REMOV
Użytkownik-
Posts
1,510 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by REMOV
-
Eeech, ludzie... ponieważ jeden obraz wart jest tysiąca słów, a mnie się dzisiaj nie chce za dużo pisać (w ogóle jakiś taki zmęczony jestem) to po kolei: Jak noszono (i to jednocześnie odpowie na wiele innych pytań): Jak widać naboje były w pięcionabojowych łódkach - ładowano to do pięcionabojowego magazynka wewnętrznego k98, acz można było również ładować nabój po naboju, jak ktoś lubił, albo były dostępne tylko luzem. W przypadku Mannlichera w upowszechnianiu tego broni wyposażonej w tego typu zamki stanęła na przeszkodzie kwestia niezawodności (zamek był bardziej skomplikowany). A czterotaktowe po prostu lepiej się przyjęły - były prostsze i generalnie bardziej "user friendly". Co do broni samopowtarzalnej to nie ma sensu mówić o jakimkolwiek taktowaniu, bo to nie ta bajka. Zamek owszem wykonuje ruch, ryglując się, ale trudno nazwać to w ten sam sposób, jak przyjęło się to robić w przypadku broni powtarzalnej. Kbk AK nie jest "taktowy" nie ma znaczenia czy dwu czy cztero, tam zamek wykonuje zupełnie inny ruch. Zamki dwutaktowe są owszem popularne - w broni sportowej czy myśliwskiej, ale z odejściem do lamusa broni powtarzalnej jakoś tak nie zdobyły w wojsku popularności - wyjątkiem są karabiny wyborowe, ale i tutaj naczęściej spotykany jest mauzerowski czterotaktowy zamek. Dwutaktowy ma np. Blaser R93 Tactical. Chyba piętnasty raz spotykam się z tym pytaniem... odpowiedź będzie standardowa (i częściowo przepisana z nowego RAPORTu, bo jak pisałem mam dzisiaj zły dzień i jestem generalnie padnięty. Hmm... swoją drogą to w tym tekście też są błędy czy uproszczenia, ale to tak na marginesie :) ) - broń samopowtrzalna charakteryzuje się trzykrotnie większą szybkostrzelnością teoretyczną oraz dwu do czterokrotnie większym zapasem amunicji będącym w natychmiastowej dyspozycji strzelca (gdyby coś poszło nie tak jak trzeba czas oddania kolejnego strzału jest znacznie szybszy). Wady to poruszający się zamek (po strzale) powoduje po pierwsze minimalne odchylenie (w broni powtarzalnej tego ruchu nie ma), a po drugie w niewielkim stopniu może rozregulowywać nastawy celownika. Poza tym - broń samopowtarzalną trudniej konserwuje się w warunkach polowych, generalnie powtarzalna jest prostsza i mniej rzeczy może się zepsuć :wink:
-
Kwestia gustu - porównujesz rzeczy nieporównywalne. Do zabawy ASG można porównać co najwyżej paintball czy wszelkiego rodzaju gry terenowe z zastosowaniem środków symulujących broń (czy jej działanie) od jakichś emiterów laserowych poprzez konstrukcje na wodę aż po broń z amunicją FX. W sumie atrapy broni wykorzystywane w ASG to tylko rekwizyt, prawda? A to, że ulubiony przez wielu ze względu na podobieństwo do prawdziwej broni to sprawa uboczna. Zapewniam Cię, że istnienieje cała gama broni palnej, która została stworzona do celów tylko i wyłącznie rekreacyjnych i z zabijaniem nie ma niczego wspólnego. Druga sprawa to celem istnienia broni nie jest zabijanie jako takie, a zapewnienie wykonania pewnych zadań przez człowieka - czasami jest to jedyna możliwość jej wykorzystania czasami jest inaczej. O broni wojskowej to już w ogóle nie mówi się, że służy do zabijania, a eliminowania celów żywych, przy czym pojęcie eliminowania nie jest tożsame z zabijaniem. A na zakończenie to niezależnie od celu stworzenia danego przedmiotu w przeszłości to jego wykorzystanie późniejsze nie ma z tym wiele wspólnego, by tylko pokazać Ci jak wygląda dzisiejsza szermierka czy choćby tak zabójcze niegdyś umiejętności które uzyskiwał niegdyś łucznik czy oszczepnik, a które obecnie znane są właściwie