mmaruda
Użytkownik-
Posts
145 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mmaruda
-
Jest taka bardzo wiekowa już gra pod tytułem Myth. Chyba pierwsza strategia czasu rzeczywistego z realnie odwzorowana fizyką i bez budowania bazy. Długo by o tym pisać, tu jest filmik:
-
Dokładnie, cokolwiek by nie mówić, to COD 4 jest po prostu misternie skomponowanym arcydziełem jeśli idzie o fabułę i filmowy feeling.
-
Właśnie na Downpour najlpiej mi idzie kasowanie kaemiarzy z M21 - jest parę 100% miejscówek na to ;) Natomiast jeśli idzie o Crossfire, to kompletnie nie łapię tego co piszesz. Mam dokładnie odwrotne doświadczenia z tą mapą niż ty :) Może kwestia tego z kim się gra i na jakim serwerze :uśmiech: PS P90 = noobgun ;-)
-
Pudła w BF2 to nie wina silnika, tylko lagów i skaszanionych hitboxów. W 2 mgiełka też jest, dla mnie ogólnie to słaba gra by snajpić i tak wszyscy się pchają do heli albo czołgu. Co do CODa to Overgrown jest spoko mapą do snajpienia, ale nieco za często się pojawia na serwach. Lepsze Downpour. Crossfire... hmmm... tam jest masa miejsc dla snajpera, ale tak jak gram, to tylko nooby tam siedzą ze snajpami - ogólnie jest to bez sensu, bo cała gra zamienia się w pojedynek snajperów, a że każdy wie gdzie szukać przeciwnika, bo każdy już zna te pozycje... Problemy z wyjściem ze spawna? Przez snajperów? Pierwsze słyszę. Najlepszym setupem na tę mapkę jest g3 na HC i uniwersalny kałasz. Sam mam klase z SVD i G3 i ilekroć gram Crossfire, okazuje się, że skuteczniej wymiatam z G3 niż ze snajpą. Na Blocku do kampienia najlepsze M14 z red dotem.
-
Chodziło ci może o to, że jest strasznie brzydka? :wink: Ja bym raczej polecił Armed Assault z jakimiś modami, właśnie sobie w to pykam ostatnio. Pewnie mnie tu zaraz będziecie chcieli spalić na stosie za herezje, ale jak dla mnie porażką obydwu gier jest właśnie to, że są FPSami i bardzo starają się nimi nie być. Nie mówię tu o klimacie, czy samym realizmie działań, misjach itp, bo to wszystko miażdży suty stuprocentowo, bardziej chodzi mi o samo sterowanie, beznadziejne animacje broni z perspektywy pierwszej osoby (to już lepiej jakby guna nie było widać jak w Ghost Reconie czy Rainbowach) i ten idiotyczny freeview (zdaje się tak się to nazywa), który ogólnie z założenia jest dobrym pomysłem, ale tu go skopali, bo utrudnia sterowanie. O samym sterowaniu wszystkim co lata, to już lepiej nie mówić, to samo co w Battlefieldie, nawet podpięcie joya niewiele ułatwia życie. A można było to wszystko zrobić jak standardowym FPSie, choćby jak w True Combat, czy Insurgency.
-
Wracają co simów lotu, mówiąc interaktywne tutoriale miałem na myśli takie, które mówią (MÓWIĄ, NIE PISZĄ I OLEWAJĄ) co wcisnąć, co zrobić i czy dobrze wyszło, żeby się noob nauczył. Nie wiem jak tam Red Viper teraz, ale Alied Force w Falconie jak ostatnio sprawdzałem tego nie miał, podobnie LOMAC, który ogólnie mi zajeżdża zbukiem. Aczkolwiek wielki SZACUN dla tych co latają w Falconie i innych simach, a zwłaszcza dla tych co uczą innych ;) Chociaż w kwestii realizmu, o ile start w prawdziwym nawet badziewnym jecie pasażerskim = rollercoaster ride, o tyle przekroczenie bariery dźwięku w Falconie = gdzie ja posiałem fajki (a miałem okazję przejechać się w symulatorze muzealnym i przekroczyć barierę dźwięku i to było coś). Pod tym względem Falcon jest dla mnie porażką, świetnie spiuje się jako program edukacyjny i ftalanie jako gra. Ale ponownie, co kto lubi i jęsli lubi, to niech nie przestaje, ja pochwalam, choć