Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Domin007

Moderator I
  • Posts

    2,128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Domin007

  1. Jakby powiedzieli hinduscy poddani Jego Królewskiej Mości: "Don't worry my friend. Be happy my friend. Keep calm and buy a monkey my friend. It is a very nice monkey my friend". Na spokojnie i bez ciśnienia. Na pewno się uda.
  2. Trzeba poczekać aż opadnie kurz po "Powstaniu" :icon_wink: Sam jestem ciekaw co wysmażą na wrzesień koledzy z Pomorza.
  3. A Lwów by Cię bardziej urządzał? :P mamy piękny teren na Piekarach k. Łodzi, który idealnie wpisuje się do scenariusza oblężenia. A Warszawa (podobnie jak Lwów przy czym tam dochodzą jeszcze bolszewicy) ma tą przewagę, że walczyli w jej obronie zarówno żołnierze piechoty, kawalerii, ale też policjanci, spieszeni lotnicy (sic!) czy w końcu Robotnicza Brygada Obrony Warszawy. Możliwości stylizacji po stronie polskiej jest wiec bez liku. A teraz ad rem. Bardzo dziekuję Powale i współpracownikom za zorganizowanie tej gry (i użyczenie parabelki). Pokazała ona, że popyt na ASH w 1939 r. jest i ten kierunek należy rozwijać. Było kameralnie, ale jak napisał Gor obróciło się to na korzyść imprezy. Dziękuję Marcinowi, który był naszym arbitrem i towarzyszył nam na całym szlaku bojowym oraz Hunterowi, który służył mi radą i pomocą. Dziękuję naszym przeciwnikom, którzy byli wymagający i nie dawali chwili wytchnienia w obronie. No i na końcu dziękuję całemu oddziałowi złożonym ze spieszonych marynarzy OW Wisła, jednostek kawalerii i piechoty oraz zestrzelonych lotników. Klimat bitwy na czterotakty był niesamowity i zarówno pogoda, jak i scenariusz dały możliwość poczucia się jak oficerowie w 1939 r.: brak łączności z dowództwem, długie, wyczerpujące marsze, małe zapasy amunicji i ciagłe przerzucanie nas z miejsca na miejsce. A - i oczywiście niemiłosierny upał. A teraz trochę konstruktywnej krytyki. 1. Gry osadzone w realiach 1939-1942 powinny w większym stopniu iść w stronę wyposażenia walczących w czterotakty. Nie jest to żaden przytyk, lecz zachęta. Jak pisał wyżej Piotrek zupełnie inaczej się gra wiedząc, że pojedyńcza kulka nie przebije krzaków (nie to co seria). Odwieczna kwestia kosztów jest do przejścia w rok (po 30 PLN miesięcznie i można odłożyć na jakąś replikę karabinu powtarzalnego) lub krócej. 2. Fazowe karty ran - zagrały. Aby jednak wyciągnąć z tego systemu wszystko, według mnie warto by arbitrzy wyznaczyli stałe respy, gdzie znajdowałyby się urny do wrzucania wykorzystanych kart. Wyeliminowałoby to szwendanie się samopas rannych i wpadanie uleczonych na przeciwników. 3. Doładowanie amunicji - chyba nie zagrało. Parę razy wysłałem chłopaków po skrzynkę do głównego sztabu, jednak większość doładowań następowała w wyniku "zresetowania" zapasów na początku nowej fazy. 4. Obszar działań - nie do końca było jasne jakie są zasady zdobycia bądź utrzymania stanowisk. Wyznaczone do utrzymania przez WP obszary były tak duże, że koledzy ze strony niemieckiej musieli się nas zdrowo naszukać. Z jednej strony fajne, ale np. po opuszczeniu przez nas jednej pozycji nie do końca jasne było czy mają nas ścigać na druga pozycję czy eliminować niedobitki pozostałe na pierwszej. Reasumując świetna gra z klimatem. Czekamy na lans fotki i pozdrawiamy Panią fotograf, której wielokrotnie wymykaliśmy się z zasięgu wzroku ;)
  4. Wezmę Lee Enfielda. Jeśli Powała pożyczy mi parabellum to bedzie do wypożyczenia.
  5. Ja mam podwójną ładownicę chorwacką z jasnobrązowej skóry, mogę Ci wziąć.
  6. Polska prasa donosi: Tymczasem zagraniczni korespondenci wypowiadają się z uznaniem dla Rządu Rzplitej oraz Wojska Polskiego: Możemy być pewni, że nasze Wojsko jest silne, zwarte i gotowe!
