Kuba
Użytkownik-
Posts
1,854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kuba
-
Crogool; ja tej osoby nie poznałem osobiscie. Stąd starałem się hamować w poście powyżej. Ale zważ i Ty, iż papier wszystko przyjmie, w obcym środowisku instynkt samozachowawczy nakazuje się mitygować. Przyznasz nadto, że szereg zwrotów, form, jak i treści, zwartych w przedmiotowych wypowiedziach Flytec'a nie może być określona ani mianem skromnych, ani przemyślanych - a nade wszystko nie posiadają one jakichkolwiek podstaw merytorycznych. Zresztą ja widzę tu paradoks Uroborosa, bowiem nasz "Kolega" z jednej strony zarzuca brak realizmu tej zabawie, a z drugiej realizm ten chce tworzyć przez narzucanie sztucznych, irracjonalnych i cokolwiek śmiesznych reguł. I abyśmy mieli jasność co do jednego: ...otóż Airsoft jest zabawą (co do tego jesteśmy zgodni) militarną sui generis. Wybacz, ale ja po siedmiu latach, oboma końcami przewodu pokarmowego wydalam "strzelanki jebanki" na modłę rekreacyjną. Airsoft dalej pozostaje dla mnie zabawą, ale nie interesuje mnie w nim rozsiewanie setek kulek czy podchodzenie się w grupach na zasadzie "każdy swego". O wiele bardziej zajmuje mnie kwestia dowodzenia na szczeblu drużyny i plutonu czy działania skupiające się na realizacji postawionych zadań, a nie na strzelaniu sensu stricto. I dlatego lekko zaniemówiłem w momencie kiedy przeczytałem wypowiedzi Autora tego wątku. Grzeczność nakazuje, że kiedy przychodzimy do kogoś w gości (ulubione porównanie Reg'a :lol: ) to nie sramy mu na środku pokoju tylko pytamy gdzie jest toaleta. A Autor tego wątku, ledwo pojawił się w środowisku, kreuje się na mesjasza, który pokaże nam* jak mamy robić to co robimy od dawna. Mając pojęcie o tym takie jak bracia Kaczyńscy o Księżycu... (czyli żadne). 8) nam, sensu osób, które preferują taki styl zabawy, nie zaś środowiska AS sensu largo; To tyle tytułem glosy. Pozdrawiam KZ PS Zaś zainteresowany do tematu wracać nie musi - wystarczy, iż przeczyta.
-
Nie no, takiego rodzynka nie zauważyłem. I to do tego jest "Rodzynek z Krakowa". :lol: Flytec'u, spuść z siebie odrobinkę powietrza, bo zaraz się rozpękniesz, a MON potrzebuje ludzi, którzy "wyprzedzili o wiele lat obecną wiedze wojskową". Wiesz na czym polega Twój problem? Na braku elementarnej wiedzy. Zarówno na temat Airsoftu jak i realnego pola walki. Układasz sobie gdzieś pod kołdrą jakieś własne mesjanistyczne koncepcje i uważasz, że my mamy Ci przyklasnąć i niczym w Monty Pythonie, podążać za Twoim sandałem. Chcesz rewolucjonizować i urealniać Airsoft? To przyjmij za aksjomat, że rozstrzygającymi środkami rażenia są na współczesnym polu walki broń atomowa, biologiczna i chemiczna. A w niższym wymiarze lotnictwo, artyleria, czołgi, etc. Wiesz jaką przewagę taktyczną daje umiejętnie kierowany ogień artyleryjski? Bo my to przerabialiśmy właśnie w wersji AS... Zaś autonomiczne działania piechoty uzbrojonej wyłącznie w indywidualną broń strzelecką to margines. Ale Airsoft nie zapewnia nawet należytej symulacji tych warunków! Cóż więc Ty chcesz stworzyć? I dlaczego wobec powyższego usiłujesz nam udowodnić, że Twoja racja jest lepsza niż nasza? Wypowiadasz się o rozgrywkach. Poniekąd rację masz - ale tylko jeśli chodzi o stwierdzenie stanu faktycznego w jednym środowisku, w jednym miejscu. To co opisałeś nazywa się "strzelanką jebanką". Lecz wyciąganie na tej podstawie ogólnych i całościowych wniosków na temat Airsoftu, jest nieuprawnionym nadużyciem i nie świadczy zbyt dobrze o twojej zdolności logicznego rozumowania. Piszesz o tym, aby przeciwnika doprowadzić do stanu, w którym sam uzna porażkę. Moja diagnoza jest jedna - za dużo napatrzyłeś się na kampanię wyborczą i casus Cimoszewicza. Ani wojna ani Airsoft to nie szachy. A to o czym Ty piszesz to bredzenie typowego jebaki teoretyka (bez urazy, w końcu "uwojskowiamy" nasze podejście ;) ). Znany jest Ci może przypadek brytyjskiego plutonu, który całkowicie okrążony opodal Basry, wyrwał się atakiem na bagnety? A