-
Posts
2,128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Domin007
-
Domino, zombi SS (tudzież jakiś inny sturmbannfuhrer Totenkopf). W każdym razie - jestem na TAK.
-
ASH "Operacja Husky"- Mieczewo k.Poznania 1-3.09.2017
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Donna manna est... ;) A na poważnie, to bardzo dobrze, że się udało. Jestem niezmiernie ciekaw nowego terenu i zadań jakie przygotują dla nas Poznańczycy. -
Wchodzenie w rolę (sanitariusz, snajper, saper, inżynier itp)
Domin007 replied to Dr Klauss's topic in Państwa osi
A na Monte Cassino jak z Cortesem uprzykrzaliśmy życie załodze klasztoru prażąc z Lee Enfieldów w otwory strzelnicze? Czterotakt do zabawy dobra rzecz. A co do "wchodzenia w rolę"-to zawsze jest mile widziane tym bardziej że, jak wspomnieli moi PT Przedmówcy, w ASH chodzi o klimat. A nic tak nie buduje klimatu jak właśnie drobiazgi i tzw. smaczki. Dlatego jeżeli widzisz się w roli sanitariusza poczytaj o ich pracy zobacz jak byli wyposażeni i powoli kompletuj ich ekwipunek typu opaska, plastron, apteczka, oznakowany hełm. Nie każdy scenariusz przewiduje użycie pomocy medycznej (głównie z powodu małej ilości graczy i chętnych do obsadzenia roli sanis) ale jeżeli tylko coś takiego się pojawi to warto by "orderlies" odróżniali się od piechociarzy. To samo dotyczy saperów-dla nich warunkiem sine qua non są np. hełmy a prócz tego dodatki w rodzaju nożyc do cięcia drutu, łopatek i plecaków z materiałami pirotechnicznymi (jak np. na El-Alamein czy Kasserine). W każdym razie-dopracowani funkcyjni zawsze są mile widziani. -
ASH "Operacja Husky"- Mieczewo k.Poznania 1-3.09.2017
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Ahmed znowu jako Folgore? -
BEF wysłany do Francji w 1939 r. miał webbing blancowany na kolor groszkowej zieleni (pea green). Tak stało w regulaminie ze względu na maskowanie i tego się trzymano, stąd to wrażenie, że mają oporządzenie w oliwce. Co do hełmów - nie wiem, nie wypowiem się. Mój brat ma kopię SOF-owską i jest OK, choć materiał z którego wykonano potnik mógłby trochę bardziej przypominać skórę.
-
Jeżeli chodzi o slouch haty to było ich kilka rodzajów, ale żaden nie był "bitwenym" nakryciem głowy. Australijczycy nosili swoje, Brytyjczycy swoje. Różnią się one m.in. pugareem. W armii brytyjskiej slouchy nigdy nie zyskały popularności, przegrywały z sun helmetami. Niemniej nosili je np. Gurkowie, widać je na fotografiach z interwencji w Iranie w 1941 r., ale też oddziały brytyjskie w Birmie - Czindici.
-
To i ja się przyłączę do podziękowań i gratulacji dla Thompsona. Dobra organizacja dobrej gry, moderacja na wyciągnięcie... gońca, zasady i zadania jasne i przejrzyste. Miło i przyjemnie. Dziękuję również przybyłym za przeprzyjemną i kulturalną rozgrywkę. Nie usłyszałem ani jednej "urwy", "uja" czy pomówienia o terminatorkę. To naprawdę świadczy o poziomie uczestników. Szczególne ukłony w stronę Apka i Wisha za koordynację pododdziałów oraz Huntera za dzielne wsparcie. Teren był wymagający, zarówno dla obrońców, jak też - a może przede wszystkim - dla atakujących. Ciągłe nacieranie pod górę, gęsty las i wszechobecne podszycie z jeżyn, leszczyn i innych naturalnych zasieków skutecznie niwelowały przewagę liczebną Aliantów, zaś działania snajperów i karabinów maszynowych spowalniały posuwanie się naprzód. Wyrazy uznania dla wszystkich graczy alianckich za wytrwałość, praktycznie do samego końca. O wyniku nie przesądziła jednak taktyka a odwaga. Gdyby nie brawurowa szarża garstki straceńców w pierwszowojennym stylu być może klasztor by się utrzymał. Dla takich akcji, czy polowania na polowania na włoskie sokoły ;) warto było się wybrać na tą imprezę. I tak na koniec - teren jest średnio grywalny (ze względu na warunki o których pisałem wyżej), ale ma duży potencjał na kolejną grę, zwłaszcza w klimatach górskich. Thompson pomyśl o jakiejś "Reducie Alpejskiej" czy innej operacji "Gunnerside".
