Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

MarekMac

Użytkownik
  • Posts

    2,243
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MarekMac

  1. Jak podasz wymiary radiostacji jaka mogłaby tam wleźć (czyli kieszeni plecaka) to pomierzę radiostacje do jakich mam dostęp i może uda się ustalić.
  2. Poczytaj sobie dział snajperski i tuningu - są tam informacje o budowaniu snajperki. Jakie części się opłaca itd. Jest temat zielony snajper w dziale "karabiny wyborowe - opisy i tuning". Normalnie zalecałbym zacząć od niego, ale z powodu przenosin portalu linki są nieaktualne... Z R-hopa nie korzystałem, ale słyszałem dobre opinie (choć ponoć jeszcze lepszy jest flat hop). Pytanie tylko jak to było zrobione - jeśli ktoś spieprzył robotę to efekt może być gorszy niż zwykły hopek. Przy wymianie lufy pamiętaj, że powinieneś wziąć lufę takiej samej długości jak oryginalna (bo, przynajmniej teoretycznie, oryginalna powinna być dopasowana do typu zamontowanego cylindra). Co do tego czy uda Ci się wymienić tłok to nie wiem. Nigdy nie rozkładałem snajperki - nie wiem jak to w środku wygląda - no i nie znam Twoich zdolności.
  3. Rozumiem, że to używka, a to sprawia, że jednoznacznie nikt z internetu nie powie Ci czy warto, bo nikt z nas jej nie widział. Inna sprawa jest taka, że sądząc po cenie jest to stock (czyli replika jak ze sklepu - bez ulepszeń, tuningu). Natomiast stockowe snajperki są snajperskie tylko z nazwy i wyglądu. Osiągów snajperki to to nie ma i bez włożenia hajsu (zdecydowanie większego niż 100zł) nie będziesz miał repliki snajperskiej. Szybkostrzelnością będziesz dużo poniżej elektryka za 400zł, a zasięgiem pewnie będziesz mu dorównywał (zakładając, że używka nie jest dobita).
  4. Spawanie z tego co się orientuje wytwarza wysoką temperaturę, a tworzywa sztuczne raczej za nią nie przepadają.
  5. Dodam jeszcze jedną rzecz - te szkiełka by Ci szybko zaparowały, bo maska nie wygląda na taką z dobrą wentylacją.
  6. Zgadzam się, ale są pewne części, które się poleca częściej, a inne rzadziej. Jeżeli znalibyśmy chociażby nazwę repliki to już coś można dobrać na zasadzie prawdopodobieństwa - skoro u wielu użytkowników dana dysza się sprawdziła to może i u niego się sprawdzi.
  7. Musiałbyś podać jakieś szczegóły - jaka replika, jaka komora - to ktoś Ci coś pewnie dobierze.
  8. Standardowo - idź na policję. Oszustwo jest przestępstwem niezależnie od kwoty.
  9. MarekMac

    Testowanie kulek

    Ależ oczywiście, że mają, bo dzięki temu możemy zrobić test dziś jednych kulek, jutro innych i za miesiąc jeszcze innych uzyskując przy tym miarodajne wyniki. Jeżeli będziemy strzelali w różnych warunkach to będzie to miało wpływ - mniejszy, większy, ale jednak jakiś będzie. Oczywiście jak ktoś sobie dobiera kuleczki tylko dla siebie to może sobie robić testy jak chce, ale jeśli mówimy o testach dla społeczności to należy je robić jak najlepiej.
  10. Jak z temperaturą w Haixach 2005 w lato?
  11. MarekMac

    Testowanie kulek

    Jeżeli podejść do tego czysto naukowo (czy też paranaukowo) to należałoby zrobić to "na bogato" - tak jak pisze Mendi: 1. waga, wymiary, struktura wewnętrzna, ilość niedoskonałości (np. ile kulek w 1000 jest "nieokrągłe") 2. następnie badanie celność/nośność - czyli mierzymy nie tylko to ile strzałów wejdzie w cel (i z jakim rozrzutem), ale też jak na to wpływa odległość od celu. Można mierzyć na zerowym hopku (jako jednakowy punkt odniesienia dla kulek różnych producentów) i zoptymalizowanym pod dane kulki (a ten już może być ciut inny w przypadku kulek różnych producentów i może będzie wpływał na badanie porównawcze w sensie, że np. będzie zmniejszał/zwiększał fpsy, na pewno będzie wpływał na trajektorię lotu itd.). Tu wyjaśnienie. Wydawać by się mogło, że jeżeli na X metrach mamy rozrzut 10cm to na 2X metrach rozrzut będzie 20cm. Tu dość ważna może okazać się powierzchnia kulki - niby ładna, gładka i okrągła, ale wszelkie porowatości mogą mieć wpływ na lot kulki. To tak jak z piłkami golfowymi - mają wgłębienia, bo te wpływają na opór powietrza i powodują dalszy lot. Dlatego też uważam, że struktura powierzchni kulki ma wpływ na jej lot i co za tym idzie może spowodować, że dwukrotne zwiększenie dystansu nie zmieni rozrzutu dwukrotnie, a np. trzykrotnie. Do tego dochodzi hopek - tu również powierzchnia kulki będzie miała znaczenie (może nawet większe niż w trakcie samego lotu), bo bardziej śliska kulka nie "złapie" hopka tylko się prześlizga po gumce i nie będzie miała tak dobrej rotacji jak ta nieśliska. Do tego oczywiście dochodzi standaryzacja badania czyli jednakowa replika do testów porównawczych, stabilne ustawienie repliki, zamknięte pomieszczenie w którym nie ma wiatru. Jednakową wilgotność i temperaturę pominę, bo (choć pewnie jakiś wpływ na lot mają) ciężko o odpowiednie miejsce do takich testów.
