-
Posts
1,034 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by J.K.
-
Po raz kolejny przypominam, że dział Opinie służy wyrażaniu opinii na temat danego sklepu i oferowanych przezeń usług, a nie wypytywaniu się "czy wie ktoś ile to kosztuje, bo wolę zapytać na forum, czekać milion lat na odpowiedź i wkurzać modów zamiast w 5 minut wejść na stronę sklepu, zadzwonić i się dowiedzieć."
-
W końcu nazwa (ups!) zobowiązuje.;p Ostatnio bardzo zawiodła mnie firma kurierska Opek. Dwa razy zamawiałem coś za ich pośrednictwem i dwa razy zawartość była mocno uszkodzona.
-
@Gecko: Zabawa zabawą. Jak już wspomniałem mi nic ani do tego, co kto nosi, ani do tego jak i gdzie się bawi. Jeżeli ktoś do pełni szczęścia potrzebuje (już mniejsza o pochodzenie i klasę sprzętu) kasku z szynami, zintegrowanej kamizelki (koniecznie bez wkładów) z miliardem ładownic, w których trzyma batoniki, przewieszonej przez klatę taśmy ze zdekowaną amunicją i jednoczesnego pozowania na wielkiego komandosa, pomimo tego, że nie jest w stanie zrobić 10 pompek, nie potrafi spakować poprawnie plecaka i brak mu podstawowej wiedzy - to proszę bardzo. Ma do tego pełne prawo, podobnie jak ja mam pełne prawo do uważania tego podejścia za trącące lamerstwem i pozerstwem. Nie prowadzę żadnej krucjaty, nie uważam swojego podejścia za jedyne słuszne. Po prostu wyrażam swoje zdanie na temat, który mnie zainteresował.
-
Cóż, dla chcącego nic trudnego - http://artwednesday.com/wp-content/uploads/2011/02/1-e1298293840473.jpg Kupowanie chińskich kasków, hełmów, nakolanników i innych takich "pro" akcesoriów taktycznych można porównać do notorycznego wybierania najpodlejszej kostki bauma w przetargach publicznych - wprawdzie nie brodzi się po kostki w błocie i połowa pieniędzy zostaje na koncie, ale nie myśli się już o tym, że niedługo trzeba będzie tę oszczędzoną połowę wydać na naprawy i raczej prędzej niż później na wymianę nawierzchni albo przez lata zmagać się z niefunkcjonalnością. No i o tym, że najczęściej najtańsza opcja wygląda tanio i brzydko już nie ma co wspominać. Prywatnie wolę wydać nieco więcej i mieć pewność, że mój sprzęt mnie nie zawiedzie. Zresztą często zdarza się, że "kontraktowy" i "markowy" ekwipunek jest tańszy albo niewiele droższy od podróbki. Niestety, wyposażenie to nie chińskie repliki, z którymi wystarcza odrobina umiejętności i fantazji, żeby przerobić je na przyzwoitą zabawkę. Poza tym widzę, że część kolegów ma nieco bezkompromisowe do tzw. "lansu". Znam ludzi, którzy nawet na najprostszych strzelaniach pojawiają się obwieszeni jak choinki niepotrzebnym na takie okazje sprzętem (PC, repliki płyt balistycznych, lightsticki, mnóstwo kieszeni i tym podobne akcesoria). Jak sami mówią, robią tak, bo weekendowe gry traktują jako zaprawę przed mil-simami, gdzie noszą takie właśnie wyposażenie. Dzięki temu oswajają się z nim, uczą się z niego efektywnie korzystać pod ostrzałem i dowiadują się, jakie rozwiązania sprawdzają się podczas gry, a jakie podczas wymiany kulek tylko będą im przeszkadzać. Do tego mają okazję przećwiczyć z żywym przeciwnikiem to, co robią na wewnętrznych treningach. Z drugiej strony, jeden z nich przyznał, że mają u siebie takich oryginałów, którzy trzymają na replikach zepsute kolimatory, bo uważają, że tak lepiej wychodzi się na zdjęciach. Lans ma więc różne