REMOV
Użytkownik-
Posts
1,510 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by REMOV
-
Cóż, dajmy mu czas, pewnie uda mu się w ciągu kilku najbliższych lat zlokalizować jakąś kolorową książeczkę z obrazkami, z której wynotuje odpowiednie zdanie i wówczas przywróci wątek do życia, znowu się pośmiejemy :wink: A co się tyczy realnego świata, to tendencja do zwiększania osłony balistycznej została zauważona już jakiś czas temu, stąd również powolne dążenie do zwiększenia kalibrów karabinów wyborowych - brytyjski L115, niemiecki G22 (pomijam wkbw). Ale nadal nic to nie ma wspólnego z celowaniem w głowę :wink:
-
Oczywiście, że nie, jeżeli chcesz sobie porozmawiać o niczym i podzielić ze światem swoimi przemyśleniami kompletnie oderwanymi od faktów. Oczywiście, że tak, jeżeli wtrącasz się do dyskusji z jakimiś wnioskami. Proste? Oczywiście, że nadal będzie prowadziło się ogień w to, co ma największą powierzchnię i w co najłatwiej jest trafić, czyli tułów. Nikt o zdrowych zmysłach nie zaryzykuje pudła, czyli trafienia w bardzo niewielką powierzchnię - głowę. Wizje, że będzie inaczej nawet nie trącą naiwnością, ale kompletną ignorancją. Kamizelka nie jest cudownym i magicznym urządzeniem, które chroni cały tułów żołnierza, poza tym nie zawsze pocisk trafi tak idealnie pod kątem prostym jak w tym przypadku (co zresztą widać). I tak rzeczywiste, a nie wydumane przykłady można mnożyć. Nie zapominając też o tym, że rywalizacja "tarcza-miecz" bynajmniej zakończyła się ostatecznym zwycięstwem tarczy (tzn. osłon balistycznych) i nie pojawią się nowe odmiany pocisków. Ale to jest realny świat, a nie wizje z filmów akcji i obrazki celowania w głowę.
-
Poza tym, sam trafiony ocenia odległość na 75 metrów, czyli jakąś tam tolerancję +/-10 m można z góry założyć. I to mnie zawsze poraża wśród tych, którym się wydaje, że 7,62 mm x 39 i 7,62 mm x 54R to jedno i to samo. Proponuję raz strzelić z jednej i drugiej broni, najlepiej bez czegoś chroniącego uszy. Nabój karabinowy to jest w porównaniu z pośrednim potęga i dotyczy to również oddziaływania na strzelca. Z tym pierwszym poradzi sobie dziecko, z tym drugim nie bardzo, stąd - tak na marginesie - gdyby pośrednej nie wprowadzono, to liczba dzieci-żołnierzy znacząco by się zmniejszyła. Nie tylko nie czytał opisu, ale i cała jego wizja trafiania kogoś w głowę jest bardzo wydumana. Poza strzelcami policyjnymi i to w specyficznych sytuacjach, nikt nie będzie celował w tak małą część ciała.
-
A co za różnica, czy było to 75 metrów czy 68 metrów, możesz mi wyjaśnić? Poza tym, co Ci znowu wygląda na propagandę? Fakt, że przechwycono strzelca oraz operatora kamery? Fakt, że kamizelka wytrzymała to, co miała wytrzymać według norm? Znaleziono również broń z jakieś strzelał, na dobrą sprawę nie ma znaczenia czy jest to rumuński kbw, iracka kopia czy oryginalny SWD, amunicja jest ta sama. Nie ma znaczenia również czy pocisk był zwykły czy przeciwpancerny, wkład działa na niego tak samo z takiej samej odległości. Do Twoich komplenie oderwanych od rzeczywistości wizji jak ma wyglądać strzelanie z broni palnej przyzwyczaiłeś już tutaj chyba wszystkich. Żaden strzelec nie będzie strzelał w oko czy w głowę, jak to sobie radośnie wymyśliłeś. Niezależnie czy używa celownika optycznego czy też nie. Polecam zmniejszyć dawkę amerykańskiego kina akcji typu Z, to może Twoje "analizy" będą bardziej sensowne.
-
A gdzie tam, to są zupełnie inne rodzaje amunicji. A może byś tak przeczytał tekst, do którego podałeś przekierowanie, co? Gość miał o tyle szczęście, że wkład ceramiczny, którego używał zatrzymuje pociski 7,62 mm x 54R z odległości do 50 metrów. 75 metrów. A co to ma za znaczenie jeżeli SWD czy rumuński PSL zasilane są tą samą amunicją? Nota bene, Irak tworzył własne kopie kbw SWD Al-Kadesiah.
