AWR_Ronin
Weteran-
Posts
1,682 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AWR_Ronin
-
Takie pokrowce to nie jest nic specjalnie nadzwyczajnego i przeznaczonego dla jednostek specjalnych - sporo żołnierzy kupuje sobie je prywatnie w wersji półkontraktowej: http://www.asmc.de/de/Schlafsaecke-Decken/...orer-two-p.html Tu jak widać model z Gore-Texu produkowany przez Carintię (dostawca śpiworów dla BW). Tutaj z kolei podróbka MilTec-owa: http://www.asmc.de/de/Schlafsackhuelle-Mil...lar-oliv-p.html Była też wersja "z gumy" analogicznej do tej z której zrobiony jest gumowany worek na śpiwór, ale jakoś nie mogę jej znaleźć. To co faktycznie jest robione dla jednostek specjalnych i nie jest na wyposażeniu ogólnowojskowym to lekkie tarp-y z Gore-Texu... Szukam takiej już dłuuuugo: http://www.fespaehkdokp.net/archiv/goretarp/p5.jpg http://www.fespaehkdokp.net/archiv/goretarp/p8.jpg Ronin
-
Tak: http://www.awr.one.pl/viewpage.php?page_id=26 ;) Większość AWR w nich chodzi. To standardowe spodnie dla jednostek specjalnych do operacji leśnych. Ronin
-
O ile drugi maskałat to kontrakt (po zdjęciach nie da się poznać czy aby nie MilTec) to jest to model minimalnie starszy od pierwszego, ale taki który najdłużej pozostał np. w piechocie górskiej. Powód jest prosty - w drugim modelu praktycznie wszystko jest na plastykowe guziki a nie na zamki i napy, które gorzej znoszą niskie temperatury. Teraz jednak praktycznie wszyscy używają modelu pierwszego. Ronin
-
Śpiwór dobry ale ma paskudną wadę - jest wielki. Jeżeli zależy Ci na czymś malutkim to raczej nie polecam. Jeżeli chcesz coś dobrego i ciepłego ale nie koniecznie małego to polecam jak najbardziej. W AWR każdy ma/miał ten śpiwór i nikt się nie zawiódł. Te nowe są dużo lepsze - mniejsze, mają worek kompresujący w standardzie i generalnie nowocześniejsze wypełnienie które przekłada się na lepszą termoregulację. Niestety cena jest dość wysoka... Ronin
-
Maski M65 to maski kontraktowe i ostatnim typem jest wersja BC65. Maska M65Z to... Maska cywilna :!: Litera Z to skrót od Zivilist - czyli cywil ;). Jest to wersja dla obrony cywilnej i chociaż jest baaardzo podobna do M65 nie była w użyciu w wojsku. Co do masek używanych przez jednostki specjalne to chodzi o MCU/2AP Ronin
-
T po kolei: - mam G36K Stara i tam optyka jest z szyną w standardzie. Do G36K CA dorabiałem z kolei do łysej optyki uciętą na odpowiednią długość szynę RIS - tę rączkę ma Tuziol a za jakiś czas pojawi się u nas artykuł jak to zrobić. Taka modyfikacja wychodzi bardzo tanio - o wiele taniej niż nowa rączka Star-a; - w oryginale pod szynę wsuwa się podkładki dystansujące, które ustawiają nam optykę na odpowiedniej wysokości. Podkładki mają określoną wysokość, więc pod 552 dobiera się odpowiednią. W optyce airsoftowej nie ma tych podkładek wię trzeba dorabiać samemu. Ronin
-