niekoniecznie lubię. Jeśli idzie o RTSy to Age czy Warcraft to już antyki z dawnej epoki, obecnie trendy wyznaczają dużo bardziej strategiczne strategie Relica (HW, COH, DoW) i tam już taktyki oklepane bądź nie, dominują nad szybkością klikania. Cokolwiek by nie powiedzieć, to ta szybkość klikania w jakiś sposób na upartego też może oddawać istotę szybkiego podejmowania decyzji na polu bitwy. Zresztą nawet Warcraft ma swoje statsy i stratsy, których znajomość pozwala zdominować przeciwnika (druga rzecz, która na to pozwala, to bycie Koreańczykiem). Powiem tak, każda gra, w której rozwinie się profesjonalna konkurencja, traci ogólne założenia i fun dla normalnych ludzi, realizm czy nie, bo od razu pojawiają się cwaniaki, które rozkminiają daną grę w każdym aspekcie i do tego są z Korei. RTSy mają to do siebie, że jeśli nie gra się w nie od kilku lat i intensywnie nie liczy statystyk, można zapomnieć o wygranej online, w tym aspekcie niewiele się zmieniło od czasów Pazner General. Jeśli idzie o Tota l War, to jak na strategie z zupełnie innej bajki niż Warcraft, to jest ona dla manie naszpikowana debilizmami - ta seria skończyła się wtedy kiedy się zaczęła, czyli na Shogunie - jedyna dobra część. Ze strategii najlepszy dla mnie jest Myth: The Fallen Lords, 97 rok, ale niezrównana fizyka i powiedzmy "realizm" typu konieczność trzymania szyku i zajmowania strategicznych pozycji. Gra wciąż żyje na mariusnet.com i ma się dobrze. Jeśli zaś idzie o realizm strategicznego dowodzenia, to dawno temu na Atari ST były 2 gry, nad którymi marnowałem dzieciństwo, czyli Gettysburg i Waterloo. Nie było tam żadnego klikania, a rozkazy pisało się za pomocą klawiatury pełnymi poprawnymi zdaniami stylu "przekaż Neyowi, by zaatakował farmę". Czyli byliśmy głównodowodzącym, który swoim posłańcom wydawał rozkazy by ci przekazali następujące rozkazy swoim pułkownikom itd. Ukradłem wtedy ojcu wszystkie książki o wojnie secesyjne i epoce Napoeleona i one robiły za manual. Jeśli ktoś gdzieś to znajdzie przez emulatory, albo inne takie, to polecam obczaić i koniecznie dać mi znać. :killer:
-
Każdy gra w w co lubi i w kwestii symulacji lotniczych w to na ogarnięcie czego ma czas. 13-latków, cheatów i flejmowania na chacie uniknąć się nie da, nawet jakby grać w szachy ;-) Ale faktycznie realistyczne latadła odstraszają, a szkoda, bo wystarczyłoby te 700 w pdfie zastąpić systemem interaktywnych tutoriali i każdy mógłby wykminić podstawy. Dla mnie to bardzo stoi w opozycji do dobrej zabawy, bo wspomniany manual w pdfie przy powiedzmy "Burzy nad Pacyfikiem" w kwestii wykorzystania wolnego czasu wygląda bardziej jak jego strata. Samo "latanie" w Falconie wciąż będzie miało mało wspólnego z wymiataniem F-16 i (przynajmniej mnie) dostarczy dużo mniej zabawy niż wymiatanie w Ace Combat, ale co kto lubi. Jeśli idzie o strategie czasu rzeczywistego, to dziś to już jest raczej kwestia opanowania konkretnych gotowych takyk, lub obmyślenie własnych niż szybkiego micro - ponownie polecam Europe in Ruins, może nie uber-realizm, ale wielki fun i gówniarstwa też się nie spotka. Ostatecznie można chyba powiedzieć, że jeśli idzie o shootery, to najszlachetniejsze próby realistycznego odwzorowania jakiegokolwiek pola walki w multi zawsze będą skazane na niepowodzenie przez czynnik ludzki, tutaj: taka mała lekcja poglądowa :lol:
-
