. w zimę albo zimne dni [tj. w Szkocji], fajnie jest rozpalić pod kuchenką i ogrzać sobie łapy. Ja w manierkach [a mam je dwie przy pasie, plus camel-pęcherz w daysacku] noszę tylko wodę. Powody są oczywiste, nie goni się tak za potrzebą po wypiciu wody, można tą wodą wymyć twarz, menażkę/kubek po jedzeniu, przemyć jakoś ranę [jak nie ma czym innym] i ugotować jedzenie. A jak ma się pół manierki/camela wody, to nie problem dolać [z sokami/colą/herbatą problem już jest]. To z mojego doświadczenia. Gdzieś tutaj chyba ktoś napisał, że nie warto nalewać napojów gazowanych do camela, po pęcherz "rośnie" od tego gazu...
  19. Odnośnie zdjęcia Jacka - nie chcę nikomu psuć zabawy, ale ich kapelusiki są po przeróbkach. Chyba nie trudno zgadnąć, jakich (proponują przyjrzeć się pierwszemu od lewej). Swoją drogą, ciekawa zabawa, po klatkę w wodzie [już mnie bolą mieśnie na samą myśl o dźwiganiu karabinów zamiast machania łapami w wodzie]. Zanim by mnie ktoś tam wgonił, musiałabym sobie sprawić wodoodporny odtwarzacz muzyki słuchaweczki. :) A gdyby tak kadeci mieli wejść do takiej wody, to równo przy brzegu jechałaby ciężarówka wyładowana po brzegi dziwnymi, cywilnymi rzeczami, które zabiera się na poligon "bo tak". :D
  20. Poróbki mają dziwnie jasny kolor piaskowy, oraz brak wywietrzników.
  21. Ja też nie. Dla mnie demobil to kwatermistrzowskie magazyny dla cywili. Tyle, że w nich się płaci. Rozumiem, że płaci się DUŻO za przesyłkę, ale coś mi się wydaje, że ludzie tutaj mnożą zasłyszaną cenę razy dwa. Jeśli facet na ebayu woła Ł10 za przesyłkę na terenie UK, to taki kupiec z Polski myśli sobie "Aha, pewnie zawoła z Ł20 a nawet Ł25". Ktoś to słyszący trąbi, że wołają w UK Ł50 za przesyłkę do Polski. Prosze jednak zauważyć, że z UK wydostaniesz wszystko, nawet nie odmówią tak, jak na ebayu US. Czasami trzeba sprytu, żeby nie przepłacić, czasami trzeba jednak posmarować kasą, aby coś dostać. Jak jest z Polską? Ano. Niemal nic nie wydostaniesz. Bo jak ktoś z UK zapłaci w np. na polski allegro. Przelewy bankowe? Jakieś okrężne drogi, jak z Łodzi do Warszawy najlepiej przez Poznań i Szczecin? Ile witryn ma możliwość płacenia kartą kredytową [o paypalu nawet nie wspomnę!]. A jak już wybrańcy mają taką możliwość, to co się okazuje? Iż nie można wpisac innego adresu, niż polskiego... I bądź tu mądry. Tak więc - wy możecie kupić z UK wszystko. Ja z Polski - marne nic. W web-texa też wliczyłeś cenę przesyłki? :roll: I nie podawaj ceny PLCE razem z przesyłką, bo te są naprawdę RÓŻNE, poza tym ekstra +290 zł jest liczone za przesyłkę. PLCE za 500 zł, oryginał jak się patrzy, web-tex za 445. Kto z ASG żałowałby sobie 55 zł dodatkowo za org.? Tak więc dodawanie kosztów przesyłki nie jest uczciwe. Tym bardziej, że w Polsce też można kupić zestaw PLCE, i myślę, że z czasem będzie to szło ku lepszemu. W końcu oba kraje są w UE, i jak nie patrzeć, wszystko jest w Europie, a nie na Księżycu, albo w małej wiosce pod Hong Kongiem. Swoją drogą, tak pozwalam sobie zauważyć. Można kupić nówkę plce [lub jej części], albo używane. Można kupić nówkę web-texa, ale jeszcze nie widziałam używanego. Nie w takich ilościach. Jeśli z resztą oporządzenia dzieje się idetnycznie, co z moim Day Sackiem, to używany web-tex chyba nie istnieje - rozlatuje się...? A co powiesz o facetach, którzy noszą kevlarowe hełmy i dyskutują nad tym co lepsze - plastikowa kopia czy oryginał, najlepiej noszony przez żołnierza US Army w Iraku? Ci też są śmieszni? W UK frimy - pod kątem robienia sobie konkurencji - są bardzo dziwne. pzdr mer EDIT: Tyle pisałam już o różnicach, że nie mam siły pisać ponownie. Różnie są spore. Ostatnio np. niepokoi mnie to, ze materiał, z którego szyje oporządzenie web-tex, szybko się przeciera, i to przy łagodnym używaniu, a nie super-hiper-ekstremalnym. Zaznaczam, że nie mam zwyczaju ładowania ponad swoje siły, albo targania plecaka po ziemi w czasie 20 km biegu lub innego absurdu. To tylko taki nowy smaczek. Poza tym - wygląd jest inny, wykonanie inne, materiały inne, oraz pomysły