Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

thor_

Weteran
  • Posts

    4,092
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by thor_

  1. Taak? Dość ciekawa teoria... Może jeszcze zdefiniujesz "co znaczy dobrze bawić się w milsim" i "jaki milsim to dobry milsim"? Aby bawić się w cokowliek dobrze potrzeba checi, czasu i miejsca. Jeżeli do dobrej zabawy wymagani sa inni to jeszcze trzeba do tego dołożyć towarzystwo. Co do Hmm wystarczy przez ten czas dobrze się wystraszyć i spełnisz normę w 100%... Organizm pewnie będzie duużo sprawniejszy... Myślę że dla większosci "normalnych" ludzi wystarczy ten czas spedzić na porządnym rollercoasterze... Tak długo jak coś jest hobby/zabawą/frajdą/przyjemnoscią tak długo każdy sam sobie będzie i powinien stawiać wymagania i kryteria. Znam przypadki super sprawnych "teamów" (nie koniecznei ersoftowych) które wszystkim zawsze "kopały tyłki" ale jakoś nie widziałem ich członków nigdy razem na piwku, na pogaduchach, jakoś nigdy nie widziałem żeby "dokopanie" komuś sprawialo im tyle radości co innym zespołom przegranie. Dlatego kto chce niech podnosi swoja sprawność do granic olimpijskich. A i tak dla niektóych zostanei problem co zrobic kiedy starszy pan bez kondycji potrafi "wygrać" z "nami twardzielami" ;)
  2. A tak z czystej ciekawości: nie da sie na SWD zamontować któregoś z rodziny tłumików PBS?
  3. Dla mnie idealnym "wyznacznikiem" poziomu kondycji dla przecietnego ersoftmana powinno być coś w tym stylu: Bierzesz sprzęt który uzywasz na strzelankach i jeżeli jesteś w stanie powiedzmy 10 godzin w komplecie spacerować z powiedzmy 2-3 15-20 minutowymi przerwami to jest to OK. Jeżeli dodatkowo jesteś w stanie w tym sprzęcie przebiec nawet truchtem powiedzmy 1/10 tego czasu to już jest bardzo OK. Problemem jest to że sa osoby które np "na sportowo" sa w stanei pobiegać, ale jak załaduje sie na ich grzbiet 30 litrowy plecak a w łąpki da replikę ważącą 4-5 kg to już sie robi wielki problem. Ja np wolalbym mieć w zespole takich co w takiej konfiguracji przejdą w ciagu powiedzmy 10 godzin 30-40 km niż kogoś kto jest w stanie przebiec 2-3 km a potem trzeba go nosić ;) no i szpej ;)
  4. Używam od kilku lat podobnego zestawu, tzn PDA + zewnetrzny odbiornik na "blue" i nigdy wiecej nie kupię takiego "wynalazku". Jak dziala jest OK ale najczęściej nie mogą sie miedzy sobą urządzenia połączyć, gubią sie itp./ Wnerw na maxa 80% czasu.
  5. Ryflowana lufa to żadna "rewelacja" i bardzo prymitywnymi narzędziami da sie taką wykonać. Problem w tym że nie ma to żadnego zwiazku z kształtem i wyglądem luf "żłobionych" charakterystycznych dla luf pływajacych. Taki kształt lufy w zasadzie można osiągnąć tylko "przeciagajac" stal, aluminimum czy co tam innego przez odpowiednią "kształtkę" na gorąco. Oczywiście można bawić się we frezowania ale to masakra i i tak nie bedzie wyglądało tak jak powinno. Można próbować odlewać ale... jak zrobić formę? frezować? ;) Wcale się nie dziwię że G&H nie wygłupia sie obiecując że mogą cos takeigo zrobić. Acha jeszcze można by kombinować z metodami "walcowaniopodobnymi".
  6. W polskich lasach umiejetnością podstawową którą należy opanowac to segregacja śmieci na te bardziej i mniej przydatne. Przy wprawie dzięki tej metodzie można iśc do lasu na tydzień w samych slipkach.
