Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

historian1970

Użytkownik
  • Posts

    512
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by historian1970

  1. Jeśli to klon Tanaki, to może być lepszy od G&G. Cena w dolarach bardzo rozsądna i gdyby był w Gunfire to chyba bym się skusił. Pamiętasz Lukas w jakiej był cenie? Jeszcze jedno pytanko, czy wersja Kurtz była używana przez Wojsko Polskie przed 1939 rokiem. Chodzi mi o piechotę a nie kawalerię.
  2. Sepp, czyli Tanaka jest dużo lepsza? Możesz zapodać jakieś bardziej szczegółowe porównanie?
  3. Kosa, to samo pytanie chciałem zadać :icon_razz2: . Też przymiarki do Mausa robię, ale na potrzeby polskiego piechura. Z tym, że chyba jednak poczekam na wersję sprężynową (Boya odpada). No chyba, że właściciele Kara G&G zapodadzą jakieś pozytywne opinie.
  4. Moim skromnym zdaniem tydzień po imprezie powinny być wątki imprezowe przenoszone do archiwum. Już się trochę zebrało, zaraz będą takie same nazwy tylko data inna.
  5. Moza przeniesc do archiwum w takim razie. Tu raczej powinny byc aktualnosci.
  6. Grey, znam cię tylko z kanału Miękkopowietrzni i Podręcznika taktyki ASG, no i z wypowiedzi na forum. Masz u mnie wielki szacun za oba projekty. Zyczę Tobie i reszcie uczestników w końcu udanej imprezy z cyklu CA bo widać, że się mocno zaangażowałeś, szkoda żeby twój autorytet ucierpiał w środowisku jak wyjdzie znowu kicha na CA. Chociaż jak widać na forum zdania są podzielone co do poprzednich edycji... jest też trochę pozytywów przy całej masie krytycyzmu. Osobiście się nie wybieram na tę imprezę właśnie ze względu na negatywne opinie graczy. Może w przyszłym roku jak tegoroczna impreza wypali?
  7. Wrzucam tutaj rezerwację terminu imprezy, bo jest grupa ludzi, którzy bawią się na imprezach wietnamskich i drugowojennych a GMV to chyba najlepsza impreza w klimacie NAMu w tej chwili. Później jest dylemat gdzie jechać. Linku do samej imprezy jeszcze nie ma. Prośba do MODa o wykasowanie linków do nieaktualnych imprez.
  8. Zainspirowany pomysłem kolegów w innym wątku tego forum, postanowiłem podzielić się i być może zarazić was ideą obchodów Alternatywnego Swięta Niepodległości. Nasze Swięto Niepodległości obchodzone 11 Listopada jak powszechnie wiadomo, raczej marnie nadaje się do wesołego i miłego spędzenia czasu w terenie przy kiełbaskach, dobrej muzyce i zabawie. Rzucam więc hasło powołania do życia Obywatelskiego Alternatywnego Dnia Niepodległości, które można by obchodzić 15 sierpnia. Rocznica największej naszej victorii militarnej w XX wieku nadaje się do tego najlepiej. Dzień wolny od pracy, w tym roku wypada dodatkowo w piątek, pogoda w sierpniu najczęściej dopisuje i nic tylko zebrać znajomych, rodzinę i organizować piknik gdzieś na powietrzu. Ja chcę to zrobić na pobliskiej strzelnicy leśnej w moim miasteczku. Jest tam miejsce na ognisko i grilla, zadaszenie w razie słabszej pogody i przede wszystkim można postrzelać bezpiecznie z wiatrówek, przeprowadzić jakieś zawody w strzelaniu z łuku czy rzutu granatem do celu. Jedzonko każdy przyniesie sam albo zrobimy zrzutkę na grochówkę z cateringu, fajerwerki na wieczór się jakoś zorganizuje, może od sponsorów. Oczekuję też, że nie zabraknie akcentów patriotycznych. Najważniejsze, że jest spory pozytywny odzew wśród rodziny i znajomych odnośnie imprezy. Jeśli się zbierze ze 30 osób będę zadowolony, jeśli koło 50 to będzie sukces. Podrzućcie jakieś pomysły jeśli ta idea Wam się podoba.
