AWR_Ronin
Weteran-
Posts
1,682 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AWR_Ronin
-
Ktoś wie może gdzie to kupić w Polsce? Może któryś z allegrowiczów będzie w stanie sprowadzić (podobno YuriK)? Ktoś tego używał na scenariuszach nocnych? Jak wygląda kwestia ceny? Ronin
-
Nie ma sprawy, a okazja na pewno będzie ;). Pamiętaj tylko, żeby wypruć metkę MilTeca jak już Ci przyjdzie ten szal - trochę wstyd... Ronin
-
Ojjj... Chyba nie przejrzałeś zbyt dokładnie, bo w wątku był link do rangershop.pl, gdzie można kupić oryginalnego i porządnego camela. Ten w linku powyżej to MilTec i raczej Ci go odradzam - cena może i dobra ale jakość jest fatalna. To samo z resztą ich wyrobów, co także poruszane było w tym wątku... Jak już chcesz w miarę konkretnego camela (nie koniecznie oryginał), za niską cenę, to poradzić mogę sprowadzenie z e-bay.de. Kolega kupił tam oryginalnego camela 200,00 zł taniej niż na rangershopie. Co do chestriga to podejrzewam, że też zamierzasz kupić coś z wyrobów MilTeca... Od razu odradzam. Zamiast tego można dostać bardzo dobrego chesta Arktisa, który zresztą jest kontraktem dla niemieckiej DSO: FOTKA CHESTA W KIEPSKIM STANIE WIZUALNYM, BO PO POWROCIE Z AFGANISTANU Można go kupić chociażby tutaj: http://www.arktis.com.pl/arktis_main_frame_set.htm za trochę powyżej 300,00zł za nówkę. Ronin
-
Wszystko da się przyczepić w ten lub inny sposób - jak nie paskami, to spinkami do zaciskania kabli - pytanie tylko jak to będzie razem wyglądało... W tym wątku było już o camelach, więc przejrzyj go po prostu dokładnie. Ronin
-
Oj Man... Lepiej nie zadawaj takich pytań bo Ci tu ludzie głowę urwą: http://wmasg.pl/forum/index.php?showtopic=6635 ot i chociażby artykuł mojego autorstwa ;): http://wmasg.pl/artykuly/warsztat/3/ghillie_suit/77/ Ronin
-
Jak chcesz mieć uczucie worka foliowego, klejącego się do szyi, to bierz poliestrowy :). Fakt, że to siatka nic nie pomaga - jak nosisz to jako szalik to i tak oczka i włókna zachodzą na siebie tak, że nie jest to przepuszczalna powierzchnia. Ronin
-
Szale w linkach są prod MilTeca, ale moim zdaniem raczej nie wpływa to na ich walory użytkowe. Swój (też MilTec) używam od ponad czterech lat, na każdym wypadzie, nie tylko do maskowania szyi, i jak na razie nie widać większych śladów zużycia (pomimo prania kolory nie wyblakły mocno, siatka nie pozaciągała się itp.). Porównując z angielskim szalem noszonym do DPM-u (kontrakt) nie widać różnicy w jakości - w obu przypadkach siatka jest bardzo podobnie wykonana (splot, grubość włókien, materiał 100% bawełna - takie szale nie mogą się zresztą wiele od siebie różnić, bo niby czym?). Szal angielski jest jednak sporo mniejszy (gdzieś o połowę) co zmniejsza jego walory użytkowe... Jak chcesz mieć kontrakt to polecam ten do DPM-u, jak chcesz mieć szal dobrany kamuflażem do munduru, to jedynym wyborem jest MilTec. Ronin p.s. Swój szal kupiłem dość dawno temu i jak wiadomo, w tym czasie wyroby MilTeca mocno się zeszmaciły. Nie mogę więc ręczyć za jakość jego wyrobów w chwili obecnej.