Sam dążę do takiej modyfikacji ;) - już mam odpowiedni mostek pod optykę, łoże i dwójnóg. Jeszcze tylko rączka RIS i kolimator i będzie tak: A co do G36 z wcześniejszego zdjęcia - jest to jedyna tego rodzaju modyfikacja jaką widziałem, szyny do C nie są kontraktowe ale można je bez problemu kupić na rynku cywilnym... Te trzy informacje pozwalają wyciągnąć wniosek, że ten żołnierz sam zaopatrzył się w tę szynę kupując ją w dowolnym miejscu (e-bay, e-gun, SL8 czy inne). Takie rzeczy przejdą jak długo nie staną się za częste. W drużynie jedna osoba z niekoszerną modyfikacją jeszcze ujdzie, ale więcej to już dość dziwnie wygląda moim zdaniem :?. Ronin
-
Film widziałem i szczerze polecam - niektóre motywy są naprawdę nieziemskie... Panowie kradną sanitariuszkom bieliznę (kontrakt 100% bawełna, noszona jeden dzień ;)) i sprzedają na e-bayu nastoletnim Japończykom, wysadzają Amerykanom latrynę na wspólnych manewrach, kradną "prywatny czołg" dowódcy jednostki i jadą nim do McDrive-u, urządzają sobie imprezę w magazynie, puszczają film porno w kinie koszarowym i wiele, wiele innych... Generalnie jest to historia kilku "nieudaczników" którzy zupełnie przypadkiem trafiają do BW i robią rozpierduchę. Film był kręcony w koszarach piechoty górskiej, więc otoczenie jest bardzo realistyczne - można sobie obejrzeć życie koszarowe poborowych od kuchni. Sprzętu za wiele nie widać. Ze strony technicznej jedynym większym niedociągnięciem jest broń - oczywiście repliki ;). Tyle, że nie o to w tym filmie chodzi :). Tu macie dodatkowo teledysk z motywem przewodnim z filmu: http://de.youtube.com/watch?v=P5bvTGYNXkk Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że teledysk był kręcony w Tomaszowie ;). Ronin p.s. "KEINE SORGE GUTE FRAU! Wir sind von der Bundeswehr." :wink:
-
No tak, zapomniałem napisać o tych nieszczęsnych kamizelkach. Generalnie czekam na jeszcze jeden film (wspominałem o nim w pierwszym poście) - jeżeli ktoś zna tytuł to byłbym wdzięczny za pomoc. Ronin
-
Dokładnie - mam po filmie bardzo podobne wrażenia. Generalnie film to faktycznie historia miłosna, ale scenarzysta najwidoczniej nie znał absolutnie żadnych procedur wojskowych więc żołnierze działają przedziwnie na silę prowokując sztucznie "dramatyczne" sytuacje. Detale są pokazane całkiem nieźle, ale niestety widać sporo niedociągnięć. W scenach gdy stoi w kadrze wielu żołnierzy widać, że część z nich w oddali ma repliki - na dodatek te najbardziej tandetne z allegro - wersja C ze śmiesznym plastykowym kolimatorem :?. Te same repliki widać nagminnie na stojakach, jako wystrój Wolfa którym jeżdżą główni bohaterowie (po wyjściu z samochodu mają oczywiście ostrą broń ;)). Poza tym widać, że aktorzy mają plastykowe hełmy w oryginalnych pokrowcach - można to poznać po tandetnym, dwupunktowym pasku... Wkurza też aktorka grająca główną rolę kobiecą - mówi po niemiecku tak jakby bez przerwy deklamowała Mickiewicza. Jest w tym tak nadęta, że aż śmieszna. Wszystko inne jest na bardzo wysokim poziomie - widać dużo pojazdów, fajnie prowadzone konwoje, żołnierze mają