-
Posts
2,128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Domin007
-
Kończysz z ASH? Jakbyś pasa P 37 chciał się pozbyć to chętnie jeden przygarnę. I w ramach reklamy - jeżeli ktoś jest zainteresowany stylówką dla Niemca po taniości - mam do sprzedania bluzę szwajcarską w miarę sensownych rozmiarach: obwód w klacie: 102 cm, obwód w barkach: 92 cm, obwód w talii: 88 cm, długość całkowita: 73 cm, długość rękawa: 59 cm. Dorzucam patki stylizowane na WH i naramienniki. Cena to całe 25 PLN.
-
Studio Filmowca Amatora - Film ASH
Domin007 replied to Domin007's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Ja będę propagował trailer w którym pod koniec określonych scen gracze w mundurach amerykańskim, brytyjskim i niemieckim będą zachęcać do wzięcia udziału w grze. Np. scena jak spadacy amerykańscy wyskakują z samolotu, a na końcu sierżant-dispatcher wyciąga rękę w stronę kamerzysty wymownie patrząc, zaś podpis pyta zadaje niewypowiedziane pytanie "Twoja kolej! Czy zapisałeś się już na grę?". Luźny akcyjniak z elementami komedii do nikogo nie przemówi, bo adresat pomyśli sobie, że sobie jaja robimy zamiast airsoftu. -
Studio Filmowca Amatora - Film ASH
Domin007 replied to Domin007's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Własnie dlatego, że to ludzie Urquharta walczyli pod Arnhem od pierwszego do ostatniego dnia operacji "Market-Garden" będą tworzyć jeden z oddziałów i żeby nie rozpraszać zbytnio naszych skromnych zasobów kadrowych nie przewiduję udziału SBSpad. Także jak masz bordowy beret - bierz bordowy beret. Terminy - na wakacje jadę w dwa pierwsze tygodnie lipca, potem mogę działać. -
Studio Filmowca Amatora - Film ASH
Domin007 replied to Domin007's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Nie rekwizytor, ale rekwizyt. ;) Ta ręka trzymająca Colta w 3 minucie, to rola jak nie przymierzając u Antonioniego w "Powiększeniu". ;) Powiedział Michael Bay a potem zrobił "Pearl Harbor". ;) A widzisz Paweł, to Cię nie zrozumiałem, ale teraz mam już pełen obraz. Niestety ja do końca czerwca i przez pierwszą połowę lipca jestem uziemiony - sprawy ważne i ważniejsze jak to się mawia. Ale potem? Let's do it! Co do jednostek to nie przewiduję udziału SBS. W końcu Special Boat Section nie walczyła pod Arnhem. ;) Spadochroniarzy Sosabowskiego też na grze nie przewiduję, ale jak chcesz zagrać tą postać w trailerze - to masz tę rolę. -
Temat poświęcony jest produkcji amatorskiego filmu na potrzeby promocji naszego hobby. Z racji tego, że stary temat został założony w kompletnie nie pasującym miejscu, po Świętach leci w eter, zaś o wszelką dalszą dyskusję proszę w tym miejscu. Gwoli podsumowania tego co zastałem w "starym temacie": Klauss stwierdził, że bezwzględnie potrzebny jest sprzęt w jakości 4k FULL HD ekstra 3D, lub gorszym, który w postprodukcji będzie stylizowany na materiał historyczny. Zadeklarował, że może zabrać aparat Nikona D5200 z obiektywem 18-105 AF-S Nikkor. Sikor zadeklarował, że ma do dyspozycji GoPro Hero 3+ którą można "targać" oraz zna patent na filmowanie widoku z hełmu. Może też pożyczyć gimbal IMO niezbędny do filmowania z ręki i chętnie włączy się do opracowania scenariusza , jako asystent reżysera oraz jako aktor. Meister zgłosił się na casting dla aktorów, zaś Kolba dla rekwizytów ;) Dziećka wskazał, że dysponuje SJCam SJ6 Legend - full hd 60 FPS/4k 30 FPS z opcją wyłączenia rybiego oka i może też zająć się montażem. Camper zadeklarował, że może pełnić funkcję operatora Phantom2 z gopro K4. Scenariusz, produkcja, reżyseria - moja skromna osoba. Panowie, podstawowa zasada filmu jest taka - godzina pracy na planie to minuta surowego materiału, więc jeśli chcemy uzyskać ok. 3 minutowy trailer to musimy na niego poświęcić co najmniej 3 godziny pracy. A jak się chce zrobić coś "na poważnie", to robota nam się rozwlecze. Czy warto? Moim zdaniem jak najbardziej. Czego potrzebujemy? A) ludzi - zarówno do "obsługi planu" (operator, dźwiękowiec, reżyser, dyżurny planu) oraz aktorów. Ci drudzy na jak najlepszym poziomie umundurowania i stylizacji - i dotyczy to zarówno "regularnych" jak i naszych nieocenionych partyzantów/Home Guardu/Volkssturmu. Więc żadnych replik owiniętych szmatami, dużo czterotaktów i Garandów, wszyscy regulaminowe nakrycia głowy. Wish napisał, że minimum to circa 12 osób - pełna zgoda. B) czasu - zarówno by wszyscy zebrali się zusammen do kupy jak i na pracę na planie. Taki film wymaga co najmniej jednego pełnego weekendu na kręcenie (przyjazd na plan, ustawienie scenografii i rekwizytów oraz same zdjęcia) i co najmniej drugie tyle na postprodukcję. C) scenografii i rekwizytów - część zdjęć można zrealizować w byle lesie, ale część scen wymagać będzie czegoś więcej, choćby sceny we wnętrzach sztabów, szpitali czy laboratoriów. Przygotowania wymagają też fortyfikacje polowe, znaki drogowe, może jakiś wrak? Temat i konwencja - można film zrobić w formie trailera jakiejś konkretnej operacji, albo dokumentu wprowadzającego w historię tej operacji. Możemy też robić film fabularny np. historia jakiejś drużyny czy snajpera jak pisał Klaus. Ja zaproponowałem trailer "Market-Garden" bo tą grę organizuję i jest wystarczająco dużo czasu by go do tej pory nakręcić. Nie zrobiłbym go natomiast wyłącznie w formie gameplaya, jak sugeruje Sikor - bo będzie to zbytnio przypominać reportaż z pola bitwy. A tego wolimy uniknąć, bo robimy tym razem coś innego.