-
Źle zrozumiałeś - nie poleci dalej tylko stabilniej. Ronin
-
SEM-y w ogóle nie współpracują z PMR-kami - mają całkiem inną częstotliwość, która ani trochę nie zbliża się do tej z PMR-ek (46,0 ... 57,975 MHz). Wszystkie niezbędne informacje są w ZDVs-ach. Najłatwiej jest chyba kupić np. Reiberta (zbiór najważniejszych), ale różnie bywa z jego dostępnością. Co do ogólnego wzoru obszycia to wygląda to następująco: - na ramionach pagony (nasuwane) oraz tzw "Litzen" - kolorowa tasiemka oznaczająca Waffenfarbe (rodzaj jednostki, do której należy żołnierz: piechota - zielony, saperzy - czarny, łączność - żółty, czołgiści - różowy, daleki zwiad - złoty... Więcej w internecie); przykład: Litzen; stopień: - prawa kieszeń oraz miejsce nad nią - oznaczenie specjalności i umiejętności specjalnych (np. prostokątny skoczek spadochronowy - zazwyczaj nad kieszenią, owalny snajper - na środku kieszeni); przykład (snajper); skoczek: - ramiona - tutaj znajduje się oznaczenie jednostki (te ciężko jest znaleźć) oraz oznaczenie np. misji w jakiej bierze się udział (wszelki KFOR, SFOR, EUFOR itp.) - umieszcza się je prawe/lewe ramię na zmianę (zazwyczaj przyszywa się na rzepie) w zależności od... Miejsca zajmowanego w pojeździe. Zazwyczaj żołnierze to olewają ale powinno być tak, że oznaczenie misji jest od strony szyby. Oczywiście standardowo znajduje się tutaj flaga oraz czasem łuczek (GERMANY) nad nią (chociaż widziałem nawet naszywany pod flagą, ale nad oznaczeniem misji/jednostki). przykład (miska KFOR): oznaczenie jednostki (Fallschirmjägerbataillon 261): - tasiemki z nazwiskiem nie omawiam bo to raczej oczywiste. To tak w skrócie. Ronin
-
I jak już pisałem - najlepiej kupić nowy komplet tego oporządzenia - używki bywają w naprawdę kiepskim stanie. Pattern i to modułowe oporządzenie MilTeca nie są najlepszym wyborem. Ronin
-
A nie jest przypadkiem tak, że FJ 60, jako późniejszy, był także używany w wojskach powietrznodesantowych? Na zdjęciach widziałem go baaardzo często u spadochroniarzy, i w sumie się nie dziwię - skórzane paski były nie najlepszym rozwiązaniem, a oba hełmy i tak były trzy-punktowe. Poza tym to oznaczenie FJ (Fallschirmjager?). A tutaj, dla porównania, fotki hełmów, o których pisałeś: FJ 59: No i ten ostatni przed Schuberthem (FJ 60): Ronin
-
Hełm w pierwszym linku to niemiecka M1. Jest bardzo podobny do amerykańskiej ale... Fasunek razem z plastykową wkładką jest nitowany jednym nitem na szczycie hełmu (a nie jak w amerykańskich trzyma się na pasku zawiniętym o "daszek" hełmu). Na dodatek jest to wersja... Spadochronowa z trzypunktowym zapięciem. Jak chcesz mieć oryginalny hełm tanim kosztem to jest bardzo wskazany. O tym plastyku nie warto pisać - podróba jakich wiele. Jak chcesz mieć koniecznie hełm o fritzowatym kształcie to dozbieraj do Schubertha. Jak nie koniecznie, to już lepiej weź ten stalowy. O plastyku nawet nie myśl. Ronin
-
