REMOV
Użytkownik-
Posts
1,510 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by REMOV
-
A tak nawiasem mówiąc, przypomniało mi się, do XM29 był awaryjny mechaniczny celownik montowany w przypadku uszkodzenia optoelektronicznego: słupkowa muszka oraz przeziernik.
-
... się czepiasz, a ja mam udowodnić, że nie jestem wielbłądem, aby rozwiać Twoje czepianie się, bo inaczej za nic w świecie nie uwierzysz? Uziel nie sądzisz, że jest to dosyć infantylna linia argumentacji?
-
Też mu to radzę. Ewentualnie dla rozwiania wątpliwości polecam semestr Urządzeń automatyki oraz Programowania mikrokomputerów, czy jak się to na innych uczelniach nazywa. Dokładnie 4x i pole widzenia 6 stopni. Porównaj z 3x i 11 stopni OICW.
-
Kompletnie błędne dodajmy. Ten SKO to będzie obsługiwał jakiś uC, a nie coś porównywalnego z komercyjnym uP do wszystkiego i do niczego. Broni uniwersalnej jak na razie nie ma i nie ma sensu jej na razie tworzyć. Pogódź się z tą myślą, a im wcześniej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie. Nie ma zapotrzebowania. Człowiek na ogół boi się tego, czego nie rozumie. To zdanie to czystej wody bełkot. Po co to cytujesz? Uziel piszesz od rzeczy. Broni nie projektują politycy. Czy Ty masz jakiś zeszycik z tymi wszystkimi sloganami czy jest to obowiązująca obecnie linia myślenia? Kolejna bzdura - kolejny projekt CZEGO, który nie upadł? Możesz napisać to powyżej jeszcze raz tak, abym zrozumiał o co Ci chodziło? Ja chronicznie nie cierpię pisaniny ludzi, których całe sedno wypowiedzi ukrywa się za ogólnikami pozbawionymi sensu. To albo źle słyszałeś (wywal te źródła jeśli zamieszczają takie bzdury), albo znowu coś Ci się pomyliło. Donośność granatu jest ca. 1000m, zasięg skuteczny to mniej więcej 500-700m. Właśnie dzięki SKO aż tyle. Wyborowe, czegoś takiego jak "karabin snajperski" nie ma. I nie więcej, a mniej więcej tyle samo - tak do 1000m mogą strzelać normalne tego typu konstrukcje zasilane nabojami karabinowymi, nieco ponad broń przeciwsprzętowa zasilana nabojami wielkokalibrowymi.
-
Na skutek impulsu e-m, czy to jest takie ogólne stwierdzenie, że jak się uszkodzi to będzie uszkodzone, bo nie rozumiem. Zmuszasz mnie do sprawdzania. Ech, to jest optoelektroniczny SKO zawierający dalmierz laserowy (dokładność pomiaru +/-1m) oraz trzy kanały: dzienny o powiększeniu 3x i polu widzenia 11', telewizyjny z kamerą CCD, o powiększeniu 3x i 6x oraz nocny (po przyłączeniu głowicy termowizyjnej. Każdy ma projektowany punkt celowniczy, wkazujący punkt celowania lasera oraz skorygowany punkt celowania. Ale wszystko to dotyczy tego pierwszego OICW. A to, że jest duży to nikogo nie dziwi, skoro w środku siedzi kamera i jakiś uC, w dodatku jeszcze był to model prototypowy. Ile?! Ekhm... Uziel, wiesz do czego służy celownik? Do jakiego stopnia Ty chciałbyś powiększyć obraz i po co? Mylisz pojęcia, a właściwie zrównujesz elektronikę użytkową do specjalizowanej. Pisałem już Ci coś o uC, zapoznaj się nieco z nimi, a zrozumiesz jak wygląda WIEKSZOŚĆ heavy duty CPU pracujących w systemach przemysłowych, które najczęściej mają granice tolerancji większe niż wojskowe (tzn. wibracje, zapylenie etc.). Jakie znowu dowolne uszkodzenie? Uziel sama wizja, że ten granat jest progamowany zanim w ogóle pojawi się cel jest przezabawna :D Może jednak nieco bardziej zastanawiaj się nad tym co piszesz, dobrze? No, ale nawet o ogóle zagadnienia masz marne pojęcie. To, co umieszcza się w komputerach typu PC do większości przemysłowych czy specjalizowanych zastosowań ma się nijak. A to, że znasz tylko te pierwsze i na tej podstawie chciałbyś wyciągać jakiekolwiek generalizujące wnioski to jest nieco niepokojące. Ostatnio mówi się o unifikacji, także będzie to 25mm granat (taki jak do OCSW i OSW), a nie 20mm. Cała broń nazywa się XM29.
