-
Posts
331 -
Joined
Everything posted by Grey
-
Mapa i kompas. Booras, w porządku, brzmi dobrze. Ale dochodzi coś takiego jak realia. Albo wszyscy znamy się w miarę na mapie, i to ma sens, albo zna się dwóch, i... to już tak ładnie nie działa. A żeby się nauczyli, trzeba się spotkać, wyjaśnić, poćwiczyć na sucho. A później znów spotkać, poćwiczyć w praktyce. I po jakimś czasie znów, bo orientacja to niestety nie takie hop siup. Bawię się w harcerstwo, podchody, wojsko, asg, milsimy trochę czasu i wciąż potrafię się zgubić, pomylić. Co prawda rzadziej i w trudniejszych warunkach, ale mimo wszystko. Tak więc jeśli grupa ma mało czasu, to lepiej skoncentrować się na szkoleniu z walki (przede wszystkim szturm i koordynacja) a dopiero jak się ma nadstan czasu, można się bawić w tak trudne i żadko używane rzeczy jak orientacja. Mam nadzieję, że rozumiesz moją myśl. USTALANIE PRIORYTETÓW W SZKOLENIU. Radiokomunikacja Tu się nie dogadamy, bo już na oko widzę, że rózni nas doświadczenie. Rozumiem cię, ale uwierz mi, ta chwila radości jest pusta w środku. Bo nic z niej nie wynika. Jest fajnie, tak fajnie jak mieć cool zdjęcie w wypasionym szpeju. Ale dla mnie to wodotryski, które się nie liczą, gdy mówimy o DOWODZENIU. W dowodzeniu ważne jest to, żeby to co robimy MIAŁO ZNACZENIE. A nie, żeby przeżyć ekstazę, bo jest jak na filmie. Nie obrażam cię, po prostu działałem w liczbie 30 zgranych ludzi, podzielonych na 3 sekcje plus dowództwo i jedną z pierwszych rzeczy była rezygnacja z radio indywidualnych - TO SIĘ OPŁACA. Dopiero kiedy w pewnych chwilach czujesz, że radio jest niezbędne, zaczynasz je cenić i używać zgodnie z przeznaczeniem. Inaczej zachowujesz się jak dziecko z foremką w piaskownicy. Bawisz się i stawiasz sobie kupki z piasku, które niczemu nie służą. Rzecz jasna, to moje zdanie.
-
No na takim terenie chyba jeszcze nigdy w historii nie było strzelanki, co? Milsimy, ok, ale nie strzelanki. Czyli napisałem, że owszem, może się przydać, ale nie podczas walki. Bo skuteczniej powiedzieć stanowisko ogniowe na prawo od brzózek, niż przeciwnik na północnym wschodzie czy na azymucie 40 (żeby było śmieszniej używając stopni bądź tysięcznych). Milsimowcom może się przydać wiele rzeczy i wiele umiejętności pozastrzelankowych, ale to oddzielna historia. Na takiej imprezie przydałby się choć jeden z pojęciem o pierwszej pomocy. Choć jeden, który wie jak niebezpieczne są zdziczałe watahy psów i jak z nimi postępować itd. To już specyficzna sprawa takich RZADKICH imprez, na które idąc trzeba wziąć pod uwagę ich specyfikę. Ale to nie dotyczy podstaw dowódcy ASG, więc może lepiej nie mieszać? Na marginesie - Tacy co choć 'raz widzieli kompas i mapę' to rzecz najgorsza. Wydaje im się, że dadzą radę połazić w terenie w oparciu o te narzędzia... ale tylko się wydaje ;)
-
Po długiej niobecności zauważyłem, że najwięcej offtopu na tym forum generują modzi :P To pozwolę sobie podyskutować. - precyzyjny podział zadań Zbyt precyzyjne wydawanie rozkazów w warunkach ASG (bandy cywili o niezłamanej psychice ;) ) nie jest koniecznie dobrym pomysłem. Lepiej ogólnie nakreślić plan i odpowiedzialności, dając tym samym pewną wolność w ramach owych zadań. Ludzie w ASG to nie żołnierze, którym grozi areszt lub ZOMZ. Lubią czuć wolność, choćby tylko iluzoryczną. Znając swoją odpowiedzialność i wiedząc jak ważne jest ich zadanie dla resztu zespołu będą działać skuteczniej. Inaczej pojawi się zniechęcenie, złość lub delikwent przestanie myśleć. Mimo wszystko ASG bardziej przypomina działania oddziałów