inne [gorsze, niewytłumaczalne jak dla mnie]. Kupowanie pojedyńczo wychodzi drogo. Nie powiem, ile dokładnie. Jedna część web-texa jest w cenie od Ł12 do Ł25. JEDNA. Całe PLCE [zaznaczam - oryginalne] można nabyć w przeciale Ł30 - Ł60. Za Ł60 jest pełna opcja, z przygniatającą ilością dodatków do oporządzenia. Szanuję Twój punkt widzenia, jednak dziwi. Ja miałam tylko oryg. na sobie, i gołym okiem widzę różnicę między web-texem a oryg. plce. Może też dla tego, że miałam okazję nosić 58 pattern i przekonać się, jakie oporządzenie nie powinno być. James_fryta, pozwalam sobie zauważyć, że ludzie, którzy nie byli w wojsku LUB tacy, którzy naprawdę zajmują się na poważnie militarmiami [gdzie replika ASG jest tylko atrapą zamiast prawdziwego karabinu, a reszta jest już jak należy], wiedzą co i jak powinno być. Tacy, którzy idą się postrzelać na parę godzin, gdzie sięgną do kieszeni po batonik albo magazynek - faktycznie, nie widzą różnicy między web-texem, a oryg. plce. Różnicę widzi się np. [jak ja] na poligonie albo poważniejszych poczynaniach w cywilnym życiu, gdzie nikt nie martwi się, że np. buty rosą nasiąkną i są mokre... I w tym się orientuję [bo od tego zaczęłam]. Patrząc na podróbki oryginałów z tamtych czasów - podróbki sa naprawdę słabo wykonane, a słono się płaci. Zaskakujące. Nawet nie. Nikt nie nosi zestawów PLCE web-texa. Od biedy dwie-trzy osoby na batalion noszą kamizelki web-texo pochodne. pzdr mer
  22. Nowe PLCE, oryginalne, kosztuje [z kursem 5.56] około 500 zł. Wciąż taniej, niż nówka Web-texa. To jedna z wad web-texa. Oszczędza na kilku rzeczach i... cena nie spada. To raz. Dwa, że na ebayu zawsze jest kilka pełnych oporządzeń plce [oryg.] plus multum dodatków, ale jak żyję, tak nie widziałam całego oporządzenia web-texa [nie mówię o kamizelkach itd.]. Trzecia sprawa - naprawdę podstawowe PLCE to yoke, belt, ammo pouche, utility pouch i od biedy water bottle pouch. Tego na ebayu tak samo jest pod dostatkiem [chyba, że ktoś jest tak wybredny, jak ja, i woli wszystko w OG - ale i tego nie brakuje]. Więc "web-tex jest dostępny od ręki" - obalam to.
  23. Na odwrót. Ty mi nie wmówisz, że parę gram więcej, to taaaaka wielka różnica. Przecież takie oporządzenie noszą 12-latkowie i nie umierają po przejściu 100 metrów. Już mi nie mówi, że asg jest aż tak estremalnie wycieńczajace, że o przetrwaniu zaważyć może parę gram. :roll: . Czy webtex jest z kodrury? Gdy nalewałam wody do swojego camela, który był właśnie w side pouchy web-texa z CORDURY, poleciało mi parę kropel. Efekt? Cały dół mokry, bo nie dość, że autentycznie przesiąkło, to wyglądało, jakbym tam parę litrów w środku rozlała. Tak, ta cordura od środka jest umalowana/oklejona czymś w rodzaju świecącego lakieru, jak do drewna. Widać, że nie zadziałało. Na poligonie nosiłam rzeczy w torebkach foliowych, z obawy, że plecak znów nasiąknie paroma kroplami rosy i wszystko bedzie pływać. Inaczej było issue pouchami od plce. Te styłku, szczególnie przeznaczone na rację żywnościową itd. lubią sobie moknąć od dołu. Gdyby nie gumowa warstwa, wszystko byłoby mokre. A tak? nawet kropelki nie ma. Ja mówię o side pouchach. Mój drugi sidepouch też jest obszyty gumą, trochę cieńszą. Ale czy ja szukam wad na siłę? Pokazuję, co jest. Nie wierzysz? Poczytaj, co wyżej napisałam. Ja rozumiem, że web-tex robi sobie podróbki, ale kto mi wytłumaczy, po co odchodzą od dobrych metod, co gorsza, idą w złą stronę, które już są dawno sprawdzone i każdy jeden wie, że to czy tamto się nie nadaje. To jest doszukiwanie się na siłę? Pewnie, przecież to ASG. Panowie biegają w czyściutkich spodniach. A jak wejdą do wody do pasa, to szybko aparat jakiś! Trzeba upamiętnić. Kadeci w wieku 12-18 lat łażą po szkockich polach, gdzie są bagniste, buty zapadają się do kostek, a jak patrol się zatrzymuje, to musi w tym klękać a potem kłaść się w to wszystko. Gdybyśmy chodzili w podróbkach, to biada nam! Jakie świętości? Web-tex to kit, jest tak samo drogi, jak oryginał, a gorszy, niż oryginał. Ile razy mam to podkreślać?