  9. Jeruna chopy, jo was tam widza na bank. :icon_razz2:
  10. Michal, to bylo raptem ok 100 km do przeskoczenia z punktu natarcia do Arnhem. O brakach w zaopatrzeniu paliwa, ktore uniemozliwialyby natarcie nikt nie wspominal. Zasieg Shermana to 190/160km. Wystarczoloby im paliwa bez tankowania.
  11. Dominiku, nasza ocena Pattona zawsze bedzie naznaczona jakims subiektywizmem, jak widac mocno sie roznimy w jego ocenie ale niech tak zostanie. Wojna to nie turniej szachowy i nie da sie posadzic Zukowa, Montgomeryego i Pattona przy szachownicy i dac im szanse na udowodnienie racji kto lepszy. Przegrana Pattona pod Caen to spekulacja, wygrana w Market-Garden juz niekoniecznie i bede tego zdania bronil. :icon_razz: Patton jak sam przyznales byl mistrzem improwizacji i "nieodpowiedzialnego" parcia do przodu. Ale wlasnie takiego dowodcy sil ladowych bylo potrzeba w tej operacji. Nie spokojnych Angoli, majacych czas na herbatke i ciastka, tylko kowboja jak Patton, ktory nie patrzy na boki i w tyl, tylko gna do przodu jak szalony kiedy to jest kluczowe dla osiagniecia zwyciestwa. Od tego zalezalo powodzenie operacji. Anglicy mieli zator na szosie, bo Niemcy przerywali co jakis czas korytarz, wiec ci pierwsi sie cofali i go odblokowywali (jakby utrzymanie przejezdnej drogi bylo celem samym w sobie a nie srodkiem do celu) i tracili w ten sposob cenny czas. Nalezalo przec do przodu bez zwloki, odblokowywanie korytarza zostawiac jednostkom, ktore nadchodzily w kolejnych falach czyli 43 DP Wessex i 50 DP Northumbrian. Kluczem do powodzenia byl czas dotarcia do mostu w Arnhem przez DPanc Gwardii, tylko to sie liczylo. Stad znajac wady i zalety charakteru Pattona smiem twierdzic, ze Patton swoja czolowa dywizje do Arnhem by doprowadzil (o ile mosty nie zostalyby wysadzone w powietrze przez Niemcow). Lotnictwo faktycznie robilo dobra robote jesli chodzi o lamanie morale, podobnie jak artyleria. Tu pelna zgoda.
  12. Mówisz, że coś rozumiesz a chyba nic nie rozumiesz. Właśnie w tej chwili czarni muzułmanie mordują czarnych chrześcijan w Republice Srodkowej Afryki co stało się problemem międzynarodowym. Jakoś nie bardzo chcieli się nauczyć miłosierdzia od swoich chrześcijańskich sąsiadów, hmm... a może to właśnie od nich przejęli mordercze instynkty? Tak samo zachowają się tzw. "normalni, którzy nie chcą mojej zguby" muzułmanie, gdziekolwiek by nie mieszkali. Na hasło rzucone przez grupkę "oszołomów" zrobią w Europie to samo co ci w Afryce, to co robili "normalni" sąsiedzi na Wołyniu z Polakami, Hutu z Tutsi, Turcy z Ormianami, różne nacje w dawnej Jugosławii, itd. Jak słusznie zauważył Gor, tłumem łatwo manipulować. A nawet jeśli tego nie zrobią, to po osiągnięciu przewagi liczebnej po prostu przegłosują stworzenie nowego kalifatu z obowiązującym prawem szariatu, bo na tym polega demokracja. I "oszołomy" i ci "normalni co nie chcą mojej zguby" chcą tylko jednego, żebym osiągnął zbawienie, a te mogę osiągnąć tylko poprzez wiarę w jedynego Boga, Allacha. Dlatego zezwalanie lub wręcza zachęcanie do osiedlania się muzułmanów w Europie jest totalnie nieodpowiedzialne, to zabawa z tykającą bombą i to się dzieje na naszych oczach, niezależnie od tego co Ty o tym myślisz. Na pytanie, kto i po co forsuje politykę otwartych granic i państw multikulturowych stara się odpowiedzieć prof. Kevin MacDonald w swojej "Kulturze krytyki". Polecam, lektura to wymagająca ale naprawdę warto przeczytać. Jak silna jest Polska po integracji z Europą widać jak na dłoni. Po prostu II Japonia i II Irlandia razem wzięte. I wygląda na to, że chyba jednak zdechniemy... lub "zanikniemy" jak pragniesz. Orłosiu, to z ciebie prawdziwy kombatant. :icon_razz2: Jakby te siniaki po milicyjnej pale zakwalifikować jako rany, to i "Purple Heart" ci się należy. :icon_razz2:
  13. Niestety Gruszkin, wiem, że oferuję żałośnie niską cenę ale to dlatego, że w planie miałem zakup tej bluzy za 150 pln. http://nestof.pl/towar/schlupfhemd-eichentarn-kangurka-maskujaca-ss stąd taki a nie inny budżet.