tylko ze sportowych stadionów (a przecież zarówno strzałą jak i oszczepem zabić można bez problemu, prawda?). Jak pisałem wcześniej w naszym kraju kultura broni jest bardzo niska, stad takie stwierdzenia, jak to, które użyłeś powyżej, które można zbić bez chwili namysłu, bowiem z rzeczywistością mają mało wspólnego, natomiast z zakorzenionymi stereotypami - wiele. Masz stosunkowo dziwaczne instynkty. Ja czegoś takiego nie odczuwam. Być może to jest tresura ASG, która nabyłeś i nawyki (cokolwiek dziwaczne) jakie posiadłeś przez wzięciem do ręki pierwszej broni palnej. Ty starasz się zrównać strzelanie z broni ostrej do zespołowej zabawy w obrzucanie się plastykowymi kulkami (mniejsza już o kształt urządzeń do ich wyrzucania, to nie ma najmniejszego znaczenia) - innymi słowy zewnętrzne podobieństwa zakłócają Ci odbiór całości. Ludzie rozwiązywali to już od dawna - od obrzucania się szyszkami na zabawach harcerskich zaczynając poprzez zabawy z paintballem czy bronią "laserową" włącznie. Jak już pisałem - masz cokolwiek dziwaczne, by nie powiedzieć groźne skojarzenia w połącznieniu z atrapami broni... Odkryli go Japończycy - nie było im wolno posiadać prawdziwej broni, więc lubowali się w replikach i atrapach, a później ktoś wpadł na pomysł, aby to jeszcze strzelało plastykowymi kuleczkami i rozpoczęła się zabawa. Mimo wszystko jednak do symulacji potyczek znacznie lepiej nadaje się paintball niż ASG z uwagi na zasięgi broni, cechy pocisku po uderzeniu etc. Czasami tym sensem jest Twoje zdrowie i życie...
-
Po prostu "Broń palna" bez jakiegoś rozróżnienia na ostrą czy tępą (skoro jest ostra, to rozsądek nalazuje poszukiwać i takiej...). To zupełnie wystarczy, a i tak każdy będzie wiedział o co chodzi, bo przecież pomimo wyglądu to ASG bronią bynajmniej nie jest, a już palną w szczególności.
-
Czasami mam wrażenie, że ludzie zamierzają zaopatrywać się w niebezpieczne przedmioty, a kiedy już je mają to dopiero zastanawiają się jak to się trzyma i co się z tym robi. Moja rada - jeśli chcesz się nauczyć posługiwania nożem, umów się z kolegą i codziennie poświęć godzinę-dwie na symulowanych atakach przy czym najlepiej jest wykorzystać do tego celu zwinięty kolorowy tygodnik np. Polityka, Wprost czy Newsweek, z zaznaczoną linią ostrza (po co o tym za chwilę). Uderzenie taką tulejką jest w miarę bolesne (najgorsza bowiem rzecz w każdej sztuce walki to hamowanie uderzeń, aby nie robić krzywdy partnerowi, ma to tragiczne następstwa w prawdziwej walce, o pamięci tzw. mięśniowej nawet nie wspominam), linia ostrza wskazuje gdzie jest strona bardziej niebezpieczna, a gdzie mniej, a poza tym coś takiego doskonale uczy jak należy posługiwać się nożem. I teraz przejdźmy do Twojego pytania - bardzo szybko przekonasz się, że pchnięcia wykonuje się dużo trudniej, ich skuteczność w normalnej walce jest niska, a w dodatku są łatwe do zblokowania w ten czy inny sposób. Jak ktoś jest zainteresowany to mogę podać kilka takich podstawowych technik do ćwiczeń w walce z nożem, zresztą każdy kto chociaż tydzień pobawi się właśnie przez 1-2h sam bardzo szybko na nie wpadnie. To nie do końca tak - w przedramiona to trafia, bo człowiek się zasłania - ale generalnie dobry nożownik stara się trafiać w miejsca silnie ukrwione (tętnice) i tkanki miękkie - walka niemal nigdy nie kończy się od razu, chyba, że faktycznie ktoś będzie miał szczęście, albo pecha i nadzieje się na nóż. Generalnie to są szybkie, wręcz bardzo szybkie cięcia od siebie i do siebie (ja tak piszę opisowo i prostym językiem, aby nie było wątpliwości) czyli ostrzem skierowanym cały czas w stronę przeciwnika przy jednym zamachu i po obrocie nadgarstka