  24. Tak tak powiedział Jacek Cd Dzikijunak. Nie nosiłam, nawet w rękach nie miałam kompletu PLCE od web-texa, więc nie powiem Ci, o ile jest cięższe od oryginalnego. Kto nosił 58 pattern, ten wie, jakie to ciężkie i w ogóle do kitu. Przy tym PLCE jest lekkie jak piórko. A swoją drogą skoro ja - dziewczyna, przy 165 cm i normalnej budowie ciała jestem w stanie bez marudzenia tachać pełne PLCE, prawdziwy[=ciężki] karabin plus 80 litrowy bergan, to tym bardziej panowie dadzą radę [jeśli brać pod uwagę, że wszyscy gracze mają 18 lat lub więcej]. No dobra, ja już po mału mam coraz wyraźniejszą wizję oporządzenia, jakie ono ma być, dla panów. Ładne, niekoniecznie użutkowe, no i lekkie. Ciekawe, co dalej.
  25. Jakiś czas temu urządziłam sobie "dzień wielkiego szycia", który trwał 7 dni. Pod igłę poszedł mój Daysack oraz całe PLCE. Dzisiaj daję zdjęcia tego pierwszego. Coś ciekawszego. Day Sack, na szelkach. Wszystko wyrób Web-texa [tak, dopuściłam się zdrady narodu] - w prezencie od Duncana. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jak Daysack wyglądał before, niech poszuka na ebay.co.uk jak wygląda Daysack w "gołej" wersji ;-) Do zdjęć załączyłam opisy. ______________________________________________________________________ >0< Widok ogólny. >1< Po lewej stronie naszyłam paski z fastexami - zawsze można coś przytroczyć. >2< Po prawej stronie, jak widać , w opakowaniach lightsticki [glow sticki/świetliki czy jak kto woli je nazywać - niektórzy uparcie nazywają je light stickami, a w armii mówią glow sticki] Mieszczą się dwa, więcej nie trzeba. Na poligonie próbowałam - nie wypadają same, łatwo się po nie sięga, bez konieczności zdejmowania daysaka. Po ich zdjęciu pod spodem są jeszcze takie same "gumki" -ale już na dlugopis/ołówek. >3< Na tej samej stronie naszyłam też D-ringa. Do niego chcę przywiązywać sznurki np. od lotnerki czy latarki, którą chce mieć w plecaku a nie na szelkach, a jednocześnie nie chcę robić wielkich poszukiwań małej latarki w 80 litrowym berganie - sznurek sprawę ułątwia. Poza tym to dobre zabezpieczenie, gdybym zapomnała schować. Ponownie na tej samej stronie jest większy zielony fastex. Logicznie rzecz biorąc nie jest potrzebny, skoro Daysack jest zapinany na zipa. Ale jak np. na sznurku jest latarka, to wtedy do końca nie można zapiąć zipa. Wtedy przydaje się fastex. >5< Góra - uchwyt do noszenia. Przyszyłam ręcznie, ale nie ma ochoty oderwać się od całości, gdy Daysack jest pełny. >6< Dół - dwie przyszyte gumki, za które - jak widać - zatykam fastexy. Te paski zapinam w pasie, ale jak tego nie noszę, to po co ma się targać za mną? >7< W środku - jak widać - camelbak, a właściwie sam pęcherz [także od Duncana, więc nie pytajcie mnie, gdzie go zdobył] - już napełniony wodą. Rurkę owinęłam czarną taśmą izolacyjną. Rurka jest dosyć długa, więc trochę nią pozwaijałam we wszystkie strony w plecaku, żeby była długości takiej, jakiej chciałam. Udało się. :) >8< Tył. Strapsy, jak widać, skróciłam na swój rozmiar. Same szelki mają gumki, jednego D-ringa , i na tym uczepiony haczyk - na razie taki a nie inny. Później chcę kupić karabinek, zamiast tego zapięcia [dziwne, że jest ich tak mało na ebayu, i do tego są tak drogie]. >9< Na szelkach bardzo przydały się gumki. Rurka od Camela idzie pod nimi ładnie i nie buntuje się, wyginając we wszystkie strony. ______________________________________________________________________ Daysacka noszę w cywilu, i zaskoczył mnie fakt, że jest tak wygodny oraz jego... pojemność. Co prawda 10litrów, ale zmieściłam tam dwie butelki po 0.75 litra, dwie książki, zeszyt, jedzenie - i wciąż było miejsce. Wspomniane gumki także pochodzą od Duncana. Reszta, jak paski i fastexy pochodą od najróżniejszych plecaków. Poza tym zużyłam aż dwie zapalniczki, aby przypalać końcówki [żeby się nie pruły] i niesamowitą ilość czarnej nici. Wszystko szyte ręcznie, bez użycia maszyny. Sprawdzone na poligonie - tak jak w domy tak i tam nic nie odpadło ani nie miało na to ochoty. Daysack sprawdził się także jako całkiem zgrabna poduszka pod głowę. ;-)
×
×
  • Create New...