-
Posts
2,128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Domin007
-
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
Dużo straciłeś. Postaraj się Wania. -
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
No i klasowo. Dla mnie wszystko jasne. :) -
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
No i super, jeśli wrócę z nart z pewnością się wybiorę, choć przyznam, że liczyłem na kolejną grę z cyklu "węgierskiego". Nie chciałbym też wyjść na hamulcowego, ale w kontekście zeszłorocznej wypowiedzi kolegi Pookyboya (którą przytaczam prawie w całości) coś mnie niepokoi w doborze terenu: "Panowie, Cieszę się, że impreza się wam udała, ale Zofiówka została celowo wybudowana przylegając do terenów szpitala. Dotychczas to aż tak nie przeszkadzało bo od jakichkolwiek budynków była jednak oddalona. Sytuacja jedna się diametralnie zmieniła z momentem wybudowania oddziału PEDIATRYCZNEGO który na mapie chyba nawet było widać jako oddalony paręnaście(?) metrów od terenu gry. W sezony chłodne co prawda raczej nikt nie weźmie pociech na spacer, w organizowaniu kolejnych imprez prosiłbym jednak o uwzględnienie, że z wymienionego oddziału rodzice będą mieli do wyboru wybrać się, albo w kierunku innych budynków szpitala (zaraz obok onkologia), albo do znacznie bardziej zachęcająco wyglądającego lasu dróżką która prowadzi właśnie do Zofiówki. Raz jeszcze: cieszę się, że się dobrze bawiliście, jeszcze bardziej, że nikomu się nie stała krzywda, bo budynek obecnie nie jest oficjalnie przeznaczony do jakiegokolwiek użytku i w momencie stania się krzywdy dziecku organizatorzy pójdą siedzieć. Z organizowaniem czegokolwiek w Zofiówce najprawdopodobniej będą coraz większe problemy (wiem, szkoda), na razie chyba trzeba zawęzić teren gry i jakąkolwiek taśmą przegradzać drogę, by osoby postronne nie weszły. życzę powodzenia, pracownik Mazowieckiego Centrum Leczenia Chorób Płuc i Gruźlicy w Otwocku." Marku odniesiesz się do tych wątpliwości? -
Ale jeżeli dobrze zrozumiałem to Robert zakłada brak jakiejkolwiek socjalizacji między stronami. Gracze do momentu spotkania z nieprzyjacielem mają nie wiedzieć jakimi siłami i środkami dysponuje strona przeciwna, wiec chyba nie byłoby lans-godziny. Dlatego pomysł by gra rozpoczęła się częścią nocną w piątek wieczór uważam za bardziej trafiony.
-
Piątek-sobota. Niedziela na dojście do siebie i konserwację wyposażenia.
-
Jesteśmy już po pierwszej grze z cyklu "Wielkie Bitwy Frontu Zachodniego", który obejmować będzie 3 gry: 1. Ardeny 1944, 2. Operacja Market-Garden, 3. Normandia 1944, Jako nagrodę, za udział we wszystkich grach cyklu gracz będzie miał prawo do noszenia baretki Gwiazdy Francji i Niemiec:
-
Marku, zwróć uwagę, że tym razem mówimy jednak o grze "dla zaawansowanych". Istnieje duże prawdopodobieństwo, że przez czas jej trwania ktoś może ani razu nie wystrzelić czy zobaczyć oponentów. Dodatkowo tego typu gra będzie bardzo wymagająca fizycznie i psychicznie. To może działać jako "force de frappe" dla szerszego grona. Dostępnych informacji co do OPFOR-u, jego zadań czy lokalizacji celów też będzie niedużo, a jak wiadomo nie przepada się za tym czego się nie zna. Robert ma już jednak kilka pomysłów co i jak, zobaczymy co z tego wyjdzie.
