AWR_Ronin
Weteran-
Posts
1,682 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AWR_Ronin
-
Mehler ST to kamizelka zintegrowana - myślisz, że po co ma panele montażowe S95? Wszelkie dodatkowe pokrowce montuje się bezpośrednio na kamizelce. Ronin
-
To raczej dość specjalistyczne urządzenie, więc nie ma szans na to, żeby było to wyposażenie zwykłej piechoty. Ronin
-
Lampa strobo to standard NATOwski czyli MS 2000M: http://www.specwargear.com/images/survivalgear-MS2000M-2.jpg Radio to jakiś czas temu MR 506: tyle, że w zielonej wersji. Na chwilę obecną jest to jednak już dość stary sprzęt a o nowym nic nie wiem :?. Ronin
-
Jeeezu... Temat wałkowany po raz kilkunasty. Te gogle nie są balistyczne a sprzedawca pisząc tak nie zdaje sobie chyba sprawy z tego jaką może komuś krzywdę uczynić. To zwyczajne gogle "przeciwpyłowe" - w BW używa się innego typu gogli balistycznych - poszukaj w temacie to znajdziesz. Do tych z aukcji pasuje spokojnie szybka balistyczna od amerykańskich SWD i jeśli ktoś używa ich do airsoftu to tylko z taką szybką. Ronin
-
Wszystkie egzemplarze kontraktowe jakie widziałem miały logo producenta w kole... Trudno jest mi więc cokolwiek powiedzieć :?. Ronin
-
Dobra panowie - koniec rozmowy o butach ;). Kolejne fotki z serii "wyposażenie niemieckich jednostek specjalnych". Oto jedyna i niepowtarzalna, posiadająca status kultowej, "kamizelka KSK", "kamizelka DSO" zwana także "kamizelką amunicyjną Heim-a" :D: KAMIZELKA A tutaj to co tygryski lubią najbardziej: KONTRAKT Szczegółów nie zdradzę - powiem jedynie, że kamizelka spłynęła do mnie po naprawdę ciężkiej i wyczerpującej batalii. Ronin p.s. Uprzedzając pytanie - tak, to ta kamizelka za 500,00 EUR (lub 2100,00 zł na polskim rangershopie). Dodam jedynie, że kupiłem ją sporo taniej - niedługo na stronie AWR pojawi się odpowiedni artykuł, gdzie min. wyjaśnię skąd bierze się tak wysoka cena tej kamizelki ;). A tak nawiasem - te dostępne w sklepach nie mają metki kontraktowej - producentowi nie wolno naszywać ich na sprzęt, który idzie poza BW (sprawdzone po serii maili z jednym z producentów, który nawet nie chciał mi wyjawić samego numeru NSN produkowanych przez siebie kamizelek).
-
Przedstawiłeś założenia w typowo militarnej "dupnej" sytuacji, a wyłączyłeś podstawowy sposób - kłusownictwo. Ciężko to pogodzić... W każdym razie zbieractwo raczej odpada - w polskich lasach jest głównie uzależnione od pory roku więc nie ma uniwersalnej metody. Ronin
-
Regulamin mówi, że buty mają mieć "kształt i kolor taki sam" jak w butach kontraktowych. Jak ktoś chce używać Kupczaków to nie ma problemu. Czy ktoś używa? Tego nie wiem. Ronin
-
Jeśli chodzi o buty BW i ich rozróżnienie (kontrakt vs. podróbka) to proponuję na bok odłożyć podejrzenia (IR, głowa indianina...) - są to jedynie spekulacje osób, które dzielą buty na podstawie swoich doświadczeń a nie konkretnych źródeł. Jedyne konkretne źródło jakie znam to TLki wydane przez BWB, w których wszystko jest dokładnie opisane. Niestety - na ten moment buty te wyszły z użycia (na rzecz lżejszych K 2005, do których TLkę już posiadam ;)) więc skombinowanie TLki do tamtych może być sporym problemem. Tak nawiasem to właśnie przez to, że buty