Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Domin007

Moderator I
  • Posts

    2,128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Domin007

  1. Super Marku, dzięki, To ja poproszę też o ten plecak. A co do gogli - gdybym wiedział to bym zabrał z domu tydzień wcześniej...
  2. Marku ja mógłbym przygarnąć pałatkę jakąś lub biały maskałat. I mieszok. Jutro ma być 0 stopni, bez opadów śniegu, więc podejrzewam, że będzie mokro.
  3. Prośba - pytanie. Czy komuś z obecnych na "Narwiku" pożyczałem brązowy skórzany pas? Wersja oficerska: szeroki, dwubolcowy z d-ringami do przyczepienia koalicyjki. Prosiłbym o sprawdzenie swoich arsenałów i jeżeli ktoś znajdzie - zwrot. Ostatnio szukałem, znalazłem tylko kaburę do pistoletu i koalicyjkę, po pasie ani śladu.
  4. Dzięki Robert. Chętnie przygarnę, bo mój pas gdzieś wcięło. Koalicyjka jest, kabura jest, pasa ni ma.
  5. Towarzysze - prośba - pytanie. Czy ktoś mógłby użyczyć mi na grę skórzany pas? Jeżeli miałby ładownice to już wogle byłoby super, ale sam pas będzie OK.
  6. Się da się zrobi. Jak chcesz mogę Ci odłożyć jeden brytyjski pas główny.
  7. Nowy termin "Operacji Big Ben" rzuciłem 29 września. Gra odbędzie się w długi majowy weekend 29-30 kwietnia. Co do innych projektów, to jeszcze być może 'Ardeny 1944" w okolicach połowy marca i ostatnia gra z cyklu "Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps", prawdopodobnie gdzieś w okolicach końcowo-wakacyjnych (koniec sierpnia/początek września).
  8. Zawsze ktoś się może wtrążolić, na to nie ma rady. Chłopcy się ogłosili - co jeszcze mogą zrobić? Zasieki postawić? Miny położyć? Dlatego, jeżeli zajdzie taka potrzeba, mogę przejść na stronę niemiecką.
  9. Ja Ci dam Polaków! Masz kilt, TOSa i battledress to nie kombinuj. Jak Ci nie pasują Grenadierzy Gwardii, to w 78 DP Battleaxe masz Argyll and Sutherland Highlanders, a w 4 DP masz Black Watchy.
  10. A nie nie Roberto, Kolba i Świeżak tez nosili pod Narwikiem barwy Podhalańczyków. A co do umundurowania II KP możliwości jest miliard: battledressy, khaki drille, denimy, swetry. Co kto lubi.
  11. Generał Alexander był tylko jeden :V A tak swoją drogą - sami specjalsi, uberkomandosi, spadochroniarze, tylko zwykłej piechoty ni ma komu robić. jakbyś założył BD to by Was było z Cortesem dwóch, a to pociągnie za sobą następnych. Podejrzewam, że Janik będzie następny, a i jeszcze paru innych się wcieli w polskich wojaków, więc trzeba świecić przykładem i motywować, a nie. Do gry jeszcze ponad pół roku.
  12. I słusznie. Tematu na razie nie odświeżam, ale termin już wolę zaklepać. Dla mnie "Operacja: Big Ben" to absolutny priorytet organizacyjny na 2017 r.
  13. Szykujcie się na LARPa ASH "Operacja: Big Ben" - 29-30 kwietnia 2017 r., Wola Wodyńska k. Mińska Mazowieckiego.
  14. Wypraszam sobie! Ja barw Imperium nie zmieniam.
  15. A danke. Do końca maja przyszłego roku RAMC już powinien mnie wypuścić ze swych troskliwych rąk. Jeżeli chcielibyście zasilić szeregi Imperium, to jakieś zapasowe szpeje i hełmy dla Was mogę wziąć.