  12. Kiedyś sam myślałem nad założeniem internetowego sklepu ASG. Było to lata temu i doszedłem do jednego wniosku. Ciężko w tej branży konkurować z obecnymi na rynku. 1. Koszty towarów - im więcej brałeś tym niższa cena była, ale żeby dorwać tą najniższą musiałbym zamówić powiedzmy tonę kulek. Tonę. Tysiąc opakowań po kilogramie. To były masakryczne koszty na wstęp, a po cenie jaką miały sklepy wywnioskowałem, że one właśnie biorą za najniższą. Wtedy różnice w sklepach wynosiły w granicach złotówki. Konkurowanie ceną więc odpada. Doszedłem wtedy do wniosku, że albo sklepy kupują razem i jakoś to dzielą albo najwięksi mają jakiś dodatkowy rabat, a później odsprzedają w Polsce dla innych sklepów. Sami dzięki temu mają wyższą marżę dla klienta detalicznego. 2. Asortyment - niszowy się słabo sprzedaje. Popularny jest wszędzie. Konkurować ceną ciężko (patrz wyżej), a zdobycie szerokiego asortymentu będzie bardzo kosztowne, a dodatkowo może zamrozić kapitał (bo niszowy będzie leżał na magazynie).
  13. Powodzenia. Sytuacja z ostatniego miesiąca, może dwóch. Narzeczona otwiera firmę. Potrzebowała pewnej rzeczy. Znalazła przedmiot, który spełniał jej wymagania. Sklep poinformował ją, że towar mają zamówiony z Chin i czekają na dostawę więc proszą o cierpliwość. Kasa poszła, a my czekaliśmy. I czekaliśmy. No i w końcu Narzeczona nie wytrzymała i zatelefonowała do sklepu czemu jeszcze nie dostała sprzętu. No bo z Chin jeszcze nie wypłynął. Telefony po innych sklepach, które mogły to mieć i się dowiedziała, że producent ma jakieś problemy i nikomu nie wysyła towaru. Tak więc jeszcze raz - powodzenia.
  14. Do Cymy 028 to przede wszystkim wymiana gumki i teflonfix oraz usztywnienie lufy wewnętrznej w zewnętrznej np. teflonem.
  15. Najpierw powiedz ile możesz kasy przeznaczyć. Z poleceniem gumki to jest zawsze pewien problem. Repliki i gumki nie są idealne i u jednego w RK dobrze sprawdzi się jedna gumka, a u innego taka gumka będzie słabiej działać. Generalnie trzeba kupić jakąś polecaną gumkę (od siebie mogę polecić zieloną G&G i przezroczystego Guardera). To kwestia nie tylko podkręcania poszczególnych gumek (kluczowy jest też dystanser - za gruby będzie kręcił nawet na zerowym hopku (jak u mnie w AUGu dystanser od zielonej G&G), za mały będzie zawsze słabo kręcił), ale też i szczelności, a tu trzeba brać pod uwagę układ dysza-komora-gumka-lufa. Co do lufy. Po pierwsze - marka. Nie wiem ile masz kasy, ale bez problemu znajdziesz temat o lufach precyzyjnych i tam poczytasz o tym jakie marki są polecane. Druga sprawa - długość. Za długa lufa będzie wystawać z repliki, co można ukryć tłumikiem. Jednakże ważne jest dobranie cylindra do lufy - za duży czy za mały cylinder nie da dobrych efektów. Do zasięgu ważna jest też sprężyna. Nie ma przełożenia, że np. 10fps=1 metr zasięgu, ale generalnie jeśli kulka nie ma energii (a tą dają fpsy czyli głównie sprężyna, ale też szczelność) to nie poleci daleko. Dlatego też snajperki mają mocne sprężyny. Tu jednak dochodzi sprawa Twojego środowiska - nie wiem jakie masz limity na strzelankach. No i za mocna sprężyna rozwali bebechy repliki.