-
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Wykluczone! Ja pisałem, że za młodu robiłem za producenta, czyli pana od kasy, kalkulatora i cygar. Od zdjęć, dźwięku i montażu miałem swoich ludzi. Mogę napisać scenariusz i podjąć się reżyserki - choć mam znajomego filmowca i muszę z nim tą kwestię jeszcze przedyskutować. Ale w montaż mnie nie wrobicie. Co do przenosin tematów - niestety leży to także poza moją władzą, może to ogarnąć dopiero administracja, dlatego proszę o rozwagę w zakładaniu tematów. Mogę poprawić tytuły, acz przyznam, że zamiast "Trudne sprawy ASH" wolę chyba "Ukryta prawda ASH". Tajemnica zawsze kusi. ;) I od tego momentu dyskusję na temat randki X Muzy z zapaleńcami strzelania historycznego przenosimy do właściwego wątku. -
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Słusznie Kolba prawisz, wszak nie od wczoraj wiadomo, że "ni ma piniendzy - ni ma efektów". Marku, co do zabawy w film przez "Operacją Husky" - to gra Wisha i Matta, więc nie chcę im wchodzić w paradę. Kampanii włoskiej też aż tak nie znam, ale jeżeli będzie duch w narodzie i chęci - dlaczego nie. I jeszcze ad vocem do zdania o czterotaktach. Zwiększanie ich liczby zawsze jest dobrym pomysłem, wszak dominującym rodzajem broni ręcznej w armii niemieckiej, brytyjskiej, radzieckiej i właściwie każdej poza amerykańską (choć przyjmowanie Garandów na stan zamiast Springfieldów wcale nie szło tak błyskawicznie) były karabiny powtarzalne. Jest sposób na zwiększeni zainteresowania czterotaktami - wycieczka w jeszcze odleglejsza przeszłość, w lata 1914-1918. Zasiewam ziarno... ;) -
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Na robienie filmu? Zawsze! W liceum i na studiach bawiłem się w amatorską produkcję filmową i chętnie bym do tego wrócił. Spoko, przed "Market-Garden 1944" zrobimy porządny zwiastun, tylko do tego potrzeba będzie trzech rzeczy: ludzi, czasu i scenariusza. Scenariusz załatwię. -
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Domin007 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Właściwie ciężko dodać coś nowego, bo w sumie wszystko zostało już powiedziane. Co jest przyczyną niskiej frekwencji na grach (w porównaniu do imprez modern)? Niska liczebność środowiska ASH (zusammen do kupy circa 70 osób w całym kraju). Co jest przyczyną niskiej liczebności środowiska ASH? Lenistwo, brak forsy i brak świadomości. Ergo te czynniki są praprzyczyną niskiej frekwencji na grach. To, że ktoś zgnuśniał w zaroślach i nie będzie jeździł na ASH dopóki nie zrobi mu się gry pod nosem albo komuś nie pasują terminy czy teatr działań wojennych pomijam - nigdy nie miało to największego wpływu na frekwencję. Lenistwo - ASH wymaga poszperania i przemyślenia wyboru sylwetki i związanego z nią szpeju. Tym bardziej, jeżeli doskwiera nam brak forsy. Jeżeli sylwetka ma wyglądać w miarę poprawnie i nie kosztować milionów monet - co da się zrobić w przypadku 90% sylwetek - to tym bardziej trzeba poświęcić na przygotowanie do zakupów sporo czasu, tak by każda zainwestowana złotówka byłą dobrą inwestycją. Trzeba przejrzeć fotografie, poszukać i poczytać wskazówek, zapytać. Dlatego jeżeli ktoś jest leniem - szybko się zrazi do ASH. Brak forsy - połowicznie, ale na pierwszy rzut oka może odstraszać. Bo garandy, bo battledressy, bo marschentrzewiki i eichenlauby. Dla postronnego obserwatora, który nie śpi na forsie a na imprezy modern jeździ w DPM-ie, Flecku czy innym WZ 93 (są jeszcze tacy?) zakup ciuchów stylizowanych na drugowojenne, nie mówiąc już o replice historycznej, wydaje się już na starcie kosztowny. A jeśli na dzień dobry taki gagatek jest sparaliżowany, to nawet nie przeczyta poradnika, w którym stylizację na biedacommando wyceniono na 15 PLN z podaniem linków. Co więcej udział w grach z reguły wiąże się z koniecznością opłacenia wpisowego i, co ważniejsze, dojechania na miejsce gry. Niektórzy, jak np. wojownicy z klasztoru Ko-Sza-Lin, czy