-
Posts
1,860 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Errhile
-
Mam. Nie dokładnie te, ale bardzo podobne z Miwo. Łączy je śruba, prawda? Najpewniej imbus. Poluzuj śrubę maksymalnie. rozszerz pętle z taśmy. włóż w nie magazynki (jeden z jednej, drugi z drugiej strony śruby). Dociągnij pętle tak ciasno, jak się tylko da palcami. Zakręcaj śrubę - to spowoduje dalsze dociskanie taśmy. Kiedy poczujesz, że już dalej nie idzie (albo magi grożą pęknięciem ;)), a całość siediz sztywno i pewnie - sprawa skończona. Zadziałało?
-
Rany Julek... Zdecydowaie nie na moją kieszeń...
-
No właśnie. Czyli nie ładuj tam nic, do czego możesz chcieć się dostać bez pomocy kolegi lub zdejmowania oporządzenia. Oczywiscie w sytuacjach CQB można na plecach nosić sprzęt (amunicja, granaty, narzędzia) dla kolegi, któy bedize szedł za Tobą. Ja też się przymierzałem do zabudowania pleców Jacko kieszeniami, ale stwierdizłęm, że to bez sensu. Albo camel, albo po prostu plecak dzienny tego czy innego typu. Zawsze go łatwo zrzucić.
-
Od dawna jestem bardzo ciekaw francuskich racji, ale gdzie to u nas kupić?
-
Z rzeczy różnych przyjemnych - mieszanka studencka (dla nieznających się: mieszanka bakalii, podobna od tego, co daja w niektórych racjach. Moja miała orzechy laskowe, nerkowce, włoskie, rodzynki, suszone banany i chyba migdały). Prze Pancerfaustem 2 kupiłem półkilową paczkę (niecałe 10zł) i przesypałem do poręczniejszych woreczków strunowych. Do pojadania w trakcie dnia - świetna sprawa. Cukier, tłuszcze, sole mineralne... i smaczne to. Oczywiście orzechy są ponoć jednym z powszechniejszych alergenów, co może dla niektórych stanowić problem :(
-
Podstawa: pasoszelki 7-punktowe Jacko (Miwo-L) Od lewej: Ładownica na magazynek do pistoletu Ładownica na 3 magazynki do AK Ładownica CQB na magazynek do AK, w roli kabury na boczną (Glock 18c). Mała kieszeń cargo (zawartość: menażka, kuchenka, w menażce żarcie, parę innych drobiazgów kuchennych), na niej worek na odzysk. Mała kieszeń cargo (zawartość: wyposażenie medyczne, zestaw do szycia, konserwa z racji żywnościowej, parę innych detali), na niej kieszeń z multitoolem. Nad nimi camelbak w pokrowcu, w dolnej części pokrowca przytroczona pałatka. Apteczka (na burtach ładownica pistoletowa na 2 magazynki, z szybkoładowarkami i nóż) Ładownica na 3 magazynki do AK Ładownica na granat ręczny. Koncepcja była oparta na założeniach brytyjskich (odnośnie tego, co muszę mieć przy sobie). W praktyce okazało się, że dwie kieszenie z tyłu bardzo obciążają pas (są za ciężkie – może wypełnienie ładownic ostrą amunicją w magazynkach zapewniło by równowagę. Albo, jka doradza kolega-milsimowiec, wsadzić w magazynki ołowiane ciężarki). Camelbak zwiesza się na nie i wygina, co jest dość irytujące. Całe oporządzenie jest też dość mocno wypchane ładownicami. Co więcej, w warunkach zlotowych nie było sensu ani potrzeby nosić ze sobą całej kuchni – odpowiednio dobrany suchy prowiant, pochowany w kieszeniach smocka, załatwił sprawę. Wyszło mi, że jedna kieszeń cargo absolutnie wystarczy, i to przy założeniu, że będę w niej miał i tak sporo luzu. A na przyszłość trzeba będzie pomyśleć o takim czy innym plecaku dziennym, który pomieści m.in. kuchnię i zapas prowiantu oraz wyposażenie biwakowe – na wypadek scenariuszy wymagających noclegu w trakcie działań. Apteczkę mogę spokojnie wyrzucić na plecy – jeżeli z niej korzystam, to znaczy, że komuś naprawdę stałą się krzywda, i gra i tak zostaje przerwana (można więc zdjąć oporządzenie). Niestety, Miwowska apteczka osobista – choć fajnie pomyślana – jest strasznie wielką i nieporęczną cegłą.Kolega milsimowiec zachwala mi model Janysportu. No i muszę uwzględnić dodanie jeszcze jednej ładownicy na 3 magi do AK. Konfiguracja już nieaktualna.