specjalnych (małych i elastycznych) a nie dużych konwencjonalnych jednostek, gdzie każdy musi mieć narzuconą i dokładnie określoną rolę, bo inaczej zrobi się meksyk. -stały podział zadań - Dwie rzeczy. Nuda, a z drugiej strony wyrabianie doskonałości w danej funkcji. Innymi słowy, pewni ludzie powinni być zwykle używani do tych samych zadań, ale powinna następować rotacja, aby nie pojawił się efekt "znowu ja..." albo "ech, nikt nigdy nas nie zachodzi z tyłu, tym razem też na pewno nie zajdzie". ASG to zabawa. Liczy się fun. A kiedy jest fun, jest i skuteczność. Oczywiście może być ktoś, kto jest z zamiłowania snajperem, a świetnie wywiązuje się z funkcji zabezpieczenia tyłów. Więc gdy misja nie wymaga udziału snajpera, to dobrze go tam postawić. Ale uwaga- dobry dowódca umiejetnie będzie chwalił podkomendnego tak, że ta mniej chciana funkcja BĘDZIE sprawiała mu przyjemność. I wszyscy są szczęśliwi. - łączność. Zmora ASG. Ludzie w 85% nie umieją się porozumiewać przez radio, ale mieć radio jest cool, a skoro się je ma, to i używa. Łączność to złe określenie. KOMUNIKACJA, to dobre określenie. Moja propozycja. Odłóżcie radia, zostawcie w domu, w samochodzie, w plecaku. Uczcie się komunikacji w sposób w jaki działała piechota jeszcze niedawno (a polska wciąż). KRZYK czyli rozkaz słowny to lekcja, której musi nauczyć się każdy dowódca. Znaki ręczne, to kolejna rzecz, którą warto opanować. Kiedy już jako tako sobie będziecie radzić, możecie odkurzyć radia i je stosować... dać dowódcy, dowódcom zespołów działających w oddaleniu, zwiadowcy. I tyle. I nie używajcie radia, jeśli nie jest to całkowicie nieodzowne. - czytanie mapy i orientacja - Czytanie mapy? W ASG? Podczas strzelanek?? Zazdroszczę takich strzelanek. Znam wiele teamów milsimowych, które z mapą są na bakier. A kompas umieją pokazać :D W milsimach, podczas marszów i okołoasgowych zabaw ok. Ale podczas walki?? Żadna mapa nie powie ci tyle, ile przejście się po terenie i zanalizowanie go pod kątem podejść, osłon i zagrożeń. Orientacja? Trudno ją wytrenować u kogoś, kto dotąd był z niej beznadziejny. A z kompasu na strzelance nikt nie korzysta. Bo po co? - prywatna inicjatywa i dowodzenie - Maksymalne nieporozumienie. Bycie dowodzonym nie znaczy bycie ślepym i głupim trzymadłem karabinu. Rolą dowódcy zespołu jest takie dowodzenie, by wykorzystywać maksymalnie ludzkie charaktery i warunki fizyczne. Ktoś lubi szturmować, dać mu prowadzić natarcie. Lubi się kampić, dać mu osłaniać tyły lub mniej zagrożoną flankę. Dowódca pilnuje morale zespołu i podejmuje takie decyzje, by ludzie nie znudzili się, nie zaczeli wariować i iść ślepo do walki. Jeśli trzeba, beszta albo chwali. Dogaduje na wyższe dowództwo, ale utrzymuje ludzi w ryzach. Wykonuje zadanie, ale nie blokuje indywidualizmu. Jeśli gracz ma wielkie predyspozycje do wychodzenia samopas, to podczas planowania strategii należy wziąć to pod uwagę. Przykładowo: 1. Wysyła się go na rekon dookoła poztycji wroga. 2. Wysyła się jako snajpera by kąsał wroga z innego kierunku. 