  16. Najpierw powiedz ile możesz kasy przeznaczyć. Z poleceniem gumki to jest zawsze pewien problem. Repliki i gumki nie są idealne i u jednego w RK dobrze sprawdzi się jedna gumka, a u innego taka gumka będzie słabiej działać. Generalnie trzeba kupić jakąś polecaną gumkę (od siebie mogę polecić zieloną G&G i przezroczystego Guardera). To kwestia nie tylko podkręcania poszczególnych gumek (kluczowy jest też dystanser - za gruby będzie kręcił nawet na zerowym hopku (jak u mnie w AUGu dystanser od zielonej G&G), za mały będzie zawsze słabo kręcił), ale też i szczelności, a tu trzeba brać pod uwagę układ dysza-komora-gumka-lufa. Co do lufy. Po pierwsze - marka. Nie wiem ile masz kasy, ale bez problemu znajdziesz temat o lufach precyzyjnych i tam poczytasz o tym jakie marki są polecane. Druga sprawa - długość. Za długa lufa będzie wystawać z repliki, co można ukryć tłumikiem. Jednakże ważne jest dobranie cylindra do lufy - za duży czy za mały cylinder nie da dobrych efektów. Do zasięgu ważna jest też sprężyna. Nie ma przełożenia, że np. 10fps=1 metr zasięgu, ale generalnie jeśli kulka nie ma energii (a tą dają fpsy czyli głównie sprężyna, ale też szczelność) to nie poleci daleko. Dlatego też snajperki mają mocne sprężyny. Tu jednak dochodzi sprawa Twojego środowiska - nie wiem jakie masz limity na strzelankach. No i za mocna sprężyna rozwali bebechy repliki.
  17. Ten artykuł to taka ściema, że o ja pierdole. Sorry, ale to nawet w liceum, by zostało zjedzone przez nauczyciela WoS, a co dopiero na wyższych stopniach nauczania. Ktoś, kto to napisał i ten, co to opublikował to... No brak słów. A dlaczego w polskich paszportach jest napisane "polskie"? Hurr durr - Polska nie jest państwem! Analogicznie możemy zadać pytanie. Do jakiego państwa należą obywatele mieszkający na terenie Rzeczypospolitej Polskiej? Do Rzeczypospolitej Polskiej czy do Polski? Ten sam artykuł mówi, że Grundgesetz traci moc, gdy w życie wejdzie inna konstytucja. Nie weszła więc prawo nie straciło mocy, a że obecne Niemcy przejęły prawo po RFN to inna sprawa i norma - my przejęliśmy prawo po PRL. Flaga ogłoszona w konstytucji jest oficjalną flagą - nie wiem, gdzie tu jest problem. W tym, że przejęto flagę innego tworu, który był przodkiem BD? Szukanie problemu na siłę. Ponownie nie wiem, gdzie problem. Primo - prawo nie musi nazywać się konstytucją by nią być. Konstytucja to ustawa zasadnicza, a czy nazwiemy taką ustawę prawem podstawowym, prawem najwyższym czy konstytucją to już kwestia nazewnictwa, a nie prawa. GG obowiązuje i określa system prawny Niemiec - więc jest konstytucją. Co więcej. Załóżmy, że GG nie jest konstytucją i Niemcy takowej nie mają. Czy to problem? Nie. Dlaczego? Wielka Brytania nie posiada konstytucji, ale nie słyszałem by dla kogoś to był problem lub (dalej), że przez to Wlk. Bryt. nie jest państwem. GG, art. 22: Natomiast co do tego czy Berlin należy do Niemiec to jednym z założeń konferencji 2+4 był koniec jego podziału. Dalej nie chce mi się czytać.