przy drugim. Celem są tętnice, twarz - szczególnie czoło nad brwiami (łuk brwiowy) oraz... eee... zastanawiam się czy w tym opisie za bardzo się nie rozpędzam, więc tutaj urwę :wink: Do tego warto korzystać z osłon - np. owiniętej wokół przedramienia bluzy czy kurtki, bardzo dobrze można próbować się zasłaniać tym od ciosów. Natomiast gdy przeciwnik jest już zalany krwią, to faktycznie można zakończyć walkę pchnięciem, oczywiście o ile jej celem jest poważne okaleczenie albo wyeliminowanie przeciwnika. Taka jedna uwaga - to o czym piszę to jest raczej walka typowo miejska, a nie sztuka podrzyniania gardeł (a to też takie łatwe nie jest). Bardzo rzadko zdarza się, że ktoś wybiegnie i po prostu wbije Ci nóż w miękkie części ciała. Najczęściej walkę poprzedza tzw. przygotowanie - okrzyki, zastraszanie, wymiana argumentów, pozycja etc. Wówczas masz szansę wydobyć nóż o ile chcesz się bronić w taki sposób. Także ta "walka dwóch nożowników" to powiedzmy typowe starcie o ile założymy (całkowicie błędnie), że napastnik jest jeden. A taka sytuacja zdarza się bardzo rzadko. Przy kilku to nóż niespecjalnie pomaga... a to jest normalne na ulicach, dzisiaj nikt nie atakuje w pojedynkę. Z tymi obrażeniami to też tak fajnie nie jest bo to trzeba najpierw wbić w poruszającego się przeciwnika - przebić pod naciskiem warstwy ubrania czy też skóry. Poćwicz z tymi gazetami, zrozumiesz, że to takie proste nie jest. Pchnięcie ma tę wadę, że wymaga znacznej siły, a o to w walce najczęściej jest trudno, bo przeciwnik nie stoi i nie patrzy, jak mu się to ślicznie wbija, prawda? A blokowanie pchnięcia jest stosunkowo łatwe - zbijasz z toru, takie typowe zagranie szermiercze. Tak się nad tym zastanawiam, cholera, czy ja czasami nie piszę za dużo. Jeśli tak to mam prośbę do moderatora, żeby w razie czego ten list usunął. Nie wiem czy dzielenie się takimi wiadomościami na tym forum jest dobre - żeby kiedyś nie okazało się, że ktoś zastosuje w praktyce i zrzuci na mnie :| A przyznaję, że mogę mieć do tego o czym piszę akurat w tym przypadku (z wielu powodów) nieodpowiedni dystans...
-
Ja odpowiem za siebie - przede wszystkim do celów rekreacyjno-sportowych. Ze strzelaniem jest podobnie jak z bieganiem, pływaniem, boksem czy jeżdżeniem na nartach - po prostu sprawia przyjemność. Stąd podstawowym zastosowaniem broni - w naszym kraju ta wizja jest kompletnie wypaczona w świadomości ludzi, co zresztą można zauważyć i na tym forum - jest po prostu rozrywka. W dalszej kolejności dopiero samoobrona i wszystko inne. Niestety, jakoś tak się śmiesznie porobiło, że broń kojarzy się w tym kraju wyłącznie z zastosowaniem "bandycko-napadalskim" i generalnie tzw. kultura broni jest niska, stąd takie a nie inne kłopoty każdego, kto tylko chce ją posiadać.
-
Zaręczam Ci Ripek, że gdybyś mnie potraktował śrutem to z pewnością zdołałbym do Ciebie podbiec. A poziom zdenerwowania rośnie proporcjonalnie do bólu - słowem - skoro ktoś do mnie strzela, a ja mogę się ruszać, to tracę wszelkiego rodzaju opory w ataku i zamiast kontrolowanej agresji pojawia się opcja znacznie gorsza... Z takimi założeniami to obawiam się, że możesz źle skończyć. A jeśli będą mieli to co? To jeśli do ich mózgów dotrze, że śrut owszem jest bolesny, ale niczego specjalnie im nie robi to nie chciałbym być w Twojej skórze. Jeśli przeciwnik już decyduje się na napad to jest w nieco innym stanie ducha, niż myślisz i reakcje są nieco bardziej irracjonalne. Może się zdarzyć, że po wyjęciu broni zacznie uciekać, ale jeśli nie...? Obawiam się, że jest to większe zagrożenie dla Ciebie niż jesteś tego świadom, ale moją opinię już znasz. Nie zamierzam sie powtarzać.
