Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Cortes

Użytkownik
  • Posts

    1,310
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cortes

  1. Ta dodatkowa rzecz - skręcenie łoża wzdłuż osi lufy może być odpowiedzialna za słabe uszczelnienie dysza-gumka, a na pewno za skręcanie kulek w prawo. Ja bym zamiast pchać zestawy tuningowe w słabe łoże, kupił drewniane i pobawił się w dopasowanie.
  2. Vlad, ja nie demonizuję snajperek, tylko snajperów. Chciałbym, żeby nasza zabawa w wojnę odzwierciedlała jak najbardziej historyczne realia. A w tych realiach strzelec wyborowy był jeden na pluton, a snajper, to może jeden na batalion.
  3. Mekar, wszyj do środka tasiemkę, dzięki której będziesz mógł łatwiej wyjąć drugi magazynek.
  4. Limity w ash o d wielu lat są takie same. Co więcej, jak pamiętam, tylko dwa razy repliki były chronowane: na "Silosach" (ekstermalny CQB) i na "Nueve Chapelle" (gra tylko na czterotakty). Wg mnie niepokojące są pytania na FB, o zestawy tuningowe, szczególnie mocowe do nowych replik. To świadczy o tendencji do "wyścigu zbrojeń". Może to spowodować, że nawet jeśli organizator wprowadzi limit na ilość snajperów w oddziałach, to będą repliki mocne, ale np. bez lunet celowniczych. Zdaję sobie sprawę, że nowo kupione repliki potrzebują poprawek, żeby zapewnić sensowny zasięg i celność, bo "out of box" mają szeroki zakres osiągów, ale należy zachować balans, żeby nie przekroczyć granic rozsądku. Lepiej zainstalować lepszą lufę i gumkę, niż mocniejszą sprężynę. Bardziej zajmuje mnie "nasycenie" rodzajami broni.-Moja troska o to wynika z chęci przybliżenia realiów walki airsoftowej do walki w realich WW2. Widać pozytywny trend w ilości czterotaktów w oddziałach niemieckich, co wynika z dostępności dobrej jakości replik w rozsądnej cenie. Po stronie amerykańskiej też spada ilość PMów, na rzecz karabinów samopowtrzalnych (Garandów). W oddziałach brytyjskich jest gorzej, bo nie ma fabrycznych replik karabinów w rozsądnych cenach, a repliki customowe i stylizacje nie nadrabiają braków. Ale generalnie kierunek jest dobry. Moja uwaga skupia się na udziale replik broni wsparcia - "snajperskich" i karabinów maszynowych. Karabinów maszynowych nie ma dużo i nie jest to problem. Gorzej, że zwiększa się ilość czterotaktów "snajperskich". I tu posiadacze "snajperek" i karabinów "wyborowych" powinni liczyć się z ograniczeniami ze strony organizatorów.
  5. Jeśli przedni bączek i uchwyt na bagnet jest oddzielną częścią od lufy, to pewnie nie będzie problemu, żeby przednią część odciąć. Mam tę część oryginalną i mogę ją sprzedać.
  6. Mam na sprzedaż brytyjskie buty Ammo Boots. Rozmiar 7L. Długość wkładki 27,5 cm. Rok produkcji 1955. Stan - prawie nie używane. Lekkie starcie podeszwy. Nici wokół podeszwy nawet nie zabrudzone. Podkute podkuwkami na obcasie i nosku. Nie ma gwoździ na podeszwie. Na nosku lewego buta szerokie zadrapanie (dobrze zapastowane, z tego powodu upust 50 zł). Cena 400 zł, plus koszt przesyłki. Do tego trzeba dokupić gwoździe za 19 zł na Allegro i dać do podkucia za kilkanaście zł. W ten sposób można mieć oryginalne wojskowe buty w cenie replik. https://photos.app.goo.gl/bjUncFSMD456xJsx7
  7. https://www.facebook.com/smartteamhk Zapowiedź sprężynowego SMLE. Ciekawe, czy to będzie zwykła produkcja na rynek, czy tylko mała seria kolekcjonerska, jak to już bywało?