towarzysze z Podkarpacia mają kawał drogi i koszt wachy to nie są już bagatelne pieniądze. Brak świadomości - sprawa moim zdaniem najważniejsza. To o czym pisali przedmówcy (Meister, Kuba). Prowadzimy chów wsobny. Ma to swoje plusy bo (arystokracja nigdy nie była liczna) rzadko trafiają do środowiska przypadkowi ludzie, ale minusem jest właśnie niska liczebność środowiska. Wielu z nas zaczynało w modern warfare. Rzuciliśmy to bo chamstwo na grach, galopujący wyścig zbrojeń, nałogowa terminatorka, etc. Przez to zaczęliśmy kisić się we własnym sosie. Nie bywamy na modernach, więc ludzie z modernów nie wiedzą, że istniejemy. I nie zmienią tego ani filmy Dziećki, ani fotki z gier ani moje grafomańskie popisy, nawet wrzucone na stronę główną WMASG. Współpraca z rekonstruktorami - Kolba dotknął sedna problemu. Mógłbym powiedzieć 100% racji i pójść na herbatę. Koledzy mówią o wyłuskiwaniu z szeregów GRH pojedynczych sztuk - niestety to też nie zadziała. Bo oni też już są przesiąknięci zrekoleniem. Wolą pogadać o guzikach i trzewikach zamiast spróbować porządnego wysiłku fizycznego. Sam wielokrotnie namawiałem zarówno swoją GRH, jak też poszczególnych jej członków na przyjazd na grę. Z miernym skutkiem - bo muminy, bo nie ma piro, ammo, bo mamy grupowe manewry w tym czasie (które najczęściej polegają na przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów, parokrotnym padnięciu i zapozowaniu do zdjęć, sesji zdjęciowej na stojąco i pogaduchach przy piwku). Oczywiście trzeba próbować, ale zdarzało się, że przy okazji jakichś manewrów ktoś z reko mnie zagadywał, zarówno ze strony niemieckiej jak i alianckiej, że robicie te gry historyczne i że chętnie by wpadł. Dostawał szczegółowe informacje, proponowałem, że zapewnię broń, amunicję i okulary i co? No właśnie. Dlatego nie liczyłbym na rekonstruktorów. Oni wiedzą, że ASH istnieje. Oni gardzą ASH. Może kiedyś ktoś się złamie, ale nie liczyłbym na masowy przypływ rekomanów do ASH, jak w Czechach czy na Słowacji, gdzie ASH jest tworzone w 90% przez rekonstruktorów. Pozostaje zatem odpowiedzieć na leninowskie pytanie "Co robić"? Po pierwsze zacząć bywać. Jak słusznie zauważyli Koledzy, nawet obniżanie wymogów mundurowych nic nie da, jeżeli moderny nie będą wiedzieć o naszym istnieniu. Na "Ardenach 1944" w grudniu było razem 4 graczy we fleckach i DPM-ach. No legion toto nie jest, ale liczę, że Panowie siępojawią jeszcze na niejednej grze. Tymczasem nie chcą moderny przyjść do nas - trzeba pójść do modernów, jak napisał Meister (jeżeli będziesz coś wiedział, montował, daj mi cynk na PW proszę, podobnie jak Darek chętnie dołączę do Propagandakompanie). Zaczniemy się pokazywać - to ich zaintrygujemy w myśl zasady, że pierwszy zwraca na siebie uwagę największy freak. Po drugie - ciągniemy akcję propagandową. Foty, filmy, sprawozdania. Redakcja WMASG chętnie to wszytko kupi i jeśli będzie trzymać odpowiedni poziom wyląduje na głównej. Dalej - patronat WMASG. Jak ktoś planuje "superprodukcję" to niech postara się patronat WMASG i ściągnięcie kogoś z redakcji by zobaczył jak to wygląda. Na "Market-Garden 1944" na pewno postaramy się tak zrobić, tym bardziej, że jeden z redaktorów jest z Mińska Maz. Jeżeli będziemy dzięki temu częściej bywać "wirtualnie" to też zaintrygujemy co bardziej otwarte umysły. Po trzecie - nie zrażać się. Z racji tego, że popyt jest głównie na luźne postrzelawki takie gry będą dominować. Bo umówmy się, ani cykl "Szczury Pustyni przeciw Afrika Korps", "WBFZ" czy "Operacja Husky" to milsimy toto nie są. LARP-y. Temat wałkowany ze sto razy. Gregor chciał zrobić LARP "Eksperyment SS" - nie wyszło, bo frekwencja nie dopisała. "Orzeł wylądował" czy "Operacja Big Ben", czyli gry w których chcieliśmy pogodzić LARP-a ze strzelanką: część LARP-owcy niezadowoleni bo intryga spalona po godzinie rozgrywki gdyż na obu grach oddziały atakujące miast działać skrycie, zaatakowały pierwsze napotkane posterunki