-
Dwa pytania do Majora: 1. Gdzie przewidujesz kaburę? Bo miejsce na pateczkę masz, a radio można na camelu - ale miejsca na kaburę nie umiem się dopatrzyć. 2. Co nosisz w "kieszeniach na zamek" (na moje oko - odpowiedniki małego cargo)? ...ech, muszę znaleźć chwilę i wrzucić foty mojego - nieudanego - zestawu z PF 2, oraz przemyślenia go dotyczące.
-
Ech, dooobrze było :D "Ja chcę jeszcze raz!"
-
To fakt, Ameryki nie odkryłeś - za to są wciaż około połowę tańsze. Inna rzecz, że już widziałem człowieka, który - zobaczywszy jak strzela AU-1G od JG z wymienioną gumką hopa, zadał głośno pytanie "To po kiego [cenzura] ja kupowałem CA?" (jeśłi dobrze pamiętam, że chodziło mu o CA, bo było to w zeszłym roku). Chińczykom może sporo brakować do markowych replik, ale dziś są o niebo lepsze niż rok temu. A dwa lata temu - w ogóle bez porównania. Jasne, ceny też troche wzrosły, ale wciaż są konkurencyjne. No i od czasu do czasu trafiają się perełki, jak Galaxy G.5, które regulranie wprawia w zdumienie posiadaczy markowego sprzętu. Poza wszystkim - cena, cena i jeszcze raz cena. Mógłbym powiedzieć, że "markowe" repliki wypadają słabo przy Systema PTW. I co z tego? Systema kosztuje circa 5'000zł. Replika 1. klasy - przecietnie 1'000-1'500. Chińczyk przeciętnie 300-500zł. Kwestia teog, gdzie dla Ciebie przebiega granica dopuszczalnego kompromisu na linii cena - jakość. IMO jakość, jaką coraz częściej oferują Chińczycy za te 300-500zł, jest zupełnie do zaakceptowania. Your mileage may differ. A de gustibus non disputandum est.
-
O, a jakiego JG masz, ze Ci tak [cenzura] strzela? Bo generalnie to akurat nie są złe repliki.
-
Najkrócej - zwykle pod spód ochrona balistyczna ("kamizelka kuloodporna"), na wierzch oporządzenie ("kamizelka taktyczna"). O ile, oczywiście, stosujesz taki układ. Obecnie coraz popularniejsze robią się kamizelki zintegrowane - wewnątrz osłony balistyczne, a na wierzchu kieszenie i ładownice.
-
Pozostaje jeszcze metoda rodem z książek Chmielewskiej - polubić, skoro pozbyć się nie można ;)
-
Dokładnie o tą. Tak to wygląda - otwarte i zamknięte. Nb. ja lubiłem zaciągać komin, ale nie jest to niezbędne. Niestety nie mam w tej chwili u siebie kieszeni na manierkę 1l, żeby pokazać różnicę. Aha, moja kieszeń uniwersalna ma doszyte na bokach customowe palsy, dlatego wygląda ciut niestandardowo - ale wymiary są te same.
-
Dawid_o - akurat tej kieszeni na mnierkę 1l do Nalgenki bym nie polecał. Nalgene jest zdaje się wyższa i węższa niż ta manierka. Wiem, bo mam i taką kieszeń na manierkę: próbowałem ją do Nalgene dopasować. :źle:
-
Radziu, kolega prosił o coś "najlepiej z oferty Miwo", to raz. Dwa, ja moją Nalgenkę nosiłem właśnie w Miwo'wskiej kieszeni, i wiem, że jest ok. Nie wiem, co z oferty Crom'u, czy krawców-amatorów bedzie pasować, i jak - więc nie bedę tego polecał przecie...
