-
Posts
2,128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Domin007
-
Na respie następuje "całkowite uleczenie". Gracz wraca na pole bitwy jako "tabula rasa" - nie wie kto go zastrzelił, nie ma uprzedzeń wobec innych, nie zna położenia wroga. Co do deklaracji wiązania - podczas II wojny światowej wiązanie jeńców było rzadkością, dlatego nie przewiduję nawet deklaracji. Kto nosił przy sobie sznur lub kajdanki (poza policją)? Powtórzę - informacja na temat liczebności poszczególnych oddziałów jest poufna i nie zostanie opublikowana. Przekonają się o niej ci co przyjadą na grę. Jeżeli nie wiesz czy impreza się odbędzie to uprzejmie wyjaśniam, że tak, odbędzie się. Dzięki tym co nie czekali na ostatnia chwilę i wiedzieli, że jeżeli się nie zapiszą do 31 maja to gry by nie było. Nawet gdyby zabrakłoby 1 (słownie JEDNEJ) osoby. Ale będzie, bo lista wpłat się ładnie zazieleniła i teraz pozostaje nam modlić się o dobrą pogodę, zapisy są wciąż otwarte, z preferencją do oddziałów brytyjskich (garnizon Baskerville i Home Guard). Przypominam tylko - regulamin i najważniejsze zasady rozgrywki są w pierwszym poście, dlatego proszę by każdy się z nim jeszcze raz zapoznał, tym bardziej, że wprowadziliśmy kilka zmian (respy, jeńcy, etc.). Z uwagi na pewne perturbacje personalno-scenariuszowe oddział Scotland Yardu i Home Guard będzie działał razem. Osoby, które zapisały się do policji zachowają swoje uprawnienia do kontroli dokumentów innych, dostaną też legitymacje policyjne. No i last but not least. Plakat do gry autorstwa Pita. Do zobaczenia!
-
No way. Szmata musi być. Za dnia albo szmatka albo kamizelka w nocy czerwone światło. Kropka. Za dużo się nasłuchałem wzajemnych pretensji o to że ktoś kogoś potraktował serią bo nie widział szmaty. Zresztą dobić rannego można wyłącznie poprzez cichą śmierć. Jeńcy nie są związani ale nie mogą próbować odebrać broni konwojentom. Mogą próbować ucieczki ale do czasu spotkania pierwszego sojuszniczego patrolu są rozbrojeni. Można i tak tylko wtedy konwojent odpowiada za powierzoną replikę. Ale jeżeli ktoś tak chce to nie widzę przeciwwskazań. Tak, każdy ma mieć swoje kwity. Chodzi o ułatwienie pracy żandarmerii i kontrwywiadowi, bo tajne obiekty zwykle przyciągają szpiegów. Nie nie możesz popełnić samobójstwa. Więcej-Twoi koledzy nie mogą Cię dobić. Czekasz cierpliwie 10 minut na to by dopełnił się Twój los. I tak-10 minut dla medyka jest obowiązkowe. Ma to dać szansę wykazania się łapiduchom a przeciwnikowi na pochwycenie języka. Owszem można kolegę odciągnąć, przeturlać i przenieść ale spacery pod rękę są dobre z dziewczyną na promenadzie w Cannes a nie na twardej, męskiej rozgrywce w lasach pod Siedlcami. Jeżeli chcecie się tak bawić to rannego muszą prowadzić DWIE osoby. Postaci fabularne-nie giną. Nie da się ich trwale wyeliminować z gry (kwestia podnoszona po "Operacji Big Ben"). Do czasu ich opatrzenia po postrzale są obezwładnione ale nie umierają. Krzesełka i leżaki będą częścią wyposażenia obiektów. Zarówno w zamku Baskerville jak też w stacji Porton Down będą pomieszczenia gdzie będziecie mogli usiąść, odpocząć, napić się wody. Powyższe zasady są ostateczne i nie podlegają dalszej dyskusji. Dziękuję za uwagę, to były odpowiedzi na palące pytania. PS. Pit przygotował projekt plakatu do gry i liczę, że lada dzień nam go tutaj zaprezentuje.