  14. Impreza na Słowacji https://www.facebook.com/groups/409012742554599/ "W dniach 26-27.04.2014 odbędzie się airsoftowa akcja poświecona II. wojnie światowej w okolicy Kutov na obszarze 7 km2. Celem tej akcji jest wytworzyć atmosfere intensywnych walk i przedstawić czynność amerykańskich spadochroniarzy jeszcze przed rozpoczęciem operacji Overlord (D-Day). Akcja będzie zorganizowana i ogloszona zgodnie z prawem. W akcji weźmie udział różna technika wojenna. Opłata za wstęp: 11 Eur. Opłata po przyjeździe. Początek akcji w sobote wieczorem. Warunkiem wzięcia udziału w akcji jest autentyczne umundurowanie i wyposażenie, używanie pirotechniki jest pozwolone. Akcia przeznaczona dla osób dorosłych (od 18 lat), osoby od 15-18 lat w towarzystwie osoby dorosłej albo z pozwoleniem podpisanym rodzicami. Rejestracja jest obowiązkowa na adresie: mrazek75@azet.sk Do mailu obowiązkowo trzeba napisać: Imie i nazwisko, typ (rodzaj) broni, wojsko Miejsce spotkania: 48.634008, 16.990153 Amerykanie są zaproszeni wszyscy! Spadochroniarz czy nie, każdy dostanie specjalne zadanie..." ps. Są silne przesłanki do stwierdzenia, że będzie ta impreza silnie obsadzona przez ekipy z Polski. Stąd rezerwacja terminu.
  15. Odnośnie działań lotnictwa mam trochę inne zdanie. Czołg, transporter lub inny pojazd, samolot szturmowy musiał trafić bezpośrednio pociskiem z działka lub niekierowaną rakietą w locie koszącym z ogromną prędkością. Te kilka sekund musiało wystarczyć na wybór celu, skierowanie samolotu w tym kierunku i oddanie celnych strzałów. Utrudniała to zadanie artyleria plot i bliskość ziemi. Niemcy w 1944 roku posiadali już doświadczenie w maskowaniu i procedurach i dość skutecznie je stosowali (teren sprzyjał maskowaniu). Niestety cała moja biblioteka jest w Polsce i nie mam do niej dostępu ale pamiętam, że co najmniej w dwóch książkach wspomnieniowych są ustępy o zaskoczeniu jakie sprawiły efekty nalotów szturmowych na niemieckie kolumny. I jedna z nich to wspomnienia pilota Typhoona, kiedy zwiedzał pole walki po bitwie, był pewien, że spalili wszystkie pojazdy (tak wydawało się im z powietrza). Z zażenowaniem jednak stwierdził, że niewielka ich liczba była trafiona przez samoloty. Patton, walczył skutecznie w Tunezji i na Sycylii przed kampanią we Francji. Niemcy po Sycylii uważali go za najlepszego alianckiego generała. Ten strach przed Pattonem był tak wielki, że jego postać jako fikcyjnego dowódcy nieistniejących armii, była wykorzystywana do wprowadzania Niemców w błąd co do kierunków ofensyw alianckich co najmniej dwa razy. Jako chyba jedyny przewidział niemiecki kontratak a Ardenach i świetnie wykonał przerzut własnych sił na ardeński odcinek frontu. To są fakty Dominik. Był świetnym organizatorem, trzymał krótko swoich dowódców dywizji (jak trzeba było to ich zmieniał), i znał się na wojaczce, polecam jego instrukcje dla każdego rodzaju wojsk jakie napisał w trakcie wojny. Można je znaleźć jako załącznik w jego autobiografii. Smiałości w natarciu