  18. Tak. Ja lubię takie dyskusje. Powiem więcej. Natchnęło mnie to do napisania artykułu nt. aktualności definicji państwa. Jak napiszę to może uda się go gdzieś opublikować (trzeba budować portfolio pod doktorat :D )
  19. 1 i 2. Ale tu właśnie chodzi o legalność posiadania danego terenu. To czy dany twór jest państwem czy nie to sprawa prawna czyli de iure (wg prawa). De facto (stan faktyczny) nie zawsze zgadza się z de iure. Więc nawet jak danym terenem włada IS to nadal jest on de iure syryjski/iracki. Gdybyśmy założyli, że IS posiada te tereny legalnie to sprawa wyglądałaby inaczej, ale nie posiada. To zwykła okupacja, zajęcie czy próba zasiedzenia i tyle. Utraciła tereny - to fakt. Na rzecz państwa - nie. Na rzecz organizacji terrorystycznej - tak. Ciekawi mnie czemu piszesz "Państwa" z wielkiej litery, ale nie będę tu domniemywał. 4. Nie spełniają. Nie posiadają niezależności zewnętrznej (o czym zdaje się wspomniał jeden z cytowanych przeze mnie autorów) oraz legalnego terytorium. 5. Tu już nawet nie wiem co Ci odpisać, bo chyba powoli gubisz się w tym. Najpierw sam piszesz, że każda organizacja, która ogłosi jakieś terytorium za własne staje się państwem, następnie dodajesz do tego jurysdykcje prawa narodowego... Ale sprawa istnienia państwa to nie sprawa prawa narodowego, a międzynarodowego. 6. Ponownie - pogubiłeś się. To Ty chciałeś wykazać, że każde państwo ma własną walutę więc pokazuję Ci, że nie. Można mieć walutę międzynarodową (i nikt mi nie wmówi, że euro jest walutą własną jakiegoś państwa skoro decyzje dot. polityki pieniężnej są podejmowane na szczeblu ponadnarodowym i nie zawsze odpowiadają interesom wszystkich krajów strefy euro), powiązaną z inną (niby mamy własne monetki, ale są one wymienne z np. dolarem po stałym kursie 1:1), korzystać z waluty innego państwa lub mieć własną. To wg Twojego rozumowania (państwo musi mieć własną walutę) Francja nie istnieje. Ja Ci pokazuje, że posiadanie własnej waluty nie jest kryterium warunkującym istnienie państwa! Rozumiem też, że IS jako państwo ma jednakową walutę na całym swoim terytorium (patrz mapa). Co do sądów. Kartele może i nie trafiony przykład (chociaż tak na prawdę nie wiemy czy nie ma tam sądów, przynajmniej jednoosobowych), ale spójrzmy na Watykan, który może i posiada sądy (rozstrzygające prawo kanoniczne i sądzące księży) to jednak sprawy karne dot. przestępstw popełnionych na jego terenie rozstrzygają sądy włoskie na wniosek władz Watykanu. 7. Ale rozumiesz, że "warto" w polityce ma różne wymiary. Kraje, które handlują z terrorystami mogą mieć różne pobudki - od finansowych po polityczne. Dla nas uznanie IS się nie opłaca w żadnym wymiarze. To organizacja, która jest nam otwarcie wroga (wzywała muzułmanów do walki z niewiernymi), a handel z nimi byłby nie tylko wspieraniem przeciwnika, ale też policzkiem dla tych żołnierzy SZRP, którzy walczyli z terroryzmem. 8. Nie spełniają wymogów chociażby zewnętrznej suwerenności. 9. To Ty jako pierwszy wspomniałeś o umowach handlowych. Ja nigdzie nie napisałem, że państwo, które nie handluje nie istnieje. I w drugą stronę - twór, który handluje nie jest z automatu państwem, bo inaczej ja byłbym państwem - zamawiam towary z Chin. 10. Czy ja gdziekolwiek twierdziłem, że nie ogłoszono powstania kalifatu? Nie. Nie próbuj mi wmówić czegoś, czego nie powiedziałem. Ja twierdziłem, że deklaracja powstania państwa nie wystarczy by państwo powstało. Powiedzieć to każdy sobie może, ale to nie wystarczy by dany twór był państwem. 11. Operujemy w tym przypadku na prawie międzynarodowym. Zdobycie ziemi w tym prawie jak mnie pamięć nie myli odbywało się na dwóch zasadach ogólnych, że tak to ujmę. Nabycie pierwotne dot. ziem, które były niczyje. Ten przypadek nie ma tu zastosowania. Druga z zasad ogólnych to nabycie pochodne. Tu możemy mówić o cesji/uznaniu (przekazaniu w umowie) - tego nie było - zasiedzeniu i zawojowaniu. Zawojowanie jest już nielegalne, a właściwie instytucja ta w związku z zakazem agresji nie istnieje (więc de iure te tereny nadal są syryjskie/irackie). Dodatkowo zawojowanie, jak mnie pamięć nie myli, dotyczyło się zajęcia całego terytorium innego państwa. Jedynie możemy spierać się o zasiedzenie, ale tu za Symonidesem możemy rozpatrywać kilka sytuacji. Zanim jednak o tych sytuacjach to warto wspomnieć, że agresja (użycie lub groźba użycia) są zakazane w KNZ (są przypadki walki uzasadnionej - wojna obronna i chyba też prawo do samostanowienia narodów zezwala na walkę (tego pewny nie jestem), ale już ustaliliśmy, że tam nie ma narodu bez państwa, który należy do IS). Na niektórych stronach można znaleźć informacje, że do zasiedzenia