Słyszałem o takim patencie, żeby gracza raził prąd jak obrywa, miało to na celu wywołać stres i jakoś symulować czynnik psychiczny, ale wątpię, żeby kiedykolwiek zostało to zrealizowane. America's Army ma coś takiego jak combat factor, który wpływa na celność i jeszcze jakieś pierdoły, spada pod ostrzałem, za to zarówno Project Rality, jak i Insurgency mają efekt supresji, gdzie gracz pod pod ogniem ma rozmazany obraz nieco i inne takie - sprawdza się to doskonale, bo od razu chce się brać nogi za pas albo paść na ziemię, no i nie ma mowy bieganiu i napieraniu w co popadnie. Co do kondycji fizycznej, to pasek kondycji, który spada przy bieganiu to już też raczej standard, jak dla mnie w tych wszystkich grach to akurat jest średnie rozwiązanie, bo ja sam potrafię dłużej sprintować niż tam się da, a doborowym Marine nie jestem. Lepiej już chyba nie będzie, sam realizm poruszania się, zmęczenia, supresji w grach to nie jest wielkie halo do zrobienia, dla mnie bardziej liczy się realizm samych działań, dowodzenia, taktyki, działania w zespole, który skutecznie minimalizowałby efektywność skillowego grania. Póki co najlepsze wrażenia miałem z Project Reality, ale to kwestia ludzi z jakimi się gra, jeśli trafią się dobrzy dowódcy i gracze, którzy umieją pełnić swoją rolę w zespole, to klimat takiej gry jest niesamowity, pomimo, że może rzadko, albo wręcz wcale nie dojść do wymiany ognia, o zdobywaniu fragów nie mówiąc. Ale coś kosztem czegoś, realizm zazwyczaj stoi w opozycji do dobrej zabawy i wspomniany Falcon 4.0 jest tego najlepszym przykładem, bo instrukcja ma ponad 700 stron i jest w pdfie, a bez niej to rakiety odpalić się nawet nie da. Jak ktoś jest na tyle maniakiem, żeby to strawić to nie trzeba go zachęcać, jak ktoś nie jest, to nie ma sensu go zachęcać. Ja tam polecam Sturmovika z tej dziedziny, jest chyba dość realistyczny (potwierdzę lub zaprzeczę jak tylko przelecę się Focke-Wulfem :wink: ), a jak komuś mało, to są jeszcze mody, podkręcające poziom symulacji :) Ogólnie z realistycznymi shooterami jest podobny problem jak z symulatorami lotu - mają ograniczoną ilość odbiorców i zrobienie takiej gry jest kosztowne, a do tego dochodzi jeszcze kwestia jej "żywotności", żeby gra FPP długo liczyła się na rynku musi się dobrze nadawać jako platforma do turniejów itd, a realizm raczej wyklucza skillowe granie. Moim zdaniem ideał nadejdzie, jeśli w Project Reality pojawi się sensowna balistyka pocisku i skończy się losowa celność broni ponoć zależna od czasu celowania, bo celownik nie pływa, ale zdaje się że na silniku BF2 się nie da tego zrobić. Może jak wyjdzie Bad Company 2, to tam da się zrobić moda idealnego (zwłaszcza, że można rozwalać budynki i inne elementy krajobrazu). Jak na razie desperatom sugeruję zapoznać się z tym: http://en.wikipedia.org/wiki/VBS2
-
No to jeszcze dopiszę nieco: Mody bo BeeFa 2: Forgotten Hope 2 - powrót do WWII, póki co dostępne tylko działania w Afryce i okolicach, ale ma być Normandia. Realizm bardzo spoko, może poza tym, że można wrzucić wsteczny w samolotach, ale to stary bug z BF2 jeszcze. Póki co nie udało mi się zagrać z kimś online, a boty są durne. Battlegroup Frontlines - BeeFowa Red Orchestra. Dodam też Company of Heroes z modem Europe in Ruins, który kompletnie zmienia tę grę w coś na kształ MMORTSa. Jest też masa innych realistycznych modów, ale nie sprawdzałem.
-
Spoko pomysł, ale myślę, że trzeba by też dodać przy każdej pozycji adnotację o popularności danego tytułu, bo w przypadku gier multi trzeba jeszcze mieć z kim grać na przyzwoitym pingu.
-
Ja swojego katowałem przez pół roku intensywnie, potem już rzadko, aż po 10 miechach pękł gearbox.