wyszły z użycia jest ich aż tyle w demobilach i na allegro (łącznie z nowymi)... Pierwsze czego bym się chciał dowiedzieć to czym różnią się oryginały od podróbek? Na podróbki nigdy nie trafiłem (towar biorę zawsze z pewnego źródła) - no może poza MilTecami, które łatwo jest odróżnić i jedyne co mi przychodzi do głowy to pomysł, że "podróbki" to po prostu buty sprzedawane poza BW przez producenta. Jeżeli są one produkowane wg specyfikacji to jedyna różnica jest taka, że partia butów (co 2000 para) nie jest sprawdzana w magazynach BW. Można spekulować na temat jakości użytych materiałów itd. ale ponownie to jedynie podejrzenia. Drugi pomysł jest taki, że podróbki to jakiś dziwny mit stworzony w rozmowach: - mam świetne buty BW - chodziłem w nich długo i nic mnie nie obtarły! - co ty gadasz - ja kupiłem swoje i mnie obtarły od razu... - pewnie miałeś PODRÓBKĘ. Jeden kolega powtórzy drugiemu i wszystko urasta do rangi mitu: "na rynku są zajebiste buty BW ale uważajcie na podróbki bo jest ich pełno!". Taka tendencję zauważyłem na tym turystycznym forum - wszyscy piszą o podróbkach ale w sumie żadnych niepodważalnych informacji nie potrafią podać... Więc jeszcze raz - jaka jest różnica? Bo jeśli różnica sprowadza się do stwierdzeń - "kontrakty są wygodne a podróbki obcierają", lub "kontrakty rozpadają sie po pięciu latach a podróbki po dwóch" to dla mnie nie jest to żadna różnica i jak długo ktoś nie wskaże mi różnicy w TL tak nie dam się przekonać. A na pewno nie przekona mnie informacja taka jak: "Dużo podrób tych butów jest sprzedawane na niemieckim EBAY'u, ja jedną parę na próbę kupiłem, skóra tych podróbek jest sztywniejsza nieco, ale wody też nie przepuszczają, na pierwszy rzut oka takie same jak oryginały, w chodzeniu jednak odczuwam pewien dyskomfort, może dlatego, że są sztywniejsze." Idąc dalej IR to na pewno nie producent... Nazwa producenta jest wewnątrz tego koła: http://img165.imageshack.us/img165/4466/dsc04275smallkd6.jpg i jest nim LHBw (Bundeswehr-Bekleidungsgesellschaft GmbH). Wybierając takie buty mamy pewność co do ich "kontraktowości" bo to firma zaopatrująca BW nie tylko w buty. Co do innych producentów butów się nie wypowiem bo może być tak, że dla BW robią jedynie obuwie. Ronin
-
Lucie są nie tylko najbardziej popularne, są też kontraktowe i kultowe - zdecydowanie najczęściej spotykany sprzęt. Ronin
-
A tak nawiasem to milo się czyta, że ktoś spoza środowisk germanofilskich śledzi ten wątek, no i go sobie w pewien sposób ceni :D. Wracając do tematu, kilka innych fotek snajperów BW, zamaskowanych nie koniecznie ghillie: Ronin
-
Tyle, że o ile mi wiadomo, maskałat to nie mundur ;) (wiem, wiem - to zależy od definicji ;)). Ronin
-
Tak jak pisałem - siatka jest wykorzystywana wtedy, gdy od zespołu wymagana jest mobilność a warunki (pozycja) pozwalają na wykorzystanie tej okrojonej wersji ghillie. Pełnych ghillie (na bazie kombinezonu) używa się w specyficznych sytuacjach i takie właśnie widoczne jest na pierwszej fotce którą wrzucił ramol. Co do sprzętu - możesz rozwinąć tę myśl? Masz jakąś inną armię, w której w użyciu jest mundur specjalnie zaprojektowany pod pary snajperskie? Sądzę, że fakt kontraktowania takich drobiazgów jak mundur, czy specjalna siatka, świadczy właśnie o przywiązaniu do tradycji snajperskiej. To właśnie w większości innych armii snajperzy muszą przerabiać wyposażenie standardowe, pod swoje potrzeby. Ronin
