Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Domin007

Moderator I
  • Posts

    2,128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Domin007

  1. Jakbyś miał okrągły magazynek to i nawet Suomi możesz zrobić z Thompsona ;) Super, zapraszam. Stylówa bardzo prosta, wystarczą cywilki i opaska na ramię. Jakby się komuś kokardę na czapkę z papieru chciało zrobić to tym większa chwała mu za to. Na pewno król Haakon VII nie zapomni tego gestu. ;)
  2. Super! Rasty im więcej battledressów tym lepiej. Zabierzcie hełmy Mk II i tyle czterotaktów ile możecie :icon_wink: Nie przewiduję prac polowych w piątek, ale w sobotę od rana raczej tak, więc przyda się dodatkowa para rąk do pomocy. Scenografia raczej uzupełniająca niż coś nowego, ale będzie. Michał napisz proszę czego byś potrzebował do stylizacji. Sepp, dawaj do KM! Spadochroniarzy nie zabraknie, wiem, że chłopaki z 19 Inf. Div. się wybierają, a mają mundury Heeres, więc zrobią GJotów, ale marynarzy nie ma. Nawet swojego osławionego Mausera mógłbyś wziąć. :icon_wink: Aaaa i uprzejmie przypominam, że wiążące zapisy są przez PW do xProboszcza lub do mnie (przekażę Marcinowi).
  3. Komitet "Wolne Niemcy" ;)
  4. W rzeczy samej. Niemców zawsze jest multum, dlatego też przeszedłem na stronę bolszewików. Trzeba wspomóc Kolegów z Dziewiętnastki. Ponadto wiesz jak zakończyła sie historia - po co stawać po stronie przegranych? ;)
  5. I git. Mam nadzieję, że nie przeszedłeś na ciemną stronę mocy. ;)
  6. Kamuflaż zimowy nie jest obowiązkowy. Jest to jedna z sugestii. Oczywiście lepsze są rozmaite płaszcze w kolorach podobnych do khaki/feldgrau. W ten sposób można prosto zrobić się na Polaka z Brygady Podhalańskiej: płaszcz, czarny beret z orłem, szpej i zrobione.
  7. Szanowne Koleżeństwo! Mamy zaszczyt zaprosić na kolejną grę ASH w Łódzkiem. Otwieramy nowy front, na dalekiej północy Europy, Kolejnym polem starcia między siłami Aliantów a Niemcami będzie norweski port w Narwiku. Wprowadzenie: "Niemcy zajęli port w Narwiku... Zamierzam atakować o świcie.". To co zaczął tymi słowy komandor Bernard Warburton-Lee, parę dni później zakończył admirał William Whitworth salwami z pancernika HMS "Warspite". Eskadra niemieckich niszczycieli została zatopiona, dzięki czemu powstały dogodne warunki do podjęcia próby odbicia Narwiku z rąk żołnierzy generała Eduarda Dietla... Miejsce: GSMC, czyli znany i lubiany Karolew k. Aleksandrowa Łódzkiego: https://www.google.p...298182edfbc0298 Data: sobota, 19 marca 2016 r. Czas: 8-15. Początek strzelania o 9. Wiek: min. 18 lat. Wpisowe: 30 PLN/os. na opłacenie terenu. W ramach wpisowego jest dostęp do ogrzewanych pomieszczeń, kawa/herbata, micha grochówy, ubezpieczenie. Płatne na miejscu. UWAGA! Gra odbędzie się jeżeli zbierzemy minimum 20 graczy w miarę zbalansowanych ekipach. Ograniczenia co do replik i ich mocy oraz amunicji: -limit FPS: 450. -repliki historycznych pistoletów maszynowych (Sten, Thompson, MP40, PPSz, inne): ogień ciągły i pojedyńczy, -repliki karabinów maszynowych: ogień ciagły i pojedyńczy, dwuosobowa załoga. Niehistoryczne KM-y uprasza się zamaskować, wystylizować. -repliki pozostałe grają jako karabiny powtarzalne, wyłącznie ogień pojedynczy. Repliki niehistoryczne uprasza się zamaskować, wystylizować. -limit amunicji: 300 kulek w magazynkach. Żadnej amunicji luzem Doładowanie do limitu w punkcie powrotu do gry. Pirotechnika: używamy z głową, obowiązuje okrzyk "GRANAT!" Granaty max K206. Niszczenie obiektów: obiekty niszczą tylko saperzy. Oo obiektu należy przykleić taśmą ładunek wybuchowy otrzymany od organizatora. Po zdetonowaniu ładunku należy nakleić na obiekcie kartkę z napisem „Obiekt zniszczony”. Troszkę bezpieczeństwa: poniżej 3 metrów zaleca się deklarację strzału „dostałeś” „pifpaf” i tak dalej, jednak do nie więcej niż 2 celów jednocześnie gdzie trafienie wydaje się być niezaprzeczalne, JEDNAK cel ma prawo poprosić o oddanie strzału kontrolnego (w korpus bądź blisko obok) aby przekonać się czy atakujący rzeczywiście mógł taki strzał oddać. Łączność: GMRS za pośrednictwem radiooperatorów z wystylizowanymi radiostacjami plecakowymi. 