niezbędne jest ciągłe i pokojowe wykonywanie praw suwerennych. Warunku pokojowego wykonywania praw nie spełnia się, gdy terytorium zostało zajęte w wyniku okupacji wojskowej bądź wojny sprzecznej (http://stosunki-miedzynarodowe.pl/slownik/69-z/783-zasiedzenie-terytorium podaje tak za W. Góralczyk, Prawo międzynarodowe publiczne w zarysie, Warszawa, 2006). Symonides pisze o (J. Symonides, Zasiedzenie w prawie międzynarodowym, Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny, nr 1, 1966, s. 119-121): a) założeniu, że poprzedni właściciel porzucił terytorium czyli potraktowanie go jako ziemie niczyją (ergo przejście do nabycia pierwotnego) - tu nie ma zastosowania, bo poprzedni właściciele nie porzucili tego terytorium; b) przedawnieniu - w prawie międzynarodowym nie istnieje coś takiego jak przedawnienie dowodów więc nawet jeśli prawny właściciel zgłosiłby roszczenia do zajętego terytorium po kilku latach to nadal zasiedzenie nie ma miejsca na tej zasadzie. Tu dodatkowo widać, że właściciele cały czas roszczą sobie prawa do tego terytorium; c) uznanie zasiedzenia przez poprzedniego właściciela czyli de facto uznanie. Może być ono domniemane, gdy poprzedni właściciel milczy, ale poprzedni właściciel nie milczy. Nie ma więc ani zgody domniemanej ani wyrażonej; d) zasiedzenie ma więc jedynie miejsce, gdy zastosujemy zasadę efektywności (czyli, że nowy właściciel rzeczywiście włada danym terytorium). Jednakże w tym przypadku, jak pisze Symonides : Tamże, s. 121. Zasiedzenie, choć początkowo nielegalne, może z czasem zostać uznane za legalne. Wynika to właśnie z zasady efektywności lub normotwórczej roli faktów. Z tym, że żeby do tego doszło musimy mówić o przekonaniu społeczności międzynarodowej: Tamże, s. 130. Walka oznacza brak zgody. Do tego do walki z IS dołączyły inne kraje czyli mamy brak zgody innych państw na władanie IS - to pozwala domniemywać, że państwa te (w tym 4 stałych członków RB ONZ - Rosja, USA, Wlk. Bryt. Francja, a poza nimi kilkanaście innych państw) uznają, że zajęcie terenów było bezprawne. Dodatkowo zauważ, że nawet państwa muzułmańskie wspierają koalicje przeciw IS, a przecież to miał być kalifat wszystkich muzułmanów.
  20. 1. Twoje słowa: 2. Umowa zawarta na podstawie nielegalnego zajęcia (kradzieży) jest nieważna. Więc jeśli ja kradnę Tobie mienie i potem je sprzedaje komuś to jest to umowa nieważna chyba, że najpierw ja się z Tobą dogadam, że zapłacę Ci za to mienie lub inaczej zalegalizujemy moje posiadanie. Więc IS na chwilę obecną posiada terytorium nielegalnie. 4. Buntują się przeciwko władaniu Syrii i Iraku na danym terytorium. Można głosić sobie różne poglądy - w Polsce możesz być za PiS, za PO czy Korwinem i nic Ci nie będzie - ale jak zajmujesz nielegalnie terytorium danego państwa samemu nie będąc innym państwem to jesteś buntownikiem. 5. Co ma jurysdykcja prawa danego czy innego kraju do tematu, który omawiamy - czy IS jest państwem w sensie prawa? 6. To co piszesz kłóci się z definicją, którą podałeś (ludność + władza + terytorium + stosunki międzynarodowe), a dodatkowo kartele zapewne posiadają własne sądy (pewnie też z jednym wyrokiem - śmiercią). Waluty używają meksykańskiej lub innego kraju. Jeżeli kryterium posiadania własnej waluty jest kryterium warunkującym istnienie państwa to Francja nie istnieje... Kraje, które uznają dolar amerykański za własną walutę też nie. 7. Potwierdzasz tylko to, co ja napisałem i przeczysz jednocześnie temu, co Ty napisałeś: 8. No i właśnie IS nie spełnia wymogów (co potwierdzają dodatkowo przytoczone przeze mnie artykuły). 9. Napisałeś: Więc Ci wyjaśniłem - to, że po pierwsze istnieją umowy między państwami, a po drugie takie umowy są rodzajem stosunków międzynarodowych więc i warunkują istnienie państwa. IS umów nie ma. Nie ma też innych stosunków międzynarodowych poza wypowiedzeniem wojny, ale ono samo w sobie nie jest stosunkiem międzynarodowym. Żeby wojnę uznać za akt międzynarodowy potrzebne są dwa państwa, a IS w chwili wypowiadania państwem nie było. Z resztą nadal nie jest (co potwierdzają przytoczeni autorzy). 10. W ogóle nie zrozumiałeś sensu tego punktu. Nikt nie twierdzi, że IS nie istnieje. Tylko, że w sensie prawa nie jest państwem. Nie spełnia odpowiednich warunków. Istnieje Syria, istnieje Irak oraz IS, które państwem nie jest i usiłuje zagarnąć bezprawnie tereny tych dwóch państw. Bo w sensie prawnym to nadal jego własność. Stan de facto jest inny niż de iure. Powiedz mi więc jakie opcje ma państwo, którego tereny zajmuje organizacja terrorystyczna? Jak walczy to zgadza się, a jak nie walczy to... milcząco zaprzecza zajęciu i nadal kontroluje swoje terytorium?