-
Niemcy posiadają, prócz klasycznego, pełnego zbudowanego na bazie np kombinezonu, dość specyficzny typ ghillie przeznaczony dla par snajperskich które muszą się szybko poruszać. Ten typ zbudowany jest na tego rodzaju siatce: Do niej dowiązuje się odpowiednio wyciętą siatkę (nieco dłuższa od podstawy, z prostokątem ze zszytym na kształt kaptura górnym brzegiem) z farszem maskującym. Takie rozwiązanie ma sporo zalet: - siatka jest otwarta z przodu, więc spokojnie można korzystać z oporządzenia czy zawartości kieszeni kurtki (specjalny snajperski model opiszę niedługo na naszej stronie ;)); - wierzchnią część z farszem można łatwo wymienić w zależności od np. pory roku, czy strefy klimatycznej; - siatka jest krótka więc nie utrudnia chodzenia. Nie maskuje jednak nóg, więc nada się jedynie do strzelania "z dziury" (ew. "spod krzaka"). Ten model siatki produkowany jest przez znaną wszystkim firmę Heim. Tutaj więcej fotek snajperów (zwróćcie uwagę na dwie charakterystyczne klamry na klatce piersiowej, dobrze widoczne na fotce z Afganistanu): Rękawiczki to jak słusznie kolega zauważył, jakiś model przeznaczony dla płetwonurków. Jest to stary snajperski patent - rękawiczki takie, nawet mokre, dobrze zabezpieczają dłonie przed zmarznięciem. Ronin p.s. Mała zajawka artykułu o kurtce. Fotka z ostatniego szkolenia AWR: Tuziol (po lewej) nosi snajperską wersje kurtki. Ja (po prawej) - wersje standardową. Już na pierwszy rzut oka widać różnice: kryte guziki (w zwykłej są na wierzchu) co zapobiega ich urywaniu w trakcie czołgania, dodatkowe kieszenie na mapy na przedramionach (współpracują z w/w ghillie), kieszenie na ramionach zamykane na pionowe zamki, co ponownie ułatwia korzystanie z nich, kurtka ma też znacznie więcej pasków do mocowania maskowania. Poza tym jest kilka rzeczy których fotka nie pokazuje - układ kieszeni jest nieco inny (nie ma dużej z tyłu na tyłku, tylko są dwie małe), kieszenie po bokach zamykane są na "fastexy" i mają klapę z cordury (!), kurtka ma więcej wkładek z pianki, siatkę pod pachami zapobiegającą włażeniu do wnętrza owadów, pampersa (taki pasek który przechodzi między nogami i zapina się go z przodu, zapobiegający podciąganiu się kurtki do góry w trakcie czołgania do tyłu) i wiele, wiele innych... Ronin
-
No właśnie, w świetle prawa posiadanie takich urządzeń nie jest nielegalne. Jak długo mam radio, które operuje na w pełni legalnych częstotliwościach+ma częstotliwości nielegalne, ale ja ich nie używam, nie łamie prawa. Ronin
-
Tak. Wystarczy zrzut z ekranu i wydruk. Ale te mapy są dobre jedynie jak na szybko coś potrzeba i nie ma czasu nic lepszego załatwiać. Ronin
-
1. Ten kamuflaż jest testowy i jest jedynie propozycją dla BW. 2. Żadna jednostka go nie dostała jeszcze na wyposażenie i nie wiadomo czy w ogóle dostanie. Na razie, póki nie ma żadnego info na deutschesheer.de można wnioskować, że kamuflaż nie wyszedł jeszcze zbyt daleko poza firmę go produkującą. 3. Kamuflaż jest miejski, a nie jakiś uniwersalny. Ronin
