-
Posts
4,092 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by thor_
-
Lool zawsze mnie bawią ludzie którzy zabierają sie za robienie "repliki" i pytają o wymiary :mrgreen: (żeby nie było Marcinek to nie do Ciebie tylko do tego gościa z forum doktórego podał link Bond ;) )
-
Na początek: Spawarka, giętarka do blach, frezarka, tokarka, o takich pierdołach jak wiertarka nie wspominam. Powyżej to tylko zaplecze. Teraz dalej: Rysunek techniczny każdej części wewnętrznej z wymiarami, do tego zwymiarowana obudowa. Myśle że to na początek wystarczy. Nie ma co sie bawić w "okładanie" bebechów z innej repliki tylko jak już robić wszystko samemu.
-
Jak Lord Foczas rzekł ;)
-
Kup sobie chińskie podróby jakiegoś Kenwooda czy Icoma albo Motorolli za jakies 200-250 za sztukę ;) programowalne z klawiatury, na pasmo 440-470MHz ;) i będziesz Verry Hapi ;)
-
"Najlepsze" do naszych potrzeb byłyby/są samochody typu GaZ, UaZ, Samurai, Wrangler itp. Czyli odkryte terenówki. Co do ostrzeliwania o ile ktoś nie ma "hooopla" na punkcie lakieru (choć raczej nie powinno się nic stać) to w zasadzie jedyną inwestycją sensowną żeby umożliwić strzelanie do pojazdu jest kupienie kilkumilimetrowej plexi i docięcie jej w formie nakładek na szyby. W moim przypadku trochę tego będzie ale na wiosnę będą gotowe ;) co do lakieru to w zasadzie nie mam problemu... bo już prawie lakieru nie mam na Trooperze ;) Pozwoliłem sobie "przyszpilić" i będę co jakiś czas robił tu porządek w taki sposób żeby zostawić jakieś "konkrety"
-
;) Rafek tu nie trafiłeś ;) Wieszaka raczej nie trzeba nawracać :mrgreen: Może uprzedzając pewne "dziwne sytuacje" w tym dziale wyjaśnię że jest sporo ludzi na WMASGu którzy się udzielają milsimowo ;) I czasem moze "nowym" zdażyć się że nie bardzo będa rozumieli pewne "słowa" wypowiadane przez pewnych ludzi ;) Jak np te: ;)
-
Zapraszam do działu "pomorskie" jest tam przyklejkona kompilacja "naszych zasad" opartych częsciowo na tych z www.warior.pl wiec tam tez zapraszam ;) (no chyba że Python nie chce tam tłoku ;) ) Jest jeszcze otwarta kwestia zasad tyczących pojazdów i kilku innych aspektów ale "prace trwają" ;)
-
Jak napisał Grabi różnie... Ale jak tez napisał Reg troche o tym dyskutowaliśmy i myśleliśmy no i wyszło na to że powinno być miejsce dla takich co "robią" milsimy i siedzą w nich do którego powinien byc ograniczony dostęp "nowych" tylko po to żeby dało się tam pracować. A tu na WMASGu chodzi o pokazanie jak to wygląda, ukierunkowanie ludzi którzy szukają czegoś innego niż "zwykłe" strzelanki. Dac szansę spróbować każdemu żeby mógl sobie "wybrać" I tak "środowisko" jest już na tyle wykształcone że nie zaszkodzi mu nic ;) a z drugiej strony będzie mozliwość "wyłapywania" ludzi którzy "chcą". Co do tego to: "co kraj to obyczaj" Ja np jestem zwolennikiem wersji 1/1 dlaczego? Bo uważam że strzelamy na tak małych odległościach że nie jest problemem wypracowanie sobie sytuacji do jednego celnego strzału. Ale trzeba ćwiczyć, potrafic CELOWAĆ a nie celować ;) no i umieć współpracować. Ale to mój punkt widzenia i nie będe go nikomu narzucał ;) Powoli ;) Zaczynasz od "ambitniejszych" strzelanek. przygotowujesz tak "scenariusz" żeby dać ludziom szanse spróbować poczukć klimat związany np z resztkami amunicji. Powiedzmy oddział w okrążeniu czekający na