Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

historian1970

Użytkownik
  • Posts

    512
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by historian1970

  1. Mocne argumenty przeciwko spiskowi. Chyba już mogę przestać być adwokatem diabła i przyznam rację, że spisku nie było. :icon_razz2: Mam tylko wątpliwości teoretyczne co do tezy, że Monty musiał lojalny wobec Churchilla a nie wobec Roosevelta. Mógł być lojalny wobec ponadnarodowej grupy spiskowców, Roosevelt i Churchill nie musieli być jej członkami. To tak na marginesie. Jako ciekawostkę odnośnie Monty`ego to zapodam, że spotkałem przedwczoraj sierżanta R.A.S.C. Rolanda H., który przez długi czas był osobistym kierowcą generała. Woził go w Anglii w 1944 roku i potem we Francji Daimlerem. Niestety, nie uraczę was żadną anegdotką na temat Montgomery`ego, bo pan ten już niewiele pamięta (rocznik 1917 i postępująca demencja). Powiedział tylko, że lądował z generałem na plaży Sword w drugiej fali a sam Monty był sympatyczny, dość religijny i bardzo ostrożny. Unikali jak ognia stanowisk własnej artylerii czy większych skupisk pojazdów, bo Monty twierdził, że to dobre cele dla artylerii wroga i lotnictwa.
  2. Aha, no to pobawię się ze swoimi.
  3. Do BARA też są wyłącznie Hicapy. Ale nad sianiem kompozytem bym się zastanowił. W tamtym okresie jednak przeważały bronie powtarzalne po obu stronach. Byłoby fajnie zachować coś z tego klimatu w jakikolwiek sposób. Nie chcę przekonywać nikogo do sprężyna party... ale jakieś ograniczenie ammo może byłoby wskazane.
  4. JolietJake, zwaracam uwagę na tanie mundury marynarskie. Zerknij na allegro, za 36 zeta kupiłem mundur roboczy spodnie plus bluza, po drobnych przeróbkach tego munduru i w polskim hełmie powojennym przejdziesz jako spieszony marynarz Flotylli Wiślanej.
  5. Propozycję taniej stylizacji na marynarza Flotylli Wiślanej wrzuciłem w wątku Projekt Wrzesień. Za 36 zeta można mieć mundur roboczy MW, przypomina mocno marynarskie II RP. Ale nie ciągnijmy wątków stylizacyjnych pod linkiem do imprezy tylko tam.
  6. To jest moja propozycja na grę ASH Bitwa pod Płockiem Tak było http://fjakfoto.pl/index.php?PHPSESSID=rjg91odsva1fa0lhp72juc4pr3&topic=387.0 A tak się można wystylizować za 36 złotych http://allegro.pl/ubior-cwiczebny-marynarski-175-86-nowka-i3919706539.html trzeba tylko doszyć otoki na kołnierzu i dokupić czapkę plus jakiś pas i ładownice do mausera albo mosina tutaj gratka dla niskiej osoby http://allegro.pl/mundur-kbw-165-88-nowka-i3919671941.html?source=mlt
  7. Za wcześnie na smutki Kolego Powała, ważne że ruszyliście z tematem i za to Wam chwała. Nieodległe to czasy, w których nie było ASH w ogóle a teraz prężnie się to nasze hobby rozwija. Temat wrześniowy powinien zająć szczególne miejsce w kalendarzu imprez.
  8. W takim razie możecie na mnie liczyć jako celowniczego Browninga wz. 28 w umundurowaniu letnim. :icon_biggrin:
  9. Powała, pytanie zasadnicze - czy to będzie ASH, czy następna Omaha? I nie wydaje wam się, że czterogodzinna impreza nie będzie warta tłuczenia się często 300km w jedną stronę?
  10. Cóż, nie twierdzę, że mam stuprocentową pewność, że był to spisek. Uważam, że pewne poszlaki na to wskazują a cała sprawa zalatuje poważnym smrodem. Za dużo przypadków i dziwnych zbiegów okoliczności. Cytując Szpotańskiego: Przypadek byłby to zbyt rzadki. A czy w ogóle są przypadki?