-
Od razu zaznaczam - nie jest to żaden wielki i poważny scenariusz, tylko coś, co czasem stosujemy, by urozmaicić sobie coniedzielną łupankę. Nawracanie jest wariantem standardowego bezsensa, bardzo radośnie chaotycznym. - Dzielimy ekipę na dwa zespoły o równej liczebności, i oznaczamy drużyny. - Wyznaczamy dwa punkty respawn. Najlepiej, żeby były oddalone o kilkaset metrów. - W każdym punkcie umieszczamy zapas oznaczeń przynależności do danej strony (u nas - rolka taśmy ostrzegawczej). Gra toczy się do momentu, kiedy jedna ze stron zostanie wybita do nogi. I teraz clou programu: każdy trafiony udaje się do respa drużyny przeciwnej, i tam wraca do gry - jako członek drużyny przeciwnej właśnie (dlatego niezbędne jest oznaczenie się jako członek tejże drużyny). W przeciwieństwie do zwykłego bezsensa, tu nigdy nie wiesz, po której stronie jest aktualnie kolega, i ile osób liczy twoja strona konfliktu. Stały respawn po przeciwnej stronie czyni grę bardzo nieprzewidywalną, gdyż nawet najskuteczniejsi gracze co jakiś czas zmieniają strony, i moga odwrócić losy potyczki. No i... trzeba dobrze pamiętać, po której jest się akurat stronie - zdarzało mi się zapomnieć, i skutecznie ostrzelać (aktualnie) swoich, wzmacniając tym samym szeregi przeciwnika :)
-
Ludzie chwalą Autan i Off. Był pomysł, zeby stosować olejek waniliowy do ciasta - podobno skuteczne, ale nie testowałem. Możesz się obeżreć witaminy B - ja przy okazji leczenia wpyliłem całą paczkę, i jakoś teraz paskudy mnie omijają. Niestety zakrycie całego ciała nie załatwia sprawy - skubaństwo potrafi wleźć np. nogawką (parę sztuk tak nadybałem) Do tego metoda leśników: Po powrocie z lasu ściagasz ubranie i wytrzepujesz porządnie (na zewnątrz!) - żeby nie zawlec sobie "gości" do domu. Ja wytrzepuję mundur i wieszam go na balkonie - goście się moga wyprowadzić, a przy okazji wyschnie i wywietrzy się. A Ty w tym czasie myk pod prysznic, tylko się najpierw obejrzeć dokładnie. Generalnie kleszcze potrzebują paru chwil, zeby sę rozgościć i wgryźć w skórę, więc masz sporą szansę, że poślesz je do kanalizacji, zanim cos zwojują.
-
Ech, to coś nam dalmierz mk.1 eyeball nawala ;) Drzewo na Krzekowie, Tuks. Generalnie zasieg jest bardzo miodny i całkowicie wystarczajacy, tylko na większych dystansach kulki niestety są czułe na boczny wiatr (IMHO oznacza to, że ciągną się na hopie już, przy niewielkim wkładzie energii ze sprężyny). No ale... to nie wiatrówka.
-
Nosiłem 1l Nalgene w średniej kieszeni uniwersalnej z Miwo. Pasowała idealnie :)
-
Jakie części drewniane? Kolba będzie pasować taka, jak od AK47 - to samo body. Przedni chwyt - nigdy nigdzie nie widziałem drewnianego do Bety. Różne wariany plastikowego i owszem.
-
Ok, Betka zmodyfikowana i przestrzelana. Co prawda Tuksiak składając nie żałował smarów, i dobry tysiac kulek prawie to na razie wyczyścił. Rozwiązał się problem nie podających magów midcap P&J - to nie komora była winna, tylko body. Standardowe body JG jest po prostu za płytkie dla tych cholernych magów - po wymianie na metalowe Cymy (wymagało podszlifowania w tylnej części, bo GB haczył i sie nie mieścił, poza tym pasuje bezbłędnie) zniknął jak zły sen. Poza tym - metalowa prowadnica sprężyny CA (z "demobilu"), skośne zębatki chyba też CA, i nowe, plastikowe łożyska (tez zielone ze SpecShopu) i sprężyna M100 Guardera. Komora KA. Na kulce .25 ma 320fps (.20 nam wyszły). Zasięg na oko Tuksiaka ok.70m, na moje 50-60m. Taśmy nie mieliśmy. Co prawda ma trochę rozrzutu, zwłaszcza na końcu zasięgu. Komora KA jest niezła, ale cholernie czuła na HU, poza tym załozenie jej do Bety jest skomplikowane - suwak regulacji nie bardzo chce się mieścić (koniec konców mam przełożone suwadło od stocka). Zastanawiam się nad wymianą lufy na dłuższą - w tej chiwli jest 229mm Mad Bull. Schował bym toto w tłumiku, i była by inna rozmowa...