W regulaminie nie ma nic o taśmie ;). Problem tak naprawdę nie leży w drabince na pasie i samej taśmie szelek, bo po odpowiednim przewleczeniu nic nie wyplata się od ciężaru. Problemem jest natomiast to, że po odpowiednim przewleczeniu taśmy przez drabinkę, ostatni odcinek tej taśmy kończy się po wewnętrznej stronie szelek (od strony ciała). Jeżeli ten odcinek jest krótki (w przypadku wysokich osób) to taśma ma tendencję do ocierania się o plecy, które wysuwają ją w drabinki. Jak już wypadnie z pierwszego szczebelka to wtedy zaczyna się już sama wyplatać od ciężaru. Chodzi więc o to, żeby zabezpieczyć końcówkę taśmy. Żołnierze zazwyczaj tak nie robią pewnie przez to, że nie znają tego sposobu - sam byłem zdziwiony, że te klamerki pasują, bo teoretycznie powinny współpracować z taśmami 25mm, czyli ta w szelkach jest za szeroka. Jak się okazuje ta norma jest podana z zapasem i klamerki pasują. A nawet bundeswehr-owski panzertape ma zakres temperatur, w którym klei poprawnie tzn. -15 do +30 stopni C. U nas zdarzają się temperatury poza tym zakresem, no i wiem z doświadczenia, że kauczuk na taśmie nie trzyma już tak mocno nawet przy upałach powyżej +25 stopni. A co wkurzało mnie najbardziej to białe ślady, które po tej taśmie zostają. Jednym słowem - jak ktoś chce mieć ślicznie-higienicznie z możliwością przewleczenia troków do np. zaczepienia Zeltbahny to polecam klamerki Fastexa. Jak ktoś chce mieć tak jak to robią faktycznie żołnierze - niech używa taśmy :). Ronin
-
A tak na marginesie, drobna rada dla osób, które kleją swoje oporządzenie taśmą. Jak zapewne wiemy, cienkie taśmy szelek lubią wyplatać się przy dużym obciążeniu z zaczepów na pasie. Większość osób klei to taśmą (żołnierze też tak robią) ale ta puszcza np. od temperatury, zostawia klej itp. Dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie klamerek Fastexa, dostępne np. na allegro: Trzymają jak cholera :). Ronin
-
Pamiętaj też, że milsimy często wymagają baaardzo dobrego zaplecza sprzętowego. Dotyczy to odpowiedniego sprzętu survivalowego (jeżeli w terenie spędzimy te wyżej wspomniane 48h), lub chociażby low/real-cap-ów. Ronin
-
Moc wylotową kulki liczy się ze wzoru: masa*prędkość do kwadratu --------------------------------- 2 Z tego co widać moc pocisku można zwiększyć, zwiększając albo jego masę, albo prędkość z jaką się porusza, przy czym bardziej opłaca się zwiększać prędkość, ponieważ jest to wartość, jakkolwiek to brzmi, kwadratowa :). Problem polega na tym, że cięższą kulkę trudniej jest rozpędzić do dużych prędkości i łatwiej wychodzi to z lekkimi kulkami. Z drugiej strony, lekkie kulki mają mniejszy bezwład, tym samym szybciej wytracają prędkość. Podsumowując - lekkie kulki mają na bliskim dystansie, większą prędkość niż cięższe, czyli to co napisał przed chwilą Świr ;). Ale zamieszałem. Ronin
-
Mówię właśnie o takim snajperze-lanserze, chociaż tego, że teraz większość zaczyna od replik Well, Cyma nie byłbym taki pewien - sporo osób na początku kupuje AllEGry ;). Z drugiej strony weź pod uwagę, że z odrobiną wyobraźni te repliki można spokojnie upgraydować do mocy... Zadowalającej (przynajmniej użytkownika :)) chociażby castolufą, czy minimalnie mocniejszą sprężyną, albo częściami dorabianymi na frezarce. O upgrayd jest na pewno łatwiej, niż w przypadku AEG-a i chyba to kieruje wyborem tych osób. Ronin
-
Masz rację, ale weź pod uwagę, że ta "ideologia" jest bardzo powszechna, i chodzi w niej raczej o bycie snajperem w grupie, w której dana osoba się bawi, gdzie te 40m starczy. Ronin
-
http://www2.ttcn.ne.jp/~camouflage/ Gość wymienia się za fanty z innych krajów - tak powstała jego kolekcja. Może będzie go interesowało coś polskiego?? Ronin