  7. Zamiast biegac na 100 procentów do wiosny wyposażę sie w sprzęt skutecznie taką potrzebę eliminujący ;)
  8. Ja ważę ponad 100kg, mam tylko 175 cm wzrostu, jak kupuje spodnie Helikona to jeszcze XL dają radę ;) Na drążku podciągną sie jeszcze potrafię, po przebiegnięciu "za celem" 50-100 metrów w lesie potrzebuję medyka i zestawu reanimacyjnego, jak nie musze to nie biegam ;) Ale jakoś nie specjalnie chciałoby mi sie dodtakowo "cwiczyc", postnowiłem sobie że jak bedemaił problem z zawiązaniem butów albo ze znalezieniem siuraka przed kiblem wtedy pomyślę nad treningiem ;) Acha i pocę się jak świnia jak tylko jest więcej niż 15 stopni że o sprzęcie na grzbeicie nie wspomnę ;)
  9. Taaak i jeszcze pokazac mu na bicepsie wytatuowaną kotwicę korpusu Mairnes :D
  10. A pytasz o "surwiwalowe wyjscie do lasu" czy o 2-3 doby w terenie na grze ersoftowej/milsimie??
  11. Panowie ten airsoft czy jak go tam zwą to taki dziwny twór. Z jednej strony jest kupa ludzi którzy traktują to dośc nazwijmy to "poważnie", z drugiej jest dużo więcej ludzi dla których replika+jakiś mundur to namiastka CounterStrike'a przede wszystkim. Rekonstruktorzy mogłoby się wydawac to coś "wyżej" na półce ale tylko i wyłącznie na półce wiedzy, znajomości tematu, sprzętu itp. Oglądając różne rekonstrukcje czy u nas czy za gramanicą często i gęsto widzę ludzi którzy na pewno nie są w stanie podciągnąc się na drążku. A są uznanymi rekonstruktorami... Podziwiam i chwalę takich którzy mają czas i ochotę na dodatkowe "zabawy" dookoła hobby takie jak treningi fizyczne. Ja niestety należę do tych którzy jak mają możliwośc wyboru między godziną biegania a np wystrzeleniem 50 sztuk ostrej amunicji na strzelnicy wybiorę to drugie. Czas który mógłbym przeznaczy na znęcanie sie nad sobą często wolę wykorzystac do dłubania w samochodzie, do bycia z rodziną. Mimo, że nie jestem w stanie spełnic wymagań wspomnianych tu przez Szpargała (przede wszystkim bieganie ;) ) to tak długo jak wiem że przejdę ze sprzętem od "A" do "B" w czasie pozwalającym mi zmiecic się w realiach gry w której biorę udział, że po przebiegnięciu 100 może 200 metrów ze sprzętem w tempie pozwalającym na wykonanie jakiegoś tam założenia taktycznego w danej sytuacji (mimo że potem potrzebny jest zestaw do reanimacji ;) ), tak długo jak wiem że jestem w stanie przepłynąc z brzegu na brzeg każde polskie jezioro a przede wszystkim POTRAFIĘ SIĘ NIE ZGUBIĆ tak długo bedę się bawił strzelanego ;) Na szczęście jeszcze sam jestem w stanie sobie zawiązac buty i założyc skarpety :D MilSim to trochę bardziej wymagająca pod tym względem forma zabawy. Ale na wszystko jest sposób. Wystarczy miec do dyspozycji zgrany zespół ludzi, znający swoje możliwości i można wiele osiągnąc bez wymuszania na wszystkich jakiejś "nadludzkiej" ;) sprawności. Wiem że 3-4 osoby są sprawne ponad przecietną to wykorzystuję ich kiedy i gdzie potrzeba, reszta wykorzystywana jest tam gdzie daje radę i gdzie ma swoje predyspozycje jak wykorzystac. Ja sie nabiegałem, nawspinałem, nanurkowałem, nalatałem, itp kiedy bylem młody i "nie bałem się niczego", teraz przede wszystkim muszę pamięta o tym żeby miał kto utrzymac rodzinę dlatego czas na bieganie i podciąganie sie na drążku znajdę pewnie na emeryturze.
  12. O kurde muszę zmienic hobby bo zdechlbym jakby spróbował "wykręcic" wyniki "szpargałowe" :D
  13. Ehh HoHoL ;) Przeca oni jak tak wyczuwają to widza, że niebieskie punkciki do okoła to swoi a czerwone to obcy ;)
  14. Jaaasne a kto będzie sprawdzał te spreżyny? A kto bedzie je wymieniał? Myślisz że każdy kto kupuje chińczyka za 500 PLNow bo na tyle go stac będzie miał kasę na kupienie sprężyny i na "serwis"? Zastanów się next time nad tego typu pomysłami...
  15. Na początek pokaż mi na zawodach ilu ludzi schodzi trafionych kiedy kulka się nie rozlatuje i nie zostawia śladu i do tego sędzia nie zarejestrował faktu trafienia?