-
Aktualizacja kalendarza: 2018: A) Za nami: 1."Wiosenne przebudzenie" - Otwock (sobota) 2. "Bizerta-Tunis 1943" - Zielonka k. Warszawy, 28 kwietnia (sobota), 3. "Operation Dragoon" - Bohutice (Czechy), 8 - 9 czerwca (piątek-sobota) 4. "Orzeł wylądował" - Wola Wodyńska k. Mińska Mazowieckiego, 16-17 czerwca (sobota-niedziela), 5. "Good Morning Vietnam" - Mieczewo k. Poznania, 22 - 24 czerwca (piątek- niedziela), 6. "Operacja Husky, vol. 2" - Mieczewo k. Poznania, 31 sierpnia - 2 września (piątek-niedziela), 7. "Wyzwolenie Francji" - Kuty (Słowacja), 8 września (sobota), 8. "Kluż - Obrona Siedmiogrodu" - Piekary k. Piątku, 28 - 29 września (piątek-sobota), 9. "Złoto dla zuchwałych/Kelly's Heroes" - Vižinada (Chorwacja), 11 - 14 Października (czwartek-niedziela) 10. "Ardeny 1944" - Karolew k. Aleksandrowa Łódzkiego, 8 grudnia (sobota). 2019: Przed nami: 1. "Westwall - Epilog" - Milovice k. Pragi (Czechy) - 30-31 marca 2019 r.(sobota-niedziela), 2. "Operacja Husky vol. 3" - Mieczewo k. Poznania, 30 sierpnia - 1 września (piątek-niedziela), 3. "Operacja Dukielska" - Łączki Jagiellońskie k. Jasła, 14 - 15 września (sobota-niedziela).
-
Minęło parę dni, więc może 3 słowa od ojca prowadzącego. Na wstępie podziękowania: 1. Dla Roberta za współorganizowanie "Ardenów 1944" - bez Ciebie ta gra by się nie odbyła. 2. Dla Thompsona za pomoc przy stylizacji terenu - dzięki Tobie pierwszy raz od x czasu zmieściliśmy się w harmonogramie i mogliśmy zacząć odprawę o czasie. 3. Dla Ryby (Łódzkiego) za zabezpieczenie logistyczno-transportowe gry. 4. Dla funkcyjnych: dowódców, radiooperatorów, sanitariuszy i saperów - dzięki Waszej pracy i poświęceniu gra nabrała rumieńców, klimatu i nie sprowadziła się tylko do prymitywnej strzelanki. Wpisy uczestników dowodzą, że wykonaliście kawał dobrej roboty, który wszystkim - mam nadzieję, że Wam także - sprawił mnóstwo radochy. 5. Dla uczestników: za to, że chciało się Wam po raz kolejny zaszczycić nas swoją obecnością (często jechać po 5 i więcej godzin - vide wojownicy z klasztoru Ko-Sza-Lin czy z Podkarpacia) i pokazać, że ASH żyje, ma się dobrze i to nie jest nasze ostatnie słowo. Mam nadzieję, że wszyscy się dobrze bawili i wrócili do domów zadowoleni. Było nas 54 graczy (nie licząc mnie i Roberta) z całej Polski, czym chyba ustanowiliśmy tegoroczny rekord frekwencyjny. Duże brawa! Tak się jednak składa, że Karolew "wessałby" i drugą 50 bez problemu (prawda Pol?), więc jest pole do werbunku nowych. Może "Wielkie Bitwy Frontu Zachodniego" faktycznie będą (głos Donalda Trumpa) "wieeeeeeeeeelkie"! Co do przebiegu gry i ogólnych założeń scenariusza wypowiedział się już Robert. Strony były w pierwotnym zamyśle podzielone na trzy oddziały LSSAH, Panzer Lehr i KG Heydte po stronie niemieckiej oraz 99 DP, 101 DPD i XXX Korpus po stronie alianckiej. Z uwagi na to, że na odprawie ogólnej stany były niższe o 1/3 od zakładanych (a np. z 99 DP stawił się tylko jej dowódca) musieliśmy łączyć oddziały i wymyślać na nowo dyslokację oddziałów i zadania. Hubert "respy instant" były powodowane dość dużą odległością od nich. Pierwszym i podstawowym sposobem powrotu do