  21. Niby, które z terytoriów zajętych przez IS było "niczyje"? Jeśli dobrze pamiętam lekcje geografii (a pisałem w sumie 6 sprawdzianów z krajów i stolic - Europa, Azja, Ameryki, Afryka, Australia i Oceania oraz cały świat) to na bliskim wschodzie nie było ziem niczyich - tam był Irak, Syria. Nawet jeśli w danym punkcie przedstawiciel Iraku czy Syrii nie był od powstania tych państw to nadal jest to terytorium tego państwa. Które państwa uznały te tereny jako tereny nowego państwa? Żadne, bo nie słyszałem o uznaniu IS za państwo. Po raz kolejny - każdy może wszcząć bunt i nazwać się państwem. Nie można zerwać umów, które nie istniały lub, które zostały zawiązane przez inne podmioty (chyba, że wyrokiem sądu mającego odpowiednie uprawnienia, ale tu raczej uznaje się umowę za nieważną). Jeżeli zabiorę Ci samochód, który kupiłeś w salonie to znaczy, że zerwałem umowę? Jaką? Nie mogę zerwać umowy między Tobą, a kimś innym, a jeśli już IS zerwało jakieś umowy to umowy graniczne między Syrią i Irakiem. [edytuj] To, że ukradłem Ci samochód nie oznacza, że przeniesiona została własność w sensie prawnym. Ja go nielegalnie posiadam i użytkuje. Tak samo z terytorium - póki co IS posiada to terytorium nielegalnie.[/edytuj] Wypowiedzenie wojny jest zerwaniem stosunków jeśli takie istniały, a nie istniały. Skoro stosunków nie zerwano to jak można mówić o prowadzeniu dyplomacji? To jest też minus definicji państwa, które przytoczyłeś i dlatego też w poprzednim poście podałem, że warunkiem powinno być prowadzenie dyplomacji pokojowej (a żeby taka była toczona to dany twór musi być uznany na arenie), bo wojnę to byle cieć może wypowiedzieć. Wypowiadano wojnę: terroryzmowi, miażdżycy, Legii i pewnie miliardom innych rzeczy. Czy to oznacza (bo przecież wojna toczy się między państwami), że terroryzm jest państwem? A może Legia? Jeżeli IS wygra lub utrzyma walkę na tyle długo, że ktoś ich zaakceptuje jako państwo i zacznie z nimi dyplomację to będziemy mogli mówić o państwie. Na chwilę obecną są to buntownicy. Banda, która CHCE mieć państwo w sensie prawa międzynarodowego, ale jeszcze go nie ma i być może mieć nie będzie. Jeżeli podejdziemy do sprawy tak jak Ty to każdą organizację, która wypowie wojnę nazwiemy państwem. Wszelkie Tamilskie Tygrysy i inne organizacje terrorystyczne mają swoje obozy (terytorium), przywódcę (władzę) i członków (ludność), a wypowiadając wojnę czy tylko dokonując zamachy (agresja) stosują dyplomacje... Meksykańskie czy kolumbijskie kartele narkotykowe wypowiadają wojnę dla amerykańskiego DEA. Mówią "Każdy agent DEA zostanie przez nas zabity i poćwiartowany. To wojna!" Też będą państwem? W polityce nie ma przyjaciół, są interesy. A interesy ocenia się na podstawie "czy warto". Co do całego powstania kalifatu. Powtórzę jeszcze raz. Każdy może wypowiedzieć wojnę. Każdy może też powiedzieć, że jakiś teren to jego państwo. Jedni utrzymają się na tyle długo, że dojdzie do podpisania umowy pokojowej (vide USA, które przecież zaczynało podobnie jak IS, z tą różnicą, że w wojnie o niepodległość już mieli przynajmniej jedno państwo, które ich uznawało i wspierało - Francję, ale chyba i Hiszpanie - i dzięki temu też już prowadzili dyplomację) i staną się państwem. Inni będą walczyć przez dzień, miesiąc czy nawet parę lat i polegną. Błąd. Umowy handlowe są też podpisywane między państwami. Tak było za monarchów, którzy władali np. kopalniami soli, ale tak też jest i teraz. Bo jak inaczej uznać np. umowę o zakup uzbrojenia od innego kraju (np. F16 od USA do Polski) jak nie międzynarodową umową handlową? Możemy mówić o przypadku wyrażenia zgody przez rząd państwa A na sprzedaż przez prywatną firmę z tego państwa uzbrojenia do państwa B, ale też i o sprzedaży sprzętu, który jest na stanie sił zbrojnych państwa A do państwa B. Dodatkowo umowy handlowe to nie jedyne umowy międzynarodowe. Możesz sobie założyć państwo na wyspie i z nikim nie handlować, ale