jaką okazywał Patton nie nazwałbym brakiem odpowiedzialności, choćby tylko z tego powodu, że .... wygrywał. Wbrew powszechnej opinii to nie był koleś rzucający swoje dywizje na hurra, tak się bitew nie wygrywa. Starannie się przygotowywał do każdej ofensywy czy bitwy ale kiedy widział okazję wykorzystywał ją. Daj Boże taki dar każdemu dowódcy polowemu. Czy Patton utknął by pod Caen? To niestety czysta spekulacja, nijak tego potwierdzić się nie da. Nie był wariatem. :icon_lol: Był kontrowersyjną postacią, owszem. Ale każdy geniusz jest odrobinę szalony. Zgadzam się co do Montgomeryego. Był słaby. Nawet Anglicy to mówią z zażenowaniem. Wygrał pod El Alamein przy ogromnej przewadze nad Niemcami, na Sycylii kompletna porażka, pod Caen porażka, Market-Garden porażka. Ale dobry marketing potrafi zdziałać cuda. :icon_lol:
  16. Wiem, ze to cie nie zainteresuje ale moge zaoferowac 150. Taki budzet mam.
  17. No cóż, nie da się ukryć, że odetchnąłem z ulgą. :icon_razz2: Problem jedynie w tym, że twoja idea całkiem słuszna w teorii nie przekłada się na rzeczywistość. Przykład Tunezji potwierdza regułę, muzułmanie mówią otwarcie o kolonizacji Europy, powołując się zresztą na nasze demokratyczne prawa. Zadna im w głowie asymilacja czy wymiana cywilizacyjna. Chodzi tylko i wyłącznie o zdominowanie danego kraju i możesz zapomnieć o jakichkolwiek prawach z wyjątkiem szariatu. Tu na miejscu puszczane są bąki o zakazie sprzedaży alkoholu w sklepach muzułmańskich a w zasadzie to chciano by takiego zakazu we wszystkich sklepach. Około 2050 roku przy obecnej tendencji wzrostu urodzeń, populacja UK będzie w połowie muzułmańska... i co się wtedy stanie? Królowa/Król wyjedzie sobie do Australii (tam próbują walczyć otwarcie z zalewem islamu) bo na Wyspach ją/jego zdelegalizują w świetle demokratycznego prawa. Co ciekawe propaganda politycznej poprawności sprawiła, że pytani o to przeze mnie Anglicy nabierają wody w usta i mówią, że ich to nie obchodzi. Obłęd. Co do Niemców i wymiany kulturowej z nimi... nie chcę się wypowiadać. Po prostu nie sądzę, żeby jakakolwiek obustronna wymiana była możliwa. Przykład plemion, o których piszesz nie polegał na przenikaniu się, tylko na wyborze najlepszych kawałków i wchłanianiu słabszego plemiona. Tak sobie to wyobrażam.
  18. Kolego Dread, z reszty Twojej wypowiedzi wynikałoby że jesteś osobą rozumną i wykształconą, ale końcówką mnie naprawdę zaskoczyłeś. O jakim korzystnym mieszaniu kultur piszesz? Zapraszam do kulturowo już wymieszanej Francji, UK czy innego kraju z wyznaczoną drogą do zostania nowym Kalifatem-europejskim-na-własne-życzenie. Gdzie wyrostki palą sklepy, samochody i ucinają głowy żołnierzom na ulicy. O takie mieszanie kultur chodzi? Kolega musi bardzo żałować, że "zaniknięcie" polskiego narodu nie nastąpiło parędziesiąt lat wcześniej, było blisko. Czy wg kolegi podczas spodziewanego zbawiennego "zanikania" narodu polskiego Niemcy i Rosjanie też sobie "zanikną"? Byłaby to bardzo ciekawa hipoteza.