  16. Doszedłem do podobnych wniosków. Poza nieodżałowanym aspektem towarzyskim nieobecni chyba niczego nie stracili...
  17. Komunikat sztabu 15 GA: z rozpoznaniem jest jak z seksem. Jak jest dobre - to jest dobrze. A jak jest słabe - to i tak lepiej niż gdyby go w ogóle nie było. Wywiad gromadzi już informacje, Niemcy nas nie zaskoczą.
  18. Alianci: 1. Wish 101AB 2. Cortes 2 Korpus Polski 3. Domino - brytyjska 78 Dywizja Piechoty. Oś: 1. Bladek Wehrmacht 2. Christian Hartmann Wehrmacht (+moze i ze dwie osoby jeszcze z Koszalina) 3.Ahmed 1st Parachute Division 4. Sepp. Jak mawiał Witold Śruta "Tu raczej niespodzianki nie będzie" - przybędę jak Spadak z 1. FJD Albo jako generał Sir Harold Alexander. ;)
  19. Trzeba było wpaść osobiście. Na żywo robi dużo lepsze wrażenie niż na fotografiach. Może jednak "Kasserine 1943" nie zamknie cyklu "Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps"? Zobaczymy. A jak? Nie inaczej, sam chciałbym postrzelać. Mam cichą nadzieję, że uda się zrealizować projekt gry wyłącznie na czterotakty/strzelby i pistolety w klimatach Września 1939.
  20. Zgodnie z obietnicą wrzucam link do zdjęć z imprezy: https://goo.gl/photos/meLsdiJrHt5bXUV86 Każdy powinien się znaleźć przynajmniej na jednej fotografii. Jeszcze raz dzięki za fajną grę i do zobaczenia.
  21. Pojawię się. Nawet w celach typowo towarzyskich. :)
  22. - Możemy się od nich wiele nauczyć... -Tak... Ale oni też mogą się czegoś nauczyć od nas... Generał Erwin Rommel uścisnął dłoń generała Hansa Jurgena von Arnima, zasalutował i wszedł do transportowego Junkersa Ju-52, który miał go zawieźć do Rzymu. Po raz ostatni spojrzał na lotnisko oraz nowego dowódcę Panzerarmee Afrika i zajął miejsce w kabinie. Zamknięto drzwi, zakaszlały silniki i transportowiec zaczął powoli kołować w stronę pasa startowego, wzbijając tumany kurzu. Kiedy samolot w końcu oderwał się od ziemi von Arnim wsiadł do sztabowego Horcha i odjechał do kwatery głównej zapoznać się z sytuacją wojsk niemiecko-włoskich w Tunezji... Kolejna gra z cyklu Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps już za nami. Tym razem areną starcia - logicznym z punktu widzenia porządku chronologicznego była Tunezja, a konkretnie miejsce pierwszego poważnego starcia między żołnierzami amerykańskimi i niemieckimi, czyli przełęcz Kasserine. Po raz wtóry spotkaliśmy się w piaskowej scenerii podłódzkiego Pałczewa, w skromnym liczbowo ale za to bardzo sympatycznym towarzystwie. W imprezie wzięło udział 17 miłośników historycznego airsoftu z Łódzkiego, Mazowieckiego, Pomorskiego, Śląskiego, Wielkopolskiego i Zachodniopomorskiego. Stylizacja, obejmująca jednostki zmagające się zimą 1943 r. w górach Tunezji, stała na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak kultura rozgrywki. Spotkanie, choć miało luźny charakter, zakładało wykonanie zadań, które w przybliżeniu odpowiadały tym, jakie wypełniały jednostki obu stron, stojące naprzeciw siebie na przełęczy Kasserine 73 lata temu. Głównym celem strony niemieckiej, która miała inicjatywę, było przebicie się przez pozycje amerykańsko-brytyjskie i kontrola punktów umożliwiających spokojny przemarsz trasą Kasserine - Tebessa. Z kolei siły alianckie miały zatrzymać Niemców