historian1970
Użytkownik-
Posts
512 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by historian1970
-
Do gry nocnej potrzeba jednak trochę księżycowego światła, takie mieliśmy na Overlordzie i było akuratnie, teraz będziemy mieli jednak nów 24 września i to mnie martwi Marcin. W kompletnym black out`cie nie da się działać w lesie.
-
Termin zabukowany, idea milsima przednia.
-
No jasne ze nie... to byla idealistyczna wizja, dlatego zalozylem ze najmniejsza możliwa druzyna liczy 4 graczy z sierzantem, nie 5 jak na schemacie. Jak powolasz do zycia dwa plutony po dwie takie drużyny, bez saperow to wychodzi, że potrzeba tylko 24 graczy na stronę. Tylu chyba da się zebrać? Ewentualna nadwyzka graczy utworzyłaby trzeci niepełny pluton.
-
ps. pomyłka pisarska Na schemacie pierwszym przedstawiona jest “idealna” kompania piechoty ASH o liczebności 33 żołnierzy (załóżmy, że średnio taką liczbę graczy można już zebrać na historyku). Kompania liczy 4 oficerów, 12 podoficerów i 27 szeregowych. powinno być 43. Prośba do Moderatora o zrobienie poprawki i skasowanie tego posta.
-
Skromne doświadczenie w dowodzeniu na dwóch grach ASH i raczej mizerne tego dowodzenia wyniki skłoniły mnie do pewnych przemyśleń nad usprawnieniem całej procedury i stworzeniem choćby podstawowego łańcucha dowodzenia pomocnego dowódcom. Dlatego chciałbym zaproponować wprowadzenie ujednoliconego schematu organizacyjnego oddziału piechoty. Na schemacie pierwszym przedstawiona jest “idealna” kompania piechoty ASH o liczebności 43 żołnierzy (załóżmy, że średnio taką liczbę graczy można już zebrać na historyku). Kompania liczy 4 oficerów, 12 podoficerów i 27 szeregowych. Ale nie jest to absolutnie stała liczba, a baza do stworzenia takiej struktury jednostki jaka będzie najlepsza do wykonania scenariusza. A tak to wygląda opisowo od “dołu”. Sekcja – dwu lub trzy osobowa. Dwóch ludzi może już wykonać samodzielnie podstawowe zadanie jakim jest zwiad, prowadzenie czoła formacji, oskrzydlenie małej jednostki przeciwnika lub nawet utrzymanie dogodnej pozycji obronnej. Sekcja może też operować ciężkim karabinem maszynowym lub obsługiwać bazookę. Kapral dowodzi IIgą sekcją w drużynie, w razie potrzeby z racji stopnia przejmuje dowodzenie drużyną. Drużyna – dwie sekcje plus dowódca w stopniu sierżanta (dowodzi także bezpośrednio Iszą sekcją drużyny). Istnieją tylko trzy możliwości konfiguracji drużyny w ramach jej dwóch sekcji : a. sierżant plus 3 strzelców (w tym jeden kapral) b. sierżant plus 4 strzelców (w tym jeden kapral) c. sierżant plus 5 strzelców (w tym jeden kapral) Pluton – dwie lub trzy drużyny dowodzone przez oficera w stopniu porucznika, w składzie występuje radiooperator z radiostacją i sanitariusz. Kompania – dwa, trzy lub cztery plutony dowodzone przez kapitana plus radiooperator kompanijny i dwóch saperów (pełnią także rolę gońców, taktycznego odwodu i sekcji ochrony sztabu kompanii) przydzielanych często do plutonów wg zadań scenariusza. Cały system można dowolnie konfigurować z zachowaniem podstawowego schematu sekcja – drużyna – pluton – kompania, przy założeniu, że drużyna składa się zawsze z dwóch sekcji i liczy od czterech do sześciu ludzi włącznie z dowódcą w stopniu sierżanta. Ilość drużyn w plutonie – od dwóch do czterech. Ilość plutonów – od dwóch do pięciu. Ważne jest aby starać się kompletować drużyny o takich samych składach osobowych, jeśli brakuje ludzi to uszczuplony powinien być ostatni pluton. Tu przykład na inne skonfigurowanie kompanii. Podsumowując: wydaje mi się, że takie usystematyzowanie pozwoliłoby na sprawniejsze dowodzenie a gracze w naturalny sposób mogliby nabierać doświadczenia i “awansować” w miarę nabierania doświadczenia. Kompetencje dowódców poszczególnych szczebli są do bardziej szczegółowego omówienia. Drużyny lub całe pluton można by też zestawiać jako jednakowo umundurowane, podoficerom można zaproponować naszywanie szewronów dla klimatu.