oblicza. Do historii przeszedł już chyba jeden z graczy, który wydał na kamizelkę IBA i kieszenie do niej tyle kasy, że nie starczyło mu już na ich zawartość. Chłopak był rezolutny i postanowił mimo wszystko dopiąć swego - zamiast odczepić puste kieszenie, żeby nie wyglądały smutno wypchał je sobie gazetami. Mi osobiście nic do tego, co kto na sobie nosi, bo uważam, że największym lansem jest skill, ale tego niestety mało kto posiada, bo ze skillem nie da się pstryknąć fotki. Tym niemniej widok ludzi, u których ilość wyposażenia powoduje, że łatwiej przeskoczyć niż obejść, a trzymających palce na spustach, niepotrafiących przebiec kilkudziesięciu metrów bez wyplucia płuc i wydających "rozkazy" łamaną angielszczyzną uważam za żenujący, bo uważam, że posiadanie i dźwiganie tony sprzętu obliguje właściciela do posiadania minimum wiedzy i umiejętności na temat jego wykorzystania. Inaczej trąci to lamerstwem i pozerstwem. Takich ludzi najłatwiej leczy się poprzez zapakowanie ich w ten cudowny sprzęcior i wysłanie na 20 km spacer po terenie. Jednak przekonanie ich do wzięcia udziału w takiej wyprawie graniczy z cudem.
-
Strzelisz, czy nie?
J.K. replied to LogaN's topic in Airsoft w Polsce / Rules and law in Poland / Польские праk
Rozumiem kolegów, którzy mają opory przed strzeleniem do oponenta z szeroko rozumianych "kilku metrów". Autopsja podpowiada mi jednak, że dżentelmeńska skądinąd zasada wydarcia japy z troski o zdrowie przeciwnika sprawdza się wyłącznie na niewielkich strzelaniach w hermetycznym gronie znajomych. Im strzelanie większe (więcej ludzi, więcej środowisk, więcej początkujących) i im słabiej znają się uczestnicye, tym proporcjonalnie większa szansa na wszelkie nadużycia - od naprawdę swobodnej interpretacji wspomnianych "kilku metrów" po terminatorkę. Na rynku istnieje mnóstwo akcesoriów ochronnych, których cena (w porównaniu z ceną repliki ze średniej półki) jest absurdalnie niska. Jeżeli ktoś mimo tego decyduje się na zakup wyłącznie podstawowego modelu okularów, to znak, że nie ceni ani swoich zębów, ani swojej twarzy, ani nawet swoich kolan i dobrowolnie kusi los. W związku z tym nie widzę powodów, dla których ja mam się troszczyć o cudze dobro. Ogólnie przyjęta zdroworozsądkowa głosi, że odpowiednie zabezpieczenie swojego ciała znajduje się w indywidualnej gestii każdego gracza, a zakładamy, że ludzie są na tyle świadomi, że wiedzą, co może uczynić kulka wystrzelona z prędkością ponad 100 m/s na odpowiednio niewielkim dystansie. Ja, jako gracz z drużyny przeciwnej wykazuję na tyle empatii, że w przypadku ryzyka kontaktu w bliskim dystansie mogę wyciągnąć replikę boczną, co też czynię jak często się da, aczkolwiek nie zawsze jest ku temu czas i sposobność. Doświadczenie nauczyło mnie, że w przytłaczającej większości wypadków mimo wszystko lepiej strzelić (bo szybciej i pewniej), niż krzyczeć. Jeżeli ktoś poczuje się pokrzywdzony, zawsze lepiej przeprosić niż żałować i zżymać się, "co by było gdyby". -
Ile razy można pisać, że tematy w na tym podforum NIE służą do polemiki ze sklepem. One służą do wyrażania opinii na temat współpracy z danymi sklepami i ewentualnego wytłumaczenia się lub też przeprosin ze strony sprzedającego. Dalsze dyskusje proszę prowadzić we własnym zakresie (telefon, mail, PW) i o ewentualnym konsensusie poinformować tutaj.