  7. W rysie historycznym znalazłem pewną nieścisłość. Otóż 19 Pułk Piechoty nie nosił ani imienia "Obrońców Lwowa" (nie było takiej jednostki) ani "Dzieci Lwowskich" (które patronowały 40 pp), lecz imię "Odsieczy Lwowa". Może to czepialstwo, ale Lwowiacy by nie odpuścili ;)
  8. Co rozumiemy pod pojęciem "broń szturmowa"? Czy repliki pistoletów maszynowych zaliczają się do tej grupy?
  9. A dzielny pasażer Dingo prowadzi rozpoznanie na rzecz reszty XXX Korpusu :D
  10. Madry uczy się na cudzych błędach. Na "Tobruku" StGi pokazały jaką dysponują przewagą nad replikami stenów i Lee Enfieldów i co się dzieje z obroną przy liczebnej i ogniowej przewadze atakujących. Zadanie rozpisane na godzinę, zostało wykonane w 15 minut. Dlatego w pełni popieram dokonane zmiany.
  11. Standardowym trzewikiem armii brytyjskiej, a co za tym idzie również PSZ (w tym 2 KP) był ammo boot na skórzanej podeszwie nabijany gwoździami. Obecnie na rynku jest sporo kopii tychże, także nie ma problemu z ich dostępnością.
  12. Nie na froncie włoskim. Sten był na wyposażeniu wojsk walczących w zachodniej Europie. Acz mogły się trafić pojedyncze sztuki gdzieś między żołnierzami. Niemniej jednak normą były Lee Enfieldy i thompsony.
  13. Dzięki za zrozumienie. Spróbujemy zatem na pojedyńczym STGi?
  14. Wiesz Aleks o co mi chodzi. Gdzie my biedni z tymi naszymi czterotaktami do tych STGów..?
  15. Żołnierze 2 KP we Włoszech używali standardowego munduru brytyjskiego jakim był battledress. We Włoszech popularnym był wzór P 40 i P 42. Czasami z uwagi na gorącą pogodę żołnierze nie zakładali bluz, lecz walczyli jedynie w wełnianych koszulach collarless. na głowach furażerki FS Cap oraz hełmy Mk II. Jeśli chodzi o oporządzenie to standarem był webbing parciany wzoru P 37: pas, szelki, ładownice uniwersalne, pokrowiec na manierkę, chlebak typu small pack i dodatkowy szpej, w zależności od pełnionej funkcji. Jeśli chodzi o broń to normą był brytyjski karabin Lee Enfield No. III oraz pistolet maszynowy Thompson w wersji M1A1. Oficerowie uzbrojeni byli w rewolwery Webley. Co do wyposażenia szczególnego saperów nie wypowiem się, gdyż nie jestem specem od tej broni ;) Co do montowania oznaczeń, były one naszywane na rękawach mundurów. Około cal od górnej krawędzi, na obu rękawach łuczki "Poland" oraz niżej na prawym rękawie oznaka 8 Armii Brytyjskiej - "Tarcza Krzyżowców", zaś na lewym oznaka dywizji 2 KP, do której żołnierz należał i oznaka 2 KP - tarcza z syrenką. Oznaczenia były jednak wykonywane z szeroko rozumianej tkaniny i haftowane. Gotowe patki przyszywano do munduru. Nie wiem w jakich okolicznościach stosowano "blaszki", ale zwróć uwagę, że mają one (łuczki Poland) trzy dziurki, które prawdopodobnie służyły do przyszycia ich na kawałek sukna mundurowego, po czym taką oznakę naszywano na mundur. Podobnie rzecz się ma z Tarczą Krzyżowców i z Syrenką - również mają trzy dziurki do uprzedniego naszycia na kawałek sukna.