gry było skorzystanie z pomocy sanitariusza. Potem dopiero wycieczka na respa. Po to byście jako dowódcy nie musieli dostawać piany, że brakuje Wam ludzi wprowadziliśmy zasadę możliwości powrotu do bitwy zaraz po dotarciu na respa. Sama prawda, drukowałem mapy już w biegu i nie zdążyłem sprawdzić czy siatka współrzędnych jest poprawnie wydrukowana. W tym miejscu może napomknę jeszcze o uwagach do tego by pole minowe zaznaczyć na mapach obu stron - pozwolę sobie zauważyć, że dowódcy oddziałów niemieckich dostawali przez radio informacje, że pole minowe znajduje się na skrzyżowaniu "St-Vith - Elsenborn - Malmedy". Wystarczyło spojrzeć na mapę i sieć dróg jaka była na niej widoczna by zorientować się w jej położeniu, tym bardziej, że po opanowaniu Elsenborn "Panzer Lehr" dostała rozkaz natarcia na St. Vith. W terenie znajdował się drogowskaz oznaczający skrzyżowanie oraz tabliczki wyznaczające granice pola minowego. W rzeczywistości na mapach nie zawsze wszystko jest zaznaczone, zwłaszcza jeśli chodzi o pozycje czy obiekty nieprzyjacielskie. Pole minowe było jednym z zadań, które dodatkowe zadanie saperom no i nieco zbalansować rozgrywkę opóźniając postępy Niemców (tak było w 1944 r., gdzie zacięte walki wokół St. Vith umożliwiły przygotowanie obrony Bastogne). Jako, że zadanie spadło na "Panzer Lehr" czyli dywizję pancerną, przywiązaną do drogi, nie można było go odpuścić. Podejście do niego na zasadzie "najpierw przenikniemy przez las i wyczyścimy miasto, a potem usuniemy miny" kompletnie niwelowało jego sens. Tutaj posypuję głowę popiołem, bo mogliśmy postawić w lesie dookoła pola minowego zasieki, tak by nie można było przez niego przejść - wtedy sprawa byłaby bardziej zrozumiała. Nie można mieć jednak według mnie pretensji o to, że pole minowe znajdowało się w zasięgu ognia Aliantów. Na tym polega przecież istota zapór inżynieryjnych by zatrzymały nieprzyjaciela i umożliwiły jego ostrzelanie. Słuszna uwaga, po grze również doszedłem do wniosku, że w trakcie walk o rozminowanie pola minowego Niemcy mieli za daleko respa (bo aż w Elsenborn). Powinniśmy byli wyznaczyć go w miejscu, gdzie znajdowały się zapory wysadzone przez spadochroniarzy Heydtego i esesmanów. Mam nadzieję, że następnym razem uda nam się uniknąć tego niedociągnięcia. Na usprawiedliwienie tylko podam, że duża odległość do respa była motywowana chęcią skłonienia graczy do korzystania z pomocy medyków. Sposób prowadzenia natarcia w terenie zależy od dowódcy danego oddziału. Z Robertem znad mapy nie ingerowaliśmy w to jak dowodzone są poszczególne jednostki. Raz tylko zasugerowaliśmy "Lehrom" przejście przez las na wschód od pola minowego by uderzyć na Amerykanów broniących St. Vith z flanki. Jeżeli chodzi o to, że Niemcy więcej atakowali - cóż, taka była historia i takie też były zadania. W trakcie walk wokół St. Vith, kiedy saperzy rozbrajali pole minowe Niemcy bronili się przecież przed kontratakami XXX Korpusu wyprowadzanymi z okolic Malmedy. Później, po tym jak "Lehrom" kilka razy nie udało się zdobyć mostu w Dinant dostali rozkaż odejścia do St. Vith, zaś XXX Korpus miał ruszyć za Wami w pościg, po to