  19. Namiary pójdą na priva, co ciekawe w tej samej cenie jest mundur sukienny i lniany (zrobiony z właściwego zamawianego przez rekusiów materiału). Czy ktoś się przechwala porażkami u nas? Cóż.. ja nie odnoszę takiego wrażenia. Sam kiedy rozmawiam z starszymi Brytyjczykami, bo z młodymi nie mam o czym (clubbingu nie uprawiam) ,to okupacja niemiecka a potem sowiecka, PW, zniszczenie Warszawy nie są dla mnie powodem do dumy ale wielkiego smutku. I oni ten smutek rozumieją i podzielają, często mówią jak im wstyd za to co się stało i że oni tego nie rozumieli wtedy (a takie słowa im łatwo nie przechodzą przez usta, sam wiesz). Stąd do Anglików mam stosunek bardzo ciepły, nie utożsamiam ich z rządem JKM, na który mieli i mają taki sam wpływ jak my na swój, czyli żaden. To tak na marginesie. MarekMac daje dużo odpowiedzi na twoje pytanie o przechwałki, to nie przechwałki, tylko takie programowanie osobowości. Twoja wypowiedź o obowiązku, bardzo, bardzo prawdziwa. Hmm... ale my tak mamy, czy to wrodzone czy ukształtowane przez tradycję, ustny przekaz antenatów, Sienkiewicza czy jeszcze coś innego. Nie wiem, tak mamy i czy mi z tym źle? Niekoniecznie. :icon_razz2: Może trzeba się pogodzić z pewnymi niedoskonałościami, ja w każdym razie tak robię i powtarzam, wolę być pospolitakiem, z lekka warchołem z podkręconym wąsem, partyzantem niż zdyscyplinowanym szwabem, który na rozkaz zrobi każdą niegodziwość włącznie z mordowaniem całych narodów (a taki kulturnyj narod z nich jest). Z tego można czerpać siłę. Zresztą te nasze wady/zalety (no bo jeśli nasze umiłowanie do wolności, warcholstwo, brak zdyscyplinowania dało jednocześnie asumpt do tego, żeby nie zostać narodem nazistów) są być może błogosławieństwem od Boga, za który powinniśmy składa modły co niedzielę? Za zmianę Dnia Niepodległości na 15 sierpnia albo 15 lipca dałbym miesięczną wypłatę, drugą za zmianę hymnu na Warszawiankę. A kto odpowiada za wyznaczenie dnia Zołnierzy Wyklętych na 1 Marca? Sabotaż jak nic, to w lecie nie można było, a..?
  20. Niestety nie mogę się zgodzić z główną tezą twojego posta Marcinie o naszym, polskim, szczególnym kulcie klęski. Nie jest chyba z nami tak źle jak by się mogło z początku wydawać. Ta fascynacja przelaną krwią i trupami poległych za Najjaśniejszą nie jest naszą, narodową specjalnością. Wspomniana szarża lekkiej brygady w bitwie pod Bałakławą jest opiewana w wierszu Alfreda Tennysona, którego jeszcze nie tak dawno dzieci angielskie uczyły się w szkołach na pamięć. The Charge of the Light Brigade Half a league, half a league,   Half a league onward, All in the valley of Death,   Rode the six hundred. 'Forward, the Light Brigade! Charge for the guns' he said: Into the valley of Death   Rode the six hundred. 'Forward, the Light Brigade!' Was there a man dismay'd? Not tho' the soldiers knew   Some one had blunder'd: Theirs not to make reply, Theirs not to reason why, Theirs but to do and die: Into the valley of Death   Rode the six hundred. Cannon to right of them, Cannon to left of them, Cannon in front of them   Volley'd and thunder'd; Storm'd at with shot and shell, Boldly they rode and well, Into the jaws of Death, Into the mouth of Hell   Rode the six hundred. Flash'd all their sabres bare, Flash'd as they turned in air Sabring the gunners there, Charging an army while   All the world wonder'd: Plunged in the battery-smoke Right thro' the line they broke; Cossack and Russian Reel'd from the sabre-stroke Shatter'd and sunder'd. Then they rode back, but not Not the six hundred. Cannon to right of them, Cannon to left of them, Cannon behind them   Volley'd and thunder'd; Storm'd at with shot and shell, While horse and hero fell, They that had fought so well Came thro' the jaws of Death, Back from the mouth of Hell, All that was left of them,   Left of six hundred. When can their glory fade? O the wild charge they made!   