3. Wysyła się na początek formacji, by robił za czujkę (największa szansa że zginie). -dowódca nie ma prawa się narażać - Znów, jeśli jesteś świetnym dowódca i nikt nie da rady cię zastąpić... ok, siedź z tyłu i się nie narażaj. Ale nie bądź zły, gdy podczas szturmu zalegną i na nic twoje wrzaski. Ale jeśli jest ktoś rozsądny w zespole, wyznacz go na następce. I ew. jeszcze kolejnego. A gdy sytuacja tego wymaga, prowadź ludzi za swoim przykładem. W wielu armiach śmiertelność oficerów jest najwyższa. Właśnie dlatego. Ale w ten sposób zyskasz sobie zaufanie ludzi. A to ASG, tutaj możesz zginąć, będą kolejne starcia i twoja postawa będzie procentować. Jednak podczas walki twoim ostatnim zadaniem jest strzelanie. A pierwszym wyznaczanie celów, wynajdywanie zgrożeń i zagrzewanie ludzi do walki. Kontrola i dowodzenie, to są rzeczy, które trudno robić z tyłu. Łańcuch dowodzenia to rzecz ELASTYCZNA. A jeśli dowódca idzie na zwiad (to wcale nie musi być błąd) to musi powiedzieć kto przejmuje dowodzenie, co ma MNIEJ WIECEJ robić oddział, za ile dowódca wraca i co ma oddział zrobić, jeśli nie wróci w wyznaczonym czasie. Jednak zwykle doradzam wysyłać kogoś innego. Po pierwsze poczuje się potrzebny, bo to ważne zadanie. A dowódca ma mnóstwo innych rzeczy do zrobienia, poza łażeniem na zwiady. elsatyczność - Tu się w pełni zgadzam. To podstawa skutecznej taktyki. Zdobądź inicjatywę i tak działaj, aby jej nie stracić.
-
RANGER TRAINING 11-14 October 2007 The purpose of this document is to outline Ranger Training, 11-14 October 2007 This training will be open to select ASG groups/players and the Ranger Platoon. It will be held at the Farm, location to be determined for sure 1 September 2007. The outline is as follows: 10 October 1800-0600. In processing. This will include, but it not limited to sleeping assignments and equipment check in. Individuals will be required to provide medical clearance for training and equipment list 1 week before training. Medical will require a note from your doctor that you are fit for extensive physical activity. Personal are required to provide proof of injury insurance. Reporting time may have to change based on people getting time off work. 11 October � 0600 First call � 0600-0630 prep for PT � 0630-0730 PT � 0730-0800 Personal Hygiene/Leader Assignments � 0800-0830 Breakfast � 0830-0900 Personal time � 0900-1100 Drill/formations Training � 1100-1230 Classroom Training Patrol Orders � 1230-1300 Lunch � 1300-1430 Instruction Land Navigation � 1430-1900 Land Navigation Day Course (15 KM for time) � 1900-2000 Dinner � 2100-2200 Personal Time � 2200-0100 Night Navigation Course � 0200 Taps 12 October � 0600-0630 prep for PT � 0630-0730 PT(Hand to Hand) � 0730-0800 Personal Hygiene/Leader Assignments � 0800-0830 Breakfast � 0830-0900 Personal time � 0900-1230 Rope Bridges � 1230-1300 Lunch � 1300-1600 Rappelling � 1600-1700Rest/Personal Time � 1700- 1830 Overview Ambush Patrols � 1830-2030 Troop Leading Procedures/Rehearsals. � 2030-2100 Dinner � 2100-2130 Mission Prep. � 2130-0100 Mission Ambush Patrols � 0200 Taps 13 October � 0600-0630 prep for PT � 0630-0730 PT � 0730-0800 Personal Hygiene/Leader Assignments � 0800-0830 Breakfast � 0830-0900 Personal time � 0900-1230 Raid � 1230-1300 Lunch � 1300-1430 Demolitions � 1430-1530 Rest/Personal Time � 1530-1900 Troop Leading Procedures/Rehearsals. � 1900-1945 Dinner � 1945-2130 Mission Prep. � 2130-0400 Mission � 0600 Taps 14 October � 1100-1200 Breakfast � 1200-1300 Personal Time/Pack for leaving � 1300-1345 Formation � 1345- Class Dismissed Coordinating Instructions: � Patrols will be as per Ranger Hand book. � Leadership positions will change daily and during all patrols. � Living conditions will be primitive. Shower and Toilet are provided. � There will be one hot meal a day provided by the school. � All pyro. is provided by the school There will also be numerous other topics that will covered in these mission training, First Aid, Serching POW's etc. You must provide: � Sleeping bag and mat � Flash Light � Lighter � Personal Hygiene Gear to include personal first aid kit � Change of clothes for full mission, there will be no laundry service. I recommend 2 pair dry socks per day. � Sweat shirt. � Two pair of boots and 1 pair of running shoes. � Work gloves � Military knife, knife 5 inch blade. � Weapon and ammo . � Personal Load Bearing Equipment. � Eye Protection. � minimum sum of 3000mAh in AEG batteries, gas for pistols, minimum of 3000 bb pellets per AEG. � reserve batteries for radios, flashlights, red dot scopes, etc. � radios - PMR and FRS/GMRS are welcome, especially with headsets. � Battery chargers, for AEG owners. The price will be 375 PLN. Paid in full NLT the 1 September 2007. There will be no refunds. Maximum Course Size: 40 people Please regisister at jeanpaul9 małpa pro kropka onet kropka pl . I can be reached at 660451525. More to follow. Spencer
-
Major Rock A. Spencer będzie prowadził drugi Ranger School w dniach 11-14 Października 2007. Szkolenie będzie się odbywało w miejscu gdzie odbył się poprzedni RS, na tzw. Farmie, w pobliżu Lęborka. Wśród instruktorów oprócz majora Rocka A. Spencera (US Army) bedzie też inny Amerykanin, obecnie policjant w Stanach, wcześniej sierżant US Army. Wśród uczestników, oprócz ludzi z Plutonu będą goście z Pomorza i z zagranicy, między innymi grupa uczestników Berget 5. Cena: 375PLN Poprzedni Ranger School odbył się w maju 2007 i obejmował szkolenia z taktyki US Army Rangers dostosowane do specyfiki ASG. Nocne i dzienne patrole, zasadzki, raidy, rozpoznanie, marsze na orientacje, walkę w okopach, zjazdy linowe, walkę w pomieszczeniach, warty nocne, poranne ćwiczenia fizyczne. Wszystko to w otoczce wojskowego rygoru i przyjacielskiej atmosfery. W pierwszym Ranger School wzięło udział około 20 osób mieszkając w spartańskich warunkach i doskonale bawiąc się, przy okazji odkrywając granice wytrzymałości. Średnia wieku to ok. 24 lata. Uwaga, tylko osoby pełnoletnie! Zgłoszenia: jeanpaul9 małpa pro.onet.pl (tylko po angielsku) Na ew. pytania chętnie odpowiem tutaj lub na PW. Więcej informacji wkrótce. Osobiście - bardzo POLECAM wszystkim fanom zabawy w wojsko!
-
Bylem na Orkonie, ASG wypadlo bardzo kiepsko, LARP z ASG byl jeden (techno-fantasy) - wypalil i byl fajny, ale pozostaje przy opinii, ze Orkon to nie impreza z LARPami ASG... Ale tymczasem stalem sie wspolorgiem milsimow i prawde mowiac, wole :)
-
Grey pisze, ze bycie 'kapitanem druzyny' to sprawa poza taktyczna - i nadal sie z tym zgadza. W tym sensie, ze bycie kapitanem-przywodca druzyny, grupy, bandy nie musi wynikac z doswiadczenia taktycznego, a co wiecej, nie miec tez taktycznych konsekwencji. Ale dalej odnosnie innej wypowiedzi ów Grey wskazuje, ze dowodzenie i lancuch dowdzenia jak najbardziej moze byc sprawa taktyczna, jeżeli stosuje się je na wzór dowodzenia wojskowego. Gwoli wyjaśnienia, nic do dodania nie mam.
-
Ale o co chodzi? Bo nie rozumiem przeslania powyzszego postu. I co to jest zwałka?
-
Hmm... a Pluton ma juz dowodcow, chain of command i szkolenie dowodcow i to ma sens :) Inna rzecz, ze to sie bardzo przydaje w milsimach, a w zwyklej strzelance, jest tylko dodatkowym szkoleniem i bajerem. Bo po co byc efektynym i zgranym, jesli z respa wraca sie po gora 10 minutach? Wczoraj wrocilismy z milsima 24 h. Jesli ktos zginal, zostal powaznie ranny, dla niego zabawa sie konczyla na dobra sprawe. Ale z drugiej strony, po obu stronach bylo 7 rannych, przy czym 1 zupelnie bez efektu, a w grze bralo udzial zaleznie jak liczyc, okolo 40 osob.