1 RTO na oddział. Powrót do gry: system 5 lub 5, czyli spędzamy w punkcie powrotu do gry (resp) 5 minut, bądź wracamy do gry po zebraniu się 5 graczy. PPDG będą się przesuwać w zależności od postępów stron w trakcie gry. Stylizacja: jest to kolejna gra, w której nie przewiduję udziału przedstawicieli US Army (ze zrozumiałych względów, tj. w 1940 r. Stany Zjednoczone jeszcze nie brały udziału w wojnie). Obowiązuje stylizacja na: -Brytyjczyków (głównie piechota, ale też piechota morska i komandosi), -Polaków (mundury jak u francuskiej piechoty z 1940 r.), -Norwegów (piechota, ale też ochotnicy w cywilnych ciuchach wystylizowanych na lata 40, z opaską w kolorach flagi norweskiej), -Niemców (głównie strzelcy górscy, ale też spadochroniarze i marynarze z zatopionych okrętów). Parki maskujące powinny zostać w domu (z wyjątkiem spadochroniarzy). Jako, że walki o Narwik toczyły się zimą, po obu stronach w grę wchodzi również użycie rozmaitych elementów kamuflażu zimowego. Warto więc, np. jeżeli ktoś ma mundur SS, zainwestować w biały maskałat, a eichenlauba zostawić w domu. Zadania: dowódcy oddziałów otrzymają rozkazy na odprawie. Zapisy: na PW do xProboszcza. A zatem bomba w górę! Zapraszam, bo gry w tych klimatach nie było. Liczę, że tym razem mocno dopisze strona aliancka, bo można w końcu wystąpić jako Polak. Dla początkującyh w ASH - norwescy ochotnicy. Zachęcam również do zabrania jak największej ilości czterotaktów albo strzelb. Wyglądają o niebo lepiej od zamaskowanych eMek czy Giet. Jeżeli ktoś ma jakieś pytania (zasady, stylizacja), śmiało niech pisze na forum lub PW. W magazynach zalega u mnie sporo sprzętu brytyjskiego i niemieckiego, więc w razie "W" będzie można coś wypożyczyć.
  8. Gimnastiorka dobra pod Kursk towarzyszu. Pod Stalingrad przydałaby się jakaś tiełogrejka albo szynel, chyba, że was rozgrzewa nienawisć do faszystowskich najeźdźców ;) Na poważnie - bardzo fajnie.
  9. A zatem głosami nielicznie zebranych imprezą historyczną roku 2015 została współorganizowana przez niżej podpisanego "Operacja Kusza". Mogę sobie pogratulować, bo gra wyszła czymś zupełnie innym niż była planowana, ale wszystko poszło we właściwą stronę. Historia będzie kontynuowana w tym roku, podczas "Operacji Big Ben", która zaplanowana jest w okolicy połowy maja, prawdopodobnie w okolicach Łodzi lub Warszawy. A zatem, jeżeli ktos nie był na grze roku 2015, ma szansę dołączyć podczas drugiej odsłony. Warto w tym miejscu zadać pytanie o kondycję środowiska historycznego w Polsce. Prężnie działające środowiska jak Pomorskie czy Wielkopolskie jakby zapadły w sen zimowy, zaś Śląskie, które swego czasu mocno historykami stało, kompletnie wyłączyło się z organizacji imprez ASH. Można rzec, że nastąpiło przebiegunowanie, bo obecnie na lidera w branży wyrosło Podkarpacie. Co przyniesie 2016? Na pewno zamkniemy historię akcji wywiadowczo-specjalnych wokół niemieckiego programu rakiet w "Operacji Big Ben". Kontynuujemy cykl "Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps", tym razem w okolicach lipca/sierpnia akcję przenosimy do Tunezji, na przełęcz Kasserine, zaś we wrześniu być może spróbujemy ruszyć temt, który wygrał w 2014 r. - kampanię polską 1939 r. Jednak z najbliższe plany, na marzec przewidują wyprawę do Norwegii, w okolice Narwiku. Więcej szczegółów do końca tygodnia.
  10. Zbliża się koniec roku, zbliża się czas podsumowań. Podobnie jak w zeszłym roku proponuję luźne głosowanie na najlepszą imprezą ASH mijającego sezonu. Głosujemy w komentarzach na tylko jedną grę z listy. Każdy z głosujących swój wybór może (ale nie musi) uzasadnić. Myślę, że może być to dobry początek do dyskusji o kondycji środowiska i ewentualnych planach na następny rok, tym bardziej, ze już pierwsze informacje są zamieszczane. A zatem poniżej lista gier historycznych, które odbyły się w 2015 r. Jeżeli jakąś pominąłem, proszę P.T. Kolegów o uzupełnienie: 1. Strzelanka na otwarcie sezonu - org. Panzerwaffle, SRH "Partyzant", Grupa Południe 2. Operacja "Kusza" - org. Domino i Proboszcz 3. "Nie tylko dla orłów" - org. Panzerwaffle, SRH "Partyzant", Grupa Południe 4. El-Alamein 1942 - org. Domino i Proboszcz 5. "Train Station 1944" - org. Panzerwaffle, SRH "Partyzant", Grupa Południe 6. "Sonnewennde '45" - org. Fleischer Jak widać wybór jest znacznie mniejszy niż rok temu. Jeżeli ktoś ma swoje typy to śmiało niech dopisuje do listy, resztę zachęcam do głosowania i dyskusji. Głosujemy do 10 stycznia 2016 r. Dzień później podsumujemy dyskusję i rozdamy nagrody, którymi podobnie jak w zeszłym roku są uścisk dłoni prezesa i fama Orga roku. Pozdrowienia.