-
Bitwa pod Płockiem - "Memoriał Aris" - 03.08.2014 r.
historian1970 replied to Powała's topic in Imprezy ASH
Marcinie, a po co czekać kilka lat? Akurat stylizacja na Zukowa jest diablo prosta, wystarczy zakrwawiony fartuch rzeźnicki (taki naprawdę dobrze podlany krwią), nachajka do poganiania mięsa armatniego i papacha z satanistycznym pentagramem na głowę. Soviet`s Massmurderer Zukow jak żywy. :icon_razz2: -
Bitwa pod Płockiem - "Memoriał Aris" - 03.08.2014 r.
historian1970 replied to Powała's topic in Imprezy ASH
I o to chodzi, niedowiarkom nie wierzacym ze mozna zrobić wrzesień mowimy zdecydowane - Mozna... a nawet trzeba. O, a jakby sie zebralo z 20 zrobionych na wrzesien to po prostu sukces odnotowany. -
Jaka jest Wasza ulubiona broń? [SPRZED WOJNY!]
historian1970 replied to xdeder's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Na poważnie to oczywiste, że Zwycięzca jest tylko jeden - Bren... -
Najlepszy snajper II Wojny Światowej ?
historian1970 replied to xdeder's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Czego wymagasz Gor? Gimbaza i wszystko jasne... :icon_razz2: -
Jaka jest Wasza ulubiona broń? [SPRZED WOJNY!]
historian1970 replied to xdeder's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Lubię bumerang... czasami wraca. -
Hmm, czy ja wiem, spasowanie dotyczy raczej hełmów z epoki... mój hełm od riggera jest spasowany jak diabli i wciśnięcie siatki pod spód to było wyzwanie. Hełm holenderski kupiony 20 lat temu ma luzy ale po założeniu regulaminowego pokrowca z materiału w woodlandzie jest całkowicie OK. Być może producenci przystosowali komplety w latach 70tych lub wcześniej do łatwego montażu pokrowców?
-
Ahmed, Ty się wyprzedajesz czy handlujesz? :icon_razz2: Whoa Mohammed!
-
Taaak... a może kolega powinien uderzyć w stronę replik, których brak na rynku, np BRENa, Lee Enfielda, FG42 itd. można zaśpiewać więcej za takie sprzęty, export pewnie by się też opłacał. Koleś takie rzeczy robi w UK i żyje z tego. Po opanowaniu tematu prototypów można robić seryjną produkcję. A najlepiej to zrób kolego dobrego kara98 w sprężynie na początek. Zbyt kilkunastu sztuk od ręki zapewniony. Osobiście jakoś jednak podejrzewam prowokację.
-
Tajemnica Market-Garden. Sabotaż w Lent?
historian1970 replied to historian1970's topic in Wydarzenia historyczne
Nie bardzo chce mi się bić pianę, bo co rusz ktoś przytacza te same argumenty, jakby nie czytał poprzednich postów. Ale zadałeś mi Chochla bezpośrednio pytania więc odpowiem. Carington zasłaniał się otrzymanym rozkazem w rozmowie z kpt. Burrisem to raz. Nie został zdegradowany ani postawiony przed sądem polowym za niewykonanie rozkazu to dwa. Więc można spokojnie założyć, że taki dostał rozkaz od przełożonego. Ale mogło być tak, że dostał wybór od przełożonego w angielskim stylu – “Wiem Peter, że nie masz osłony piechoty i na razie nic ci podesłać nie możemy, więc nie wydam ci bezpośredniego rozkazu, ale co byś powiedział na szybką przejażdzkę do Arnhem z tym co masz?” Takie stawianie sprawy nie jest niecodzienne w wojsku, gen. Garrison nie wydał rozkazu Shughartowi i Gordonowi kiedy chcieli zejść osłaniać załogę zestrzelonego Blackhawka w Mogadiszu. Upewnił się tylko, że wiedzą o co proszą (bo była to misja samobójcza) i zostawił im wolną rękę (a było to marnotrawstwo świetnie wyszkolonych snajperów Delty, których szkolenie kosztowało od groma kasy amerykańskiech podatników). Chochla napisał:. Patrz, w jednym zdaniu piszesz >Pewnie rozumieli, że na wojnie ryzyko jest kluczowym czynnikiem a i sama wojna składa się z jednostkowych lub masowych, skalkulowanych lub spontanicznych przykładów podejmowania ryzyka. a za chwile: >Pod mostem na rzece Orne jeden spadak z 6 DPDes z Piatem w ręku... zatrzymał natarcie niemieckie w nocy 6 czerwca niszcząc czołowy pojazd. Niemcy w zaistniałej sytuacji zatrzymali się na kilka godzin, bo nie wiedzieli kto tam przed nimi stoi i w jakiej sile. Nie ma tu żadnej sprzeczności jeśli taką chciałeś wykazać. Chodziło mi o to że, na wojnie często nie jest ważne kto ma przewagę