czym postawiły na nogi całą okolicę. Strzelacze niezadowoleni bo albo mało strzelania, albo Kapitan Ameryka. Więc jeżeli będzie kiedyś jeszcze LARP ASH to pewnie taki, w którym raczej będzie bardzo mało strzelania, a przynajmniej nie zaplanowanego. "Hermenegilde komm" - gra, która miała być milsimem ASH. Wymagająca pod względem kondycyjnym, psychologicznym i stylizacyjnym. Doskonale rozumiem tych, którzy stwierdzili, że to nie dla nich, bo nie czują się na siłach (i naprawdę Panowie - szacunek, że potraficie to przyznać sami przed sobą), ale też nie wierzę, że tylko tylu graczy, którzy do tej pory się zgłosili czuje się na siłach spędzić w terenie 24h. A jeżeli tak jednak jest - to faktycznie będą dominować strzelanki. I jeszcze ad vocem Roberta. Zorganizowanie gry to nie jest łatwy kawałek chleba. To sporo nerwów, czasu, wysiłku, a i tak po pierwszym pół godziny szlag plan trafia, bo opóźnienia, bo korki, bo ktoś zaspał, bo ktoś się wysypał i myśli, że o 6:40 org przeczyta na jakimś wygwizdowie post na forum, że go jednak nie będzie.(vide casus "Ardenów 1944"), albo rzucony pomysł nie dochodzi do skutku, bo frekwencja nie dopisała (tak było z pierwszym terminem "Operacji: Big Ben"). Szanujmy się zatem. Po to gry ogłasza się na 3-6 miesięcy wcześniej by każdy mógł odpowiednio ustawić sobie grafiki w pracy, pobrać urlopy, etc. Jeżeli mimo to tego nie robi to znaczy, że lata mu to sześćdziesiątką czy weźmie w niej udział czy nie i czy gra się odbędzie. Wcześniejsze zapisy dają organizatorom możliwość oszacowania sił i środków niezbędnych do efektywnego zorganizowania gry i tego czy w ogóle warto się trudzić. Skoro to zabawa w wojsko to jakaś elementarna dyscyplina musi być. Tak w polu, jak też w organizacji. Inaczej organizatorzy (którzy jak wspomniał Cortes są na wymarciu) stwierdzą, że jednak wolą świat oglądać znów przez muszkę i szczerbinkę, a nie znad mapy sytuacyjnej/obiektywu aparatu i na gry trzeba będzie jeździć do CZ. -
Westwall: Epilog - 30-31 III 2019, Milovice (Czechy),
Domin007 replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
I na tym kończymy dyskusję na temat kondycji ASH w Polsce. Jeżeli chcemy dyskutować dalej to zapraszam do tematu "Problemy ASH i sposoby na ich rozwiązanie". -
Westwall: Epilog - 30-31 III 2019, Milovice (Czechy),
Domin007 replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Wania, inaczej. W CZ czy SK te imprezy tworzą sami rekole dla innych rekoli. Nie robią tego ASH-owcy, tylko sami rekomani. W PL rekomani gardzą airsoftem. Nie znam ani jednej grupy (poza 44 HuD), w której 100% stanu miałoby repliki, organizowało i jeździło na gry airsoftowe. W przeważającej większości rekole w PL boją się pobrudzić munduru i jak nie ma piro, ammo, zwrotów za dojazd i impreza trwa dłużej niż 20 minutowa inscenizacja to dla nich strata czasu. Przykre, ale obserwując środowisko reko w Polsce dochodzę do takich wniosków, że to trochę Towarzystwo Wystawiana Straży Honorowej na Odsłanianie Pomników/Tablic. -
Westwall: Epilog - 30-31 III 2019, Milovice (Czechy),
Domin007 replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Wish dziwisz się? Tam środowisko ASH jest w przeważającej większości tworzone przez rekonstruktorów, którzy mają dostęp do "ciężkiego" sprzętu, mają umundurowanie i wyposażenie na poziomie rekonstrukcyjnym i traktują rozgrywki jako standardowe ćwiczenia. W PL dla rekonstruktorów środowisko ASH to "muminy", a repliki to "zabawki na kulki", bo liczy się "piro i ammo, w ostateczności deko". A potem w polu masz taktyczne przykuce - żeby munduru nie pobrudzić, tyraliery z gośćmi w odległości kilku centymetrów między sobą i inne kwiatki. -