  16. Pffff... Nie, żebym się czepiał, ale kurna oleg przewaga ogniowa Niemców miażdży...
  17. Niestety munduru MO nie da rady się przerobić na policyjny. Prędzej strażacki, fajna stójka może wyjść z kołnierza.
  18. II Rzeczpospolita: 1. Janik44, <niezrzeszony>, broń długa (mauser wz29/custom, 420fps), broń krótka (WE colt 1911, 300fps) 2. Historian1970, niezrzeszony, broń długa (Browning wz.28, 380fps) 3. Sławek, niezrzeszony, broń długa (mauser wz.29 PPS, 420 fps) 4. Domino, 45 RMC, broń długa (thompson 1928, 280 fps lub SMLE III 420 fps) III Rzesza: 1. Lukas 19 Division 2. Michael 19 Division 3. Sonntag 19 Division 4. Hans Günsche 19 Division 5. Karl Franz 19 Division 6. Otto 19 Division 7. Fritz Engelkleit 19 Division 8. Franz 19 Division 9. Felix 19 Division 10. Adam 19 Division 11. Gregorius Inquisitors broń długa (STG 44 450fps), broń krótka (P08, 350fps) 12. Borec Inquisitors broń długa (L96, 450fps), broń krótka (Rouger, 350fps)
  19. Na szczęście tylko świadkuję ;)
  20. Każdy termin tylko nie 9 VIII... Kolejny ślub, tylko tym razem sprawa jest poważniejsza niż na Broumovie.
  21. Przykład jak się wystylizować na marynarzy OW Wisła. Wszystkie fanty, które są potrzebne są już zdefiniowane w temacie i dostępne na popularnym serwisie aukcyjnym za małe piniondze. Wystarczy w dziale "Umundurowanie i wyposażenie" wpisać "Marynarska".
  22. Ad. zdjęcia nr 2. Proporczyk na furażerce nie ma nic wspólnego z Marynarką Wojenną. Naszywka z napisem "Poland" na rękawie bluzy sugerowałaby, że mamy do czynienia z żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Jednakże sam kształt naszywki, jak i krój liter budzą spore wątpliwości i wskazują na ręczną robotę. Problematyczna jest również bluza, która nie przypomina battledressu, w który umundurowano PSZ (brak naramiennika, inny kołnierz). Furażerka też nie wygląda jak FS Cap. A zatem wydaje sie, że zdjecie może przedstawiać członka jakiejś grupy nieregularnej, bądź innej formacji, jednak mało prawdopodobne jest w świetle wyżej przrdstawionych uwag, by osoba ze zdjecia służyła w PSZ (a zwłaszcza w PMW). Ad zdjęcia nr 1. Osoba na zdjeciu nosi spodnie bryczesy mundur przypominający nieco bluzy kroju pruskiego oraz czapkę "maciejówkę" z orłem. Wydaje się, że mógłby to być żołnierz tzw. "Polnische Wehrmacht" w bluzie wz. 17, acz należy zwrócić uwagę na naramienniki o innym kształcie oraz nieco inny kołnierz. Być może to bluza którejś z niemieckich formacji obrony terytorialnej, np. Landwehry. Postać opiera się na pałaszu bądź szabli obcego wzoru, również niemieckiej prowieniencji, co wskazuje na osobę z byłego zaboru pruskiego (może Toruń, Górny Śląsk?). To tylko hipotezy, być może któryś z kolegów będzie bardziej pomocny.
  23. Podobno wojna do 10% akcji i 90% czekania... A zatem tabela rozbieżności, co poszło nie tak i dlaczego impreza w mojej opinii w skali od 1 do 10 zasłużyła na 4. Z punktu widzenia brytyjskiego komandosa, zrzuconego razem ze spadochroniarzami. Zgodnie z rozkładem jazdy ogłoszonym przez orga na FB impreza miała trwać 24 h od godz. 15 w sobotę do 15 w niedzielę. Dlatego też, żeby być świeżym, wypoczętym, w pełni sił, wyruszyliśmy już w piątek ok. 14 (wzięliśmy urlopy). Prognoza pogody zapowiadała przelotne opady deszczu na sobotę i słoneczną niedzielę. Nastawiłem sie na grę popołudniu i wieczorem, nocny odpoczynek w polu (ewentualne działania specjalsów, bo ksieżyc był w nowiu przez co w lasach niczego nie było widać) i wznowienie działań nad ranem. Do motelu położonego w pobliżu pola bitwy dojechaliśmy ca. 21, i poszliśmy uskutecznić integrację z miejscowymi graczami w obozowisku niedaleko. Do godz. 11 musieliśmy zdać pokoje