-
Polish Bank-Account without Adress in Poland
J.K. replied to ABSOLUT BARSLEEPER's topic in Polskie sklepy
OK. That may be a problem. I think, I know which bank may cause such a problem and (if that is one I'm thinking about) unfortunately this bank is one of the most popular here. But I can see you already obtained some help.;] Regards. -
Polish Bank-Account without Adress in Poland
J.K. replied to ABSOLUT BARSLEEPER's topic in Polskie sklepy
Seriosly, I don't know what is the difference in profit between transferring money from your foreign account to yours Polish and the to the Polish account of final reciver and sending it directly from your Austrian one to Polish reciver's.;p For me, second option is way faster and better. If I were you I would establish account on PayPal or/and send money via international transfer, if seller doesn't posses PayPal. In my opinion, Polish bank account is totally worthless for your needs. You may also try setting up account in PLN in Austria, exchange money in exchange office (higher rates) and then pay it to your account in PLN, however you have to check on your own, if its economically resonable. -
W ofercie sklepu airsoftowego widziałbym repliki, części do nich i może jakieś akcesoria.;p Im bardziej niszowe i tańsze - tym lepiej. A już na poważnie - jeżeli nie wiesz od czego zacząć, to lepiej jednak nie otwieraj tego sklepu. Najpierw powinieneś pozałatwiać sobie sieci kontaktów, zobaczyć SAM, czego brakuje na rynku i dopiero wtedy brać się za zakładanie firmy. A póki co, wybacz, ale pytanie się o tak podstawowe rzeczy na forum, gdzie przesiaduje twoje potencjalna przyszła konkurencja (która swoimi kontaktami raczej nie ma zamiaru się dzielić), zakrawa na kpinę.
-
Kolego, najpierw wypada podjąć próbę kontaktu ze sprzedającym, zanim wystawisz negatywny komentarz. Jeżeli sklep wywiąże się z umowy, to mam nadzieję, żę będziesz równie skory poinformować o tym, jak o domniemanej wtopie.
-
Kompania w natarciu w ternie zurbanizowanym
J.K. replied to Qlavy's topic in Taktyka - teren zurbanizowany
@Dexterkrak: W zasadzie Wukasz odpowiedział tobie za mnie. @Zuczek: Nie wątpię, że czytałeś. Sam też posiadam (i czytam!) różne opracowania, czasopisma, wspomnienia i materiały źródłowe, które się zbierało za młodu. Rzecz w tym, że byłem już kilkukrotnie świadkiem niekompetencji historyków zarówno zagranicznych (umniejszających nasz wkład i przypisujących zasługi komu innemu) oraz rodzimych (zwielokratniających nasz wkład do fizycznej wręcz niemożliwości), że do wszelkich opinii podchodzę z rezerwą. Zwłaszcza do tych, zawartych w starszych opracowaniach. @Kuba: Co do jeńców - być może niejasno to wyraziłem. Chodziło mi o wspomnianą przez ciebie tendencję. Ok. W porównaniu do strat na całym forncie wschodnim. Do tego się odnosiłem. Nie rozumiesz. Zgadzam się z twoją tezą. Analogia idei odstraszania do postawy z XVIII wieku nasuwa się według mnie sama - i pierwsza, i druga opierają się na zaklinaniu rzeczywistości. Osobiście uważam, że warto, żeby opór stawiany nie tylko przez wojsko regularne, ale też przez społeczeństwo był jednym z czynników branych pod uwagę przez potencjalnego przeciwnika, ale opieranie na tym całej doktryny, licząc, że samo to kogoś wystraszy to przegięcie pały i pójście po najmniejszej linii oporu. @Wątek