-
Jak już coś zapodajesz to lepiej unikać cytatów z gry-online - do napierania w Urban Terror już od dawna nie potrzeba Kwaka 3, bo się zrobiło standalone ;)
-
To ja powiem tak: Battlefield 2 z modem Project Reality oraz Half-Life 2 z modem Insurgency, niestety odbydwa tylko multiplayer (chociaż do PR jest plugin pozwalający na grę z botami, ale nie wiem jak się spisują). Obowiązkowo należy korzystać z komunikacji głosowej, jeśli ludzie na serwerze nie są noobami, to jest świetny klimat. Dodatkowo warto też zahaczyć o Resistance and Liberation - kolejny mod do Halfa we wczesnej fazie rozwoju, ale rokuje wielkie nadzieje, choćby przez takie bajery jak fakt, że chat głosowy działa tylko w promieniu zasięgu głosu, no i można też podsłuchać rozmowy drużyny przeciwnej jeśli jest się wystarczająco blisko. Obiecująco zapowiada się też kolejny mod do Halfa 2 pt Sniper Division, ma mieć między innymi realistyczne odwzorowanie balistyki i takie tam bajery. Jeśli idzie o podobieństwa do FSW i komercyjne produkty to poleciłbym Brothers in Arms (którakolwiek część), może hiperrealistyczny nie jest, ale na pewno wywołuje doskonałe wrażenie zanurzenia się w świat gry dzięki świetnemu klimatowi i temu, że misje i lokacje są odwzorowaniem tych autentycznych (chociaż postacie i fabuła są fikcyjne). No i oczywiście wspomniany Ił 2 Sturmovik - odkąd od kilku tygodni jestem wreszcie posiadaczem przyzwoitego joya, to w nic innego nie gram. Z symulatorów lotu godna uwagi jest też totalna konwersja do Combat Flight Simulator 3 zatytułowana Over Flanders Fields, w której świetnie odwzorowano chyba wszystko co tylko można było jeśli idzie o awiację I wojny światowej, niestety wersja Phase 2 nie jest już możliwa do pobrania oficjalnymi kanałami (ale chyba można ich poprosić o podesłanie płytki), a najnowsza Phase 3 jest już płatna (50 baksów :().
-
Ci co są w temacie Kwaka wiedzą o co kaman, ci co nie są, mają niepowtarzalną okazję zacząć. Quake Live to darmowa wersja Quake 3 Arena dostępna dla każdego za friko przez przeglądarkę. Beta była dostępna dla wybranych już od jakiegoś czasu, ale po pół roku oczekiwania nagle na wszystkie 3 maile jakie tam zarejestrowałem dostałem w końcu klucze. Więc albo zwiększają limit testerów, albo przechodzą w stadium otwartej bety, tak czy siak, to oznacza, że szanse na uzyskanie dostępu do tego cuda ma więcej osób. Radzę spróbować http://www.quakelive.com/ Ogólnie po zakończeniu wszystkich formalności logowania się i innego bullshitu, dociąga się taki plugin do przeglądary i potem już tylko wybór nicka, opcje sterowania i inne takie, bardzo przystępna przeglądarka serwerów i można jechać (gra na bierząco dociąga pliki więc nieco to trwa, ale po godzinie wszystko cacy i można napierać). Ogólnie to Quake 3 nic się nie zmieniło, może poza tym, że nie ma krwi (no żal totalny, to w końcu Quake :wink: ) i jest jakby minimalny lag przy strzale z raila (ping ok 60) i proces celowania jest nieco inny. Polecam obczaić, bo gra może stara, ale ten cały system wyszukiwania serwów, znajomych i statystyk to jest przyszłość.
-
Przede wszystkim, to w wyborze zawieszenia radzę kierować się tym, co wam bardziej leży w kwestii wygody. Raczej ciężko jest celować i operować inną repliką, kiedy z przodu na klacie majta się kobyła na trzypunktowym. Z kolei klasyczne dwupunktowe zaczyna wkurzać, kiedy się jest na rąbance i non-stop się schodzi/wchodzi, więc co chwila operuje się czternastką ramię-łapy i jedno i drugie zaczyna boleć. Najwygodniejszym rozwiązaniem jakie testowałem jest 1-punktowe na badziewnym pasku od jakiegoś chińczyka, ale nie radzę stosować przy poruszaniu się po nierównym terenie i chodzeniu po schodach, a w przypadku długiej M14 w ogóle nie radzę stosować.
-
Wsparcie od EA? Jaja sobie robicie? :wink: Jeśli idzie o wsparcie do Call of Duty, to też jest ono żadne, ot wyszło parę patchy i autorzy spoczywają na laurach, a wciąż brakuje mapek, supportu dla klanów, buddylity i innych rzeczy, w dodatku bezczelnie oznajmia się graczom, żeby się cieszyli bo tyle patchy co do CODa 4 to jeszcze do żadnego innego nie wyszło. Nie wiem, czego trzeba, żeby autorzy zauważyli, że dobry support, taki jak np dla gier Relica, się opłaca. Ale druga część Bad Company ma wyjść też na PC, więc pewnie jeśli idzie o rozgrywki klanowe i ogólnie competitive gaming to będzie dużo lepiej - na konsolach to się jakoś nie udaje z definicji. O ile gra nie będzie klapą, to jak nie EA, to gracze się wezmą za to za pomocą modów i innych third party.