  8. https://www.facebook.com/smartteamhk Zapowiedź sprężynowego SMLE. Ciekawe, czy to będzie zwykła produkcja na rynek, czy tylko mała seria kolekcjonerska, jak to już bywało?
  9. Bischow sprzedaje battle dress: https://www.olx.pl/oferta/mudnur-brytyjski-battle-dress-battledress-replika-rekonstrukcja-CID767-IDHPH15.html?fbclid=IwAR2EP7cA6pzvmLnyFVgIHsot_OPSPe0N1uFnSx-Qi2BzmXwxFvU3ku0Q6lk
  10. Przepraszam, powinno być Mm - mila morska. Wyedytowane, poprawione - D.
  11. Londyn, Downing Street 10, kwiecień1943r. Obecni: Winston Churchill, Premier Rządu JKM; Prof. Frederick Lindemann, 1st Viscount Cherwell, doradca naukowy premiera, https://pl.wikipedia.org/wiki/Frederick_Lindemann; Dr Reginald Jones, ekspert wywiadu naukowo-technicznego, https://en.wikipedia.org/wiki/Reginald_Victor_Jones Winston Churchill: Zaprosiłem Panów, żeby omówić ważną i ściśle poufną sprawę. Ma to związek ze skutecznością naszej wojny powietrznej. Przy waszym wielkim wkładzie testujemy i wprowadzamy coraz to nowsze systemy nawigacji i neutralizacji systemu obrony powietrznej Niemców. Dostałem osobistą informację od Prezydenta Roosevelta, że Amerykanie mają jakieś nowe rozwiązanie dotyczące zakłócania radarów. Mam nadzieję, że zapoznali się panowie z dostarczonymi materiałami? Prof. Frederick Lindemann: Tak. To ciekawa propozycja. „Silent Drum” zakłada selektywne zakłócanie powrotnych fal radarowych, na wąskim paśmie częstotliwości. Amerykański projekt umożliwia zakłócanie fal średnich i krótkich, w zakresie radarów Freya i Wuertzburg. Jednak mamy pewne wątpliwości do jego skuteczności. Winston Churchill: Właśnie na taką analizę z panów strony liczyłem. Jakie macie zastrzeżenia? Dr Reginald Jones: Po pierwsze chodzi o skuteczny zasięg działania. Nasze dotychczasowe próby wskazują, że odległość 50-100 Mm to maksymalna odległość, z jakiej można zakłócać radary pracujące na średnich i krótkich falach. Większa odległość wymusza dużą moc zakłócania, co może być łatwo wykryte przez nieprzyjacielskie namierniki. Prof. Frederick Lindemann: Potwierdzam słowa pana doktora. Dodam, że zakłócanie z dużej odległości wymaga emisji na szerszym paśmie, co zmniejsza jego skuteczność. Winston Churchill: Szczerze mówiąc, z tego co panowie mówią, zrozumiałem tylko, że aparatura zakłócająca musi znaleźć się w odległości max. 100 Mm od zakłócanego radaru. Prof. Frederick Lindemann: Tak. I do tego, jeśli nie ma po drodze przeszkód terenowych. 100 Mm, to odległość na morzu, ew. płaskiej równinie. Winston Churchill: Czyli szansa na zakłócenie nieprzyjacielskiej obrony przeciwlotniczej, realnie istnieje w przypadku nalotu od strony morza, na niewielkiej głębokości od wybrzeża? W przypadku radarów znajdujących się w głębi lądu skuteczność może być słaba? Prof. Frederick Lindemann: Trafnie to pan ujął, Panie Premierze. Dodatkowo, aparatura zakłócająca używa anteny kierunkowej, skierowanej i dostrojonej do konkretnego radaru. Żeby wykonać wyłom w Linii Kammhubera, dostateczny dla przejścia dużego nalotu, musielibyśmy uruchomić kilkadziesiąt takich urządzeń. Winston Churchill: Czyli na razie użyteczność amerykańskiej aparatury dla nalotów z Anglii, może być tylko w początkowej fazie nalotu, do przekroczenia linii brzegowej kontynentu? Nasycenie radarami terenu Niemiec jest za duże, żeby polegać na tej metodzie w przypadku nalotów na centra