Aktualizacja kalendarza: Za nami: 1. "Operation Armpit" - Svetica - Monte della Madonna (Chorwacja), 25-27 stycznia (piątek-niedziela), 2. "Przystanek - STALINGRAD!!!" - Ołtarzew k. Warszawy, 9 marca (sobota), 3. "Westwall - Epilog" - Liberec (Czechy), 30-31 marca (sobota-niedziela), Przed nami: 1. "Hermenegilde komm!" - Podule k. Zduńskiej Woli, 18-19 maja (sobota-niedziela), 2. " Italy - one day at the front" - Bohutice (Czechy), 8-9 czerwca (sobota - niedziela) 3. "Operacja Husky vol. 3" - Mieczewo k. Poznania, 30 sierpnia - 1 września (piątek-niedziela), 4. "O jeden most za daleko" - Wola Wodyńska k. Mińska Mazowieckiego, 21 września (sobota) 5. "Kelly's Heroes Golden 50 (year's)" - Vizinada (Chorwacja), 18-19 października (piątek-sobota) (tbc)
-
Co prawda "Hermenegilde komm" to nie LARP czy gra fabularna, ma jednak jakiś scenariusz. Poniżej znajdziecie kolejną część wstępniaka fabularnego, który zawiera wskazówki dotyczące fabuły i niektórych szczegółów gry. Berlin, marzec 1945 r. Albert Speer - minister uzbrojenia Rzeszy stał w oknie swojego gabinetu i nieco odchyliwszy ciężkie, czarne zasłony używane do zaciemnienia, obserwował kolejny nalot na stolicę Niemiec: czarne niebo przecinane białymi nożycami reflektorów, efektowne fajerwerki fundowane przez artylerię przeciwlotniczą i czerwoną łunę pożarów trawiących miasto. A wszystko to przy akompaniamencie wyjących syren, ryku silników samolotów, wizgu bomb i nieustających eksplozji. - Zmierzch bogów... - powiedział Speer nie odrywając wzroku od okna. -Słucham? Panie ministrze? - zapytał się mężczyzna w szarym garniturze. -Tak wygląda zmierzch bogów doktorze Ambros - odpowiedział Speer. Ambros spuścił wzrok. Wiedział, że minister uzbrojenia ma rację. Na Zachodzie Brytyjczycy i Amerykanie sforsowali ostatnią liczącą się przeszkodę - Ren i gnali na wschód. Na Wschodzie Sowieci jednym skokiem znad Wisły osiągnęli Odrę, zdobyli Poznań, błyskawicznie przełamali pozycję Odra-Warta i rozpoczęli oblężenie Wrocławia. Kwestią czasu było kiedy ruszą dalej, w stronę Berlina. -Och panie ministrze, proszę nie być takim pesymistą. Przecież lada dzień rzucimy na wroga Wunderwaffe - powiedział milczący do tej pory oficer SS z dystynkcjami gruppenfuhrera. Nasi najlepsi ludzie nad tym pracują. Oooo, proszę. Jest z nami dr Steinhoff. Na pewno powie nam coś ciekawego na temat broni nad którymi pracują wespół z doktorem von Braunem. -Wierzy pan jeszcze Kammler, że to nad czym pracujemy może odmienić losy wojny? Wojny, która jest przegrana?! - uniósł się naukowiec. -Uuuuu... pokiwał głową z niesmakiem drugi z obecnych esemanów... Niebezpieczne tematy... -Brunner! - upomniał go Kammler. Sturmbannfuhrer zrobił przepraszającą minę i zapalił papierosa. -Ma pan sporo racji doktorze Steinhoff. Ale nie dopuścimy do tego - powiedział Speer odwracając się od okna. Do końca miesiąca zaatakujemy Nowy Jork! W gabinecie ministra uzbrojenia zapanowała grobowa cisza. Słowa Speera były szokiem dla zebranych. Jak waląca się w gruzy, cofająca się na wszystkich frontach i ciągle bombardowana Rzesza miała zaatakować największe miasto Stanów Zjednoczonych, odległe od Niemiec o - bagatela - kilka tysięcy mil. Czym? Resztki Luftwaffe nie potrafiły obronić swoich lotnisk, nie mówiąc o bombardowaniu czegokolwiek. Brakowało załóg, paliwa, a nade wszystko nadających się do tego samolotów. Wiedzieli o tym wszyscy, dlatego słowa ministra uzbrojenia brzmiały jak fantasmagorie. -Mogę zapytać jak? I czym, panie ministrze? - zaryzykował młody oficer Kriegsmarine. -Spieszę z wyjaśnieniami panie kapitanie. Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia sprawią, że nie będzie pan tak pewny wyniku wojny, jak pański brat, choć przyznam, że sam nie jestem do końca przekonany. Niech panowie będą uprzejmi traktować mnie jako posłańca Fuhrera. Przez następne minuty Speer opowiadał o zrodzonym na najwyższych szczeblach sztabowych III Rzeszy planie zaatakowania Nowego Jorku, Newark, Waszyngtonu, Bostonu, Londynu i Paryża pod kryptonimem "Prufstand" - Kamizelka Ratunkowa. Według twórców planu 6 oceanicznych okrętów podwodnych miało przeholować specjalne, zbudowane w stoczni w Elblągu silosy, w których umieszczono by rakiety