  11. Zbliżają się Święta, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że będą prezenty. A co jest najlepszym prezentem? Oczywiście WINCYJ SZPEJU! I tym optymistycznym hasłem zaczynamy kolejny odcinek poznawania tajników brytyjskiej stylizacji. Dziś na wokandzie brytyjski szpej czyli osławiony webbing w wersji P37 oraz jego ersatze, które można wykorzystać przy kompletowaniu stylówy Herbatnika. A zatem benk, jedziemy. Temat jest trudny, skomplikowany i przerastający możliwości intelektualne Irlandczyków (oraz części Szkotów), ale niestety bez tego nie pojedziemy dalej. W samych ciuchach to po grze podszczypywać miejscowe dzierlatki można, natomiast krwawą wojnę airsoftową wygrywa się dzięki temu co gracz ma na wyposażeniu. Osobiście jestem entuzjastą webbingu, bo jest on naprawdę fukcjonalny i wygodny. Dzięki modułowej budowie poszczególne części można ze sobą dowolnie łączyć co zapewnia dopasowanie do każdej sytuacji. Poniżej zdjęcie podstawowego zestawu webbingu. Jest to miks elementów z wczesnego i późnego etapu wojny, ale jak już wielokrotnie powtarzałem, w ASH nikt na to nie zwraca uwagi (znaczy zwracają uwagę malkontenci, ale niech mówią do ręki - reszta nie słucha): https://lh3.googleusercontent.com/akiL0opKgwUfuPptl-RU6g5rxS1LamXlHH2YZL9pG7UqYtrb1mLCLIn_3c_304VxPKb-ZRWF3m2CrPsLSh4IaA6xvWFZaXTWW0yuno5EkzUGnJaD5QyNnoAZcQQVVkxdMpFL5SxeZQqm5-LxYGsrtzQelsDr3JfP5T96zLPl85FXNfK22CT-dCJDJX-HXJqDhMKVbG0jZogI1MFlN5t7IcKVu-1_nUVFG08JgSu5dl-xw2xgK4ru-kW7IcK6vZighJ-_WWQU5klmxTytH9xOvf4XD_cIYqFRCtJQksQPw0ldYg0ZLFZNtCsWYS6HSFSYXEEvm6nwW-D09GL2-LhgpKsFsNh0yllAdGJ1cpZ3ZbRQ8r1Veq_SjB3Dm6xTqv0nalwPkUdTGvYwyrW-_Rvd8inW2i7pvXMmI_7SUum62PEGezZMt2eKojXvfT2SeUWHPqMYZx1G-VmBJCIGsyia5ivc5dujEKFrHQz8TnCfUs0Dwsy8c5kL_-4jXY_Q4e-aDypnuGUwBt5h-rO2LmDx00YMHvMk8Jx2UUZ43JsQknrwpCR6pSigalqbT6sizuYK3tyL=w553-h458-no Zaczniemy od podstawy podstaw czyli pasa głównego: https://lh3.googleusercontent.com/U2PtmrTMo2Pv0PCBW8L76PgZct7ksWMO7QxO9rQbQcWHL71zHiYaWTi3I6GsPQSc1DoZ001BFmUXDSCd-8hJsZ3YM3CzQ46-dV4J8nk7wDKA3nhefkuIktpQSaAOdJnZJaqrYxyoW5ZFxDCZfQ_MgjT3ZYyVqaxZ2GSHabtZMQY72FEF4Wz8hpV6LFWBb-uMo9QXCtzXoIoo_JotRGJ7R20Z9ZIy1LiKRODYlRXXjt31Z3Q5N8Saj8xvzu9f_ZDMy3-vnhNGRXWXHG5YnfC6KwcgGyJ4DU0zgWDXvIIoncsUaXzXswCXsLcbqzTYrboXz2MCtTosUm-QCuwKbQe7BH28q8Ot0XutPNpT0ZXd4a-Z57Aiyq97ijXKeknHogZnCLcJfrSYnFnlwyuScBHmvQ-wnuTymIKMNxWss0lYNKHKTo0iIZSjLMaBRPMpiZ8ZpEWW5PyYHMo80kcjQtREDvf10lrr4HoF-aC3AxsSPEML2uGNxXqIYyetxQ8kdy0kjdxn6zojG1s1-oo2C1rAZvUqRvgmiVylanWrmtRVUnAfPAEa_JpPMTNXzH8lnAz6isgP=w800-h600-no Amerykanie mają swoją Alicję, Niemcy skórzane sado-maso, a Herbaciarze P37. Pas jak pas: kawałek party, mosiężna klamra, sprzączki i bojówki. Jest to jednak element sine qua non (bez tego nie da rady kierowniku - przyp. tłum.) jeśli chodzi o webbing, wszak pas spina i trzyma resztę szpeju na miejscu. Warto zainwestować w oryginalny pas, bo na wewnętrznej stronie ma on specjalne otworki w które wkłada się metalowe wąsy ładownic podczas montażu. Z kolei przez bojówki z tyłu przekłada się szelki główne, które następnie łączy się ze szlufkami ładownic. Mamy zatem połączenie: pas - wąsy ładownic - szlufki ładownic - szelka - pas i w ten sposób otrzymujemy podstawowy battleset. Oryginały pasów od webbingu P37 na allezło kursują po circa 100 PLN. Taniej nie będzie. Minimum za jakie można wyhaczyć taki pas na aukcjach to circa 80 PLN. Ceny na ebaju są podobne, od 7 GBP (plus drugie tyle za transport). Więc jaka jest alternatywa? Współczesne brytyjskie working belty kosztują circa 18 PLN, ale mają dwie wady: po pierwsze są zielone i ich kolor nijak nie wygląda (nie przypomina toto nawet blanca KG3), a po drugie nie mają z tyłu bojówek, przez które można przełożyć przez kolano