przecież wedle Ciebie powinni kapitulować... A kiedy już zobaczysz na czym polega taktyka w AS i w tzw. "realu", to może wyjaśnisz mi (może być na PW) jak chcesz rozwiązać niektóre kwestie, nie uciekając się do walki lub nie używając "sprzętu za grube (niestety - przyp. mój) tysiące"? Za pomocą rzutów kostką? Temat pociągnąłbym dalej, jednak nie wiedzieć czemu mam przemożne wrażenie, że terminologia po temu właściwa (przykładowe zwroty, które jako wybitny taktyk i ponadprzeciętny strateg powinieneś znać: dyżurny środek ogniowy, manewr po liniach zewnętrznych, linie rozgraniczenia, zadanie, rubież, ześrodkowanie ognia, etc.) jest Ci całkowicie obca, mój domorosły Clausewitzu. A najśmieszniejsze jest to, że chcesz naprawiać coś co nie jest zepsute! Wyobraź sobie (w tym jak widzę jesteś dobry), że istnieją zarówno środowiska bawiące się "militarnie" jak i tego typu imprezy. W zaufaniu zdradzę Ci, że np. kilka miesięcy temu odbyły się manewry w Beskidach, polegające na działaniu 2 kilkuosobowych patroli na obszarze ponad tysiąca hektarów. Mam uzasadnione wątpliwości, czy Ty w opisanych warunkach potrafiłbyś w ogóle wejść w styczność z przeciwnikiem (teoria bywa dobra do czasu). Aha i byłbym zapomniał, że nie dalej jak pół roku temu odbywała się kolejna (druga już) edycja innych manewrów, w trakcie których przez pierwsze 30h robiliśmy co prawda wiele mniej lub bardziej ciekawych rzeczy, ale nie wystrzeliliśmy ani jednej kulki. Daruj więc sobie, a także nam. przechwałki na temat tego kim jesteś i czego w życiu nie robiłeś oraz wydumane teorie i wróć do realnego świata. A najlepiej najpierw zademonstruj sam, a potem krytykuj innych. Bo choć w głębokim poważaniu mam Airsoft "rekreacyjny", to jeszcze większą pogardą darzę nadętych teoretyków. Pozdrawiam ;) KZ
-
Po doprowadzeniu do porządku przeglądarki, chciałbym poruszyć kilka kolejnych kwestii. Spróbuj jeszcze kiedykolwiek wytknąć mi sarkastyczny styl wypowiedzi... :lol: PPS I nadal nurtuje mnie pytanie kto to jest "instruktor WP"? ;)
-
Mimo wszystko ponowię pytanie. Może kilka słów więcej niż: "Grupa zlozona jest z obecnych (i mam nadzieje przyszlych) istruktorow WP" (cyt. z tego wątku). Pomijając fakt, że instruktor to etat, nie stopień ani stosunek służby, nie została nawet podana osoba odpowiedzialna z ramienia organizatora. Bliższych informacji nt. samej imprezy także nadal brak EDIT: Odn. ost. zdania, prawdopodobnie wina leżała po stronie mojej przeglądarki (problemy z odświeżaniem). Nie watpię w to, że skoro chcecie zadebiutować imprezą ogólnopolską, to zapewne wiecie co robicie. ;) Ale zacznijmy może od rzetelnego przedstawienia informacji na przedmiotowy temat. Rad byłbym, gdybym dowiedział się: Czy ktoś w środowisku Was zna? W jakiej konwencji się "bawicie" i consequentio tego, jaki profil będzie mieć przedmiotowa impreza? Czy działacie w oparciu o struktury sformalizowane (LOK/ZHP/stowarzyszenie rejestrowe) czy też jesteście grupa nieformalną? Etc, etc.... Zaś na razie widzę tylko stronę na serwerze XIV LO, półsłówka i "niezbyt przemyślaną wypowiedź o 'instruktorach' ". Pozdrawiam KZ PS Ja w to nie wątpię, ponieważ nie sadzę aby ktokolwiek był na tyle nieodpowiedzialny aby urządzać imprezę ogólnopolską na terenie wojskowym bez ww. (no może z małym wyjątkiem :) ). Jednak pytanie zadałem "standardowo", gdyż w historii Pasternika bywało wiele różnych wypadków, od wchodzenia "na flaszkę", poprzez załatwianie "na gębę" z niższymi szarżami i korzystania z zdezaktualizowanych upoważnień, po fałszowanie wpisów w KP. A "niestety" tak się składa, że w tym wypadku jedyną legalną możliwością korzystania z obiektu przez osoby cywilne jest pisemna zgoda wydana przed D-cę JW 2250. ;)
-
Aha, a można się dowiedzieć kto organizuje? Bo kto te kulki dostarcza to można się domyślić. Oczywiście zakładam, że D-ca Brygady wydał oficjalną zgodę na organizację imprezy na terenie Garnizownowego Ośrodka Szkoleniowego Pasternik... Pozdrawiam KZ
-
Komentarz zdezaktualizowany.
