Tymi słowy Marek otworzył przysłowiową puszkę Pandory. Obszycia są bowiem tym co stanowi o wyjątkowości brytyjskiego munduru na tle innych uczestników II wojny światowej. Obszycia są creme de la creme stylizacji i rekonstrukcji. Są przyciągającym wzrok dziewcząt magnesem i obiektem zazdrości kolegów. Są przekleństwem i dziadowskim pomysłem, bo trzeba siedzieć jak na kółku hafciarskim i przyszywać każdą naszywkę, równo, na określonej wysokości, palce pokłute, czoło spocone, idź pan w uj.
Dlaczego obszycia to puszka Pandory? Jak już zapewne wiesz jeden z drugim w brytyjskich siłach zbrojnych podczas II wojny światowej było mnóstwo różnych formacji. A każda - K A Ż D A chciała mieć (i zwykle miała) własne insygnia, które stanowiły wyróżnik i budowały espirit (nie E! Spiryt! tylko ładnie, z łaciny - duch) de corps danej jednostki. A, że rękawy battledressów są dłuższe niż sama bluza to miejsca na fantazyjne hipsterskie naszywki nie brakowało.
Zanim jednak zdecydujesz się sam zmierzyć w tej nierównej walce, bądź jak prawdziwy mężczyzna wyręczyć się kobietą i obszyć sobie mundur zastanów się czy koniecznie tego chcesz, bo może się okazać, że zupełnie niepotrzebnie porwałeś się z motyką na słońce i Twoje wysiłki uwieńczył jedynie biblijny płacz i zgrzytanie zębów.
Od wybuchu wojny brytyjskie władze wojskowe (ale cywilne też, vide fajne chłopaki z MI-5) miały hyzia na punkcie zabezpieczenia kontrwywiadowczego i uniemożliwienia identyfikacji jednostek. Dlatego oddziały, które były wyekspediowane do Francji w 1939 r. (rok później także do Norwegii) miały, z wyłączeniem batalionów Gwardii i oddziałów 51 Dywizji Piechoty "Highland", puste rękawy:
https://photos.google.com/share/AF1QipN0zqvIUm4FZsMIjznVD3_WzRaBi4zNRaFmdJOBMFgtRXhjJ81bDw7nKtZALebSqA/photo/AF1QipPKC6VJsnFjEKgvNapiLkC4i-wEaC8kI9gG0dJC?key=c05oUE1hZFN5cXFNZmRScGpJb2pFdC1fWHRmOEF3
https://photos.google.com/share/AF1QipN0zqvIUm4FZsMIjznVD3_WzRaBi4zNRaFmdJOBMFgtRXhjJ81bDw7nKtZALebSqA/photo/AF1QipOo4yTfoC7d-8OjNiHVYv__x2cfKSg5bNzP4DWm?key=c05oUE1hZFN5cXFNZmRScGpJb2pFdC1fWHRmOEF3
https://photos.google.com/share/AF1QipN0zqvIUm4FZsMIjznVD3_WzRaBi4zNRaFmdJOBMFgtRXhjJ81bDw7nKtZALebSqA/photo/AF1QipPJkr7efFEPpPSSu3UCkavpRuY-li59v3WsRt_i?key=c05oUE1hZFN5cXFNZmRScGpJb2pFdC1fWHRmOEF3
Jedyną formą identyfikacji poszczególnych batalionów (poza Gwardią) były mosiężne lub wełniane inicjały/skróty nazw, np: Royal Artillery - RA, Royal Signals - R.SIGNALS, Queens Royal regiment - Queens, etc, noszone na naramiennikach:
https://cdn.globalauctionplatform.com/e49abf72-1930-458e-8407-a7f50120255d/76e112fc-05f4-46de-e2a2-f75f9fd87791/original.jpg
Stwierdzono jednak, że takie środki ostrożności są przerostem formy nad treścią (czyli niewiele dają) i przyczyniają się do obniżenia morale żołnierzy. Dlatego - by podnieść morale żołnierzy i ułatwić im lans w pubach zezwolono na obszywanie mundurów insygniami jednostek. Od 1942 r. widuje się ich już całkiem sporo na rękawach. Ponurzy Hunowie zostali przy swoim ponurym podejściu i tego nie majo.
A zatem przechodzimy do sedna problemu. Jak się obszyć?
