krissente
Użytkownik-
Posts
155 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by krissente
-
Wymontuj gniazdo i sprawdz co sie dzieje. U mnie kiedys kulki byly zwalniane zanim magazynek do konca sie zagniezdzil. Pomoglo szlifowanie tego elementu magazynka, ktory przesuwany jest przez gniazdo. Zobacz jak gniazdo pasuje do tego elementu zwalniajacego i porownaj tez ten element z hicapem. Chodzi o ten maly kawalek plastiku, ktory trzyma kulki.
-
Przy próbie rejestracji - CAPTIHA w formie testu IQ przepuszczający dalej od 100.
-
Patrząc na to co chcesz zabierać, to może tylko to ghillie niepotrzebne? Na pewno nic, co ma ładownice na brzuchu, pasoszelki są najwygodniejsze, ale pewnie nie tak pro jak kamizelka... Na "całodniowe" rozgrywki zabieram camelbaka pod ghillie, a cała reszta tzn 2 dodatkowe magazynki, jedzenie, ewentualną rezerwę kulek itp mieszczę po kieszeniach. Na więcej niż dzień zabrałbym plecak i albo zostawił w bezpiecznym miejscu, albo i dla niego przygotował ghillie. W sumie nie będę teoretyzował, bo nie miałem okazji znaleźć się w takiej sytuacji. Kiedyś używałem zwykłego pasa, na którym zawieszony miałem na biodrze całkiem spory pouch - mógłby pomieścić wszystkie potrzebne rzeczy nawet na 2 dni...
-
W kwestii takiego nabierania doświadczenia, to faktycznie pomocne. Jeżeli taki "trening" ma być po prostu formą zabawy we własnym, teamowym gronie to takie gry skupiające się na snajperach są fajne. Dex, rzeczywistość niewiele zweryfikuje, bo warunki są takie same. Jeśli umiem bardzo dobrze określić zasięg skutecznego strzału, bo robiłem to "na treningu" i wiem kiedy przeciwnik wchodzi w mój zasięg to następnie w lesie robię to samo, w ten sam sposób. Nic tu nie jest dalej weryfikowane :D No, chyba, że pojawia się chłop nagle 2,10m lub 1,55, bo i takich widuję w lunecie, to się trochę trudniej określa :-) Ale wtedy wiem jak zareagować, bo mam teoretyczne i praktyczne podstawy do tego. Zgodzę się, ze trzeba strzelać, ale nie zgodzę się, że treningi nie mają sensu - owszem mają, choć nie są receptą na wszystko - to zawsze krok do przodu i znaczące przyspieszenie tego, co w drodze "poznania w boju" mogło by trwać o wiele dłużej. Pozdrawiam!
-
Nie zaprzeczysz jednak, że typowy trening tego rodzaju zachowań skróci znacząco te czasy, o których piszesz :-) Choćby z tego względu, że na jednym takim spotkaniu z kolegą można przetrenować chociażby 100 różnych sytuacji, w odległościach i różnych warunkach, po czym wyciągnąć spokojnie wnioski, na co w warunkach "bojowych" nie starczyło by może i wspomniane półtora roku :-)
-
Trening z ekipą może być faktycznie problematyczny, bo z zasady musiałby być długi, nużący i dający dalece odmienne odczucia, niż oglądany w tv "trening snajperów usmc". Dla "niesnajperskiej" części drużyny może być po prostu nudno. Jak dla mnie - z perspektywy czasu, umiejętności powinny być stricte indywidualne: - poznanie i stałe pamiętanie o zasadach kamuflażu, - poprawna ocena odległości (przez określenie jakiegoś punktu odniesienia na siatce w lunecie), - poprawna ocena siły wiatru, Uwzględniając powyższe można nauczyć się dobierać odpowiednie poprawki na odległość i wiatr, dołączając do tego różne sposoby korekty (normalne przesunięcie lub "przechylenie" repliki w celu uzyskania prostego lotu kulki) można po prostu nauczyć się "celnie" czy po prostu skutecznie - w airsoftowym rozumieniu - strzelać. Można dodać do tego jeszcze strzelanie do poruszających się celów, najlepiej znaleźć kolegę, który jest w stanie poświęcić czas na taki "trening", bo to wszystko wyżej wymienione to moim zdaniem jak najbardziej rzeczy, których można i trzeba się uczyć. Trudno nie zgodzić się z wcześniejszą opinią, że kluczem do sukcesu są regularne spotkania, niemniej jednak IMO - osobny trening w powyższych obszarach do absolutna podstawa, żeby poznać sprzęt, możliwości, czynniki wpływające na lot kulki itd. Na strzelance też się nauczysz, ale kiedy? Może się okazać, że na spotkaniu będą dwie okazje do strzału... ;-) Dla osoby nowej w snajperstwie dochodzi w ogóle cała seria nowości związana z obserwowaniem lotu kulki przez lunetę: ileż to terminatorów na polu i jak wielki wpływ na lot kulki ma najmniejszy wiatr, źdźbło trawy, listek i jakość samych kulek. Z kolegą robiliśmy sobie treningi snajperskie, bez zbędnych napinek i wczuwania, ot praktyczne rozkminy na ww tematy - moim zdaniem - bardzo przydatne.