byście mogli bronić przed Brytyjczykami tyłów SS i FJ w trakcie, kiedy oni oblegali Bastogne. W odpowiedzi na taką dyspozycję usłyszałem "Odmawiam wykonania rozkazu". Pamiętajcie proszę o tym, co pisał Cortes - znad mapy nie widzieliśmy wszystkiego. Dopiero kiedy Niemcy wypierali Jankesów z St. Vith zobaczyliśmy jak wyglądały Wasze zmagania. Obraz jaki ma wyższe dowództwo zależy od informacji z pola, a te mogą być dokładne, niedokładne, niezrozumiałe albo wręcz mylące. Przykład walk wokół składów paliwa, kiedy dostaliśmy informację, iż bronią ich resztki alianckie, doprowadził do wydania rozkazu ich wysadzenia w powietrze. Po grze okazało się, że Niemcy de facto gonili resztkami sił, zaś odsiecz była już w drodze. Jednak o tym dowództwo już nie wiedziało. Podobnie było w sytuacji oblężenia Bastogne. Amerykanie meldowali o tym, że ładnie się trzymają. Dostali więc rozkaz odbicia St. Vith z rąk esesmanów i spadochroniarzy Heydtego. Niedługo potem sztab otrzymał meldunek, że Bastogne upadło. Konsternacja "Jak to? Przecież przed chwilą wyparli Niemców z St. Vith!" Szybko więc 101 DPD otrzymała rozkaz porzucenia dopiero co zajętej miejscowości i powrotu do Bastogne, co od razu wykorzystali Niemcy. Okazało się po grze, że w Bastogne pojawił się 1 (słownie: jeden) gracz niemiecki, którego szybko ustrzelono i nawet nie zbliżył się flagi pokazującej kto opanował miasto. Ale w meldunkach radiowych "Bastogne upadło...". Moje zdanie na temat strzelania do medyków wyłuszczyłem w temacie "Medyk w walce". I chyba tyle. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za kulturalną zabawę (bo raportów o terminatorce było naprawdę bardzo mało) i zapraszam na pozostałe gry z cyklu WBFZ.
-
W armii brytyjskiej i kanadyjskiej personel sanitarny zasadniczo dzielił się na trzy kategorie: 1) medical officers - oficerowie RAMC/RCAMC - lekarze służący w Field Ambulance przydzielonym do brygady piechoty, pełniący obowiązki w Field Dressing Station - polowym punkcie opatrunkowym. Oznaczeni opaskami Czerwonego Krzyża byli uzbrojeni w rewolwery i pistolety na mocy konwencji genewskiej z 1929 r., właśnie celem ochrony rannych i podległego personelu. 2) orderlies - podoficerowie i szeregowi RAMC - wykwalifikowani sanitariusze służący w Field Ambulance (jako asystenci oficerów medycznych), służący w FDS-ach i w batalionach piechoty w polu, jako kierownicy drużyn medycznych. Tworzyli pierwsze punkty zbierania rannych i udzielali pierwszej pomocy. Zwykle oznaczeni opaską Czerwonego Krzyża podoficerowie i szeregowi RAMC-u nie byli uzbrojeni. 3) stretcher bearers - noszowi, podoficerowie i szeregowi z kompanii dowodzenia dowództwa batalionu, wywodzący się z regimentów piechoty (więc nie nosili łuczków RAMC/RCAMC), oznaczeni opaską"SB" lub opaską Czerwonego Krzyża. Zwykle podoficerowie oddelegowani do roli noszowych nosili rewolwery lub pistolety, ponieważ karabiny by zbyt przeszkadzały w polu. Ich zadaniem było zbieranie rannych, ewentualne zatamowanie gwałtownego krwawienia i przekazanie rannych pod opiekę sanitariuszy - orderlies. Dlatego nie mam nic przeciwko uzbrajaniu personelu medycznego. Chcą dźwigać