-
Z łącznością jest tak, że albo się bawimy na poważnie - w gońców, telefony i radiostacje albo wcale. Łączność ma istotny wpływ na działania i ostateczny wynik gry, dlatego uważam, że kombinowanie w tym zakresie jest niewskazane. Jeżeli strona nie potrafi o nią zadbać we własnym zakresie - to trudno. jej strata. W 1944 r. radiostacje polowe były już na tyle zminiaturyzowane, że można było spokojnie je w plecaku nosić, np. WS 18 czy WS 38. Harry na "Avranches 1944" w Luboszu przygotował dwa zestawy plecakowe. Na "Zakarpaciu 1944" w Gdyni oddziały niemieckie też miały do dyspozycji plecakówki. Można? Z kolei jeżeli chodzi o telefony, to doświadczenia "Neretwy 1943", "Stalingradu 42-43" czy ostatnio "Bitwy o Poznań" pokazują, ze nawet umiejscowione stacjonarnie linie telefoniczne działają (zwłaszcza w obronie). Na "Operacji Big Ben" Łączność telefoniczna nie zagrała, ponieważ coś się zadziało z aparatami. Jak mawiał prezes Ochódzki: nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych. Nie bądźmy Peweksami.
-
REPLIKI CUSTOM/pytania i odpowiedzi - PORADY :)
Domin007 replied to Ahmed's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Pit jeździ z synem na każdą grę, więc trzech do auta to już jakaś ekipa. To zaklepuję jakieś dobre szpeje i repliki :D -
Jeżeli chodzi o sprzęt przeciwdeszczowy w armii brytyjskiej to używano trzech rzeczy. Pierwsza, tak zwany rain cape to klasyczna pelerynka/pałatka, którą podrzucił Robert. Najczęściej noszono ją zrolowaną pod klapą plecaka i narzucano na siebie kiedy zaczynało padać. Druga - to groundsheet, czyli coś w rodzaju zelty: http://www.sofmilita...t-product,10647 Zaopatrzywszy się w jakiś kijek można było zrobić z niej prowizoryczne schronienie nad głową, ale najczęściej służyło toto do położenia na ziemi i spania na tym. Okazjonalnie, jeżeli ktoś nie miał rain cape'a to w razie większego deszczu opatulał się tym. Trzecia rzecz to peleryny przeciwgazowe, tzw. gas cape'y: http://thecanadianso...-1-1024x731.jpg Były bardzo podobne do rain cape'ów, z tym, że zostały zaimpregnowane odpowiednimi środkami przeciwchemicznymi, które powodowały, że strasznie woniały. Dodatkowo wyposażono je w kaptur, który nakładano na hełm. Peleryny przeciwgazowe najczęściej noszono zrolowane nad plecakiem, tak by w razie ataku chemicznego można było błyskawicznie je narzucić na całą sylwetkę, wraz z oporządzeniem. Co do wodoodpornosci battledressów - jest znaczna. W przypadku umiarkowanego deszczu trzeba postać naprawdę długo, żeby wełniak został przemoczony. Oczywiście nie mówię o forsowaniu rzeki czy nurzaniu się w jeziorze, ale na lekki-umiarkowany deszcz BD spokojnie wystarczy. Wełna naturalnie chłonie wilgoć i robi się ciężka (ale przy okazji tworzy warstwę izolacyjną, więc w chłodniejsze dni grzeje, w cieplejsze chłodzi), ale cóż - nikt nie mówił, że będzie lekko. P.s. kopie rain cape'ów i groundsheetów są dostępne w netach. Podobnie na allezło czasami wypływają powojenne klony holenderskie czy belgijskie tychże, w miarę dobrych cenach. Problem jest natomiast z pelerynami przeciwgazowymi. Praktycznie nie do dostania.
-
Dakota z Warszawy będzie lądować circa 18, ale KRK omijamy szerokim łukiem od zachodu. Z Krakowa będę Janika odbierał ale dopiero w sobotę rano. Pogoda ma być dobra, 18-20 st. C, wiatr umiarkowany.