-
O wĺaśnie. Również polecam, wykonanie i dzialanie jest naprawde dobre! Co do tego kąta widzenia, podejrzewam, że chodzi o szerokość kolimatora. Faktycznie w eotechu można sobie pozwolić na duży zakres ruchu i nadal widzieć plamkę. Do aimpointa już trzeba się bardziej składać...
-
Ja kupowałem siatkę maskującą bodajże Bundeswehry. Kosztuje koło 60zł, ale starczyło na 2 GS na bazie parki, plus maskowanie replik, plus jeszcze te oderwane "listki" posłużyły reszcie ekipy do prostego maskowania na repliki czy hełmy.
-
Witam, Bez zbędnych wstępów historycznych i fabularnych, będących kwestią gustu. Grę umiejscowić można w sytuacji planowanego ataku na instalacje wroga, gdzie jedna ze stron prowadzić ma skryte działania na terytorium przeciwnika, podyktowane przygotowaniami do ww. zdarzenia. Bez zbędnych komplikacji, wymyślnych reguł i niepotrzebnego (w tej chwili i miejscu) publikowania "kopert z rozkazami". Opisowo: Na terytorium wroga zrzucony zostaje niewielki oddział (5 osób, start w prawym górnym rogu mapy) aby zdobyć informacje przed planowanym atakiem. Główne cele stawiane przed oddziałem: wykonać fotografie obiektów wroga (obiekty zaznaczone na biało, każdy z 2 stron) po czym ewakuować się z otwartego terenu oczywiście wraz ze sprzętem fotograficznym (domyślnie helikopterem, stąd miejscem będą łąki w obszarach zaznaczonych na żółto lub tereny na północy (druga strona rzeki),ewakuacja odbywa się poprzez nadanie komunikatu radiowego, rozłożenie płachty sygnalizacyjnej oraz odpalenie racy – 5 minut bez interwencji przeciwnika oznacza ewakuację i koniec gry). Na grupę nazwijmy to – infiltracyjną czekają dodatkowo 2 zadania poboczne: ustawienie i zamaskowanie wskaźnika celu wycelowanego w obiekt na północy (przygotowanie do przyszłego ataku rakietowego na obiekty [kwestie tła zabawy i ewentualnej radosnej twórczości], zasięg wskaźnika około 150m, stąd określony kolorem zielonym obszar, w którym musi znaleźć się wskaźnik) oraz drugie: nawiązanie łączności z bazą w celu natychmiastowego przesłania zgromadzonych danych (możliwe do realizacji poprzez rozstawienie anteny na jednym z niezalesionych wzniesień [kolor niebieski], transfer zdjęć i współrzędnych celu ze wskaźnika – 5 minut). Grupa broniąca (w przewadze ~x3) zaczyna w obiekcie na południu (zaznaczone na biało). W rozkazach dla tej strony konfliktu znajdują się wszelkie informacje o wykryciu wroga w rejonie, sugerujące jego zainteresowanie obiektem na północy, możliwość instalowania urządzeń naprowadzających pociski, potencjalne miejsca gdzie wróg może zostać ewakuowany lub próbować nawiązać łączność z dowództwem. W zależności od chęci i poziomu graczy można oznaczyć wszystko dokładnie lub podać jedynie lakoniczne informacje. Cele dla tej strony to: zabezpieczenie obiektów, uniemożliwienie instalacji jakichkolwiek urządzeń w rejonie obiektów, przejęcie odnalezionych