odsiecz. Limitujesz mu amunicje i niech kombinują. Oddział z odsieczą wpuszczasz tak żeby ledwo zdążył. Do Hicapów też można wsypać tylko np 30 kulek (plus oczywiscie tyle żeby wypchnęło te 30) albo 50 czy 70 Dla chcącego nic trudnego ;) W naszym przypadku dopuszczamy ekipy które zaczynają ze sprzętem jaki mają tylko prosimy o przestrzeganie "całościowych" limitów. Jeżeli na żołnierza przypada 300 sztuk to spoko cały Hicap. Ale jak go wypstykasz to już więcej nie ma ;) Są różne sposoby. Ale wszystko musi się odbyc na zasadzie chcesz spróbuj ale licz się z tym że jak sie nie spodoba i się nie podporządkujesz zasadom next time nie ma cię na imprezie. To co jest częścia milsimów i to dość wazną ze względów organizacyjnych to jakiś tam podstawowy zakres posłuszeństwa wobec zasad gry no i uczciwość. Jeżeli na początku gry która ma trwać 12 godzin zostałeś trafiony i masz status martwego to poprostu dziękujesz za grę i czekasz na resztę kumpli. To trudne dla niektórych. Kolejna sprawa dość ważna to nauczenie się SZANOWANIA ŻYCIA często zamiast przeć na przód warto odczekać, wycofac się czy zalec i przeczekać żeby móc później wykonać zadanie bądź jego część niż za wszelką cenę przeć na przeciwnika. Bardzo często na milsimach które organizujemy i które trwają 12-24 godziny wracamy z pełnymi magazynkami, nawet w sytuacjach w których mieliśmy wroga w celowniku i czystą pozycję do strzału. Ale niestety zadanie przede wszystkim. Nastawić trzeba ludzi na często wielo kilometrowe marsze, dość ciężkie choćby z powodu warunków terenowych, nauke topografii i posługiwania się mapą, kompasem, GPSem. Dlaczego? Bo tak jak strzelanki robi się zwykle na terenach dość ograniczonych i znanych tak milsimy często organizuje się w terenie nieznanym uczestnikom i dość rozległych powierzchniowo. Tyle na poczatek ;)
-
Allle o ssso chodzzziii? ;)
-
Tu można zadawać pytania (nawet te głupsze, może nie najgłupsze ;) ) odnośnie idei milsima, mechaniki, zasad i całej reszty. Myślę że jest kilka osób które będą w stanie rozjaśnić pewne kwestie ;)
-
Fence proste pytanie: Czy żołnierze biorący udział w ćwiczeniach to wg Ciebie tez ludzie bawiący sie w "Dramę" ?? Czy pilo twsiadajac do symulatora lotu maszyny na której codziennie lata tez bawi się w "Dramę" ?? Czy wszelkiej maści symulatory lotnicze, samochodowe, pojazdów innych są "teatrem" ?? Fence rozumeim że masz jakieś "swoje" podejście do pewnych dziedzin ale wybacz w wielu sytuacjach to tylko Twoje podejscie i punkt postrzegania często nie mający podstaw w rzeczywistości. Czy ci z nas którzy bawią się w ersoft jednocześńie będąc żolnierzami to tez "aktorzy" i uprawiają "Dramę" ? Czy ktoś kto jest oficerem i "bierze na siebie" dowodzenie w czasie milsima jakąś grupą ludzi tez jest "aktorem" ?? Fence zrozum pewne dziedziny mają to do siebie że nie zostały wymyśłone dla zabawy tylko w bardoz konkretnych celach. I niestety WSZELKIEGO RODZAJU MILITARY SIMULATIONs powstąły w bardzo konkretnych miejscach, w konkretnym celu. I nie ma znaczeni akto się w nie bawi czy żołnierze czy weterani czy wreszcie zwykli ludzie. Dlaczego? Choćby dlatego że w razie W część z ludzi bawiących się w milsimy będzie miała ułatwione życie w przypadku mobilizacji. Oczywiście to hipotetyczny przykład tak samo jak to że sa ludzie którzy dobrze bawią sie w ersoft w dresach