-
Nie chcę i nie mam zamiaru powtarzać słów wypowiedzianych już raz przeze mnie lub przez innych. Nie chcę też tu roztrząsać niektórych spraw, bo za chwilę zacznie robić się to niesmaczne. Jednak chciałbym odpowiedzieć na pewne pytania, uszczegółowić niektóre kwestie oraz odnieść się do niektórych innych wypowiedzi. Od tego ostatniego zacznę. Drogi Krathorze - albo źle Cię zrozumiałem, albo postulujesz ostracyzm wobec każdego, kto wzajemnie nie poklepuje się po pleckach i nie mówi jak wspaniale jest. Chociaż przeniesienie na grunt ASG założenia, że jeśli powiemy, że czarne jest białe to jest ono białe, choć nie jest oryginalne, to na pewno warte odnotowania. Szczególnie wobec tego co piszesz dalej: A Wy rozumiem przyjedziecie wszyscy w pustynnym umundurowaniu? Nie wiem czy wiesz ale woodland jest powszechnie używanym kamuflażem od A-stanu po Czeczenię. Nie wiem także czy nie uszło Twojej percepcji to, że wobec NATO w zielonych mundurach (a nawet z twarzami pomalowanymi w tę kolorystykę) rebelianci w jaskrawych "szlafrokach" i białych chustach, w zielonym Kłominie są po prostu tarczami strzeleckimi. Jeśli zaś, w czym chciałbym się mylić, potrzebujesz jedynie "klimatycznego" tła, które umożliwi zabawę NATO, to proponuję zatrudnienie w tej roli statystów filmowych a nie Maniaków. Po pierwsze zapoznaj się najpierw ze znaczeniem pojęcia malkontent i przeczytaj mojego poprzedniego posta. Po drugie, po tym co napisałeś włos zjeżył mi się na głowie. Nie było poważnego wypadku*, czyli wszystko jest w porządku i to najlepszym? A to, że złamano kardynalne zasady tyczące zabezpieczenia rozgrywek przed dostępem osób trzecich, jest nie warte nawet odnotowania? Może Ty tego nie widziałeś, ale ja kilka razy byłem świadkiem sytuacji, w której na teren gry, w jej trakcie, wchodziły dzieci (!), że o osobach przy placu nie wspomnę. Ale po co to w ogóle poruszać, przecież opatrzność czuwała, a odrobina refleksji przeszkodziłaby w kultywowaniu obrazu imprezy bez skazy... Ponadto, jeśli tak samo jak organizatorzy cenisz sobie bezpieczeństwo uczestników i nic zdrożnego nie widzisz w tym, że wbrew zapowiedziom nie wydzielono miejsc szczególnie niebezpiecznych, to nic mi nie pozostanie jak tylko pogratulować Ci dalekowzroczności i zdolności przewidywania. EDIT: *) - o ile nie można już do tej kategorii zakwalifikować Robicala (oby jak najszybciej się wykurował), którego posta nie zdążyłem przczytać przed napisaniem tej wiadomości w offline. I to akurat doceniam, szczególnie że widać to było w działaniach NATO - przynajmniej do momentu. A na marginesie, wydaje mi się Krathor, że mam podobne jak Ty podejście do LARP i ASG. Jednak jeśli już zdecydowaliśmy się na częściowo "larpowy" scenariusz - jeśli powiedzieliśmy A to należało powiedzieć też B. Albo od początku milczeć i zrobic "suchą" rozgrywkę... ______________ PA, W grupie liderem był Kret, dowodzeniem zajmował się On a potem ja i Carlos. Żebyśmy mieli także jasność - nie chcę dezawuować osoby Shamana, którego bardzo cenię oraz szanuję, który bardzo wczuł się w klimat i próbował zaszczepić go innym (jak i reszta Ptactwa). Jednak uważam, że z jakichś powodów nie sprawdził się jako D-ca. Ja wypowiem się za siebie i za moją grupę. Nie wiem co działo się na wszystkich odcinkach, ale śmiem twierdzić, że to samo czego dowodzi nasze późniejsze połączenie z innymi grupami, które podobnie jak i my miały dość tego burdelu... Czego zabrakło? 1. Postawienia zadań (sic!) - poza ukryciem kartonu nie przydzielono nam ani rejonu odpowiedzialności ani zadania, a na informację, że jesteśmy zainteresowani dokonywaniem rozpoznania, nie wyznaczono nawet elementu na którego korzyść mieliśmy go dokonywać. 2. Dokładnego omówienia założeń i priorytetów gry, z naszej jako Rebeliantów strony. 3. Sprawnej łączności - nie dość, że jej sieć była jedynie pozioma, bez wyodrębnienia częstotliwości grup i częstotliwości dowodzenia to z D-cą po prostu nie dało się skontaktować nawet jeśli częstotliwość była chwilowo wolna. 4. Brak KG, dzięki czemu ludzie wchodzili z respawnu prosto do walki, co przy braku łączności powodowało momentami zupełny chaos po naszej stronie. 5. Brak dokładnego podziału terenu na sektory oraz jednoznacznego określenia i nazwania punktów orientacyjnych, dzięki czemu nikt nie wiedział co w jakim dokładnie miejscu się dzieje. 6. Brak ustalonego hasła, co w sytuacji kiedy walczyliśmy w budynkach, często nie widząc się dokładnie lub gdy strój osoby nie był jednoznacznie "szuszfolski" prowadziło do "blue on blue". Reasumując - po prostu biegaliśmy samopas. Żadnego dowodzenia nie było! Co zresztą Szaman obwieścił już na początku, stwierdzając, że on w zasadzie zajmuje się tyko samobójcami a reszta jest na głowie d-ców grup. D-ców, których działań nikt nie koordynował i których w naszym wypadku nie poinformowano nawet o podstawowych założeniach. Czemu się nie dziwię, bo odnoszę wrażenia, że takowych w ogóle nie było. W konsekwencji tego, byliśmy bardziej podobni do ciemnej ;) hołoty z Somalii niż do zorganizowanych arabskich bojowników / powstańców / terrorystów. Co jednak miało