urządzeń wroga, pojmanie wroga. Sposób wykonania zadań, podział ról w drużynach i stopień realizacji celów leży wyłącznie w gestii dowódców oddziałów. W celu „wymiernego” określenia zwycięzcy można pokusić się o tabelę punktacji wypełnianą wspólnie już po zakończeniu rozgrywki, a punkty rozdzielane są między grupy w zależności od przebiegu zdarzeń: Pozostałe założenia - brak limitu amunicji. - powrót do gry wyłącznie poprzez medyka. Medykiem jest osoba posiadająca „plecak medyczny” zawierający bandaże oraz minutnik/stoper. Medyk po „opatrzeniu” osoby/osób w pobliżu włącza minutnik i po 5 minutach wracają oni do gry. Plecaka używać może dowolna osoba, nie ma limitu uleczeń/gracza. 2 plecaki dla broniących, 1 dla atakujących. - kanały PMR/łączność GSM – reguły nie narzucone, możliwość podsłuchiwania Wymagane: - aparat fotograficzny - wskaźnik celu – rekwizyt stworzony na bazie statywu fotograficznego i laserowego wskaźnika celu, - sprzęt do komunikacji – rekwizyt stworzony z połączenia starego laptopa oraz składanej anteny, - raca, granat dymny, - płachta sygnalizacyjna/kawał jaskrawego materiału, - 3 plecaki z bandażami oraz timerami. Główne założenia to zasadniczo wolne tempo rozgrywki, nastawienie na skryte działania i patrolowanie terenu oraz nieliniowość, pozwalająca na wielokrotne rozgrywanie scenariusza chociażby w różnych warunkach pogodowych czy porach roku. Kwestie merytoryczne i nieścisłości względem szeroko pojętej strategii prowadzenia działań wojennych (ustawianie wskaźnika celu czy ewakuacja helikopterem w bezpośrednim sąsiedztwie wroga) pozostawiam poza dyskusją - to tylko zabawa ;-)
-
Jak dla mnie pistolet to był jednak świetny zakup. W terenie zielonym: - zapasowa giwera na wypadek awarii, - pomocna przy działaniu z karabinem wyborowy, - druga szansa przy trafieniu w replike, - lepsze możliwości manewrowania Przy starciach w iście paintballowym stylu na ok 20 metrach zmieniam szturmowke na pistolet. Kiedy trzeba walczyć 1 na 1 z pistoletem mogę biec i celnie strzelic, czego z karabinem nigdy nie powtórzę na pełnej prędkości. W cqb oprócz wygody dochodzi reakcja na spust. Mówię o gbb. Nawet na mocnym lipo czasem jest za długo. Takie sytuację typu przebiegajacy w jakiejś "szczelinie" przeciwnik, którego widać pół sekundy - wtedy jest szansa go zastrzelić, szczególnie już w porównaniu z typowym aegiem, bez mega silnika i baterii.
-
Mój piękny LLM01 odmówił posłuszeństwa na całej linii, najpierw lampka, potem laser, na końcu się sfajczył. W środku to tragedia, kabelki chyba 0.000000001mm wszystko się rwie momentalnie. W związku z tym, że się masakrycznie zniechęciłem - ponawiam pytanie z początku tego tematu. Czy używane są jakiekolwiek inne latarki? Szukam funkcjonalnej do ciemnych partii budynków w CQB... Swoją drogą, gdyby ktoś chciał zakupić samą skorupę + diody w celach "dekoracyjnych" to zapraszam do komisu...
