Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Domin007

Moderator I
  • Posts

    2,128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Domin007

  1. Jest plan na Warszawę, tylko z 1939 r. Albo na Lwów.
  2. To nie jest usprawiedliwienie. To jest reakcja na którą czekałem. Dziękuję.
  3. Jeżeli chodzi o Łódzkie to ja nie planuję robić "Stalingradu" w przyszłym roku. Może Michał się zdecyduje. Tylko jak zawsze jest problem z Sowietami, a właściwie z ich brakiem...
  4. Do usług. Niemniej liczę, że pan z Panzerschreckiem wysili się na jakąś spóźnioną refleksję i już nie powtórzy tego wyskoku. Od "Niemców" wymaga sie jednak nieco więcej pomyślunku...
  5. Wszystko fajnie, pięknie, ale pan z Panzerschreckiem na zdjęciu nr 85 chyba przesadził z wczuciem się w klimat: https://lh3.googleus...42/DSC_0103.JPG
  6. Ciekawa rzecz, acz jak sam piszesz po wylądowaniu się jej pozbywano. W ASH jeszcze nie uświadczono desantu z powietrza, więc raczej do stylizacji średnio by się nadał taki wór. Prędzej jakiegoś jerkina (dla niewatjemniczonych: skórzany bezrękawnik) na battledress można ogarnąć...
  7. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy chca wyskakiwać ze sprawnego samolotu. Naprawdę. Dzisiaj kolejny odcinek poświęcony specjalsom. Jeżeli "O jeden most za daleko" i "Najdłuższy dzień" znasz na pamięć, a "Call of Duty" to dla Ciebie gra komputerowa, a nie karta mobilizacyjna to znaczy, że możesz zostać żołnierzem wojsk powietrznodesantowych. W skrócie spadochronarzem, spadakiem, spadem, parasolem, parasem, szybownikiem, Czerwonym Diabłem, chłopakiem od Sosaba. Nigdy nie miałem tego parcia na powolne opadanie ku ziemi, tym bardziej, że trochę to kosztuje, ale cóż. Jest popyt - jest podaż. Zatem omówimy stylizację na żołnierza brytyjskich wojsk powietrznodesantowych (spadochroniarzy i regimentów szybowcowych). Poniżej przykładowa sylwetka żołnierza z regimentu szybowcowego Borders: https://lh3.googleusercontent.com/OPfUKKcGscVQNzjD4lUjvXQBVvE2mogCB-I0mm9uxRfgwDFZwnCaB0nUkuVM-J86aDpWCzH-oc8l5m5EJJ5Wp_n5J5psF-_YbK-XXkoX0YPFOZqrWv0Px91BXP94Yp7I6ZF8P_R4rHp-e7zwR-Dgbcdv-e4zomKCN8pI_YBuISrGQoDiM5qmsOW4p6sTs770j1t4IH6jpNzp0fPdS8LwtKlSO3eVYSqhqlxSEFPVhbp_VTQcTvvAWJtoRb4gVYcJ6W6G_UjjFmfw7Za2RmdzwIKvh_sI4m0jFS3cclEM6i2bNfTgy2GPPw47KmckU0WJouM_sy8fuD20Rti60bo9PHy_nuHtyIuNd04wg07wINIDFoNTlVwOrjQ0cM2c0H7rxY0WfqBpZyERM-FbgVyaS5Ulijk5LUOAKvmUyF-PpoSHlyS7gBC9LxeEZe5FhIThA8FF9cZfY3WwTLTz4mMuZXNBIr4i-oTD6ERsZWrbLuHNN7VEvTQzzq3csRNpJz7jcQYX7oZOXt-IRE5-fMXvU70rzSiVcctmv0n5VIHPOZU=w644-h858-no Najbardziej charakterystycznym elementem umundurowania brytyjskich parasoli jest kurtka masująca, tzw. Denison smock, praszczur wszystkich smocków i kamuflażu DPM (Dobrze Przemyślane Mazy). Denisona zakładało się przez głowę, posiadał on dwie kieszenie na piersiach i dwie kieszenie poniżej pasa. Kołnierz zapinany był na zamek błyskawiczny siegający połowy kurtki. Z tyłu doszyty był tzw. "ogon bobra" czyli klapa, którą przed skokiem łączono na napy z przodem kurtki. Dzięki temu żołnierza podczas opadania nie podwiewało. Skąd wziąć denisona? Dobre pytanie. Otóż nadające się do rekonstrukcji brytyjskich czy polskich spadochroniarzy kurtki trzeba sprowadzać ze sklepów typu WPG czy SOF. Następnie poddaje się je dziwnym zabiegom typu pranie w herbacie, tarzanie po ziemi, suszenie na słońcu, etc., celem uzyskania tzw. "koszerności". W ASH na szczęście nie ma tego typu problemu i jeżeli nabędziesz denisona z SOF-u, WPG czy Sturma (ofkors mejd in Pakistan) to będziesz naprawdę pro: http://www.sofmilita...k-0406514-1.JPG Cena takiego denisona to niestety circa 100 GBP (circa 600 PLN). Jednakże ostatnio WPG wyprzedaje swoje pierwsze modele replik denisonów, którymi fanatycznie wręcz pogardzają rekonstruktorzy. Tymczasem na potrzeby ASH starczą one aż nadto. Cena takiego cuda to 75 USD (circa 300 PLN). Jeżeli nie planujesz pójść dalej w rekonstrukcję to naprawdę sensowna alternatywa. Jeżeli dopisze Ci szczęście możesz próbować również nabyć na drodze kupna belgijskiego denisona: http://britisharmysu...