-
Jest to najgłupszy pomysł na jaki można wpaść. Prawdopodobieństwo wyeliminowania atakującej osoby za pomocą śrutu jest niewielkie, w większości przypadków (poza trafieniem w czułe miejsce np. oko) nie przebije on ubrania, ani nie spowoduje poważnych obrażeń. Nieudana próba obrony może spowodować, że napastnik zacznie działać znacznie bardziej brutalnie. Trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem, związany z kształtem wiatrówki, która często do złudzenia przypomina broń ostrą. Gdy taki przedmiot zostanie zauważony w naszych rękach, atakujący może stracić wszelkie opory przez skorzystaniem z własnej broni palnej. Podsumowując broń pneumatyczna jest konstruowana z myślą o zastosowaniach sportowych i rekreacyjnych, a nie obronnych. Do tych ostatnich po prostu się nie sprawdza.
-
Nóź odradzam, zwłaszcza "szturmowy" - o ile nie będziesz miał doświadczenia w walce takim narzędziem to krzywdę możesz bardziej zrobić sobie. Poza tym, akurat do walki miejskiej to takie sztyletowe ostrze przyda się jak umarłemu kadzidło. To już lepiej jakieś tanto ze sobą nosić. Do tego nóż ma szanse poskutkować tylko w starciu z przeciwnikiem-dyletantem, ale jeśli wyciągnie on swój własny to sytuacja robi się bardziej nieciekawa, zwłaszcza jeśli natrafi się na nożownika z minimalnym chociaż doświadczeniem (można poznać np. po postawie, jeśli noża nie widać, a wiadomo, że go ma to radzę biec ile sił w nogach). Nóź szturmowy może i jest wielki, ale nieporęczny i dobry gość z motylem, sprężynką czy czasami brzytwą potnie Cię, zanim wyprowadzisz jakieś pchnięcie (bo co z tym możesz innego zrobić?). Gaz to jest broń obusieczna, ale daje pozorne poczucie ochrony, a dla tego samego warto go nosić. W walce nie przydaje się na wiele, chyba, że człowiek jest na tyle wyćwiczony, że zastosuje go z odpowiedniej odległości, a to nie jest takie proste, jak to się laikom wydaje. Do tego działanie w stresie powoduje, że poza czysto psychologicznym oddziaływaniem jest to marny pomysł. Co do teleskopu (batona), jak to się ładnie w niektórych kręgach nazywa, to pomysł jest niezły, ale znowu o ile umiesz się tą pałką posługiwać, a nie jest to takie znowu proste. No i raczej przydatny on bywa w połączeniu z jakąś sztuką walki (ale czymś realnym, a nie baletem :wink: ). Słowem skutecznej metody nie ma - no, możesz jeszcze chodzić z tonfą czy nunchaku w plecaku, ale tutaj po raz kolejny wchodzi zdolność posługiwania się bronią, albo po prostu coś ćwiczyć, co polega na obijaniu innym twarzy. Osobiście polecam z dwa lata boksu, albo kick-boxingu (ale nie sportowego) ostatecznie karate, do tego rok, dwa aikido albo judo oraz również rok, dwa BJJ (można sobie jeszcze JJ uzupełnić to wszystko). Po takich doświadczeniach człowiek ma spore szanse na poradzenie sobie na ulicy, albo będzie tak sprawny, że po krótkiej szamotaninie będzie miał szanse oderwać się od przeciwnika i uciec. Tylko, że to plan na lata :wink:
-
Każdy ma prawo do własnych opinii, dla mnie brzmi, jak nazwanie MP5 karabinem (a dlaczego nie tak, skoro ASG to jest zabawa, jest to "w miarę zrozumiałe" i setki innych argumentów, którymi widzę uzasadnia się bzdurę), czyli równa poziomem do popularnych prasowych artykułów. Teraz jest modne takie równanie w dół, czy ja należę do innego pokolenia? Ja po prostu mam odwagę powiedzieć, jak to dla mnie brzmi, przypomina mi się bajka Andersena, panowie, "Król jest nagi", niezależnie jak będą brzmiały inne tłumaczenia. Ktoś po prostu użył błędnego określenia, a teraz widzę, że walczy się o nie z uporem godnym lepszej sprawy. Mnie tam zawsze obrona czegoś głupiego mierziła, ale cóż pocznę, przecież się nie oflaguję czy nie zrobię czegoś w tym stylu :D Moje zdanie w każdym razie jest znane, więcej na ten temat wypowiadać się nie mam zamiaru. Mam jednak inne zajęcia niż przekonywanie ludzi, że dwunastokąt mimo wszystko kołem nie jest, mimo, że pozornie podobny :wink: Nikt nie mówi, że to był szok. Po prostu znieniacka mi się coś w wystroju wnętrz zmieniło, a - jak pisałem poprzednio - nie śledziłem innych wątków, zatem lekko się zdziwiłem. Przecież nie protestuję przeciwko zmianom, prawda?