koleżankę szelki główne. Właściwie to tylko klamra wygląda jak w pasach P37. Podobna sprawa miała się ze starymi polskimi pasami parcianymi (circa 10 PLN). Nie oznacza to jednak, że tego typu wynalazki są całkowicie bezużyteczne. Samym pasem to można co najwyżej spodnie przytrzymać by z tyłka się nie zsunęły, w czymś trzeba przenosić amunicję. No właśnie. Do tego służyły ładownice. Produkowane były w różnych wersjach (od Mk I do III) i przenoszono w nich różne różności, ale głównie czyste skarpety magazynki do Brena. Nas interesują przede wszystkim ładownice Mk III, któe charakteryzowały się większą długością. Dzięki temu spokojnie mieszczą oprócz skarpet batony magazynki do Stena. Istnieją dwie wersje ładownic Mk III: na napy i na zatyczkę: https://onlinemilitaria.net/images/UK_P-37_Basic_Pouches%28MK3,_Original_Unissued%29.jpg http://i.ebayimg.com/00/s/MTA2NlgxNjAw/z/27QAAOSwBLlVN8E5/$_57.JPG Do ładownicy Mk III spokojnie wejdą 4 magazynki do Stena/MP40 AGM lub podobna ilość pudełkowych magów do Thompsona. Na upartego to i 6 się upchnie, ale po co się szarpać z wyjmowaniem magazynków pod ogniem Niemców, kiedy koledzy Amerykanie dzielnie nacierają i zasypują wroga kompozytem? Po co dawać im pretekst do potwarzy o tchórzostwie i bumelce? Dlatego dobra rada - lepiej załaduj maks. 4 magi do jednej ładownicy. Para ładownic Mk III na napy jest dość droga - circa 80 PLN (bo to chodliwy towar) i w PL raczej nie do dostania. Dlatego większość graczy ASH używa ładownic na zatyczkę, które można łatwo znaleźć zarówno w sklepie na N, którego nazwa kończy się na F oraz na allezło, gdzie para kosztuje circa 40 PLN. Ładownice na zatyczkę mają również tą zaletę, że na bank pomieszczą magi do Stena. W przypadku zakupu ładownic na napy nigdy nie wiesz czy przypadkiem nie nabyłeś Mk II, który nichuchu nie zmieści magazynków do Stena, choć krótkie do Thompsona już tak. Jeżeli jednak uważasz, że przekracza to twoje możliwosci finansowe, albo uznałeś, że wiesz lepiej i znalazłeś parę ładownic Mk III na napy za ok. 20 PLN, to znaczy, że dotarłeś do pierwszej sensownej alternatywy jaką są tzw. ładownice samochodowe. http://i66.servimg.com/u/f66/14/56/79/88/back-310.jpg Z przodu wyglądają jak zwykłe Mk III, ale z tyłu nie mają wąsów którymi można zamocować je na pasie głównym, tylko specjalne parciane szlufki, przez które pas się przekłada. Ponadto nie mają metalowych szlufek przez które przekłada się szelki główne. Można je za to założyć do wspomnianych wyżej pasów brytyjskich czy polskich. Wadą jest to, że taki set raczej będzie się bujać na wszystkie strony podczas biegania. Zaletą - niska cena i nawet niezły wygląd. Rzecz do rozważenia. Drugą alternatywą są tzw. ładownice cargo służące do przenoszenia dodatkowych magazynków do Brena. http://ミリタリー.biz/upload/save_image/40425ebukmilimg74/2bhgeahha.jpg Nie mocuje się ich do pasa głównego i szelek ale przekłada się je przez szyję i spina razem. Wygląda to całkiem nieźle i kosztuje circa 60 PLN para. Zaletą jest to, że takie rozwiązanie nie wymaga pasa głównego z bojówkami. Ostatnią sensowną alternatywą są ładownice do Uzi, które mieszczą 3 magi do Stena. Kosztują śmieszne pieniądze (ok. 5 PLN/szt.), ale po pierwsze - po włożeniu magów do stena ich nie zamkniesz, a po drugie nie założysz na pas główny P37 (w grę wchodzi tylko polski pas). Kolejnym ważnym elementem webbingu są szelki główne, które służą do spięca pasa z ładownicami. http://www.clementstrading.com/Stock/CTB-12023.jpg Do końcówek szelek podczepia się również pozostałe elementy webbingu jak noszak na manierkę czy pokrowiec na kopaczkę. Ile kosztuje para szelek? To zależy, ale nie są drogie. Para na allezło kosztuje circa 10-15 