-CC-500x500.jpg Różnic w stosunku do oryginałów jest już sporo, jednak cena takich wynalazków na Allezło to ok. 200-300 PLN. Tanią alternatywą, ale wciąż w belgijskich klimatach są tzw. kurtki Kongo: http://www.surplusan...-ZIP-JACKET.jpg Krojem przypominają one denisony, ale jeżeli chodzi o kamuflaż to ocenę zostawiam Tobie. Ich zaletą jest cena, bo na Allezło to wydatek ok. 80-100 PLN. Mozesz próbować też kupić belgijską kurtkę M65 za ok. 50 PLN, a następnie samemu się pobawić w malarza i dorobić kamuflaż. Zaletą takiego rozwiązania jest: a) cena, b) możliwosć wczucia się, bo kamuflaż na pierwsze modele denisonów nakładano właśnie w ten sposób. Istnieje jeszcze jedna alternatywa, ale osobiście jej nie polecam: smock w DPM-ie. Jak pisałem na wstępie denison jest praojcem współczesnych smoków, więc na części gier dopuszcza sie wystąpienie w smocku w tym kamuflażu. Nikt nikogo za to jeszcze z imprezy nie wylał, ale uważam, że to mocno naciągane (vide casus flecka w stylizacji niemieckiej). Uważam, że w takim wypadku, jeżeli posiadasz już bluzę od BD, obojętnie jakiego wzoru i jakiej prowieniencji, to lepiej się obszyć na paraszutistę niż biegać we współczesnym kamuflażu. Ale to oczywiście tylko moje zdanie. Jakie imprezy mozesz obskoczyć jako brytyjski spadak? Pierwszy raz Imperium dało możliwość wykazania się spadochroniarzom podczas rajdu na Bruneval w 1942 r. Na szeroką skalę jednak Brytyjczycy użyli spadaków podczas walk w Afryce Północnej w 1943 r. Również lądowanie na Sycylii to popis ich umiejętności. A potem oczywiście Normandia (np. most Pegaza), Market-Garden, Varsity-Plunder i obowiązki okupacyjne w Niemczech i Norwegii. Także jak widać z powyższego wyliczenia, w przypadku brytyjskich wojsk powietrznodesanotwych jest ten sam problem, co z Amerykanami. Drogo i raczej ubogi repertuar, za to jakże efektowny. Ale oczywiście decyzja należy do Ciebie.
  8. Oooo niedorzeczne! Ty wiesz jaka jest ergonomia Thomposna M1928? Frontgrip bardzo pomaga przy trzymaniu i celowaniu pistoletu. Dzięki temu błyskawicznie można zająć pozycję strzelecką, wystarczy wysprostować ręce. o, przypomniałem sobie. Brytyjczycy używali Thompsonów w wersji z frontgripem, kompensatorem Cuttsa i pudełkowymi magazynkami już we Francji w 1940 r. Są zdjęcia żołnierzy z 52 Dywizji Górskiej "Lowland" pokazujące te zabawki: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/c9/23/b7/c923b7bd5e3c7c7bd8e9612b8473da4a.jpg Tak jak pisał Robert to denim, czyli drelich. Dla chłopaka od Sosaba (rekonstrucji) bezużyteczny, ale do stylizacji ASH się nada z nadwyżką. Denimy zakładano na BD, a często również zamiast battledressów. Wydawane były przede wszystkim żołnierzom formacji pancernych i zmechanizowanych, dlatego popularne były wśród np. wojaków gen. Maczka. Nie rozumiem skąd to parcie na parasoli, może warto uderzyć do "Czarnej Dywizji"? Aha! Denimów się nie obszywa, takze w polu jeżeli ktoś ma denima, to, ze to Polak poznać o można by było tylko po orle na berecie. A dostawy i tak idą ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. No i należy zwrócić baczną uwagę na rozmiarówkę. Jest znacznie zaniżona i trzeba brać rzeczy dwa numery większe - sprawdzone organoleptycznie.
  9. Matt mówisz o wersji M1928 A1. Owszem używali jej brytyjscy komandosi, acz żeby nie było bardzo popularna była też wersja z frontgripem. Do czasu wprowadzenia Stena był to najpopularniejszy peem w brytyjskich siłach zbrojnych.
  10. Jeżeli chodzi o repliki to raczej nic tańszego nie znajdziesz. Oczywiscie mówimy o poziomie rekonstrukcyjnym. Natomiast do stylizacji na SH spokojnie przejdzie battledress holenderski, grecki lub kanadyjski. Wyglądają podobnie jak BD wzoru P37, a ceny są niższe. Można też próbować upolować BD wzoru P49, ale wtedy widać już znaczną różnicę w wyglądzie kołnierza no i spodni. Niemniej wciąż 49 są w przystępnych cenach.