-
Dziś "testowałem" Blaster Devile 0.36. Póki co - załamka, kulki latają w lewo i prawo tak, że wylatują na 70m poza pole widzenia przez lunetę 4x... Jestem strasznie rozczarowany, dla porównania 0.30 latały mi wyśmienicie, jak po sznurku. Zachciało się kombinowania... Nie wiem, może to jakieś porywy wiatru, może lufa brudna, ostatecznie padła mi bateria i więcej nie postrzelałem. Dostanie się w ogóle coś dobrego w tej wadze? Po utopieniu kasy w 0.36 Blaster Devil szybko zamówiłem 2 paczki kulek 0.3 - ponownie Blaster Devile, których używałem wcześniej i G&G, których jeszcze nie testowałem, mimo pozytywnych opinii. Strasznie to ciekawe, że ten sam producent ma takie rozbieżności w jakości swoich produktów, 0,3 lecą jak po sznurku, 0.36 - coś strasznego, każda gdzie indziej. Widać nawet różnice w wykonaniu w tym starym już teście laboratoryjnym, tu na WMASGu. Szkoda, że nie trafiłem na niego wcześniej. Ciekawa sprawa z G&G 0.3, gdyż lecą... minimalnie gorzej. Nie przebierałem kulek, ładowałem prosto z paczek. Zarówno Blastery jak i G&G leciały w zasadzie jak po sznurku (540fps, Prometheus, Systema) zapewniając skupienie w sylwetce na 75m, G&G jednak zdarzały się jakieś "odpały" w ilości może 1/10 strzałów. Nie jakieś tragiczne, ale już wraźnie spadała celność. W każdym bądź razie są zadowalające, ale numerem jeden zostają dla mnie o dziwo, Blaster Devile 0.30, mimo sporej ilości negatywnych opinii. Dexter, rownolegle w hydeparku polecasz m. in. szklane madbule. Czy nie maja one negatywnego wplywu na lufe? Gdzies tez przeczytalem ze rozpryskuja sie po starciu z siatką ochronna. Czy ktos bylby w stanie to zweryfikowac? W moim srodowisku część baranow uzywa siatkowych gogli. O ile nie interesuje mnie ich wzrok po ew. peknieciu zwyklej kulki (tlumaczylismy nie raz) to boje sie podchodzic do szklanych, zeby potem nie bylo przerzucanie odpowiedzialnosci na moje wymysly ze szklanymi kulkami... Ktoś moglby cos napisac? Strasznie ciezko znalezc jakies info. Pozdrawiam.
-
Panowie, może tu spytam o pewną rzecz, niestety nie udało mi się znaleźć szperając po forum normalnie. Trochę odchodzę może od tematu snajperstwa, ale w końcu klamka to (niemal) nieodłączny atrybut większości z nas :P Ostatnio spotkało mnie niemiłe zaskoczenie, kiedy podczas próby ładowania magazynka gazem, ten z uporem maniaka przepuszczał gaz na zaworku do ładowania, zupełnie jakby nie chciał się on "zamknąć". Co ciekawe, z drugim magazynkiem stało się dokładnie to samo :/ Magazynki KSC (USP, system7), temperatura była wysoka pod 30 stopni, ładowane "od zera", brak gazu w nich wcześniej. Wieczorem w domu przygotowałem sobie narzędzia z zamiarem rozkręcania i sprawdzenia, ale w magiczny sposób magazynki się naprawiły i trzymają idealnie :O Pytanie: w czym rzecz? Zrozumiałbym przy niskiej temperaturze, ale może nie znam się aż tak... Od razu na przyszłość: czy można gdzieś dostać te zaworki do KSC? Chyba tylko na taktycznym.com coś widziałem, czy zaworki innych firm mogą pasować?
-
Dexter, to z czym biegasz jesli nie ze snajperka? ;)
-
Szczerze, to właśnie takiego finału się spodziewałem. LOL Panowie, denerwuje mnie trochę moja giwera - naoglądałem się filmików ze sprężynowymi i mój AEG drażni mnie teraz hałasem. W środku sobie podaruję wszelkie wyciszenia, bo nie chcę już tykać czegoś co świetnie działa ;-) ale całkiem chętnie zainwestowałbym w tłumik. Swego czasu używałem sporego modelu od Silesia Factory, nie narzekałem, z tych 60m była zauważalna różnica... Ale może jest coś lepszego? Ktoś podzieli się spostrzeżeniami?