PLN. Dłuższe są oczywiście droższe, ale warto w nie zainwestować, bo potem łatwiej wszystko ze sobą spiąć i wygodniej się z tego korzysta. No dobrze, omówiliśmy już podstawowy battle set (pas, ładownice, szelki), czas przejść na herbatę i ciastka... (to potem), znaczy do omówienia pozostałych elementów webbingu, które są przydatne na polu bitwy airsoftowej. Zaczniemy od chlebaka, czyli tzw. small packa: http://static.myvimu.com/photo/14/35761423.jpg Chlebak można nosić na trzy sposoby: jak torbę na ramie dzięki dodatkowej szelce, lub podczepiony do pasa za pomocą końcówek szelek głównych lub na plecach dzięki szelkom do plecaka, tzw. L-strapom: https://onlinemilitaria.net/images/P-37_L_Strap.jpg Ostatnio na allezło wypłynęło sporo chlebaków po circa 40 PLN za sztukę. L-strapy kosztują drugie tyle za parę. Naprawdę warto w to zainwestować, bo chlebak zmieści większosć dodatkowych bambetli, jakie taszczymy ze sobą na grę. Z kolei plecaki, tzw. large-packi noszone były tylko w czasie marszy na długie odległości, nie walczono z nimi na plecach (to nie I wojna światowa). Oczywiscie nikt nie zbeszta Cię za zakup large packa, ale plecaka nie podepniesz na szelki główne ani nie założysz przez ramię. Warto również zainwestować w manierkę z noszakiem. Wszak uzupełnienie płynów jest niezwykle istotne dla każdego wojaka, który toczy boje w środku lata (i to nie jest żart, bo można przegiąć i się odwodnić, co jest niebezpieczne). Manierki były przenoszone w dwóch rodzajach noszaków: szkieletowym i pełnym (kopertowym): http://www.warrelics.eu/forum/attachments/equipment-field-gear/233910d1314147483-water-bottles-carrier-british-canteens.jpg Osobiście wolę noszak szkieletowy, bo łatwiej mi się chowa do niego manierkę, ale wybór należy do Ciebie. Noszak można podpiąć do szelek głównych lub nosić na zapasowej szelce. Cena noszaka to zwykle ok. 20 PLN i jest ich całkiem sporo. Gorzej jest z brytyjskimi manierkami, tu pozostaje uważne polowanie i gotowość do zapłaty circa 70 PLN. Mozna oczywiście stosować inne flaszki, ale otwartym pozostaje pytanie o kompatybilnosć tejże z noszakiem od webbingu. I to było na tyle, jeśli chodzi o podstawy webbingu. Daruję sobie omawianie dupereli w rodzaju pokrowców na kopaczki czy toreb na maski przeciwgazowe, bo wg mnie to przerost formy nad treścią w warunkach ASH. Jak ktoś chce na pewno doczyta. Instrukcje montowania i spinania ze sobą poszczególnych części też są dostępne w internecie. Domyślam się, że było ciężko i niektórzy (zwłaszcza Irlandyczycy i część Szkotów) nie dotarli do końca, ale mam nadzieję, że ci co dotarli poczują się mądrzejsi i te parę wskazówek jak uzupełnić stylówkę zaowocuje wyższym poziomem na grach w nowym sezonie. A szykują się co najmniej trzy autorskie gry, w których kontyngent brytyjski będzie miał niebagatelną rolę do odegrania, także: czytać, zbierać i szpejować się. Wesołych Świąt i udanych łowów w Nowym Roku.
  12. Ty to najwyżej za Heroda.
  13. Muszę zaopatrzyć się w tetetkę. Albo Naganta. A reszta plutonu niech sie zaopatrzy w czerwone szturmówki i przyswoi podstawową znajomosć rosyjskiego: "Za Stalina!", "Za Rodinu!" i "Uraaaaa!. Kto nie będzie znał wyląduje w GUŁagu.
  14. Oj tam oj tam...owinę go otuliną do rur. ;)
  15. Będziemy. Po krótkiej naradzie zdecydowaliśmy się z bratem stanąć po stronie sowieckiej. Mam nadzieję, że Lee Enfield nie będzie za bardzo kłuł w oczy. Ura, ura, ura!
  16. Np. "Narwik 1940", który być moze zostanie zorganizowany w okolicach marca przyszłego roku.
  17. Sten AGM nie ma bezpiecznika. Przynajmniej mój. Da się z tym żyć, jeżeli obchodzisz się spokojnie z repliką. Palec ze spustu, a po grze od razu wypięty magazynek powinny załatwić sprawę.