V-2 z głowicą zawierającą gaz bojowy. Po dotarciu na pozycje ogniową zmieniano położenie wyrzutni z horyzontalnej na wertykalną poprzez zatopienie części zbiorników balastowych, zanurzając w ten sposób rufę silosu i unosząc dziób do pionu. Obsługa, przebywająca dotychczas na pokładzie okrętu podwodnego, przechodziła do wyrzutni i przygotowywała rakietę do odpalenia. Następnie powracała na pokład U-Boota i stamtąd zdalnie inicjowała start pocisku. Głowice rakiet zamierzano wypełnić śmiercionośnym gazem - sarinem. Jednoczesne uderzenie z morza na kluczowe miasta Aliantów pokazałoby, że nawet pozornie pokonane Niemcy są groźne, dlatego lepiej będzie zawrzeć z nimi pokój. W ten sposób zwolnione z frontu zachodniego i Włoch siły można by przerzucić na front wschodni i zatrzymać Sowietów. -Stąd panów obecność - Speer wyraźnie zmierzał do konkluzji. Gruppenfuhrer Hans Kammler nadzoruje projekt V-2 z ramienia SS. Podlega mu zespół konstruktorów dr. von Brauna, który reprezentuje dziś dr Ernst Steinhoff. Brat pana doktora - kapitan Friedrich Steinhoff dowodził U-511 podczas prób odpalania rakiet z zanurzonych okrętów podwodnych, więc również zna to zagadnienie. Z kolei dr Otto Ambros szefuje zespołowi "Kampfstoff", który zajmuje się bronią chemiczną. Zresztą jedna z liter nazwiska pana doktora znalazła się w nazwie sarinu, prawda doktorze? Która to? -A - odpowiedział zapytany. A kim jest pan? Ambros zwrócił się do palącego papierosa sturmbannfuhrera SS. -SS-Sturmbannfuhrer Hermann Brunner. Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy. Mam zapewnić tajność operacji, o której mówił minister Speer. -Skoro znamy już dramatis personae, chciałbym poznać panów zdanie w sprawie - powiedział Speer. Zgromadzeni zamilkli, spoglądając po sobie niepewnie. Jedynie Brunner rozparł się w fotelu i zapalił kolejnego papierosa. Ciszę przerwał Ernst Steinhoff. -Myślimy pewnie o tym samym, ale każdy się boi głośno to powiedzieć, więc nie będę pierwszy. Ten plan to mrzonka! -Ernst! spiorunował spojrzeniem brata oficer Kriegsmarine. -Nie przerywaj mi Friedrich! Sam doskonale wiesz jakim problemem jest naprowadzenie na cel rakiety z pokładu okrętu podwodnego. Telemetria i dowiązanie topograficzne to podstawa. Dalej - według mnie rakieta po dotarciu do celu wbija się głęboko w ziemię i efekt wybuchu jest mniejszy niż w przypadku V-1. Tym bardziej jeżeli wyposaży się ją w głowicę gazową, tak jak w zeszłym roku w laboratorium profesora Reila we Francji. Tu potrzebny jest zapalnik wysokościowy. -Profesor Glass pracował nad czymś takim dla Telefunken... - wtrącił Kammler. -Tak - potwierdził Steinhoff. Wespół z Reilem. Tylko, że nie zdążyli skończyć prac bo jednego Alianci porwali, a drugiego zabili. Tyle, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo projektu, panowie z SS! Naukowiec rzucił wściekłe spojrzenie Kammlerowi i Brunnerowi. -Nie byłbym pewien czy nie zdążył... - powiedział przeciągle Kammler nie odrywając oczu od filiżanki stojącej przed nim na pokrytym zielonym suknem stole. Mogą panowie nie wiedzieć, ale Oddział Specjalnych Projektów SS ma w Europie i nie tylko wiele placówek badawczych, tak by w przypadku zniszczenia jednej móc szybko przenieść jej prace do innej. Jesteśmy jak hydra... Ale do rzeczy. Reil pracował w Kraftwerk Nord w Watten, gdzie znajdowała się wyrzutnia i montownia rakiet. Ale pracował też w laboratorium w Wissant, między Dunkierką a Boulogne na wybrzeżu francuskim. -W Wissant? zapytał Ambros. Przecież to nasza placówka, którą zakamuflowaliśmy jako stację weterynaryjną uniwersytetu w Heidelbergu.. "Kampfstoff" pracowało tam nad syntezą gazów bojowych. Eksperymenty prowadziliśmy dla niepoznaki na bydle oraz - już w celach naukowych - na materiale z obozu w Drancy. -To stamtąd, a nie z Dyhrenfurthu Reil otrzymał zapas gazu do ataku na Londyn w zeszłym roku - dodał Kammler. Kiedy w okolice Boulogne podeszli Kanadyjczycy załoga otrzymała rozkaz