liczebną, materiałową czy sprzętową. Liczy się to kto w danym momencie jest bardziej zdeterminowany, podejmuje ryzyko kiedy jest ono tego warte i najważniejsze, wygrywa ten któremu został ostatni żywy żołnierz a nie ten który przystępował do bitwy z większymi siłami. Gdyby nie fartowny strzał z Piata, który Niemców usadził na miejscu - a wystarczyło ominąć zniszczony pojazd i nacierać dalej - kto wie jak by się historia potoczyła. W twoim przekonaniu tego gościa tam w ogóle być nie powinno, bo co jeden czy paru kolesi może poradzić przy zmasowanym ataku pułku pancernego? Dam Ci drugi przykład, w czasie oblegania przez Japończyków twierdzy Port Arthur w 1905 roku był taki moment, w którym ci drudzy przypuszczali kolejne zmasowane szturmy na bastiony Rosjan. W ich wyniku Japończycy ponieśli zatrważające straty ale i załogi niektórych punktów oporu stopniały do kilku Rosjan ciągnących ostatkiem sił. Japoński dowódca mający zwycięstwo na wyciągnięcie ręki i posyłający do walki pułk za pułkiem stracił ducha i pomimo posiadania rezerw polecił zaprzestać ataków tego dnia (a wystarczyło rzucić do boju dosłownie kompanię piechoty żeby zajęła puste transzeje). Rosjanie uzupełnili siły i bronili się jeszcze długi czas. Mnożyć można takie przykłady. I podobne zdanie mam o nieszczęsnych czterech Shermanach Carringtona. To był języczek u wagi, który mógł przechylić szalę zwycięstwa na stronę Aliantów i należało ryzykować nawet utratę tych czterech czołgów, kiedy do ugrania była tak wielka stawka jak powodzenie całej operacji. Podejmowany jest temat braku wiedzy Smitha co do sił niemieckich pomiędzy Lent a Arnhem. Z logicznego i taktycznego punktu widzenia Niemców nie powinno tam być i nie faktycznie nie było. Przecież mając doskonałą pozycję obronną jaką jest wielka rzeka i zaminowane mosty, ale posiadając ograniczone siły, który rozsądny dowódca dzieliłby je i jedną częścią bronił rzeki a drugą w tym czasie obsadzał inną pozycję? Logika nakazuje skupić się na obronie najlepszej pozycji a nie dzielić siły. Tak zrobili Niemcy obsadzając brzeg rzeki. To zdaje się rozumiał kpt. Burris z 82 DPDes, który tak natarczywie naciskał na pospieszne ruszenie do Arnhem z czołgami Smitha. Dodatkowo pewnie odezwały się w nim typowo amerykańskie cechy jak zdolność improwizacji czy chęć podjęcia ryzyka. Czuł też zapewne silną więź z “braćmi” z 1 Bryt DPDes i doskonale wczuwał się w ich położenie. Wiadomo już było, że Amerykanie i Brytyjczycy walczą trzeci dzień z II Korpusem Pancernym SS co dla lekko uzbrojonych spadochroniarzy jest raczej niezwykłym wyzwaniem. Założę się o worek orzechów, że Burris mając do dyspozycji kilka jeepów załadowałby na nie swoich chłopaków i sam pognał do Arnhem. Potem wrócił i pewnie w ostrych słowach namówił Carringtona do jazdy. Czy Carrington mógł złamać rozkazy i ruszyć do Arnhem z Burrisem? Oczywiście, że tak. Gdyby był Austriakiem dostałby za to pewnie medal św. Teresy nadawany za waleczność i zakończone powodzeniem śmiałe czyny podjęte z własnej inicjatywy, także wykonane bez rozkazu lub wbrew rozkazowi. Pytasz czy ja bym ruszył na miejscu Carringtona? Pewny nie jestem, ale prawdopodobnie tak. Będąc czołgistą w czubie nacierającej dywizji pancernej czułbym się i tak trupem z odroczonym czasowo wyrokiem śmierci. Czy bawię się w ASG? Tak Chochla, i oczywiście nie biegam po lesie jak kurczak z odciętą głową jeśli o to pytasz. Ale jeśli scenariusz polega na dotarciu do broniących się kumpli w określonym czasie a nam udało się przełamać świetnie przygotowaną linię obrony przeciwnika i jesteśmy od celu 300 metrów to pobiegnę sprintem choćby po to żeby zyskać więcej terenu. Ci co przyjdą po mnie będą mogli dobiec przynajmniej do tego miejsca ,w którym ja padłem i zyskać na czasie. Wszystko zależy od okoliczności i nie warto wszystkiego spłycać. Tych 50 dolców nie chce mi się komentować, może i część poszła do Airborne za kasą ale to specjalne szkolenie, selekcja i esprit de corps zrobiły z nich elitę a nie 50 baksów więcej żołdu. -
Tajemnica Market-Garden. Sabotaż w Lent?