  11. Ładnych parę lat temu pomagałem kumplowi zorganizować festyn non profit 11 listopada. Z okazji Dnia Niepodległości. Były repliki asg do postrzelania dla chętnych, chłopaki stylizujący się na antyterrorystów zjeżdżali na linach z budynku, byli rekonstruktorzy, pojazdy wojskowe. Impreza dość ciekawa i nawet była rozreklamowana. W dniu imprezy było minus 3 stopnie, było szaro i buro a pod koniec spadł śnieg. Z tego powodu przyszli tylko znajomi organizatorów na chwilę, zmarźli i od razu się zmyli. Niewątpliwie nasze święto niepodległości nadaje się do radosnego spędzania jak słusznie zauważył Zuczek - w d o m u ale już nie bardzo w plenerze. Jednak w zasadzie macie rację, ludzi można zebrać 15 sierpnia i pod sztandarem Dnia Wojska Polskiego.
  12. Dread, i tu się z tobą zgadzam, prześledź moje posty od początku. Starałem się wykazać, że operacja była zmontowana byle jak celowo. Oficera wywiadu, który robił szum ze zdjęciami niemieckich czołgów pod Arnhem urlopowano. Wybór dalekich stref lądowania daleko od celu, rozłożenie zrzutów na raty, brak łączności, brak wsparcia z powietrza, brak czołgów DD, brak większej ilości łodzi do forsowania rzek, zabranie planów operacji do szybowca i odnalezienie ich przez Niemców, itd. Mimo tych wszystkich zaniedbań czy błędów w planowaniu XXX Korpus dociera na odległość 10 km od ostatecznego celu jakim jest most w Arnhem w zasadzie o czasie trzeciego dnia operacji! Dla mnie to cud i prawie interwencja boska. W tym krótkim momencie cały ten bajzel mógł się udać, co pewnie dla spiskowców było ogromnym zaskoczeniem (zakładam że byli to tylko Monty, Browning i Horrocks). Ale te cztery shermany miały w ogóle nie przejechać na drugą stronę tylko wpaść z wysadzonym mostem w Nijmegen do Renu i byłoby po kłopocie. Stało się jednak inaczej (most nie wyleciał w powietrze). Dlatego ktoś zainterweniował i Carrington dostał rozkaz zatrzymania się na siedemnaście godzin. Pisanie, że cztery Shermany doprowadziły do sowieckiej okupacji Polski można sobie darować. Chodziło o cały porządek zaplanowany w Jałcie i o podział powojennej Europy.
  13. Gdzie sugeruję, że Niemców ktoś w spisek wtajemniczał? To nielogiczne, mogliby sypać po wojnie. Prawdopodobnie kable przeciął ktoś z holenderskiego ruchu oporu. To, że coś Ci "wygląda na" lub "bardziej pasuje" nie znaczy, że tak musiało być. Bajeczka o nazistach na biegunie jest fajna, ale mnie nieszczególnie ujęła. Wolę parę innych, ciekawszych: "Jak Hiszpanie Na Redzie Hawany USS Maine wysadzili" "Jak Wietnamczycy Amerykański Niszczyciel W Zatoce Tonkińskiej Torpedowali" "O Tym Jak Sikorskiemu Samolot Na Gibraltarze Się Zepsuł" "O Tym Jak Amerykanie Nie Mają Echelona i Jak Nas Nie Podsłuchują" a moja ulubiona to: "Jak Bush Z Blairem Broń Chemiczną W Iraku Znaleźli I Co Z Tego Wynikło"
  14. Chodzi o to, że operacja w założeniu nie miała się powieść. Dzięki temu jednak, że most w Nijmegen z niewiadomych powodów nie wyleciał w powietrze trzeba było powstrzymać Carringtona na siedemnaście godzin. Dobrze wiedzieć jakie są Twoje preferencje w czytaniu bajek. Polecam szczególnie tę o samotnym Oswaldzie i JFK.