marynarki: Słuchałem różnych wykładów na ten temat, przeglądałem wątki na różnych forach (głównie NFoW) i moje zdanie w skrócie prezentuje się tak - Obecnie sytuacja jest do bani. Nikt nie ma za bardzo pomysłu w którą stronę ma to iść i króluje zasada "jakoś to będzie". Potrzebne są porządne okręty, wpisujące się w przemyślaną doktrynę, a nie losowe skupowanie złomu zza granicy, jak ma to obecnie (sporadycznie, bo nawet w to kasy się już nie pakuje) miejsce. Jestem za wydawaniem naszych pieniędzy z rozsądny sposób, co w razie czego umożliwi obronę wybrzeża, a nie za wywalaniem wywalania forsy w błoto na łajby, które niedługo więcej czasu będą poświęcać na walkę o utrzymanie się na powierzchni, niż z potencjalnym przeciwnikiem. Aktualna sytuacja w MW mnie mierzi. -
Kompania w natarciu w ternie zurbanizowanym
J.K. replied to Qlavy's topic in Taktyka - teren zurbanizowany
@Zuczek: Miałem okazję wysłuchiwać mądrości zachodnich historyków - głównie brytyjskich - w różnych programach historycznych na temat IIWŚ. To, czego nasłuchałem się chociażby o Kampanii Wrześniowej wołało o pomstę do nieba. Stąd mam pewien dystans do takiej twórczości.;p Wyjątkowo wysoką liczbę ofiar na froncie wschodnim tłumaczy jeden fakt - zarówno Niemcy, jak i Sowieci woleli walczyć do upadłego niż się poddać. W niewoli jedni i drudzy byli traktowani - eufemistycznie rzecz ujmując - paskudnie. Dezerterów też nie pojono ciepłym kakao. Z reguły, jeżeli żołnierz wie, że jako jeniec będzie traktowany humanitarnie - podda się chętniej, aniżeli wtedy kiedy w perspektywie ma tortury, spanie w błocie i obóz pracy. Co do Powstania - liczba ofiar po stronie Niemców faktycznie może wydawać się niewielka w porównaniu do strat na froncie wschodnim, ale powstanie trwało o wiele krócej i toczyło się na mikroskopijnym obszarze. W ogóle w większości konfliktów liczba zabitych, rannych i zaginionych wydaje się być dziwnie mała w stosunku do zaangażowanych sił. Ale to już inne zagadnienie. A właśnie - Marynarka jest nam jednak potrzebna. I to bardzo. Przez lata inwestowano w nią za mało i teraz jest kłopot. Zresztą za kilka lat ten problem sam się rozwiąże razem z naszą flotą. Większość okrętów nadających się jeszcze do walki trzeba będzie zezłomować, a jedyne, co nam pozostanie to głównie logistyka. @Kuba: No w sumie fakt. Przykład z tymi górnikami daje do myślenia. W tej chwili mniejsza o to, jak dokładnie taki system OT zostanie poprowadzony, bo rozwiązań i doświadczeń do zaadaptowania jest mnóstwo. Ważne, żeby zostało to ogarnięte w sensowny sposób, niebędący poronionym snem domorosłego sztabowca (o NSR nie ma co nawet co specjalnie strzępić klawiatury - "byle szybko, byle tanio, byle było, byle mieć osiągnięcie, byle premię zgarnąć"). Szans na to póki co nie ma, ale pomarzyć zawsze wolno, bo na razie to wszystko dzieje się za późno, za mało i przy totalnym olaniu ciepłym moczem ze strony państwa. Co do "nieopłacalności okupacji" i opierania o to swojej myśli przewodniej - swego czasu modna była podobna postawa, a mianowicie "nierządem Polska stoi". Do czego to doprowadziło myślę, że wszyscy wiemy. W każdym razie za długo nie ustała.;p -
Kompania w natarciu w ternie zurbanizowanym
J.K. replied to Qlavy's topic in Taktyka - teren zurbanizowany