-
http://www.donttouchmyride.com/CG.wmv Ekhm.... gość wytrzymał trafienie pociskiem karabinowym 7,62 mm wystrzelonym z kbw SWD, a nie pośrednim z AK.
-
No i wszystko jasne, nie dość, że utyka na pierwszych dwóch drzewach, to jeszcze zanim zdoła do nich dojechać to się zepsuje. Czekam na dalsze opowieści zasłyszane z pierwszej ręki :wink:
-
Jasne, stąd coraz więcej państw świata kupuje podobne platformy. Ale nie mamy się co bać, bo w końcu naszego kraju nie zaatakują, bo kiedy tylko ich pojazdy tego rodzaju wjadą "na polskie drogi i bezdroża", to utkną "pomiędzy dwoma pierwsyzmi drzewami", każdy z przeciwników o tym wie. Czasami jak czytam niektóre takie wypowiedzi, to nie wiem czy śmiać się czy płakać... Przy okazji, przykład polskich HMMWV (akurat dwa pierwsze, które znalazły się w kraju):
-
Jestem pewny, że i Chauchat* miał swoich wielbicieli :wink: * - najgorszy ręczny karabin maszynowy jaki kiedykolwiek stworzono.
-
A co stoi ma na przeszkodzie? Przecież to on kontroluje zapas posiadanej przez siebie amunicji? Ale jak będziesz zbyt często wyjmował jeszcze pełne magazynki, to wkrótce zostaniesz bez nich. Trick polega na tym, że ostatnie dwa-trzy naboje (w normalnych warunkach) najczęściej powinny być smugowe, abyś mniej więcej kontrolował stan. Możesz ten smugowy sobie również umieścić jako 5 od końca, czy jak tam Ci pasuje. Obecnie Amerykanie pracują i to dosyć intensywnie nad licznikami stanu amunicji, podobnie popularną metodą kontrolowania jej stanu są półprzezroczyste magazynki czy otwory znacznikowe. Powinien schować do torby, ładownicy czy czegoś tam innego. Ostatnio hitem są tzw. dump-bagi, powstałe właśnie w celu wrzucania zużytych magazynków. O ile mają taki zapas ze sobą to oczywiście, że tak. Kiedyś do kbk AKM dostawałeś 120 naboi w 4 magazynkach (1 podpięty, 3 w torbie), a resztę luzem (bodaj 180 sztuk amunicji). Kiedy sytuacja tego wymaga. Na dziwaczne pytanie odpowiednio dziwaczna odpowiedź. Obecnie raczej nie nosi się amunicji luzem, a zwiększa się przydział pełnych magazynków - ostatnio standardem było 6 teraz, po Iraku, 8. Amunicja luzem najczęściej jest w pojezdzie, doładowujesz po akcji. Tylko początkujący. Doświadczony umie panować nad zapasem amunicji :wink:
-
Nie za dużą, ale akurat zdolność przebijania kamizelek ma w przypadku śrutu dosyć małe znaczenie. Pomyśl o masie pocisku śrutowego i liczbie śrucin. Nawet częściowe pokrycie sylwetki oznacze trafienie jej przez kilka ołowanych kul, których energia oraz wielkość porównywalna jest z pociskami 9 mm. Gdybyś wpakował coś takiego z niewielkiej odległości nawet w człowieka w kamizelce to odniesie od obrażenia (i to ogromne, nawet śmiertelne) od wstrząsu (pociski będą oddawały swoją energię kinetyczną), a nie od samego działania śruciny w ciele. A to już jest wymyślanie sobie przez Ciebie hipotetycznych sytuacji w których strzelba się nie sprawdza - jest to kompletnie pozbawione sensu. Poza tym co ma posiadanie przez przeciwnika broni automatycznej do szansy trafienia? Nie ma żadnego logicznego łącznika, ba jeżeli będzie on strzelał ogniem ciągłym, to prawdopodobieństwo, że w coś trafi gwałtownie maleje. Tutaj strzelba ma zdecydowaną przewagę- za jednym pociągnięciem spustu oddajesz strzał porównywalny z kilkustrzałową serią. Innymi słowy, Tobie i nie tylko Tobie, radziłbym porzucić tego typu tworzenie na kolanie przekombinowanych sytuacji. Wykazanie, że w jakichś specyficznych okolicznościach pewien rodzaj uzbrojenia do niczego się nie nadaje jest banalne, poradzi sobie z tym nawet dziecko i nie ogranicza się do strzelb, ale możesz sobie powymyślać historyjki w których nie sprawdzi się granatnik, moździerz, niszczyciel czy kosmiczny krążownik. Sensu to nie ma za grosz.