-
ASH "Operacja Husky"- Mieczewo k.Poznania 1-3.09.2017
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Nie no na spokojnie. Przecież nikt nikomu nie każe się przeszywać. -
ASH "Operacja Husky"- Mieczewo k.Poznania 1-3.09.2017
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Nie no, ale ten tego, jakby to... Z Polaków to w operacji "Husky" udział wzięli tylko marynarze z Batorego, Ślązaka i Krakowiaka. ;) -
ASH "Operacja Husky"- Mieczewo k.Poznania 1-3.09.2017
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Polacy na Sycylii? ;) Ja się oczywiście wybieram. -
Jeżeli chodzi o letnie mundury (khaki drill): w Polsce ich nie używano, a wszystkie battledressy jakie trafiły do tego kraju to albo z żołnierzami Andersa/Maczka/Sosabowskiego, albo jako zrzuty (nieliczne) albo jako pomoc UNRRA. W Europie mundurów KD używano co do zasady w Grecji, na Krecie, na Malcie, Gibraltarze oraz podczas kampanii włoskiej. Były one tak wygodne, że weterani walk w Afryce Północnej (np. z 7 Dywizji Pancernej "Szczury pustyni") nosili koszule KD pod battledressami czy denimami podczas walk w Europie Zachodniej. Wspomniany wyżej denim to kolejny rodzaj "letniego" munduru. Wykonany z drelichu noszony jako mundur roboczy przez załogi czołgów na battledressach lub sam (w ciepłe dni). Co do skarpet i "getrów". Angielski termin "gaiters" odnosi się do parcianych opinaczy, opisywanych czasem jako "anklets". Żołnierze brytyjscy nosili skarpety lub owijacze, a na to czasami zakładali jeszcze opinacze żeby usztywnić kostkę. Jeżeli chodzi o kleszcze - to na żadnej z naszych gier pustynnych się nie zdarzyło by kogoś pokąsały. Muchy nam dokuczały, owszem, zwłaszcza na "Tobruku", ale kleszcze..? Niee... Jeżeli chodzi o składanie do kupy Lee-Enfielda to od razu trzeba kupować oryginalne drewna. Denix jest wykonany z czegoś drewnopodobnego, nietrwałego co potrafi szybko pęknąć. Cóż, z dostępnością i cenami jest różnie, ale nie od razu Rzym zbudowano. Warto jednak złożyć Elfa, bo jest z nim mnóstwo zabawy. No i wygląda ikonicznie, zwłaszcza z długim bagnetem.
-
Bluza od battledressu kończy się na wysokości talii. Więc określenie "waist" przy rozmiarówce odnosi się nie do pasa jako takiego (na wysokości bioder) ale właśnie do talii. A to dlatego, że spodnie od BD mają podwyższony stan. Pas główny powinien co do zasady przebiegać równo z końcem bluzy. Natomiast co do prób przedłużania pasa - ryzykowana zabawa, nie znam nikogo, kto by próbował takich cudów. Warto jednak dołożyć parę groszy i kupić większy rozmiar. Zwykle rośniemy, a nie kurczymy się. ;)
-
Thompson zaktualizuj listę. Opal (Vender) się wypisał a dopisał się Vlad jeżeli się nie mylę.
-
Cieszę się, że się podobało. Mam nadzieję, że w związku z tym będzie popyt na gry LARP w klimatach ASH. Czy będziemy kontynuować historię walk przeciw broni V? Cykl ten pomyślany był jako dyptyk. Operacje "Kusza" i "Big Ben" tworzyły spójną całość fabularną. Część wątków oczywiście nie została rozegrana do końca (inż Pulkowski wciąż jest zaginiony), więc kto wie? Planów jest całkiem sporo, np. historia niemieckiej ekspedycji do Palmyry w 1941 r., w której udział wziął osławiony Otto Flick, czy zagadkowe wydarzenia na pograniczu rumuńsko-węgierskim w 1943 r., w które zaangażowana była Dywizja SS "Paranormal". Być może na terenie na którym rozegraliśmy operację "Big Ben" zrobimy grę na motywach filmów "Orzeł wylądował" i "Igła", ale to dopiero w przyszłym roku. Na ten rok pod koniec lipca planujemy ostatnią grę w klimatach walk w Afryce Północnej - "Bizerta - Tunis 1943". A w międzyczasie jest "Monte Cassino 1944" na które również warto się wybrać.
-
Wykorzystanie szpeju Czerwonoarmisty
Domin007 replied to wściekły królik's topic in Alianci wschodni
Słynni byli, wsławili się zwłaszcza w obronie Odessy, Kerczu i Sewastopola. Później piechota morska Floty Bałtyckiej walczyła również -przeciwko Finom w okolicach Viipuri i na Wyspach Moonsundzkich. Ich nazwa wzięła się od czarnych bluz marynarskich, w których walczyli. Tu masz linki: https://en.wikipedia.org/wiki/Naval_Infantry_(Russia). http://www.flamesofwar.com/hobby.aspx?art_id=1197