w motelu, więc krótko przed tą godziną przejechaliśmy do obozowiska. Niestety pogoda nie sprzyjała, bo padała mżawka, więc mielismy przed sobą 4 h czekania w domkach do paintballa z dziurawymi dachami. O wyznaczonej godzinie, wyszpejowani ustawiliśmy się do zbiórki na odprawę. Odprawa sprowadziła się do stwierdzenia, że gra się właśnie zaczęła, odczytania listy obecnych, przedstawienia ogólnych zasad BHP i respów oraz zaproszenia Niemców na szczegółową odprawę. Ok. 16 wyszli oni na swoje pozycje prowadzeni przez Sd Kfz 251. Alianci w tym czasie dowiedzieli się, że ich odprawa zacznie się ok. 18 (później powtórzono nam ją ok. 23). Dowiedzieliśmy się na niej, że nie przewiduje się łączności radiowej oraz, że będziemy desantować w trzech zrzutach: naprowadzającym o północy, spadochronowym o 2 w nocy i szybowcowym o 4 nad ranem. Czyli faktycznie niepotrzebnie przyjechaliśmy już piątek. Więcej - mogliśmy przyjechać w sobotę na 18 i też byłoby dobrze. Nie pozostało nam nic innego jak urwać trochę drzemki w samochodzie (robiło sie zimno) do 1:30. O tej godzinie, szczękajac zębami, po raz kolejny się wyszpejowaliśmy i poszliśmy na miejsce startu, gdzie wespół z grupą Czechów - spadaków tworzyliśmy brytyjski rzut spadochronowy. W I turze desantu spadochronowego wywieziono Słowaków - Amerykanów. Czesi okazali się bardzo nieskorzy do współpracy. na wszelkie pytania z mojej strony o plan działania, znaki rozpoznawcze, dowodzenie i łącznosć odpowiadało mi milczenia i odwracani wzroku. Okazało się, że panowie w ogóle nie mówili po angielsku. W toku gry wyszło, że jedyną zwarta grupą mówiącą po angielsku był kontyngent z Polski! Naszym zadaniem było dotarcie do punktu zbornego, gdzie mieli zebrać się naprowadzający i spadochroniarze, a następnie ok. 5 rano, wraz z piechotą szybowcową mieliśmy natrzeć na las położony w pobliżu rendez vous pointu, a potem zdobywać kolejne mosty na kanałach i rzekach przecinających pole bitwy. Plan bardziej przypominający "Market-Garden" niż "Overlord". Desant miał być przeprowadzony na zrzutowiskach zaznaczonych na mapach wręczonych nam na odprawie i w zależności od tego, czy pathfinderzy je oznaczali mieliśmy lądować całymi grupami bądź po dwóch - trzech. Sam transport, wielką ciężarówką Praga albo czymś w podobie był fajny, bo w nocy na polu telepało nami jak pod ostrzałem z Flaka. Niemcy parokrotnie oświetlali nas szperaczami z Sd Kfz-eta, co tworzyło fajny nastrój. Czechów zrzucono przed nami, chwilę potem i my byliśmy na ziemi. Okazało się, że pathfinderzy wykonali swoje zadanie i zrzucono nas w komplecie, na LZ1 tuż przy punkcie zbornym. Więc nawet nie połaziliśmy sobie po nocy próbując się odnaleźć. W 5 min. dotarliśmy na rendez vous point, gdzie czekały nas kolejne 2 h bezczynności. Po raz kolejny usiłowaliśmy porozmawiać z czeskimi spadakami, ale potraktowali nas jak powietrze i po prostu odchodzili od nas, kiedy się do nich zbliżaliśmy. Trudno - postanowiliśmy walczyć jako polska grupa, nie oglądając się na innych. O świcie w niedzielę, kiedy zrobiło sie widno ruszyła właściwa rozgrywka. Zadanie nr 1 - oczyścić z Niemców las. Po wejsciu między drzewa dotarliśmy do głównej pozycji niemieckiej zajętej przez Kolegów Panzerwaffli, którzy jednak już byli oznaczeni czerwonymi szmatami (o swoich perypetiach najlepiej niech sami opowiedzą) bez naszego udziału. Nastąpił długi przestój, w związku z czym dla nas rozgrywka nabrała rumieńców dopiero ok. 7, kiedy wespół z Węgrami-Amerykanami dostaliśmy zadanie uderzenia na bok pozycji niemieckiej broniącej mostów, a położonej między dwoma kanałami. Węgrzy, pomimo słabej znajomości angielskiego jakoś się znami dogadali i wykazali