-
Widzę, że się wkrada chaos pod moją nieobecność, ale jako najwyższa (wzrostem) instancja odwoławcza zrobię z tym porządek i naprostuję wszystkie rozbieżności oraz odpowiem na palące pytania jak tylko dorwę się do sensownego łącza internetowego. Albo komputera. A najlepiej jednego i drugiego... Do niedzieli mogę być offline, więc cierpliwie czekajcie. Tymczasem dobra nowina. Jak to mawiają filmowcy - mamy to! ;)
-
OGŁOSZENIE ORGANIZACYJNE NO.1 Szanowne Koleżeństwo, W związku ze zbliżającą się grą przypominajka i wyjaśnienia w paru kwestiach. 1. Powrót do gry - respy: Na "Bizercie- Tunis 1943" wiele osób postulowało urealnienie rozgrywki i domagało się sanitariuszy. Vox populi - vox Dei. Będą sanitariusze. Zatem, każdy gracz powinien zaopatrzyć się w bandaż/chustę trójkątną. Po pierwszym postrzale gracz oznacza się czerwoną szmatą/czerwonym światłem w nocy, sprawdza aktualną godzinę i wzywa sanitariusza. Ten ma 10 minut na opatrzenie rannego w miejscu postrzału używając bandaża trafionego lub ze swojej apteczki. Po solidnym założeniu opatrunku gracz wraca do gry. Osobę taką można dobić jedynie poprzez cichą śmierć. Po drugim postrzale gracz schodzi do punktu powrotu do gry i starannie zwija bandaż. Do gry wraca się co 20 minut, czyli np. 22:00, 22:20, 22:40, itd. LUB natychmiast po uzbieraniu w punkcie powrotu do gry 3 osób. Przypominam - trupy nie gadają! 2. Jeńcy-aresztowani. Czemu nie - to LARP, wczujcie się trochę. ;) Osoba, która została trafiona i oczekuje na ratunek może zostać opatrzona przez sanitariusza strony przeciwnej. W takim wypadku staje się jeńcem, wyjmuje magazynek z repliki i MUSI podążać za konwojem do aresztu. Podobnie rzecz się ma z osobami, które się poddały lub zostały aresztowane podczas kontroli dokumentów. Przesłuchiwać jeńców mogą tylko oficerowie. Po dotarciu do aresztu gracz sprawdza godzinę i po 10 minutach zostaje odtransportowany do obozu jenieckiego (idzie na swojego respa i natychmiast wraca do gry). Przypominam - osoby, które wróciły do gry z niewoli nie mówią co widziały po drodze za liniami wroga! 3. Dokumenty W grze w obiegu będzie kilka rodzajów dokumentów osobistych, które dla niektórych graczy będą kluczowe do wypełnienia zadań. Dokumenty te każdy gracz otrzyma wraz żołdem przy rejestracji. Przygotujcie sobie zatem fotografie paszportowe/dowodowe, najlepiej w stylizacji, które będziemy wklejać do Waszych kwitów. 4. Przeszukania Każdego jeńca czy zatrzymanego do kontroli można przeszukać (na zasadzie deklaracji). W takiej sytuacji osoba przeszukiwania musi pokazać wszystkie przedmioty związane z grą jakie ma przy sobie. To chyba tyle. Jeżeli ktoś ma jakiś składany stolik czy krzesełko to niech weźmie, przydadzą się. A teraz drugi fragment wstępniaka fabularnego, który lepiej pozwoli Wam się w czuć klimat nadchodzących wydarzeń. Okolice Porton Down, Anglia, 21 września 1943 r. -Dobrze, ze jestem Angielką, prawda majorze? -Słucham?! -Powiedziałam, że dobrze, że jestem Angielką. Dzięki temu pana chłopcy nie muszą się zastanawiać po której stronie drogi jechać. Major John Reisman roześmiał się i spojrzał na agentkę "Peggy" Carter, która nie odrywając wzroku od drogi pewnie prowadziła jeepa. Fakt, od kiedy wylądowali w Wielkiej Brytanii jego chłopaki z Alabamy, Nebraski i Wisconsin mieli ciągłe problemy z jazdą po lewej stronie drogi. Major odwrócił się i ponad ramieniem siedzącego z tyłu jeepa mężczyzny spojrzał na jadącego za nimi Studebakera, który wiózł jego ludzi. "Oddział do zadań specjalnych". "Tajna jednostka" - słyszał. Mało kto jednak wiedział, że oddział Reismana tworzyli powyciągani z więzień wojskowych żołnierze, którzy otrzymali solidne wyroki, nierzadko czapę, a teraz swoją brawurą i odwagą w nadchodzącym lądowaniu we Francji mieli odkupić swoje winy wobec Wuja Sama. -Daleko jeszcze do Porton agentko Carter?! - krzyknął mężczyzna siedzący z tyłu jeepa. -Jeszcze jakieś dwie mile doktorze Erskine. Generał Hobart nie może się już panów doczekać. Generał Percy Hobart tymczasem przeglądał w swoim gabinecie plany najnowszego wynalazku opracowanego przez jego ludzi w Porton Down. Dziwne urządzenie zostało nazwane przez nich "Panjandrum" i przypominało wielki bęben do nawijana kabla telefonicznego, którego koła zostały zaopatrzone w rakiety. W założeniu projektantów miała to być samobieżna bomba niszcząca betonowe zapory przeciwczołgowe na brzegu Francji. Rozległo się pukanie do drzwi. -Wejść! Do pokoju wszedł podoficer w czarnym berecie wojsk pancernych. -Panie generale, już dojeżdżają. -Doskonale, zaraz przyjdę. Hobart dowodził Porton Down od marca 1943 r. i choć sam był entuzjastą nowatorskich