Kuba
Użytkownik-
Posts
1,854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kuba
-
Mówimy o tym potworku stylistycznym?
-
Oj Jack, przecież trzeba być elastycznym i dostosowywać się do warunków. To się rozumie per se. Około 1,5 roku, do 2 lat wstecz, ja sam wypowiadałem się pozytywnie o pomyśle "przedszkola" jakie mamy teraz (dopiero teraz). Ale czym innym jest jednak elastyczność podejścia, a czym innym przewartościowanie priorytetów.
-
Witam; dziś akt trzeci. Może będę pisał nieco nieskładnie, lecz nie jestem dziś w formie, a i czasu mam deficyt. Patrycyan: Drogi Kolego, ja nie czuję się powołany do niesienia pomocy dzieciom w AS. Wiesz dlaczego? Czytałeś przecież, więc wiesz - choćby dlatego one oczekują czego innego od tej zabawy. Choćby dlatego, iż uważam separację tych "nurtów" za wskazaną. Dość jest na W(M)ASG porad, zasad, etc. Dość, by część małoletnich je przyswoiła i żyła w naszym środowisku. Ale część jest do tego niezdolna. I prędzej narobią na wyciągnięta rękę niż skorzystają z pomocy. Zaś kreowanie związków ze środowiskami, których nie tylko nie da się kontrolować, ale nawet oddziaływać - uważam za wysoce niewskazane i potencjalnie niebezpieczne. Chciałem także zapytać - czy Kolega zainteresował się sprawą i pośpieszył z pomocą? I dlaczego to Kolegi. "edukacyjnych" postów nie widać na początku tego wątku? (Bynajmniej daleki jestem, w tym pytaniu, od złośliwości.) LameBoy: LameBoy - bo ja po prostu jestem cynicznym, archetypicznym bucem. :wink: Ale żebyśmy się zrozumieli, bo kolega chyba nie doczytał. Znam wielu młodych ludzi parających się AS. Niektórych z nich osobiście i darzę szacunkiem znacznie większym niż gros "dorosłych". Tyle, że jakoś nie przypominam sobie z ich strony żadnych wybryków, które ostatnio tu oglądamy. Wniosek: Da się, nawet bez niczyjej pomocy, bez "indywidualnego toku" - wystarczy chcieć i mieć odrobinę ogłady. Dlatego nie trzeba większego wysiłku kłaść na działania edukacyjne. Wszak 1/2 W(M)ASG jest im poświęcona. Wystarczy odsiać ziarno od plew. Airsoft to nie organizacja charytatywna ani chrześcijańska misja w środku czarnej Afryki. Owszem, lecz niektórzy z nas w nieco innych realiach niż teraz dorastali. Może wówczas nie było tak łatwo o replikę, o mocniejszych w ogóle nie mówiąc? Może nie było aż takiej eskalacji idiotycznych pomysłów? Ale nie było też W(M)ASG, PASG i kilku innych rzeczy, które wzrosły obok ewolucji głupoty i dostępność replik. Zważ na to! LameBoy - wierzysz w to co napisałeś? :F Jack: Jako archetypiczny buc, cynik (sorry Rysiu :) ) i egoista, jestem zainteresowany wyłącznie swoją zabawą - a nie przyszłością AS po mojej śmierci. "Izolacjonizm" jest już faktem. Ot, choćby imprezy wyłącznie na zaproszenie. I co - jakoś nie widać słaniających się z głodu rozgrywek airsoftowych dinozaurów. :lol: A na marginesie - nie przypisuj mi skrajności, bo daleki jestem od postulowania zamknięcia środowiska. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść. I ja się do nich zaliczam. O ile mowa o AS oczywiście. ;) Dobrze, ale trochę sobie przeczysz. Przedmiotowa grupa do nich się nie stosuje (ot, choćby kwestia wieku czy zdjęć). Oczywiście - ale ja właśnie w tym wątku zadałem pytanie o granice tego wszystkiego. Czy niedługo powstanie może dział promujący AS pośród ośmiolatków? Bo zgodnie z Twoim tokiem myślenia nie da się tego wykluczyć. W końcu zapytać trzeba o co w tym wszystkim chodzi? O naszą (sensu largo) zabawę, czy może o promowanie i popularyzowanie AS, samo w sobie? Ponieważ są to cele, których całkowicie na pewno nie da się pogodzić. Ja zaś twierdzę, że nie da się tego uczynić prawie w ogóle. Zresztą na miły Bóg! AS to my, ale nie tu na tym wysypisku śmieci (wybaczcie analogię do Pasikowskiego :) ) ale w polu. Znajmy więc hierarchie! Jak mozna komuś odmawiać czegoś, czego nie ma i mieć nie powinien? Zarówno ze względów prawnych, obyczajowych, psychologicznych czy zwyczajowych (PASG). Przerażasz mnie. Pisałem już - Ci wartościowi znajdą do nas drogę i nikt im jej nie zamknie. Ale rozumowanie, że skoro z braku mydła nie mogę się umyć, to wskoczę do szamba - mnie powala. Prędzej to oni (ilościowo) "zasymilują" Was niż Wy ich. Jack, ja nie postuluje żadnego "rezerwatu" ani "izolacjonizmu". Jakkolwiek uważam, że wytyczonych granic należy się trzymać, a nie na siłę je poszerzać. Ponieważ to nie zasady są złe. To pewien ogólny poziom wali się na łeb i na szyję. Czy my mamy z własnej woli obniżyć go u siebie? Oportunizm zawsze pozostanie tylko oportunizmem. I właśnie dlatego należy się odciąć od dzieci. By kiedy te zaczną tracić oczy, a pismaki rozpoczną węszenie - nie znaleźli tu niczego co mogłoby powiązać AS z tym czymś. Propagowanie zasad bezpieczeństwa i etosu AS, nie równa się promowaniu gówniarskich zabawa z replikami! I na koniec Jack, bez urazy, ale sądziłem, że tak właśnie postąpisz: Dziękuję, nie mam więcej pytań. ;) Pozdrawiam KZ
-