-
Oj, zapomnialem juz o tym :) Fajnie ze przypomniales Harry. Od czerwca moja wiedza o ASG mocno sie poszerzyla (choc na palcach jednej reki moge zliczyc strzelanki) no i powyzsze myslenie ciut sie zmodyfikowalo / w sensie mysle postepu /. Za jakis czas pewnie powiem wiecej...
-
Filmik o sealsach czyli kontakt ogniowy w dżungli...
Grey replied to Komandos_nh's topic in Taktyka - teren zalesiony
Hehe, a co Wy, uciekliscie z hodowli krolikow? ;) Mam taki pomysl, by zrobic kiedys mala strzelanke dla ludzi 'w temacie' kotra bedzie mocno zLARPowana, to znaczy np. gracze maja odgrywac swoj strach, uciekac, kryc sie, byc przygwozdzeni. Moze byc ciekawie, jesli uda sie dobrac tak ludzi, by umieli to zagrac, a nie skonczylo sie tylko na martwych zasadach. Ale prawde mowiac, nie wiem, czy sie da to zrealizowac. Wybralbym do tego erpegowcow (w Wawie srodowisko ASG jest mocno skoligacone z RPG) i zrobil do tego calkiem zmyslna fabulke - no taki LARP ciut w klimacie Cyberpunka (w sensie rodzaju rozgrywki) ale w klimatach wspolczesnych. -
Filmik o sealsach czyli kontakt ogniowy w dżungli...
Grey replied to Komandos_nh's topic in Taktyka - teren zalesiony
Zdecydowanie polecam jednak do 3100 fps-ów :P -
Filmik o sealsach czyli kontakt ogniowy w dżungli...
Grey replied to Komandos_nh's topic in Taktyka - teren zalesiony
Do tego trzeba wyszkolonego teamu, nie da rady tego zrobic na szybko. W Wawie teraz organizuje szkolenia "Plutonu" i w pewnym momencie dojdziemy do tego :) Jesli nie zapomne, dam znac jak poszlo :) Wiecej szczegolow na subforum "Platoon" na warrior.pl Ale ogolnie wydaje mi sie, ze to raczej sztuka dla sztuki, bo gracze ASG nie boja sie kulek i kiedy wrog obsypuje Twoj krzaczek kompozytem, zazwyczaj nie kulisz sie i starasz zaslonic, tylko odpowiadasz ogniem. A poniewaz w M&S rozrzuca sie ogien dosc chaotycznie, efekt przybicia do ziemi wroga bedzie slaby / minimalny. -
Przepraszam, to raz. Dwa, oni wciaz sprzedaja w Azymucie te kapelusze, wiec jednak jakies znaczenie to ma, ze sprzedaja kopie autentycznych kapeluszy wojskowych a nie wedkarski fashion
-
A mnie sie wydaje, ze masz to Wraith: http://www.thatchreed.co.uk/clothing_hats....s.asp?ProdID=42 Tak po nazwie to bardziej pr0 jest :twisted: nastepnym razem prosze bez odgrzewek starych tematow trescia niewiele do nich wnoszaca... //szasz
-
Naleze do grupy ludzi niskobudzetowych, wiec zastanawiam sie nad tym plecakiem holenderskim http://allegro.pl/item118443315_plecak_hol...pm_uzywany.html Jest to tansza wersja wzgledem PP25, ktory bardzo mi sie spodobal i jesli nie wybiore tego holendra wezme polski plecak. Ale czy ktos go nisil, uzywal dluzszy czas. JanysSport jest bardzo wygodny jak dla mnie, co mozna powiedziec o tym?