przemysłowe poza Zagłębie Ruhry! Dr Reginald Jones: Ponownie Pańska konkluzja, Panie Premierze jest trafna! Winston Churchill: W takim razie przechodzimy do następnego punktu naszego spotkania. Amerykanie są zdecydowani przetestować swoją aparaturę. Wybrali rejon Morza Śródziemnego. Planują dokonać zmasowanego nalotu na pola naftowe w Rumunii, co jest zgodne z naszymi celami wojny powietrznej. Jak panom wiadomo, pierwsze naloty z terenu Egiptu nie przyniosły sukcesu. Straty w samolotach i załogach były duże, a efekty bombardowania małe. Teraz planowany jest nalot z lotnisk w Libii. Trasa nalotu przejdzie przez wybrzeże Chorwacji w okolicach Splitu. Są tam zainstalowane niemieckie radary wczesnego ostrzegania. Amerykanie stwierdzili, że nadają się one do zakłócenia przez ich nową aparaturę. To pozwoli bombowcom na spokojny lot nad morzem, bez ataków myśliwców. Po przekroczeniu linii brzegowej wyprawa bombowa natrafi na obronę przeciwlotniczą dopiero wokół samego celu. Prof. Frederick Lindemann: Panie Premierze, uważam, że stanowisko naszych sprzymierzeńców jest zbyt optymistyczne. Nie wnikam w to, co się stanie po przekroczeniu brzegu Chorwacji, ale o skuteczność zakłócania. Aparaturę zakłócającą należy dostarczyć blisko chorwackiego brzegu. Jeśli uruchomi się ją za wcześnie, to Niemcy to wykryją i zmienią częstotliwość. Radary średniej i wysokiej częstotliwości pracujące na lampowych układach rezonacyjnych i klistronach można łatwo przestroić na inne częstotliwości. „Silent Drum” należałoby uruchomić na pół godziny przed przelotem wyprawy bombowej. To wymaga opracowania sposobu instalacji i uruchomienia aparatury. Trzeba też dokładnie zbadać charakterystykę pracy nieprzyjacielskich radarów. Winston Churchill: Czas na decyzje. Panie Profesorze – upoważniam Pana do kontaktów z Radiation Laboratory w MIT, a pana panie Doktorze, do udania się do Algieru i bezpośredniego kontaktu z dr. Cyrusem Smith’em z MIT, nadzorującym wykonanie całego projektu. Panie Doktorze, proszę pana o udzielenie wszelkiej pomocy dr. Smith’owi, a przede wszystkim przekazanie wszystkich naszych obiekcji i wspólne przezwyciężenie wszelkich przeciwności. Proszę o zachowanie ostrożności, francuska Afryka jest przepełniona niemieckimi i włoskimi szpiegami, nie mówiąc o byłych urzędnikach rządu Vichy. Amerykanie są naiwni i ufają im, ale my wiemy swoje. Dlatego proszę skontaktować się z asystentem Dyrektora Wywiadu Marynarki, komandorem Flemingiem, w sprawie ukrycia pana tożsamości. Proszę Panów o niezwłoczne informowanie mnie o wszystkim. Panie Doktorze, proszę uważać na siebie. Algieria, to nie jest teraz bezpieczne miejsce...
  12. Jak widać po pierwszej części gry, pogoda może tylko przedłużyć przygodę o następny odcinek :-). Ale mam nadzieję, że tym razem nie będziemy musieli skracać gry i cały scenariusz uda się rozegrać. Co nie znaczy, że ciągu dalszego nie będzie (zgodnie zasadą Dowództwa Operacji Połączonych: do trzech razy sztuka!). Gorzej z sytuacją epidemiczną. Miejmy nadzieję, że do kwietnia - maja sytuacja ustabilizuje się na tyle, że będzie można w zorganizować grę w bezpiecznych warunkach, zgodnie z przepisami. Przewiduję ilość uczestników na 16 minimum i 24 maximum osób, więc ze skompletowaniem graczy chyba nie będzie problemu. Jeśli będzie więcej chętnych, to pierwszeństwo będą mieć uczestnicy "Wyspy Ośmiornicy".