Drogi Jacku; możliwe, iż powinienem skierować tę wiadomość na PW. Mniemam jednak, że skoro powodowały Tobą ważne powody do opublikowania pierwszej części Twego posta na forum publicum, i ja uczynię to samo. Chciałbym także byśmy na wstępie coś sobie wyjaśnili. Nie jestem typem trybuna ludowego, społecznika lub bojownika o wolność, niepodległość i socjalistyczną sprawiedliwość społeczną. Jestem za to retencjonistą, nie mam sympatii do homoseksualistów, darzę estymą Piłsudzkiego i czasem czytuję Urbana. ;) Daleko mi zarówno do rydzyjkowej ksenofobii i obskurantyzmu, jak i do hipisowskiej tolerancji lansowanej w TV. Moje opinie są subiektywne i niekoniecznie nastawione na to by wszystkim robić dobrze. Czy przez to są wedle Ciebie gorsze do Twoich? Czy fakt, iż nie pretendując do miana zbawcy świata ograniczam się do wyrażania opinii, sprawia iż popełniłem zbrodnię na żywym organizmie tego forum? Miałby też ogromną prośbę - nie zmieniaj sensu moich wypowiedzi, przez ich selektywne cytowanie i prowadzące do zmiany kontekstu, wyciąganie pewnych sformułowań "przed nawias". Będę niezmiernie wdzięczny. Co tyczy moich wypowiedzi. Otóż różnica pomiędzy moja wypowiedzią, a wypowiedziami niektórych "małoletnich fascynatów AS, których można poznać po charakterystycznej składni i zasobie leksykalnym", jest mniej więcej taka jak pomiędzy "moim" a ich Airsoftem. Poprzedniego posta pisałem z ironicznym przymrużeniem oka - słuszne spostrzeżenie. Miło mi także że skonstatowałeś, iż to niekoniecznie autor tego wątku jest adresatem przekazu w nim zawartego. <oklaski> ;) Aha, swoje posty czytam kilkukrotnie (tu mnie masz), ponieważ zdarza mi się robić w nich błędy. EDIT: O właśnie teraz poprawiłem dwa, których przed wysłaniem nie wychwyciłem ani ja ani Word. :lol: Zapomniałem napisać - Mrożka też lubię. Ty natomiast Jack spłycasz. Celowo? Wszakże jakkolwiek bym kwestii nie wyłożył, i tak nie zostałaby ona zrozumiana (patrz wyżej). W tym wypadku oczywiście. Ponieważ znam wielu małoletnich, z którymi komunikacja nie sprawia kłopotu i którzy bez jakichkolwiek problemów funkcjonują także w tym środowisku. Czy to nie powinno Cię zastanowić, zanim znów przylepisz mi etykietkę archetypicznego dzieciożercy? ;) Nie wiem dlaczego Ty oraz inne wypowiadające się tu osoby wychodzą z założenia, że istnieje coś takiego jak "prawdziwy" AS. Będąc z zasady hobby, AS jest taki jakim uprawiają go hobbyści... Mam nadzieję, że się dobrze rozumiemy :| - miałem na myśli bezcelowość zakazu. Nie każda zabawa z replikami to AS, choć i ten ciężko opisać. Dla mnie, i wyłącznie w mojej opinii, AS łączy się z pewną odpowiedzialnością, dojrzałością i swoistym etosem. Dla Ciebie nie. Dla mnie AS nie zamyka się w ramach wymiany kulek. Dla Ciebie może tak. W czym więc upatrujesz swój problem? O widzisz, i właśnie w definicji adresata (względnie w podejściu do niego), obok promowania postaw - upatruję pewien problem. Wbrew pozorom, daleko mi do radykalizmu. O ile pamiętasz, sprawę tę określiłem na wstępie jako "niezręczną". Istota rzeczy polega tu nie tylko na wielości odcieni szarości, ale i na definicji czerni i bieli. Ja mojej nikomu nie narzucam jako obowiazującej. Oczywiście, tylko widzisz, ja już na wstępie tej wypowiedzi pisałem, że nie mam takiego zacięcia. Fatalistycznie podchodzę także do celowości ww. A jednocześnie nie godzę się by powszechna za oknem "bylejakość", jak mawia Wit, zadomowiła się w światku AS. I choćby, tu i teraz, nie miało to niczego zmienić, to będę te sprawy wypominał. Pamiętaj - Kartaginę w końcu zburzono. ;) I znów mylisz pojęcia Jack, choć chwyt erystyczny na wysoką miarę. Czym innym jest sfera wąskiej prywatności (Goebbels był kochającym ojcem bodajże sześciorga dzieci :? ), a czym innym życia quasi publicznego. Pewne obowiązki i postawy nie są tu tożsame. W pewnych aspektach życia mam prawo wyboru tego z kim i w jakiej formie chcę mieć styczność. I mam także prawo tego raz dokonanego wyboru bronić. I tu dochodzimy do sedna. Przecież sprawa wynikła stąd, iż na wspominanej "www" uwidocznione są dzieci. Mniejsza o dywagacje poboczne - proszę Cię Jack, byś szczerze, za pomocą zwrotu "tak" lub "nie" odpowiedział na kilka pytań: 1. Czy uważasz za w pełni normalne, iż trzynasto, czternastolatki bawią się w AS i to za pomocą mocnych replik? 2. Czy uważasz to za bezpieczne? 3. Czy uważasz zachowania z przedmiotowych zdjęć za przejaw odpowiedzialności? 4. Czy pozwoliłbyś swojemu dziecku uczestniczyć w takich spotkaniach? 5. Czy uważasz tę formę AS za wartą promowania na zewnątrz (szczególnie w kontekście paniki związanej z wizerunkiem AS w Polsce)? Myślę, że to będzie naprawdę bardziej wartościowe dla tej dyskusji, niż odgryzanie się, w charakterze obrońcy uciśnionych na połowie etatu. Ja też znam. Nawet w Twoich okolicach. I uważam, że pisanie w na poły kpiący sposób, jest w tym wypadku niestosowne. Niestety, ale obawiam się, że taki przykładowy Boron, nigdy w swym życiu (obym się mylił :) ) nie osiągnie klasy tych osób, które postanowiły wyalienować się z tego środowiska. Nomen omen, już nie wiem który z nas jest większym fatalistą. Ja, wieszczący ponuro ;) i wskazujący na potrzebę zmian? Czy Ty przyjmujący przyszłość ze słabo maskowanym dobrodziejstwem inwentarza, w imię oportunizmu i konformizmu? Na koniec, z przykrością odnotowuję, iż rozmowa ta odbywa się przez sieć, która z natury rzeczy nie ułatwia komunikacji, tak jak pozornie to się zdaje. Ale cóż począć, siła wyższa. Pozdrawiam KZ PS Jack - mniejsza o to kto jakim słownictwem posługuje się na codzień, jaki jest cel jego zastosowania w danej wypowiedzi, etc. Ale na miły Bóg - Ty naprawdę sądzisz, iż jeśli ktoś w szkole średniej nie wie co oznaczają słowa "kolokwialnie", "lamus", "leksykalny", "gramatyczny" (!) - to jest to normalne? Ponieważ tak można wnioskować z pierwszych linijek Twej wypowiedzi. :roll:
-