historian1970 replied to historian1970's topic in Wydarzenia historyczne
Masz rację Chochla w kwestii ciepłych kapci historyka... tylko czemu spadacy z 82giej chcieli się narażać bez rozkazu i zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, a czołgiści już niekoniecznie? Przejażdżka na pancerzu czołgu pewnie zabawna by nie była, ale taką próbę chcieli podjąć Amerykanie na ochotnika. Pewnie rozumieli, że na wojnie ryzyko jest kluczowym czynnikiem a i sama wojna składa się z jednostkowych lub masowych, skalkulowanych lub spontanicznych przykładów podejmowania ryzyka. Tutaj należało zwyczajnie zaryzykować i ruszać, tak myślę. Pod mostem na rzece Orne jeden spadak z 6 DPDes z Piatem w ręku... zatrzymał natarcie niemieckie w nocy 6 czerwca niszcząc czołowy pojazd. Niemcy w zaistniałej sytuacji zatrzymali się na kilka godzin, bo nie wiedzieli kto tam przed nimi stoi i w jakiej sile. Ten człowiek być może uratował inwazję. Tako pisze Ambrose w "Moście Pegasusa". Czasem jeden człowiek potrafi zmienić bieg historii a co dopiero cztery shermany. :icon_razz2: -
Tajemnica Market-Garden. Sabotaż w Lent?
historian1970 replied to historian1970's topic in Wydarzenia historyczne
Jest taki fragment u Ryann`a. Natomiast omawiamy tu trochę inną sytuację, gdzie Carrington nie musi prowadzić natarcia z Nijmegen do Arnhem (bo droga jest wolna od Niemców), on ma po prostu spróbować przejechać te 10 km i połączyć się z Frostem. Po prawdzie kiedy było już za późno i Niemcy zablokowali drogę w Elst a XXX Korpus utknął na grobli, dokonano obejścia z podręcznika holenderskiej armii, bo jak inaczej nazwać dotarcie do Driel pojazdów DPanc Gwardii i batalionu Dorsetów? -
Do zamknięcia ale nie do usunięcia, mnie też się przydało.
-
To spróbuję swojego Stena tak zrobić. :icon_razz2: Mógłbyś krótko opisać sam proces takiej operacji laikowi?
-
A ile takie coś kosztuje, znaczy się oksydowanie?
-
Podrzucam termin imprezy rekonstrukcyjnej, bo ASH i Rekonstrukcja zaczynają się mocno przenikać i wielu fanów ASH zaczyna się udzielać w obu formach tego hobby. Pewne grono pełnokrwistych rekonstruktorów także udziela się w ASH. Organizacja gry ASH w podanym terminie może więc skutkować niską frekwencją, ze względu na konkurencyjność imprezy rekonstrukcyjnej. Jeśli ktoś ma inne zdanie, to proszę Moda o skasowanie tego tematu.
-
Bitwa pod Płockiem - "Memoriał Aris" - 03.08.2014 r.
historian1970 replied to Powała's topic in Imprezy ASH
Cóż... jest takie ryzyko. -
Bitwa pod Płockiem - "Memoriał Aris" - 03.08.2014 r.
historian1970 replied to Powała's topic in Imprezy ASH
To dorzucę pomysł organizatorom zareklamowania gry na portalu Do Broni!, może regularni rekonstruktorzy się skuszą i frekwencja będzie naprawdę powalająca? Zamieszczenie takiej informacji podziałałoby również wielce samomobilizująco na samych Orgów, jak mniemam. No bo nikt nie chciałby przed szacownym gronem Rekusiów dać plamy, prawda? :icon_razz2: -
Bitwa pod Płockiem - "Memoriał Aris" - 03.08.2014 r.
historian1970 replied to Powała's topic in Imprezy ASH
Absolutnie. Przy okazji burzliwej dyskusji o CA 2014 (a zwłaszcza o nachalnej reklamie tej imprezy na WMASGu) można się było dowiedzieć od prowadzących WMASG, że inne eventy też mogą dostąpić zaszczytu wylądowania na stronie głównej z artykułami. Więc organizatorzy do dzieła i w bliższym akcji terminie zróbcie reklamę popełniając jakąś ciekawą zajawkę do publikacji.