tę stronę, że przynajmniej NATO posiadające D-cę "nie tylko z nazwy" mogło poczuć się jak na prawdziwym safari (czego dowodzi statystyka wykonanych zadań) - przynajmniej do czasu. A po przerwie cierpliwość się wyczerpała i po prostu całkowicie olałem wytyczne, których musiałem się domyślać, informacje które do mnie nie dochodziły i łączność której nie było - zebraliśmy kilka ekip i jedym dużym odziałem poszliśmy walczyć na własną rękę - samemu zdobywając informacje, samemu identyfikując cele i samemu próbując realizować sobie postawione zadania. A żeby było śmieszniej, opanowaliśmy więzienie jeszcze zanim okazało się, że są tam jakieś kwity... To była impreza otwarta, ze wszystkimi tego konsekwencjami i każdy kto był na chociaż jednym zlocie (w charakterze uczestnika) musiał wiedzieć, że coś takiego będzie miało miejsce. Że niektórzy ludzie będą niezdyscyplinowani, leniwi czy po prostu oleją zbyt skomplikowane reguły oraz innych uczestników. I nie miej pretensji do nich o to, że zrobili właśnie tak a nie inaczej, bo to jak mieć pretensje do psa za to, że szczeka. To było do przewidzenia i należało się na tę okoliczność odpowiednio zabezpieczyć, w takim stopniu w jakim było to możliwe. Szczególnie, że o pewnych sprawach np. ja pisałem jeszcze przed imprezą. Podsumowując - napracowałeś się przy scenariuszu i przy próbie jego realizacji. Szkoda, że nie wyszło to jak chciałeś, szkoda że miejscami nie wszystko było dopracowane i przemyślane. Dlatego pamiętaj, że ludzie są jacy są, a lepsze jest wrogiem dobrego. Oszczędzisz sobie na przyszłość nerwów. ______________ Qbs - abyśmy mieli jasność. Nie ulega wątpliwością, że Twoja zasługą jest organizacja całej imprezy. Ty dałeś do tego impuls i postawiłeś się w pozycji Organizatora. Ty wreszcie załatwiłeś niezbędne formalności aby mogła się ona odbyć. Za to należą Ci się szczere podziękowania i szacunek. Ale niestety to rodzi także obowiązki i odpowiedzialność - które delikatnie mówiąc Cię przerosły. Robiąc imprezę na taką skalę nie można liczyć, że wszystko jakoś samo się ułoży albo, że przyjdą inni i to załatwią. Dlatego abyśmy mieli jasność - nie po to chciałem rozliczenia, iżbym posądzał Cię o czerpanie korzyści z tej imprezy. Ja po prostu chciałem wiedzieć na co, obok paliwa, poszły te pieniądze, bo ja praktycznie nie widziałem tam żadnej organizacji ani żadnego organizatora. Pieniądze zostały wysłane dziś przelewem. Uważam się za osobę honorową na tyle aby nie "bawić się" kosztem innych, nawet jeśli ta zabawa był jaka była.. Dlatego także nie skomentuję tak potrzebnych rekwizytów jak flagi, narzędzia, benzyna do agregatu, z których i tak duża część z nas nie miała okazji skorzystać lub które ktoś mógłby uznać za zbyteczne. Tylko poproszę Cię Qbs, byś wobec tych faktów oraz dobrowolności wpłat, nie dziwił się, że ludzie nie zapłacili - bo oni po prostu nie dostrzegali niczego na co, ze wspólnym i widocznym pożytkiem przeznaczono te pieniądze (jedynym chyba tu wyjątkiem są koszta paliwa do samochodu). Szczególnie gdy Ty siedziałeś i czekałeś aż pieniążki pozbierają się same (tak jak oswiadczenia od nieletnich...). Pozdrawiam KZ
-
Witam; jako że impreza przeszła już "do historii" pozwolę sobie na jej subiektywne podsumowanie. Najpierw podziękowania. Na wstępie chciałem podziękować Władzom Samorządowym za udostępnienie nam Kłomina. Tu także pragnę wyrazić uznanie dla Qbsa, który tę akcje firmował, był jej inicjatorem oraz wykonawcą i dzięki któremu mogło nasze spotkanie mieć w ogóle miejsce. Następnie chciałem podziękować tym, z którymi miałem okazję uczestniczyć w rozgrywce: Śląskowi, Kędzierzynowi, Kretowi, Carlosowi, Gęsiom (Tak Arturo - tobie też :lol: ) oraz Team-Delta któremu muszę oddać honor za postawę dość rzadko spotykaną w naszym ASG. Dziękuję także twórcom scenariusza za trud jaki zadali sobie w celu jego stworzenia oraz przy próbie jego realizacji. _____________ Skoro zaś już pogłaskaliśmy się po jajkach, przejdę do spraw mniej przyjemnych. Wyróżniłbym tu dwie kategorie, kwestie które po prostu można było zrobić lepiej oraz karygodne zaniedbania. Zacznę od tych drugich. Przerażającym był fakt umiejscowienia części rozgrywki w miejscu gdzie przebywają cywile. A do tego prowadziło wykorzystanie w grze głównego placu Kłomina oraz przylegającego doń budynku (fakt pojawiania się cywili także w innych miejscach terenu pomijam)! Nadto, w tak zaistniałym stanie rzeczy nie postarano się nawet choćby o wyraźne odgrodzenie terenu walki od reszty miasteczka. Jeśli nie można było wystawić porządkowych usuwających cywili (/uczestników rozgrywki) na bezpieczny dystans od terenu gry (/cywili) to można było chyba chociaż kupić taśmę ostrzegawczą i dokonać wygrodzenia? Fakt ten stanowi rażące naruszenie dotychczas przyjętych w środowisku norm i obciąża Organizatora(/ów), który wykazał się karygodną lekkomyślnością. Idąc dalej - Qbs w swoim poście datowanym na siedemnastego lipca pisał o oznaczeniu budynków, do których wstęp jest zabroniony ze względów bezpieczeństwa. Pomijając fakt, że większość z tych budynków oznaczona jest jako grożące zawaleniem, ja