-
To co z nią? Do tej pory poza niepotwierdzonymi plotkami, symulacjami komputerowymi czy teoretycznymi opacowaniami nie udało mi się ani razu zetknąć z REALNYM testem broni rażącej impulsem e-m (no, poza bombami atomowymi, ale tam to dostajemy niejako przy okazji). To jest kamera cyfrowa sprzężona z celownikiem optycznym - on sam ma powiększenie 2x (z głowy piszę, mogę się pomylić), kamera bodaj ma cyfrowy do 4x, przynajmniej tak było w starej wersji broni. Nawet jeśli kamera nie zadziała to dysponujesz normalnym prostym celownikiem optycznym. Obiektyw ma stałe powiększenie, a kamera tzw. zoom cyfrowy. I pytanie co to jest dla Ciebie "byle uszkodzenie", jak sądzisz, czy broń wojskową buduje się w taki sposób, aby była wrażliwa na "byle uszkodzenie"? Nie wiem, nadal tego sposobu myślenia nie rozumiem, gryzie się nie tylko z logiką, ale i zdrowym rozsądkiem. A co to ma do rzeczy? Jeśli nie będą programowane to używane są tak samo, jak zwykły granat wyrzucany z granatnika (przez analogię do 40mm). Dlaczego mają niby latać zygzakiem, skoro one NIGDY tak nie latają? Głupio, a nie śmiesznie. Po pierwsze granat programowany W CHWILI wystrzelenia, a nie wcześniej. Po to właśnie jest ta cewka w lufie. Po drugie - nie zlicza się czasu, ale ilość obrotów. Po trzecie - Możesz go nie programować, nikt Cię do tego nie obliguje, wówczas zachowuje się on jak normalny granat z granatnika. Nie wiem, jak Twoje doświadczenia z komputerami mają się do programowalnych zapalników, acz mam niejasne wrażenie, że nijak. Analogia jeśli już musiałaby być to do sterowników przemysłowych (tzw. mikrokontrolerów). One są najbardziej zbliżone do tego czego używa się w zastosowaniach wojskowych. Rozumiem, że dla laika komputer i komputer to jedno i to samo :wink: Niestety nie. XM8 to osobna broń, mająca sporo wspólnego z komponentem karabinkowym z XM29, ale ten ma nosić inną nazwę. Najpierw ma pojawić się XM25, a dopiero około 2012 XM29.
-
W samej broni to owej elektroniki za dużo nie ma, poza cewką do programowania granatów, a SKO to nic innego, niż bardziej (bardzo, bardzo, bardzo) zaawansowany celownik. Jakie "i tak dalej"? Zawsze, kiedy natrafiam na takie pytanie, po prostu dziwi mnie możliwość jego zadania. Uziel, to jest broń wojskowa, której nikt o zdrowych zmysłach nie zaakceptuje, jeśli nie przebędzie wyśrubowanych testów. Jak sądzisz, czy ktokolwiek wprowadzi do uzbrojenia nowoczesnej armii konstrukcję, która nie jest odporna na "wstrząsy i żołnierskie trudy" (cokolwiek miałoby to znaczyć). No, tak sam pomyśl... Istnieją? A tak, słyszałem, że miały być powszechnie testowane w Iraku, na dwudziestu listach dyskusyjnych mnie o tym tacy i owacy przekonywali. Bomby rażące impulsem e-m jak na razie w linii nie ma. Co rozumiesz pod pojęciem "inne takie gadżety" nie wiem, ja w ogóle średnio sobie radzę z wszelkiego rodzaju ogólnikami, ale postaram Ci się równie ogólnie odpowiedzieć: "Generalnie rzecz biorąc systemy wojskowe są konstruowane pod kątem odporności na impuls e-m". Jak zachowa się broń, gdy pojawią się bomby e-m (o ile się pojawią) to zobaczymy :wink: Strzelać nie przestanie, jeśli o to chodzi. Poza SKO to tam elektroniki nie ma. Chyba, że piszesz o całym systemie LW. Odpowiem pytaniem na pytanie - a dlaczego ma się nie dać? Na iglicę i materiał miotający wydumane zagrożenie w postaci impulsu e-m nie działa :wink: A co to ma do rzeczy? Poza tym - dlaczego niby musisz go odczepiać, aby z niego korzystać? Kurczę, Uziel, mam wrażenie, że Ty nie do końca orientujesz się czym ma być granatnik-karabinek M29 czy granatnik M25, pomijając już samą kwestię "bomby EMP i innych gadżetów" :|
-
Kolego naucz się korzystać poprawnie ze znaków interpunkcyjnych inaczej list staje się niezrozumiały. O takim szczególe jak spacja " " po każdym znaku nawet nie wspominam, bo tego to winni już w podstawówkach uczyć. Ale wróćmy do meritum. Polska nie ma takiej konstrukcji strzeleckiej jaką opisujesz - VIS ma tak się dziwnie składa, że osiem nabojów w magazynku, o innych szczególach nawet nie wspominam. Jest jak najbardziej bronią przestarzałą w naszych czasach i niejako rozwiniętą wersją Browninga (z kilkoma dodatkami). I zupełnie nie rozumiem, dlaczego ów broń, którą opisujesz, a która z VISem nie ma wiele wspólnego miałaby być najlepszą bronią dla wojska. Bo tak? Wojsko podało warunki jakie broń miała spełniać, a to co opisujesz bynajmniej sobie z tym nie radzi. To wróżba z fusów czy informacja oparta na czymś? Niezły to on może jest, ale do zastosowań wojskowych racze się nie nadaje. Pomijam już oczywiste pytanie po jaką cholerę wojskowemu jest potrzebny mechanizm DA.