i chodza na strzelanki tylko po to żeby odreagować tydzień w pracy. Nie widzę sensu ciągnąć dalej tego "sporu". Dla jednego symulacją bedzie to że sobie usiadł za sterami powiedzmy PZL 104 a dla drugiego to że nigdy nie siedział w kokpicie ale za to siedział w symulatorze. I tyle. Jeżeli uważasz że milsim to teatr to masz do tego pełne prawo i nie nam Ciebie prostować. Ale nie próbuj wmawiać wszystkim w koło że wszystko jest teatrem bo Ty tak uważasz. ;) Jeden Shakespeare już był i jak dla mnie wystarczy. Poza tym jakoś nigdy nie miałem talentu do odgrywani ażadnych ról od teatrzyków lalek przez teatrzyki szkolne i inne takie ale jakoś na milsimach bawię się świetnie i jest mi dobrze. Kiedy dowodze swoją ekipą to nie potrzebuję godzin przed impreza żeby się przygotować ułożyć sobie teksty i wczuć się w rolę. Poprostu wchodz edo lasu i jestem sobą... i niestety dlatego więcej nie bedę dowodził :D Jakoś daleko mi stąd do teatru... W czasie krótkiego pobytu w woju też jakośnie zauważytłem teatru. Co prawda są tacy którzy twierdzą że całe życie to "gra" i jeden wielki teatr ale to ich zmartwienie. Jak ktoś sobie nie radzi z życiem to szuka jakichś dziwnych wytłumaczeń dla całości a przede wszystkim doszukuje się zasad kierujacych innymi ludźmi.. a oni poproatu żyją sobie swoim życiem bez scenariusza, garderoby, i często nawet bez lustra... Tyla. Nie dyskutujmy dalej nad "definicją" bo jak już wspomniałem nie ma to sensu. Wolałbym tu widziec rozmowy i dyskusje na temat konkretnych gier, i podejścia do nich czy wyłapywani aróżnic miedzy milsimami a resztą imprez ersoftowych. To miejsce ma pomóc zdobyć informacje na temat tego czym milsim jest technicznie a nie socjologiczno-psychologiczno-antropologiczno-religijnie. :mrgreen:
-
Co znaczy niedrogie ?? I nie rozumiem pojęcia "zwłoki". Każde radio zaczyna nadawać po naciśnięciu przycisku PTT/nośnej a nie przed ;) Tu nie ma o co się wkurzać tylko trzeba sie przyzwyczaić ;)
-
Dla mnie milsim to gry/symulacje w których wykorzystywane są "mechanizmy" CCS: karty trafień, ran, limity amunicji, łańcuch dowodzenia, oraz "oprawa" techniczna typu mapy, TOC, i w końcu podporządkowanie sie w 100% uczestników decyzjom dowódców jak i przyjętym zasadom dążącym do maksymalnego zbliżenia rozgrywki do realiów rzeczywistego pola walki. Milsima trzeba czuć, potrafić się „wkręcić w klimat”. Poniżej cytaty które myślę dość sensownie „oddają” co to jest milsim. Różnią się od siebie tak bardzo jak bardzo różni są ludzie „bawiący się” w tego rodzaju rozgrywki. Cieżko jest uzgodnić jedną wspólną definicję ale nie o nią wszak tu chodzi. „Co to jest MilSim? MilSim, czyli "Military Simulation", to gra - symulacja sytuacji militarnej. Zazwyczaj posiada ona konkretny scenariusz, najczęściej też wykorzystuje się systemy symulacji pola walki (głównie airsoft). W pewnym sensie jest więc to połączenie gry fabularnej "na żywo" (LARP) z airsoftem.” - z portalu www.milsim.pl „Czy MilSim jest dla każdego? Nie. Ten rodzaj rozrywki wymaga: - inteligencji i zdolności do kreatywnego i samodzielnego myślenia - przy jednoczesnym zachowaniu zdolności do wykonywania najgłupszych rozkazów - uczciwości płynącej ze świadomości, że prawdziwym celem nie jest wygrana, lecz jakość symulacji - ogólnie rozumianej "twardości". Czasem może boleć, może być zimno