All the world wonder'd. Honour the charge they made! Honour the Light Brigade,   Noble six hundred! Typowy przykład "polskiego" wiersza opisującego wspaniałą śmierć, chwałę i poświęcenie na polu bitwy. Aż jąderka ściska, takie to polskie, prawda? :icon_razz2: Nota bene, kiedyś naumiałem się parę zwrotek tego utworu dla zgrywy, widok otwartej, zdziwionej japy Angola podczas recytacji - bezcenny. :icon_lol: Dopisać trzeba do tego walkę z Zulusami i piękną masakrę 1300 Brytów pod Isandlwana, klęskę armii gen Elphinstona w Afganistanie, Dunkierka (jednak odwrót i porażka), Arnhem (piękny przykład dania dupy połączonego z bezprzykładym poświęceniem opiewany jest do dzisiaj co roku w UK), coś tam by się jeszcze znalazło. Pisało się dawniej piosenki, wiersze o tych wydarzeniach, teraz kręcą filmy. Przykład drugi. Francuska Legia Cudzoziemska przyjęła jako swoje święto dzień klęski pod Camerone w Meksyku. Napisa na pomniku w Camerone: BYŁO ICH MNIEJ NIŻ SZEŚĆDZIESIĘCIU NAPRZECIWKO CAŁEJ ARMII, KTÓRA ICH ZGNIOTŁA, ŻYCIE PRĘDZEJ NIŻ ODWAGA OPUŚCIŁO TYCH ŻOŁNIERZY FRANCUSKICH DNIA 30 KWIETNIA 1863 ROKU W PAMIĘCI, WDZIĘCZNA OJCZYZNA WZNIOSŁA TEN MONUMENT Powiedziałbym, że to typowo polskie. No a Amerykanie mają swoje Alamo i gen. Custera. Wspaniałe porażki a właściwie masakry, zyjące swoją legendą. A i wspomniane Pearl Harbour nazywane Dniem Hańby przekuwają podobnie jak my Powstanie Warszawskie w coś ważnego dla ich narodu pomimo ewidentnego wzięcia batów. Reasumując, wszyscy opiewają własne victorie ale również porażki, oczywiście te związane ze szczególnym, spektakularnym poświęceniem. Bo to cementuje, tworzy etos bardziej niż zwycięstwa. Zginąć na polu chwały jest powinnością, tego się oczekuje od obywatela jeśli sytuacja tego wymaga. Tzn. warto przeżyć, jasne... ale nie za wszelką cenę, najważniejsze to wypełnić rozkazy. I o to w tym wszystkim chodzi. Nie będę wchodził w politykowanie ani filozofię. Każdy ma na temat wojny, służby wojskowej, mechanizmów manipulacji własne zdanie. Więc powiadam, nie jest z naszą mentalnością tak źle. Obok Wizny, Westerplatte, Powstań Warszawskiego, Listpoadowego, Styczniowego mamy Hel, Bitwę o Anglię, Monte Cassino, Orła, Błyskawicę, Falaise itd. Może trochę akcenty są u nas inaczej rozłożone niż gdzie indziej ale to składam na karb jednak większej ilości porażek ostatniemi czasy. Przecież od utraty niepodległości po trzecim rozbiorze była tylko krótka przerwa na oddech w II RP i znowu kazamaty. To jak tu w grobowcu opowiadać tylko o wspaniałych czasach spod Grunwaldu i Wiednia. Powiedziałby ktoś szybko o durnych Polakach, żyjących Kircholmem i Kłuszynem a nie widzących jak w dupę dostawali. Po za tym rzecz bardzo ważna, tym co zginęli należy się pamięć bez względu na to czy wygrali czy przegrali. Tak czy inaczej osobiście pamiętam i o przegranych i o wygranych bitwach (przede wszystkim o dwuletniej okupacji Kremla) :icon_razz2: . Równowaga musi być. I jeszcze jedno, czasy drogiego munduru wrześniowego odeszły szczęśliwie w przeszłość, można go kupić od pewnej pani za 700 zeta czyli taniej niż battledress (ale drożej niż jumpsuit M42). Ze szpejem jest ciągle gorzej. Problem polega na tym, że szpeju nie robią masowo drobne chińskie rączki czy tam inni Pakistańczycy, tylko nasi rodzimi wytwórcy a ci się cenią. ps. post był napisany w tym samym czasie co post MarkaMaca... i totalnie popieram to co napisał Marek. Sam chciałem to napisać jako drugą część, teraz nie muszę. :icon_razz2: I to nie teoria spiskowa Marku, to się dzieje na naszych oczach.