-
...bowiem, jak wieść gminna niesie RGO oznacza "Ręczny Granat Obronny" (RGO-88 ) :wink:
-
Może już nie przesadzajmy z tą rekomendacją, ale dosyć często bywam na poniższych stronach.http://www.army.lv/Oruzhie/Ognestreloruzhie.htm http://faq.guns.ru/faq.html http://www.gunsite.narod.ru/index.htm http://www.arms.ru/Guns/index.htm http://www.enet.ru/~kc/LESE/MG/mg_1.htm http://altnet.ru/~military/ http://web.etel.ru/~saper/index.html
-
Bez urazy, ale co to ma do rzeczy? No chyba, że dopiero teraz odkryłeś stronę Maxima Popenkera (tak między nami mówiąc, to Rosjanie w ogóle bardzo dobre strony robią - takich o broni jest całkiem sporo) :wink:
-
Ekhm... to zupełnie nie tak. W największym skrócie to te wysysanie tlenu z powietrza to jedno wielkie medialne oszustwo. Generalnie ofiary takiego ładunku (czyli fali nadciśnienia i następującej po niej fali podciśnienia) mają typowe objawy osoby utopionej - sinienie, otwarte usta, rozerwane płuca etc. Stąd też się wzięła kompletnie bezsensowna i błędna nazwa takich ładunków wymyślona przez pracowników mediów - "bomby próżnowe" i ten cały numer z wysysaniem tlenu (ktoś sobie to połączył dwie rzeczy i w zbiorowej świadomości pojawiło się takowe fałszywe pojęcie). Oj, coś czuję, że bez szczegółów to się nie obejdzie. Dobra, to robię sobie znowu chwilę przerwy w pracy. Może jednak po kolei - i szerzej o tych bombach - zasada ich działania polega, jak pisałem, na takim rozpyleniu materiału palnego, aby zapłon nie nastąpił za wcześnie - chodzi o rozproszenie paliwa (najczesciej stosowany jest tlenek etylenu i propylenu) w odpowiedniej ilości powietrza, wymieszanie go i następnie rozprzestrzenienie się od czoła płomienia (co skądinąd widać na tym poklatkowym filmie do którego pokazałem przekierowanie). I tutaj następuje to co bomba ma w nazwie czyli spalanie w mieszaninie (jednorodnej) paliwa oraz powietrza, z tym, że odpalenie po rozproszeniu powoduje powstanie szybkiej fali uderzeniowej o dużym ciśnieniu. Wybuch następuje w całej objętości przestrzeni w której rozpylone zostało paliwo - i tutaj pojawia się wstrętna fizyka - z prawa zachowania pędu wynika, że za falą ciśnienia będzie strefa nadciśnienia (tak sobie można do zwykłej bomby porównać - żeby było śmiesznie to nadciśnienie w bombach paliwowo-powietrznych jest niższe, ale za to ten stan trwa dłużej, co daje dwukrotnie, albo nawet trzykrotnie silniejszy podmuch). Taki skok - parę atmosfer, a później próżnia - zabija ludzi oraz wszystkie stworzenia używające do oddychania płuc, bo następuje ich rozerwanie. A zatem zwłoki nie wyglądają na poparzone czy połamane, a generalnie na utopione, tak jak to pisałem na początku. No, ludzie topią we własnej krwi, albo duszą po zapowietrzeniu klatki piersiowej. Paskudna śmierć tak czy inaczej... :| Cholera, ja się niepotrzebnie męczę - tutaj masz to też całkiem nieźle opisane - teraz znalazłem (choć oczywiście o tym wysysaniu tleniu nie ma ani słowa, bo kto by bzdurę wyjaśniał :wink: ): http://www.greendevils.pl/technika_wojskow...ombypaliwe.html
-
A no tak, przepraszam, cały czas zapominam, że jak coś umieszczam u siebie na serwerze to ja efekt mam bardzo szybko, ale inni niekoniecznie. Zatem informuję, że obrazek ma 668kB. A mnie to nawet nie przeszkadza, acz moja praca jak zwykle kuleje, żona się wścieka, a dzieci płaczą :lol: Hmm... tutaj masz kilka zdjęć, jak działa RPO-A Trzmiel, też z głowicą paliwowo-powietrzną (termobaryczną, albo "próżniową", jak chcą niektórzy pismacy).