Piękne Panie, Szanowni Panowie i Wy Drogie Dzieci: Dramat w trzech aktach. Część druga. Rozumienie tekstu czytanego już nie kuleje. Ono czołga się w prochu i pyle tego bolesnego padołu. Azaliż chodziło mi o Was sensu stricto, czy może raczej o wskazanie symptomów pewnego zjawiska i zakreślenie możliwych jego mutacji in spe? Podpowiem - całkowicie irrelewantne dla mnie jest to co i jak robicie w swoim czasie wolnym jak taże w czasie nauki. Mówiąc kolokwialnie, lecz w sposób bardziej niektórym przystępny - wali mnie to. Jedyny wniosek jaki można wyciągnąć, obejrzawszy ową przedmiotową galerię, to ten iż jesteście w swej zdecydowanej większości (całości?) dziećmi, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Zarówno tyczącymi rozwoju fizycznego, jak i emocjonalnego. Cóż, wobec powyższego powstrzymam się przed wydaniem osądu nt. Waszych opiekunów. Ani nie mogę uchylić możliwości konfabulacji z Waszej strony, ani nie mam obrazu całości stanu faktycznego. A na przedzie - nie chciałbym nikogo urazić. Po pierwsze szacunek do interoluktora, który ja Tobie okazuję, wymaga by do adresata zwracać się z dużej litery. Ergo, nie "twojej", lecz "Twojej". Warto to sobie przyswoić na pewnym etapie edukacji. Natomiast faktem jest, że słyszę głosy. Teraz np. Kaczmarskiego, za chwilę pewnie Chór Aleksandrowa; taką mam listę w Winampie. ;) Mogę ich słuchać dowolnie głośno i o każdej porze, bez obawy o dies irae w wykonaniu matki, ojca i ojcowskiego pasa (choć ten ostatni rekwizyt zdaje się ostatnio odchodzić do lamusa). Po trzecie Drogie Dzieci - pisałem o zjawisku, którego Wy jesteście jedynie symptomem. Jakkolwiek chyba uważacie, lub najmniej chcecie aby Was uważano, za część tego światka. Czemuż ma bowiem służyć ta kiczem obciekająca autopromocja na W(M)ASG? Niektórym małoletnim brak jest nie tylko zdolności rozumienia czytanego przekazu, ale także zdolności abstrakcyjnego myślenia i znajomości zagadnienia, w którym pragną się obracać. Quod erat demonstrandum... Nie wiem... A Wy w co się strzelacie? Ponieważ z zamieszczonych zdjęć wynika, że w głowy, z przyłożenia. Tyle złośliwości na kanwie gramatyczno - stylistycznej. Nadto zważ młody Kolego, iż ja nie odnoszę się do internetu sensu largo. Nigdzie nie pada takie twierdzenie z moich ust. Wszak jest to spectrum w zasadzie nieogarnione. Odwołuję się natomiast do W(M)ASG. Li tylko do W(M)ASG. I nie przeczę, iż i tu dzieją się rzeczy opisane. Przecież ja właśnie o nich piszę... Trochę też szkoda, obym się mylił, iż gros swej wiedzy o świecie czerpiesz Młody Przyjacielu z internetu. Może faktycznie należało wybrać za kierunek studiów oligofrenopedagogikę? A jakiż to "znany skład" mój Młody Kolega ma na myśli? Albowiem ja, zapewne wynikiem ogólnego stetryczenia, ;) w ogóle takowego pojęcia nie rozumiem. Oczywiście, że nie będziecie! Wiele przywar można mi zarzucić. Ot choćby akcję NDI, quorum pars magna fui; lecz zawsze przynajmniej starałem się być sprawiedliwy. Dlatego mogę solennie zapewnić Cię, iż wówczas będziecie dla mnie dziećmi z karabinami i w mundurach. To będzie należało Wam oddać. Reasumując, spróbuję w prostych słowach oddać to co pisałem już uprzednio: Nie zabraniam młodzi naszej bawić się w namiastkę, czy nawet w AS. ;) To wszakże i tak zamiar, który z góry skazany byłby na niepowodzenie. Ja sam nie chcę, i nie lubię, obecności niedojrzałych małolatków na rozgrywkach dorosłych. Mijając kwestie prawne, pozostaje kwestia dojrzałości oraz oczekiwań wobec tego sposobu spędzania czasu. Podobne spojrzenie przenoszę w sieć. Także dlatego, iż uważam od dawien dawna - od grupek dzieci należy się odciąć, z kilku różnorakich względów. Choćby dlatego, iż teraz, odmiennie od czasów dawnych, są ich całe roje, niczym tej szarańczy biblijnej. Tymczasem promuje się je za pomocą W(M)ASG. To drażni moje poczucie estetyki. Nie czuję się siłach do kreślenia widoków rozwiązania takiego stanu rzeczy, ani nie jestem do tego powołany. Nie mój kram, jak można kolokwialnie sytuację tę określić. Jednakowoż dobitnie wypowiadam moje własne zdanie na zaistniałą sytuację. I stąd zapytuję: Quo usque tandem abutere, Catilina, patientia nostra?* ;) Pozdrawiam KZ PS Nie uraszczam sobie nadziei, iżby ktoś z adresatów miał zrozumieć sens mej wypowiedzi. Jednak fakt jej zaistnienie otwiera pewien prospekt, iż niektóre osoby wreszcie zapoznają się z instytucją słownika - a kto wie? Może nawet wzbogacą swój zasób leksykalno - gramatyczny? *) EDIT nr 2, środkowa część przytaczanej sentencji "została zjedzona" w trakcie obróbki tekstu. Zauważyłem dopiero dzięki zacytowaniu odnośnego fragmentu tego postu przez Jacka Pirata (co dowodzi, że powinienem więcej razy czytać swoje posty :lol:)
-
Zależy dla kogo Drogi Kolego... Oto doczekaliśmy czasów kiedy dzieci uważają się za pełnoprawnych członków naszej społecznośc. Ciekawe czego jeszcze będzie dane nam dożyć, kiedy społeczność ta takie aspiracje traktuje jako akceptowalne. Naprawdę dziwną - i nie ukrywam niezręczną, jest dla mnie sytuacja kiedy tu, poprzez W(M)ASG, oglądam strzelające się dzieci. Dzieci, które uważają to za coś normalnego i niemalże identycznego z tym co robimy my (aczkolwiek nie o "hermetyczność środowiska" tu chodzi). Niczego zabronić nie możemy, a bawią się wszak we własnym gronie. Jednak nie potrafię przejść nad tym do porządku dziennego. Bo taka akceptacja rodzi możliwość dowiązania nas do nich, wszak uznaje(my) ten rodzaj AS i otacza(my) go medialnym patronatem. A ta możliwość przyprawia mnie o dreszcze. Bynajmniej nie z rozkoszy. Pozdrawiam KZ PS Ciekaw jestem, czy rodzice tych dzieci (wystarczy popatrzeć na zdjęcia) wiedzą co robią ich pociechy i jakie to zagrożenia za sobą niesie.