regulaminowo obszyte mundury i spięte oporządzenie itd (tylko nikt aktorom nie wyjaśnił jak prawidłowo beret założyć ;)). Tak z 95% detali jest odtworzona idealnie, ale te 5% (hełmy, te kilka replik widocznych w niektórych momentach i berety) dość mocno drażni. W połączeniu ze słabym pokazaniem procedur film nie jest wg mnie dobrym "obrazem" BW. To raczej film zrobiony dla laika - miła historia miłosna z wojną w tle. Generalnie polecam ale raczej do obejrzenia z nastawieniem na film średniej klasy. Wielka szkoda - wg mnie szansa została zmarnowana - wystarczyło poprawić kilka drobnych niedociągnięć (w sumie łatwych do poprawienia) i film byłby niezłym obrazem. Ronin
-
Podobno PM-y tego rodzaju wypełniają jakiś rodzaj luki w działaniach: (co prawda nie o stricte UMP ale o broni na tę samą amunicję - kilka scen z UMP też jest) http://pl.youtube.com/watch?v=jEex2UChBtw Ronin
-
Meksyk, Austria, Australia, Arabia Saudyjska ;). (SIG nie ma kompozytowego body tylko stalowe, a Xm 8 nie jest na uzbrojeniu) Ronin
-
Zdecydowanie najpopularniejszy jest Remington 870 w krótkiej wersji z chwytem "rewolwerowym: W użyciu we wszystkich jednostkach specjalnych BW jako broń do dynamicznych wejść: Innych modeli się praktycznie nie widuje, chociaż KSK zaopatrzyło się w jakąś tam partię długich Benelek M3 i gdzieś są jakieś zdjęcia z nimi. Do rekonstrukcji/wzorowania zdecydowanie lepiej pasować będzie Remington. Ronin
-
Świat replik to zupełnie inna kwestia, chociaż i tu można polemizować. Nie staram się też zmienić Twojego zdania bo to, że wolisz karabin ze stali to Twoja sprawa. Ja jedynie staram się wyjaśnić Ci czemu coraz częściej broń robi się z kompozytów - te są przy obecnych technologiach na tyle trwałe, że w zupełności wystarczą żeby broni nie uszkodziło wykorzystanie w granicach rozsądku (bo po co komuś karabin który wytrzyma wybuch?), a w zamian za zmniejszoną wytrzymałość mechaniczną oferują znacznie lepszą wytrzymałość na korozję, no i mniejszy ciężar - widać taki kompromis się opłaca. Co do "milionów dowodów" to oczywiście zgodzę się z Tobą - kałach to świetna i wytrzymała konstrukcja - mechanicznie na pewno bardziej wytrzymała od G36. Tyle, że te "miliony dowodów" można obalić gdy przestaniesz w kałachu czyścić komorę zamkową. To, że nikt się do tej pory nie skarżył na to nie oznacza, że problemu nie było. Po prostu do tej pory nie było materiału nadającego się na produkcję korpusów odpornego na korozję i wszyscy pogodzili się, że kałacha trzeba czyścić raz w tygodniu przez pół godziny nawet gdy nie jest używany, bo inaczej zardzewieje od samego stania w magazynie - o konieczności czyszczenia z nagaru nawet nie wspomnę (i powie Ci to każdy kto był w wojsku i miał kałasza na stanie). Był to po prostu fakt, o którym się nie dyskutowało bo i tak nic lepszego przez ostatnie 60 lat nie było. To, że broń z kompozytu nie wymaga aż takiej uwagi zauważono i doceniono dopiero niedawno i jak się szybko okazało, jest to opłacalna cecha. A G36 zdążyło już udowodnić swoją niezawodność i nie jest to nowy produkt wymagający reklamy - karabin w użyciu jest ponad 10 lat i jak na razie nie zauważono w nim problemów konstrukcyjnych tak palących, żeby jakoś radykalnie zmieniać konstrukcję - chyba o czymś to świadczy. Ronin