@Dexterkrak: Nie porównuj specyfiki IIWŚ - zwłaszcza frontu wschodniego - z konfliktami w Afganistanie, czy nawet w Wietnamie. Dwa zupełnie różne gatunki literackie. Akcje partyzantki rzecz jasna powodują mniejsze straty i są o wiele mniej spektakularne niż działania wojsk regularnych, wyposażonych w ciężki sprzęt i z reguły mają charakter bardziej rozłożony w czasie - wynika to oczywiście z o wiele słabszego zaplecza, skrajnie utrudnionych warunków rekrutacji, szkolenia, planowania akcji etc., etc. Mniejsza z tym. Ważne dla nas jest to, że celu wojny podjazdowej nie stanowi zwycięstwo poprzez militarną supremację. Chodzi o maksymalne mentalne i materialne wyniszczenie przeciwnika. Ma się dla wojny zadłużać, tracić całe oddziały bez wydania żadnej bitwy, jego żołnierze mają tracić kończyny i robić w majty ze strachu jeszcze wiele lat po wojnie. W skrócie - gra ma przestać być warta świeczki. Oczywiście jest to broń obopólna, bo społeczeństwo kraju okupowanego cierpi nawet bardziej niż kraju agresora, samo państwo degeneruje się cywilizacyjnie i moralnie. A na twoje pytanie odpowiem pytaniem - czy cele strategiczne wojen w Wietnamie, Afganistanie (tej pierwszej), Czeczenii i Afganisanie (tej obecnej) zostały osiągnięte? A jeżeli tak - to na jak długo i jakim kosztem? Jaki czynnik zaecydował, o takim, a nie innym przebiegu konfliktu? @Zuczek: A jakie były "normalne straty marszowe"? Czy twoje dane uwzględniają koszty usunięcia skutków wysadzenia w powietrze torów kolejowych, całych składów pociągów, zaginięć pojedynczych żołnierzy i małych oddziałów gdzieś ten daleko za linią frontu? @Kuba: Trudno się nie zgodzić. Raczej nikt z zainteresowanych nie chciałby figurować w "Tajnym Rejestrze Partyzantów" (tajnym oczywiście wyłącznie dla obywateli naszego państwa), czy jakkolwiek taki spis by się nazywał. Dlatego najlepszy byłby dla Polski model szwajcarski - powszechna służba zasadnicza, a każdy ma swoją broń w domu. Cóż, może kiedyś. Byleby tylko się nie okazało, że "Polak przed szkodą i po szkodzie głupi". -
Kompania w natarciu w ternie zurbanizowanym
J.K. replied to Qlavy's topic in Taktyka - teren zurbanizowany
A ja myślę, że jednak kilku chętnych, by się znalazło. Zresztą i te 70 lat temu chętnych do konspiracji i nadstawiania karku również nie było tak wielu, jak dzisiaj się wydaje. Amerykanie też zapewne znają jej zagadnienia doskonale i napisali mnóstwo opracowań naukowych na ten temat, a mimo tego co jakiś czas nie potrafią sobie poradzić z uzbrojoną w cokolwiek bandą wieśniaków, która o pojęciu "wojna asymetryczna" w życiu nie słyszała. W naszym wypadku niestety niewykonalne na większą skalę, chyba że będziemy walczyć z Czechami albo innym państwem, w stosunku do którego to my jesteśmy gigantem pod względem ekonomicznym, demograficznym i terytorialnym (mowa oczywiście o wartościach bezwzględnych). Rzecz jasna na chwilę obecną to czysto akademicka dyskusja, gdyż nikomu nie opłaca się nas atakować. Na tle świata Polska jest dość zamożnym krajem, praktycznie pozbawionym strategicznych zasobów naturalnych (no, w każdym razie nie ma ich aż tyle, żeby podbój był ekonomicznie uzasadniony), a sami Polacy od zawsze lubili sprawiać dużo problemów każdemu okupantowi. Nie wspominając już o ONZ, który nieźle by się rozsierdził (ale to nie ma większego znaczenia. Przynajmniej w wypadku, jeżeli