Poniższy krótki poradnik p.t. "Jak się efektownie i poprawnie obszyć w 3 prostych krokach" mam nadzieję okaże się pomocny:
1. Chwyć igłę i nić w kolorze khaki (lub innym pasującym do naszywki).
2. Spróbuj nawlec nić na igłę.
3. Przemyśl swoje życie i poproś o pomoc jakąś kobietę.
By ułatwić rzeczonej niewieście (nie "Nie wieźcie!". Niewiasta to inaczej kobieta) powinieneś przekazać jej kilka wskazówek.
Po pierwsze kolejność - co do zasady insygnia (od wszycia rękawa, czyli od góry) naszywa się w następującej kolejności:
1. Łuczek regimentowy/korpuśny/broni (np. Grenadier Guards/RAMC/Royal Artillery),
2. Odznaka grupy armii/armii/korpusu/dywizji/samodzielnej brygady (np. 21 GA, 2 Armia, XXX Korpus, 7 Dywizja Pancerna, 24 Brygada Gwardii),
3. Service stripe - pasek w kolorze broni/korpusu. Ilość pasków oznacza kolejność brygady w dywizji, np. 3 czerwone paski mogą oznaczać, że żołnierz służy w piechocie, w oddziale wchodzącym w skład trzeciej brygady. Dwa ciemnozielone paski mogą oznaczać, że żołnierz służy w strzelcach, w oddziale wchodzącym w skład drugiej brygady. Żołnierze przydzieleni do służb np. wojsk inżynieryjnych czy artylerii dywizyjnej/korpuśnej/armijnej noszą pojedynczy pasek.
4. oznaka stopnia (np. kaprala - dwa szewrony).
Po drugie - jak to mówią stare trepy - odstępy odległości. Łuczek regimentowy naszywany ok. pół cala poniżej wszycia rękawa. Następne naszywki w odstępach ok. calowych.
Po trzecie - symetria (nie, nie film o garujących pod celą). Niektóre naszywki (np. XXX Korpus, 43 DP "Wessex") przedstawiają COŚ, co zmierza w jakimś kierunku. To COŚ musi zawsze zmierzać frontem w stronę wroga, więc jeżeli zmierza to w prawą stronę to powinno znaleźć się na prawym rękawie. jeżeli w lewą - na lewym, sprawa prosta jak dialogi w filmie porno.
Poniżej przykład jak się obszyć na typowego Janusza na rybach żołnierza piechoty brytyjskiej z okresu walk w Holandii w 1944 r., na przykładzie 43 DP "Wessex":
https://photos.google.com/share/AF1QipN0zqvIUm4FZsMIjznVD3_WzRaBi4zNRaFmdJOBMFgtRXhjJ81bDw7nKtZALebSqA/photo/AF1QipNhoGw_GLwEtKsQCoYN7cpd-bsWSKfhWqQprnJ9?key=c05oUE1hZFN5cXFNZmRScGpJb2pFdC1fWHRmOEF3
Podobnie, acz nieco inaczej obszywały się niektóre (podkreślam - niektóre, bo np. Gordon Highlanders obszywali się jak angielska piechota) bataliony w dywizjach o prowieniencji szkockiej, np. w 51 DP "Highland":
https://photos.google.com/share/AF1QipN0zqvIUm4FZsMIjznVD3_WzRaBi4zNRaFmdJOBMFgtRXhjJ81bDw7nKtZALebSqA/photo/AF1QipPfsYW7XQVeQyTnAnzRM-EF0Rp9IHlBr2Xgj26s?key=c05oUE1hZFN5cXFNZmRScGpJb2pFdC1fWHRmOEF3
Pancerniacy mieli nieco inny styl. Z uwagi na fakt, że trzon załóg czołgów tworzyli pancerniacy z Królewskiego Regimentu Czołgów (który w momencie wybuchu wojny miał ok. 20 batalionów) by nieco się odróżniać od siebie każdy z batalionów miał przypisany tzw. flash, który naszywano na naramienniku battledressu.