rozwiązań, kreatywność podległych mu naukowców, czasami wprawiała go w osłupienie. Przestał się dziwić w momencie, kiedy pierwszy raz odwiedził najpilniej strzeżone magazyny i archiwa i zobaczył skąd i od kogo, a właściwie czego jego ludzie czerpią inspirację. Tymczasem niewielki konwój złożony z dżipa i ciężarówki zatrzymał się w masywnych wrót jego ośrodka. Generał wspiął się szybko na wartownię by zobaczyć z kim ma do czynienia. Poznał efektowną brunetkę za kierownicą Willysa - w końcu Carter została wyznaczona na jego łączniczkę z amerykańską Strategiczną Rezerwą Naukową, ale oficera nie kojarzył. Cieszył się natomiast, że pozna doktora Abrahama Erskine'a, który siedział z tyłu dżipa. Hobart słyszał o jego przedwojennych dokonaniach i liczył, że kolejny projekt opracowany w Porton Down okaże się przełomem na polu bitwy. Samochody wjechały na dziedziniec, z paki ciężarówki wysypali się żołnierze, którzy na widok majora Reismana szybko uformowali się do zbiórki. Generał zszedł z wartowni i udał się do gości. -Agentko Carter, miło znów panią widzieć! -Generale - Carter odwzajemniła uścisk dłoni. - Pozwoli pan, że przedstawię - to major Reisman. Oficerowie wymienili saluty. - Major walczył w 1938 r. niedaleko Grover's Mill w New Jersey i rok później w Nowym Jorku. -Pewnie dlatego mnie tu wysłano - dodał z uśmiechem Amerykanin. -Cieszę się, że będę współpracował z tak doświadczonym oficerem - odpowiedział uprzejmie Hobart. -A to jest właśnie doktor Erskine - przedstawiła naukowca "Peggy". -Bardzo mi miło panie generale. Wojskowy i naukowiec uścisnęli dłonie. -Na pewno są Państwo zmęczeni. Zapraszam na lunch, a potem przejdziemy do spraw zawodowych. W trakcie obiadu faktycznie mówiono niewiele. Zaraz po posiłku Reisman zabrał się za musztrowanie swoich ludzi, generał Hobart zaś w towarzystwie doktora Erskine'a i agentki Carter udał się do pilnie strzeżonych schronów działu badawczego. -Kiedy właściwie powstało Porton? - zapytał Erskine. -Krótko po wydarzeniach z 1898 roku. Rząd wzniósł je na miejscu tajnej placówki doktora Alphonse'a Moreau. -Przecież Moreau zginął na swojej wyspie! - zaprotestował naukowiec. -To oficjalna wersja - odpowiedział Hobart. - Naprawdę jednak przeżył i pomógł nam wygrać wojnę z przeciwnikiem o wiele groźniejszym niż Niemcy. Zresztą z tego co wiem doktorze Amerykanie też się z nim mierzyli u siebie w 1938 roku. Pokażę go panu. Mówiąc to, Hobart powoli otwierał ciężkie, pancerne drzwi, zza których doszedł ich charakterystyczny zapach formaliny i jaskrawe, żółte światło prosektorium... Choć Erskine po tym co zobaczył, pomyślał, że lepszym określeniem byłby gabinet strachu...
-
To czy gra się odbędzie zależy od uzbierania kworum - pisałem wyraźnie w pierwszym poście. Zgłoszenia i wpłaty zbieramy do 31 maja, żebym na Dzień Dziecka mógł Wam zrobić prezent i powiedzieć, że gra będzie (albo i nie), więc wykażcie się cierpliwością. Jeżeli 1 czerwca napiszę, że gra będzie to, jak tylko wrócę z Paryża, osoby, które zgłosiły się do ról fabularnych dostaną swoje legendy. Natomiast zadania dowódcy ze stron i postaci fabularne otrzymają przy rejestracji, już na grze. Stan liczbowy jest jeszcze niezadowalający, naprawdę niewiele brakuje do zebrania kworum, ale wciąż minimalnie jesteśmy "pod kreską". O publikacji list zapomnijcie, bo to informacja tajna, która ma gigantyczne znaczenie dla fabuły. O co chodzi z kworum? John Malkovich w znakomitym filmie braci Coen pt. "Tajne przez poufne" wyraził to bardzo jasno: "So it's money! So it's money". Ale jest to tylko pół prawdy, o czym pisałem już osobom deklarującym chęć pokrycia części wydatków (za co jeszcze raz dziękuję). Gra "Orzeł wylądował" jest pomyślana jako LARP - czyli rodzaj imprez, na których nacisk kładziony jest na fabułę i wczucie się w role, nie zaś na strzelanię. Pomimo tego, że miłośnicy siły ognia też będą mieli coś robić to fabuła imprezy opowiada pewną wielowątkową historię, zaś rozległy teren na którym się spotkamy wymaga nasycenia go ludźmi, tak by wątki te rozegrać. Oczywiście z części z nich można zrezygnować (co już robimy), ale nie chcemy tego robić w zbyt dużym wymiarze, po to by nie kastrować gry i jej zanadto nie spłycać oraz by nie psuć zabawy osobom, które zaangażowały się do ról fabularnych. Podsumowując - jesteśmy już blisko (serio) i 1 czerwca podam Wam ostateczną informację co do losów gry. Tymczasem apeluję do osób, które deklarowały się, że będą (a takowe pisały tu i ze mną na PW) o ogarnięcie tematu i zgłoszenia zgodnie z regulaminem, zaś ci co się zgłosili o ogarnięcie wpłaty składki. Nie będę się bawił w buchalterię na miejscu, bo nie będę miał na to czasu.