i/lub mokro.” – z portalu www.milsim.pl „MILSIM to symulacja pola walki, w której główny nacisk organizacyjny położony jest na to aby gracz zrozumiał swoją wartość jako członka oddziału, oraz zrozumiał wpływ swoich decyzji/taktyki na swoje życie i powodzenie misji. Elementy takie jak setup scenariusza, ograniczenia w broni/amunicji, długość scenariusza, karty ran, system dowodzenia mają mu to ułatwić - ale nie są nadrzędne wobec tego celu. Dobrze jest także gdy gracze niezależnie od strony konfliktu, nie znają zakończenia scenariusza, to znaczy nie jest od początku wskazywane w taki czy inny sposób kto wygra, bowiem ma to ogromny wpływ na psychikę gracza i zmniejsza jego motywację oraz potrzebę wczucia się w klimat.” – Python „Nie sztuka jest bawić się w ASG, myśląc o tym ze bawimy się w wojnę. Sztuka jest bawić się w wojnę, zapominając ze to tylko ASG. Tego nie można ubrać w sztywne ramy definicji, milsima trzeba po prostu czuć. Zależy to w większej mierze od graczy i ich poczucia klimatu, niz. od perfekcyjnej organizacji imprezy.” – Wolf „Ja milsim rozumiem raczej wąsko. Wyznacznikiem dla mnie jest "1 trafienie - jedziesz do domu". A jeśli zostałeś ranny to tylko po to, żeby twoi koledzy mogli wynieść Cię na noszach do samochodu... I odróżniam od tego gry taktyczne. Strzelania nastawione na działanie zgodnie z zasadami sztuki. Kiedyś zresztą pisałem o tym jako o milsimie i "milsimie frontowym". Wniosek: nie ma uniwersalnej akceptowalnej definicji.” – Kuba „MilSima albo się czuje albo nie. Jasne, gra 5-godzinna z respami co 20 min milsimem nie będzie ale 6-godzinne respy nie zabijają idei MilSIma.” – Foka „MilSim-a się czuje lub też nie. Ja do tego dodam że nie każdy ersoftowiec może być "milsimowcem", ale już każdy "milsimowiec" może być ersoftowcem. Podkreślam MOŻE, nie musi...” – Rafron Myślę że to na początek wystarczy jeżeli chodzi o kwestię „co to jest milsim” Chcielibyśmy żeby w tym miejscu pojawiały się pytania i odpowiedzi związane z milisimami, z ich organizacją, jakością itp. Jest kilka środowisk które ten typ rozrywki wokoło ersoftowej „uprawiają” już od dłuższego czasu, wymieniają się doświadczeniem i rozwijają ten typ zabawy. Do jakiegoś momentu wystarcza kilka, kilkanaście osób które się bawią w pewnym momencie jednak zaczyna się człowiek zastanawiać nad czymś większym. Zaczyna myśleć o milsimie w którym bierze udział setka, dwie albo jeszcze więcej uczestników. Między innymi po to tez powstał ten dział WMASGu. Ma ułatwić w pewnych sytuacjach wymianę informacji między środowiskami milsimowymi jak i może otworzyć drogę do „świata milsimów” nowym ludziom. Choćby poprzez doradzenie jak spróbować lokalnie w małym gronie tego typu gier żeby sprawdzić czy to jest to do czego dążymy czy jednak nie. Zapraszamy.
-
Yuber martwiłbym się raczej o "górny" gear niż o zębatki.
-
Przeniosłem dyskusję o wyższości bipoda nad ręką, lunety nad szkłem powiększającym itp do nowego tematu zapraszam ;)
-
Tu przeniosłem co nieco i zapraszam do dyskusji na temat różnego sprzętu przydatnego bądź nie snajperom czy też strzelcom wyborowym.
-
Trydont zakład że z replik typu SR25/SPR jesteś w stanie strzelić wystarczająco cicho i celnie ?? i zawsze możesz poprawić albo od razu strzelic dublet żeby mieć pewność a na odległości ponad 40 metrów nikt Cię nie usłyszy ?