  15. Dominiku będę się niestety powtarzał ale celowo odnoszę się do całości operacji i jej strat, bo wynikły wg mnie właśnie z niewytłumaczalnego zachowania Carringtona. Sam plan Market-Garden, przyznaję był szaleńczy. Na miejscu Urquharta spakowałbym sobie przed startem do operacji, rzeczy potrzebne w oflagu. Niemcy mieli zaminowane oba mosty w Nijmegen i te w Arnhem także. Jeden nerwowy, niemiecki oficer mógł przesądzić o klęsce operacji już na samym jej początku. Wystarczyło nacisnąć detonatory i po zabawie. Nieważne jak sprawnie działaliby Brytyjczycy i Amerykanie z dywizji powietrznodesantowych. Mniejsze przeszkody wodne jak w Son można było pokonać po wybudowaniu mostów Baileya. Waalu ani Leku nijak nie mogli Brytyjczycy sforsować z marszu. (Z drugiej strony zawsze mnie frapowało, że zabrakło batalionu czołgów DD w DPanc Gwardii do forsowania rzek). Jednak opóźnienie spowodowane wysadzeniem i budową nowego mostu w Son, korkami na szosie i problemami ze zdobyciem mostu w Nijmegen były nieważne. Nawet to, że do mostu w Arnhem dotarło i broniło go ok. 5% założonych sił nie miało znaczenia. Fakt jest taki, że cztery Shermany mogły dojechać do mostu w Arnhem w terminie wyznaczonym przez planistów. Reszta DPanc Gwardii była już w Nijmegen tocząc walki z Niemcami o oczyszczenie miasta ale to była kwestia godzin i żaden korek pomiędzy Eindhoven a Grave im nie przeszkadzał. Patton oderwałby kogo się da, od tego nie mającego znaczenia strategicznego zadania i posłał w ślad za Carringtonem. Powiem więcej, on taki oddział "kawalerii" miałby schowany rękawie i czekał tylko na okazję. Nie chcę powtarzać wszystkiego co napisałem wcześniej, napiszę tylko, że wojna to biznes obarczony ogromnym ryzykiem. Na swoich lotniskowcach US Navy, na stanowiskach dowodzenia lotnictwem pokładowym zatrudniała bankowców z Wall Street (specjalistów od zarządzania ryzykiem), bo skumali się szybko, że potrzeba na tych stanowiskach kogoś kto się zna na matematycznej ocenie ryzyka a nie zawodowych oficerów marynarki. Patton był chyba takim geniuszem od oceny ryzyka, stąd może się wydawać, że był szalony w swoim postępowaniu albo, że miał szczęście. On to wszystko kalkulował i wypracowywał. Tak więc ja mojego zdania też nie zmieniam o Pattonie ani o Carringtonie i jego przełożonych. Kunktatorstwo, tchórzostwo, ostrożność i brak polotu Brytyjczyków dały o sobie znać w kluczowym momencie. Cztery Shermany pojawiające się na moście w Arnhem dałyby potężne wsparcie moralne spadochroniarzom i podkopały morale Niemców. Weź pod uwagę, że Frost nie miał pojęcia gdzie jest XXX Korpus, wyobraźnia podpowiada różne rozwiązania w takich momentach, albo że pancerniacy są za rogiem, albo że utknęli w Eindhoven. Amerykanie zachowują się często w życiu jak Jack Nicholson w "Locie nad kukułczym gniazdem", kiedy chce podnieść metalową umywalkę przy próbie ucieczki. Wszyscy się śmieją, że przecież nawet jej nie poruszy bo jest taka ciężka. Nicholson się napina kilka razy i oczywiście umywalka ani drgnie. Po wszystkim oświadcza towarzyszom - "Przynajmniej spróbowałem". Dlatego Hamburgery chciały wsiadać na Shermany i gonić do Arnhem, dzisiaj wiemy już, że dojechaliby bez szwanku. Carrington zasłonił się rozkazem i ruszył po siedemnastu godzinach! A przecież sam Horrocks powiedział na odprawie przed operacją - "Speed is a vital factor!". Wygląda, że w ocenie Carringtona i Pattona będziemy się jednak pięknie różnić. :icon_lol: Czy Patton wycofałby się z Berlina i oddał Sowietom? Nie wiadomo, musiał być zlikwidowany nawet w tej dość stabilnej sytuacji politycznej jak nastąpiła po maju 1945 roku bo się bano, żeby do jakiejś prowokacji nie doprowadził i to ciągłe gadanie o konfrontacji z Sowietami i marszu na Moskwę też mu nie pomogło. Jakbyśmy mieli granicę z amyerykańską strefą okupacyjną na Odrze to stalinizacja Polski nie przebiegałaby tak łatwo a i wybory byłoby trudniej komuchom sfałszować w 1946. To już były czasy Trumana a nie Roosevelta. Wojsko Andersa wróciłoby do Polski i może mielibyśmy coś w rodzaju finlandyzacji w Polsce. Zbyt często myślimy, że coś w historii musiałoby się zdażyć i tak, to chyba pokłosie determinizmu marksistowskiego w naszych umysłach. :icon_lol:
  16. Wszystko? Samoróbki granatów też, jakie K206? I ze świecami dymnymi nie ma jakiegoś obostrzenia, zawsze to jakieś zagrożenie pożarowe?