-
P.T. Koledzy, dzięki Waszemu poparciu redakcja WMASG zaproponowała mi funkcję moderatora działu "II Wojna Światowa i wcześniej". Dziękuję za zaufanie - pozostaję do dyspozycji, moje PW jest zawsze otwarte. Chciałbym również zaproponować parę zmian, które według mnie uporządkowałyby nieco nasze podwórko, bo część tematów się dubluje, część tematów już dawno powinna zostać zamknięta. Co bym zaproponował? 1. W subforum "Alianci zachodni" wydzieliłbym tematy "Stany Zjednoczone" (czyli wszystko związane ze stylizacją amerykańską), "Imperium Brytyjskie" (czyli wszystko związane z Herbaciarzami, ale też ze stylizacją na Kanadyjczyków, Australijczyków czy pozostałe dominia), "Polska" (WP do 1939 r. oraz PSZ na Zachodzie) i "Francja" (zarówno wojsko francuskie do 1940 r., jak też Wolni Francuzi, etc.). Ewentualnie zamiast "Francji" można natomiast zrobić zbiorczy wątek "Pozostali Alianci" i do tego wora pakować informacje o pozostałych krajach alianckich (np. Norwegach, Holendrach, etc.). 2. W subforum "Państwa Osi" - per analogiam - wydzieliłbym wątki "Niemcy", "Włochy", "Japonia" i "Pozostałe państwa Osi" (Węgry, Rumunia, Finlandia, etc.). 3. W subforum "Alianci Wschodni" wydzieliłbym wątki "ZSRR" oraz "Polska" (Wojsko Polskie na Wschodzie 1943-1945). 4. Wydaje się zasadnym dodanie subforum "Partyzanci i milicje", gdzie moglibyśmy dyskutować na temat szeroko rozumianych i stosowanych stylizacji z wykorzystaniem ciuchów cywilnych oraz wymieniać informacje związane z partyzantką (AK, Titowcy, Resistance, etc.) i milicjami "Home Guard, Volkssturm, Strzałokryżowcy, etc.). 5. Podobnie wydaje się wskazanym dodanie subforum technicznego "Repliki historyczne - technikalia", dokąd trafiłyby wszystkie tematy związane z replikami. Szukam serwisanta, jak zrobić symulator błysku wystrzału, kto mi wystruga Mausera, ZB 26 - czy warto? Cała dyskusja związana z replikami historycznymi byłaby prowadzona na tym subforum. 6. Tematy przeterminowane, na które nie było odpowiedzi od 5 lat bym pozamykał. Na wyraźną prośbę mógłbym któryś otworzyć. Tematy, w których ktoś wrzucił wyłącznie linki poleciałyby do kosza, zaś odpowiednie posty zostałyby przeniesione do "Mini Komisu i linkowni". To chyba tyle. Czekam na Wasze uwagi i propozycje.
-
Z telefonami polowymi był problem już w zeszłym roku. Pomimo rozciągnięcia kabla i połączenia nie działały. Także w tym roku ten temat odpadł. Co do radiostacji. W określonych punktach (dowiecie się gdzie na grze) będą stacjonarne radiostacje, których nie będzie można wynosić w pole. I tym się już zajmiemy my, jako organizatorzy. Natomiast jeżeli jakiś oddział chce mieć łączność w polu to przypominam, że w regulaminie stoi jak wół: Łączność: FRS/PMR za pośrednictwem radiooperatorów - 1 na oddział. Po ustrzeleniu RTO oddział traci łączność do momentu ponownego wejścia RTO do gry. ITe radia organizujecie sobie we własnym zakresie. Radiostacje używane w polu mają być wystylizowane na plecakówki, tak mniej więcej jak napisał Cortes. Dotyczy to zarówno oddziałów alianckich i niemieckich. Jak RTO dostanie to wraca z radiostacją na respa i wraca do gry na zasadach ogólnych. I to tyle jeśli chodzi o kwestie łączności. Mam nadzieję, że teraz ta kwestia jest już jasna i zrozumiała.
-
Taki głos z marginesu "Lesio, a kiedy Cię w tym secie na jakiejś grze uświadczymy?"... ;)
-
Marku pierwotnie cykl "Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps" miał się składać z 3 gier (Tobruk, El-Alamein i Kasserine). Dodaliśmy jeszcze czwartą (tegoroczna "Bizerta-Tunis 1943") by zakończyć cykl mocnym akcentem, zaś w 2016 r. była przerwa - nie zrobiliśmy wtedy gry. Kolejny cykl jaki jest w planach: "Wielkie Bitwy Frontu Zachodniego" składać się będzie też z czterech gier: "Normandia 1944", "Market-Garden 1944", "Ardeny 1944" i "Torgau-Lubeka 1945". Zobaczymy jakie będziemy mieli tempo. ;)
-
I pierwsze baretki za cykl "Szczuty Pustyni przeciw Afrika Korps" - Africa Star zostały rozdane. Na pewno Marek, Grzegorz, ja już mamy w podpisach, na pewno są uprawnieni jeszcze Cortes i Hunter. Prosiłbym chłopaków z 44 Division o info, kto jeszcze przeszedł cały szlak bojowy na pustyni. Knochmann?
-
Nie przewidywaliśmy tego, ale jak bardzo chcecie to proszę bardzo. Niemcy będą lądować we własnych mundurach. Mundury alianckie do ewentualnych przebieranek dostarczy agent "Igła" (z uprzedniego depozytu, którzy chętni do takich zabaw zrobią u mnie). Natomiast żadnego przebierania się Niemców w cywilne ciuchy.