  18. Szperaj, pytaj, szukaj. Możesz też próbować znaleźć w środowisku Anioła Stróża, który za Ciebie poręczy i Cię wprowadzi. Ten sezon ASH nie obfitował za bardzo w imprezy, ale podejrzewam, że przyszły rok znów będzie mocno dociśnięty terminami. Tym bardziej, że część imprez w ogóle nie przewiduje udziału wojsk amerykańskich.
  19. Kolejne części poradnika będą się pojawiały sukcesywnie. Cieszę się, ze się podoba, mam nadzieję, ze przełoży się to na większą liczbę graczy stylizaujących się na Brytyjczyków. Przeczytaj poprzednie części, zobaczysz, że stylizacja nie musi być droga. Jeżeli masz 18 la skończone to śmiało próbuj, wiele elementów w razie "W" można pożyczyć od innych graczy.
  20. Jeszcze nie wiem. Zastanawiam się co w szafie nada się na komisarza batalionowego, bo chyba Sowietów będzie za mało. Jak zwykle.
  21. Najlepsza replika historyczna jaką mam w zbrojowni. Jest praktycznie niezniszczalny. Nie ma singla. W ogóle - jak w oryginale, dlatego faktycznie warto kupić od razu kilka magazynków. Są kompatybilne z MP 40. Tylko po co go podkręcać? To peem z krótką lufą, więcej FPS nic tu nie da bo i tak rozrzut na dłuższym dystansie będzie spory. Ponadto w ASH nie ma takiego wyścigu zbrojeń...
  22. Wracamy po przerwie! Dziś na warsztat bierzemy tematykę, która jest niezmiernie ważna dla każdego gracza ASH, który chce się polansować. A nic tak nie dodaje punktów lansu jak odpowiednie nakrycie głowy. A zatem porozmawiamy dziś o tym, co herbaciarze nosili i jak można to w miarę sensownie skopiować do fajnej sylwetki ASH. Koledzy Amerykanie wybór mają dość ograniczony: jeep cap albo hełm M1/M2. Tutaj sprawa jest prosta jak dialogi filmu porno. Jednak będąc ambitnym pasjonatem airsoftu historycznego nie chcesz pójść na łatwiznę i wbrew oczywistościom zdecydowałeś się wstąpić na służbę Imperium. Bardzo dobrze! Wybór tutaj jest o wiele większy a przy tym ceny są przystępniejsze, bowiem herbatniki walczyły nie tylko w hełmach Mk II, ale też Mk III, AT II, jak również wszelkiej maści beretach i tzw. komforterkach. W grę wchodzą również furażerki i szkockie TOS-y, a nawet australijskie slouch hat-y. Wszystko jest tak widowiskowe i efektowne, że nawet M1 w wersji spadochronowej się chowa. Zaczniemy od najbardziej ikonicznego nakrycia głowy Brytyjczyków jakim jest hełm Mk II zwany popularnie "naleśnikiem", "plackiem", "miską" lub z angielska "brodim" albo "tin-hatem": https://lh3.googleusercontent.com/zmwtSsimnLchGmFO3hBvwI9_tV8zcMc9GC9-jzYgzEHv7kvsNNl6LlzoOa9Ixj_U9AnKycgZiWz41GKOYnPvva5gylMKI3LEOWlVeQzg4EI6pY7lpJ1d8Ykcb5DIHpn4VbajXZFkFIX-nQ13BlvDnxhde-TiRblddLwQcc9UbXKFKzM5KmmzA-f1nABfj2f__TtSl5NhQiGYQTcUqSyL13XleYNEOcrhVMEIy5lK3q8RIKZOp628ImMDF4ulED53ftgoXp92L9PpK9jSyaglxYPf30McCgO641Z7zqpi1N_cF-nOTs1WS8UvUQJoVF9LSzoDXnmJw8BVKlPNjxQzKmaa8YXx9dW0Jr7vSlRMPewPMt0ZvOBz0KJL-A3_TQrU88OoBWEDCX8avWSpPlz96imgVoW8vOW-GJ9BCzJJKHw8Hyajsf4H6Pxrd-FjuGpVsnVBlUYpGg4P7Rh0t__HfnyUrkPJC6ZwioYmlq8H6RhA8wM10e84cz-cIb7B1UdZ6cbQhjW6RceVaogbfAqtRVNLOT7PhHrz8YMTffN9lWs=w1280-h857-no Hełm tego typu jest nierozerwalnie związany z żołnierzami Commonwealthu, ale też Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. M1 na Polaka nie będzie koszer. Mk II - owszem. Ceny takich hełmów (kopii ale też czasem oryginałów) z wkładem (linerem) i paskiem (chin strapem) to ok. 180-200 PLN. Belgijskie klony są nieco tańsze, ok. 120-150 PLN. Można kupić również samą skorupę a potem spróbować dokupić pasek pod brodę i wkład (lub zrobić to samemu). Jako początkujacy Janusz do swojego pierwszego Belga wykorzystałem krzyżak i skórzaną wkładkę z polskiego hełmu wz. 50. Krzyżak mocuje się za pomocą śruby wkładanej przez otwór na szczycie hełmu. Warto jednak poźniej na śrubę wbić jakąś gąbkę czy kawałek styropianu żeby śruba nie raniła nas w głowę podczas biegania, a następnie