-
Możesz dać fotkę? Najlepiej koło jakiegoś kontraktowego sprzętu? Może to faktycznie jeden ze starych wypustów o których tu pisaliśmy kiedyś (już ich nie robią). I tutaj dochodzimy do sedna sprawy bo kontrakt jest równy kontraktowi (jak kupujesz kontrakt to masz gwarancję wysokiej jakości i jej powtarzalności). W przypadku MilTeca to loteria i jak trafisz na dobry okaz to masz szczęście. Ronin
-
No tak, oczywiście masz rację tyle, że cordura jest cordurą a nie "zwykłym nylonem" z kilku przyczyn. W sumie powinienem napisać: "MilTec jest z nylonu, który znacznie łatwiej uszkodzić", bo to byłoby jaśniejsze. To jest tak jak ze stalą - niby materiał ten sam, a jednak jedna drugiej nierówna. Ronin
-
Pomijając fakt, że materiał jest nie taki jak powinien być - kontrakty są z cordury, MilTec jest ze zwykłego nylonu, który znacznie łatwiej uszkodzić. Poza tym jakość wykonania stoi na kiepskim poziomie (chodzi min. o jakość szwów - w newralgicznych miejscach nie są wzmocnione i zdarza się oderwać główną komorę ładownicy od tylnych ścianek). Do zwyczajnego airsoftu gdzie ładownica jest w użyciu po kilka h w tygodniu max, w dodatku ktoś się nie kładzie, lub kładzie się ostrożnie i uważa na jaką powierzchnię, powinny starczyć ;). Do bardziej intensywnego użycia (MilSim, survival militarny) nie polecam. Kolejna zrypana kwestia to kolor - plamy są za małe, układ jest nieodpowiedni, kolory mają nie taki odcień. Jednym słowem na pierwszy rzut oka widać, że to MilTec. A że MilTec to obciach... Ronin
-
Ja dodam od siebie jedynie to, że ustalenie pozycji zliczonej znacznie ułatwia określenie odległości jaką przebyliśmy... Jak to zrobić? Najprościej jest kupić sobie prosty krokomierz z linki i "koralików". Takie urządzenie posiada nawleczone na linkę korale, zazwyczaj w dwóch grupach - pierwsza to setki metrów (koral w kolejności x 100m) i jest ich dziewięć sztuk. Kolejna grupa to kilometry. I tak - po każdych 100m (skąd wiemy że przeszliśmy 100m? Najpierw trzeba sobie wyskalować krokomierz, tzn. sprawdzić w praktyce po ilu naszych krokach przeszliśmy 100m - dla osoby o średnim wzroście zazwyczaj jest to 66 par, czyli 132 kroki) przesuwamy koralik odpowiadający za setki metrów. Przechodzimy 100m, 200m, 300m... W końcu przeszliśmy 900m i idziemy dalej. Na 1 km kończą nam się koraliki z setkami. Wtedy należy przesunąć pierwszy koralik z grupy kilometrów. Idziemy dalej i znów przesuwamy koraliki odpowiadające za 100m aż przesuniemy 9 sztuk (900m) i jako dziesiąty przesuwamy już koralik kilometrowy (teraz drugi - przeszliśmy dwa kilometry). Wszystko powtarzamy w kółko. Najlepiej jak w drużynie jest kilka osób odpowiadających za zliczanie odległości - wyniki oczywiście uśredniamy ;). Wynik (odległość) nanosimy na mapę na linię azymutu - przeliczamy ją ze skali mapy (np. dla mapy 1:25 000, 1mm to 25m). Wszystko fajnie brzmi ale w praktyce bywa różnie - problemy pojawiają się z powodu różnicy wzniesień. Tu się sprawa sypie bo mapa jest płaska i odległości na niej nie pokrywają się z odległościami w rzeczywistości (szliśmy np. pod górę i przeszliśmy 5km, na mapie będzie to krótsza odległość z powodu wzniesienia...). Jak wyliczyć różnicę? Ktoś