-
1. Musisz patrzyć na to szerzej - nie chodzi o to, że karabinu ze stali nie da się używać w określonych warunkach tylko o to, że do tego żeby działał prawidłowo trzeba mu poświęcić więcej uwagi. Z tym nie da się dyskutować i nie wmówisz mi, że korpus ze stali wymaga mniej uwagi niż z kompozytu - wiedzą o tym ludzie, którzy znają się na temacie lepiej niż wszyscy użytkownicy wmasg razem wzięci i jakimś dziwnym trafem rozwój nowoczesnej broni idzie w stronę tworzyw sztucznych. Ciekawe czemu? 2. Wilgoć oczywiście, że dostanie się wszędzie ale w broni z kompozytowym korpusem trzeba konserwować o wile mniej części (jedynie lufa, zamek i mechanizm spustowy), co przekłada się na czas, co z kolei przekłada się na rzeczy które można w tym czasie robić. Jeżeli zaniedbasz czyszczenie komory nabojowej w kałachu to szybko pokryje się rdzą - i to nawet nie taką od wilgoci tylko taką od związków wchodzących w skład nagaru. Ta chemia naprawdę szkodzi stali i proponuję poczytać sobie wspomnienia z Czeczenii jakie problemy sprawiały stalowe części broni, zwłaszcza gdy nie było już oliwy do czyszczenia a ludzie musieli łapać się środków prowizorycznych które jeszcze bardziej pogarszały sytuację (np. benzyna). 3. Co z tego, że karabin nie wytrzyma wybuchu miny czy granatu, skoro żołnierz który by go używał został przez rzeczoną minę/wybuch zabity? A chciałbyś stawiać swoje życie na kałacha którego dostałbyś po tym jak ktoś wyciągnął go ze zniszczonego transportu? Jak więc wytrzymałość na wybuch ma się do praktyki wg Ciebie - może opisz jakąś sytuację w której udowodnisz sensowność takiej wytrzymałości? Niby co mają dowodzić testy typu rozjechanie karabinu przez samochód (co wbrew pozorom nie obciąża broni aż tak bardzo - taki test wytrzyma spokojnie pełen wody camelbak, który jest wykonany mniej masywnie niż broń)? 4. O kompozytach masz widać dziwne wyobrażenie bo odnoszę wrażenie, że myślisz, że karabin z kompozytu po przywaleniu nim w głowę się złamie. Podobnie po rozjechaniu samochodem, upadku na beton czy przewróceniu się na niego też nic mu nie będzie. Różnica między tworzywem a stalą pojawia się dopiero w momencie narażenia na naprawdę duże obciążenia typu wybuch granatu czy przywalenie w karabin siekierą. Tyle, że jeżeli przełożysz tak duże obciążenie na logiczną sytuację która kogoś spotkała, to wytrzymałość na nie staje się mało praktyczna. Ronin p.s. Tak nawiasem jakoś nie mogę się opędzić od porównania tego do sytuacji z "testami" ruskiej gumy produkowanej za czasów ZSRR, to było coś w stylu "wypadł facet przez okno z ruskimi gumowcami na nogach z czwartego piętra. Została z niego plama a gumowce jak nowe."
