Wspólna micha nie jest lekarstwem na wszystko ;) acz na pewno pomaga.
Znajomy ma chatę w lasach augustowskich, gdzie regularnie jeździmy. Kiedyś pojechaliśmy w jakieś12-14 osób na Sylwestra i spędziliśmy tam blisko 2 tygodnie. Ze względu na pogodę (wtedy jeszcze były zimy) prawie nie wychodziliśmy z domu, tyle co pojechać do sklepu. Jedliśmy zawsze wspólnie - śniadanie, obiad, a wieczorem to już piwo, grzaniec, wódeczka i kto co chciał to zagryzał.
Po ponad tygodniu w zamkniętej przestrzeni widać było, że już mamy dość. Wkurzały drobiazgi, ciągle ktoś wszczynał kłótnie i czepialismy się o byle co. Choćby nie wiem jak była zgrana grupa, jęsli będzie zamknięta przez dłuższy czas to jednak oddziaływuje to negatywnie na psychikę i zaczynają się problemy. Im gorsze warunki i większy stres tym szybciej i silniej się to objawia.