Też doradzę AGMa. Tylko dlatego, że innego wyboru nie ma.
Sam zaczynałem ze strzelbą, jednak była to replika mossberga. Na dystansie do 15m (zasięg 30m) nie było różnicy, gieta JG, czy CM.022 (które się posypało w drobny mak po pierwszej strzelance). Wraz z przejściem do lasu przydawał mi się tylko elektryk. Nie wiem, skąd te opowieści o rosnących umiejętnościach (lol, żyjemy w RPGu...). Przecież przejście ze strzelby to jak z armaty na czołg, wiesz tylko to, jak kulki mogą lecieć. Przeciwko rozgarniętej (nawet nie inteligentnej) osobie z automatem ma się nikłe szanse.
Ale ze strzelb strzela się bardzo fajnie, nie powiem :D.