nie spotkałem się z jakimkolwiek oznaczeniem dokonanym przez Organizatora. Czy tak trudno było przyjechać na teren dzień wcześniej i taśmą oznaczyć te pomieszczenia, które posiadają zarwane lub osłabione podłogi czy stropy? Ja wiem, że wymagałoby to oderwania się od palących obowiązków, ale bezpieczeństwo jest kwestią bardziej priorytetową niż dawanie w palnik i poklepywanie się po plecach... Te dwie sprawy uważam za wymagające wyraźnego napiętnowania - w tych warunkach na cud boski zakrawa, że nie doszło do żadnego poważnego wypadku. Poza tym chciałbym zauważyć, że bardzo "fajnym" posunięciem było zaniechanie zebrania oświadczeń opiekunów od najmniej części - jeśli nie wszystkich, nieletnich uczestników. Tak na marginesie przypominam, że ta ograniczona ochrona jaką one zapewniają nie tyczy tylko Organizatora ale i każdego uczestnika, który potencjalnie może stać się pozwanym w procesie cywilnym. _____________ Co zaś tyczy spraw drobniejszych, tyczących samego przebiegu zlotu w Bornem, to w tym wypadku nie o wytyki mi chodzi, lecz o poruszenie pewnych kwestii "na przyszłosć". Po pierwsze należy liczyć się z tym, że uczestnicy przybywać będą o różnych porach. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby mogli zostać rozkwaterowani i poinformowani o sytuacji na miejscu przez osoby do tego kompetentne. W tym celu wskazane byłoby aby ktoś z organizacji był w stanie umożliwiającym z nim komunikację bez uprzedniego spożycia 0,7 litra wódki. Po drugie mówiono to u o przygotowaniu naszej "Airsoftowej" bazy. Dla mnie baza taka to wygrodzony dla nas teren, gdzie możemy się rozkwaterować. To także miejsce gdzie wszyscy razem (a nie w zatomizowanych grupkach rozrzuconych po całym terenie) możemy się spotkać, wzajemnie poznać, czy "porozmawiać". ;) Nic takiego nie uczyniono, pomimo zapowiedzi. Uczestnicy byli porozrzucami na całym terenie i było to wynikiem własnie tego, że zaniechano przygotowania bazy w postacii wygrodoznego obszaru przeznaczonego wyłącznie dla nas. Ale za to "okopy" wyszły naprawdę super... _____________ Odnośnie scenariusza - nie chcę go komentować gdyż brak mi wiedzy na temat wszystkich jego niuansów. Powiem jedynie tyle, że wszyscy wiemy jakie jest nastawienie części osób do ASG. Dlatego planując imprezę otwartą należy układać scenariusz pod uczestników - a nie uczestników pod scenariusz - ponieważ i tak nikogo do niczego się nie zmusi. Ja niestety jako współdowodzący jedną z rebelianckich sekcji, to co działo się do przerwy na moim "odcinku" mogę określić jako burdel ogarnięty pożarem, względnie czeski film, o którym rozwodził się nie będę Dzięki Bogu po przerwie część osób "wzięła sprawy w swoje ręce" i udało się zorganizować sprawne współdziałanie większej ilości osób, nastawione na osiągnięcie konkretnych celów. Do tego dochodzi kwestia notorycznego torpedowania wątków LARP'owych, której zgłębiał także nie będę. Ciekawi mnie ponadto (to akurat nie jest ironia ;) ) dlaczego nie strzelaliśmy w większych budynkach a wykorzystywaliśmy jedynie mniejsze? Co zaś tyczy kwestii odpłatności za zlot, o ile pamiętam miała ona być dobrowolna. Tak przynajmniej stoi w regulaminie i daje się tak było mówione w wątku, wobec tego nie do końca rozumiem roszczenie wysuwane wobec uczestników (w takim tonie napisana jest wiadomość Qbsa). Nadto - jeśli jednak mylę się i odpłatność była obowiązkowa, jak wynika z postu Qbs'a w tym wątku, to Organizator powinien zadbać o jej pobranie i Jego winą jest niedopilnowanie tej kwestii. (Zresztą, na przykład, kiedy przyjechaliśmy do Bornego chciałem uiścić opłatę, ale niestety z przyczyn leżących po stronie organizatora było to niemożliwe. Później zaś po prostu rzecz wyleciała mi z głowy.) Rozumiem natomiast fakt poniesienia przez Qbs'a kosztów. Dlatego dokonam przelewu wspomnianej kwoty. Rozumiem także, że w konsekwencji takiego postawienia sprawy jak w odnośnym poście Qbs'a zostanie opublikowane rozliczenie kosztów, które poniósł Organizator tytułem finansowania tej imprezy. __________________________ Reasumując: Jeśli chodzi o kwestię strzelania, to oceniam je jako "takie sobie". Na pewno mogło być lepiej i można było pełniej wykorzystać potencjał terenu. Ale tragicznie także nie było - grunt że można było znów spotkać się w polu w pewnym gronie więc ocena jest oczywiście pozytywna. Natomiast jeśli chodzi o kwestie organizacyjne, była to najgorzej przygotowana impreza w jakiej dotychczas uczestniczyłem. Szkoda, bo zapowiadała się całkowicie inaczej... Pozdrawiam KZ PS W kontekście powyższego chciałbym dodać zastrzeżenie - jeśli ktoś koniecznie będzie chciał moją wypowiedź skomentować (a zapewne tak będzie...), nim zacznie pisać o malkontentach lub użyje kwestii w rodzaju "to sam zorganizuj" - niech się zmityguje przed kliknięciem "wyślij". Bo akurat miałem okazję organizować, współorganizować i pomagać w organizacji kilku imprez a w wielu innych uczestniczyć - więc pewne pole do porównań posiadam. Ponadto poproszę o rzetelne i ze zrozumieniem przeczytanie mojej wypowiedzi oraz nie wywrywanie pojedyńczych zdań z kontekstu, za co z góry dziękuję.