-
W sumie, to zadawanie pytań nie jest bynajmniej symbolem lamerstwa, a ja nie jestem osobą, która zbywa pytających złośliwym słowem czy też szyderczym uśmiechem (choć czasami mi się zdarza). A jak jeszcze grzecznie pytasz, to ja postaram się nie mniej grzecznie Ci odpowiedzieć :wink: Zacznijmy od początku - czyli dlaczego małe. Otóż dlatego, że jest to chyba najmniejszy pocisk tego typu z jakim się zetknąłem - granat ma mieć tylko 40mm, a i sam zbyt duży nie jest. O, możesz sobie zerknąć. Co to znaczy termobaryczne, cóż tutaj to kłania się jednocześnie język rosyjski i greka - jest to złożenie słów therme (ciepło) oraz baros (ciśnienie) i to generalnie ładnie wyjaśnia jak taka broń funkcjonuje - oddziaływuje na cel falą ciepła i skokowym zwiększeniem ciśnienia jednocześnie. Skąd ten rosyjski zapytasz pewnie. Otóż samo słowo "termobaryczny" jest rusycyzmem i zawędrowało sobie do naszego języka - wpasowując się w niego (nawiasem mówiąc niezależnie przejęli to również Amerykanie). Polskim określeniem, częściej używanym jest ładunek paliwowo-powietrzny (no ma się to tak do siebie jak helikopter do śmigłowca). Z tym, że w 40mm granacie XM1060 masz paliwo w postaci stałej, a nie ciekłej jak w wielu sporych ładunkach paliwowo-powietrznych (ale też nie we wszystkich). Najprawdopodobniej jest to - jak podpowiada mój znajomy - materiał wybuchowy bardzo bogaty w glin (aluminium), albo wręcz składający się z niego prawie całkowicie. Jak to działa? Najlepszą i najbardziej działającą na wyobraźnię analogią będzie porównanie tego do spalenia się oparów benzyny - większość ludzi się z tym zetknęła - przykładasz zapałkę - wuuuuum - nagle nie masz brwi :wink: I to również działa w ten sam sposób, tylko zamiast zawiesiny cząsteczek benzyny masz sproszkowane aluminium czy - w przypadku paliwa płynnego - rozmaite mieszanki. A później - po czasie w jakim paliwo wypełnia określoną objętość następuje detonacja ładunku, co jest średnio przyjemne zarówno dla ludzi jak i sprzętu. Ot, pojawia się coś w rodzaju magicznej kuli ognia. Poklatkowo detonację FAE (czyli ładunku paliwowo-powietrznego) możesz sobie zobaczyć na obrazku, poklatkowo. Jeśli przeglądarka implementowana w tym BBCode nie wyświetli animowanego GIFa, to zerknij na przekierowanie: http://www.remov.com/inne/fae.gif Mam nadzieję, że wytłumaczyłem o co chodzi jasno i przejrzyście :wink:
-
Uff... dużo pytań na raz. Po kolei - ostatnio, jak czytałem to twórca (niejaki pan Anderson) chciał sprzedać prawa patentowe ale za sumę 33 razy wyższą - czyli za 330 000USD, jest pewna różnica, nie? Zwłaszcza, że 28 000USD kosztuje jeden z dwóch istniejących egzemplarzy tej broni (jakiś czas temu ktoś go wystawiał na aukcji). Wracając do meritum sprawy, czyli dlaczego Pancor nie wszedł do produkcji - po pierwsze dlatego, że został zaliczony w USA do kategorii tzw. destruction devices (do których to zaliczają się wszelkie karabiny maszynowe i inne takie konstrukcje, o których marzą mali chłopcy, ale nigdy nie będzie dane im z nich postrzelać), a to zamknęło mu niemal całkowicie drogę do rynku cywilnego (a na nim broń miała ponurą sławę, bo nazywano ją Street Sweeper), bo zdobyć pozwolenie na taką broń nie jest wcale łatwo, a obecnie to już w ogóle