  13. Mekar, masz rację. Zakładanie i zbieranie pól minowych z aktywnymi minami, to za duża robota dla orga. Jestem za inicjatywami odolnymi i zakładaniem min doraźnie. To wpływa na urozmaicenie gry. Pasywne pola minowe, zazwyczaj mają jakieś znaczenie dla scenariusza. Są uwzględnione w zadaniach i rozkazach. Dlatego muszą być zakładane przez orga. Ich likwidacja po grze jest prosta, ogranicza się do zwinięcia taśm i zebrania tabliczek.
  14. Wypowiem się na temat min i pól minowych z pozycji orga. Miny i pola minowe mogą mieć co najmniej dwa zadania w czasie gry. 1. Wyeliminowanie siły żywej przeciwnika. W tym przypadku muszą to być miny aktywne – dźwiękowe, hukowe, rozpryskowe. Takie miny mogą być wykonywane fabrycznie, lub we własnym zakresie. Mogą być jednorazowe, lub wielorazowego użytku. Z punktu widzenia orga, miny wielorazowego użytku odpadają. – Wymagają pozbierania ich po grze, w przypadku ich utracenia (nie wszystkie uda się odnaleźć) podwyższają koszty imprezy. Miny wielorazowego użytku można stosować w budynkach, do zabezpieczenia małych obiektów i przejść. W terenie otwartym, leśnym nie mają racji bytu. Miny dźwiękowe – brzęczyki, piszczyki itp. Nadają się do budynków i miejsc, w których można przemieszczać się tylko wolno. W przypadku odpalenia miny w biegu, można nie zarejestrować tego, że gdzieś za plecami cos zaczęło piszczeć. Podobnie jak miny typu „dołek z balonikiem, nakryty papierowym talerzykiem z pineską” . W biegu takie coś można zauważyć, jak się skręci kostkę na dołku. Miny hukowe, rozpryskowe. Rozpryskowe fabryczne, uruchamiane zwykle GG, odpadają z powodów opisanych wyżej. Miny oparte na petardach, tylko hukowe lub z grochem, mają sens, jeśli są jednorazowe i tanie. Najprostszym i najtańszym rozwiązaniem odpalania takich min, są zapalniki elektryczne. W przypadku położenia pola minowego i użycia jednej baterii dla kilku – kilkunastu min, koszt będzie niewielki i nie trzeba będzie zbierać instalacji po grze, lub zebranie jej nie zabierze dużo czasu (wszystko będzie połączone kabelkami). 2. Zablokowanie, lub spowolnienie ruchu przeciwnika w określonym kierunku. W tym przypadku nie potrzeba żadnych min, lub tylko ich atrapy. Wystarczy czytelne oznakowanie pola minowego, za pomocą tabliczek, lub taśmy. W zasadach gry org określa zasady przekroczenia pola minowego. Może to być odszukanie i rozbrojenie określonej ilości atrap min, lub tylko sprawdzenie i wyznaczenie ścieżki przejścia przez pole minowe. W obu przypadkach na polu minowym mogą być aktywne miny, wymuszające na saperach ostrożność i dokładne działanie. Ominięcie oznaczonego pola minowego może być zablokowane przez rozkazy wydane przez orgów, lub być elementem scenariusza gry, gdzie pole minowe kanalizuje ruch wojska. Podsumowanie: Na polu gry ASH widzę zastosowanie min aktywnych: - wielorazowego użytku, o dużym koszcie: w budynkach, w terenie, na ograniczonym obszarze, np. wąskie przejścia w terenie, mosty, zabezpieczenia obiektów. - jednorazowego użytku, o małym koszcie: Nieoznakowane pola minowe, zabezpieczenie obiektów, wąskie przejścia, pola minowe ze zintegrowanym zasilaniem, miny pułapki na oznakowanych polach przeznaczonych do wykonania przejść. Jeśli chodzi o miny pasywne, atrapy, to mogą być użyte w przypadku, gdy scenariusz wymaga odszukania określonej ilości min na polu minowym, w celu wykonania przejścia. Lub, gdy wykonanie przejścia wymaga odszukania min na ścieżce i ich rozbrojenia, tzn. wykonania określonych czynności.