-
Słyszałem, że Kapral.. :lol:
-
Ja nawiązując do postu Hargina. W cuda nie wierzę, ale może po prostu zebrać w jednym miejscu jasne informacje tyczące imprezy, podać osoby do kontaktu w razie wątpliwości a wątek zamknąć i aktualizować jedynie w kwestiach organizacyjnych? I tyle, bo cokolwiek by nie zostało wykoncypowane, to i tak zweryfikuje to praktyka, zakładam że jak zwykle w sposób brutalny. Pozdrawiam KZ PS Ad. Hargin, ostatnio każdego, kto wedle Ciebie zboczył z "drogi prawdy", nazywasz malkontentem. Ja wiem, że to fajne słowo, ale miej litość... Być może także ja i przynajmniej kilka innych osób popełniamy crimen laesae maiestatis, bo nie piszczymy z podniecenia za każdym razem gdy czytamy scenariusz, a szczególnie niektóre doń komentarze. Akceptacja nie równa się bezkrytycznemu entuzjazmowi. A na marginesie przypominam, że scenariusz jest dla uczestników a nie na odwrót... Btw. Charytatywny - miłosierny, dobroczynny, wspierający ubogich. Czy wobec tego my biedni oportunisci (a może kontestatorzy?) , tytułem łaski otrzymamy jakąś kuroniówkę? ;) :lol:
-
Ostatnią "wierszówkę" odebrałem Mateo już dobre killka lat temu i bynajmniej nie od Reg'a. :lol: A tutaj poruszam te sprawy, które mnie interesują i dotyczą jako uczestnika przedmiotowej imprezy. I nic ponad to... Pozdrawiam KZ
-
Ależ PA - problem jest bezapelacyjnie sztucznie wykreowany. Między innymi przez bicie piany na ten temat od dłuższego czasu. Co niestety sprawia, że nie wszystko jest takie jednoznaczne i oczywiste. Owszem nie posługujesz się imperatywnym zakazem. Ale jednak mimo to wydźwięk jest dość jednoznaczny. A jeśli w chwilę potem przeczytac można np.: ...to zaczyna się robić czeski film o japońskich klapkach. A odbiór tej kwestii, obawiam się, nie był tak jednoznaczny jak byś tego PA chciał. I dlatego pozwoliłem sobie na komentarz. Zresztą uważam, że wyraziłem się dość prezyzyjnie w poprzednim poście. Poście, którego bynajmniej nie adresowałem go do określonago adresata, Organizatora, autora scenariusza, etc. - lecz do całokształtu zainteresowanych odbiorców, ze szczególnym uwzględnieniem tych, którzy zechcieliby być bardziej papiescy od biskupa Rzymu. I uważam, Drogi Mateo, że uprzednia moja wypowiedź, więcej wnosi do wątku niż dywagacje na temat traumatycznych przeżyc o jakie przyprawili Cię antagoniści kompletu: dres i japonki plus damska torebka. Pozdrawiam KZ
-
Długo wahałem i powstrzymywałem się przed zabraniem głosu.... Konwencja scenariusza nie należy do typowych. Rzecz jasna każdy z uczestników godzi się na jej poszanowanie, jako warunek sine qua non uczestnictwa. Ale należy brać pod uwagę, iż w wypadku Rebelii, taka stylizacja dla wielu osób jest czymś nie tylko nowym ale i obcym. Do czego zmierzam w tym wywodzie? Otóż do tego, iż chodzi nam chyba o dobrą zabawę. Czyż nie? Pozostawmy więc pewne kwestie ogólnym wytycznym i uznaniu uczestników. Ponieważ, jeśli Ci nie będą chcieli się "wczuwać w klimat" to żadne - nawet najbardziej szczegółowe zalecenia nt. ich ubioru, ekwipunku, rodzaju samoopalacza, etc. nie przyniosą efektu. Bowiem i tak zostaną zignorowane. Natomiast ustanawianie tu wytycznych w jakie spodnie wolno się ubierać a w jakie nie oraz zachowania im podobne, mają dla mnie dwuznaczny wydźwięk. Rozumiem intencję zbudowania otoczki całej rozgrywki lecz liczyć się należy z tym, że duża część z nas jest niejako "wtłoczona" w rolę rebeliantów. Nie próbujmy więc wymuszać na nich jakichś zachowań na siłę, bo chodzi tu o zabawę dla wszystkich, a nie dla Sił NATO, które będą mogły wczuć się w klimat strzelając do "prawdziwych", bo ubranych w szlafroki zamiast elementów munudrowych, Szuszfoli". Szczególnie zaś nie jest jedynie słusznym wariantem ubiór cywilny, jak próbuje się tu pisać. Zgadzam się w tej kwestii z Kretem i Wukaszem. Jeśli zaś mamy wczuwać się wyłącznie poprzez przebieranie się za Arabów - cywili, czyli tyczącą wszystkich, rezygnację z jakichkolwiek elementów munduru i części ekwipunku (który raczej nie stanowi etatowego wyposażenia bojowników w piaskach), to ze swej strony niech NATO obowiązkowo stawi się wyłącznie w pustynnym umundurowaniu i wyposażeniu (noblesse oblige ;) ) a autorzy i nadzorujący scenariusz niech nawiozą piasku i posadzą palmy daktylowe . Logika ta sama... Dlatego apeluję o to byśmy trochę się zmitygowali. Chodzi o zabawę a warunkiem zabawy nie jest ubiór- wbrew temu co próbuje się tu sugerować. Przeciez to wszystko odbywa się na płaszczyźnie umownej. Jakość zabawy zależy od nastawienia każdego z nas. Od Organizatora, przez autorów scenariusza po zwykłego uczestnika. Pozdrawiam KZ
-