jednocześnie podpisać umowy wizowe tak żeby Twoi mieszkańcy mogli jeździć do innych krajów świata lub pozwolić dla samolotów innych państw na korzystanie z Twojej przestrzeni powietrznej. Rodzajów umów jest mnóstwo i mogą dotyczyć pierdyliona rzeczy. I na koniec: S. Wojciechowski, Fenomen "Państwa Islamskiego" i jego źródła, "Przegląd Strategiczny", nr 9., 2016, s. 143-144. Ciekawą kwestię porusza też M. Pączek w swoim artykule - Prawnomiędzynarodowe podstawy działania sił koalicyjnych przeciwko Państwu Islamskiemu na terytorium Syrii, "Zeszyty naukowe Uniwersytetu Rzeszowskiego, seria prawnicza", zeszyt 91/2016. W jednym z fragmentów autor szuka uzasadnienia w prawie do zbiorowej samoobrony. Żeby jednak takie uzasadnienie istniało potrzeba spełnić jeden z kilku warunków. Jednym z takich warunków jest dowód, że państwo na terenie, którego ma odbyć się interwencja ponosi odpowiedzialność za atak (faktyczny lub nieuchronny) Nie będę przytaczał długich cytatów. Wystarczy jeden z podsumowania: Tamże, s. 178. Jak widać IS jest uznane za podmiot niepaństwowy, a jego terytorium jest traktowane jako terytorium Syrii (albo Iraku).
  22. Państwo Islamskie jest państwem tak samo jak Państwo Kowalscy. Państwo Kowalscy mają ludność - tata, mama, dzieci; terytorium - ul. Niepodległości 3/1 (+ kolonie w postaci garażu i działeczki); suwerenną władzę (tata jest prezydentem i ma kilka ministerstw, a mama premierem i ma pozostałe ministerstwa, mają nawet własne motto, w zależności, kto w danym momencie sprawuje władzę (bo pod nieobecność taty rządzi mama i na odwrót) motto brzmi "synek, jak ci mama/tata pozwoli to możesz"); są aktywni na arenie międzynarodowej (najbliższe stosunki mają z Państwem Nowakami spod dwójki i toczą spór z Państwem Rzędzianami o grusze na miedzy na wspomnianej kolonii działkowej). A tak bardziej serio. Różnica między Republiką Chińską czy Palestyną, a Państwem Islamskim (przypomnijmy, że tłumaczenie state jako państwo nie jest jedynym możliwym tłumaczeniem - może to być również stan - jak Stan Kalifornia - ale to już semantyka) jest taka, że te pierwsze spełniają warunki istnienia państwa, a IS nie. Wszystkie trzy podmioty mają ludność, mają władze, ale IS brakuje możliwości wchodzenia w stosunki międzynarodowe czego dla Tajwanu (mimo skromnego uznania na arenie) czy Palestynie odmówić nie można - mimo wszystko Tajwan ma coś na kształt ambasady nawet w nieuznającej go Polsce, a Palestyna bierze co pewien czas udział w rokowaniach pokojowych (negocjacje, konsyliacje, arbitraże itp.) z udziałem państw trzecich - głównie USA. Dla IS brakuje również określonego terytorium. Terytorium państwa ograniczają granice. Granice ustala się na podstawie stosownych umów międzynarodowych - tego IS nie ma. Oczywiście można twierdzić, że IS nie posiada granic (wynikających z umów), bo jest to państwo, które dopiero powstaje (jak Polska w 1918 - w momencie, gdy Rada Regencyjna powstawała, a później przekazywała władzę Piłsudskiemu takich umów jeszcze nie było) i toczy wojny o terytoria. Jednak IS nadal nie spełnia warunku z wchodzeniem w interakcje międzynarodowe. Nikt z nimi nie chce oficjalnie rozmawiać, ale też wydaje się, że oni nie chcą. Tu wróćmy do wojny. Jeżeli toczenie wojny uznać za zdolność do wchodzenia w interakcje międzynarodowe to wojny domowe należałoby uznać za toczące się między dwoma państwami. Wszak obie strony mają władze, ludność i terytorium (3 z 4 kryteriów), a że właśnie zaczęły się bić to i mamy spełniony ostatni warunek. Brakuje im też jakiejkolwiek legitymizacji do powstania, która mogłaby dać IS poparcie międzynarodowe. Nie było w historii podmiotu na którym mogliby bazować (jak II RP wywodząca się z RON, Czechosłowacja wywodząca się z [nie bijcie, bo pewien nie jestem] z Księstwa Morawskiego, a później zdaje się już była monarchia czeska) chyba, że jakieś kalifaty o których pewnie nawet większość ludności IS nie słyszała, nie ma tam