-
Pomysl ze magami pistoletowymi na kolbie bylby dobry, gdyby nie to, ze podczas awarii kbk musisz operowac dwoma broniami, rozladowac pistolet, siegnac do kolby luzno wiszacego karabinku, naladowac pistolet. To mi przypomnialo o worku na odzysk przy pasie. I jak napisalem, na plecach odpada. Za duza podpucha dla jenca, zeby siegnac. Tak przynajmniej mi sie wydaje :P
-
Ale kto to udzwignie, jesli go nie zawioza na pole walki samochodem, nie pomoga wstac, przy zmianie pozycji itp :) A doczepialiscie mu jeszcze zapasowe lufy? ;P Ja niestey nie dorobilem sie jeszcze zadnego ekwipunku, ale planuje minimalistyczny minimalizm. Przy okazji zastanawiam sie jak i gdzie nosic kabure by moc sie spokojnie czolgac (ktos ma patent, zdjecia mile widziane). Na nerkach odpada, bo ktos moglby go latwo wyciagnac bez mojej wiedzy. Magi (prawdopodobnie 4 reale) planuje umiescic na wysokosci klatki piersiowej. Obecnie uzywam grzechotki i zuzywalnosc mam potwornie mala, wiec jakos sie tego nie boje. Zawsze mozna sie gdziec skampic i naladowac reale, a nie chce wygladac i poruszac sie jak napakowana krowa. Niemal wszystko inne (nie licze malych drobiazgow, typu radio, opatrunek, granat) planuje wrzucac do plecaka patrolowego (w chwili powaznego zagrozenia lub potrzeby dzialania bardzo skrytego, plecak na ziemie i tylko magi i bron). Magi do pistoletu moze na udzie, jesli znajde sposob, by nie przeszkadzalo to w czolganiu sie. A najbardziej podobal mi sie (ale nie planuje) zestaw 4 reale, 3 midy i jeden hi ;) Przygotowany na kazda okazje.
-
Ale jesli poswiecisz im czas i zdobedziesz sie na cierpliwosc, to masz szanse ich doszkolic wg wlasnych zasad. Z kim wolalbys isc w dwojce, z kims kogo sam szkoliles czy z kims, kto uczyl sie sam, jest doswiadczony, ale jego wizja rozmija sie z Twoja w wielu sytuacjach?
-
IMO za bardzo juz wchodzimy w szczegoly. Pamietajmy jednoczesnie, ze specopsi to wciaz ludzie, ze swoimi slabosciami, blednymi ocenami etc, a nie superherosi o nieomylnych decyzjach. Sztandarowy przyklad znany chyba dosc szeroko, to akcja SEALsow w Oepracji Anakonda (Afganistan, Dolina Shahikot), gdzie dowodca uznal, ze 'walic prawdopodobienstwo napotkania wroga na dominujacych wysokosciowo pozycjach" i zamiast ladowac u podnoza gory, by pozniej wiele godzin isc sniegiem w gore, kazal sie wyladowac na szczycie. W rezultacie potworne jak na specopsow i Rangersow straty. A do mojej sytuacji dodajcie naciski przelozonych zeby wyciagnac VIPa zywego bez wzgledu na koszty i macie placek godny dramatu wojennego.
-
Jak w Rainbow Six, zeby uslyszec ich bijace z przerazenia serca :wink:
-
Mysle ze masz racje. W kocnu to nie byly dzialania bojowe tylko trening, takie ASG z wiekszymi zabawkami ;)
-
Dokladnie, 50% to o ile wiem, jednoznacznosc z rozformowaniem oddzialu. Ale tak naprawde to pewnie zalezy od ogolnej sytuacji na polu walki. Te ich dzialania byly treningami pod zimna wojne, gdy wrog ma rownorzedne sily i wyszkolenie. Od wielu lat takie cwiczenia sa juz czysto teoretyczne :) Przynajmniej na jakis czas.