-
1. 400 fps-ów to trochę mało. Do takiej prędkości można zupgraydować większość elektryków za dość niewielkie pieniądze... I ludzie właśnie tak robią. W porównaniu do nich będziesz miał więc... Zupełnie zwyczajny karabin. Dla strzelca wyborowego te 450-470 fps-ów powinno być OK. Oczywiście mówię tu o sytuacji kiedy chcesz jeździć na zloty - jak jest w Twoim lokalnym środowisku nie wiem (być może u Ciebie te 400 starczy). Do tego oczywiście potrzebna jest jakaś porządna optyka. 2. Jeżeli zamierzasz kompletować sprzęt francuski to najlepiej przy tym pozostań. Kamizelkę jako oporządzenie raczej bym odradzał - myślę, że pas + szelki + odpowiednie ładownice i pokrowce wystarczą. Wygląda to mniej szpanersko niż kamizelka ale będzie wygodniejsze w czołganiu i przy długotrwałym leżeniu. Broń (M14) trochę tu nie pasuje... Tu masz więcej o sprzęcie francuskim: http://www.civiliangunner.com/French_newbie/ 3. Ghillie nie jest niezbędne, tym bardziej dla strzelca wyborowego. Radziłbym ograniczyć się do jakiegoś prostego maskowania tylko na głowę (ghillie-hat) i tułów . 4. Ochraniacze nie są niezbędne, tym bardziej do lasu. Ronin
-
Man - jak lornetka to tylko niemiecki, bundeswehrowski Steiner - można nią robić wszystko - nawet wbijać gwoździe ;), bez utraty jakości (jest to po prostu typowy, wojskowy sprzęt a nie cywilny shit, który nie wytrzyma ciężkich warunków). Warto dać te 100,00 zł więcej, tym bardziej, że masz możliwość kupna od ręki na e-bay.uk (w Polsce za często się nie zdarzają na allegro, a cena z rangershop.pl jest za wysoka). Ronin
-
Jest to jeden z lepszych śpiworów starej daty jakie miałem okazję używać - odszyty porządnie, z dobrych materiałów (należy jednak pamiętać, że jest to model stary datowany na lata 60' - 70'). Ma jednak jedną, olbrzymią wadę - jest gigantyczny i ciężki. Waga 3 kg robi swoje i momentami idzie sie posmarkać... Wodoodporność jest bardzo dobra - ten śpiwór powstał jeszcze w czasach kiedy nie było karimat i spało się na gołej ziemi (ew. pałatce). Jeżeli nie masz zamiaru targać go w plecaku a wozić na wyprawy samochodem to polecam. Ronin p.s. W podróbki nie wierzę - myślę, że o różnicę w cenie należy pytać rangershop.pl :).
-
Zwłaszcza jak zaproponowałem Ci przytulanie gdy bałeś się burzy :) ? Ronin
-
Masz Wolfie rację, że jest to spółka w założeniach podobna do naszego MIWO jednak wg oficjalnej strony KHS: http://www.khs-industries.com/infocenter/ Sierra rzeczywiście jest przedstawicielem KHS. Potwierdzi to fakt, że większość sprzętu przyszła do nas z metkami sierry a kilka gadgetów z metkami KHS. Być może sierra jest kolejną odnogą firmy, jednak z naciskiem na rynek cywilny? Tego pewnie się nigdy nie dowiemy. Co do różnicy to podstawowa leży w materiałach - te z KHS są po prostu zgodne z wymogami BW. Jakość wykonania i wzory faktycznie, tak jak pisałeś, nie różnią się w ogóle. Ronin
-