i uniemożliwić im sforsowanie przełęczy. Gra, podzielona na trzy fazy, celem zdynamizowania rozgrywki, zakończyła się sukcesem strony alianckiej, która wygrała na punkty 4:2. I faza polegała na obronie przez Aliantów pola minowego i uniemożliwieniu rozbrojenia zakopanych tam min. Niemieccy saperzy wyposażeni w wykrywacz min (papierowe talerze z metalowymi obciążnikami) rozpoczęli systematyczne oczyszczanie pola, będąc ustawicznie nękani ogniem ze strony zajętej przez Sprzymierzonych oazy Bordj Chambi. Dzięki skutecznej zasłonie ogniowej, Niemcy zyskali czas na dokończenie zadania przez saperów, którzy w końcu wytyczyli korytarz w polu minowym, uzyskując pierwszy punkt. Następnie nastąpiła krótka przerwa spowodowana wizytą silnego oddziału Policji. Nie chcąc przeszkadzać kryminalnym w ich pracy, przenieśliśmy akcję na północ od drogi. Tam Niemcy rozpoczęli natarcie na wzgórze 974, które mieściło stanowiska artylerii mogące ostrzeliwać drogę Kasserine - Tebessa. Siły niemieckie rozpoczęły frontalny atak, który został odparty. Następnie, dzięki oskrzydleniu pozycji alianckich otoczyli wzgórze i wyeliminowali obrońców. Sprzymierzeni rozpoczęli od razu działania mające na celu odbicie wzgórza, jednak nieskoordynowane kontrataki małymi siłami nie mogły przynieść rezultatów. Powodowały one jednak stałe wykruszanie się niemieckich obrońców, których posiłki miały dłuższą drogę do pokonania. Dopiero skoncentrowane uderzenie całej strony alianckiej na osłabioną obsadę doprowadziło do odzyskania wzgórza 974, które pozostało w rękach Sprzymierzonych do końca fazy I. Alianci zyskali punkt, a cała faza zakończyła się remisem 1:1. W II fazie Niemcy atakowali obsadzone przez Brytyjczyków i Amerykanów pozycje u podnóża wzgórza Chambi oraz ważne skrzyżowanie. Dzięki dalekiemu obejściu przez wzgórze Semmama Niemcom udało się niepostrzeżenie wyjść i uderzyć w bok pozycji alianckich na skrzyżowaniu. Po krótkiej wymianie ognia zrolowali oni obronę i kontynuowali natarcie wypierając Sprzymierzonych z podnóża wzgórza Chambi. Alianci rozpoczęli kontratak, którzy dzięki skumulowaniu sił zaowocował odbiciem podnóża góry, ale dzięki dobrze zamaskowanej obronie skrzyżowanie pozostało w rękach niemieckich. Strona niemiecka nie ustawała w wysiłkach opanowania kolejnej pozycji, co jednak spowodowało osłabienie sił. Na ten moment czekała strona aliancka, która w konsekwentnie przeprowadzonym szturmie oczyściła skrzyżowanie z resztki sił niemieckich. Sprzymierzeni zaniedbali jednak obronę podnóża góry, co zaowocowało tym, że Niemcy (a właściwie jedyny żołnierz, który się ostał) w brawurowym szturmie opanowali tą pozycje, przez co II faza zakończyła się remisem 1:1. III faza to już walki nie na przedpolach, a o właściwą przełęcz Kasserine. Niemcy mieli zaatakować i zdobyć góry Chambi oraz Semmama. Brytyjczycy i Amerykanie mieli za zadanie nie dopuścić do tego. Strona niemiecka dysponowała lepszym uzbrojeniem. Sprzymierzeni zaś mieli przewagę pozycji, z których mogli obserwować manewry przeciwnika. Niemcy zaatakowali najpierw górę Semmama by po jej zajęciu razić, położonego w łatwiejszym terenie na górze Chambi, przeciwnika. Alianci jednak utrzymali swoje pozycje, stopniowo odzyskując kontrolę