elfy czy Thompsony - wolna wola, tylko należy pamiętać, ze główną rolą medyka jest niesienie pomocy rannym, nie walka. A w tym długa broń może właściwie tylko przeszkadzać. Co do ostrzeliwania sanitariuszy. Oczywiście konwencja genewska zapewnia mówi o tym, że powinni podlegać ochronie i nie powinno się do nich strzelać, ale nie zawsze jest to możliwe do uniknięcia. Nie zawsze w ferworze walki dostrzeżemy opaskę Czerwonego Krzyża czy emblematy medyczne na hełmie. W rzeczywistości łapiduchy też byli ostrzeliwane przez obie strony konfliktu, ale żeby tego uniknąć starannie się oznaczali czy to dwiema opaskami czy to plastronami czy to białym hełmem z Czerwonym Krzyżem. Ostrzał artyleryjski czy pośredni ogień z karabinów maszynowych niespecjalnie się przejmował taki niusansami. Więc uważam, że jeżeli mamy możliwość uszanowania sanitariusza - to zróbmy to. Ale jeżeli już go postrzeliliśmy to trudno. Zdarza się. Można np. wysłać oficera z przeprosinami i wycofać się z zajętej pozycji w ramach przeprosin, jeżeli nam sumienie to nakazuje. Sikor - na naszej ostatniej grze kostka nie decydowała o miejscu trafienia (o tym powinien informować sam ranny), ale o rodzaju rany (lekka, ciężka, zabity). Uważam też, że sama forma leczenia powinna mieć minimum realizmu. Rana lekka wymaga faktycznie tylko założenia opatrunku (minuta osiem). Rana ciężka z kolei to już większe wyzwanie (znieczulenie, dezynfekcja, opatrzenie, wypisanie karteczki, że pacjent dostał morfinę). proces ten naturalnie się więc wydłuża. Dlatego "sztuczne" ustanawianie leczenia "czasowego" mija się z realizmem. Owszem, może negatywnie wpłynąć na dynamikę rozgrywki, ale za to podniesie realizm.. Co do nielimitowanych bandaży - nie mogę się zgodzić. Raz, że zmusza to graczy do szanowania powierzonego im mienia, a dwa dodaje realizmu. Nie zawsze przecież medycy dysponowali nieograniczonymi zapasami środków opatrunkowych.
-
Robaczki, a wiecie, że to temat do dyskusji o LARP-ach historycznych i wykorzystaniu elementów fabularnych w grach a nie taktyce, strategii i milsimach? Jak chcecie gadać o milsimach to idźcie to tematu o nowej grze, który założył Cortes. W tym miejscu zamierzam zadać kłam stwierdzeniu Vlada, cytowanemu poniżej: Nie sądzę. Do tego by zagrać fajnego LARP-a w ogóle nie są potrzebne zasady milsima. Nie są potrzebne nawet repliki, bo można grać nieuzbrojonego naukowca, księdza, zombi czy strzygę. Potrzebne jest przede wszystkim wczucie się w rolę i klimat.
-
Trudno Kolba, co zrobić. Takie życie. Następnym razem. Straty przedbitewne są, ale nie robią wielkich różnic. Choć, szkoda, byłoby nas prawie 60 osób, gdybym nie musiał korygować list. Dlatego prośba z mojej strony o jak najszybsze ogarnięcie tematu i jeżeli ktoś się planuje wysypać, albo dopisać do gry, to żeby zrobił to teraz. To samo dotyczy pytań Jutro przed południem Kolegium Organizacyjne udaje się już w teren celem przygotowania skromnej scenografii i ogarnięcia miejscówki dlatego od dzisiejszego popołudnia będę offline. Prognoza pogody na sobotę: pochmurno, 3-7 st. C (odczuwalna -4 st. C), możliwe słabe opady deszczu. Ubierzcie się zatem ciepło.