-
Moim zdaniem odnosisz poprawne wrażenie. Powiem więcej, część moich własnych odpowiedzi jest właśnie taka, do czego się przyznaję. Innymi słowy - jestem autorem wypowiedzi w których okazuję swoją "wyższość intelektualną" (cokolwiek to miałoby być, a podejrzewam, że chodzi o posiadanie informacji, których nie posiadają inni oraz - o zgrozo! - publiczne wytykanie innym błędów), chęcią wywołania czczej dyskusji (ponownie niezależnie od tego jak definiujemy i rozpoznajemy dyskusje "czcze" od "nie czczych" np. zdjęcie kbk AKM rozjechanego przez pojazd gąsienicowy do jakich dyskusji należy?), mało tego, przyznaję się wszem i wobec, że bardzo często wykazuję, że inne osoby są niekompetnentne (pytanie kim jest osoba kompetentna jeśli chodzi o khm... "broń ostrą" znowu pozostawiam otwarte). Jak sam widzisz posiadam wszystkie złe cechy, które w tak pięknym stylu napiętnowałeś, przyznaję się do nich i o ile nie otrzymam odgórnego zakazu pisania na to forum (a jesteś jego moderatorem i możesz to zrobić) nie zamierzam w żadnym stopniu swoich wypowiedzi zmieniać. Każdy ma prawo do swoich własnych opinii. Ja się z Twoją nie zgadzam, pomijając już ów element "śmiertelnej powagi", którego w swoich własnych listach doszukuję się z trudem, natomiast ten, na który odpowiadam jest nim przesycony. Dla mnie osobiście jeśli ktokolwiek chce w jakimkolwiek stopniu aspirować do rozmowy na jakikolwiek temat powinien zapoznać się z używanym w danym temacie słownictwem techniczym. Jest to tak oczywiste, że dziwi mnie jak można w ogóle starać się temu zaprzeczyć. Jeśli został utworzony taki dział na forum (a jak widać został), to chyba nie po to, aby piszący dyskutowali na poziomie opisowym w stylu: "I ten dynks po prawej stronie tej tulejki z której wylatuje ten kawałek metalu to należy złapać i trzymać do końca, póki mechanizm nie zrobi TRZASK". Innymi słowy sugerujesz, że pod presją milczącej większości mam przyjąć do zrozumienia, że coś jest bzdurą, cieszyć się z tego stanu oraz dążyć do propagowania złego określenia, bowiem tak się "to przyjęło"? Obawiam się, że podobne tłumaczenie mnie nie przekonuje - nie mam zamiaru dołączyć do chóru klakierów, przyjmujących coś z przyzwyczajenia. Moim zdaniem jest. Proste pytanie - który z nas ma rację? Gdybyś uważnie śledził to forum, ku Twojemu zdziwieniu (tak nawiasem mówiąc jako osoby, której wiedza jest znikoma w tym zakresie to powiedz mi jakie masz prawo do podejmowania tak kategorycznych sądów jakie próbujesz wydawać - prawo dyletanta? :wink: To tak w kwestii wewnętrznej LOGIKI samej wypowiedzi - jeśli ktoś lubuje się w stosowaniu takich chwytów retorycznych (erystycznych bardziej, ale litościwie zamilczę), to ja nie omieszkam się z nich również skorzystać) o broni palnej rakietowej, ba, strzeleckiej nawet na tym forum "dywagowano". Jeśli masz problem gdzie służę pomocą - taką właśnie konstrukcją strzelecką był Gyrojet, omawiany w jednym z wątków. I to jest właściwie dla mnie najważniejsza część listu na który odpowiadam, bo bez tego zostawiłbym ową odpowiedź posiadającą wszystkie cechy, które tak usilnie starasz się piętnować w spokoju, ale obok ataków personalnych na moją osobę raczej nie będę przechodził obojętnie. A zatem ja nie zachowując taktu, bowiem nie zajmuje się uczeniem na forum kogokolwiek dobrych manier, ani wypominaniem mu formalizmu wypowiedzi nadal oświadczam całkowicie spokojnie, że nazwa brzmi dla mnie głupio, co uzasadniłem. Jeśli Cię takowe określenie razi, to jest to Twoja prywatna sprawa, niemniej jednak mnie po raz kolejny dziwi Twoja chęć podzielenia się taką myślą z ogólem. Może w tym szaleństwie jest jakaś metoda, ale ja jej nie zauważam. Podobnie zdziwił mnie ten Twój cały list, bowiem poza (cytuję): "chęcią wykazania swojej "wyższości intelektualnej" nad innymi uzytkownikami, chęcią wywołania czczej dyskusji lub wykazaniem, że inna osoba wypowiadająca się, jest niekompetentna" to sensu żadnego w nim nie widzę. Przeoczyłem coś? :wink:
-
Pewnie, że nie jest - to swoisty skrót myślowy czy też raczej czyjeś niezręczne sformułowanie. Dla mnie zresztą brzmiące cokolwiek dziwacznie (by nie powiedzieć głupio), ale to już inna bajka - ktoś to tak nazwał i pewnie zostanie. Moim zdaniem również, ale to nie ja decyduję :wink: Przyznam się, że w ogóle zmiana forum z dnia na dzień nieco mnie zaskoczyła (bo rzadko zaglądam do innych wątków).