-
Już teraz poproszę "panią z kisku", zeby mi odłożyła. ;)
-
Opuszczony budynek
Kuba replied to Macic's topic in Airsoft w Polsce / Rules and law in Poland / Польские праk
Thor - oczywiście będac osobą małoletnią robiło się różne rzeczy. Ale mam autentyczne wrażenie, że współczesna młódź przebija to po stokroć. I chyba nie jest to li tylko powszechnosć internetu. Chodzi tu także o pewien poziom forum. Tematy pokrewne temu były setki razy omawiane. A i internetu nie potrzeba w tym wypadku. Trochę mi to popsem ciągnie. Znam wielu rozsądnych młodych ludzi na poziomie, o którym wielu dorosłych mogłoby marzyć. Niestety - gdzie nie spluniesz tam nastoletni król życia. :wink: Aha - nie moge powstrzymac się przed zamieszczeniem zdjęcia autora wątku. Uprzedzę, nie my sobie takich zdjęć nie robiliśmy... ;) Pozdrawiam KZ PS W wieku 14 lat to ja akurat uczyłem się całkiem dobrze. :mrgreen: Pomysły też miałem, choć może nie dostające do aktualnego poziomu. Gorzej (?) z szansą na ich realizację. :lol: -
Opuszczony budynek
Kuba replied to Macic's topic in Airsoft w Polsce / Rules and law in Poland / Польские праk
Super, dylentantyzm chlebem powszednim forum. I nie adresuję tego do autora wątku, bo tu przydałoby się inne określenie, choć też na "d". Po pierwsze, teren jest prywatny i oznaczony jako budowa - twierdzi autor. Dlatego nie ma prawa tam być nikogo, kto nie znajduje się tamże za zgodą i wiedzą właściciela i/lub dysponenta. (Tak w telegraficznym skrócie.) Po drugie, funkcjonariusz - jeśli będzie chciał być upierdliwym - może zatrzymac repliki do ekspertyzy. Po trzecie, w wypadku obecności osób nieletnich moga dojść różne inne "ciekawostki" uzależnione od stanu faktycznego i humoru funkcjonariuszy. Po czwarte zakładam, że może nikt nikomu nie ostrzeli łba. Po piąte szczeniaki powinny siedzieć w domu i uczyć się, zamiast szlajać się po cudzych posesjach "z gunami i w kominiarkach" Rzekłem PS Moderator!!! -
Królik, że też Ci się chce... Tłumaczyć niektórym to jak pójsć koniowi zameldować. Z tą różnica, że koń się nie odszczekuje. Ale nie ma co, jeśli kolega "DevilWolf" w ogóle znajdzie się kiedyś w MON'ie to będzie miał ciekawie. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. :wink: Pozdrawiam KZ PS Faktycznie forum AS jest dobrym miejscem na zadawanie takich pytań. :F Ale jak ktos nie potrafi wejść na stronę MON, to co dopiero wymagać, aby wiedział o NFoW (i dzięki Bogu) albo potrafił skontaktowac się z bezpośrednio ludźmi "w temacie". Oj Boziu, Boziu... EDIT: Nie no, tu nie trzeba moderatora. Tu potrzeba solidnego pasa...
-
Przeróbka włoskiego CONDOR'a na ASG na kulki 6mm
Kuba replied to macgyver's topic in Upgrade i tuning
To jeszcze ja. Zarówno konstrukcja jak i części wyglądają dokładnie tak samo jak w wypadky zabawek, z którymi miałem lata temu stycznosć. Optycznie części są identyczne. Nie sądzę aby zmieniły się materiały. Po pewnym czasie wytrze się mechanizm spust-zapadka. Następnie (jeśli tę usterkę uda się usunąć) pójdzie ząb tłoka. Ponadto, możliwe są duże straty ze względu na konstrukcję połączenia lufa-korpus. Znajduąca się tam uszczeka także podatna jest na uszkodzenia. Piszę z autopsji. Naprawiałem. Na koniec - dość sceptycznie odnoszę się do ideii UPG tego czegoś, ze względu na zastosowane tam rozwiązania konstrukcyjne i wykonanie. Oczywiście odnoszę to do moich bardzo dawnych doświadcze. Jeśli okaże się, że ten pojedynczy egzemplarz produkowany jest z tytanu i kompozytu, wejde pod stół i odszczekam. Jeśli zburzyłem komuś świat - przepraszam. Pozdrawiam KZ -
Człowieku - czytaj uważnie. Podpowiedź: w poprzedniej wypowiedzi zamieściłem post scriptum. Ty wyraziłęś swoją opinie a ja swoją. Abstrakcyjną. Nikt nikogo nie musi za to bic ani się obrażać. OK? I tyle OT, bo przypomina mi się także i pod tym względem wątek o Bornem, w zeszłym roku. Pozdrawiam KZ
-
Na pewnym etapie nikomu nie zależy na promowaniu AS. Często zależy za to na spotkaniu w okreslonym gronie. Wolimy też bawić się, na określonym poziomie w określonej konwencji. Trzecim faktorem jest organizacja. I tyczy to wszystkich tego typu imprez - nie tylko tej jednej. Dokonał się podział. Ale nie dziś ani wczoraj - już dawno. Zamiast szlochać i rwać sobie włosy z głowy należałoby zastanowić się w jaki sposób dostać się do tej "wyższej" ligi. Bo to jest wykonalne. Tylko, że wielu woli narzekać. Czeka aby wszystko im podać na tacy. Im się należy. Symptomatyczne. I ja cieszę się, że takich osób zabraknie. Pozdrawiam KZ PS Nie adresuje tych słów osobiście do nikogo. Opisuje pewne zjawisko.