-
Ale czy przejeżdżanie karabinu to jego normalne używanie? Wolę żeby mój karabin był odporny na wilgoć i kilka tygodni łażenia po dżungli bez konieczności oliwienia, żeby po powrocie z patrolu po pustyni można go było wymyć pod prysznicem i żeby nie rdzewiał mi gdy zimą muszę go trzymać w baraku, w którym wszyscy chuchają i co chwilę skrapla się na nim woda. Pod tym względem stary poczciwy kałach niestety wymięka a przyczyna jest prosta - jego konserwacja pochłania zbyt wiele czasu i uwagi, które lepiej poświęcić na warty, odpoczynek itd. ;). Taki argument z samochodem to trochę jak demonstracje pozornych funkcji użytkowych niektórych produktów typu taktyczne noże, latarki (słynne "korpus naszej latarki jest w stanie spiłować korpus latarek konkurencji"), zamrożone w bryle lodu buty trekkingowe itd. Wszystko fajnie ale te przedmioty nie do tego mają służyć ;). Ronin
-
Tworzywa już dawno prześcignęły wiele rodzajów metali w parametrach użytkowych istotnych dla korpusów współczesnej broni wojskowej - nie odkształcają się pod wpływem obciążeń, nie są wrażliwe na chemię czy wilgoć, zachowują właściwości przy większej amplitudzie temperatur, nie nagrzewają się na słońcu, są tanie, można je łatwo doczyścić, ważą mniej... Co z tego, że pękną pod mniejszym obciążeniem niż stal (choć z drugiej strony lepiej reagują na obciążenie w granicach swojej wytrzymałości)? Czasy walki na bagnety i używania karabinu w charakterze maczugi mamy już dawno za sobą i teraz liczą się zupełnie inne rzeczy - wystarczy żeby karabin nie uszkodził się po upadku na beton z kilku metrów, a do tego tworzywo zupełnie wystarczy. Ważne jest natomiast to, żeby używało się go wygodnie w każdych warunkach - i w wilgotnej dżungli, i na zapiaszczonej, gorącej pustyni i na pustyni lodowej. Jednym słowem tworzywo to bardzo dobry materiał na korpus broni typowo wojskowej - takiej której nie trzeba poświęcać zbyt wiele uwagi a jak się zużyje zezłomować bez wyrzutów sumienia. Stal oczywiście ma takie właściwości, których tworzywa raczej nigdy nie dościgną. Najlepsze jest więc połączenie obu materiałów i użycie ich tam gdzie sprawią się najlepiej. Ronin
-
Nie, podsłuchiwać też się nie da ;). Są to stare częstotliwości wojskowe + częstotliwości cywilne CB - standard SEM obejmuje zakres 26,00 - 69,00 Mhz, więc CB też się łapie (coś w granicach 26,00 - 27,00 Mhz). Ronin
-
Ja powinienem mieć z końcem tygodnia ;). Też wolę DVD. Ronin
-
Witam Od 18.09 wyszedł na DVD film "Mörderischer Frieden". Jest to paradokumentalny film z historią miłosną w tle, którego osią jest misja stabilizacyjna w b. Jugosławii. Film podobno nie zachwyca fabułą, ale za to postarano się o szczegóły. Oficjalny trailer: http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseacti...ideoID=22573087 Strona filmu: http://www.moerderischer-frieden.de/ Trzeba zakombinować i zdobyć DVD bo na torrent nie liczę ;). Ronin A tak nawiasem to jest jeszcze jeden film fabularny o BW w Jugosławii. Jest z lat 90-tych i kiedyś widziałem go na PRO7, ale nie pamiętam tytułu. Dla osoby która ustali tytuł mogę obiecać piwo ;).
-