  11. Do Thompsonów M1928 historycznie pasują i magazynki pudełkowe (obu pojemności 20 i 30 nabojów) i bębnowe. Tomków z bębnem używano na szeroką skalę w Afryce Północnej i na Malajach, na trochę mniejszą podczas operacji specjalnych w basenie Morza Śródziemnego. Magazynków pudełkowych z kolei używano, zarówno w Afryce Północnej, jak też we Włoszech, Francji i Niemczech. I mówię cały czas o Thompsonie w wersji z karbowaną lufą, frontgripem i kompenasotem Cuttsa. Co do replik to do Thompsona M 1928 Cyber Guna pasują zarówno proste magazynki jak i bębny - można ich używać wymiennie. Kompatybilne z CG na pewno są Cymy i chyba Snow Wolf (próbowaliśmy chyba na Skarbach III Rzeszy w zeszłym roku). Nie wiem jak Kings Arms. Kolba ta bluza się spokojnie nadaje. Prawdopodobnie to jakaś kanadyjska produkcja albo coś w podobie. Na Allegro pojawiają sie czasem bluzy od battledressów na dość pokaźnych chłopów, trzeba polować. Najszybciej jednak na ebaju jakiegoś Greka albo Holendra da się ustrzelić. Kiedyś był jeszcze DDayShop, ale chyba się już zwinęli. I nie wtręt a sensowna dyskusja. :) W końcu mając bluzę od BD i jakieś spodnie cywilku, niemiecką feldmyckę i biało-czerwona opaskę można AK-owca robić.
  12. Cześć, okazuje się, że nie bardzo chce Ci się polować na battle dressa w Twoim rozmiarze/nie masz hajsu/nie ma rozmiarów/nie podoba Ci się. Czy w związku z tym droga do stylizacji na Szturmowca Imperium jest przed Tobą zamknięta? Otóż nie! Dziś omówimy stylizację na komandosów, czyli coś dla miłośników starej, ale jarej gry Commando. Poniżej przykład takiej sylwetki, z imprezy, która miała miejsce dawno, dawno temu, w odległej galaktyce (Dolinie Muminów ;)). https://lh3.googleus...LI=w537-h605-no Spodnie już znasz. Jeżeli poszedłeś za moją radą to kupiłeś je przy okazji kompletowania battledressu. Jeżeli nie, to kupiłeś galówkę No.2. Czas na górę. Najbardziej charakterystycznym elementem munduru/ubioru komandosów (poza beretem) był właśnie sweter. Poniżej zdjęcie reprodukcji pierwszego wzoru swetra komandosów: http://www.sofmilita...o Jumper 01.JPG Tu z kolei mamy reprodukcję swetra komandosów drugiego (późniejszego) wzoru: https://onlinemilita...o_Sweater_M.jpg Czym więc można go zastąpić i ile trzeba na to wydać? Otóż do stylizacji na sweter drugiego wzoru najlepiej się nada brytyjski współczesny sweter wojskowy. Armijne swetry są niemalże identyczne z drugowojennym wzorem nr 2. Są zielone/oliwkowe, mają wzmocnione naramienniki oraz łokcie i sprawiają wrażenie lekko "sflaczałych", jak się je powiesi. Podobne we wzorze są swetry Bundeswehry, jednak tam widać, że są sztywne i nie "flaczeją". Ponadto często swetry niemieckie i polskie mają dodatkową kieszeń na piersi. Takich wynalazków unikamy. Znaczy kieszeni na piersi - nie swetrów samych w sobie. Ceny brytyjskich swetrów w różnych sklepach i na allezło wahają się od 15 do 45 PLN w zależności od rozmiaru. Można próbować w sklepie z odzieżą używaną, bo sporo tego towaru się ściąga z Wysp. Ja swój upolowałem za 8 ziko (słownie: osiem polskich złotych). Orajt, ale jaki scenariusz można obskoczyć jako komandos? Otóż szacowny Kolego, w przeciwieństwie do Amerykanów prawie każdy z udziałem wojsk alianckich. Historia oddziałów komandosów sięga akcji tzw. Niezależnych Kompanii (Independent Companies) w Norwegii w 1940 r., więc na upartego można i pod Narwik założyć sweter. Pierwszy rajd komandosów wykonano już 24 czerwca 1940 r. na Boulogne. Komandosi przeprowadzali wiele operacji specjalnych w Afryce Północnej, Grecji, Włoszech czy później we Francji/Belgii/Niemczech. Pamiętaj, że to ASH, a nie rekonstrukcja, więc zakładamy, że swetry w jednostkach komandosów przechodzą od początku ich istnienia i nikt nie bedzie wieszał na nikim psów za to, ze ma sweter drugiego wzoru na Guersney albo pod Vaagso. Także Kolego, jeżeli uznajesz, że życie regularnego w battledressie nie jest dla Ciebie, kup se sweter i działaj jako komandos za 40 PLNów. Będzie git.