Poniżej przykład jak obszyć się na członka załogi czołgu ze słynnej, wywołanej do tablicy przez Kolegę, który chce się stylizować na Amerykanina, 7 Dywizji Pancernej - "Szczury Pustyni":
https://photos.google.com/share/AF1QipN0zqvIUm4FZsMIjznVD3_WzRaBi4zNRaFmdJOBMFgtRXhjJ81bDw7nKtZALebSqA/photo/AF1QipOtAH8E2wWxJj_LsRXVCOyezk5X0Le0EeSKJmuZ?key=c05oUE1hZFN5cXFNZmRScGpJb2pFdC1fWHRmOEF3
Żeby udziwnić sprawę jeszcze bardziej, to należy omówić oczywiście samozwańczą elitę na spadochronach. oczywiście nie mogło być mowy o tym by obszyć się jak reszta towarzystwa. Ototo nie! W końcu my jesteśmy elitą! My wyskakujemy ze sprawnych samolotów. A wogle to lans, bauns, Steny Mk V i bordowe berety. Brytyjskie wojska powietrznodesantowe miały własny styl obszywania się, w którym nie uwzględniano podziału na brygady w ramach dywizji. Za to wszyscy żołnierze dostali dodatkową katorgę naszywkę na rękaw - emblemat "AIRBORNE" (w języku angielskim grypa też przenosi się drogą "airborne". Przypadek?):
https://photos.google.com/share/AF1QipN0zqvIUm4FZsMIjznVD3_WzRaBi4zNRaFmdJOBMFgtRXhjJ81bDw7nKtZALebSqA/photo/AF1QipOlAsN0cPU0ZrQt4j175VHcGnul8uG3vY54LUcl?key=c05oUE1hZFN5cXFNZmRScGpJb2pFdC1fWHRmOEF3
Zostali jeszcze najwięksi niebezpieczni wariaci twardziele, których wprost uwielbiają dziewczęta, zaś mężczyźni chcą się nimi identyfikować - komandosi. jednostki Commando utworzono z ochotników z armii (Army) i piechoty morskiej (Royal Marines). Uzgodniono, że jednostki, każda w rozmiarze batalionu, numerowane od 1 do 14 a potem od 50 do 62 utworzy Armia, zaś jednostki od 40 do 48 - Królewska Piechota Morska. Jednostkę o numerze 30 utworzyła Admiralicja, informacje o niej są utajnione, a wy nie macie uprawnień by o niej tu czytać:
https://photos.google.com/share/AF1QipN0zqvIUm4FZsMIjznVD3_WzRaBi4zNRaFmdJOBMFgtRXhjJ81bDw7nKtZALebSqA/photo/AF1QipOSOAYMt0VbIy-LF0cvMvf37mB3y1maWOoD3u-Z?key=c05oUE1hZFN5cXFNZmRScGpJb2pFdC1fWHRmOEF3
Ufff... obrobiliśmy podstawy. Czas przejść na stopień średniozaawansowany (AYFKM?!). Tak, tak Kolego. To były dopiero podstawy.
Do pełni szczęścia w obszywaniu się, możemy dodać rozmaite naszywki naszywane w dolnej części rękawów. Oznaczały one np. specjalności (sygnalista, goniec), przynależności do określonej formacji (np. piechoty szybowcowej) czy nienagannej służby lub odniesionych ran. Jeżeli zdążyłeś się już zestresować, mam dla Ciebie dobrą wiadomość - popij herbatą i odetchnij. To są naprawdę rzeczy na poziomie zaawansowanym, które nie są wymagane w ASH. Podobnie jak obszycia w ogóle - to dodatek do munduru. Zresztą ogólnie przyjętą zasadą było, że przed ruszeniem do walki żołnierze powinni spruć z battledressów obszycia (jednak jak wiemy wielu, a właściwie przeważająca większość tego nie robiła). Dlatego wystąpienie w gołym BD w 1944 r. nikogo nie powinno dziwić.
Tak jak pisałem wyżej. System obszyć brytyjskich jest tak skomplikowany, kolorowy i unikatowy, że żadna inna armia w czasie II wojny światowej takiego nie miała. Starannie obszyte mundury prezentują się naprawdę elegancko i efektownie. Pomyśl jak się prezentują wymięte rękawy munduru 101 Dywizji Powietrznodesantowej z tym samotnym Orłem, z zazdrością spoglądającym na pięknie naszytą wiwernę 43 DP "Wessex"?
Tyle na dziś. W następnym odcinku omówimy kwestię obszywania swetrów i mundurów tropikalnych.