pamięta jeszcze twierdzenie Pitagorasa? Odległość jaką przeszliśmy (ta wyliczona z kroków) to przeciwprostokątna, odległość na płaszczyźnie jaką należy nanieść na mapę to podstawa trójkąta. Wysokość na jaką weszliśmy (sprawdzamy sobie z którą poziomicą przecięła nam się linia azymutu). Wsio wyliczamy ze wzoru z twierdzenia Pitagorasa ;). Może to trochę wszystko skomplikowane, ale wystarczy nabrać wprawy i możemy sobie wszystko ładnie i szybko powyliczać. Oczywiście nie ma co opierać sie jedynie na tych współpodrzędnych i dobrze jest porównać je z pozycja obserwowaną i ew. wskazaniami GPS. Jak pisał Wolf, pozycja zliczona jest zawsze mniej dokładna niż obserwowana, ale po ciemku, czy w gęstym lesie to w zasadzie jedyny sposób... Ronin
-
Niemieckie masz na rangershop.pl, ale za cenę znacznie wyższą niż na e-bayu. Zrobiłem z nią ten sam eksperyment co Ty z Ską i... Racja "ze sklepu" wyszła 6,00 zł drożej niż EPa (w porównaniu z ceną z rangershop.pl, z ceną z e-bayu wychodzi większa różnica). Poza tym myślę, że Ska jest najgorszym wzorem do naśladowania z możliwych... Ronin
-
1. Używanie pokrowców na manierkę jako ładownicy jest mocno... Lamerskie (nie mam innego słowa). Pokrowców powinno sie używać zgodnie z przeznaczeniem. Najgorsze jest to, że właśnie osobom, które zaczynają zbierać komplety we flecku to najtrudniej zrozumieć - wystarczy prześledzić wątki brytofilskie, lub amerykańskie i widać, że oni nawet nie pytają o tak oczywiste kwestie... 2. O kaburach, rozmiarach hełmów, mundurów i camelbakach też było. Szczerze mówiąc jeśli kolega myśli o kupnie camelbaka (nie wierzę, że skoro chce oszczędzić kupi sobie oryginał, jedyne co pozostaje to MilTec), to te pieniądze lepiej przeznaczyć na dwie ładownice do G36 - wychodzi to w podobnej cenie co tani camel... Z kolei z tandetną kabura udową jest ta sama sytuacja - lepiej kupić dwie kolejne ładownice i mieć w sumie cztery. Znacznie lepiej prezentuje się zestaw - pełne kontraktowe oporządzenie, niż oporządzenie z pokrowcami na manierki zamiast ładownic, i camelem oraz kaburą udową od MilTeca. Ta sama sytuacja z tandetnym, ABSowym hełmem... Ja rozumiem, że ktoś może nie mieć kasy ale to nie zwalnia z trzymania poziomu - jak się nie ma pieniędzy to nie oznacza, że trzeba kupować tani syf, lepiej zrezygnować z kilku syfnych rzeczy i kupić sobie pojedynczą kontraktową. Te tandety się szybko rozlecą i trzeba będzie kupić nowe - to nie jest żadna oszczędność. Ronin p.s. Co do nakolanników to zgodnie z wolą żołnierza (to sprzęt niestandardowy) i najczęściej na fotkach widać Hatch-e). p.s.s. A tutaj kolejny artykuł na stronie AWR :D. Tym razem coś dla osób pragnących kontraktowej alternatywy dla pasa i szelek: http://www.awr.one.pl/viewpage.php?page_id=33
-
Tak, właśnie to jest Esbit ;). Jeśli chodzi o niską ekonomię tego paliwa żelowego to chodziło mi o stosunek cena - ilość wody jaką można zagotować. W tej kategorii Esbit od lat bije na głowę praktycznie wszystkie alternatywne "systemy" (tym bardziej, że w Esbicie spokojnie można palić białymi kostkami grillowymi). Ronin
-
No właśnie o to mi chodziło - po co marnować czas i energię teraz jak i tak w przyszłości lepsze ładownice kupisz? Ronin