-
Nie zrozumieliśmy się, ja właśnie o tym pisałem - istnieje amunicja .45 Glock, albo .45 GAP, zerknij sobie na przykład TUTAJ, do Glocka 37. To tutaj nie ma żadnego problemu - amunicja wojskowa objęta jest ograniczeniami wynikającymi z konwencji międzynarodowych - amunicja cywilna, do użytku słuzb siłowych etc. takich ograniczeń nie ma. Stąd zresztą taka gama nabojów 9mm o rozmaitych parametrach. To o czym piszesz akurat jest najmniej istotne, innymi słowy pokazuję Ci delikatnie, że błądzisz. Podstawowym celem jest standardyzacja, bo to łączy się z systemem logistycznym czyli podstawą funkcjonowania każdej armii, a nie z jakąś wydumaną "indywidualnością". Armia kupuje znacznie droższą amunicję i nie o to w tym chodzi. Po prostu taka broń ma mały magazynek, trudno się nią operuje, jest ciężka i nieporęczna, a w dodatku nie do końca wiadomo po co to wszystko. Broń krótka to tylko dodatek na wszelki wypadek, tego się normalnie nie używa. Owszem. Bo i w zastosowaniach wojskowych nie jest to potrzebne.
-
Pewnie, że luźne - ani nie jest to standardowa amunicja w żadnej armii, ani w Europie raczej nie używana. A dlaczego nie .45 Glock? :wink:
-
Raczej nie, jestem niemal pewny, że był to początek lat '80. Wymóg czasu to jest wprowadzanie nowej broni, a nie modyfikacje w starej. Lata osiemdziesiąte to szkielety z tworzyw sztucznych i zupełnie inne podejście do broni. A co do tego samonapinania to w broni wojskowej jest to raczej zbędne nie sądzisz? Przecież my mamy naszą broń - 9mm pistolet WIST-94, to po co wprowadzać coś nowego? Bez przesady, ale trzeba być konsekwentnym i może wreszcie wydrukować do nich instrukcje i rozdać użytkownikom? WIST nie jest złym pistoletem, co najwyżej może wymagać pewnego dopracowania. Do amunicji 9mm też nikt nic nie ma, krótka broń wojskowa to raczej dodatek, więc po co ma mieć inną amunicję?
-
W sumie to żadna różnica - repliki ASG był sobie kbk AK(MS) nie kupił, bo nie rozumiem po co mam się poza wszystkim innym jeszcze w zabawie męczyć tą nieergonomiczną bronią, ale Junkiera to akurat tak, chociażby do celów szkoleniowych czy poglądowych.
-
No niby jest to forum miłośników (maniaków) ASG, a ten karabinek na zdjęciu wykonany jest z metalu i drewna, a nie kopolimerów akrylonitrylu, butadienu i styrenu (o innych tworzywach sztucznych nie wspominając), jak większość replik. Zatem też nie wiem dlaczego ktokolwiek miałby rozpaczać.
-
Zależy jeszcze od rodzaju owej powierzchni. Poza tym niemal kilogram na centymetr kwadratowy to jest mało? Do tego nie zapominaj o szybkości oddziaływania - jeśli zrzucisz sobie 50kg na nogę i położysz, efekt będzie inny. Zobacz na jakim podłożu był ów karabinek. Generalnie rzecz biorąc to skaczący człowiek miałby dużą szansę złamać mu kolbę, a w tym przypadku nastąpiło dodatkowo wygięcie rury gazowej czy nawet lufy. A to zależy na co stanie. Na jakim tereni i w jakich warunkach.
-
Dokładnie, ot tak do powieszenia na ścianę. Bo największą zaletą Junkiera jest 80% zgodność z oryginałem w sensie wagi czy rozkładania broni. Acz, to jest dosyć toporna konstrukcja mimo wszystko.