  13. Hmmmm... I z telefonu i z kompa link u mnie działa bez logowania się go Google'a. Dziwne. Jeżeli chodzi o karabiny to Brytyjczycy podczas II WŚ używali obu wersji Lee Enfielda (SMLE III i No.4) Tak jak napisał Robert najlepszą opcją na ten karabin jest przeróbka MB 03 Wella, bo przy cenie circa 1300 PLN masz świetnego czterotakta. A zabawa na czterotakty jest ubermiodna no i tak naprawdę całą wojnę obskoczysz z Elfem. Co do Garandów to ich cena też się kształtuje w okolicach 1100-1300 PLN więc warto się zastanowić czy jest sens inwestycji w ten karabin, tym bardziej, że Brytyjczycy używali Garandów tylko w jednej jednostce specjalnej liczącej circa 300 żołnierzy. Podobnie z M1 Carbine. Sten AGM to świetny wybór bo nie mam lepszej repliki niż właśnie ta. Nigdy nie mnie zawiodła, ale Steny to dopiero od 1941 r. i działania w północno-zachodniej Europie. Niemniej jednak nikt na nikim psów nie wiesza za zabranie Stena na gry np. pustynne. Thompson to też dobry wybór, zwłaszcza w wersji M1928. Używane były masowo w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie, podczas walk we Włoszech oraz w wypadach komandosów, a także podczas walk we Francji i Holandii (np. 1 DPanc. gen. Stanisława Maczka miała na wyposażeniu Tomki w wersji 1928). O cudach typu Farquhar-Hill czy Patchett nie będziemy rozmawiać ;) Myślę, że warto zainwestować na początek w Stena, albo od razu uderzyć w customowego czterotakta. A, jeszcze mała glosa a propos spodni przydatnych do stylizacji. Jeżeli interesuje nas opcja "po taniości" warto kupić spodnie galowe "No.2" albo jakieś inne w tym typie w kolorze khaki. Ich ceny na allezło to 10-40 PLN.
  14. https://lh3.googleusercontent.com/CnlF5hNWQyz7mqvAmqINvFXujMsbooNc3Xt7XedkxLHX6RLCl2CiIPz-rW3fy4NSIooKz5ApOVUscMx4TLygjiPUrGZTh4mt9JueGZ_EWDrM1d-haqByK0A57BR5eGh_y5CNoufjb2VBS16R71ECHLw7NKZlIi6YvpWl2GTNQtF4caOeeKh06IY6rUuochHPzF3ATL4WYaS9lZAPGMXTI-KopXE7pM8OAYVAzNxpHBDHW3jamroHnu-xa__mdtzj8pvTO72QsjQ4M0Y1mnnkUu97XxAbR82xREAOlT6Q804ETrqRHTam5m_uGsGCm9QTx7QCXnSoqPs7V3woJUor1JRMshNZUwLHy8Ec_oRqnZwENHZ9XHAoPrZLMCDkuPaQ5K85QfsIbLtP23K_VRDUnSpGGBqLJ_Fh-me_OhVY9cDKP6qtEtCXigzxlW2MZY8gj9x2Z4YbvlOWQeWbJ6z9wh-RSM4hZtRIh0rweSProA60cSRBXjWjaLx0AYQB1nfAUN-KUrTbZ8ta-W9c-396HcMjpv9Q5rn95gX1PWLqxts=w482-h704-no Teraz powinno banglać.
  15. Cześć Kolego! Miałeś trochę czasu, żeby sobie obejrzeć "O jeden most za daleko", a i niedawno leciały "Bękarty wojny", więc wracamy do tematu "Jak się wystylizować na Brytyjczyka?". Po lekturze tego przewodnika będziesz znać odpowiedź na słynne leninowskie pytanie "Co robić?". Jak zrobić tak, żeby było dobrze i żeby wyglądać jak major Frost, porucznik Hilcox czy inny komandos z Nawarony nie doprowadziwszy swojej wiarygodnosci foinansowej do poziomu Grecji. Zaczniemy od omówienia najbardziej uniwersalnego zestawu umundurowania jakim jest battledress (w skrócie BD). Poniżej fotografia typowego Janusza żołnierza 5 batalionu Black Watch 51 Dywizji Piechoty "Highland" https://lh3.googleus...3I=w528-h772-no Czym charakteryzowała się bluza wzoru P37? Była krótka (rękawy dłuzsze niż bluza) i miała ostry kołnierz. Klapy kieszeni zakrywały guziki. Bluza wzoru P40 miała odsłonięte guziki. W czasie wojny bluzy te były używane przez wszystkie formacje wszystkich sił Commonwealthu (brytyjskie, kanadyjskie, australijskie) oraz Alianckie: polskie, czeskie, belgijskie, etc. A więc - chcesz być piechociarzem? Wybierz BD. A może komandosem - wybierz BD. Jednak spadakiem, a nie masz na denisona? Założ BD. Naprawdę daje radę. Po wojnie sporo BD zostało w Grecji, Holandii, Belgii, które to kraje stworzyły własne kopie brytyjskich lub kanadyjskich bluz. Warto na nie polować, bo najdokładniej przypominają bluzy wzoru P37. Cena kopii bluzy wzoru P37 to ok. 400 PLN. Cena "Holendra" albo "Greka" waha się od 70 do 200 PLN. Ich wadą moze być to, że bywają bardziej zielonkawe niż khaki, ale bądźmy szczerzy. To ASH a nie rekonstrukcja, więc nikt na nikim psów za to nie będzie wieszać. Poniżej przykład bluzy holenderskiej https://lh3.googleus...s=w1024-h768-no Inną alternatywą są powojenne bluzy wzoru P49. Mają one zmieniony kołnierz, na wykładany "marynarkowy", przystosowany do noszenia krawata. Ich cena waha się w granicach 100-150 