zatarcia śladów po prowadzonych tam doświadczeniach i ewakuacji. Najcenniejsze dokumenty i urządzenia, w tym prototypowy zapalnik wysokościowy - Kammler zerknął do notatek - HSG-1/44 zdemontowano i zapakowano do ciężarówek. Reszta została wysadzona w powietrze i zaminowana. Niestety, konwój został zbombardowany przez angielskie myśliwce i cenna przesyłka zaginęła... -Prócz zapalnika potrzebowalibyśmy też odpowiedniej ilości gazu - nie poddawał się dr Steinhoff. -Z tym również mógłby być kłopot - dodał Ambros. W styczniu bolszewicy zajęli wspomniane już przez gruppenfuhrera Kammlera, należące do IG Farben zakłady "Anorgana" w Dyhrenfurcie nad Odrą. Wraz z nimi przejęli wielkie zapasy sarinu. Co prawda nie zorientowali się co udało im się zdobyć i dwa tygodnie temu ludzie generała Sachsenheimera odbili fabrykę, jednak cały zapas trzeba było spuścić do Odry. Wiedzą panowie, sarin w odpowiednich warunkach ulega hydrolizie i... -Dziękuję doktorze! Speer niecierpliwym gestem przerwał Ambrosowi. - Czyli brakuje dwóch kluczowych elementów planu "Prufstand". Gazu i zapalnika, który zwiększy strefę rażenia. -Zgadza się - potwierdził Kammler. Obie te rzeczy najpewniej zostały w Wissant... -Zatem ktoś musi się tam udać - powiedział Brunner rozgniatając papierosa w kryształowej popielnicy. -Czy ma pan kogoś konkretnego na myśli? - dopytał kapitan Steinhoff. -Wydaje mi się, że mamy w SS odpowiednich... specjalistów od takich spraw. Obersturmbannfuhrer Otto Skorzeny i 500 Batalion SS z pewnością daliby radę... -Skoro to wybrzeże to Kriegsmarine może wspomóc taką akcję ludźmi z K-Verband - dodał kapitan Steinhoff. Gruppenfuhrer Kammler powiódł wzrokiem po zebranych i zwrócił się do Speera. -Wydaje mi się, że mamy plan...
-
Do biedastylizacji to wyłącznie szelki ZOMO. ;) całe 50 pln-ów.
-
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
Towarzysz Dziećka zasłużył na Order Czerwonej Gwiazdy za uwiecznienie na kliszy bohaterskiego wyczynu dwóch krasnoarmiejców, który przechylił szalę zwycięstwa na stronę radziecką. W końcu zobaczyłem jak to wyglądało. :) -
Marku niestety rozkład jazdy uległ dezaktualizacji. Odwołano wieczorny pociąg "Dukla" do Łączek Jagiellońskich, zaś poranne połączenie Stalingrad - Wola Wodyńska zostało przesunięte na trzeci weekend września. ;) Dlatego aktualizujemy kalendarz: 2019: Za nami: 1. "Operation Armpit" - Svetica - Monte della Madonna (Chorwacja), 25-27 stycznia (piątek-niedziela), 2. "Przystanek - STALINGRAD!!!" - Ołtarzew k. Warszawy, 9 marca (sobota), Przed nami: 1. "Westwall - Epilog" - Liberec (Czechy) - NOWE MIEJSCE, 30-31 marca (sobota-niedziela), 2. "Hermenegilde komm!" - Podule k. Zduńskiej Woli, 18-19 maja (sobota-niedziela), 3. "Operacja Husky vol. 3" - Mieczewo k. Poznania, 30 sierpnia - 1 września (piątek-niedziela), 4. "O jeden most za daleko" - Wola Wodyńska k. Mińska Mazowieckiego, 21 września (sobota) - NOWA DATA 5. "Kelly's Heroes Golden 50 (year's)" - Vizinada (Istria) Chorwacja, 18-19 października (piątek-sobota) (tbc)
-
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
To była dobra gra. Pomysłowa, dynamiczna, na fajnym terenie. Rzeczywiście "Zofiówka" świetnie udaje dworzec kolejowy. Organizacja na bardzo dobrym poziomie - zresztą jak zawsze w przypadku gier Marka i Spółki z 44 HuD. Doskonałym pomysłem było schronowanie wszystkich replik - dzięki temu osoby z mocniejszym sprzętem nie wchodziły do pomieszczeń i mniejsze było ryzyko bolesnych postrzałów. Każdy wiedział na co może sobie pozwolić. Miny - kolejna świetna rzecz. Saperzy zrobili kawał dobrej roboty, sam wpadłem na jedną, nie zaznaczoną na mapach. ;) Łączność radiowa - przydałaby się, ale po stronie radzieckiej jedynym drucikiem był Daffy więc nie było sensu go męczyć tachaniem dodatkowego żelastwa. Myślę, że bardzo pomogłaby przy koordynacji obrony gmachu i przy przerzucaniu posiłków z jednej do drugiej strony. Sanitariusze - podobno mieli mniej