  15. Wygląda na to, że nasze artyleryjskie proce, to nie było nic anachronicznego ! https://www.facebook.com/photo?fbid=4438131412924393&set=gm.1749630845191977
  16. Pazur podrzucił mi link do grupy na FB : Pomocnik organizatora imprez asg. Na prosbę admina pozwoliłem sobie przybliżyć, czym jest ash: Tak jak napisałeś, główną widoczną cechą ash jest stylizacja mundurowa. Staramy się mieć umundurowanie i oporządzenie zgodne z epoką, choć nie jesteśmy tak restrykcyjni, jak rekonstruktorzy. Szczególnie w stosunku do nowych entuzjastów ash. Ale zachęcamy do poprawiania swojej sylwetki. Drugą widoczną cechą są repliki. Repliki historyczne, fabryczne lub wykonywane samodzielnie tak, aby upodobnić istniejące repliki do broni z epoki. Wielu z nas ma customy oparte na oryginalnych częściach. Obecnie coraz bardziej zauważalna jest tendencja do używania karabinów powtarzalnych jako broni podstawowej, a nie tylko jako wyborowej lub snajperskiej, co jest zgodne z realiami epoki. Repliki nie mogą mieć współczesnych dodatków, jak kolimatory, latarki i noktowizory. Za to w nocy, muszą mieć albo tracery, albo (co preferujemy) markery wystrzału w postaci błyskającego podczas strzału światła. Nie można używać urządzeń GPS, telefonów komórkowych, elektronicznych kompasów. Łączność radiowa jest ograniczona do ilości niezbędnej do komunikowania się między oddziałami i sztabem. Nie ma łączności indywidualnej. Inne cechy ash nie są już tak widoczne. Podstawowe, to że scenariusze dużych gier oparte są na autentycznych wydarzeniach z historii. We wrześniu ukończyliśmy cykl „Wielkie bitwy Frontu Zachodniego”. Były to „Ardeny 1944”, „O jeden most za daleko” i „Normandia 1944”. W grach tych oddziały obu stron miały nazwy autentycznych jednostek, podobnie jak punkty w terenie miały nazwy autentycznych miejscowości, rzek mostów itp. Plan rozgrywek oparty był na wydarzeniach historycznych. Nie były to jednak inscenizacje, jakie robią rekonstruktorzy. W naszym przypadku gra nie musi potoczyć się tak, jak odbyła się w historii i wynik bitwy może być odwrotny niż w rzeczywistości. Scenariusze okraszone są scenografią w postaci tablic drogowych, drogowskazów, pól minowych i umocnień polowych. Jeśli na terenie gry znajdują się budynki, to zazwyczaj mają one nazwy miejscowości, ale czasem też konkretnych obiektów, jak to było np. w „Stalingradzie”. Oczywiście robimy też gry na zasadzie strzelanki, z mało skomplikowanym scenariuszem, ale zachowaniem wszystkich zasad ash. Oprócz gier opartych o historię, organizujemy też takie oparte o fikcję literacką lub filmową, albo też całkowicie zmyślone przez orgów. Taki