PLN. Ich wadą jest właśnie inny w wojennych modelach kołnierz, ale za to kolor jest bardziej zbliżony do brytyjskiej produkcji. Pamiętaj jednak Kolego, że w ASH taka sprawa to drobnostka. Przykład bluzy wzoru P 49: https://lh3.googleus...0=w1024-h768-no Jeżeli i to przerasta Twoje możliwości - nie martw się. Olimpjki WP czy amerykańskie lub francuskie Ike-jackety mają podobny krój do battledressu, możesz spróbować pójść w tą stronę. Ich cena to zwykle 40-100 PLN. Orajt, bluza jest, warto byłoby założyć coś na pupę, co by nie latać w samych gaciach. "Kilt!" krzykną wielbiciele szkockiej i rubasznych dowcipów opowiadanych z niezrozumiałym przez nikogo cywilizowanego akcentem. Otóż można i latać w kiecce, ale ma to parę wad. Po pierwsze podczas II WŚ Szkoci nie walczyli w spódnicach, a nosili je tylko na parady. Po drugie kiecka jest niepraktyczna, bo podwiewa, zahacza się i prowokuje dziewczyny do zadawania mnóstwa pytań "A skąd ją masz?" "Ooo, świetny materiał, gdzie można dostać?", "Polecisz krawca?" W tym czasie Twoi koledzy już dawno pogonili Niemców, zgarnęli chwałę, medale i awanse a Ty wciąż musisz słuchać o wyższości kaszmiru nad wełną czesankową. Panie zajęte paplaniną o krawiectwie zapomniały o tym jaki jesteś męski i wzięły Cię za swojego (swoją?). Nici z chwały, medali, awansów i dziewcząt. Dlatego lepiej kupić spodnie. Spodnie od BD wzoru P37 i P40 były długie, z podwyższonym stanem, aż do talii. Łączyły się z bluzą za pomocą guzików i w ten sposób otrzymywaliśmy praktyczny kombinezon. Ich charakterystyczną cechą były dwie kieszenie: jedna na mapy na lewej nogawce (świetnie sie sprawdza do trzymania czerwonej szmaty), druga na opatrunek osobisty - na prawej. A więc co kupić? Kopie spodni wzoru P37/P40 kosztują ok. 300-400 PLN. Warto spróbować ustrzelić jakieś spodnie do greckiego lub holenderskiego BD. Albo zaopatrzyć się w spodnie wzoru P49. Ich cena waha się od 100 do 200 PLN. https://lh3.googleus...nY=w752-h548-no Pamiętaj, że stylizację warto zacząć od spodni od battledressu bo są dosć charakterystyczne. Zamiast bluzy na początek możesz założyć sweter komandosów, których omówimy niebawem. W razie pytań, gdzie i co kupić pisz na PW, postaram się pomóc. Pozdrowienia. P.S. przepraszam za zdjęcia w formie linków ale nie bardzo forum chciało ze mną współpracować w tej kwestii.
  16. Webbing P58 to następca webbingu P37 i P44. Metalowe wąsy służą do stabilnego zamocowania elementów ekwipunku na pasie, tak by się nie przesuwały. Szelki przekłada się przez metalowe sprzączki na ładownicach umieszczonych na pasie. Jeden element wiąże się z drugim. Nie sądzę, że będzie to działać na Alicji.
  17. Strzelcy wyborowi i snajperzy byli normalną częścią oddziałów piechoty, górskich czy powietrznodesantowych. Nie rekrutowali się z jakiejś specjalnej jednostki snajperów, należeli do poszczególnych regimentów, z których trafiali do swoich batalionów, po przejściu specjalistycznego kursu w "szkole snajperów" np. w kanadyjskim Camp Borden. W batalionie było ok. 10-12 strzelców wyborowych/snajperów. Standardowym karabinem snajperskim był Lee-Enfield w wersji III i IV, ale ćwiczenia odbywały się na modelu P14, który czasem nawet trafiał się w pole. NIektórzy snajperzy używali nawet cywilnych sztucerów myśliwskich. Jeśli chodzi o karabin przeciwpancerny Boys to używany był przede wszystkim do walki z pojazdami opancerzonymi, ale np. podczas kampanii na Malajach australisjcy i brytyjscy żołnierze zestrzeliwali z nich przyczajonych na drzewach japońskich snajperów. Razem z drzewami. Tutaj podaję linka z fotkami poglądowymi brytyjskich strzelców wyborowych: http://www.argunners.com/allied-wwii-snipers-13-extrodinary-photographs/ Super, cieszę się, że Kolega się zainteresował tematem. Zwykle podajemy sobie linki do aukcji na Allezło albo do sklepów, gdzie można znaleźć szpej, który będzie się nadawał, ale zrobienie fotoporadnika nie jest złym pomysłem. Pewnie ruszymy z tym niebawem. Tymczasem w razie czego można śmiało pisać na PW to chętnie odpowiem czego i gdzie szukać. Imprez ASH nie jest wcale tak mało, ten sezon jest jakiś taki słaby. A to, że trzeba się pofatygować trochę dalej to inna sprawa, ale warto. Klimat i ludzie w zupełności to rekompensują.