-
Biegam w KP-9 od ponad roku. Włąśnie przymierzam się do wymiany na pasoszelki :) Co chcesz o tym wynalazku usłyszeć? Zły nie jest, choć z plecakiem działą gorzej, niż wstepnie zakładałem. Wolne plecy się przydają (wentylacja).
-
Rozumiem. Trochę to OT, ale że temat ważki - najwyżej przeniesiesz. Z moich informacji (a medykiem nie jestem) wynika, że - jak i syfilis, też przez krętki wywoływany - boreliozę się leczy antybiotykami z grupy tetracyklin, a najchętniej doksycykliną. We wczesnym stadium jest to skuteczne w zupełnie akceptowalnym procencie przypadków. Wniosek - jeśi zauważysz u siebie rumień wędrujący albo nietypowe (utrzymujące się powyżej paru dni) zaczerwienienie po kleszczu (wielkosć plamy ok 5cm lub więcej, plus objawy jak przy grypie) - w te pędy do lekarza, mówisz, co się przytrafiło, i z receptą do apteki. Trzy tygodnie łykania pigułek, i teoretycznie powinno być po sprawie. Po detale, jak już pisałem, należy się zwrócić do fachowców. Sugerował bym kogoś kto zawodowo leczy leśników, drwali etc, bo to u nich choroba nieomal zawodowa. Jeśli przeoczysz wczesne stadium, cholerstwo może przejść w fazę utajoną, i wtedy może w niej trwać latami, podgryzając organizm powolutku - serce, stawy, et caetera. I tu już jest problem, bo co prawda da się to ponoć wyleczyć, ale leczenie jest kłopotliwe, długotrwałe i wymaga opieki dobrego fachowa. A tych w Polsce prawie nie mamy. Nie jestem na 100% pewny, cy to, co miałem to była akurat borelioza - ale była plama po ukąszeniu kleszcza i typowo grypowe bóle mięśni i stawów, plus ogólne poczucie rozbicia i osłabienie. Więc... lekarz, doksycyklina, i w tej chwili, trochę ponad tydzień od ostatniej dawki, jest ok. Za jakiś miesiąc - dwa skoczę jeszcze zrobic test na przeciwciała, żeby się upewnić, że pomgło.
-
Mowisz o przewlekłej? Podobno tak, ale po szczegóły odsyłam do fachowców. Na szczęście wyłapałem to-to we wczesnym stadium, a wszystkie źródła (w tym mój lekarz, i drugi, znajomy), które sprawdzałem, twierdzą, że wtedy się da. Kuracja antybiotykowa, jak to przy krętkach. Co i mnie zaaplikowano. Czy pomogło na dobre - jeszcze zobaczymy. Chyba, Thor_, że taki stary wyga jak Ty usiłuje tu ze mnie, kolokwialnie mówiąc, zwyczajnie łacha drzeć. W takim wypadku - pan szanowny wybaczy, ale w słowniku kulturalnego człowieka nie występują słowa, które wystarczajaco obelżywie opisywały by mój stosunek do takiego zachowania. Bo nie wierzę, żebyś nie zdawał sobie sprawy, jakie to paskudztwo potrafi być niebezpieczne na dłuższą metę.
-
Cóż, ja noszę długi rękaw, rękawice i twarz... jak na załączonym obrazku osłoniętą (raczej ze względów maskująco - przeciwkulkowych co prawda, ale jednak). Plus preparat typu Off. Mrówki są łatwe do uniknięcia (zresztą chyba mnie nie lubią), komary to po porstu element wystroju pola walki ;) - nieprzyjemny, ale do przeżycia. Co innego z kleszczami - ostatnio kurowałem się z boreliozy, i powiem wam, że to żadna frajda. Więc kleszczom mówię stanowcze Off! ;) a że komary przy okazji też wolą trzymać się z dala, to już wartość dodana. A żmija... był na forum cały temat o żmijach i zagrożeniach, jakie się z nimi wiążą. BTW, kto idzie na strzelanie bez wysokich butów, chroniących staw skokowy przed urazami, IMO sam prosi się o kontuzję...