Dwie pary lublinów w cztery lata zadeptane. Podtrzymuję-syf, kiła i mogiła, do dziś się nie mogę nadziwić skąd te masochistyczne odruchy miałem we wczesnej młodości. Młody człowiek jest, to i głupi jak, nomen omen, but z lewej nogi. Dziś nie poleciłbym desantów nawet osobie, której źle życzę. Jestem raczej z tych gruboskórnych, którzy każdy rodzaj obuwia mogą zakładać bez strachu o otarcia czy poranienie. Każdy poza desantami. Haixy swoje ważą, ale nie przerabiają stóp na kotlety mielone.