  21. Później odniosę się do głównego postu, natomiast co do Wichra i pozostawieniu go na Helu. O ile mnie pamięć nie myli, Wicher został jako osłona Gryfa i takie były przesłanki decyzji Swirskiego. Postawienie zapory minowej wokół Helu i w zatoce Gdańskiej było podstawowym zadaniem MW w 1939. Nawiązanie równej walki z Niemcami w tym układzie jaki był (zestawienie sił, geografia, przewaga lotnictwa) było kompletnie niemożliwe. Reszta Dywizjonu Kontrtorpedowców odeszła do Anglii w celu ochrony statków z zaopatrzeniem od aliantów, które miały płynąć do Rumunii a nie tylko w celu ratowania go od zniszczenia na Bałtyku. Oczywiście można było postawić miny dzień przed wybuchem wojny, ale to byłoby trudne bo wtedy nie czytaliśmy już Enigmy. Tak więc Gryf i Wicher miały postawić miny i lec z honorem na dnie, totalnych głupców w sztabie MW nie było, zdawali sobie sprawę co się stanie w ciągu maksymalnie kilku dni.
  22. Z Garandem całkowita zgoda, tej przyjemności z gry żadna inna replika nie odda. Garand ehhh... mojego nie oddałbym go za żadne skarby. Z Corcoranami jest tak: na te co przypominają je z nazwy wydawać kasy nie warto, dozbierać pieniążki i kupić oryginały doradzam.
  23. Na Sycylię to akurat wystarczy przeszyć naszywki ze 101 na 82 DPD (koszt 20 zeta) a Niemcy 1945 to już i 101 może być. To o Włochach, znakomite. :icon_razz2:
  24. Witamy serdecznie kolejnych dwóch graczy ASH. Linki do imprezy są publikowane zazwyczaj, jak orgowie nie zapomną w dziale Imprez ASH albo należy ich poszukiwać na stronach regionalnych. Najbliżej chyba jest impreza na Pomorzu i będzie też coś w lutym pod Poznaniem na Bugaju (trzeba czekać na oficjalne info). http://forum.wmasg.p...czna-zapowiedz/ Jeśli chodzi o kompletacje nowej sylwetki, polecam sylwetkę piechura polskiego z 39 roku. Wtedy zakupiony BAR dla syna (bo mu zdaje się brakuje repliki amerykańskiej) może być wykorzystany jako Browning wz. 28 po drobnych przeróbkach.
  25. Jak Horrocks mógł nie widzieć konieczności pchania się byle szybciej do Arnhem? Operacja lądowa była już wtedy opóźniona co najmniej o 24 h. Łączności z Arnhem nie było ale myśliwce rozpoznawcze RAFu robiły słynne zdjęcia wraków a z nich jasno wynikało, że spadochroniarze na moście w Arnhem nie siedzą przy ognisku śpiewając Kumbaya i smażąc kiełbaski tylko smażą pancerniaków z 9 Dywizji Pancernej SS w ich pojazdach. Myślę, że wszyscy sztabowcy XXX Korpusu doskonale sobie zdawali sprawę z powagi sytuacji. 17 września powiedziałbym, że ta operacja nie może się udać. Niemcy mogli zerwać mosty na rzece Waal w Nijmegen i Renie w Arnhem (co zresztą zrobili z mostem kolejowym) kilka razy i to by pogrzebało 1 DPD w całości (na budowę mostu pontonowego przez Waal saperzy brytyjscy nie mieli środków). Jednak 20 września o 1900 kiedy Carrington jest 10 km od mostu w Arnhem, na którym jeszcze siedzi Frost powiedziałbym - Rany boskie to nie mało prawa się udać a jednak damy radę. Stało się niestety inaczej.
×
×
  • Create New...