-
Ach, co za tajemnicze źródło. Pewnie jeszcze komuś McNamara z Kennedym się pomylił i nowa historia SPIWa gotowa. Może tak, może nie, nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć. Produkcja tej broni miałaby sens tylko wówczas, gdyby całe NATO przeszło na amunicję bezłuskową. Jako miłośnik broni w układzie bezkolbowym pragnę Cię powiadomić, że EM-2 nie był ani pierwszy na świecie (bo pierwsza broń w takim układzie to rok 1903, przeróbka Enfielda), ani nawet nie pierwszy na nabój pośredni, bo taki bullpup powstał w roku 1943/4 w zespole Stanleya Thorpe'a (na nabój PP43). Także znowu pudło, Uziel. SKO masz i bez OICW. Programowany granat aż taką nowością nie jest, choć w broni ręcznej to jest swoiste novum. Właśnie po to język techniczy został wymyślony - dla precyzji i jasności wypowiedzi :wink: Odwracając pytanie - po co trzymać się określeń błędnych używanych przez wielu, skoro można mówić poprawnie? To jakaś taka moda jest czy jak? Poza tym - mnie jakoś nie przekonuje argument, że skoro "wszyscy" tak mówią to i ja mam tak robić. Przepraszam bardzo, ale jest to kalka językowa i złe tłumaczenie. Powiedzmy słowo "Assumption" też przełożysz jako "asumpcja"? (ciach o wyciąganiu wiedzy) Żeby uzyskać dobrą odpowiedź, trzeba dobrze sformułować pytanie. A Ty opierasz się na informacjach fałszywych (zasięg OICW, opinia o EM-2 etc.) i zadajesz pytania w taki sposób, że zanim wyduszę z Ciebie o co tak naprawdę Ci chodzi to dużo czasu mija. Powtarzam ponownie - jeśli chcesz coś na ten temat wiedzieć opanuj najpierw podstawowe słownictwo techniczne. Będziesz wiedział wówczas o co w ogóle zapytać. Poza tym - ale to już na marginesie - słownictwo techniczne nie ogranicza się tylko do techniki sensu stricte, ale obejmuje każdą dziedzinę wiedzy, także tym bardziej tłumaczenie, ze ktoś jest humanistą wydaje mi się w kontekście cokolwiek głupie.
-
Owszem widziałem Junkiera kilka lat temu. Nawet rozmawiałem kiedyś z gościem z Wrocławia, który je do Polski sprowadza. Skutecznie zniechęca mnie do niego cena - ta broń w Rosji kosztuje w zależności od wersji do 950PLN, a u nas z wielu powodów, których importer z rozbrajającą szczerością nie omieszkał mi powiedzieć mniej więcej dwa razy więcej. A jak ktoś jest ciekawy, to mam nawet kilka fotografii tego cuda:
-
Na tamte czasy, to znaczy kiedy? BDA/FN HP-DA pojawił się bodaj na początku lat '80 (około 1983 roku), a linię zamknięto kilka lat później (nie pamiętam dokładnie w 1987 albo 1988 roku). Nikt go nie chciał kupować, to była jego pierwsza i podstawowa wada :wink: A poza tym nie była to broń wówczas dopracowana. Zdaje się, ale głowy nie dam w latach '90 FN do pomysłu powrócił z lepszym skutkiem.
-
Narzędzia też się szanuje, aby były sprawne konserwuje się je, ale bez przesady. Odpowiedź jest prozaiczna w owym czasie tylko i wyłącznie ceną. Karabinek, amortyzator, nitownica, wiertarka, ponośnik - a co za różnica?
-
Jakby Ci to delikatnie powiedzieć - moje podejście do broni poza hobbistycznym jest totalnie użytkowe, w myśl zasady, że broń to tylko narzędzie. Także z mojego punktu widzenia każdy kto pieści swój karabin, podnieca się jego kształtem czy stara się traktować broń jako fetysz i dopisuje do tego jakąś ideologię jest cokolwiek dziwny...