-
Bynajmniej nie. Każda broń, która potrafi wykorzystać energię gazów czy odrzutu jest automatyczna, nie ma to nic wspólnego z tym jaki tryb ognia posiada (pojedynczy, serię czy ciągły). Co najwyżej może być samopowtarzalna (zdolna prowadzić jedynie ogień pojedynczy), samoczynna (jedynie ciągły, jak większość kbkm czy ukm) lub samoczynno-samopowtarzalna (mająca możliwość wyboru, wszystkie karabinki automatyczne). Określenie "półautomatyczna" jest kalką językową z angielskiego, po prostu niektórzy tłumacze nie zdawali sobie sprawy, co to słowo oznacza. W polskim języku technicznym jest to określenie całkowicie błędne. To akurat prawda, szybkostrzelność wersji powtarzalnych i samopowtarzalnych jest porównywalna. Ponadto w większości zastosowaniach przy strzelbach gładkolufowych szybkostrzelność odgrywa drugorzędne znaczenie. Last but not least dopiero od niedawna używane są mechanizmy zapewniające relatywnie wysoką niezawodność odmian samopowtarzalnych. Problem polega na tym, że każda odmiana amunicji do strzelb ma inny ładunek miotający, wytwarza mniej lub więcej gazów, stąd problemy z przeładowaniem. W przypadku amunicji specjalnej zaleca się - nawet w odmianach samopowtarzalnych przeładowywać ręcznie. Stąd wojskowe strzelby mają przełącznik trybu pracy samopowtarzalny/powtarzalny np. amerykańska M1014. Naturalnie cena oraz poziom skomplikowania mechanizmów broni również odgrywa rolę.
-
Strzelba gładkolufowa przydaje się wszędzie tam, gdzie walka toczy się na bliskich dystansach, a jej kariera wojskowa rozpoczęła się już podczas Iwś (np. Remington M1897 Trench gun). Śrut pokrywa duży obszar (prawdopodobieństwo trafienia wzrasta), ze strzelby łatwo się celuje, a pojedynczy strzał śrutem 00 (czy 000) jest odpowiednikiem dłuższej serii z pistoletu maszynowego. Strzelby mają również inną zaletę - dużą liczbę dostępnej amunicji specjalnej (obezwładniającej, proszkowej, drażniącej, breneki etc.).
-
Straszliwe łamańce językowe uprawiasz. A co się tyczy samej broni, to oczywiste, że gdybyśmy traktowali obie konstrukcje tzn. Glauberyta oraz P90 jako typowe pistolety maszynowe i uznali, że mają spełniać wymagania stawiane przed tego rodzają bronią w WP, to ten drugi bije pierwszy na głowę. Z tego prostego powodu, że stworzono go do nieco do innych zadań (miał zastąpić zarówno pistolety maszynowe jak i karabinki automatyczne), parametry balistyczne amunicji mają być zbliżone do karabinków (przebijalność, płaski tor lotu etc.).
-
Czy Ty masz jakieś problemy z rozróżnianiem liter, kolego? Kamień może służyć do wbijania gwoździ, tak samo jak młotek, można się nawet upierać, gdy już komuś zabraknie wszelkich argumentów, że oba rodzaje narzędzi należą do "wbijaczy gwoździ". Jak widzę porównania nie zrozumiałeś. PS. Kategoria PDW jest dosyć wyraźnie zdefiniowana. Rozumiem, że w razie czego zaliczysz do niej pocisk kartaczowy z 40-mm granatnika, bo w końcu w specyficznej sytuacji może pełnić taką rolę PDW? Mam mnożyć takie absurdy?