Księżniczko - na pewno nie znam wielu faktów. Na pewno nie było też moją intencją "najeżdżanie" - po prostu taki mam zgryżliwy ton wypowiedzi. Oboje wiemy, że jedni wolą drugich bardziej niż trzecich. ;) I nie sposób znaleźć w tym winę. Lecz zaryzykuję twierdzenie, że przy tej liczbie uczestników, do przekazywania takich sugestii, czy komentarzy bardziej niż wątek predestynowane są PW czy mail. Jak mawia ludowe porzekadło - Jeszcze się taki nie urodził... Komuś zawsze coś nie będzie pasować i choć można starać się by takich sytuacji było jak najmniej, to ja po prostu nie uwierzę w ich całkowitą eliminację. Zaś granica pomiędzy "rozwiązywaniem" a "roztrząsaniem" jest bardzo cieńka, bo od dobrych kilku postów toczy się dyskusja, której pokłosiem jest póki co powtórka ze wstępu do endokrynologii. A, że właśnie (choć tytułem wyjaśnienia ;) ), udało mi się rzeczoną granicę przekroczyć, na tym zakończę. Pozdrawiam KZ
-
Matko Bolesna - czy Wy macie jakieś problemy na kanwie tego podziału? Jak dzieci w przeszkolu. Qbs podaj to, Qbs podaj tamto... Qbs, a dlaczego tak... Qbs bo my byśmy chcieli inaczej... Swoje sugestie Qbs'owi przekazaliście. A on zapewne na miarę możliwości je uwzględni (albo nie) i tyle. O czym tu deliberować? Jeszcze się impreza nie zaczęła, a niektórzy już szukaja sztucznych problemów. Pozdrawiam KZ
-
Ja jeszcze kilka słów odnośnie "problemu" Sheriffa. Choć Qbs mnie ubiegł, jednak mimo to pozwolę sobie nieco dobitniej wyrazić moje zdanie na ten temat. Drogi "Kolego" Sheriff'ie nie wiem jak reszcie grona potencjalnych uczestników tej imprezy, ale mnie Twoje rozterki są całkowicie obce i nie budzą mojego najmniejszego zainteresowania. Racz też nie kwestionować decyzji Organizatora. Choćby i opiekun miałby mieć lat 35 i być Czukczą o blond włosach, to Tobie nic do tego. Ty masz ten wymóg spełnić aby móc w imprezie uczestniczyć i jest to wyłącznie Twój problem. Nie wiem czy rozpisując się tu liczysz, że weźmiesz kogoś na litość? Pamiętaj, Ty nikomu łaski nie robisz. Szczerze mówiąc mam też gdzieś czy będziesz na tej imprezie czy nie. Ja jeśli tylko się wyrwę, będę jechał tam aby bawić się w gronie Maniaków w niegdysiejszym znaczeniu tgo słowa. I to ich obecność jest dla mnie ważna, nie zaś nielatów mających problemy z rozumieniem tekstu czytanego. No powiało elitaryzmem... :lol: Pozdrawiam KZ
-
Prokuratorowi też to powiesz? Problem w tym, że delikatnie rzecz ujmujać, może go to nie interesować... KZ
-
Używamy też karabinów napędzanych siłą wiatru oraz samostrzałów (ale tylko na kulki 11mm). Można posiadać dwie Bronie, Koran zezwala. Niestety bigamia jest karalna. Regulamin zaś o tym nie wspomina ponieważ są to informacje niejawne, które znane sa tylko nielicznym, a przekazuje się je jedynie szeptem i koniecznie po zmroku by nikt niepowołany nie odczytał ich z ruchu ust...
-
Może spróbuję wyekspilikowac pewne kwestie bardziej wyraziście. Ileż to lat dobrze bawiliśmy się bez muzyki? Wiele - prawda. Jej brak nikomu nie przeszkadzał a ona sama nie stanowiła warunku sine qua non (trudne słowo) dobrej zabawy. Natomiast jej obecność może być czynnikiem, który pewnej części osób zdeprecjonuje (jeszcze trudniejsze słowo) dużą część przedmiotowej imprezy. Miast tego amatorom głośnej muzyki i tego rodzaju klimatu proponuję po raz kolejny obejrzeć BHD. Najlepiej przy podkręconej do maksimum muzyce i zasłoniętych oknach. Czy chodzi o to, żeby ASG zamienić w cyrk, z tresowanymi pieskami biegającymi dookoła areny (dla "klimatu" rzecz jasna)? To niech QBS załatwi trochę sprzętu i zrobimy spektakl światła i dźwięku. Może lasery jakieś albo chociaż kilka stroboskopów i reflektor plot. Jakieś dymy kolorowe i koniecznie podkręcone basy... Owszem w czasie pokazu tło muzyczne może być wskazane. W czasie rozgrywek można też puścić w tle odgłosy walki (nie wiem czemu kojarzy mi się to z "odgłosem paszczą" ;) ) względnie jakiegoś muezina, ale bez przesady. Dostojewski pisał kiedyś o butach ważniejszych od Szekspira... Pozdrawiam KZ
-
Proponuje aby podczas strzelania przygrywała nam kapela weselna w rytm Białego Misia. A teraz poważnie, muzyce w czasie rozgrywek właściwych mówimy stanowcze nie. Nasza zabawa póki co polega na czym innym. A jeśli chce ktoś sobie powyczyniać hołubce z wiejskimi dziołchami w takt muzyki takiej czy innej, to właściwym po temu miejscem będzie parkiet najbliższej do Bornego remizy. Pozdrawiam KZ
-
Oświadczenie wyłącza odpowiedzialność cywilnoprawną a i to nie zawsze. Może także mieścić się w kontratypie zgody poszkodowanego. Problem polega jednak na tym, iż w tym wypadku nie mamy do czynienia z osobą prywatną lecz z organem administracyjnym działającym na podstawie określonych przepisów. Organ wydając zgodę na korzystanie terenu działa formalnie, poprzez decyzję administracyjną. Stąd w wypadku zaistnienia zdarzenia bez względu na zgodę indywidualnych osób na ponoszenie ryzyka oraz następstw takiej zgody, w grę wchodziłby i tak artykuł 231 KK a bardzo możliwe, że i kilka innych, od 163 lub 164 począwszy. Jakkolwiek w rozmowach z władzami samorządowymi próbowałbym użyć argumentu odpowiedniego zabezpieczenia przez organizatora terenu rozgrywek, poprzez wygrodzenie i oznaczenie miejsc szczególnie niebezpiecznych, ustalenie regulaminu bezpieczeństwa (przedłożonego do akceptacji organowi wydającemu zgodę) oraz ew. wydelegowanie służby porządkowej jak także wspomniałbym o zobligowaniu uczestników do podpisania oświadczenia o świadomości ryzyka oraz zrzeczeniu się ew. roszczeń. A reszta i tak nie jest zależna od nas... Pozdrawiam KZ