  16. Kurde jak ja kocham takie teksty: wiem ale nie powiem :P :P
  17. Przeca tu wolność słowa pisanego jest :D
  18. "Zmysł orienatcji" mają niestety nie wszyscy. Są dwie "drogi": 1) dla kogoś kto "ma" wystarczy raz spojrzeć na mapę, wchłonąć węchem solidną dawkę powietrza z otoczenia i naprzód. Takie osoby z reguły wyciągaja mapę i kompas w naprawdę "ciężkich" sytuacjach terenowych lub kiedy docierają do celu żeby upewnić się, że są na miejscu. 2) ktoś kto "nie ma" może co najwyżej nauczyć się posługiwać mapą, kompasem, gpsem, ćwiczyć i dojśc do perfekcji w operowaniu tego typu sprzętem. Taka osoba trafi z punktu A do B czasem nawet spowrotem ;) Tacy ludzi są jak najbardziej wartościowi i przydatni we wszelkich wypadkach gdzie trzeba sie poruszac "po mapie". problem zaczyna się kiedy tej mapy nie ma... Z racji wykonywania zawodu jaki mi przypadl w udziale mam niejednokrotnie okazje spotykać ludzi żyjacych z produkcji map, pomiarów w terenie itp którzy będąc w 100% fachowcami z dziedzin około kartografii niestety mając coś znaleźć w terenie na podstawie najzwyklejszej mapy topo nie dają sobie rady. nawet nie chciałbym myslec co by zrobili gubiąc się w lesie bez mapy i kompasu ;)
  19. Panowie snajper/para snajperska czy ktokolwiek inny używajac tego typu maskowania robi to po to, żeby przeciwnik go NIE WYKRYŁ. Jeżeli ktoś chce wprowadzać "znakowanie" tego typu "graczy" to dla mnie to zakrawa na kpinę. Dlaczego snajperami powini zostawać doświadczeni maniacy/gracze? 1: kwestie bezpieczeństwa związane z często dużą moca replik, 2: kwestie związane ze sposobem działania (często samemu w nieznanym terenie itp) 3: kwestie komunikacji, identyfikacji, wspłpracy z resztą "swoich" Snajper ma być niewidoczny dla wroga jednocześnie zachowując w 100% (w miare mozłiwości) łączność ze swoim dowódcą. Po co mi taśma skoro wiem gdzie jest MÓJ snajper/zwiadowca itp? Po co mu taśma skoro on musi/powinien WIDZIEĆ kto się do niego zbliża i potrafić zidentyfikować potencjalny cel. Jeżeli ktoś ma pretensje bo podszedł do snajpera w ghille który go załatwił to tylkojego problem. Ja nie podchodzę/nie pozwalam podejść do siebie niezydentyfikowanemu obiektowi ubranemu w krzaki, chyba, że go nie widzę ale wtedy to mój pech. Więc o co chodzi?
  20. To nawet nie chcę myśleć co sie dzieje jak kolega sie ogląda "na mieście" za jakąs dziewczyną :strach:
  21. Hmm a jak chcesz z nim ustawi ile zażądają rodzice jego kolesi od Ciebie czy kogoś z Twojej ekipy za np rozwalone oko albo złamaną nogę któregoś z małolatów? Może przy tych ustaleniach od razu cennik jakiś zróbcie i dajcie go do akceptacji rodzicom? Może warto od razu podać adresy kilku znajomych adwokatów? :wink:
  22. Naggaroth podziwiam, że chce Ci się zamiast iść postrzelać z kumplami marnować czas na jakieś papiery i inne takie... Szkoda czasu, prądu, energii, życia i innych takich. Znajdźcie sobie jedną dwie ekipy gdzie wszyscy są pełnoletni i się bawcie zamiast bawić smarkaczy i ich rodziców.
  23. HellCat może pokaz mi teren w którym odbywają się milsimy ponad 24 godzinne gdzie każdy zna go jak własna kieszeń? Ciekawe jak się "Twój" zwiadowca na takim terenie spisze bez: radia, mapy, kompasu/GPSu, w nocy bez czegoś co pozwoli mu "widzieć" i "słyszeć", bez lornetki, zapasu żarcia, itp? Co jak wróg go oddzieli na powiedzmy 12 i więcej godzin od "swoich"? Jak napisał Spet: "traperki i mossberg" wystarczą na zwykłych jebankach na znanym sobie terenie. Tam gdzie musisz zrobić z buta ponad 15 km w 6 godzin uważając na "wroga", rozpoznając teren, przekazując informacje i w ekstremalnych sytuacjach bronić się w wypadku wykrycia wybacz ale musisz mieć sprzęt.
×
×
  • Create New...