-
ASH "Operacja Husky"- część 2- Mieczewo k.Poznania 31.08-2.09.2018
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
A danke! Jak mówiłem, nie wiem czy będę na 100%, ale nawet jakby mnie nie było to i tak polecam ta imprezę. ;) -
ASH "Operacja Husky"- część 2- Mieczewo k.Poznania 31.08-2.09.2018
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Come on! Liczyłem na siódemkę! ;) -
Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy, Berlin, 20 września 1943 r. - To szaleństwo! - Nie panie generale, to nie szaleństwo. Pomysł Reichsfuhrera jest... Odważny... Brawurowy, owszem, ale nie szalony. Generał Kurt Student, dowódca wojsk powietrznodesantowych Luftwaffe siedział naprzeciw sturmbannfuhrera SS Waltera Schellenberga szefa VI Urzędu RSHA w jego elegancko urządzonym gabinecie, w bądź co bądź owianym złą sławą gmachu przy Prinz Albrecht Strasse. - Zarówno pan, jak i ja mamy doświadczenie na polu...niekonwencjonalnych operacji - Schellenberg pochylił się w stronę Studenta. Generał przypomniał sobie, że to właśnie Schellenberg był autorem udanej akcji porwania agentów brytyjskiego wywiadu z Venlo z 1939 r. i to on opracowywał Sonderfahndungsliste GB - specjalną listę osób przeznaczonych do aresztowania i eliminacji po planowanym zajęciu Wielkiej Brytanii. - Czego pan ode mnie oczekuje? Schellenberg wstał zza biurka i podszedł do masywnego, podobnego do bilardowego stołu, na którym leżały rozłożone mapy. Skinął na generała i pochylił się nad blatem. - Plan Reichsfuhrera zakłada wysadzenie desantu, gdzieś w tej okolicy - szerokim gestem esesman wskazał piaszczyste łachy wschodniego wybrzeża Anglii. Następnym krokiem byłoby błyskawiczne zaatakowanie wiejskiej rezydencji Churchilla i jego porwanie. - A co jeśli Churchill będzie się opierał? - Reichsfuhrer chce premiera żywego. Student wpatrywał się przez chwilę w mapę po czym nie odrywając od niej wzroku krzyknął. - To są bandyckie metody! Tak postępują gangsterzy, nie żołnierze! - Schellenberg uśmiechnął się drwiąco i okrążając stół podszedł do Studenta. - Ależ generale, przecież powiedziałem panu, że Himmler chce Churchilla żywego. Proszę zresztą pomyśleć. Gdybyśmy go zastrzelili - zrobilibyśmy z niego męczennika. Jeśli natomiast wpadnie w nasze ręce żywy... Z pewnością skłonimy go do podpisania pokoju. - Generał powiódł wzrokiem za esesmanem, który podszedł do komody i wyciągnął z niej karafkę z bursztynowym płynem. Rozlał do dwóch pękatych kieliszków, z których jeden podał lotnikowi. - Wiem od Skorzeny'ego, że major Mors świetnie się spisał na Gran Sasso. Czy zgodziłby się poprowadzić kolejną taką akcję? Student się uśmiechnął. - Mors to syn znanego pirata powietrznego - Luftkapitana Morsa. - Tego Morsa? Naukowca i konstruktora sterowców? - dopytał Schellenberg. Student skinął twierdząco głową. - Przecież on siedzi w Dachau. - Młody Mors odciął się od wyczynów ojca i jest dobrym żołnierzem. Podjąłby się tego zadania, ale obawiam się, że w tej chwili to niemożliwe. - Dlaczego? - Jego dywizja walczy we Włoszech. W gabinecie szefa wywiadu SS zapadła cisza. Schellenberg opadł na fotel i sięgnął do szuflady, z której wyciągnął cygaro. Zapalił je i wkrótce pod sufitem wirowały smugi siwego dymu. - Jest jednak pewien dobry oficer, którego mogę polecić - powiedział z pewnym ociąganiem w głosie Student. - To pułkownik Kurt Steiner. Świetny żołnierz... - generał uniósł do ust kieliszek koniaku. - Walczył w Norwegii, pod Eben-Emael i na Krecie. - Gdzie stacjonuje? - Na Jersey. Schellenberg przez chwilę patrzył ze zdumieniem na generała, lecz po chwili wybuchł śmiechem zacierając ręce. - Tym lepiej! Zna więc Anglików! To świetna kandydatura. - Jak mówiłem - to znakomity żołnierz - powiedział Student odstawiając pusty kieliszek na biurko Schellenberga. - Chciałbym by wrócił ze swoimi ludźmi cało z tej misji. - Jeśli jest tak dobry jak pan mówi, z pewnością da sobie radę. Ale mogę zapewnić pana, że zrobimy wszystko co w naszej mocy by ich wesprzeć. Wyślemy z nimi część ludzi Skorzeny'ego, którzy byli na Gran Sasso. Pozostaje zatem zaplanować akcję. - Będę do tego potrzebował informacji wywiadu panie sturmbannfuhrer - powiedział Student podnosząc się z fotela. - Oooch, proszę się o to nie martwić panie generale... Mamy w Anglii doskonałe źródła... W tej chwili rozległo się pukanie. - Wejść! - krzyknął Schellenberg. Masywne, dwuskrzydłowe drzwi uchyliły się i do środka wszedł młody podoficer strzelając obcasami. - Panie sturmbannfuhrer! Meldunek od "Igły"! - Schellenberg skinął na chłopaka ręką i wziął od niego kartkę z meldunkiem. - Widzi pan generale... Wystarczy uderzyć w stół, a nożyce się odezwą... Tym wpisem zaczynamy serię wstępniaków fabularnych, które mają wprowadzić Was w klimat nadchodzącej rozgrywki. Pamiętajcie, że "Orzeł wylądował" będzie grą fabularną, z wykorzystaniem ASG, dlatego szczegóły scenariusza będą miały znaczny wpływ na przebieg rozgrywki i końcowy rezultat. Miło mi poinformować, że na dzień dzisiejszy mamy 28 zgłoszeń brutto (razem z kolegium organizacyjnym) i 11 wpłat. Dominują Amerykanie, natomiast są duże pustki w oddziale Scotland Yardu i... Kampfgruppe Adler. Dlatego zachęcam niezdecydowanych - nie czekajcie, zapisujcie się. Datą graniczną jest 31 maja godz. 24.