zaatakuje nas państwo importujące o wiele więcej niż my). O wiele rozsądniej sprzedawać nam różne dobra, usługi i inne pierdoły tak długo, jak będziemy w stanie je kupować. Nikt normalny nie bierze się za mordowanie potencjalnych i rzeczywistych nabywców swoich produktów i usług. Że o samych kosztach prowadzenia wojny nie wspomnę. Tak sytuacja wygląda oczywiście na dzień dzisiejszy. Co nie zmienia faktu, że sielanka nigdy nie trwa wiecznie i zawsze lepiej mieć na podorędziu jak najwięcej oddanych sprawie zabijaków. Ot, tak na wszelki wypadek. -
Bolle COBRA,Tracker II,Uvex I-VO,PELTOR MAXIM HYBRID
J.K. replied to metka's topic in Ochrona oczu i twarzy
Może i nudzę polecając cały czas jeden model, ale jak chcesz, żeby bezpieczeństwo szło w parze z ceną, to kup sobie to: http://allegro.pl/okulary-spectacles-ballistic-protective-specs-i2794996840.html -
Kompania w natarciu w ternie zurbanizowanym
J.K. replied to Qlavy's topic in Taktyka - teren zurbanizowany
Trudno się nie zgodzić, że (przynajmniej tak to wygląda na zaprezentowanych materiałach) to szkolenie ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co rekonstrukcje historyczne z faktycznymi wydarzeniami, tym niemniej nie czepiałbym się jakoś bardzo jakości tego szkolenia i wspomnianych przez Brita braków. Widać, że mamy tu do czynienia z symulacją oparatą na pewnych założeniach. Braku czołgów i śmigłowców nie ma co wypominać - ściągnięcie takiego sprzętu, to organizacyjna, finansowa i legislacyjna masakra. I tak jestem pozytywnie zaskoczony, że ktoś wyraził zgodę na wpuszczenie na ulice tylu ludzi z giwerami. Wiadomo, że AC-130 posprzątałby całe towarzystwo krócej, niż potrzebowałaby jego załoga na zaparzenie i wypicie herbaty, ale nie możemy zakładać, że potencjalny przeciwnik zawsze i wszędzie będzia znakomicie wyekwipowany, wyszkolony i wysportowany. Idąc tym tokiem myślenia nie warto byłoby organizować czegokolwiek, bo przecież zawsze będzie brakować jakiegoś sprzętu - a to czołgów, śmigłowców, myśliwców, moździerzy, haubic, transportertów i czego by tam jeszcze nie wymieniać. Bardzo fajnie, że przeprowadza się takie ćwiczenia w centrum normalnego miasta, niż w zaszczanych i zapuszczonych pofabrycznych ruinach. Bardzo fajnie, że przeprowadza się je w ogóle i to z zastosowaniem wyposażenia, którego nie ogląda się na cotygodniowym strzelaniu. Lepiej przeprowadzać takie szkolenia o ograniczonym poziomie realizmu niż nie przeprowadzać ich w ogóle. Zaszkodzić, nie zaszkodzi, a przydać się może. Rynek nie znosi próżni - z miejsc, gdzie wycofała się armia, tam wciska się prywatna inicjatywa. Bardzo chętnie wziąłbym kiedyś w czymś takim udział.;] -
PMR to akurat ten element wyposażenia, który się przydaje. Nie zawsze, bo w większości przypadków da się bez niego obyć, ale są sytuacje kiedy naprawdę ułatwia życie. Oczywiście pod warunkiem, że trzymasz się tak daleko, jak to tylko możliwe od pasma używanego przez twoją stronę konfliktu i ustalisz z kumplami z ekipy kanał wewnętrzny. Indolencja sporej liczby graczy na "paśmie ogólnym" w posługiwaniu się komunikacją radiową to po prostu przegięcie pały. A z lansem w airsofcie jest jak z lansem we wszystkim innym - ludzie kupują rzeczy, których nie potrzebują (i niekiedy nawet nie bardzo wiedzą jak używać), za pieniądze których nie mają (albo brakuje