-
To również jest nieprawdą*. Glauberyt to typowy pistolet maszynowy, zasilany "normalną" amunicją pistoletową, bez większych aspiracji. P90 to broń zaliczająca się do klasy PDW, budowana aby wypełnić lukę między tradycyjnymi pistoletami maszynowymi a karabinkami automatycznymi, będąca niejako konkurencją dla subkarabinków. Stąd taka a nie inna amunicja, stąd takie a nie inne parametry. Ba, początkowo nawet próbowano stworzyć dla niej zupełnie inną kategorię broni strzeleckiej, bo amunicja pod względem balistycznym przypomina w dużym stopniu pośrednią (nazywano ją, bodaj za Chloupkiem, "podpośrednią"), acz ostatecznie zdrowy rozsądek (brzytwa Ockhama) zwyciężył i skończyło się na naboju pistoletowym i pistolecie maszynowym, ale po dziś dzień budzi to jednak pewne kontrowersje. * - fakt faktem, gwóźdź można wbijać za pomocą kamienia lub młotka, jak kto lubi, można się również bardzo mocno się upierać, że każde z tych narzędzi jest "wbijaczem gwoździ", bo do tego akurat w danej chwili służy. Mam nadzieję, że analogię rozumiesz.
-
Gdyby nagle jakimś cudem Glauberyt zaczął strzelać amunicją 5,7 mm x 28 to nagle miałbyś porównanie. Albo bardzo zdziwił się, jak zachowuje się w ogniu seryjnym P90 zasilane nabojem 9 mm x 19. Porównanie zachowania się konstrukcji strzeleckich strzelających różną amunicją pistoletową jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. I nie ma to nic wspólnego z patriotyzmem, budową broni, zamkiem swobodnym, czasem kiedy powstała i innymi tego rodzaju rzeczami. Logiki trochę.
-
Daleko było szukać... http://forum.wmasg.pl/viewtopic.php?t=3790 :wink:
-
Pewnie tak, skoro FN produkuje w USA również M16A2/A4, to mogą je i do EX-16 Mod 0 wykorzystywać.
-
A poza tym po co? Przy standardowym zasięgu wykorzystania pistoletu do 15 metrów, jedyną rzeczą, którą warto do niego podczepić jest oświetlenie taktyczne (ale z gatunku tych mniejszych). Catch22, ten Glock Twojego znajomego to wybitne dziwactwo, "służbowy" to chyba powinno zapisywać się w ten sposób.
-
Odpowiedziałem Ci na to pytanie 6 dni temu...
-
Polecam zerknąć na film. Pojawia się w nim m.in. bezkolbowy model broni na bazie kbk AKMS-a, istne dzieło sztuki rodem z Iraku. Po pierwsze, twóca dospawał drugi spust wraz z osłoną, a następnie połączył stary z nowym za pomocą prętu w kształcie litery U, wyprowadzonym po lewej stronie. Po drugie, na końcu komory zamkowej, tam gdzie kiedyś mieściła się kolba AKMS-a dorobił stopkę. Rolę chwytu pełni magazynek (jak kiedyś w radzieckim AO-46). Po trzecie, w miejscu dawnego celownika przyspawał podstawę pod celownik optyczny. Po czwarte, zadbał o swoje bezpieczeństwo dorabiając bezpiecznik nastawny przed strzałem przypadkowym hakowy, czyli po ludzku haczyk blokujący rączkę napinającą, tak aby suwadło nie mogło się ruszyć. No i po piąte dokręcił tłumik. Istotę zmian rozumiem - skrócenie całkowitej długości broni. Tajemnice mechanizmu spustowego Kolba w zbliżeniu Celownik oraz bezpiecznik nastawny od strzałów przypadkowych :wink: Działanie bezpiecznika, hak w pozycji zabezpieczającej rączkę suwadła Ogólny wygląd broni Widok z lewej strony na pręt, widać magazynek w gnieździe
-
Obawiam się, że jest błędna. SCAR pod każdym względem (a przynajmniej na podstawie ujawnionych charakterystyk, bo jak to będzie w rzeczywistości - czas pokaże) jest lepszy od M4Ax. Problem polega na tym, że M4Ax nie jest takie do końca "dobre". Gdyby tak było raczej nie wartoby wprowadzać nowej broni, prawda? A ja lubię ciemne blondynki :wink: Ja lubie rude. Przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać./dzikki
-
W zasadzie jest to przebudowany na karabinek pistolet .22LR Ruger Mk I/II. Dostawna kolba, przedłużona lufa, dodatkowe łoże. Czy takie dziwactwo mogło zaistnieć w rzeczywistości? Jak najbardziej, Amerykanie mają różne dziwne pomysły. Czy zaistniało? Nie wiem.
-
Zerknij na ten patent :wink: Moim zdaniem - tak. ...i jeszcze dwa ze SCAR-em