zapałem bitewnym, godnym podziwu. W przeciwieństwie do Słowaków i Czechów nie zalegali w miejscu i nie unikali starcia. Dzięki ich determinacji strona aliancka opanowała rzeczone mosty i ruszyła dalej, aż do ostatniej przeszkody wodnej i mostu, który został ok. godz. 12 opanowany po, nieskromnie mówiąc, nieudolnym czechosłowackim oblężeniu i naszej, brawurowej szarży. ;) In plus: - teren - bardzo ładny, z dużym potencjałem, zwłaszcza do gier nocnych; - świetna stylizacja graczy, żadnej repliki owiniętej szmatami; - użycie Sd Kfz 251; - możliwosć poznania i integracji z Kolegami z Polski (przede wszytkim). In minus: - kolosalna strata czasu i urlopu przed grą; - brak ogłoszonego harmonogramu gry; - kulawa organizacja - orgów było tylko we dwóch, sami wszystko robili i jeszcze grali, w związku z czym ciężko było im np. rozwiązywać sprawy sporne a i często musieli z buta gnać po wielkim obszarze gry by się porozumieć; - bardzo długie przestoje; - brak dowodzenia, łączności i chęci współpracy ze strony niektórych, bariera językowa i brak komunikacji. Ogólnie więc - warto było się wybrać by zobaczyć jak wyglądają gry u naszych sąsiadów, jest to na pewno nowe i cenne doswiadczenie. Jednakże podobne gry, a nawet lepsze mamy u siebie. Nie musimy się więc wstydzić. Na ocenę imprezy wpływa przede wszyrtkim to, że niepotrzebnie straciliśmy przed grą mnóstwo czasu oraz były długie przestoje. Być może jeszcze raz się tam wybiorę by zobaczyć czy org wyciagnął wnioski ze zgłoszonych uwag, ale raczej nieprędko.
  24. Ale czad! Oby tak dalej Panie Kolego! Koniecznie daj foty jak już będzie skończona przeróbka.
  25. Najprostszym rozwiązaniem dla Wojska Polskiego jest: 1. bluza 2. spodnie i owijacze 3. hełm/rogatywka/furażerka 4. pas i ładownice 5. chlebak Bluza: http://allegro.pl/bluza-wojskowa-austriacka-oliwka-roz-96u100-i-ii-i4077877250.html - od biedy się nada na bluzę wzoru 36, dla lepszego efektu można wymienić w niej guziki na "srebrne" i drugą skanibalizować dla dolnych kieszeni, które pasowałoby doszyć Spodnie i owijacze: http://allegro.pl/spodnie-austriackie-bojowki-96-100-iii-iv-b-dobry-i4176438831.html http://armyworld.pl/product-pol-1950-Spodnie-Bojowki-Wojskowe-Austriackie-Oryginal-Uzywane.html - po odpruciu bocznych kieszeni nadadzą mamy spodnie od naszej taniej imitacji munduru wz. 36. Owijacze możemy wykonać z zielonego bandaża elastycznego bądź po prostu kawałków tkaniny w kolorze khaki. Hełm: http://allegro.pl/oryginalny-uzywany-helm-wz-67-kolor-zielony-i4161043708.html Na głowę najtańszą opcją jaką dopuszcza organizator będzie hełm wz. 67, który będzie udawał hełm wz. 31. Dla lepszego efektu można pociągnać go jakąś przezroczystą farbą i wytarzać w piachu, co by nabrał wyglądu "salamandry". Ewentualnie kupić rogatywkę bądź furażerkę. Zawsze można spróbować eksperymentów z farbowaniem rogatywki MO w moro, albo w żabie, tylko nie bardzo wiadomo co z tego wyjdzie. Rogatywki wzoru 37 to już jednak grubszy wydatek, ale może coś takiego: http://allegro.pl/rogatywka-powojenna-lwp-wz-52-rozm-58-i4176007987.html, trzeba doszyć tylko orła. Pas i ładownice: brązowy skórzany pas (najlepiej z jednym bolcem). Ładownice do mausera bądź mosina http://allegro.pl/pas-zolnierski-skorzany-110-cm-reko-ww-ii-i4180176967.html http://allegro.pl/ladownice-skorzano-parciane-oryginalne-lwp-i4169343319.html http://allegro.pl/skorzana-ladownica-naturalna-jednokomorowa-used-i4169186369.html Chlebak: WP używało chlebaków wz. 26 bardzo podobnych do niemieckich. Potem zmieniono wzór na 33 (chyba). http://allegro.pl/chlebak-ddr-nwa-i4138521207.html To tak na szybko i bardzo subiektywnie, wg mojego gustu.
×
×
  • Create New...