-
Vlad to jest wyciąg z pierwszego posta, nt. pirotechniki, nazwijmy to zaczepnej. A zatem wszelkiej maści granaty robione fabrycznie jak też samoróbki o mocy maksymalnie K 206 wchodzą do gry. Co do dymów - na pewno będą mogli ich używać saperzy, sygnalizując w ten sposób zniszczenie danego obiektu (np składu paliwa czy mostu). Świece te będą dostarczone przeze mnie. Co do użycia dymów w polu to myślę, że ryzyko pożaru jest małe, więc możemy dopuścić atestowane świece (żadnych zabaw z saletrą i cukrem). Kolory dymów bez znaczenia.
-
Możemy umówić się na zasadzie gentleman's agreement, że sanitariusze są chronieni, ale nie można wykluczyć, że ktoś po prostu nie zauważy oznak Czerwonego Krzyża (ja tak miałem na "Klużu", gdzie trafiłem Klaussa, który nieopatrznie wychylił się z okna). Nie można też im zakazać użycia broni - w obronie własnej lub rannych. Natomiast popieram prośbę o uszanowanie ze względów humanitarnych łapiduchów - oni będą robili kupę klimatu. No i nie zapominajcie o tym by odciągać swoich rannych za zasłonę, po to by medykom ułatwić pracę. Gen. Mohnke lubi to. Właśnie dostałeś przydział. :) W stanach osobowych panuje remis. Szykuje się ciekawa rozgrywka.
-
Informacji na temat stanów liczbowych poszczególnych oddziałów i stron Wam nie podam, przekonacie się na miejscu. Powiem tylko, że siły są wyrównane. Daffy jak słusznie zauważył Vlad, zgłosił się jako RTO, ale do brytyjskiej 6 DPD. Tak, oni też walczyli w Ardenach, w ramach brytyjskiego XXX Korpusu. Wiesz po czym podobno poznaje się dobrego dowódcę? Że nie woła "Naprzód!" tylko "Za mną!". ;) Jeżeli chodzi o SS to na CO zgłosił się już x czasu temu Proboszcz, ale nie mam jeszcze potwierdzenia jego udziału. Wstrzymamy się jeszcze ze zmianami w tym zakresie. Aha! Nie przyjmuję już zgłoszeń do spania w ziemiance. Jest nas trochę ponad 12, co jak określił Ryba jest liczbą adekwatną do powierzchni.
-
Komunikat HQ nr 3 1. Na dziś mamy 52 zapisanych i 36 wpłat. Do zamknięcia bramek został tydzień, więc przypominam tym co się zgłosili, a nie zapłacili wpisowego o obowiązkach fiskalnych. Lipnie by było, żeby gra się nie odbyła bo 4 graczy zapomniało się rozliczyć. Przypominam o tym dlatego, że tuż przed grą, kiedy będą rozliczenia z szefem terenu, odprawy, omówienie zasad i lans godzina, nie będę miał czasu na zabawę w księgowego. Więc jeżeli chcemy by gra wystartowała kiedy powinna - odprawmy się wcześniej. 2. Z uwagi na takie, a nie inne zainteresowanie osób w "półstylizacji" po stronie niemieckiej dołączą one do 1 DPanc. SS, zaś po stronie alianckiej do amerykańskiej 99 DP. 3. Przydadzą się funkcyjni. Serio. Potrzebujemy: A) w brytyjskim XXX Korpusie - sanitariusza, B) w amerykańskiej 99 DP - dowódcy i sapera, C) w amerykańskiej 101 DPD - radiooperatora i sapera, (Wish potwierdź proszę, że dowodzisz spadakami), D) w niemieckiej 1 DPanc. SS - dowódca, RTO, saper, sanitariusz, E) w niemieckiej DPanc. Panzer Lehr - RTO i sanitariusz (macie aż dwóch saperów, więc może jeden przejdzie do SS lub KG Heydte), F) w niemieckim KG Heydte - dowódca, RTO, saper, sanitariusz. Najlepiej będzie jeżeli chętni sami się znajdą. Saperów potrzebujecie do wysadzania obiektów i walki z polami minowymi i zaporami inżynieryjnymi (a będą). RTO - do utrzymywania łączności ze sztabem (będziemy z Cortesem koordynować działania oddziałów znad mapy, w oparciu o wasze meldunki). Po co medycy nie muszę tłumaczyć. Jeżeli ktoś nie czuje się na siłach pełnić danej funkcji to zawsze może poprosić dowódcę o zmianę. 4. Marek zaproponował zmiany w zasadach użycia broni wsparcia (podstawa to rezygnacja z dwuosobowej załogi i ograniczenie liczebności amunicji). Zostały one naniesione w pierwszym poście. Chyba tyle póki co. Jak ktoś ma pytania to śmiało niech pisze.