-
Mierzone zasiegi karabinów wyborowych
krissente replied to Bartekp's topic in Karabiny wyborowe - opisy i tuning
To i ja coś napiszę, bo po długim czasie w końcu korzystając z niemal bezwietrznej pogody wybrałem się do lasu razem z miarą (szok) ;-) G3A3 - Classic Army SAR Sportmatch W środku wymienione w zasadzie wszystko prócz szkieletu i silnika, brak bore-up, lufa Prometheus, gumka Systema Energy. M150 - ~530FPS Cel - otwarty pokrowiec (praktycznie ludzka sylwetka bez nóg): Klęcząc: do 60m - 100% w celu 70m - zdarzają się chybione - ~9/10 średnio w celu 75m - wymagana byłaby leżąca pozycja, bez niej - średnio 5/10 w celu powyżej 75m - loteria, aczkolwiek w akcji da się ustrzelić od boku kogoś odkrytego z odpowiednią poprawką. Absolutny max gdzie można trafić po poprawkach - do 90m - powyżej choćby nie wiem jakmi lobem - nie doleci. A i EDIT, bo zapomniałem: kulki Blaster Devil 0.3 -
Witam Panowie ;-) Co prawda dużo mądrych rzeczy tu napisano, nie ta bateria, nie ta wytrzymałość, ale jednak jak ktoś już telefon ma - to i dlaczego nie wykorzystać go jako nawigacji. Ze znajomymi stosujemy ostatnio programik OruxMaps na Androida. Świetna sprawa! Jak jeszcze multitracking zacznie funkcjonować to mamy idealne oprogramowanie nawigacyjne dla gracza AS ;-) (No bo ze sprzętem to różnie... Ale ponoć są jakieś obudowy "pancerne" ;-) ). Na stronce znajdziecie krótki tutorial odnośnie konfiguracji dla poprawnego współdziałania z GeoPortalem ;-) http://www.exno.pl/wyposazenie/1_linia/oruxmaps-mapy-rastrowe-na-androidzie/ Pozdrawiam, Kris
-
Ostatnio używaniem narzuty maskującej z miejscami do uzupełnienia farszem. Przygotowanie zajmuje jakąś godzinę, półtora, ale efekt jest fenomenalny. Minus taki że całość waży kilka kilo... Przygotowywalem dzień wcześniej i zdało egzamin (zostało na miejscowce). Oczywiście nie wyobrażam sobie robienia tego co tydzień. No ale coś za coś. Albo idziesz na latwizne, albo poswiecasz czas. Ghillie bez naturalnego farszu też może zdawać egzamin.
-
Dobre kilka lat temu kupowałem PP6x40. Świetna lunetka za te pieniądze. Moim - staram się - możliwie obiektywnym zdaniem jakość obrazu jest wyraźnie lepsza niż w podobnych, "klasycznych" chinolach, nawet sporo droższych, z masą zbędnych bajerów, regulacji itd. Dla wiatrówkowicza to również dobry wybór, gdyż (przynajmniej kiedy ja kupowałem) była to jedna z tych pancernych lunet, które potrafiły wytrzymać wierzgającego Hatsana. Mam nadzieję, że przez te kilka lat jakość wyrobów nie spadła... Póki co, ww. lunetka służy już z tego co wiem czwartemu właścicielowi.