-
Bezpieczniaki będą mieli najwięcej roboty. Idealne miejsce dla nowych w ASH, którzy chcą spróbować czegoś nowego, a jednocześnie trochę postrzelać. Tak jest drogie dzieci, życie detektywa Scotland Yardu nie jest takie proste. Rewizje, przeszukania, obławy i ochrona premiera. A w tym wszystkim przeszkadza ci IRA i Niemcy. Info na dziś: zapisanych 21 osób, opłaconych 9. Mamy czas do 31 maja.
-
"Bizerta - Tunis 1943" - 28 kwietnia 2018 r., Zielonka k. Warszawy (ASH)
Domin007 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Minął tydzień od imprezy, kurz bitewny opadł, repliki poszły do serwisów, w międzyczasie była długa majówka. Czas na podsumowanie ostatniej imprezy z cyklu "Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps". Na początek odniesienie się do uwag zgłoszonych na forum po imprezie: Link do albumu z moimi zdjęciami: https://photos.app.goo.gl/ObkVDQRyvzWVnhpK2 Nie mam aspiracji do bycia foto-artystą, dlatego materiał jest jaki jest. Starałem się, żeby każdy znalazł się chociaż na jednej fotografii. Hunter impreza była tym razem w formacie bezkosztowym, dlatego nie zapewnialiśmy wody. Każdy powinien był zadbać o swój zapas H2O (sam odczułem to na własnej skórze), tym bardziej, że większość posiada manierki. Na "Orzeł wylądował" woda będzie dostępna - w wielu miejscach. Nie inaczej. Lokalizacja respów na ma celu kilka rzeczy: 1. umożliwić graczom powrót do gry, 2. zabalansowanie rozgrywki, 3. umożliwienie przeprowadzenia manewrów taktycznych. Takie, a nie inne położenie respów było podyktowane względami, o których pisał Robert wyżej, ale też tym, co napisałem. W drugiej fazie Alianci narzekali, że mają za daleko na respa - został im przeniesiony właściwie na sam koniec pasa startowego. Gdyby Alianci zaczynali stamtąd to de facto widzieliby ruchy Niemców ustawiających linie obrony. W trzeciej fazie lokalizacja respa alianckiego początkowo była dość odległa od pola gry (Niemcy mieli bronić portu, ale zabrakło im ludzi), ale później również została przesunięta. O tym samym mówiłem chłopakom "na gorąco". Wincyj czterotaktów. Nie ma na nie wpływu mróz, gorąco czy wilgotność powietrza. Nawet strzelba Mossberga jest lepsza od elektrycznego M4 czy innego AK, bo raz, że wygląda na bardziej epokową, a dwa jest jak Nokia 3210. Nie da się jej zniszczyć. Dzięki wielkie. Robert miał w organizacji tej gry spory wkład. Pomagał nam też Vlad. Temat respów poruszyłem już wyżej. Ich lokalizacja była determinowana odległością od pola bitwy (w miarę równą) i łatwością dostępu (w III fazie obie strony mogły szybko przerzucać siły korzystając z wygodnej, betonowej drogi). Ostatniego zdania nie byłbym taki pewien bo koniec końców Alianci w I fazie nie dopuścili do przełamania swoich linii obronnych pod Medjez el Bab, w II nieomal opanowali lotnisko w Tunisie (pas startowy, stanowiska postojowe samolotów pozostały w rękach Niemców), zaś koniec III fazy znaczyła kapitulacja dowództwa DAK w Bizercie. Zatem jest 2:1 dla Aliantów. Miarodajną oznaką trafienia jest oznaczenie się czerwoną szmatą lub dźwiękowe potwierdzenie trafienia (odgłos paszczą). Ale twój zarzut jest po części słuszny - nie wprowadzajmy się niepotrzebnie w błąd machając, że kulki nie dolatują czy krzycząc po otrzymaniu trafienia "DOSTAŁ!" (bo to sugeruje, że to ktoś inny niż mówiący dostał). Mówi się, "DOSTAŁEM!". Zresztą było w regulaminie. Każda strona ma swoich dowódców (niewdzięczna rola) i łańcuch dowodzenia. Skoro bawimy się w wojsko to jakaś dyscyplina i posłuch muszą być. Jeżeli dowódca zostawił wam wolną rękę trzeba było to potraktować jako zachętę do wykazania się inicjatywą. Tą kwestię też już poruszyłem wyżej. Znaczy to, że Aliantom udało się przeprowadzić doby manewr, który zamknął garnizon Bizerty w okrążeniu i odciął od posiłków. Mogliście próbować rozwiązania siłowego (polowanie na snajpera), albo dyplomatycznego (próba przekonania do ustąpienia pola) O toto! Nie inaczej. masz ciężką replikę, to po dostaniu połóż ją na ziemi, podnieś obie ręce do góry i założ jak szybko możesz szmatę. I PRZYZNAJ SIĘ (dzięki temu unikniesz