-
Mamy na dziś 48 zgłoszeń (nieznaczna przewaga Aliantów). Rzesza mocno zwarła szeregi, acz przyznam szczerze, że SS gdzieś się pochowało, poukrywało. ;) Z ciekawostek, to przypominam, że "Ardeny 1944" są pierwszą grą z cyklu "Wielkie bitwy Frontu Zachodniego". Ukończenie cyklu na zasadach opisanych w temacie dot. systemu baretkowego kwalifikuje gracza do otrzymania baretki "France and Germany Star": Jednocześnie miło mi poinformować, że weterani kampanii w Afryce Północnej (Cortes i XRay) otrzymają swoje baretki "Africa Star" na odprawie ogólnej przed grą.
-
Komunikat HQ nr 2. 1. 8 grudnia to już jesień, prawie zima. Więc spodziewajcie się niskich temperatur. Zatem najlepszym wyjściem są czterotakty i strzelby. Lepiej pójść w tą stronę niż zdać się na łaskę elektryków i gaziaków. 2. Każdy niech zabierze ze sobą bandaż. Ułatwi to pracę sanitariuszom, którzy co prawda będą dysponować zapasowymi sztukami, ale nie będzie ich nie wiadomo jak dużo. Pamiętajcie, że jeżeli sanitariuszowi skończy się któryś z elementów wyposażenia, np. bandaże, a ktoś zostanie ranny, to nie będzie mógł udzielić pomocy. Wtedy ranny się wykrwawi, dozna wstrząsu i w rezultacie czeka go długa wyprawa do respa. 3. Doładować będzie się można także po dotarciu do polowego składu amunicji. W terenie planowane są dwa takie miejsca i obie strony będą miały zadania z nimi związane. 4. Na dziś mamy 41 zgłoszeń (przewaga strony alianckiej) i 31 wpłat.
-
Nie chcę wychodzić na formalistę i wyskakiwać z tekstem "Było na forum, poszukaj", więc podrzucam dwa główne linki do tematu replik robionych na zamówienie: http://wmasg.com/pl/forum?wmasgURL=http://forum.wmasg.com/topic/163619-repliki-custompytania-i-odpowiedzi-porady/ http://wmasg.com/pl/forum?wmasgURL=http://forum.wmasg.com/topic/166037-repliki-customowe-szukam-wykonawcy/
-
No, kończy się, więc mógłbyś przestać gnuśnieć w zaroślach i się pojawić. Czy jesteś przed szlabanem do północy 31 grudnia? ;) Zależy od wilgotności ściółki. Jeżeli nie będzie zagrożenia pożarowego to jak najbardziej dozwolone. Jeżeli będzie- to wykluczone. Karolew ma pożar tradycyjnie już wpisany w ramach atrakcji podczas gry (prawda Thompson?). EDYTA: Mamy dziś 33 chętnych na grę, przewaga po stronie alianckiej.