To po kolei: - 52A to stary sprzęt z lat 70-tych - malutka moc (0,2 W), długa antena (ponad metr), brak głośnika (trzeba używać z zestawem); nie da się ustawić samorzutnie dowolnej częstotliwości z zakresu na jakim działa! Radio ma ręcznie instalowane kwarce z zaprogramowaną częstotliwością, więc każdy kolejny trzeba dokupić (1,00 EUR/szt.). Fabrycznie radio ma dwa kwarce więc działa jedynie na dwóch częstotliwościach/kanałach - 5: 47,8 MHz i 6: 55,5 MHz. Takie rzeczy jak wymiary czy waga możesz odczytać sam ;). 60,00 EUR to standardowa cena. Zestaw w komplecie to standard - był w użyciu, cywilnych wersji z taką wtyczną zresztą nie ma;). Radia w podanym sklepie są sprawne i kompletne. Niestety z racji słabych parametrów użytkowych szybko z nich w ekipie zrezygnowaliśmy; - 52S - wprowadzone pod koniec lat 80-tych, większe i cięższe, ale ma 1 W mocy, o połowę krótszą antenę i własny głośnik - nie trzeba zestawu. Poza tym ma wbudowany modem 16 kb/s (serio!) i można zaprogramować dowolną częstotliwość z zakresu (odkręca się przedni panel i bez dodatkowych kwarców pokrętłami ustala jaka częstotliwość na jakim kanale); - 52SL - najnowsza wersja wprowadzona z końcem lat 90-tych. Porównywalne do 52S ale minimalnie mniejsze i lżejsze, ta sama moc, taka sama antena, inne wejście na zestaw, szerszy zakres częstotliwości no i ... Ciekłokrystaliczny wyświetlacz :). Dzięki temu można ustawić elektronicznie dowolną częstotliwość w zakresie bez rozkręcania radia. Moim zdaniem najbardziej opłaca się kupić 52S - najlepszy stosunek cena/parametry użytkowe. Pasuje też do współczesnego reko - te radia były używane i na misji w Jugosławii i teraz widziałem je na paru zdjęciach w komplecie z IdZ-tem ;), tak, że mimo wprowadzenia do użytku nowszego modelu nadal w szerokim użyciu. SL to już krok dalej, ale ja wydatku nie żałuje (chociaż w licytacji prowadzonej właśnie przez bundeswehrshop1.de na ebayu, za radio w praktycznie idealnym stanie, dałem 280,00 EUR a nie 400,00 ;)). Ronin
-
Spokojnie panowie - sam korpus to jeszcze nie wszystko. Nawet jeśli wszystko pójdzie dobrze i tak pozostanie główka zapalnika, która ma stosunkowo skomplikowany kształt. Później z kolei będę musiał załatwić farbę w odpowiednim kolorze, nanieść kontrakty ;)... Ronin
-
Co do wykonania korpusu obróbką skrawaniem to miałem na myśli wykorzystanie nie tyle tokarki co tokarko-kopiarki do drewna. Ma toto wodzik połączony z głowicą, który ślizga się po wzorcu. Z tego co widziałem jest w stanie odtworzyć dość skomplikowane kształty ale czy da radę muszę zapytać fachowca. W przypadku tej metody kopiarka odtworzyłaby jedynie karby poprzeczne - karby wzdłuż trzeba by wtedy dorobić inną metodą, no ale zawsze byłoby o te parę operacji prościej. Uparłem się na sprawdzenie tego sposobu bo wiem, że z odlewaniem będzie padaczka - rzadko kiedy udaje się odlać idealnie i prawie zawsze trzeba odlew wykańczać ręcznie - będzie to niepotrzebna dodatkowa robota a ja wolę opracować sposób na zrobienie dużej ilości granatów dla całej ekipy... Poza tym koszt materiału może być dość wysoki - nawet na same ścianki pójdzie sporo żywicy. Sensownym rozwiązaniem wydaje się natomiast wytoczenie z drewna samego gołego korpusu bez karbów i naniesienie siatki za pomocą odlewu (po pokryciu wewnętrznych ścianek formy żywicą wsadzenie gołego korpusu do formy tak, żeby siatka się do niego przykleiła). Koncepcji jest co najmniej kilka i zobaczymy co pochłonie najmniej środków/czasu. Ronin p.s. Gips totalnie odpada - jak już to żywica. Trzeba jedynie kombinować jak zużyć jej najmniej.
-
No właśnie - ja mam ten granat więc nawet nie myślałem o kopiowaniu ;). Ronin p.s. I czy faktycznie warto męczyć się z dorabianiem łyżek? http://www.egun.de/market/item.php?id=1932427
-
O odlewaniu nie myślałem wychodząc z założenia, że dorobienie dobrze wyglądającej główki zapalnika i łyżki może być problematyczne... Z drugiej strony korpus można ładnie odwzorować na kopiarce do drewna - o ile mi wiadomo granaty drewniane do reko historycznego są kopiowane tą metodą (robi się nią też chodaki ;)), ale specjalistą od drewna nie jestem i nie wiem czy kształt nie jest za skomplikowany... Ronin