-
Wąskie grono korzysta z wolności wypowiedzi. Wąskie grono szanuje zdanie "demonicznej redakcji" ale ma i swoje własne - czasem rozbieżne. Wąskie grono uważa, że przypisuje mu się tutaj inne poglądy niż głosi w rzeczywistości. Wąskie grono rozumie jednak, że to efekt przyjętej stylizacji i figur retorycznych. Wąskie grono opiera się na faktach, które interpretuje zgodnie z własnymi odczuciami. Wąskiemu gronu bardziej od zewnętrznych, chodzi o wewnętrzne cechy AS w Polsce, te bowiem sa pierwsze w łańcuchu przyczynowym. Wąskie grono nie narzuca swojego sposobu myślenie innym. Wąskie grono nie ma ochoty wdawać się w dywagacje na te tematy, ponieważ tak jak "jeszcze węższe grono" robiło to już wiele razy i wystarczy odesłać do dwanych wątków. Wąskie grono, wreszcie po prostu to wali i nie ma powodu aby przejmować się wypowiedziami wąskiego grona, bardziej niż ono samo to czyni. Pozdrawiam KZ
-
Co do kącika medialnego, to uważam, że tyle samo zaszkodzi co pomoże. Czyli ani nie pomoże ani nie zaszkodzi. Idea ta jest mi z tego oraz innych powodów obojętna. Natomiast w kwestii tzw. fatalizmu. Nie myl go z realizmem. Zważ - nie mamy jakiejkolwiek "środowiskowej" (o organizacyjnej nawet nie wspomnę) kontroli nad środowiskiem "okołow(m)asgowym". A co dopiero mówić o większości użytkowników replik. Replik replik także. A to ich ekscesy są największym zagrożeniem. To świadczy niedwuznacznie o specyfice, strukturze i znaczeniu osób parających się "dorosłym AS". Jakim aparatem dysponujemy? Jakie sumy wchodzą w grę? Kto obok nas jest zainteresowany utrzymaniem sprzyjających nam regulacji? Jakże więc mówić o wpływie na organy prawodawcze państwa, czy choćby na media? Póki zagrożenia nie ma. Ale jeśli pojawi się ono w realnej formie, to nie bedziemy w stanie przeciwstawić się mu. Profilaktyka zaś jest chybionym wysiłkiem, gdyż nie obejmie ona ani większości podmiotów, ani - co ważniejsze - tych, które stanowią największe potencjalne zagrożenie. Pozdrawiam KZ
-
Nie zauważyłem, żeby redakcja coś lansowała. Powiem więcej, ja osobiście odnoszę wrażenie, że redakcja wolałby się skupić na newsach, prowadzeniu forum i ew. konkursach. Politykę, wizerunki i inne takie zostawmy na boku, bo i na co to w lesie? Jack - można mówić o przyjętej doktrynie rozwoju witryny oraz promowania określonych postaw i zachowań, właśnie za jej pomocą. Szczególnie, że nie jest to proces postrzegany z perspektywy dni ani tygodni. Natomiast ja wypowiadam się w imieniu własnym i nie mam zamiaru tworzyc to nowego "Krótkiego kursu historii WKP(B)". Pozdrawiam KZ PS Co zaś tyczy zakazów w kontekście replik i tego hobby, to niestety kijem Wisły nie zawrócisz. Szkoda nerwów, jeśli do tego dojdzie to i tak będziemy praktycznie bezsilni w starciu z machniną państwa i tzw. opinii publicznej.
-
Przeróbka włoskiego CONDOR'a na ASG na kulki 6mm
Kuba replied to macgyver's topic in Upgrade i tuning
Nie przypominam sobie, iżbym czymś Cię obraził. Na pewno zaś nie cytowanym przez Ciebie fragmentem mojej wypowiedzi. Dlatego nie rozumiem prostactwa, nieokrzesania i chamstwa, które kierujesz pod moim adresem, nastoletni buszmenie. To tyle bo polemizowanie z Tobą to pigmeizm intelektualny, który uwłacza poziomowi ludzi kulturalnych. KZ EDIT: Jak widać fragmenty postu powyżej zagineły w tajemniczych okolicznościch. Ma to zapewne związek z "przeprosinami", które przedmiot tej wypowiedzi zamieszcza niżej. Czasem sądze, że człowiek neandertalski miał w sobie więcej kultury, samokrytycyzmu i poczucia przyzwoitości, niż mają go niektóre młodociane osobniki homo sapiens używające internetu. -
Czyżbyś podważał Krecie jakże słuszną linię KC Redakcji? ;) A tak gwoli ścisłości. Na obecną sytuacje rzutuje gros czynników. Niezależnych w dużej mierze od zapatrywań i przekonań. Określanie w jakim stopniu takie a nie inne tendencje przyczyniły się do dzisiejszego stanu rzeczy to po cienkim gruncie stąpanie. Choć nie podlega zakwestionowaniu, że przyczyniły się. A co gorsza ich mutacje i zakorzenione atawizmy nadal mogą szkodzić. I to sposób materialny - popatrzmy choćby ileż to osób, na skutek nagłej iluminacji zapewne, chce ostatnio propagować AS w mediach. Cóż Krecie - poczucie moralnego spokoju. Bowiem uczynienie takowego, nie zagwarantuje nawet, iż pismak się z nim zapozna. O rzetelności nawet nie mówiąc. Ale sam fakt raczej nie zaszkodzi. Co do drugiej części Twej wypowiedzi - na szczęście system monoredakcyjny ;) nie jest równoznaczny z monopartyjnym. Ja od pewnego czasu obserwują pewne działania i ich efekty wyłącznie przez pryzmat powiedzenia, iż śmiech to zdrowie. Jak pisałeś - to o co lansuje się od pewnego czasu tyczy czegoś co nie jest "moją zabawą". Więc dlaczegóż mam się tym przejmować? Dlatego czytając rzeczony artykuł nie płakałem, nie zżymałem się - a po prostu uśmiechnąłem się pod nosem. A wszystkim "onym" żądnym medialnej sławy i "popularyzacji" AS, którzy nadal wierzą w bajki o egalitaryzmie i etosie tzw. "maniaka" oraz tym podobne androny radzę w przypływie miłości bliźniego: Primum non nocere!" I jeszcze jedno - etykietowanie AS a poprzez to ludzi nim się zajmujących przez redakcję/środowisko/etc. nie zapobiegnie zaszufladkowaniu przez pismaka. Ale mnie akurat nie razi. jak pisałem, ja sie z "oficjalnym" i "powszechnie przyjętym" ;) rozumieniem AS nie identyfikuje. I problem ten po prostu mnie nie dotyczy. Pozdrawiam KZ