  17. Trudno, bedzie trzeba przebolec strate. Rudy, nie wiesz jak sie ma sprawa z piro? Granaty i swiece dozwolone?
  18. Lekki update w kwestii zakupu munduru wz. 36. Namiary do aukcji allegro bardzo dobrej kopii munduru lnianego produkcji P. Agnieszki agulajda1 tel. 605-890-458. Podaję bo nie zawsze coś wystawia. http://allegro.pl/mu...3929523208.html Czekałem na mundur ok 5 tygodni, ale moim zdaniem rewelacja, znajomi rekonstruktorzy są zadowoleni z jej wyrobów. Mundur jest szyty z materiału zamawianego specjalnie pod mundury letnie wz. 36 wg wskazówek rekonstruktorów (bardzo długo materiały używane przez producentów tych mundurów były nieodpowiednie lub złej jakości). Polecam także komplet koszula + kalesony pod spód munduru za 99 pln. http://allegro.pl/ko...3929109397.html Mundur sukienny wz. 36 też można zamówić w tej samej cenie 700 pln.
  19. Zapomniałem o najważniejszej sprawie. Czołgi Carringtona miały sprawne radiostacje, po dojechaniu do Arnhem nadałyby komunikat, że droga wolna a Frost trzyma się nadal, lecz resztkami sił. W normalnej sytuacji każdy pojazd DPGwardii ruszyłby z kopyta z Nijmegen do Arnhem i po 30 minutach meldował na moście. Tzn. Kowboje by tak zrobili. :icon_lol:
  20. Dominiku, zainwestowano w tę operację 3,5 dywizji powietrznodesantowych, DPanc Gwardii i 2 DP, od groma samolotów i szybowców. Nagrodą było rzekome zakończenie wojny przed Bożym Narodzeniem (wtedy tak myślano). I myślisz, że ktoś w dowództwie XXX Korpusu przejmowałby się stratą czterech Shermanów i 30 spadaków USA w grze o taką stawkę? Naprawdę, nie sądzę. To tak jakbyś zainwestował swój milion dolców w pulę pokera i w ostatnim momencie mógł sprawdzić a ty pasujesz bo ci szkoda 10 tys. dolarów. Stracono całą 1 Dywizję Powietrznodesantową, zyskano 80 km "korytarza donikąd", zaprawdę cztery Shermany to była niewielka inwestycja, a można było uratować przynajmniej Frosta i resztę 1szej DPDes. Sorki Dominik, dla mnie to było frajerstwo albo celowy sabotaż. Holandia leżała w pasie działania 21 Grupy Armii, stąd jasne jest, że musieli nacierać Brytyjczycy. Chodzi właśnie o wybór Holandii na miejsce jesiennego natarcia a nie południa Niemiec i Pattona. To był oczywisty wybór miejsca forsowania Renu we wrześniu 1944. I co by było, gdyby Patton zajął Austrię, Czechosłowację, Berlin i dotarł do Wrocławia przed Sowietami?... On by piędzi ziemi nie oddał Ruskim. Jaki kłopot miałby Roosevelt? Wujek Joe mógłby się nawet obrazić, dla tracącego kontakt ze światem Roosevelta byłby to cios większy, niż zatrzaśnięcie wrót sowieckiego piekła z milionami obywateli środkowo-wschodniej Europy.
  21. Szkoda Marcin, bo zapowiada się fajna impreza i ciekawa integracja przy przy czeskim pilznerze i kiełbaskach, gdzieś w knajpkach na miejscu. Znanych mi osobiście osób wybiera się około dwudziestka. Może jednak coś wymyślisz i pojedziesz?
