Jak to jest mieć parcie na lans, dobrze?
Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że nie dobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ekhm... Ludzi, którzy odsypali mi raketsy, kiedy nie miałem nawet na własne kulki, bo wydałem wszystko na chiński szpej u krakmana. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję ersoftowi. Dziękuję mu, ersoft to szpej, ersoft to fappeesy, ersoft to tjuning. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz?, skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie szpeju, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład zakładam CIRASa, a jutro... kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby wrzucać lansfocie na fejsika.