-
Przeróbka włoskiego CONDOR'a na ASG na kulki 6mm
Kuba replied to macgyver's topic in Upgrade i tuning
Ja tylko ku refleksji. Ten "metal" to taki sam "metal" jak stosowany w "metalowych" GB. Części mają niską żywotność, a pole do ew. przeróbek tez jest nikłe. Wiem, bo - sądząc z opisu - miałem z tym doświadczenia jakieś 12 lat temu (i nie sądzę aby zmieniła się technologia od tego czasu). Dlatego radzę się nie podniecać i nie masturbować z radości. KZ -
Poważnie Holman? To dlaczego u mnie działa zestaw 1 TM + 2 CA. Od 2 lat... Może więc nie będziemy generalizować. Może być tak, że zębatki będą miały różne wymiary. Tak jak np. te stosowane w XM 177 CG w stosunku do TM. Równie jednak możliwe, że problem wynika z podkładkowania GB. Pozdrawiam KZ
-
Ja pozwolę sobie jednak na krótkie podsumowanie Być może się powtórzę, ale zrobię to dla zasady. Nie lubi tzw. rozmywania odpowiedzialności. Moim zdaniem wymowa całego emblematu jest negatywna. Zawiera on zarówno symbole jawnie zaczerpnięte z ideologii nazistowskiej jak i takie, które obok innego znaczenia mają takież konotacje. Nie zachodzi tu relacja pomiędzy odczuciami społeczeństwa a ww. logiem. Ta może miec znaczenie jedynie przy ocenie jego niebezpieczeństwa dla AS. Jedyną relacją z jaką w tym wypadku mamy do czynienia jest relacja z faktami. Fakty te zaś są takie, iż w emblemacie występuje faszystowska gapa i run będący także symbolem dywizji SS Prinz Eugen. To są fakty. Tu nie ma nad czym deliberować. Wobec czego dochodzi tu także do znieważenia polskich barw narodowych, które wykorzystane wraz z tymi plugawymi symbolami. Z przykrością i obrzydzeniem spoglądam na próby eksplikowania się kłamliwymi wyjaśnieniami; na zarzucanie nam manipulacji, preparowania postów i niemalże chęci dokonania - tak dla sportu - rzezi niewiniątek. To już są Drodzy Panowie pomówienia, które nie mieszczą się w ramach dopuszczalnej krytyki. A wobec takich przysługuje także prawna droga do obrony własnego dobrego imienia. Nie dam wiary nikomu, kto będzie twierdził, iż ów "ptak" jest jastrzębiem, nie zaś orłem Luftwaffe. Każdy kto tak twierdzi jest pospolitym kłamcą. Bliżej temat owego odróżnienia symboliki porusza Kangur oraz ja w poprzednich postach. Śmieszne są usiłowania bagatelizowania i absurdalizowania tej sprawy. Zaś prób wybiórczego odpowiadania na argumenty nawet nie chce mi się nawet komentować (np. Izi wypowiada się o nazistowskiej wronie dzierżącej polską flagę i znaku dywizji SS, a Pan Schmeihel, przez przypadek i po raz enty, opisuje w odpowiedzi symbolikę runu). Bez zdziwienia odnotowałem natomiast fakt, iż Pan Schmeihel nie raczył lub nie czuł się na siłach, odpowiedzieć na wcześniejszy mój czy Kangura post. Reasumując - uważam, że należy, mimo wszystko, dać szanse tej grupie. Pomimo, iż negują tu nawet oczywiste - widoczne gołym okiem (!) fakty. To wszakże typowa reakcja obronna. Pomimo atmosfery, która tu zapanowała, należy pozwolić im podjąć decyzję wynikająca z ich przekonań, nie zaś z konsekwencji nacisku zewnętrznego i reakcji na tenże. To tacy sami ludzie jak my - każdy ma prawo się pomylić (choć elegancja nakazuje się do błędu przyznać, a nie go negować). Decyzja jaką ta grupa podejmie będzie rzutowała na jej postrzeganiu w naszym nie tak już mikrym światku. To o nich samych będzie świadczyć, jak poradzą sobie z sytuacją, którą sami sprokurowali. Natomiast - obok tego i bez charakteru sankcji - jeśli ekipa ta podejmie decyzję o pozostawieniu tego emblematu, należy go z W(M)ASG usunąć. Przemawiają za tym przesłanki, które wskazałem na wstępie tej wypowiedzi. Pozdrawiam KZ PS Co do sankcji - uważam, że umieszczenie ww. emblemacie barw narodowych RP wypełnia znamiona wykroczenia opisanego w artykule 49 par. 2 KW.
-
Na początek zaproponuję wszystkim mały quiz. Do czego bardziej podobny jest ptak z poniższego emblematu, zakładając, że pierwsze trzy ilustracje przedstawiają jastrzębia, a trzy ostatnie hitlerowską gapę. _____________________________ Więc z łaski swojej nie róbcie nam panowie z mózgu wody, twierdząc, że to jastrząb. Może w Waszej wyobraźni tak jest. W rzeczywistości posłużyliście się lekko przerobionym symbolem nazistowskim. Twierdzenie czego innego to jak wmawianie, że czarne jest czerwone. Następnie Panie Schmeihel, nie zarzucam wam, iż jesteście grupa neonazistowską. Prószę mi łaskawie wskazać, gdzie takież pomówienie popełniłem? Zarzucam Wam natomiast, że w dobrej lub złej wierze (najmniej w wypadku autora) posłużyliście się symboliką, która zastosowana łącznie ma wyraźny podtekst ideologiczny. Nazistowską, dla jasności. Ergo, nie twierdzę, że jesteście nazistami, lecz że posługujecie się nazistowskimi symbolami. Czy dostrzega Pan tę subtelną różnicę? Jesteście Polakami? Nawet jeśli nie, to żyjecie w Polsce. A w tym kraju nie podchodzi się pobłażliwie do symboli ideologii, która programowo zakładała