-
Zawsze dowiaduję się ciekawych rzeczy z takich forum, a można zapytać o źródła powiązania SPIWa z JFK? Dla przypomnienia program SPIW pojawił się na poważnie na przełomie 1959/1960 roku, zanim Kennedy został wybrany na prezydenta :wink: Poza tym program SPIW wywodził się bezpośrednio z programu SALVO z połowy lat pięćdziesiątych. Można zapytać o źródło Twoich "rewelacji"? Po kolei - nie nie potrzebował, co była za droga do wprowadzenia - koszt zupełnie nowej amunicji. Po drugie "wymóg celności" dotyczył tylko amerykańskiego programu ACR i niczego ponadto. Po trzecie ów "wymóg celności" miał właśnie być spełniony przez ową serię. Biurokracja niczemu nie pomogła - pomogło Zjednoczenie Niemiec i obcięcie budżetu obronnego. To tak gwoli pokazania Ci, gdzie leży prawda. A to była jakaś nowa jakość w produkcji broni? Możesz mi wyjaśnić co było w nim takiego przełomowego? Tak z ciekawości człowiekowi, którego ta broń bardzo interesuje? :wink: A skąd owi specjaliści zdobywają potrzebną wiedzę do projektowania owej broni. Z powietrza? Kto proponuje stworzenie nowej broni? Tak sobie ktoś wpada na pomysł, że można coś zmienić? Sądzisz, że owi "specjaliści" pracują w oderwaniu od rzeczywistości? Niezbyt. Poza programowanymi granatami to tam nic nowego nie ma. To takie źródło należy czym prędzej wyrzucić. Bowiem opieranie się na nim naraża korzystającą z niego osobę na śmieszność. To nie ma nic wspólnego z nielubieniem czy lubieniem WP, a z korzystaniem z poprawnego języka. Aby być zrozumiałym. Jeśli chcesz chociaż trochę aspirować do rozmowy o TECHNICE wojskowej to musisz korzystać z języka technicznego. Jest to wymóg formalny rozpoczęcia rozmowy w ogóle. Ty zaś - nie masz o tym pojęcia, a gdy ktoś zwraca Ci uwagę, że piszesz od rzeczy, jak totalny laik to pytasz o jego kompetencje. Dla mnie jest to cokolwiek dziwne. Tak się dziwnie składa, że starasz się wykazywać wiedzę w TECHNICE wojskowej, a to z założenia narzuca Ci techniczne słownictwo i sposób pisania, niezależnie od tego, jakim stereotypowym określeniem chcesz się określać i co one ma dla przeciętnego śmiertelnika znaczyć (dla mnie oznacza mniej więcej tyle, że ktoś jest ignorantem w jakiejś dziedzinie (by nie określić tego dosadniej), ma to gdzieś, przyznaje się do tego, jest z tego powodu dumny i jeszcze liczy na moją pobłażliwość). A jak nie jesteś zainteresowany szczegółami technicznymi to powiedz mi o co Ty mnie właściwie pytasz, bo teraz to jestem nieźle skołowany :?
-
Prosze tylko wytłumaczyć znaczenie skrótów, i będę zadowolony :) uC - mikrokontroler, uP - mikroprocesor, SKO - System Kierowania Ogniem. Taka to jest w założeniu każda, a większość nawet owe cechy spełnia. Przykro mi bardzo, ale z irracjonalnymi zarzutami ja polemizować nie umiem. Z bełkotem?! Ekhm... jesteś pewny, że to chciałeś napisać? Jak już pisałem to jest bardzo ładny zestaw ogólników nie poparty żadnymi przykładami. Teraz bym chciał usłyszeć od Ciebie co to za "wiele projektów", jacy politycy w nie ingerowali, dlaczego "wysoko postawieni wojskowi" nie mają pojęcia o projektowaniu broni i co ma "wiedza techniczna na temat produkcji uzbrojenia" do tworzenia nowego rodzaju broni. Wiesz, co to jest produkcja?? Serio? Coś znowu przegapiłem? Przełom w dziedzinie ZBROJEŃ?! Uziel czy Ty jesteś w stanie napisać konkretne zdanie. Jakich innych przełomów w dziedzinie zbrojeń nie byliśmy świadkami, bo padły (i jakim cudem mogły być wówczas przełomami)? Nie masz wrażenia, że jedno Twoje zdanie zaprzecza innemu? No świetnie, ale amunicja bezłuskowa czy strzałkowa używana jest po dziś dzień, tyle tylko, że na niewielką skalę. To samo dotyczy po dziś dzień produkowanych rakiet do Gyrojeta. Ale część z tej broni to były produkty niszowe, które nic wspólnego z wojskiem, politykami, czy czymkolwiek innym co tam sobie wyżej wymyśliłeś nie miały wspólnego. Jeśli wymóg stosowania poprawnego słownictwa jest czepianiem się to owszem. Ale Ty masz z określeniami technicznymi spory problem. A co to ma do rzeczy?! Inna rzecz, że brak precyzji wypowiedzi w Twoich listach jest bardzo wyraźnie zauważalny.