-
Dzięki, teraz faktycznie widać różnicę ;-) Niemniej jednak jest ona tak kosmetyczna, że mnie np. nie przeszkadza :P Kwestia priorytetów i zaangażowania w całą ideę prawdziwej REKONSTRUKCJI. Daleko mi jeszcze do tego, ważniejsza dla mnie jest nadal użyteczność niż takie detale, więc tym się dzielę, niech ludzie wiedzą jak jest :-) Akurat wersja od VFC jest pod tym względem gorsza, w ogóle egzemplarz, który widziałem był strasznie awaryjny i "tandetny" już od momentu wyciągnięcia z pudełka, ale może to przypadek. Wracając do tego czy się nadaje do rekonstrukcji, VFC to też tylko tania kopia - nie nadaje się! ;-) Pozdrawiam
-
Tak sobie przeglądam forum i widzę, że nie ma tu nic o Elemencie, a że ostatnio ze znajomymi mamy porównanie Elementa i VFC to coś napiszę. Mówiąc krótko - kopia elementa jest tańsza i lepsza. Po pierwsze zasilanie jest w postaci dwóch baterii i świeci to naprawdę MOCNO. Próbowaliśmy jakichś dzikich taktyk na nocne strzelanie w lesie: przy świeceniu tym w stronę wroga z 70-80m nie ma on szans zobaczyć czegokolwiek, poza źródłem światła po prostu jedno mleko. Laser świeci spoko i jest łatwo regulowany. W budynkach mogłoby być użyteczniejsze niż kolimator, ale niestety nie mamy takich miejscówek, by użyć tego w boju. Najlepsza funkcja to dawanie radości w nocy w lesie, daje bardzo fajną wiązkę, gdy jest lekka mgła ^^ Kopia elementa ma też wskaźnik oraz latarkę IR. Co ciekawe, działają one, chyba nawet nie tak słabo, bo nawet przez ekran aparatu cyfrowego można zobaczyć jakąś poświatę (co prawda w domu, z bliska). Najprawdopodobniej uda mi się dorwać noktowizor, to przetestuję jak to się sprawdza. Jeżeli chodzi o wady: - to podobno wersja holenderska (?) - nie wiem, nie zagłębiam się w takie szczegóły - na pierwszy rzut oka montaż jest trochę inny i przycisk żelowy na kablu - rozładowuje baterie nawet wyłączony - trzeba wyciągać, bo można się załatwić... Komplet baterii kosztuje prawie 40zł :/ Wspominając zalety: - LLM ^^ - świetnie działa, duża moc - NISKA CENA! Podczas, gdy u nas kosztuje 400zł (LOL), zakup z Chin wraz z przesyłką wyniósł 150 ;-)
-
Jooo... ten smoke Morisa jest jeszcze nieużyty :D To faktycznie bajer. To ja wrzucam swoje wariacje na temat raid'ów czy CQB. W każdym bądź razie na szybsze strzelanki w warunkach niemalże CQ. Zasadniczo jakoś nie ma się czym chwalić wielce, więc bez dokładnych wymienianek: - spodnie KSK + bluza - PMR Motorola + Swimmer - RRV + 2x pouch + 4x double G36 - duty belt + kabura KHS - G36 KSK + USP W planie dodanie Alt' zamiast wkładów w spodniach i Camelbak na lato. RRVka też ma już nowego właściciela, a będzie MBSS.
-
Jakie radio? Ja sie stresowalem takim samym objawem, okazalo sie ze wtyk military nie wchodzil do konca w ptt. Na sile dopchnalem i byl jeszcze jeden klik, moze tez sprawdz.
-
Dwie konfiguracje, raczej luźna stylizacja: Stylizacja na spottera/strzelca wyborowego (idea rekonstrukcji konkretnego człowieka ze zdjęcia nie bardzo mi odpowiada, więc wolę jakieś tam wariacje na ten temat). 1st line: - smock Miltec + Leo Kohler - kapelusz Miltec - arafatka - rękawice BW - okulary Bolle Viper - buty KSK3000 (MFH) - duty belt Helikon + kabura KHS - USP.45 KSC + zapasowy magazynek - niezbędne i zbędne rzeczy pochowane po kieszeniach 2nd line: - G3A3 - chestrig Arktis - manierka - magazynki G3 - Motorola xtr + TASC headset 3rd line: - plecaczek Berghaus Munro - jedzenie + kuchenka - lornetka - zapasowe ciuchy - przytroczona narzutka maskująca Drugi outfit w stylu bardziej "raidowym" 1st line: - spodnie KSK Leo Kohler - pustynna bluza BW - rękawiczki BW - czapka z velcro - Jungle Boots - Bolle Viper 2nd line: - G36KA2 - Chestrig RRV Flyye Industries + pouche acm, Miltec, Flyye, Tasmanian Tiger, - Magazynki G36 - USP w pouchu do wyciągania na szybko - Motorola xtr 446 + Tasc headset
-
Koło 39 sekundy panowie mają na plecach. Co do tej zmiany ;-) Wiadomo, są gusta, hehe znam takich, którym się nie podoba "bo nie ma molle" (na których i tak nic nie mocują...).