  18. Myślałem o tej drugiej, bo tej pierwszej, z długim pasem nie widziałem na zdjęciach. Ale człowiek uczy się całe życie, ciekawostka. Szybka kwerenda przyniosła informację, że takie kabury były wydawane załogom czołgów, wozów pancernych oraz jednostkom łączności. Żołnierze jednak szybko skracali sobie te pasy, bo woleli nosić broń w stabilnej kaburze, przytroczonej do pasa. Ciekawostką jest fakt, że choć dedykowano je do rewolwerów Webleya to pancerniacy używali rozmaitych pistoletów, prawdopodobnie Browningów FN 1910/1922 lub Coltów 1903.
  19. No i gites, jak masz jakieś szczegółowe pytania wal na PW. Tak jak napisali przede mną Szanowni Koledzy Brytyjczycy podczas II WŚ używali przede wszystkim rewolwerów Webleya, ale też pistoletów Colt 1911 czy Browningów HP. Do tego należy dodać rozmaite zdobyczne znaleziska jak niemieckie parabelki czy walthery, zwłaszcza w jednostkach komandosów. Tylko na początku lepiej jest według mnie zainwestować parę groszy w mundur niż w replikę boczną, bo tej się dość rzadko używa w grach. A co do stylówki partyzanckiej, no cóż - w Afryce będzie ciężko, a pidżamy i szlafroki podchodzą już pod wojska Wolnej Francji walczące pod dowództwem operacyjnym Brytyjczyków. Pistolety Colta były wydawane przede wszystkim oficerom jednostek powietrznodesantowych i specjalnych, choć znaczna część oficerów sił specjalnych wolała Browningi. Oficerowie pozostałych rodzajów sił zbrojnych używali głównie rewolwerów Webleya. Zapewne chodzi Ci o kabury dla członków załóg pojazdów pancernych tzw. RAC Holster. Były one zawieszane na pasie głównym, ale na dość długim pasie party i odkryte, aby łatwo można było dobywać broni i aby kurek rewolweru o coś nie zahaczył. System webbingu P 37 nie przewidywał kabur udowych, ponieważ głównym elementem do którego mocowano wszystkie elementy ekwipunku był pas główny. Dzięki. Nie trzeba od razu zaczynać rekonstrukcji, warto jednak pomyśleć nad stylizacją i spróbować ASH bo to naprawdę fajna rozrywka. Jest sporo uproszczeń w stosunku do standardu rekonstrukcyjnego. Na początek nawet nie musisz kupować repliki historycznej, wystarczy ładnie zamaskować jakiegoś współcześniaka i można śmigać. Jeżeli masz jakieś szczegółowe pytania pisz śmiało na PW. A z Lee Enfieldem niestety jest problem. Trzeba ściągać z zagranicy albo męczyć jakiegoś utalentowanego machera żeby przerobił nam klasycznego sprężynowca na Elfa. A więc ci co mają Webleya niech nie strugają... Greka i na kolejne imprezy ASH przyjeżdżają w battledressach ;), a ci co nie mają niech się zaopatrzą. Boże zachowaj Króla!