eksterminację naszego narodu. Zakładała i o mały włos nie dokonała. Nie żądam od Pana, abyś Pan zaimplementował sobie to do własnego systemu wartości, ale postaraj się Pan to zrozumieć. Do tego zszargaliście polską flagę, nie tylko umieszczając na jej tle run, który może być kojarzony z organizacją uznaną w Norymberdze za zbrodniczą, ale i pozwalając, aby dzierżył ja w szponach nazistowski orzeł! Czy to do Pana dociera? Zupełnie innym zaś aspektem tej sprawy jest to, że na takie same "skojarzenia" może cierpieć jakiś pismaczyna, który osobaczy nie tylko Was, nie tylko ludzi zajmujących się AS, ale rekonstruktorów i wielu, wielu innych. Bo Wy nie umieszczacie tego emblematu na szybie samochodu, ale na rękawie munduru. A chyba wiesz Pan w jakim kraju żyjesz? I właśnie w tym kontekście napisałem: "nie chcę by mnie i innych normalnych ludzi zajmujących się AS łączono z jakimiś neofaszystowskimi popaprańcami." (zwracam też uwagę na sformułowanie: "jakimiś"). To tytułem wyjaśnienia, gdyby Szanowny Pan miał problemy z egzegezą ;) moich wypowiedzi. Piszesz Pan o zbiorowej halucynacji. Czy to objaw samouwielbienia, czy też jesteś Pan może solipsystą? Wszyscy mają halucynacje - jedynie Wy widzicie prawdę. No cóż, pewien pan z wąsem też tak uważał... ;) Dalej, kolega Pana pisze o nagonce. A w jakim celu? Dla sportu mamy ją tu prowadzić? A może pomyślałbyś Pan, że my rzeczywiście uważamy, że coś tu jest nie tak jak powinno, że rzeczywiście możemy czuć się zaniepokojeni, czy urażeni? Nie roszczę sobie monopolu na prawdę. To co piszę to moje zdanie. A jest ono takie, że przekroczyliście pewną granicę. Zapewne do pewnego stopnia nieświadomie i bez nagannych intencji. Ale zrobiliście to. Zachowaliście się niewłaściwie. Wobec czego lepiej byłoby przyjąć ten fakt do wiadomości i ew. wyciągnąć jakieś wnioski. Wy zaś wychodzicie z założenia, iż "to nie plują, to deszcz pada". Co też jest wyznacznikiem czegoś... Pan nie czujesz się w obowiązku z niczego tłumaczyć (a jednocześnie to właśnie Pan czynisz...). Pan stwierdzasz, że to Wy czujecie się obrażeni. Zgroza! A jak mają się czuć Ci, którzy stracili bliskich z rąk nazistowskich zbrodniarzy lub sami przeszli przez ich katownie? Jakie oni mogą mieć odczucia, kiedy widzą Polaków (robię takie założenie, choć nie wykluczam, że niektórzy z Panów mogą być np. narodowości niemieckiej ;) ) występujących pod hitlerowskim godłem. Pan raczył to rozważyć, nim zaczął boleć nad własną krzywdą? Następnie, niby w żartach, zarzucasz Pan mojemu awatarowi terrorystyczny rodowód. Masz Pan rację. Jest to poddany obróbce symbol, pośrednio związany z działalnością IRA. Pośrednio - znasz Pan to słowo, którego nie da się powiedzieć o faszystowskiej gapie ani oficjalnym symbolu dywizji Prinz Eugen? Nic mi nie wiadomo o prawnych ani obyczajowych przeszkodach w używaniu tego znaku na terenie Polski. Nadto, nie przypominam sobie aby Tymczasowa IRA zabiła jakiegoś Polaka lub programowo zakładała masowe mordowanie Polaków. Nie znam też żadnego takiego wypadku, którego dopuściliby się na ziemiach RP. Może Pan mnie oświecisz? Nie przypominam te sobie, żeby organizacja ta planowała dokonanie holocaustu na kimkolwiek, nawet na Anglikach. Owszem - stosowała metody terrorystyczne, których nijak nie da się usprawiedliwić; choć ocena sytuacji zaistniałej w owym czasie w Irlandii Północnej do dziś daleka jest od jednoznaczności. Widzisz Pan tę różnicę, czy nadal będziesz Pan próbował przywoływać całą sytuację do absurdu lub zmieniać temat? I to byłoby tyle, co chciałem Panu unaocznić. Następnie uwagę moją przykuła wypowiedź Użytkownika o nicku Korpus. Pan się czujesz obrażony i żądasz przeprosin?! Pan zarzucasz nam manipulację?! To Pan chyba powinieneś odstawić - lub zacząć przyjmować - leki. Pan zresztą przeczyta co napisałem wyżej... Zaś korzystając z okazji, zapytam kiedy w takim razie Pan mnie przeprosisz za to, że się Pan posługujesz emblematem, który uwłacza polskim barwom narodowym. Czy nasza flaga jest dla Pana, za przeproszeniem, szmatą? Poza tym uprawianie absurdu Panu nie wychodzi. To jest, kiedy się Pan na to silisz. Bo kiedy Pan piszesz normalnie, to efekt jest nie powiem - całkiem, całkiem. Reasumując: Nie uważam Was za neonazistów. Uważam, natomiast że posługujecie się takową symboliką. Jest to fakt bezdyskusyjny i nie maja na niego wpływu Wasze intencje. Poprzez to naruszacie pewne przyjęte w tym kraju normy obyczajowe, co może obrażać innych. Nadto nie podoba mi się fakt takiego, nie innego, użycia naszych narodowych barw. Jest tez faktem, że potencjalnie, może być to przyczynkiem do rozpętania jakiejś medialnej nagonki. A jej ofiaraminie będziecie zapewne tylko Wy. Nie takie rzeczy działy się w tym kraju. Nie przemawia też do mnie, ani nie buduje pozytywnego obrazu Waszych osób, negowanie tych faktów i adresowanie w odpowiedzi oskarżeń o manipulację, halucynacje czy pomówienia. Z uczuciem niesmaku KZ PS Co do wypowiedzi Pana o nicku Oczy, nie będe komentował. Proponuję aby Pan przeczytał tę moją wypowiedź i kilka poprzednich. Niekoniecznie moich. Wystarczyą np. te Thora czy Kangura. Dziękuję z góry.