był cykl działań sił specjalnych wokół projektu V2: „Operacja Kusza”, „Big Ben” i „Hermenegilde komm”. W grach tych były wątki z operacji AK na poligonie rakietowym Blizna, ale też z seriali „Stawka większa niż życie” i „Czterej pancerni i pies” „Allo, allo”. Akcja tych gier miała aspekty typowo militarne, ale też elementy LARPu. Był barman Rene, Michelle z Resistance, Porucznik Gruber z małym czołgiem, hrabia Wąssowski, profesor Glass i wielu innych. Kilka miesięcy przed grą na naszym forum pojawia się historia poprzedzająca akcję, podawana w odcinkach, pozwalająca uczestnikom we wczuciu się w atmosferę scenariusza. Ostatnią grą w tym stylu była „Wyspa Ośmiornicy” – historia poszukiwania Kryształu Szczęścia, inspirowana przygodami Indiany Jonesa. W grze brał udział profesor Rioletto, znany ze „Stawki” oraz syn odkrywcy Kopalni Króla Salomona. Kryształ nie został znaleziony, a historia skończyła się jatką na pistolety i broń białą, w czasie nocnej ulewy. Dlatego planujemy „Powrót na Wyspę Ośmiornicy” w przyszłym roku. Najbliższą grą będzie „Linia Arpada” – obrona drogi na Nizinę Węgierską przed ofensywą Armii Czerwonej – 24.10.2020 na Mokrym Ługu. Więcej szczegółów można znaleźć na grupie FB: https://www.facebook.com/groups/1068399236682258 i na WMASGu : https://wmasg.com/.../247-ii-wojna-%C5%9Bwiatowa-i-wcze.../ Airsoft Historyczny Polska (ASH)
  17. Kolba, Jak tak z grubej rury, to zróbmy to, co już kilka razy proponowałem: napiszmy statut i załóżmy stowarzyszenie. Będziemy mieć osobowość prawną. Orgowie będą mogli oficjalnie występować do zarządców (np. nadleśnictwa) o udostępnienie terenu . Może będzie można wejść na tereny poligonów wojskowych?
  18. Sikor, staramy się urealniać nasze gry. Dopuszczenie noszenia dwóch replik długiej broni, bo ktoś tak lubi, to nie jest urealnienie. Argument, ze ktoś gdzieś widział zdjęcie, przypomina mi żart z grona rekonstruktorów: pokaż mi zdjęcie, że tak nie było. Odtwarzajmy sytuacje typowe, normalne, a nie wyjątki. Jak ktoś chce sobie wymieniać repliki w czasie gry, to niech weźmie i 10, ale 9 z nich niech zostawi na respie, w obozie itp., tam gdzie będzie mógł po nie pójść i wymienić. Mareq, jestem za! Np. Dominik nie napisał w zasadach gry, że km wsparcia strzela z podparcia i musi mieć amunicyjnego. Dlaczego? Bo podświadomie uznał, że wszyscy o tym wiedzą. znajdę chwilę czasu, to się tym zajmę.
  19. Wade, to nie jest mój osąd, tylko stwierdzenie faktu, że rok - dwa lata temu nie było tylu komentarzy o terminatorce. Ja nie grałem w polu w dzień, więc nie mam swojego zdania na temat, czy terminatorki było dużo, czy mało.