  20. No więc po raz kolejny widziałeś na TVN 7 "Szeregowca Ryana" albo na laptopie inną "Kompanię Braci". W sumie całkiem niedawno była w kinie "Furia". Wiadomo, że Sherman w pojedynkę rozbijający kompanię grenadierów pancernych SS to nie do końca realizm, ale jednak fajnie się ogląda... Zaczyna Ci w głowie kiełkować myśl: "w sumie to dlaczego nie..? Są goście co robią te imprezy ASH, może warto by się na taką wybrać?" I zaczynasz się zastanawiać - Kompania E 506 Spadochronowego Regimentu Piechoty czy jednak 2 batalion Rangersów... I się zaczyna... Hełm M1, Thompson, corcorany, no i proszę. Można się realizować. "Medal of Honor" na żywo. Ale można też nieco inaczej. Możesz pójść nieco pod prąd i podczas kolejnej powtórki "O jeden most za daleko" spróbować ciastko popić herbatą czyli zacząć stylizację na Brytyjczyka. A czemu warto? O tym poniżej. Armia brytyjska podczas II wojny światowej pod względem kolorytu występujących w niej jednostek chyba nie miała konkurencji. No, może Niemcy i Polacy w 1939 r. się nieco zbliżyli do tego poziomu. Jest więc pole do popisu jeśli chodzi o zbudowanie sylwetki, która przyciągnie obiektyw aparatu fotografa, wzbudzi szacunek kolegów i urzeknie dziewczęta z miejscowości nieopodal pola gry. Powiesz: "No dobra, ale jak? Lans to Amerykanie. Fajfoklokom brakuje luzu. Wiesz, Szeregowiec Ryan, Kompania Braci, te kocie ruchy, te gesty rękami..." Odpowiadam - nie. Nie uważam, żeby naszym chłopakom brakowało luzu. Wystarczy Kolego żebyś popatrzył na jednostki komandosów albo spadochroniarzy. Nie bez przyczyny zielone i bordowe berety do dziś są uznawane za odznakę przynależnosci do elity. A i zwykła piechota czy pancerniacy też nie byli lamerami, przypomnij sobie "Szczury Pustyni". W tym momencie zaczynasz się zastanawiać "WTF? Przecież Brytole to nadęte buce...". Odpowiadam. Komandosi Royal Marines mówią, że jest to stan umysłu. To prawda. Zabawa w herbaciarza to stan umysłu, ale bardzo pozytywny, wynikający z wielu czynników - poczucia humoru, słabości do "Allo Allo" i Monty Pythona. Oddziały złożone z graczy stylizujących się na Brytyjczyków często są bardziej zorganizowane i wytrzymałe na warunki w jakich przyszło działać niż inne oddziały (no offence lads :icon_smile:). W końcu nic tak nie pomaga w zachowaniu stoickiego spokoju jak kubek herbaty. Na pewno nie zaszkodzi. Powiesz: "OK, ale jak zrobię Amerykanina to będę mógł brać udział w każdej imprezie ASH w tym kraju". Odpowiadam - no, nie do końca Kolego. Żolnierze brytyjscy brali udział w II wojnie światowej od początku. Amerykanie w Europie i Afryce dopiero od 1942. Oczywiście, robi się imprezy, których scenariusz rozgrywany jest we Francji/Belgii/Holandii/Niemczech 1944/1945. Ale decydując się na stylizację brytyjską będziesz mógł brać udział w tych grach, oraz dodatkowo innych, które wychodzą poza ten okres i miejsce: walki w Norwegii i Francji w 1940 r., Grecja 1941, walki z Afrika Korps, operacje specjalne (Norwegia, Jugosławia, Dodekanez, Polska). I to w jednym komplecie umundurowania i wyposażenia! Owszem-są rozgrywane takie scenariusze i będą realizowane również w przyszłości. Gracze z reguły wracają z bananami od ucha do ucha. "No dobra, a ile to wszystko kosztuje?" Więc teraz przechodzimy do konkretów Panie Kolego. Podstawą jest webbing - pas i ładownice. Na początek wystarczą. Oryginalne pasy są dość drogie, ale na rynku (Allezło, Ebaj i inne) można znaleźć tanie polskie zamienniki za circa 10-15 PLN. Do tego ładownice samochodowe (kursują po circa 50 PLN) i podstawa jest. Szelki są bardzo wskazane, ale tylko przy oryginalnym pasie, bo ma z tyłu bojówki, przez które możesz je przełożyć. Polecam jeszcze zaopatrzyć się w small packa. Obecnie do dostania za ok. 40 PLN. Możesz do niego schować zapasową amunicję, żarcie, pelerynę przeciwdeszczową, ogólnie przydaje się. Szelki do niego to wydatek ok. 30 PLN. Z tak skompletowanym podstawowym webbingiem możesz obskoczyć całą II WŚ. Druga sprawa - battle dress jako najbardziej uniwersalny z mundurów. Najtańszą opcją są bluzy i spodnie wzoru P 49. Cena za komplet to 200-300 PLN. Niemniej warto odłożyć parę groszy i zainwestować w taki komplet bo naprawdę można w nim zaliczyć wszystkie drugowojenne gry. Poza frontem wschodnim. Alternatywą są różnego rodzaju bluzy olimpijki lub inne Ike-jackety. A jeżeli chcemy zaatakować temat po taniości to kupujemy na Allezło za 15 PLN brytyjskie spodnie galowe, za drugie tyle zielony wojskowy sweter i voila - mamy komandosa jak znalazł. Gdybyś jednak nie chciał się grzać latem to pamiętaj, że stylizacja tropikalna jest groszowa. Piaskowa koszula i szorty to wydatek