roboty niż komisarz polityczny, ale uważam, że zarówno Cortes, jak i Biszkopt oraz Michael dawali radę. W warunkach bitwy miejskiej nie zawsze można podejść do rannego, niemniej parę razy widziałem brawurowe wyciąganie rannych z linii ognia by móc ich uleczyć. Być może wpływ na to, że część Krasnoarmiejców rezygnowała z usług sanitariuszy na rzecz wycieczki do punktu powrotu do gry, miała ich relatywna bliskość. "Skoro medyk nie ma szans by do mnie dotrzeć to po minucie idę na respa". Chyba takie myślenie dominowało, ale trudno mu się dziwić. Hubert tutaj też zrobił świetną pracę, bo faktycznie jego obecność wpływała mobilizująco na "Ludzi Radzieckich". czy bali się razstriełki czy zsyłki?Czo to NKWD to ja nie wiem... ;) Sugestia - według mnie punkty powrotu do gry powinny być jednak w nieco innych miejscach. Zdaję sobie sprawę, że na tak ograniczonym terenie na jakim graliśmy w sobotę jest to trochę bujanie w obłokach, niemniej dochodziło do sytuacji gdy posiłki jednej ze stron wpadały na drugą szturmującą jedną z wież dworca. Dla Sowietów było to równie niekomfortowe jak dla Niemców. I z drugiej strony kiedy kanałowe szczury Stalina przedostały się podziemiami do drugiej wieży wyszliśmy na zewnątrz wpadliśmy na chłopaków wychodzących z respa niemieckiego. Idziemy do przodu ze stylizacją i bardzo mi się to podoba. Popatrzcie na zdjęcia ile replik "niehistorycznych" było obecnych. Kultura rozgrywki - ani razu nie słyszałem by ktoś komuś powiedział co o nim myśli, używając niewybrednych słów. Było także mniej kwasów niż na "Klużu" - wszystko załatwione w pięć minut. To, że ktoś nie poczuł i się nie przyznał? Zdarza się, ważne, że na hasło "Ej kolego, złaź, widziałem jak dostałeś w upę!" usłyszałem w odpowiedzi "OK, spoko". Cóż, grajmy w duchu fair play, zwracajmy sobie uwagę na niesportowe zachowania i bądźmy w stanie przyznać się do błędu. Tak jak było na tej grze. Panowie orgowie - zgarnęliście premię za początek sezonu. Zasłużenie. Wielkie brawa i podziękowania. -
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
Nie zapomniałem o motywującej funkcji komisarza, ale pomyślałem, że skoro Hubert już sobie świetnie radził jako saper królewski na Sycylii, to może będzie chciał podnieść swoje kwalifikacje na froncie wschodnim. Niemniej cieszę się, że znalazł się już ochotnik. Cortes zgłosił się jako łapiduch na pół gry. W drugiej połowie mogę go zmienić w tej funkcji, tylko wtedy Thompson nie będzie miał 2 IC. -
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
Hubert, a może zamiast funkcji politycznej podejmiesz się bycia saperem wespół z Markiem? W sumie komisarz jest tylko dla klimatu, a z drugiego sapera są realne korzyści. Ja z kolei mogę zmienić Roberta jako sanitariusz jeżeli nikt inny tego się nie chce podjąć. -
Pod młotek leci szwajcarska marynarka. Stan BDB. Obwód w klacie: 102 cm, obwód w barkach: 92 cm, obwód w talii: 88 cm, długość całkowita: 73 cm, długość rękawa: 59 cm Miała posłużyć jako baza do stylizacji na Wehrmacht, Schutzpolizei albo Włocha ale niestety okazała się na mnie za mała. Cena to 35 PLN.
-
Chłopaki, a zdajecie sobie sprawę, że ten temat to poradnik - czyli jak za w miarę sensowne piniondze się wystylizować na szeregowa Ryana? Dywagacje o tym, co zamierzacie kupić i linki do przedmiotów wrzucajcie proszę do tematu "Mini komis i linkownia". Tak, to, że jestem na urlopie nie znaczy, że nie paczę. ;)
-
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
Nie boimy się Niemców! Święta ziemia Wszechrosji pochłonie ich szeregi... Obronimy Carycyn, znaczy Stalingrad! :) -
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
Czy będzie chrono? Chętnie bym sprawdził ile ma na liczniku zarówno mój Thompson jak i MP 40. -
ASH „Przystanek – STALINGRAD!!!”, 09/03/2019, Otwock
Domin007 replied to XrayPl's topic in Imprezy ASH
Ja biorę swojego Tomka z bębnem po to by choć z daleka i pod kątem przypominał pepeszę. Na bezrybiu...