  20. Przeczytałem wszystkie komentarze dotyczące przebiegu gry i jako" junior org" czuję się zobowiązany do swojego komentarza, dotyczącego strony "technicznej". Terminatorka: Jestem niemile zdziwiony skalą komentarzy na ten temat. Mam wrażenie, że jest to spowodowane napływem "świeżej krwi" do ash. Może nowi pasjonaci tego hobby jeszce nie załapali jego specyfiki. Do tej pory tego nie było. Radzę kolegom: mniej patrzenia na to, co się dzieje na Mokrym Ługu, a więcej czytania o poprzednich grach. Dwie repliki długie: To było coś nowego, więc orgowie nie mogli zakazać tego, czego wcześniej nie widzieli. Wg mnie, takie praktyki powinny być zakazane. Do tego zapowiadam, że na grach, w których będę "senior org" ilość replik snajperskich (karabin o dużej mocy z lunetą) i karabinów maszynowych będzie limitowana, zgodnie z realiami WW2. Czyli: jeden karabin maszynowy na drużynę piechoty (6-8 żołnierzy) i jeden karabin wyborowy na pluton (18-24 żołnierzy). Snajper jeden na kompanię, czyli wg uznania orga. Markery wystrzału: Uważam, że czterotakty też powinny je mieć (mój SMLE ma go zainstalowanego na stałe). Jedyny wyjątek, to broń któtka, ale nie powinna ona być główną bronią. Powinna być używana tylko w samoobronie przez sanitariusza, lub przez strzelca z silną repliką, w przypadku bliskiego starcia. Można dopuścić użycia broni ktrótkiej bez markera w przypadku walki w budynku, ale to jest sytuacja wyjątkowa w nocy i powinna być ustalona przed grą. Gdy pistolet/rewolwer jest bronią główną np. oficera, to też powinna mieć marker. W przypadku uszkodzenia markera na głównej broni, gracz może użyć broni krótkiej do końca starcia, po czym powinien się wycofać z gry. W nocy walka rozgrywa się często na bardzo krótkich dystansach i użycie niewidocznej broni krótkiej daje nieuzasadniony handicap. Jakość markera wystrzału też powinna być odpowiednia. To nie może być latarka, uruchamiana inną ręką niż spust repliki. Wiadomo : " nie wie lewica, co robi prawica". Zasada użycia markerów jest ważna od kilku lat, jest wątek tu, na WMASGu, więc nie widdzę usprawiedliwienia dla tych, którzy to ignorują. Zrobienie porządnego markera to nie jest jakiś wielki problem i koszt. Nocnych gier nie jest dużo, więc jest czas, żeby do nich się dobrze przygotować. Problemy z łącznością: Radia po nocnej części nie były doładowane, co skutkowało ich wyłączeniem w części dziennej. Teren obfitował w zagłebienia, co także mogło utrudniać połączenie. Radia sztabowe działały słabo pod blaszanym dachem i dopiero wyniesienie ich na deszcz poprawiało łączność. I chyba najważniejsze: nie było problemu z łącznością, gdzie radiowcy byli ochotnikami. Tam, gdzie byli z łapanki, to nie działało. Kontrola moderatorów nad przebiegiem gry: Były komentarze, że moderatorzy powinni ingerować w przypadku terminatorki i innych konfliktów (za wczesnego wyjścia do respa, doładowania w polu itp). Ilu tych moderatorów powinno być? Jeden na oddział? I do tego 2-3 w sztabie. Dalej nie będę pisać, bo każdy może sobie sam siebie postawić w takiej sytuacji. Myślę, że tym postem nie zniechęciłem potencjalnych orgów i że w przyszłym roku będziemy mieli dużo ciekawych wydarzeń. Moja gra w przyszłym roku to "Powrót na Wyspę Ośmiornicy".
  21. Niefortunna wycieczka na Wyspę Ośmiornicy oznaczała dla panny Francesci da Silva utratę pracy. Co prawda miała pod swoją pieczą archiwum Profesora Rioletto, dotyczące wykopaliska na terenie pałacu Dioklecjana w Splicie, ale nie gwarantowało jej to utrzymania swojej pozycji na Uniwersytecie w Palermo. Tym bardziej, że była daleko od niego, dalej , niż wrogie wojska na wybrzeżach Afryki. Zabezpieczyła archiwa profesora, a szczególnie te dotyczące wyprawy po Kryształ Szczęścia. Opis ich wysłała do Palermo, do przyjaciela Rioletto, profesora Michele Panciotti, który swego czasu wyszukał informacje o legendzie świętego Calogero i jego Krysztale Szczęścia. Profesor Panciotti ( po przestudiowaniu jej teczki personalnej, a szczególnie załączonych fotografii) poinformował ją, że jest zainteresowany współpracą z nią. Poinformował ją o swojej niedalekiej wizycie w Splicie. Niebawem na konto panny da Silva w Banco Italiano we Splicie wpłynęła pensja za zalegle miesiące pracy i zaliczka na dwa następne.