-
Fence - jesteś przecież inteligentnym, dawno już nienastoletnim, otwartym człowiekiem. Powiedz więc, czemuś niebożątko tak się czepił wyłącznie kwestii znaku runicznego. Dlaczego nie uwzględniasz pozostałych przesłanek i nie próbujesz ich oceniać łącznie? Przecież my nie oceniamy samego runu, lecz całość emblematu. Fence, tu ziemia - dostrzegasz to? I na marginesie, dalej twierdzisz, iż ptaszek na emblemacie nie ma nic wspólnego z wroną? (wskazówka dokonaj analizy komparatystycznej ww. emblematu i zdjęć wklejonych przez Kangura). Sam się z Tobą zgodzę, że skojarzenia mają czasem fatalny wydźwięk. Ale tu najprawdopodobniej (wszak sprawca się do tego nie przyzna) celowo, nie zaś przypadkowo, posłużono się taka symboliką, czerpiąc z ideologii nazistowskiej. Nie nam oceniać skojarzenia ogółu społeczeństwa. Mnie wystarczy, iż dla mnie taki a nie inny rodowód oraz wydźwięk emblematu, powoduje skojarzenia, które są obraźliwe. Zresztą wystarczy aby podobnie rozumował choćby jeden nudzący się pismak... Bacz nadto, że poruszamy się w dość delikatnej "branży". A ja mam "pewne" wątpliwości, czy autor tego "obrazka" miał równie jak Ty czyste myśli, sumienie i rączki. Nadal ponadto proponuję Ci walkę o swoje przekonania czynem - nie słowem. Walcz z dyskryminacją swastyki i innych runów, np. podwójnych runów Sig. I zrozum wreszcie, że nam nie runy kojarzą się z nazizmem, lecz użycie runów w grupie innych symboli nazistowskich już tak. Ad Javelin. Wzmiankowaną komedię oglądałem bardzo dawno. Ostatnio zamiast tego typu filmów wolę to forum. ;) A jako, że pogrąża się ono w morzu debilizmu nastoletniego, nie dostrzegłem ukrytego kontekstu Twojej wypowiedzi. Szczególnie, że sentencje i zwroty łacińskie zazwyczaj umieszcza się w cudzysłowu lub pisze kursywą. Może zabrakło tamże np. czegoś takiego: ;) . W każdym razie przepraszam, za niesłuszny i nienależny przytyk. Co do genealogii (nie będę cytował cytatu cytatu, wybacz) - sam przyznajesz, że orzeł skojarzył Ci się z wroną. Ja śmiem twierdzić, że to jest wrona poddana lekkiej obróbce. Aż zadość dobrze widać to w przykładach w pierwszym poście tego wątku. Ergo, nawet Wam kojarzyła się owa symbolika jednoznacznie. Tak zrozumiałem i interpretowałem Twoją wypowiedź. I wybacz, ale kiedy piszesz (expressis verbis) o emblemacie - nie udowadniaj potem, że tak naprawdę miałeś na myśli przezwisko jednego z Was. Następnie - pisząc Wy, Was, etc. dokonuję pewnego uogólnienia. Nie mam ani wiedzy, ani czasu by rozpatrywać stosunek każdego z Was do owej sytuacji z osobna. Zresztą, wszyscy chyba godzicie się na taki emblemat i nosicie go jako symbol przynależności do grupy. To zaś określa się jako godzenie się na wystąpienie skutku. Skutku, który właśnie nastąpił... Dobrze. Przyjmijmy przez chwilę, abstrakcyjnie, że masz rację. Skąd w takim razie nazistowski orzeł w emblemacie? Jak pisałem wyżej. Wstępując do grupy przyjmujesz jej symbolikę za włąsną. Bo chyba nie złożyłeś votum separatum, odcinając się od takiego symbolu? A co do kwestii kosztów. Javelin, zachowuj się jak na dorosłego przystało. Ilu Was tam jest? ~10? Wychodzi to po ~30 zł od osoby. Tyle co paczka kulek. Przepraszam, ale nie wmówisz mi, że jeśli kogoś stać na zakup i użytkowanie AEG'a, to nie stać go na wyłożenie 30 zł. Ja podejrzewam, że "Twoim honorem jest wierność", które to motto tak Ci się podoba, ale nie rób z nas wariatów. Zresztą życzę powodzenia z takim emblematem na ogólnopolskich imprezach. Ja raczej nie będę miał ochoty strzelać w gronie "pseudofaszystów*"- ignorantów. *) zwracam uwagę na cudzysłów, czyli niedosłownie znaczenie ww. zwrotu; I ku jasności. Nie obwiniam wszystkich z Was za to co się wydarzyło. Ale mam zarzut wobec tego kto ten emblemat zaprojektował oraz tych, którzy zdając sobie sprawę z jego możliwych konotacji, zatwierdzili go lub się nim posługują. I naprawdę czuję niesmak. Pozdrawiam KZ PS Do reszty wypowiedzi, które zostały napisane w tzw. międzyczasie ustosunkuje się za moment. Dłuższy... ;)
-
:F :wink: Chyba: spiritus movens. Porada dnia: nie używaj słów, których znaczenia lub pisowni nie jesteś pewien. Jak mawiała moja polonistka w zamierzchłej podstawówce: "Nie wiesz jak pisze się 'zółty' - napisz 'kanarkowy'". ;) No proszę. Fence - chciałbyś coś dodać? Czyli doszliśmy do pewnego konsensusu. Nie, ale obarcza ich obowiązkiem zdawania sobie sprawy z wymowy pewnej symboliki. Bowiem w tym wypadku, nie można powiedzieć, że nie mogli sobie zdawać sprawy z ww. Nadto ja rozumuję z tego, iż jest prawdopodobnym - i to bardzo, że rzeczywiście pierwowzorem tego emblematu były symbole nazistowskie. Per se - nie zaś abstrakcyjne, przedwiecznie niewinne runy, ptaszki i kwiatuszki. Ergo, od samego początku symbol ten był obarczony haniebnym pochodzeniem i wymową. I tylko przypadkiem wygląda on jak nazistowska wrona. Cud! :lol: Ja tym bardziej. Ale nie jest ważne co on chciał przekazać. Ważne jest to, iż najprawdopodobniej świadomie i z premedytacją, użył symboliki, która niesie swój własny - zdecydowanie bardziej czytelny i negatywny przekaz. A Wy radośnie przyklasnęliście. Jakby na to nie patrzeć, macie teraz swoje pięć minut w środowisku. Gdybyście normalnie chcieli zapracować na taki rozgłos zajęło by Wam to Wiele lat... 8) Swastyka. Aha i to słowianie wymyślili również faszystowską gapę? Przestań bo ze śmiechu łbem monitor rozwalę... Najpierw sam dajesz do zrozumienia, że jest wielce możliwym, iż inspiracją dla tego emblematu była symbolika III Rzeszy, a potem odwracasz kota do góry ogonem. Chłopino - gdybyśta użyli samego runu, w kontekście nie wiążącym się z III Rzeszą, gdybyśta nie biegali w mundurach i z "bronią" (kalambur: z czym kojrzy się człowiek we flecktarnie z karabinem w ręku i taką naszywką na ramieniu?) nikt nie zwróciłby nawet uwagi ani na Waszą ekipę, ani tym bardziej na jej emblemat. Szanujże naszą inteligencję. O! Olśnienie? Tylko, że - popraw mnie jeśli się mylę - Wy conajmniej godziliście się na takie skojarzenia. To wynika z początkowej części Twojej wypowiedzi (przytoczonej zresztą na wstępie)I na marginesie - wyjaśnij mi jakie "oryginalne znaczenie" ma orzeł III Rzeszy? I na koniec pytanie - czy kiedykolwiek wcześniej, przed postem Fence'a, zastanawiałeś się nad pierwotnym znaczeniem użytego w Waszym emblemacie znaku runicznego? Dziękuję, nie mam więcej pytań. KZ