serii). Z sanitariuszami jest ZAWSZE problem. O ile u Niemców znajdziesz Zee i Klaussa, o tyle pokaż palcem chętnych do medykowania po stronie alianckiej. Pomysł z rotacyjną funkcją medyka uważam za chybiony. Jest to na tyle niewdzięczna rola, że przymusowi ochotnicy będą się dekować zamiast nieść pomoc. Tu faktycznie najlepiej by było jakby znalazł się jakiś specjalista, który będzie potrafił wczuć się w rolę i zorganizować sobie pracę. Druga sprawa - dynamika rozgrywki. Wyznaczając sanitariuszy odejmujemy graczy "strzelających", a to wpływa na liczebność żołnierzy w dyspozycji dowódcy danej strony i intensywność działań. Niemniej jak to się mówi "nasz klient nasz per pan" i na kolejnych grach, być może nawet na "Orzeł wylądował" wprowadzimy sanitariuszy, Tak jak mówiłem. Tu nawet nie chodzi o czas jaki gracze spędzają na respie, ale też możliwość przeprowadzenia określonych manewrów taktycznych. Punkt powrotu do gry musi być na tyle daleko, żeby umożliwić ich przeprowadzenie. Co do replik niehistorycznych to każdy kto takową posiadał w mniejszym lub większym stopniu ją zamaskował. Niektórzy byli pierwszy raz, więc bądźmy wyrozumiali. Co do trupów - nie gadają i wracają jako carte blanche. Nie pamiętają kto ich ustrzelił i w jakich okolicznościach. kwestię medyków omówiłem wyżej. W scenariuszu było tak, że respy przesuwały się (a nawet były przybliżane) z każdą fazą. Niestety, ale nie dałoby się zrobić tak, że np. w II fazie Alianci po zdobyciu pasa startowego mogliby go sobie zamienić na punkt powrotu do gry bo to by zaburzyło równowagę rozgrywki. Alianci wracaliby do gry 50 m od celu. Jak Niemcy mogliby się wtedy skutecznie bronić, bez oskarżeń o ostrzał alianckiego respa? Podobnie rzecz ma się z "ambulansami". Co w sytuacji gdy podjedzie na bliską odległość do pozycji przeciwnika, a ten nie ma czym go zniszczyć? (przyjmuje się, że pojazdy niszczy się albo PIAT-em albo granatami Gammona). Najbardziej sensowna jest koncepcja sanitariuszy - pewien system już jest, może go wypróbujemy na "Orzeł wylądował". Nie inaczej. Lepiej bym tego nie ujął. Czterotakty, abstrahując od ich minimalnej awaryjności i maksymalnego realizmu są też po prostu najbardziej uniwersalne. Te kwestie są już wałkowane od jakiegoś czasu i zwykle rozbijają się o dwie rzeczy. Brak chętnych i brak sprzętu. W zasadach gier ASH dopuszczona jest łączność radiowa, ale za pośrednictwem wystylizowanych radiostacji plecakowych. To, że nie uświadczysz RTO wynika z tego, że gracze nie mają sprzętu pod taką funkcję, albo im się nie chce grać jako łącznościowiec (vide "Avranches 1944" w Luboszu w 2014 r.). A szkoda, bo łączność wiele ułatwia i daje mnóstwo radochy. Łańcuchy dowodzenia już mamy. Lepsze, gorsze, ale są. Najczęściej z łapanki. ;) Jednak jak sam zauważyłeś zarówno oficerowie , jak i podoficerowie to spoiwo drużyny. bez nich zespół jest zlepkiem jednostek. O, to już się wyrobiłem ze wszystkim? Super. Czas na ciastka. Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za wizytę. Mam nadzieję, że nie żałujecie przejechanych kilometrów i dobrze się bawiliście. Cieszy mnie zwłaszcza spory odsetek nowych twarzy. Liczę, że się Wam spodobało i zbawicie z nami dłużej. Mieliśmy gości z Zachodniopomorskiego, Wielkopolski, Wrocławia, Śląska, Łodzi, Podkarpacia, no i oczywiście Mazowsza. jeżeli kogoś pominąłem to przepraszam. Z zapisanych 49 graczy w grze udział wzięło 40 uczestników, do końca dotrwało 26. Co do mechaniki rozgrywki - przyjęliśmy klasyczny dla cyklu "Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps" układ trzech faz i przesuwanie terenu bitwy, ze względów historycznych (brytyjskie 1 i 8 Armia oraz amerykański II Korpus po powstrzymaniu kontruderzenia niemieckiego pod Medjez el Bab - I faza, faktycznie spychały resztki Afrika Korps w stronę Tunisu i Bizerty - II i III faza), ale też praktycznych - po prostu chcieliśmy mieć blisko na parking. Przestoje wynikły nie tylko z powodu konieczności zmiany położenia i przejścia na nowe obiekty ale też regeneracji graczy. Upał jednak zrobił swoje i trzeba było odsapnąć. Z