niemal niemożliwe. Po drugie - była to raczej wyspecjalizowana broń do tłumienia demonstracji oraz dla oddziałów specjalnych. Dla pierwszych okazała się za droga i zasadnioczo niepotrzebna, skoro były inne modele, Ci drudzy ją testowali, ale też im się nie spodobała - miała spore gabaryty, niecodzienną konstrukcję i w ogóle jakaś taka dziwna dla nich była. Może dlatego, że poza lufą, sprężyną powrotną, tłumikiem płomienia i takim prętem, który producent nazwał sobie "Autobolt", a służył do wprawiania w ruch kasety (bo to się nazywało kaseta amunicyjna - "Ammo Cassette") z nabojami była cała z tworzywa sztucznego, bardzo wytrzymałego (i pewnie podnoszącego cenę) a zwanego Rynite SST. Po trzecie - był problem z ładowaniem amunicji do owej kasety (zresztą, jak w każdym magazynku bębnowym), niezbyt dobrze się to robiło na placu boju, ona generalnie miała być przeładowywana przed walką. Do tego wszystkiego producent bardzo eksperymentował z samą amunicją - wymyślił sobie jakieś "magiczne" naboje nazwane "Jack Shot" (też zrobione z tego plastyku), któreż to miały wytrzymywać niesamowite ciśnienia i pozwalać na miotanie amunicji przeciwpancernej, odłamkowej, gazowej (jakieś środki chemiczne), strzałkowej a nawet jakieś dziwacznej z przyśpieszaczem rakietowym. I do tego wszystkiego można ją było szybko załadować do tej kasety. Po czwarte - co dobiło broń - nie dopuszczono jej do testów na CAWS, a później i tak program padł (co z kolei po części załatwiło firmę H&K, bo ona zainwestowała w rozmaite dziwne konstrukcje i żadna się jej nie zwróciła). A co do tej samej kasety, to pomysł z zamienianiem ją w minę-pułapkę na misie (nazywała się bowiem "Bear Trap") też był taki sobie, bo kto będzie porzucał amunicję na placu boju? No i wreszcie okazało się, że generalnie to nikt w pełni automatycznych śrutówek nie potrzebuje, bo i po co? No i może to całe szczęście, że demonstrantów nie zwalcza się z Pancorów? :wink: A jakby ktoś nie wiedział o czym mowa, to sama broń wygląda tak (model Mark 3-A2 właśnie):
-
Pewnie też, ale w końcu bardzo drobny śrut to mniej więcej to samo, nieprawdaż? :wink: Odpowiadając jednocześnie Navy'emu - masz rację, w naszym kraju produkowane są podobne naboje do strzeb śrutowych (kaliber 12/70), za stroną producenta: * PR-PIK 94, 94M 98 - pocisk stanowi plastykowy kontener wypełniony proszkiem stalowym, produkowany w trzech wersjach o zróżnicowanej energii kinetycznej * CS 94, 94M, 98 - pocisk stanowi plastykowy kontener wypełniony proszkiem stalowym zawierającym domieszkę chemicznego środka obezwładniającego CS, produkowany w trzech wersjach o zróżnicowanej energii A, teraz mi się przypomniało. Kiedyś miałem to w rękach - moi znajomi nazywali to "piaskowym pociskiem".
-
Poprawiłeś go widać w trakcie, gdy odpowiadałem :wink: A po co? Skoro działa i to dobrze, nie ma sensu tego zmieniać. Naboje przeznaczone do rozwalania zamków, zawiasów i tym podobnych przeszkód. Generalnie jest to nabój do strzelby wypełniony bardzo drobnym śrutem. Ma bardzo dużą energię na małej odległości i bardzo szybko ją traci (to są bardzo lekkie drobiny, szybko wytracające energię)- a co za tym idzie możesz bezpiecznie rozwalić zamek nie robiąc tym krzywdy osobom znajdującym się za drzwami.