-
Ich straty wyniosly 50%, mieli najwyzszy esprite de corps 'w okolicy' ;), te 50% zdolalo sie wycofac (odskoczyc na flanki, gdy bataliony pancerne zdolaly w koncu przebic sie przez blokade, a pozniej braly udzial w kontrataku jako wsparcie z flank. Alamo, Termopile byly przykladem wyjatkowego bohaterstwa, bo wojsko nie odskoczylo w pewnym momencie (w Alamo mogli sie poddac do jakiegos moemntu ,a pozniej juz tylko bronic do konca, a pod Termopilami... za wiele wody uplynelo w rzece, by na 100% wiedziec co sie wtedy stalo). Nikt temu mojemu znajomemu nie powiedzial, ze ma sie broic do ostatka. Ponownie mowie, ze zadaniem bylo wstrzymac natarcie wroga na dogodnej przeszkodzie terenowej jak najdluzej i zadac mu maksymalne straty. Oddzial wykazal sie wyjatkowa przemyslnoscia i zadal obraznia o wiele wieksze, niz przewidywaly to 'statystyki z Westpointu', sam ponaszac wysokie straty, w tym samego dowodcy podczas, uwaga, ataku czolgow improwizowanymi minami magnetycznymi, co nie jest czescia obecnego wyszkolenia US Army (moj znajomy ma swira na punkcie reecactingu, ten element zostal wprowadzony w jego jednostce na podstawie oryginalnych materialow filmowych wyszkolenia Falshirmjaegers - niedlugo mam je dostac :P). Ale juz odchodze od tematu naszej dyskusji. Bywaja zadania wymagajace od oddzialu maksymalizacji strat przeciwnika. A skoro juz tak duzo pisalem o tym cwiczeniu, to skoncze. Obrona opierala sie na wykonaniu rowu przeciwczolgowego. To moment w ktorym przeciwk musial sie zatrzymac by inzynierzy mogli zasypac dol. Dalej byly miny p-panc wymieszane z ppiech, by utrudnic zadanie saperom. Worg podczas postoju wg zasad taktyki zadymil teren przed soba. Podstep nr 1 polegal na tym, ze niewpelni sprawny czolg (uszkodzony silnik) umieszczono na flance zatrzymanej kolumny, w odleglosci 2,5 km i zakamuflowano. Gdy kolumna zatrzymala sie, zadymila teren, saperzy zajeli sie praca, kolejne czolgi OFPORa byly zdejmowane, ale wrog nei wiedzial, skad ten ogien (jak wyjasnial moj znajomy, w szumie tylu pojazdow, w zamecie pracy, strzaly z odleglosci 2,5 km byly nie do okreslenia). W efekcie ukryty czolg wystrzelil wszystka amunicje i zaloga pod oslona kilku piechorow odskoczyla do strefy ekstrakcji pozostawiajac pojazd. Drugi pojazd zostal ustawiony wzdluz osi przeleczy, w delikatnym zaglebieniu, dzieki czemu tylko wiezyczka byla widoczna. Teren wokol tez byl zaminowany. Ten czolg zostal juz jednak zniszczony w wyniku wymiany ognia. Jednak gdy awangarda czolgow przejezdzala przez pozycje oddzialu, piechota skryla sie w okopach. Gdy juz czolo minelo pozycje, kolejne pojazdy byly pewniejsze sytuacji i juz mniej ostroznie przemierzaly teren blokady. Wtedy piechota uzyla owych ladunkow, wybeigajac z okopow, rzucajac ladunki magnetyczne na wiezyczki i kryjac sie w okopach. W owym momencie zginal moj znajomy, czyli dowodca. Powstalo zamieszanie, obserwatorzy (refferencees) widzac ktore czolgi zostaly skutecznie obrzucone ladunkami unieruchamiali je swoja bronia MILES. Oddzial piechoty odskoczyl na flanki, w gory, wczesniej przygotowanymi sciezkami odwrotu. Jasne jest i zwrocilem na to uwage, ze to nie byla prawdziwa walka i ze psotawa zolnierzy gdyby chodzilo o ich zycie bylaby nieco inna, ale wtedy przekonywal mnie, jak wysokie bylo morale w jego oddziale. Zauwaz tez, ze wsykakiwanie z okopow i obrzucanie czolgow ladunkami bylo niebezpieczne. Przytoczyl tez przyklad, ze jedyny raz kiedy jego ludzie byli pod ostrzalem z broni ostrej, na rozkaz przeskakiwali na druga strone drogi bez zadnych watpliwosci. Dla mnie jest to mocny argument za tym, jak bardzo byli zmotywowani i jak duzy szacunek i zuafanie mieli do dowodcy. Raz bylem 'prawie pod ostrzalem' i mialem takiego pietra, ze do dzis dokladnie to pamietam. Ta opowiesc brzmi jak tresc filmu hollywodzkiego. No coz... Taka ja uslyszalem. Facet ma w sobie cos, wiec nie ma we mnie watpliwosci, aczkolwiek gdybym uslyszal to z drugiej reki, potraktowalbym jako ubarwianie.
-
Jest juz topik na warrior.pl (dzial Szkolenia). Nie ma sensu powielac, bo wcale nie chce, by zwalilo sie za wiele ludzi. Limit maksymalny to 20 osob, ale IMO najoptymalniej mozna to robic w 10. Poki co jest 8 osob zainteresowanych, choc jasne, ze nie wszyscy sie zjawia.