-
Mój błąd - chodzi oczywiście o: Rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z dnia 14 grudnia 2004 r. w sprawie wzorów, noszenia umundurowania, odznak i oznak wojskowych oraz uzbrojenia przez żołnierzy w czynnej służbie wojskowej. Mea culpa ;) , nie wiem skąd ów błąd wynikł, jakkolwiek pojawił się, za co przepraszam zainteresowanych. Same spodnie czy bluza, nawet obszyte, nie stanowią munduru w znaczeniu KW. Natomiast komplet tychże, choćby posiadał jedynie flagi (jeśli są przyszyte w sposób nieodbiegający wyraźnie od regulaminowego) i oznaczenie stopnia (pagon, choćby pusty - szeregowy) może już być zakwalifikowany jako mundur, ze względu na bardzo wysoką zbieżność ze wzorcem. Celowo piszę może, gdyż w tej konfiguracji brakuje mi przede wszystkim nakrycia głowy. Jednak biorąc pod uwagę dużą zbiezność cech pozostałych oraz niektóre sytuacje, w których żołnierz może występować bez nakrycia głowy (a teraz także i bez pasa), istnieje hipotetyczna możliwość podciągnięcia tej sytuacji pod 61 KW. Teza powyższa jest dla mnie dyskusyjna i mam opory przed jej przyjęciem. Jednak uważam na gruncie praktyki interpretację taką za całkowicie realną. O czym lojalnie uprzedzam... Natomiast jest prosty sposób, na uniknięcie jakichkolwiek nieprzyjemności. Kodeks Wykroczeń mówi bowiem o publicznym używaniu. Stąd nie ma obawy, o podpadnięcie pod ten przepis w trakcie zdecydowanej większości czynności związanych z ASG. Nieco gorzej rzecz ma się z mundurami obcymi, paragraf drugi mówi bowiem jedynie o "używaniu munduru, na którego noszenie nie uzyskano wymaganego zezwolenia". Pozdrawiam KZ EDIT: redakcja.
-
Przepraszam Alexie - ale czy ty przypadkiem nie cierpisz na którąś z odmian oligofrenii? Ja już nie apeluję - ja Cię PROSZĘ - przestań dumać bo nie dość, że sam nie wiesz o czym piszesz (ani tym bardziej o czym ja piszę), to jeszcze mnie o bolesną kolkę przyprawiasz swoją ignorancją. Widzę bowiem, iż masz bardzo wielką ambicję do prowadzenia polemiki. Szkoda tylko, iż Twa znajomość przedmiotu jest do tejże w proporcji jawnie odwrotnej.
-
1. Proponuje uważnie i ze zrozumieniem przeczytać ten wątek, ze szczególnym uwzględnieniem tej strony. 2. W wypadku niemożności zrozumienia czytać do skutku lub znudzenia. 3. Kiedy znudzenie ustąpi czynność powtarzać aż do osiągnięcia zamierzonego celu, na okrasę posiłkując się lekturą Rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej z dnia 14 grudnia 2004 r. w sprawie wzorów, noszenia umundurowania, odznak i oznak wojskowych oraz uzbrojenia przez żołnierzy w czynnej służbie wojskowej. (EDIT: data wydania ww. aktu) I jak tu się dziwić, że naście procent tego kwiatu naszej "cudnej" młodzieży oblewa maturę... Kiedyś "Ktoś" mądry powiedział, ze takie bedą Rzeczypospolite... Pozdrawiam ;) KZ PS Nie chce być monotematyczny, ale może moderator zrobi "coś" z tym wątkiem?
-
A Ty dalej swoje. Ja naprawdę nie używam chwytów retorycznych w odniesieniu do meritum omawianego problemu i jeśli coś piszę to ma to z reguły podbudowę merytoryczną. Patrz kwestia odwołania do obowiązującej Ustawy Zasadniczej, którego nie możesz lub nie chcesz zrozumieć ...podpowiem - Rozdział XIII Artykuł 241 ustęp szósty, a przy okazji także Artykuły 87 i 92 z Rozdziału III Konstytucji RP. Nadto, co ważniejsze, w noweli przedmiotowej ustawy, przy określaniu upoważnienia, mowa jest o ROZPORZĄDZENIU. Różnicę jaką to powoduje dla opisanej sytuacji wykłada się na pierwszym roku studiów prawniczych! Poza tym Ty nadal nie jesteś w stanie zrozumieć o czym piszę. Umowa z USA (a właściwie jej brak) nie wyłącza stosowania art. 61 KW w związku z odpowiednimi zapisami Ustawy o odznakach i mundurach. To mogłoby mieć najwyżej znaczenie praktyczne przy definiowaniu legalnego desygnatu pojęcia munduru obcego i ew. zawężenia zakresu jego ochrony prawnej. W kwestii pochodzenia sortów - wybacz ale po prostu mnie bawisz. Przypomina mi to lata szczenięce i bohatera (nomen omen mojego imiennika :lol: ) opowiadań A. Milne, który to po schowaniu głowy w garnek po miodku uważał, iż skoro on nikogo nie widzi, to zapewne zachodzi przy tym stosunek wzajemności. Formalnie wszystkie sorty skreślane z ewidencji jednostek, które nie są przekazywane do uprawnionej jednostki organizacyjnej poza wojskiem powinny być komisyjnie niszczone. Wnioski w zakresie pracy własnej. Tyle tytułem wyjaśnienia. Nie będę dalej się z Tobą spierał. Być może jesteś wybitnym specjalistą od prawa międzynarodowego. ;) Lecz nie znasz podstawowych zasad rzemiosła prawniczego, co z góry dyskwalifikuje możliwość naszej polemiki. Ta bowiem przypomina przysłowiową rozmowę ze ślepym o kolorach (bez urazy). Pozdrawiam KZ PS Moderator!