-
W sumie nie wszystko co sprawdzało się dawniej może być skuteczne i teraz, ale jeśli Kret zgłosi się na ochotnika możemy przeprowadzić eksperyment. A w chwilę później otrzymać IG Nobla :wink:
-
Hej, wreszcie jakiś w miarę interesujący temat (kurczę, czego to ja tylko nie zrobię, kiedy nie chce mi się pracować) :wink: Wiesz, tak się dziwnie składa, że całkiem niedawno (no, w listopadzie 2001 roku) do uzbrojenia USMC wprowadzono JSCS (Joint Service Combat Shotgun) czyli strzelbę śrutową firmy Benelli M4 Super 90 noszącą wojskową desygnatę M1014. Więcej na jej temat możesz znaleźć na przykład na stronach: http://www.usmcweapons.com/articles/M1014/M1014NF.htm albo http://www.findarticles.com/cf_dls/m0BQY/1...ml?term=shotgun Innymi słowy, pomimo Twoich obaw od samych strzelb śrutowych się nie odchodzi, ale tak jak wcześniej pełnią one rolę broni drugoplanowej. Nie dotyczy to jedynie armii amerykańskiej, na podobnych zasadach strzelby te można znaleźć w arsenałach każdej niemal armii świata. CAWS generalnie poza stadium prototypu nie wyszedł, choć... jak się dobrze przyjrzysz XM29 i CAWS H&K to możesz dostrzec bardzo duże podobieństwa. Tak duże, że niektórzy sugerują, że sam kształt OICW pochodzi bezpośrednio od niemieckiej strzelby automatycznej. A dlaczego się nie przyjęły - cóż, były zbyt wyspecjalizowane. Już o tym pisałem, ale do M4 oraz co za tym idzie do późniejszych XM8 (czy SCAR)projektowana jest podlufowa strzelba z magazynkiem pudełkowym czyli LSS (Lightweight Shotgun System). Po kolei - pomyliłeś granatnik-karabinek M29/OICW z karabinkiem M8/SCAR. Po drugie do tego ostatniego można podczepić każdy sprzęt jaki można podczepić pod M4, więc pod tym względem problemów nie ma. Po trzecie skoro dwa lata temu wprowadzono nową strzelbę, to raczej na zmierzch tego typu broni należy jeszcze sporo poczekać o ile w ogóle nastąpi. Znowu to samo - notorycznie myli Ci się karabinek (XM8/SCAR) z granatnikiem-karabinkiem (XM29/OICW/IABS) lub samym granatnikiem (XM25/ABW). Po pierwsze - pod OICW będzie mógł korzystać z pełnej gamy granatów i wszystko wskazuje na to, że jednak zostanie w nim zmieniony kaliber z 20mm na 25mm. Zresztą - trzy bądź cztery typy są już dostępne obecnie. Po drugie - pod M4 a następnie pod XM8 przewiduje się podwieszanie nowego granatnika 40mm (i opracowuje się do niego nowe rodzaje amunicji łacznie z małymi granatami termobarycznymi XM1060 czy flarami podczerwonymi) nazywa się on XM320, a jego dalsze rozwinięcie EGLM (Enchanced Grenade Launcher Module). I bynajmniej z 40mm granatów nikt nie zamierza w najbliższym czasie rezygnować, a nawet rozwija się nowe (o których pisałem już wcześniej a także - bliskiego zasięgu oraz HEDP-TM). Polecam zerknąć do prezentacji do których podawałem przekierowania. 40mm granatniki nie pójdą w niepamięć, a bębnowe granatniki raczej rozwijane nie są i to od dawna - po co, skoro do XM29/XM25 masz znacznie wygodniejsze magazynki pudełkowe? A o czym tutaj pisać? Modele które są sprawdzają się dobrze, co najwyżej coraz częściej korzysta się z strzelb półautomatycznych z pudełkowymi magazynkami.
-
Nie inaczej. I bynajmniej jak to by chciał Pikace nie eliminują w ogóle huku strzału tylko go tłumią. A co za tym idzie - namierzenie na słuch strzelającego też jest możliwe. Nie jestem w stanie - przyznaję - udzielić Ci odpowiedzi na to pytanie. Generalnie poza tym kompensatorem podrzutu ("Panie sierżancie lufa mi się na końcu AKseMeSa ułamała" - jak brzmi dowcip z brodą) to żadnych różnic u samego wylotu lufy nie ma, więc generalnie rzecz biorąc z dźwiękiem nie powinno się nic dziać. Niemniej jednak to różne cuda się zdarzają (vide porównanie odrzutu z CETME Modelo C oraz G3 - niby ta sama broń, a spora różnica) i to co opisujesz mogło mieć miejsce. Gdyby chodziło o porównanie 7,62mm AKM z bronią na nowy nabój 5,45mm to może byłoby to bardziej zrozumiałe, z uwagi na urządzenie wylotowe i generalnie parametry samej amunicji (choć ciśnienie spalania ładunku prochowego w tym drugim przypadku jest zdaje się większe).