-
Rozłóż maga (taki pin się wyjmuje) i przeczyść dokładnie wszystko (u mnie była rdza), pryśnij sylikonu i będzie git.
-
Zacznijmy od tego, że formować, nie formatować (też mi się kiedyś pomyliło). Po drugie jeśli kolega ma tylko chińską ładowarkę, która była w zestawie to w ogóle nie ma o czym mówić, bo się nie da. Formowanie polega na rozładowaniu baterii i naładowaniu na full kilka razy. Tyle, że samym strzelaniem nie rozładuje się tak baterii, bo do tego musi być stały pobór prądu i baterie uznajemy za rozładowaną kiedy napięcie wynosi nieco ponad 1V na ogniwo. Karabin przestanie strzelać jeszcze przed tym poziomem. Ogólnie to się nie przejmuj, naładuj ze wzoru te 3h (chyba) i będzie git, bo shuang-ba to dobra batka, ale radzę szybko uzbierać na ładowarkę mikroprocesorową z funkcją rozładowywania i oszczędzić sobie tak zwanego srania ;)
-
Sand jest za jasny na jakiekolwiek camo, na kapslu puszki wygląda ok, ale jak coś nim pomalować to jest niemal biały (wyobraźcie sobie stare nieco pożółkłe firanki).
-
Major, mogą być 2 powody twojego problemu - coś dzieje się nie tak z tym dynksem co przerywa żeby było semi (przerywacz?) ewentualnie starło się to plastikowe wybrzuszenie na kostce stykowej (pisałem o tym w wątku o AGM), albo też trwa zbyt długo zanim styki się rozłączą i tutaj winna może być sprężynka, która je rozsuwa kiedy spust przestaje je dociskać. Gdybym miał zgadywać, to postawiłbym na to drugie - może temperatura jakoś wpłynęła na sprężystość metalu czy coś? To w sumie taka zgadywana diagnoza, równie dobrze możesz mieć jakieś zwarcie, albo przebicie, albo coś zupełnie innego się zesrało. Proponuję rozebrać i przyjrzeć się całemu zespołowi spustu i selektora i oblukać też styki.
-
Problem z podpięciem kabli do silnika
mmaruda replied to mmaruda's topic in Archiwum - ogólne techniczne
Dobra, zeszlifowałem styki, umyłem kostkę, wszystko podpięte i bangla aż miło. -
Problem z podpięciem kabli do silnika
mmaruda replied to mmaruda's topic in Archiwum - ogólne techniczne
Rozkręciłem właśnie kostkę stykową i wyjąłem blaszki - czarna (dosłownie) rozpacz - z wierzchu nic nie widać, ale od spodu, no cóż dziękujemy Krakmanom za rzetelny przegląd i upaćkanie styków smarem :/ Dziś biorę się za regenerację, zobaczymy czy coś się da zrobić. Kabli w sumie też nie wykluczam jeszcze. :wink: -
Problem z podpięciem kabli do silnika
mmaruda replied to mmaruda's topic in Archiwum - ogólne techniczne
No cóż dalej jest problem, po skręceniu wszystkiego gun raz strzela raz nie, raz odda jeden strzał i dalej nie rusza, z przewagą nieruszania. Dziś sprawdzałem sam silnik podpinając na krótko do baterii - kręci jak należy, wychodzi, że albo kable albo styki. Ktoś ma jakiś pomysł. -
Problem z podpięciem kabli do silnika
mmaruda replied to mmaruda's topic in Archiwum - ogólne techniczne
Wyciąłem kawałek paska z blachy i wsunąłem miedzy blaszki, dokręciłem śrubkę, wygląda jak nowe. Chyba będzie działać bo niepodpięty silnik kręci jak należy, ale nie mam końcówki kabla teraz żeby sprawdzić - jutro wycieczka do elektrycznego :killer: -
Problem z podpięciem kabli do silnika
mmaruda replied to mmaruda's topic in Archiwum - ogólne techniczne
No u mnie to też jeden materiał, ale zastanawiam się, jeśli przytknięcie kabla, tudzież wsadzenie go między dwie blaszki i dokręcenie na przestrzeni jakichś 5mm nie zawsze powoduje, że płynie wystarczający prąd, żeby ruszyło, to czy to w ogóle da radę. Chyba, że coś jest nie tak z kablami. Dobra namotałem trochę, zapytam inaczej. Czy jest jakaś wyższość lutowania nad przykręceniem drucików jeśli chodzi o przewodzenie prądu?