rzędu 40 PLN w lumpeksie. "Co na głowę?" - tu sprawa jest prosta jak budowa czołgu T-55. Otóż najlepszym rozwiązaniem jest hełm Mk II, popularny naleśnik. Niestety to wydatek rzędu 150-200 PLN, ale jest najbardziej rozpoznawalny i uniwersalny. W battledressie i naleśniku spokojnie zwiedzisz wszystkie europejskie i afrykańskie pola bitew II WŚ, łącznie z Norwegią, Afryką i Francją. Można też kupić hełm Mk III - żółwia, ca circa 100 PLN, ale wyglądają one groteskowo i weszły do użycia dopiero w 1944 r. Lepszym rozwiązaniem będzie beret. Beret kosztuje rozmaite piniondze. Od 5 do 85 PLN. Zależy jaki chcesz. Możesz wziąć zielony - na komandosa, bordowy - na spadochroniarza, czarny albo bardzociemnogranatowy - na tankistę, khaki - piechota, artyleria, kanceliści, kucharze, płatnicy etc.. Możesz wziąć też TOS-a czyli szkocie cudo z pomponikiem - na Szkota. Alternatywą są również tzw. komforterki zrobione z połowy polskiej szalokominiarki, czyli czapki-komandoski. Jak sama nazwa wskazuje nie były używane przez kancelistów. Furażerka w kolorze khaki również będzie git. Reasumując, jeśli nie stać Cię na hełm, beret będzie jak najbardziej na miejscu. Buciki - czarne, skórzane, krótkie bez opinaczy. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - kto na to zwraca uwagę czy zakładasz duńskie DMS-y czy polskie desanty? "Z czego pykać?" Rzecz gustu. Najbardziej brytyjski jest oczywiście Sten, ale herbaciarze masowo używali również amerykańskiego sprzętu, więc Thompson, którego kupiłeś by bawić się w "I Kompany Fajf Oł Siks Paraszut Regiment" konkretny jest. Nada się. Trudno, gdyby na rynku były normalne Lee-Enfieldy to bym polecił inwestycję w czterotakt, ale zawsze możesz próbować komuś zlecić przeróbkę MB03. A warto. Zabawa jest prima sortna. Duperele - oczywiście mundur warto obszyć. Dodaje to kolorytu, ale nie jest warunkiem sine qua non. Jakbyś miał trochę grosza to zainwestuj w parę parcianych opinaczy. To dosć charakterystyczny element, ale za jego brak nikt Cię nie wyzwie od dziewcząt trudniących się najstarszym zawodem świata. A gdybyś miał za dużo piniendzy i chciał się polansować jako parasol to kup se denisona czyli maskującą kurtkę. Belgijskie chodzą po circa 200-300 PLN, dobre kopie są dużo droższe. Ale spoko. W razie W wystarczy bordowy beret i obszyty battledress albo sweter (nieobszyty). A czy wspominałem, że gdybyś nagle poczuł przypływ patriotycznych uczuć to możesz się łatwo zrobić na Polaka? "Ale jak?!" Bardzo prosto - wystarczy na Twojego battledressa naszyć łuczki "Poland" za ok. 20 PLN para i prosz... z czarnym beretem robisz za żołnierza generała Maczka, a w hełmie albo brązowym berecie za chłopaka spod Monte Cassino. Pomyśl co byś robił w tym swoim M1 i corcoranach..? Mam nadzieję, że Cię przekonałem Kolego i zobaczymy się pod UJ-em. I naucz się "It's a long way to Tipperrary". Bo przy przemarszach często to śpiewamy, a miejscowe ładne dziewcząta obdarowują nas kwiatami, mlekiem, całusami i winem. Nic tak nie zwraca uwagi jak kolumna dziwnie ubranych facetów śpiewających dziwną piosenkę, mówiących, że tropią oddziały Wehrmachtu.
  21. I zorganizuje. "El-Alamenin 1942" nie było naszym ostatnim słowem. Mimo, że raczej nie w terenie zabudowanym to jednak Amerykanie powinni być ukontentowani bo plany są ciekawe. W tym roku jednak już odpuszczam bo też chciałbym sobie postrzelać, a nie tylko doglądać czy kwasów nie ma ;)
  22. Jest bardziej "bitewnie" ;) Myślę, ze jak trochę popracujesz nad rondem to znowu będzie eleganckie.
  23. Działa. Dzięki Michał za udostępnienie, podziękuj Koledze za focenie i zapraszamy na kolejne gry.
  24. Pisaliśmy w podforum łódzkim do chłopaków z grupy BAT, którzy bawili się tym dronem, zobaczymy czy coś się ukaże. Thompson mam nadzieję, że częściej będziesz się wcielać w Szturmowca Imperium ;) Tak naprawdę stylizacja pustynna jest groszowa. W kwestii oporządzenia to można nawet spróbować z polskim pasem wojskowym i brytyjskimi ładownicami samochodowymi. Ponadto na allegro wypłynęło sporo small packów po circa 40 PLN. Można? Można.
  25. Do usług. Mam nadzieję, że będziesz częstym gościem na naszych "historykach". Oj Lesiu, to nie jest wytłumaczenie. Thompson i Cortes też stylizują się na Amerykanów, ale na cykl "Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps" jeden zrobił się na Brytyjczyka a drugi na Australijczyka. Ratman zwykle robi Niemców, ale tym razem wystylizował się na Włocha. Pustynna stylówa naprawdę nie jest kosmicznie droga i czasochłonna. Okazaja do nadrobienia zaległości już w przyszłym roku na "Kasserine 1943". A może Kreta albo Dodekanez? ;)
×
×
  • Create New...