przegrzaniem i odwodnieniem nie ma żartów, kto był na "Nie tylko dla orłów" na Podkarpaciu ten wie o czym mówię. Dziękuję Robertowi i Vladowi za pomoc w zorganizowaniu tej gry, która było-nie było zamyka cykl "Szczurzy Pustyni przeciw Afrika Korps". Zgodnie z założeniami systemu baretkowego udział we wszystkich czterech grach z cyklu ("Tobruk 1941", "El-Alamein 1942", "Kasserine 1943" i "Bizerta-Tunis 1943") kwalifikuje do baretki Africa Star. Z tego co się orientuję to na pewno kwalifikują się Hunter, Cortes, XRay, Gregorius. Co do reszty to nie jestem pewien, wierzę w uczciwość, ale w wolnej chwili pewnie zweryfikuję. ;) Sprawozdanie fabularne, z dokładnym omówieniem przebiegu poszczególnych faz pozwolę sobie wrzucić do "Kącika redaktorskiego" w temacie "Sprawy WMASG". Chyba tyle ode mnie. Do zobaczenia na "Orzeł wylądował"! -
"Bizerta - Tunis 1943" - 28 kwietnia 2018 r., Zielonka k. Warszawy (ASH)
Domin007 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Uuuuuu... poważna sprawa Wochu i jak najbardziej zrozumiała. Oczywiście nie ma żadnego problemu. Szkoda, że Was nie będzie, ale cóż - vis maior. Dużo zdrowia dla Mamy. Aktualizuję listę: Alianci: 1. Mareq (GB) 2. Cortes (GB) 3. Wish (US) 4. Hunter (GB) 5. Camper 6. Mati 7. Ozi (GB) 8. Vlad GB 9. Bullet (GB) 10. Kuba (US) 11. Foorman (GB) 12. BOMBEL (GB) 13. Opal (US) 14. Daffi (GB) 15. Kolba (jeszcze nie zdecydowałem: US czy GB) 16. Renifer (US) 17. 3kor (US) 18. Dario1051 (US) 19. Pavel (GB) 20. Kolega Daffy'ego (GB) 21. Kolega 3kora (GB) Oś: 1. Marek (WH) 2. Ashigara (FJ) 3. Dziećka (FJ) 4. Ahmed (Paracadutisti Folgore) 5. Michael 6. Dr Klauss (WH) 7. Gregorius (DAK) 8. Bladek 9. Christian Hartmann 10. Erokesha 11. Schwarzman 12. Hajdi 13. Lee 14. Michaił 15. Ziemniacek 16. Cremic 17. Czarne Buty 18. Beniamin 19. Sepp (FJ) 20. Potępieniec (FJ) 21. Lokas 22. Ostry 23. Konrad 24. Matthew (WH) 25. Oksi (WH) 26. Puchacz (WH) 27. Ferdinand 28. Borec -
"Bizerta - Tunis 1943" - 28 kwietnia 2018 r., Zielonka k. Warszawy (ASH)
Domin007 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Daffy, nie będzie. Śmiało niech wpada. Zabieram zapasowy szpej dla kolegi 3 Kor (pas, szelki i ładownice plus sweter i czapka komandoska). Koledze Ziemniackowi pożyczam 3 magazynki do MP 40. Dziś od 15:30 kontakt via forum będzie ze mną właściwie niemożliwy, więc jak ktoś o coś chce zapytać teraz jest pora. -
"Bizerta - Tunis 1943" - 28 kwietnia 2018 r., Zielonka k. Warszawy (ASH)
Domin007 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Na grze będę śmigał z aparatem, więc oprawa foto będzie. Dziećka zaoferował się do zrobienia filmu, zaś Vlad być może ściągnie pro-drona. Po grze na pewno napisze sprawozdanie, zaś w wolnej chwili jakiś dłuższy artykuł o ASH, który mam nadzieję redakcja portalu wrzuci na główną. A sama impreza ma specyficzne wymogi mundurowe, to może trochę odrzucać. P.S. Mała prośba ode mnie. Chciałbym wziąć mojego empisza do testu, ale nie mam do niego baterii. Czy jakaś dobra dusza w przerwie albo pod koniec gry poratuje jakąś batką z T-connectem? -
"Bizerta - Tunis 1943" - 28 kwietnia 2018 r., Zielonka k. Warszawy (ASH)
Domin007 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Piękny samolot! Czyli co - przylatujesz jako Folgore? ;) Aktualizuję listę. Wiem z wiarygodnego źródła o kolejnych stratach przedbitewnych. Alianci: 1. Mareq (GB) 2. Cortes (GB) 3. Wish (US) 4. Hunter (GB) 5. Camper 6. Mati 7. Ozi (GB) 8. Vlad GB 9. Bullet (GB) 10. Kuba (US) 11. Foorman (GB) 12. BOMBEL (GB) 13. Opal (US) 14. Daffi (GB) 15. Kolba (jeszcze nie zdecydowałem: US czy GB) 16. Renifer (US) 17. Kuken (US) 18. 3kor +1 lub +2 (GB i/lub US) 19. Dario1051 (US) 20. Paweł (US) 21. Yurand (GB) Oś: 1. Marek (WH) 2. Ashigara (FJ) 3. Dziećka (FJ) 4. Ahmed 5. Michael 6. Dr Klauss (WH) 7. Gregorius (DAK) 8. Bladek 9. Christian Hartmann 10. Erokesha 11. Schwarzman 12. Wochu (FJ) 13. Hajdi 14. Lee 15. Michaił 16. Ziemniacek 17. Cremic 18. Czarne Buty 19. Beniamin 20. Sepp (FJ) 21. Potępieniec (FJ) 22. Lokas 23. Ostry 24. Konrad 25. Matthew (WH) 26. Oksi (WH) 27. Puchacz (WH)