im wyobraźni, żeby zainwestować je lepiej), tylko po to, żeby zaimponować ludziom, których to nie obchodzi i wkurzyć tych, którzy chcą przylansić bardziej. Do tego dochodzi często kompleks kanapowego komandosa, któremu uda się wyrwać spod pantofla co jakiś czas na strzelanie, gdzie koniecznie musi pokazać, że to on tu rządzi i jest największym kozakiem na dzielni. I mała prośba do "tropicieli lansu" - dajcie wreszcie spokój z wciskaniem kitu, że lans to wszystko ponad najtańsze możliwe okulary i replikę. Sprzęt kupujesz taki, na jaki cię stać i jaki jest ci aktualnie potrzebny. Wyposażenie powinno służyć tobie i być dopasowane do indywidualnych preferencji i stylu gry, żebyś grał jak najsprawniej i bawił się najlepiej (wiem, że truizm, ale niektórzy widać o tym zapominają). Ma być wytrzymałe i wygodne. Dopóki nie traktujesz go jako sposobu na leczenie pokaleczonego ego, to wszystko jest w porządku. Jeżeli zaś tak - cóż, niewielu imponujesz, ale całej masie poprawiasz za to humor.;]
-
Ostatnio natknąłem się na buty produkowane przez bliżej mi nieznaną firmę Gardia: http://www.ppgardia.pl/obuwie%20militarne,k5,0.html Większość oferty tego przedsiębiorstwa sprowadza się do szeroko rozumianych butów roboczych dostępnych w sklepach BHP. Jednak jak widać powyżej, produkują też coś w militarnym stylu przeznaczonego teoretycznie dla służb mundurowych, Google idealnie milczy na temat jakichkolwiek opinii na temat tegoż obuwia. Czy ktoś z was miał kontakt z tymi butami i jest w stanie o nich coś powiedzieć? Jak z ich jakością i wygodą? Z wierzchu widać silną inspirację desantami, ale z doświadczenia wiem, żeby nie oceniać książki po okładce.
-
Gratuluję. Właśnie wykonałeś pierwszy krok w stronę uszczelnienia repliki. Jeżeli odgłos jest nieco bardziej głuchy, ale kulki nie zacinają się w komorze, albo w lufie, to wszystko jest git.
-
Ułamał mi się w ten sposób zatrzask w dwóch magazynkach do AK-74. Z racji tego, że jestem skąpy z natury (w końcu Poznaniak), to w miejsce ułamanego kawałka plastiku wkręciłem 1-2 śrubki. Trzyma się jakoś tak od 2010.
-
Tym, że używany to się nie martw. Mam dość sporo sprzętu z demobilu i znakomita większość z tego jest w naprawdę dobrym stanie. Używane możesz kupić praktycznie wszystko poza butami i ochroną oczu. Znaczy, je też możesz, ale nie jest to polecane.
-
Maska z siatki. Znakomicie współgra mi z okularami, dzięki dobremu antifogowi od Bolle ograniczyłem czasowo parowanie do zera. Przy okazji taka maska zasłania dolną szparę pomiędzy okularami a twarzą.
-
Hmm, fakt. Ten zielony się rozsuwa. W tym momencie mój argument o nieczytaniu staje się trochę z odbytu wyjęty.;]
-
Kolego, lenistwem to jest wbijanie do pierwszego lepszego działu niecałe pół godziny po zarejestrowaniu się na forum i zadawanie pytań, chociaż odpowiedzi już się pojawiały. Widzę żeś w szukanie włożył tytaniczny wysiłek. Weź no chwilę odsapnij. Po drugie, do żadnego z tych plecaków twoja replika się nie zmieści. Ten zielony może i by podszedł na 2-dniowy wypad (oczywiście, zakładając, że przetrzyma), ale w żadnym razie na tydzień. Nawet nie zadałeś sobie trudu przeczytania opisu produktu, który chciałeś kupić i zestawienia go ze swoimi potrzebami. Co do twojego problemu - Zainteresuj się takimi tagami w Google jak: Bergan All Arms i Lowe Alpine DPM.