nad utraconym terenem. Niemcy nie mieli zamiaru jednak złożyć broni i ponowili szturm, tym razem na górę Chambi, którą szybko opanowali. Brytyjczycy i Amerykanie rozpoczęli kontratak, który doprowadził do odbicia zajętej przez Niemców góry. Przełęcz pozostała zatem zablokowana, a w III fazie zwyciężyli Alianci 2:0. Dziękuję wszystkim uczestnikom za miły dzień, kulturalną rozgrywkę, świetne stylizacje i dobrą zabawę. Dziękuję Cortesowi za pomoc przy wykonaniu i położeniu pola minowego oraz Ashigarze za podwózkę Pita. Miło mi, że wciąż jest stałe grono zapaleńców, którym chce się jeździć na gry ASH. Fotografie wrzucę jak tylko je zgram z aparatu i wybiorę. Co dalej? Dobre pytanie. Założenie było takie, że jest to ostatnia gra z cyklu "Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps". Priorytetem dla mnie pozostaje organizacja "Operacji: Big Ben" w ostatni weekend kwietnia 2017 r. Czy zorganizuję coś w międzyczasie (np. Ardeny na Karolewie k. Aleksandrowa Łódzkiego) - czas pokaże. Jeszcze raz dzięki za świetną grę i do zobaczenia.
  23. Bynajmniej. manipulacją jest zapisywanie na konto Brytyjczyków miliona ofiar. Wyjaśnij proszę co rozumiesz pod pojęciem "cywilnych ofiar działań Anglików, których dałoby się uniknąć", bo być może Cię nie zrozumiałem. Zauważ, że jeżeli bierzemy pod uwagę cywilów zamieszkujących teren działań wojennych, którzy mogli ucierpieć w wyniku prowadzonych działań to pociski wystrzeliwali nie tylko Wyspiarze czy Amerykanie, ale też Niemcy/Włosi/Japończycy, więc zapisywanie tych ofiar na konto wyłącznie brytyjskie jest nadużyciem. Przygotowania artyleryjskie czy naloty prowadziły obie strony, więc zaliczanie ich na konto wyłącznie brytyjskie jest daleko idącym nadużyciem. Cywilne ofiary na wojnie są nie do uniknięcia i zawsze stają się dla dowódców sprawą trzeciorzędną. Inaczej gdyby chcieć całkowicie oszczędzić cywilnych ofiar w Europie i Azji, Brytyjczycy i Amerykanie powinni po prostu zaprzestać podejmowania działań i skapitulować przed agresorami. Tymczasem w trakcie działań wojennych w latach 1939-1945 brytyjscy dowódcy, w odróżnieniu od niektórych amerykańskich (vide gen. Patton i jego wyczyny w Bretanii) liczyli się z życiem i mieniem cywilów. Operacje były prowadzone w taki sposób by w miarę możliwości uniknąć strat wśród miejscowej ludności. Przykładem może być odstąpienie od bombardowań miast niemieckich w 1939 r., wysyłanie ludności cywilnej ostrzeżeń o planowanych nalotach w 1944 r. czy ewakuacja cywilów na własną rękę, jak we Francji w 1940 r. Nawet podczas kontrofensywy gen. Slima w Birmie (rabunkowo eksploatowanej przez Japonię) miejscowa ludność cywilna poparła Brytyjczyków wywołując antyjapońskie powstanie. Nie należy mylić skutków z przyczyną. To, że siły anglo-amerykańskie podjęły działania zmierzające do odbicia terytoriów utraconych na rzecz Niemiec i Japonii było jedynie skutkiem agresji tych drugich. Podobnie kampania "wybombardowania" Niemiec z wojny prowadzona przez marszałka Harrisa, czy oblężenie Caen. Zaś konferencja jałtańska była spotkaniem trzech mocarstw, gdzie premier Winston Churchill miał naprawdę niewiele do powiedzenia. Według mnie trudno na poważnie nazwać spotkanie dyplomatów i polityków zbrodnią.