-
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Przygotuj kwity od rodziców i przyślij maila podanego w temacie "Ardenów 1944". Rozpatrzymy wniosek. -
Panowie, by troszkę usystematyzować. Gry fabularne, mają fabułę - określoną w scenariuszu. Fabułą ta zwykle opowiada jakąś historię, ma swoich głównych bohaterów, przewiduje jakieś zdarzenia etc. Ważne by gracze zapoznali się z założeniami fabuły gry, bo wiedzą dzięki temu czego się spodziewać, na co położyć nacisk w rozgrywce i często fabuła zawiera wskazówki ułatwiające wygraną. Przykładem takich gier były gry "Operacja Kusza", "Operacja Big Ben" czy "Orzeł wylądował". LARP-y to już wyższy poziom. LARP to de facto teatr gdzie każdy uczestnik wchodzi w grę całą swoją osobą, angażuje się na 100% i zachowuje się zgodnie z charakterem/rolą postaci jaką gra. Dotyczy to zarówno osób ważnych z punktu widzenia fabuły, jak też zwykłe go szeregowca w koszarach, czy wioskowego głupka, którego jedynym zadaniem jest działanie na nerwy władzom. Wielu graczy w pełnym LARP-ie jest nieuzbrojonych (bo i skąd zwykły wieśniak ma mieć broń?). Taką grą był np. "Afgaraq VII" z 2011 r. Zarówno w grach fabularnych jak też LARP-ach fabuła ma jednak istotne znaczenie. Zarówno dla budowania klimatu, jak też wypełnienia scenariusza. Zakończenia takich gier mogą być albo z góry ustalone (wtedy fabuła jest liniowa i zadania powierzane graczom mają na celu poprowadzenie ich od punktu A do punktu B, niezależnie od ich działań), lub otwarte (wtedy działania graczy determinują wynik rozgrywki). Oba typy gier jednak na wstępie mają jakieś założenia. Strony nie muszą być w nich zbalansowane, jeżeli nie wymaga tego scenariusz, bo często to nie walka jest w takich grach najważniejsza, a właśnie wypełnianie zadań. Zadań, które można zamiast prymitywną siłą wypełnić poprzez szantaż, przekupstwo, handel czy szpiegostwo. Są te gry typowo bitewne, które przewidują jakieś węzłowe postaci mające specjalne zadania, czy epizody związane z odgrywaniem ról, jednak de facto nie opowiadają żadnej głębszej historii, zaś ciężar działań położony jest na walkę. Takimi grami była ot choćby "Neretwa 1943" czy "Kluż - obrona Siedmiogrodu". Popytu na dwie pierwsze formy gier nie ma, mimo tego, że na "Big Benie" i "Orle" było nas ponad 50 osób. Gros graczy nastawił się na strzelanie, zamiast spróbować wczuć się w klimat i "przeżyć" zaplanowane zadania. Bo zadania te przewidywały ot choćby nudną służbę patrolową, przepustki, etc. Czy ktoś poszedł na przepustkę bez broni? A w rzeczywistości jakby było? No właśnie. Zarówno na "operacji Big Ben" (Alianci) jak też na "Orzeł wylądował" (Niemcy) obie strony, które miały zadania ofensywne postawiły na najgorsze z rozwiązań w obliczu liczebniejszego przeciwnika zajmującego umocnione pozycje. Na rozwiązanie siłowe. Stąd mój wniosek, że gracze wolą sobie postrzelać, zaś gry z rozbudowanym scenariuszem fabularnym zainteresują w porywach 25 osób. Prędzej sprawdzi się umieszczenie w terenie gry , między walczącymi stronami, Żyda, zestrzelonego pilota czy innego karczmarza. Tylko to jeszcze LARP-a nie czyni.