naciąga się na to skórzaną wkładkę, którą później się sznuruje. Tak zmontowany hełm kosztował mnie 80 PLN. Inną alternatywą jest polowanie na kopie hełmów Mk II wykonanych z laminatu. Są one lekkie i całkiem nieźle udają oryginały. Do ASH się nadadzą, konkretne są. Na allezło kosztują circa 65-70 PLN. W 1944 r. wprowadzono hełm Mk III: http://i36.servimg.com/u/f36/14/56/79/88/00217.jpg Kojarzony jest on głównie z oddziałami kanadyjskimi, lecz otrzymało go też sporo jednostek brytyjskich. Z uwagi, że według mnie ten model hełmu jest obrzydliwy powiem tylko, że na allezło kompletne oryginały kursują po circa 100 PLN. Dziękuję, dobranoc. Dla odmiany ładnym brytyjskim hełmem, który wzbudzi zazdrość kolegów jest AT II: http://i43.photobucket.com/albums/e390/edstorey/BritishMkIIParachuteHelmet1943.jpg Hełmy AT II otrzymały jednostki powietrznodesantowe (widać je wyraźnie w "O jeden most za daleko". Znaczy hełmy. Choć jednostki powietrznodesantowe też...), ale również niektóre oddziały zmechanizowane i załogi czołgów. Wyglądają bombowo - w zestawie bez siatki, ale z goglami. Pisk zachwytu dziewcząt z wiosek, które będziesz mijał murowany. Jest to jednak bardzo droga rzecz. Oryginały są kosmicznie drogie, zaś rekonstruktorskie kopie to wydatek ok. 300-600 PLN. Co zrobić? Coraz trudniej dziś dostać tanie rzeczy na mieście. Kopia z laminatu na pewno będzie tańsza, ale pojawiają się one bardzo rzadko. Rekonstruktorzy gardzą nimi niemożebnie, za to do ASH nadadzą się z nadwyżką. Być może rozsądną alternatywą byłby polski hełm spadochronowy wz. 63: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7f/He%C5%82m_wz._63.jpg Hełmy te na allezło kursują po 40-100 PLN. Niestety jeszcze nikt nie próbował tego zrobić, więc nie wiadomo jak to wyglądałoby w praktyce (miejsce dla Ciebie w szeregu pionierów ASH!) Jak widzisz Kolego zabawa w spadaka nie jest taka tania, może lepiej przejsć do piechoty..? Aha! Na pytanie "Czy nosić na hełmie siatkę czy nie?" odpowiadam: "Nie. Siatkę nosi się na zakupach". A na poważnie to jak kto lubi. Ja nie noszę, bo nie lubię, ale inni wolą nosić siatkę, wkładać pod nią opatrunek i nawlekać różne maskujące farfocle, które i tak niczego nie dają, bo w ASH strzelamy do siebie z 30 m. Kolejnym ikonicznym nakryciem głowy jest kojarzony głównie z poddającymi się Francuzami komandosami, spadochroniarzami i czołgistami beret. W większości były one tłoczone, jednak np. wprowadzony w 1943 r. GS Cap, który zastąpił furażerkę był już szyty i został pogardliwie nazwany przez żołnierzy "ridiculous cap". Nie dziwota. Do beretów zaliczamy również szkockiego TOS-a, który charakteryzował się większym rondem i pomponem na środku. Kolory beretów jakie nosili brytyjscy żołnierze zależały od służby i tak: -zielony (Lovat green): komandosi, -khaki: Gwardia, Strzelcy, niektóre oddziały piechoty zmechanizowanej, -czarny: czołgiści, Royal Navy -granatowy: piechota morska (z wyłączeniem komandosów, np.: RMC), -bordowy (maroon): oddziały powietrznodesantowe, -błękitnostalowy: RAF, -piaskowy: SAS, SBS. https://lh3.googleusercontent.com/CLP1t9nsl1OKdrolIoai7jkcmrmKyOEe2yCGLoyjj8pMYRNWRfRtnPB6MDb5jbJkFdfzvAC-1Kh_p5P6sMUkpluQLJqzjJgZ1DdZsMshbAB12FeAF-RfotsAPeutRVISUfoUj46bQuGjQjEp1DbxmJydB_s7HjV36FzovjVYo9LeYACnN77Yppkg5JYE3n-J-v0V8eCfbNubNkuujww9c_i-oNa3laAUDXKn-GJMcYnBQJgRTLZTOnJ32wFa3NTzEybueHzI1D_LHrPMRX-vyW2WFd25Gc1xHHeK-cCMGAqGGmSwed7KWFdzb7-K6_dqQTOIhc373YP5QnetpHwmX4eJdL-MwLs-9nFvJEAopfEMmiwYDlHtlFqtNjt_RH2lXdwQBX_DUVSreflPlRP7etWcu8zgLy0FwZ3PMIL5zgF0Lw4dAhyxyN0fUkPVQGkgCHsKgLfhU5InK64fdwGcwUwl_JMo5cjtVYHk-2P6ODPhsCz6pTq9rkxmQUreWkc2Mm3l92MB4B8F-BJ9uPxTMWgTutPM26HQ3cDHtcrodpc=w733-h895-no Oczywiście coś mogłem pomylić (popij herbatą). Najbardziej popularne na grach ASH są trzy kolory Kieślowskiego: zielony, bordowy i czarny (wiadomo, każdy chce