-
Czasy się zmieniają, tak samo podejście do ochrony zdrowia żołnierzy. To, co kiedyś mogło się wydawać zupełną bzdurą (jak można jeździć na rowerze w kasku) okazuje się dla ludzi poważniej nieco podchodzących do spraw bezpieczeństwa czymś normalnym, mało tego naturalnym. Tak samo ma się rzecz z ochroną słuchu, to co kiedyś było fanaberią teraz powoli staje się - podczas ćwiczeń strzeleckich regułą. Co do samego placu boju, to niezależnie od skądinąd po części słusznych zarzutów co do ograniczenia słyszalności (poniekąd hełm też utrudnia słyszenie) to jednak coraz częściej zauważam zdjęcia z walk na którym w przynajmniej jednym (jest to widoczne na fotografiach) uchu żołnierza (najczęściej amerykańskiego) tkwi stoper. Podejrzewam, że kolejnym krokiem będą takie systemy aktywnego wzmacniania jednych dźwięków i wytłumiania innych do jakich Cię odesłałem. Małe, nie rzucające się w oczy i chroniące słuch oraz zdrowie żołnierza. Przyśnić to Ci się nie przyśniło, bo ja kiedyś widziałem takie zdjęcie (acz nie byli to bynajmniej spadochroniarze), ale działanie z którego chciałbyś zrobić swoistą regułę jest raczej wyjątkowe. Zastanów się zresztą nad czysto taktycznym działaniem - po co celowniczy ukm miałby opierać broń na ramieniu ładowniczego? Jaka sytuacja dyktuje takie działanie - wystawienie się przynajmniej jednego z nich na cel... Wiesz, dokładna próba lokalizacji strzelającego na podstawie dźwięku jest raczej dosyć skomplikowana - dźwięk niestety jest falą, która bynajmniej nie rozchodzi się tylko od źródła wprost do odbiorcy, nie załamując się (odbijając) czy zniekształcając po drodze. Raczej stosuje się do tego zmysł dominujący z którego otrzymuje się najwięcej bodźców czyli wzrok. A określić mniej więcej skąd ktoś strzela to najczęściej jest za mało, zwłaszcza jeśli tych strzelających jest więcej niż jedna osoba.
-
Na ten temat już się wypowiadałem, nie czuję potrzeby powtarzania się. Naturalnie, widziałeś oczywiście w takich żródłach, których potwierdzić się nie da (skąd wiedziałeś, że to akurat spadochroniarze mieli tak korzystać z MG42, a nie - powiedzmy - regularna piechota czy grenadierzy pancerni), zatem jest to Twoim zdaniem regułą, którą warto było tutaj przytoczyć? Pomijam już logikę samego opierania karabinu maszynowego na ramieniu kolegi (sporadycznie takie działanie mogło mieć miejsce, ale dotyczyło to raczej broni powtarzalnej). O to mi chodziło, dziękuję. W kwestii formalnej - odgłos strzału z broni palnej to jest około 165dB, za szkodliwy uważa się hałas przekraczający 85dB, próg bólu występuje przy dźwiękach od 140dB i częstotliwości od 200 Hz do 10 kHz (oczywiście statystycznie, dla niektórych ludzi może być na innym poziomie). Długotrwały hałas to już jest wystrzelenie kilku magazynków. O problemach ze słuchem weteranów wojen możesz sobie poczytać w wielu miejscach. A jeśli chcesz zobaczyć, jak wyglądają "cudowne stopery" w których istnienie nie raczysz wierzyć możesz sobie zerknąć chociażby TUTAJ. Sam korzystałem z podobnych, kierunkowy mikrofon plus ograniczenie pewnych częstotliwości (fakt, że większe i bardziej toporne niż te na zdjęciu).
-
Mam wrażenie, że brakuje Ci argumentów na jakąs poważną dyskusje i czepiasz się elementów, cokolwiek dziwnych. Zatem wyjaśnię Ci, bo może umknął Ci jakimś dziwnym trafem kontekst obu wypowiedzi. Pierwszy cytat dotyczył korzystania ze stoperów w ogóle, drugi zaś, że jest regułą na placu boju. Innymi słowy wybierając dwa elementy wypowiedzi wyrwane z kontekstu możesz przy odrobinie zręczności postarać się mi udowodnić, że pisałem na przykład o zamachu na Kennedy'ego. Jeśli taki jest sposób toczenia przez Ciebie polemiki to wybacz, ale nie mam zamiaru (ani czasu) się w coś takiego angażować. Innymi słowy - na podobnym poziomie baw się sam, dobrze? Zadam Ci proste pytanie - w nieco ukrytej formie wystąpiło poprzednim razem. Ile razy w życiu zdarzyło Ci się korzystać ze stoperów podczas strzelania? Mam wrażenie, że gdybyś miał je w uszach, to raczej nie tworzyłbyś podobnych teorii jak powyżej (szczególnie to o pozbawieniu zmysłu słuchu jest niezwykle ciekawą hipotezą, którąż to miałem według Ciebie