  24. Brednie! Gdzie żołnierze brytyjscy wymordowali w czasie II WŚ milion cywilów? W Indiach, które były kolonią Korony i które wystawiły dwumilionową armię OCHOTNICZĄ? Wielki głód z lat 1876-1878 był co prawda spowodowany suszą i zastosowaniem monokultury rolnej, a tego nie można nazwać planowym działaniem przeciw cywilom.. A może chodzi o postępowanie Brytyjczyków w Birmie, która dostała się pod okupację japońską w 1942 r., podobnie jak Malaje? A może w Hong Kongu, który Japończycy pod koniec grudnia 1941 r.? Może chodzi o Palestynę, gdzie władze mandatowe prowadziły represje względem terrorystycznych organizacji żydowskich i arabskich w latach 20? Owszem represalia (ograniczające się najczęściej do przesiedleń i aresztu) często dotykały cywilów, dlatego, że popierali oni terrorystów, ale nie ma mowy o jakichkolwiek czystkach etnicznych. A może o Egipt, ale jakoś nie słyszałem by funkcjonowały tam brytyjskie szwadrony śmierci mordujące cywilnych mieszkańców tego protektoratu. Z kolei interwencja w Iranie spowodowana była jawnym sprzyjaniem rządu tego kraju Niemcom i spowodowała walki oddziałów wojskowych, które w konsekwencji doprowadziły również do niewielkich strat wśród cywilów. Nic nie wiadomo aby Brytyjczycy dopuścili się zbrodni wojennych w czasie tej interwencji. Londyn ma swoje za uszami i to nie ulega wątpliwości (vide uprowadzenie eskadry szwedzkich niszczycieli na Morzu Północnym w 1940 r.) ale trzeba rozróżnić ofiary zbrodni wojennych od ofiar kataklizmów czy nieudolnego zarządzania. Porównywanie działań brytyjskiej administracji kolonialnej do działań Sowietów i Niemców jest co najmniej mocno przesadzone. Nawet, jeżeli do osób poddanych retorsjom związanym z działalnością przeciw Koronie dodamy cywilne ofiary bombardowań Niemiec przez RAF (szacowane przez United States Strategic Bombing Survey na circa 305 tys. osób, dzielone między USAAF, RAF, RCAF, PSPZ) to i tak nijak nie da się tego zsumować do miliona. Wracając ad rem - podobnie jak Twój tata również nie rozumiem dlaczego Niemcy. Jeżeli chodzi o liczbę rekonstruktorów w Polsce to naprawdę jest ich mnóstwo, podobnie jak Amerykanów czy Polaków z września 1939. Jest tyle innych ciekawych formacji, że możesz się wykazać też na innych polach. Jeżeli natomiast koniecznie chcesz wejść w niemieckie buty (rozumiem - front wschodni), to powiedz Tacie, że do służby w Wehrmachcie zmuszono sporą ilość mieszkańców Pomorza, Śląska czy Wielkopolski i warto przypomnieć tez ich historię. Wskaż, że doskonale rozumiesz, iż Niemcy popełnili wiele zbrodni wojennych, masz tego świadomość, ale noszenie munduru jest częścią badania historii (bo na tym polega m.in. rekonstrukcja) danej jednostki oraz kraju jaki reprezentuje. Nie utożsamiasz się z ideologią, ale starasz się dowiedzieć jak najwięcej, a spotkania z innymi osobami noszącymi takie same mundury są okazją do wymiany doświadczeń i podzielenia się wiedzą. Plus większość argumentów przytoczonych przez moich przedmówców.
  25. A nie nie Panie Ambasadorze, jak robiłem El-Alamein czy Narwik to też prosiłem o wzmocnienie strony alianckiej, bo to ona miała inicjatywę. Także, bez propagandy proszę. ;)
×
×
  • Create New...