być elytą #lans #bauns #jesteśmytacypro). Ale nie zdarzyło się by ktoś wyleciał z imprezy za przyjście w berecie innego koloru, np. brązowym polskiej OT. Myślę natomiast, że warto jednak się do tego przyłożyć i nie zblamować się błękitnym beretem ONZ. Na Herbatnika nie jest koszer. Ceny beretów są różne, a i do ASH każdy używa innego. Niektórzy używają beretów brytyjskich, inni niemieckich, niektórzy polskich, a jeszcze inni austriackich. Mnie osobiście w ASH prowieniencja lata sześćdziesiatką, ale ważne by nie wyskoczyć z jakimś dziwnym kolorem, np. czerwonym (nie, nawet Ray Charles by stwierdził, że nie nada się na spadaka. Niestety nie może tego zrobić. Bo nie żyje.) czy błękitnym (Stevie Wonder na Tweetrze potwierdził, że RAF nosił inny kolor)... Orzełek też nie jest na miejscu. Chyba, że bawisz się w Maczkowca albo Sosaba. "Dowiem się wreszcie ile to kosztuje?!" zapytasz. odpowiadam: od 2 PLN (słownie dwa ziko - bo za tyle trafiłem mojego Austriaka Lovat green) do ok. 40 PLN. Oczywiście wszystko zależy od koloru, rozmiaru i producenta. Szkockie TOSy są oczywiscie droższe, czasami się pojawiają po ok. 90 PLN, zaś GS-y to wydatek circa 150 PLN. Beret warto oczywiście ozdobić jakaś fajną odznaką regimentową. Nie jest to konieczność (podobnie jak obszywanie munduru), ale daje +1000000000 do lansu, zwłaszcza jeżeli nie grasz jako spadak lub komandos. Poważnie. Fajna odznaka jest pro. Amerykanie tego nie majo. Kolejnym ciekawym nakryciem głowy, które będzie na Brytola koszer jest tzw. komforterka lub czapka-komandoska, znana też jako "żulka" lub "menelka": http://i224.photobucket.com/albums/dd123/mypicsxyz/KGrHqJHJBIELcco-42BP4eCeNTrw60_35.jpg Jest to bardo fajna i tania alternatywa dla prawdziwych meneli twardzieli hołdujących zasadzie "Kierowniku daj piątaka" "Who dares wins". Ceny gotowych komandosek to na allezło ok. 35 PLN. Można jednak pokusić sie o zrobienie sobie samemu takiego cudeńka. Wystaczy kupić polską szalokominiarkę, ciachnąć ją na pół i voila. Jak się dobrze poszuka to i za dychę da się to zrobić. Pozostały jeszcze furażerki: http://www10.tx8.cn/photo/piecemark/gds34001.jpg Używano ich do połowy wojny, kiedy zostały zastąpione przez berety, omawiane już wyżej GS-y. Kopie furażerek wzoru brytyjskiego kosztują 100-150 PLN, można oczywiscie próbować szukać czegoś podobnego, wtedy cena powinna być niższa. Warto natomiast zainwestować w odznakę, żebyśmy się nie mylili z sowieckimi sołdatami czy innym Afrika Korps. Temat czapek oficerskich pomijam bo są one dość charakterystyczne, trudno tu o dobre zamienniki (ew. belgijskie lub holenderskie) i to nie są tanie atrakcje. Podsumowując i odpowiadajac na nurtujące pytanie "Co kupić?" odpowiadam: hełm Mk II. Obleci całą wojnę na wszystkich frontach i wszystkich rodzajach sił zbrojnych, począwszy od piechoty do Royal Navy (poza spadakami, ale bawiąc się w "Market-Garden" można się przesiąść do XXX Korpusu). Jeżeli hełm jest zbyt drogi/nie masz miejsca/uważasz że jest za ciężki/po co mi to? to zainwestuj w beret w odpowiednim kolorze. Beret jest tani i pasuje do większości formacji zarówno z wczesnego jak i późnego okresu wojny. Oczywiście nikt Cię nie pogoni za to, że na grze w klimatach "Szczurów Pustyni" wpadniesz w GS-ie, a w Normandii wylądujesz w furażerce, ale warto o tym pamiętać. Bawmy się na poziomie. Pozdrowienia.
  23. A może zrobię. Nie będę ukrywał, że temat kampanii norweskiej jest ciekawy i może coś w marcu ruszymy. W sumie możliwosci jest sporo: Brytyjczycy, Francuzi, Polacy, Norwegowie, FJ-oty, gebirgsjegry, marynarze Kriegsmarine. Chcieć to móc. Pomyślimy.
  24. Chłopcy z "Dziewiętnastki" mnie ubiegli, ale jeżeli chodzi o zimowe klimaty to w planach był "Narwik 1940". Będzie więc na następny raz.
  25. Jak mawiał Jerzy Kiler - "Pomyślimy!".
×
×
  • Create New...