To może ja napiszę coś od siebie :). Na terenie zlotu, byłem już od wtorku pomagając w budowie obozowiska. Widziałem spory fragment dotyczący organizacji całości i powiedzieć muszę, że TD podeszło do realizacji przedsięwzięcia bardzo profesjonalnie. Zgromadzono naprawdę dużą ilość środków (od zabezpieczenia transportu, poprzez narzędzia, materiały, namioty, woda, toalety... - wszystko w odpowiednim momencie i miejscu, więc nie trzeba było bezczynnie czekać aż np. ktoś dowiezie deski), zadbano o bezpieczeństwo (powiadomiono straż, policję i pogotowie a kto widział olbrzymią ilość gaśnic zgromadzonych w obozie, ten wie o co chodzi :)), scenariusz dopięto na ostatni guzik... O organizacji podobnych imprez coś już wiem (kilka razy pomagaliśmy z resztą AWR przy organizacji Zlotu Pojazdów Militarnych w Boryszynie) i powiedzieć muszę, że Tomaszowo - impreza organizowana niejako "prywatnie", wybija się wysoko powyżej średnią. To, co urzekło mnie najbardziej to bardzo dobre oddanie klimatu. Co prawda słyszałem wiele głosów na temat tego, że złot był zbyt wymagający kondycyjnie i trzeba było "dużo chodzić w upale", mnie cieszy jednak mała ilość "strzelanek-jebanek" i położenie nacisku na bardziej ambitne zadania. Rewelacją było trzymanie się mapy i ciągła kontrola oparta na komunikacji ze sztabem - dzięki temu można było wykorzystać zdolności, które rzadko przydają się na innych imprezach. Bardzo podobała mi się możliwość wzywania ostrzału artylerii (która miała możliwość także się pomylić i trafić we własne oddziały - jak zdarzyło się w przypadku TF1 oralii :)), dowóz zaopatrzenia na teren objęty walkami itp. Za to wszystko WIELKIE DZIĘKI DLA TEAM DELTA!!! Do jedynych minusów zaliczyć mogę pogodę (na którą i tak organizator nie miał wpływu) oraz... Pszczoły... Dla niewtajemniczonych powiem, że budowa obozu odbywała się wśród dokładnie 77 uli, które postawiono centralnie na terenie obozowiska (na to zresztą także organizator nie miał wpływu). Cale szczęście dzięki uprzejmości właścicieli i zabezpieczeniu logistycznemu zlotu udało się je przewieźć w nowe miejsce (jedynym problemem był ich załadunek na zlotowego stara). No cóż, przynajmniej dowiedziałem się dzięki temu bardzo wiele o pszczelarstwie :) (po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć cały rój, który ucieka z ula w postaci ponad kilogramowej kuli - widok naprawdę przerażający). Jako ostatni minus muszę wskazać słabo widoczne opaski (trzeba będzie wrócić do zeszłorocznego rozwiązania z opaskami biało-czerwonymi i czarno-żółtymi) oraz brak komunikacji między TF-ami w obrębie własnej strony konfliktu - pewnie gdybyśmy wiedzieli chociaż gdzie są "nasi", udało by się uniknąć kilku nieprzyjemnych sytuacji. Co do rzadszych niż rok temu wyjazdów MT-LB w pole to wyjaśnić muszę, że było to winą awarii sprzętu, tuz przed samym zlotem. Awaria była na tyle poważna, że istniało ryzyko, że sprzęt się zapali i zostanie w terenie w miejscu trudno dostępnym dla lawety niskopodwoziowej (co utrudniło by powrót do Zielonej Góry) - nie dziwię się więc Wolfowi, że nie chciał ryzykować. Mam nadzieje, że w przyszłym roku nie będzie takiej niespodzianki. Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować Team Delta za organizację zlotu - współpraca z wami chłopaki naprawdę ma sens i wiem, że można na was polegać. Poza tym wielkie pozdro dla chłopaków z Echo 7, 1 PSK (Pawełek, Stanik i Kierek :)) i KEBABU za wspólną walkę (co się tu będę rozpisywał i powtarzał to co piszę po każdej wspólnej imprezie :)) oraz Rosjan z 40 Armii za budowę klimatycznego posterunku na wschodniej bramie i wspólne imprezy jeszcze przed samym zlotem. Dodatkowo dziękuję Anubisowi za piosenkę o starze :). Ronin