narodu na którego prawie do samostanowienia mogliby dążyć do własnego państwa (w okolicy chyba tylko Kurdowie nie mają własnego państwa, ale oni z IS nie mają po drodze). Stąd też (i z ich dokonań) wydaje się, że sama ludność nie chce tam nowego tworu - to nie Katalonia, to nawet nie Śląsk. Nikt ich tam nie chce. Grupa terrorystów wykorzystała chwile zawieruchy w regionie, by zyskać władzę. Władze może i zyskała, ale nie nazywałbym tego państwem. Tak jak Kaczyński może i rządzi z tylnego fotela, ale prezydentem czy premierem go nie nazywamy. Wyobraźmy sobie, że ja - Antoś - wszczynam bunt na Warmii. Określamy się mianem Państwa Warmińskiego (a kto mi broni?) z tradycją wywodzącą się z Księstwa Warmińskiego. Terytorium - historyczna Warmia, władza - Biskup Antoś - jako monarcha o tytule biskupa (stanowisko świeckie, ale negocjacje z papieżem trwają - są stosunki międzynarodowe), a tytuł nawiązuje do Księstwa Warmińskiego rządzonego przez biskupów), ludność - do dziś to byli Polacy, ale od dziś są to obywatele Warmii (czy chcą czy nie, a! Ważna sprawa - obowiązkową religią jest religia rzymskokatolicka). Teoretycznie spełniam takie same warunki jak IS (a nawet lepsze, bo było Księstwo Warmińskie, była kultura warmińska, byli też Warmowie, był i jest herb Warmii, hymnem byłoby "O Warmio moja miła" Nowowiejskiego), ale czy nazwałbyś ten twór państwem? Pójdźmy o krok w inną stronę. Jeśli uznamy, że IS to państwo takie jak Polska, Niemcy czy nawet nieuznawana powszechnie Republika Chińska, a nie jedynie nazwa bandy terrorystów to czy nie będziemy wspierali terroryzmu? Tego jednego - terrorystycznego charakteru działania IS - odmówić nie możemy. Skoro uznamy ich za państwo to niejako wspieramy terroryzm. Warto? Natomiast już abstrahując od samego IS należy zaznaczyć, że definicja państwa jaką podałeś (a węziej najłatwiejsza definicja państwa - wg Jelinka (terytorium + suwerenna władza + ludność)) jest dziś mocno nieaktualna z powodu suwerenności władzy. Jest to temat w politologii dość mocno znany. Na ile jest suwerenna władza państwa, które należy do organizacji międzynarodowych? Lub dosadniej - czy suwerenność jest zero-jedynkowa (jest lub nie) czy też może można ją jakoś dzielić? Skoro część kompetencji przekazano organizacji międzynarodowej (np. UE) to czy władze krajów członkowskich są teraz suwerenne? Tak, to my sami przekazaliśmy pewne kompetencje, ale skoro teraz Bruksela może nam powiedzieć "od dziś wszyscy obywatele UE muszą..." i my - w ramach ratyfikowanej wcześniej umowy - musimy to wprowadzać w życie to czy nasza władza jest suwerenna? Dlatego wydaje się, że ważniejsze niż suwerenność władzy są pokojowe stosunki międzynarodowe.
  23. Generalnie to o tani sklep ciężko, bo ceny są podobne, często są promocje i może być tak, że dziś replikę X najtaniej ma sklep Y, ale jutro będzie promocja w innym sklepie, a pojutrze Y dostanie nową dostawę i cena podskoczy (bo cena u producenta wzrosła, dolar podrożał itp.). Wiem, że Gunfire miał 10% zniżki dla drużyn, ale myślę, że jeśli będziesz chciał złożyć duże zamówienie (dla 10 osób to już pewnie będzie kwota ponad 4 tysiące - na same repliki - tanie, a przyzwoite AEGi pójdzie 400zł) to każdy sklep będzie skłonny do jakiś negocjacji - inaczej się patrzy na klienta, który chce zostawić 50zł, a inaczej na takiego, co chce zostawić 5 tysięcy. Bierz też pod uwagę, że niektóre sklepy NIE MAJĄ atestowanej ochrony oczu tylko jakąś chininę ACM czy innego noł nejma. Szukaj w GF, Taiwangunie, Zbrojowni, Specshopie, Azteko. To takie, które mi do głowy przychodzą.
  24. Mam pytanie odnośnie stylizacji. Nie chcę brać pantofli od garnituru - bo szkoda - ani nie chcę kupować specjalnie pantofli tylko do stylizacji - bo szkoda kasy, chyba, że znajdę w jakimś chinolu za kilkadziesiąt złociszy. Czy w takim razie mogę założyć do stylizacji na Scotland Yard polskie buty wojskowe (wz. 926)? Przymkniecie oczy?
×
×
  • Create New...