-
Umówmy się, ze snajperstwo tak w realu jak i w ersofcie przede wszystkim polega na precyzyjnym strzelaniu. Żaden AEG nie modyfikowany w stronę precyzji nie dorówna replice stricte snajperskiej. To tak żeby była jasność. Bipod - jak się kiedyś spotkamy to możemy sprawdzić jak "nieznaczna" będzie różnica w strzelaniu z nim i z "ręki". Luneta na 70 metrach ma przewagę nad "mechanika" i to znaczna nawet mi się nie chce tego udowadniać. Ghille tak jak piszesz nie jest potrzebne, i używa się go w zasadzie dość sporadycznie. Raczej nie ma wpływu na podstawowy aspekt snajperstwa - celne strzelanie.
-
Dobra Panowie jest już temat o robieniu ghille, jeżeli nie macie nic do dodania w sprawie "ghille z rangershopu" to nie piszcie wiecej co za ile i jak zrobić chyba że w przyklejonym temacie na górze.
-
A jaki snajper strzela z pozycji stojącej ?? :D Tylko "snajperzy" ersoftowi....
-
Regnar jak dla mnie możesz się strzelać i 10 lat ale jakoś Twoje posty nie idą w parze "z wieloletnim doświadczeniem". Skoro uważasz że ni jak się ma airsoft do reala to po co się robi repliki snajperskie które za ciężką kase się kupuje po to żeby mieć przewagę zasięgu nad resztą? A taki że relatywnie w realu karabin snajperski ma minimum taką przewagę nad karabinkami "szturmowymi" jak w airsofcie porzadna snajperka nad większością replik "szturmowych". Nie widzisz nadal związku ?? Trudno... Jak myślisz po co ktoś zaczął montować w realu dwójnogi do karabinków snajperskich ?? Dla jaj ?? a może żeby sobie do tarczy postrzelać ?? Otóż wyjaśnię Ci dlaczego: Po to żeby TRAFIAĆ bez względu na pozycję, teren w którym się "leży/siedzi" itp. Snajperska broń poza tym że musi mieć przewagę zasięgu musi być PRECYZYJNA a nie każdy jest tak zdolny jak Ty żeby na odległość tych 70 metrów pierwsza kulkę o wadze 0.33 gram ulokować z "wolnej ręki" czy też opierając się o drzewo (co też trzeba umieć) w cel wielkości kartki A4. Właśnie po to są dwójnogi. Akurat na takie problemy to bipod nie jest rozwiązaniem. Nie montuje się go po to żeby sobie ułatwić życie z mega ciężkim karabinem ważącym 4kg :mrgreen: Sorka za śmiech ale dla mnie karabin ważący 4kg to dość lekkie "bydlę". Akurat tu te zwidac jak postrzegasz rolę "snajpera" i ile wiesz o "działaniu" snajperów. W sytuacji kiedy ma taki koleś kilkanaście godzin czasu na przygotwanie się do strzału to spokojnie może sobie przygotować stanowisko tak że żaden bipod nie będzie mu potrzebny. Właśnie w sytuacjach kiedy nie ma czasu i kiedy się trzeba spieszyć najbardziej przydatny jest dwójnóg. Jeżeli masz inną teorie to proszę z chęcią posłucham... Znaczy wiesz na czym polega ZWIAD a nie SNAJPERSTWO. Taka drobna różnica... a wiesz na czym polega w przypadku o którym piszesz?? Na tym że z automatycznym karainkiem takim jak M16 jak jesteś dobrze zakamuflowany to masz średnio o 50% większe szanse na ucieczkę bo masz isę czym ostrzelać. A w przypadku snajpera z bronią samopowtarzalną bądź jeszcze lepiej czterotaktem czujesz się zupęłnie inaczej w takiej sytuacji. Niestety w 95% wykrycie kończy się zejściem z pola gry. Bez szans na najmniejsza próbe ucieczki. Tak więc troszeczke zapędzileś się w porównaniach do snajpera kogoś kto udaje krzak na polu "walki".