  22. Dziekuję wszystkim uczestnikom naszej zabawy za przybycie. Tym, którzy nie przybyli z ważnych przyczyn i powiadomili nas wcześniej, dziękuję za zrozumienie pracy orga. Pozostałym, którzy zapisali się, a nie przybyli i nie powiadomili nas, dedykuję cytat z wieszcza: " Dochowaj strzelcze, to moja rada, bo kto przysięgę naruszy, ach biada jemu, za życia biada i biada jego złej duszy". Wziąłem aktywny udział w walce w części nocnej, w składzie brytyjskiego desantu. Idąc jako drugi na szpicy, dostalem się pod ogień ochrony mostu i po wyeliminowaniu jednego lub dwóch obrońców dostałem postrzał w plecy (chyba z czegoś mocnego, bo mam ślad). Potem długi czas obrony przed wypadami Niemców. Opuściłem oddział na pół godziny przed końcem fazy nocnej, żeby być w bazie przed powrotem graczy. Część nocna, jak zwykle dostarczyła mi tyle wrażeń, że starczyło to na całą grę. Dzień spędziłem w sztabie usiłując pod komendą Dominika i przy wielkim udziale Szymona, który ogarniał komunikację, koordynować działania obu stron. Niestety szwankowała ona, przede wszystkim z powodu rozładowania baterii w radiach i prawdopobnie z powodu ukształtowania terenu. Jak zwykle było dużo sprzecznych informacji z pola. Czesto jednostki "znajdowały się" w różnych miejscach, pozycje były zajęte, lub opuszczone jednocześnie prze obie strony, były pomyłki w kryptonimach jednostek itp. Wielkie wrażenie zrobiło na mnie obejrzenie desantu z morza i zmagania na plaży, które obserwowałem wraz z całym sztabem. Manewr flankujący desantu brytyjskiego, to była wielka sprawa! Mam nadzieję, że nasza praca, Dominika, Szymona i mnie, znalazła uznanie wśród graczy, bo to jest najważniejsza nagroda dla orgów. Czekam na nastepne gry, tym razem jako zwykły uczestnik, choć deklaruję pomoc dla orgów, koncepcyjną i w przygotowaniu rekwizytów. Ze swojej strony zalecam śledzenie wątku "Powrót na Wyspę Ośmiornicy". Pozdrawiam wszystkich. Cortes
  23. Meister. Nikt się nie będzie nudzić. Jest 70 worków dfo napełnienia piaskiem i zbudowania z nich umocnień na plaży. To nie żart. Jeśli ktoś może przyjechać wcześniej i pomóc, to będziemy wdzięczni. Jeśli nie zbudujecie umocnień, to ich nie będziecie mieć.
  24. Wszyscy jesteśmy w jednej bazie. Domnik napisał, że baza jest lotniskiem RAFu i porządku będzie pilnować brytyjska żandarmeria, ponieważ takimi żandarmami dysponujemy. Jeśli znajdą się żandarmi niemieccy i zjawią się odpowiednio wcześnie, to dla nich też będzie zajęcie. Jakoś w to wątpię, w świetle braku ochotników na radiooperatorów. Jeśli chodzi o nocleg "nieprywatny", to było na poprzedniej stronie: 1. KWESTIE NOCLEGOWE - W zabudowaniach mamy dostępne 35 miejsc noclegowych (2x10 + 1x15). Na miejscu będą też 2 namioty NS-10 (ca. 15-20 miejsc) Razem daje nam to 55 - 60 miejsc na noc. Jednak z uwagi na to, że wirus najlepiej czuje się w towarzystwie ludzi w zamkniętych pomieszczeniach wskazane jest byśmy się nieco rozproszyli. Dlatego jeżeli ktoś ma ochotę zabrać swój namiot - spokojnie znajdzie dużo miejsca na jego rozbicie. Jeżeli ktoś woli przekimać w samochodzie - be my guest. A jeżeli ktoś jest hardkorem i chciałby przekimać na pozycjach - wzbudza mój najwyższy szacunek. :)
×
×
  • Create New...