  22. Jakże się cieszę kolego Marcinie, że jeszcze trochę ta polemika potrwa. Jakoś w ciekawy sposób trzeba tę nudę w pracy zabić. :icon_razz2: ad. 1. Fakt, nie wiemy ile paliwa miały "zapalniczki" Carringtona. Zakładam jednak, że dosyć ponieważ on tego tematu nie podnosił a najłatwiej byłoby zwalić postój na brak paliwa i po krzyku. Mogą sobie Amerykanie dokazywać, ale jak jechać bez paliwa? Nic jednak o brakach paliwa czy amunicji Carrington nie wspominał. Nawet po wojnie. Oficjalne tłumaczenie to brak piechoty (tę chcieli samorzutnie zastąpić spadacy z 82 DPD) i r o z k a z y. ad. 2 Zgoda całkowita, Kowboje świetnie atakowali, Herbaciarze i ich pochodne z kolonii w obronie byli zazwyczaj doskonali... i ten właśnie wybór Angoli do tak ryzykownej operacji jest dla mnie zagadkowy, zresztą dla Niemców też był. ad. 3 Zgoda, nic dodać, może oprócz tego że to była grobla a nie wąwóz. Szkoda, że Carrington nie spróbował przeskoczyć do Arnhem. Gdyby się zatrzymał bo mu pierwszy czołg rozkwasili to rozumiem, ale tak... ad. 4 Tu się nie zgodzę, Patton był tylko z lekka szaleńcem ale przy tym doskonałym dowódcą, profesjonalistą. Zukow natomiast był rzeźnikiem posyłającym w bój tysiące ludzi, dywizja za dywizją często bez pomysłu. Nawet Rosjanie nazywają go pospolicie Mordercą. To faktycznie osobny temat. ad. 5. Niemcy odnosili największe sukcesy w powietrzu przeciwko siłom lądowym na początku konfliktu, bo nie było jeszcze wypracowanych metod obrony ziemia-powietrze. Kiedy przewagę w powietrzu zaczęli mieć alianci nie było już tak łatwo, bo i pancerze czołgów grubsze i było ich więcej i mobilna artyleria plot robiła swoje, no i ludzie ochłonęli i oswoili się z tym potworem, jakim było lotnictwo.
  23. Well, na tym Pane Marcinie życie polega, że ludzkość pędzi w zawodach coby się chociaż przez chwilę poczuć lepsza od drugich. "...wyścig szczurów to polega na tym,tego się nie czuje, że się ciągle i ciągle z innymi porównuję, ten jest gorszy, ten jest lepszy, ja między nimi, więc to czuję się lepiej, albo gorzej, to zależy, konkurencja i ambicja bita powoduje, zeżarłem swoje dzieci i dobrze się z tym czuję, dół gdy jestem gorszy, gdy lepszy to wesoły..." :icon_biggrin: Gdy mam co chcę, wtedy więcej chcę... Kazik - 12 Groszy
  24. Rozmawiałem z nim i nawet macałem jego G&G. Nieciekawa sprawa, potwierdzam to co Sepp napisał. Zamek jakoś dziwnie chodził i generalnie opinia jest jednakowa, Tanaka a za nią długo, długo nic, potem G&G, a to że ludzie nie bardzo przyzwyczajeni do padania po jednej kulce? Nie chodzi o to, że rzekomo nie poczuli, tylko że jeszcze nie jest to takie oczywiste, że jedna kulka "zabija". Nadal seria w twarz ma większą siłę przekonywania. :icon_razz2: Na Radomiaka prawie każdy Kar98 się zda, to nie reko Marcin. Zresztą przerobić zawsze można. Drewienek jest masa do kupienia.
  25. Cóż, takie animozje występują we wszystkich armiach świata. Vide polska piechota (Zające) i kawalerzyści (Za-Których-Koń-Myśli) przed wojną, do tego artylerzyści - każdy uważał się za lepszejszego od innych. Nota bene służba w oddziałach szybowcowych była bardziej niebezpieczna od treningu spadochronowego. Ilość wypadków śmiertelnych "szybowników" była na straszliwie wysokim poziomie.
×
×
  • Create New...