-
Regnar niestety widzę po Twoim podejściu że dla Ciebie "kampa" jak to chyba w którymś poście określiłeś to coś co nie ma kompletnie związku z byciem snajperem. Między innymi dlatego wszystkie tematy dotyczące replik z tego dziąłu najchętniej wywaliłbym do działu w którym jest miejsce na nie. Wracając do poruszonej przez Ciebie kwestii dwójnogu. Akurat do tarczy strzela się bez tego rodzaju "pomocy" no chyba że ktoś lubi iść po najmnijeszej lini oporu i maksymalnie ułatwiać sobie i tak nudne zajęcie. W strzelaniu do ruchomego celu wszelkiego rodzaju podpórki, dwójnogi jak najbardziej sa pomocne. Zwłaszcza w strzelaniu z broni powtarzalnej. Kiedyś miałeś okazję strzelać z ostrej broni długiej typu sztucer/karabin wyborowy ?? Sądząc po Twoich "mądrościach" nawet nie trzymałeś czegoś takiego w ręku. Wracając do ASG i airsoftu w tym miejscu bycie snajperem to przede wszystkim klimat a nie strzelanie do "szybkiego" celu. Swoją drogą co masz na myśli pisząc "szybki cel" ?? Na Twoich strzelankach latają samoloty czy jeżdżą szybkie samochody do których trzeba strzelać ?? Gwarantuję że z repliki mającej skuteczny zasięg te 60-70 metrów na tych właśnie odległościach bipod pomoże trafić nawet w mistrza świata na 100 metrów dużo wydajniej niż "wolna ręka". Rada dla wszystkich zwłaszca "nowych" zanim bedziecie się wdawali w dyskusje i próbowali coś udowadniać to po pierwsze zapoznajcie się z tym o czym chcecie pisać, i po drugie mniej odniesienia do gier komputerowych.
-
A teraz zamień ten pas na: buty z których każdy waży około 1kg, kamizelkę z powiedzmy 8 magazynkami, radiem jakieś kolejne minimum 2-3 kg, jedną manierkę z wodą, kaburę z repliką pistoletu, kolejne 1,5-2kg, mundur który z czego by nie był w wodzie waży minimum kolejne 2-3kg, no i replika jakies 3-4 kg. W sumie masz około 10-12 kg na sobie, rozmieszczone kompletnie "nieergonomicznie" jeżeli chodzi o zachowanie we wodzie, buty ciągną do dna, itd... Pomijam hardcore w stylu 20-30 kg plecaka na grzbiecie. Odpowiedzcie sobie (to do zwolenników pływania w szpeju zwłaszcza do Ciebie Vorox) na jedno pytanie: Ilu żołnierzy utopiło sie w trakcie operacji typu D-Day, czy zdobywania wysp na Pacyfiku. Poszukajcie takich statystyk, zapoznajcie się z danymi typu waga sprzętu z tamtych czasów, i wtedy opowiadajcie bajki o przepłynięciu w mundurze, z repliką, w butach, kamizelce i pełnymi kieszeniami normalnie używanego szpeju 200 metrów. Wybacz Vorox ale opowiadanie że w takiej kofiguracji "zmalała Ci prędkość" to bzdet nad bzdety. Naholowałem się w życiu manekinów w czasie szkoleń WOPRowskich, naholowałem się kumpli na tych szkoleniach i wreszcie kilka razy miałem okazję wyciągnać "bezmózgi" z wody. I nadal twierdzę że nie da się pływać z tym wszystkim. Gdyby tak było to jednostki specjalne w różnych armiach świata nie działałyby w specjalnie przygotowanym sprzęcie, neoprenowych ciuchach, z lekkimi odmianami broni, i nie korzystałyby z różnego rodzaju wynalazków wspomagających pływalność i ogólnie przemieszczanie we wodzie. Głupi kombinezon z 2-3 mm pianki neoprenowej daje taka wyporność że możesz spokojnie na siebie załadować dwa minimi z kompletem amunicji. Ale niestety bez tego nic nie zrobisz we wodzie.
-
Wiem !!!! Wystarczy do pęcherza na plecach zamiast wody/piwa wpuścić te 2-3 litry helu i po sprawie ;) Flamaster skoro jesteś płetwonurkiem z 15 letnim stażem to powiedz jak się pływa w kąpielówkach z zapiętym pasem dociążającym bez pianki, nutli, chesta i cąłej reszty?? Same kąpielówki i pas... to mniej więcej odpowiednik pływania w mundurze, butach, kamizelce + replika. A no i powiedz ile jestes w stanie przepłynąć z tym pasem.