zasugerować). Znaczy - skoro nie strzela codzinnie, to znaczy, że słuchu chronić nie musi? Na tej samej zasadzie skoro sporadycznie prowadzę motocykl to nie potrzeba mi hełmu w przeciwieństwie do profesjonalnego zawodnika oraz jeśli rzadko korzystam ze spadochronu nie potrzebuję brać ze sobą zapasowego, w przeciwieństwie do doświadczonego skoczka. O to Ci chodziło, czy coś źle zrozumiałem z Twojej logiki wypowiedzi? Jest takie przysłowie o tym, że nie należy żałować róż, kiedy płonie las. Czy to wystarczy za komentarz, czy mam wdawać się w szerszą polemikę i wyjaśniać Ci, jak to czasy od drugiej wojny się zmieniły, jak to na wojnie raczej giną ludzie i pozbawienie kogoś w większym lub mniejszym stopniu słuchu w tamtych czasach nie było na tyle istotne, aby w to inwestować i tak dalej. Jak już pisałem zawsze dowiaduję się interesujących rzeczy z takich list czy grup dyskusyjnych. Ze sporadycznego działania (podejrzewam, że wiem jakie zdjęcie widziałeś) tworzy się reguła. A powiedz mi, gdzie się dowiedziałeś o takiej błyskotliwej taktyce niemieckich spadochroniarzy, w której z braku odpowiedniego oparcia (znaczy się rozumiem MG42 nagle pozbawiony został dwójnogu) wykorzystywane było ramię innego żołnierza? Stał on, czy może klęczał, aby jeszcze łatwiej było z tej pozycji trafić? Czy mógłbyś odpowiedzieć mi na te pytania, bardzo jestem tego ciekawy... Gdyby takie działanie rzeczywiście miało miejsce, to nie sposób nie zgodzić się z wnioskami które wyciągasz. Niemniej jednak skoro tak się nie działo, to o czym to świadczy? (Podpowiedź - sprawdź jeszcze raz, gdzie słyszałeś o tak wymyślnej technice strzelania z ukaemu).
-
Pikace - wybacz, ale mnie Twoje osobiste odczucia co to tego kim w Twoich oczach jestem interesują w niewielkim stopniu. A jeśli to ma być jakikolwiek argument w dyskusji to obawiam się, że źle wybrałeś sobie rozmówcę. Nigdzie nie napisałem, że jest to regułą i że faktycznie na placu boju zawsze powinno się je nosić (zasadą bynajmniej to nie jest). Takoż wydaje mi się, że stoperów to chyba nigdy w uszach nie miałeś, bo mam wrażenie, że niespecjalnie się orientujesz co w nich słychać. Interesujące rzeczy mówisz, ale po pierwsze - gdy dookoła strzelają ludzie to i tak nic nie słyszysz, a po drugie - kolejny raz mam wrażenie, że nie do końca rozumiesz jaką rolę spełniają stopery. Sprawdź empirycznie - załóż je sobie, idź na strzelnicę i spróbuj postrzelać i mówić. Dobrze, że ja nie zajmuje się opisywaniem moich uczuć w stosunku do innych. W każdym razie stwierdzam, że bardzo interesujące rzeczy mówisz... zawsze się dowiem czegoś nowego. W kwestii strzelania sobie od czasu do czasu seriami - a proszę bardzo. Przykro mi, ale niespecjalnie mam z czym polemizować. SPR odbębiony w warunkach państwa którą do zdrowia poborowego żołnierza przywiązywało (i niestety nadal przywiązuje) wagę niewielką i wyciąganie na tej postawie szerszych wniosków jest cokolwiek... hmm... niewłaściwe, tak to dyplomatycznie ujmę. Wiesz, są ludzie, którzy bez problemu mogą jeść szkło, takoż ludzie, którzy potrafią w zębach przeciągnąć autobus. Zatem - z pewnością isteniją także tacy, którym huk wielokrotnych wystrzałów nie przeszkadza, w ogóle ich nie rusza, mogą sobie arie śpiewać i nie wytrąci ich to z równowagi. Niemniej jednak takich ludzi jest stosunkowo mało. Po pierwsze - mowa była w dużym stopniu o treningu. Po drugie - o wypadkach na strzelnicy związanych z urazami słuchu sporo słyszałem. Po trzecie - jak to mówił Einstein - tylko wielkość wszechświata dorównuje ludzkiej głupocie. Żołnierz zawodowy - czego być może nie rozumiesz - jest zbyt cenny, aby narażać go na przypadkowe urazy podczas treningów. Także niezależnie od Twoich słów, zawodowcy z wszystkich krajów ćwiczą sobie radośnie z stoperami w uszach, czym pewnie w Twoich oczach nie zyskują sobie prawda do stawania się "prawdziwym żołnierzem" (dotyczy to min. moich znajmych z armii amerykańskiej, brytyjskiej czy nawet LE). Biedacy, nikt im pewnie nie wytłumaczył, że z stoperami nie usłyszą rozkazów, gestów nie zobaczą, a tak w ogóle to ich dowódca został wybrany nie ze względu na umiejętności tylko tubalny głos :wink: