Gerard Heime
Użytkownik-
Posts
345 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gerard Heime
-
Heh, ja niestety mam pecha jełśi chodzi o Flashpointa, bo co lepsze mody to wymagania wyższe, a ja na starym kompie ciągnę. Póki co wystarcza mi FDF, który poprawia kila głupot graficznych (np. eksplozje) ale też daje np. realne zastosowanie zasłon dymnych (AI nie widzi przez dym). Skończyłem własnie podstawową kampanię na FDF i muszę przyznać, że grało się milutko.
-
Jestem ciekaw, czy dysponujecie jakimiś informacjami, np. z regulaminów polowych i doświadczeń żołnierzy (interesowałaby mnie m.in. konfrontacja tych dwóch źródeł) jak wygląda kwestia zarządzania amunicją i magayznkami na polu walki przez indywidualnego żołnierza. (wszystkie pytania dotycza broni długiej głownej, jak karabinka, subkarabinka itp) To jest, konkretnie: Czy żołnierz może wymienic magazynek, pomimo tego że znajdują się w nim jeszcze naboje? Chyba zdażają się przypadki, kiedy np. żołnierzowi zostało tylko parę naboi w magazyku, a musi wyczyścić budynek. Co z kolei robi z magazynkiem, który nie jest pusty ale został wymieniony na nowy? Czy żołnierze mają możliwośc doładowywania magazynków podczas walki nabojami noszonymi luzem? Kiedy zabierają ze sobą takie naboje (wiem, że dostają je zapaczkowane ale nie wiem, czy i jak noszą je ze sobą?). Chodzi mi m.in. o porównanie tej sytuacji z pewnymi nawykami pochodzącymi z gier komputerowych, gdzie gracz przy każdej sytuacji walił w "reload", by prawie zawsze mieć klamkę załadowaną do pełna.
-
Co prawda rychło w czas, ale dostałem maila z Centrum Informacyjnego MON w tej właśnie kwestii: Z tym, że to by oznaczało, że polskie USy które widziałem nie raz na ulicy (a co dopiero na strzelaniach Airsoftowych) są nielegalne, jako aktualnie obowiązujące w Polskich SZ? Czy może te konkretne egzemplarze są traktowane jako "wycofane z użycia" mimo, że wzoru nadal się używa? A jeśli druga odpowiedź jest poprawna, to jak ustalić, który egzemplarz jest "aktualnie obowiazujący" a który "wycofany z użycia"? Pozdrawiam, Gerard
-
Mrrrau ;) Coś czuję, ze na następnym zlocie nie będziemy nazywani cywilami tylko "personal slave". Tylko czy organziatorzy zapewnią nam lateksowe stroje? :P A tak na serio, to na podobną procedurę (o ile oczywiście będzie to sytuacja jej wymagająca - nie będziecie chyba skuwać każdego cywila, którego spotkacie na patrolu) mogę się bez problemu zgodzić i mam nadzieję, że pozostali cywile również.
-
Zgadzam się i dlatego też w poprzendim poscie zawarłem pytanie o to, czy organizatorzy zlotu w ramach rozgrywki przewidują jakieś kary dla żołnierzy - typu karcer, degradacja, obieranie ziemniaków, 10 pompek - i czy są one realne, tj. możliwe do wyegzekwowania? Wystawianie głów pomiedzy latajace serie? Ja niczego takiego nie widziałem. praktycznie cały czas byliśmy w budynku. Faktycznie, wychylaliśmy do was z okna u szczytu (z tego, którym potem weszliście) bo myśleliśmy, że się z wami dogadaliśmy - ktoś mi powiedział, że gadał z jakimś dowódcą, któy akurat się przyczaił pod oknem. Poza tym wiedzieliśmy, że tamta strona była czysta. Heck, doświadczenie airsoftowe mam, wiem jak się robi "hit the ground" pod ostrzałem i pewnie bym skorzystał z tych doświadczeń, gdyby była okazja. I może jeszcze podkreślę, że zwykłymi cywilami nie byliśmy. No chyba, że zwykłym cywilem jest taki statystyczny mieszkaniec Groznego, Mogadiszu czy innego Kabulu, który od dziecka wie, jak się kałasznikowem posługiwać. I z takim też z takim własnie miejscem skojarzył mi się Ostatek. Sam zresztą grałem byłego żołnierza Katangii, więc chyba jasne jest, ze wojna nie zrobiła na mnie większego wrażenia :) Zresztą, wiem, że podczas strzelanin dochodzi czasem do sytuacji, kiedy zbiera się tłumek gapiów, jakby to był mecz piłki nożnej. Może to podobny syndrom leminga? :D
-
Wiesz Hormon, tu nawet nie chodzi o jakiś przesadny profesjonalizm. Ale żeby nie znaleźć broni, która leżała na półkach w biurku, czy dziewczyny skulonej w pokoju? Żeby machnąć ręką na cywila, przekradającego się krzakami (Fokę?). Jasne, takie rzeczy na wojnie się zdażają, ale to nie było odgrywane. Nie oznacza to jednak, że nie planuję wziąć udziału w podobnych manewrach - wręcz przeciwnie, bycie cywilem spodobało mi się bardzo. Myślę też, że "żołnierze" będą juz bardziej wyrobieni na następnych manewrach :) Faktem jest, że na większości strzelanek airsoftowych nie ma cywilów i trzeba się z nimi przyzwyczaić. Co do zarzutów o to, ze cywile mieli broń - śmieszna sprawa, nam przez myśl nie przeszło, że Gorgończycy mogą mieć coś przeciwko. Po prostu chcieliśmy dorwać paru Katangijczyków, zatem traktowaliśmy was jako naturalnych sojuszników, i myśleliśmy, że vice versa. Ale teraz, już po fakcie, muszę przyznać, że reakcja żołnierzy Gorgonii była usprawiedliwiona. I moja propozycja do organizatorów: Być może warto by było zwerbować do organizowania gry kilku pewnych ludzi, którzy robili by za żandarmerię wojskową (i brali udział w zlocie na takich zasadach, jak cywile) lub wydzielić ich z zwykłych żołnierzy-ochotników. Mogliby się trochę postrzelać (gdyby doszło do jakiejś ostrzejszej wymiany ognia), ale raczej przez większość czasu byliby bardziej na tyłach i ich głównym zadaniem byłoby pilnowanie swoich własnych ludzi i wyciąganie konsekwencji, gdyby robili jakieś głupoty. Ew. gdyby wydzielić ich ze zwykłych żołnierzy, mogłoby być ich więcej ale bardziej aktywnie walczyliby. W wojskach Gorgonii było by Military Police. W wojskach Katangii byliby po prostu oficerowie polityczni, którzy ponadto pilnowali by poprawności ideologicznej plutonu i poprawnie zajmowali się dezerterami i defetystami. Poza tym jestem ciekaw, czy na takich zlotach obowiazuje wogóle dyscyplina wojskowa? Co się dzieje, jeśli dowódca wyda rozkaz, a żołnierz go nie wykona? "Drop and give me fifty!"? Swoją drogą, ja, jako cywil, zgodziłbym się, by żołnierze mieli prawo skuwania nas, cywili (np. przy pomocy pasków zaciskowych), w przypadku zaistnienia podejrzeń że jesteśmy bojownikami, jak to czasem czyni AT. Nie za mocno, przecież nie chodzi o to, by odciąc komuś dopływ krwi do rąk. No i nie powinno dojśc do sytuacji, gdzie każdy żołnierz biega z kilkonastoma paskami na wszelki wypadek - może tylko MP powinny je nosić? Mogliby przy tym skuwać niesfornych wojaków. Realizm by był. Tylko ciekaw jestem, co na to inni cywile?
-
Hmmm... ja może najpierw opiszę jak całość wyglądała z mojej perspektywy (grałem cywila, byłego żołnierza Katangii który osiedlił się dawno temu w wiosce). *** Otóż na początku faktycznie, żadni żołnierze do wioski nie zawitali. I zresztą dobrze, gdyż gdyby znaleźli broń zmagazynowaną przez jednego z przemytników (granego przez Tamlina) byłoby z nami kiepsko. Dlatego też zależało mi, by Tamlin wziął całe to uzbrojenie i zmył się z wioski do swojego klienta. Oczywiście jak na złość, zanim to się stało, do wioski wkroczyła Katanga. Początkowo widac było zamieszanie - raz kazali nam iść na piętro, potem do piwnic, potem znów na piętro... kilkakrotnie trzeba było okazywać dowody osobiste. Parafrazując pewne powiedzenie: "War is chaos, and the Katangian Army practices it on a daily basis". Tutaj należy jednak przyznać, że dowódca Katangii (gdy zostalilśmy zaprowadzeni do piwnicy) uraczył nas sympatycznym przemówieniem o tym, jak podli imperialiści z Gorgonii są naszymi wrogami i będą nas mordować bez wzgledu na rasę, płeć czy narodowości, co zostało przywitane "gromkim" hurra przez cywili. Na piętrze nastąpiło przesłuchanie. Trzeba przyznać, że stawianie pod ścianą, a potem wprowadzanie każdego do pokoju przesłuchań, gdzie jeden z gości ze wschodu dokonywał rewizji, było ciekawym przeżyciem. Od niemiłych doznań z pewnością uchronił mnie dowód osobisty People's Republic of Katanga. Okazało się, że przeszukanie nie było jednak zbyt sprawne, gdyż listonoszowi udało się przemycić pistolet w tylnej kieszeni bluzy mundurowej. Wiedząc o tym, starałem się trzymać od niego z daleka - otrzymanie przypadkowej kulki w razie strzelaniny nie było przyjemna perspektywą, a listonosz zachowywał się tak, jakby koniecznie chciał zginąć. Dane było usłyszeć nam strzały egzekucji, które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że lepiej się nie wychylać. War is hell, mawiają, a ja nie chciałem się wcale o tym przekonać. Szczęśliwe udało mi się trafić do celi katangijczyków, rozegrać jedną niedokończoną partyjkę w Pana i zamienić parę słów ze Smulem, który pełnił wartę przed naszym pomieszczeniem. W miedzyczasie dowiedziałem się, że kościół został zburzony, a wraz z nim pogrzebany został schowany pod ołtarzem arsenał przemytnika. Szczęście w nieszczęściu - nie mieliśmy broni, ale przynajmniej nie było pretekstu, by nas rozwalić. Wkrótce jednak Katanga się wycofała - dotarły do mnie słuchy, że Gorgonia się zbliża. Czym prędzej popędziliśmy do piwnicy, a tam szok - broń myśliwska, czyli kilka strzelb i ze dwa pistolety, pozostała nieruszona. Poza tym okazało się, że jedna z kobiet z wioski przeczekała całą inwazję Katangii schowana w jednym z pokoi. Cóż, Katanga najwyraźniej nie przyłożyła się do przeszukania pomieszczeń. Uzbrojeni mizernie, ale wielcy duchem rzuciliśmy się, by w razie możliwości ubić jakiegoś Katangijczyka (wszak załatwili paru naszych!). W międzyczasie Gorgończycy podeszli pod budynek. Chcieliśmy nawiazać kontakt z nimi, a tu niespodzianka - lufy wycelowane w nas. No tak, sojusznicy... i w dodatku nierozgarnięci strasznie, chyba wczuwali się w prawdziwych american (gorgonian?) boys - gdy nie wiedzieli do końca co robić, krzyczeli na cywili. Katanga mimo kiepskiego przeszukania pomieszczeń sprawiała jednak zdecydowanie bardziej profesjonalne wrażenie. Zapadła mi w pamięci scenka, w której leżałem obok kumpla na podłodze (gorgończykom najwyraźniej nie spodobała się broń myśliwska, którą mieliśmy) a pilnujący nas żołnierz poszedł sobie do przodu, pogadać z dowódcą. W pewnej chwili tenże dowódca odwrócił się w naszą stronę i powiedział coś w stylu "A oni co tam kurde robią na tej podłodze? Gdyby mieli broń już dawno by was rozwalili!". Faktycznie, szkoda, że nie mieliśmy broni. Znaczy się, cały czas miałem ukryty w rękawie nóż, ale to nie to samo, co automatyczny Glock. Wreszcie zabrali nam dowody osobiste. Tutaj Gorgonia wykazała się lepszym sprytem, gdyż owe dowody z miejsca sprawdzili - no i moja fałszywka gorgońskiego dowodu od razu wpadła (jak już wspomniałem pochodziłem z Katangii i miałem oryginalny katangijski dowód, ale wiecie, nie zaszkodziło wyposarzyć się w fałszywkę, na wypadek kontaktu z Gorgonią, nie?). Cóż, dowód mi zabrali i zanieśli do dowódcy, więc potem musieli jeszcze ustalić, kto jest jego właścicielem (słyszalem z daleka rozmowę dowódcy) i może bym się jakoś wycwanił, ale niestety - mimo krótszych włosów i dłuższej brody rozpoznali mnie po zdjęciu. (w tym miejscu trzeba przyznać, że pomysł Kreta z dowodami osobistymi ze zdjeciami był genialny - szkoda tylko, że niektórzy uczestnicy zapomnieli o zdjęciach) Zostałem zatem wysłany razem z innymi podejrzanymi osobami do sztabu. Cóż, po drodze miałem okazję do ucieczki - dwóch prowadzących żołnierzy z przodu poszło sprawdzić teren, a ten z tyłu grzebał sobie przy magazynku... a ja cały czas miałem nóż. Jeden szybki ruch i by było po nim... ale po co właściwie mi to było? Miałem go załatwić, żeby potem strzelali do mnie wszyscy gorgończycy? Więzienie nie więzienie, ważne, że gorgończycy by mnie nie rozwalili za posługiwanie się fałszywym dowodem. Dlatego też grzecznie ruszyłem za żołnierzami - ku mojemu przeznaczeniu... I tak skończył się dla mnie ten LARP. *** Ogólnie LARPa wspominam zatem dobrze. Rzeczy, które bym postulował na przyszłość, to: a) Jaśniejsze określenie zasad przeszukiwania, kontaktu fizycznego, walki bronią białą (sporo ludzi miało noże z miękkiego plastiku), terenu (nie wiedzieliśmy, że nie ma wstępu na dachy). B) Przewidzenie większej roli dla wioski cywilów - tak, by żołnierze pojawiali się tam częsciej i zachodziło z nimi więcej interakcji. Choćby przez wytyczenie tras patrolowych, położeni wioski bliżej strefy walk, jasne poinformowanie o tym, ze w wiosce jest funkcjonujący szpital, czy wcześniejsze poinformownaie cywilów w terenie tak, by byli wartościowymi informatorami dla obu stron. c) Poza tym proponowałbym może zrobienie wstępnej selekcji wśród żołnierzy, by dowiedzieć się, którzy z nich chcieli by trochę bardziej wczuć się w realia wojny, i którzy zatem mogli by zostać oddelegowani do legitymowania cywilów, patroli w wiosce, misji ewakuacyjnej (bo prosiliśmy Gorgonię o ewakuowanie wioski) lub do innych zajęć polegających na większej interakcji z nimi. Przydałby się jakiś kwatermistrz, który z chęcią przehandluje wachę i surplusowy sprzęt wojskowy za bimber, przydałby się jakiś żołdak, któremu podczas przepustki wpadła w oko panna w wiosce, przydałby się jakiś oficer-sukinsyn chcący spacyfikowac wioskę jako ewentualne zagrożenie oraz jego antagonista, dobra dusza, któremu zależy na ewakuacji cywilów za wszelką cenę i nie wyda rozkazu otwarcia ognia. Poza tym spodziewałem się jakiś przekrętów, w stylu katangijscy komandosi przebrani za cywili, itd... szkoda, że nic takiego się nie wydarzyło. Ale i tak było trochę akcji. Przypomina mi się LARP czeczeński na Zahconie 2004, kiedy to reporterzy Izwiestii (podstawieni przez nas, czeczeńców) zostali rozwaleni przez Specnaz (co oczywiście nagraliśmy na kamerę :P) oraz kiedy to nasz przywódca obwiązał się pasem z materiałem wybuchowym, zakrył go kurtką i poszedł "ponegocjować" z rosjanami :D d) Trochę chaosu było z przydzieleniem nam miejsca na wioskę, potrzebnego nam sprzętu, itd. Nastawiony na pionierkę wziąłem ze sobą toporki, piły, saperki, gwoździe... fakt, przydały się ale w mniejszym stopniu. Następnym razemw olałbym wiedzieć, czego się spodziewać na miejscu :)
-
Fandomowe świstaki kiedyś mi wypiszczały, że Remova nie należy się czepiać za specyficzny styl wypowiedzi, bo to stara erystyczna szkoła dyskusji internetowej fandomu erpegowego (jeno za ChRL nie pamiętam której jego części) i trzeba się po prostu do niej przyzwyczaić. Ot, np. warto zapytać się: "W jaki sposób zaprezentowany chorwacki karabinek umożliwia strzelania z niego strzelcom leworęcznym?" I jestem przekonany, iż otrzymacie odpowiedź, na której można budować zarzuty wobec twórców karabinka, którzy nie wiedzą przecież co robią, i trzeba ich opieprzyć ;-)
-
RPK-74 był znany wcześniej, w wersji zasilanej z magazynka łukowego, nowum będzie zasilanie tej broni taśmą... http://www.world.guns.ru/machine/mg16-e.htm
-
Spadajacy zamek w Glocku 18C
Gerard Heime replied to Foka's topic in Pistolety, rewolwery i pistolety maszynowe
Hmmm... u mnie zdażyło się tak 2 czy 3 razy podczas strzelania z mojego G23f. Ale od tamtej pory (czyt. od stycznia) podobnych problemów juz nie uświadczyłem... Ale żeby nie było tak dobrze, i tak muszę podrzucić spluwę do FireaArmsów bo szwankuje strasznie bezpiecznik. Tzn. są na nim straszne luzy, podczas przełączania potrafi odstwawać nawet 2-3mm od zamka. Spotkał ktoś się z tym? W dodatku HU podkręca kulki za bardzo w lewo... -
[ARCH] Scenariusze wojny globalnej
Gerard Heime replied to Gerard Heime's topic in Militaria szeroko pojęte
Dzięki za tytuły książek, jak będę mia czas to moze zajrzę. Ale może, jak zauważył Holman, macie coś bardziej, hmmm... naukowego niż scenariusze Polska vs. USA? :P Jeszcze raz polecam ten link który wkleiłem, bardzo ciekawa lektura. -
[ARCH] Scenariusze wojny globalnej
Gerard Heime replied to Gerard Heime's topic in Militaria szeroko pojęte
Okruch, nie dałoby się tego od Ciebie jakoś pożyczyć/przegrać? :) http://www.gwu.edu/~nsarchiv/NSAEBB/NSAEBB31/ http://www.isn.ethz.ch/php/ Linki do dwóch ciekawych stron - jestem w trakcie czytania. Polecam pierwszy są tam przedstawione 3 scenariusze z 1963r (ale potraktowane mało szczegółowo - bo i nie takie założenie dokumentu) w oparciu o które możnaby niezłą książkę napisać :) -
Jestem ciekaw, czy dysponujecie jakimiś materiałami (może znaleźliście coś w sieci?) na temat scenariuszy wojny atomowej z okresu zimnej wojny. Chodzi mi nie tyle o cele ataków strategicznych bronią masowego rażenia (to jeszcze da się może znaleźć - choźć na razie szukam bez rezultatu :P) a o cele ataku wojsk konwencjonalnych i zastosowanie broni masowego rażenia na szczeblu taktycznym/operacyjnym. Szczególnie interesują mnie scenariusze przyjęcia impetu ofensywy radzieckiej wewnątrz RFN, zbombardowanie pogranicza polsko-enerdowskiego w celu odcięcia od zaopatrzenia i uzupełnień (czyli jednym słowem działania na Froncie Środkowym). Interesuje mnie też problematyka zastosowania floty konwencjonalnej, działania jednostek aeromobilnych, powietrzno-desantowych itp. w razie takiego konfliktu. Wiem, że swego czasu Discovery robiło dokument w klimatach historii alternatywnej, przedstawiający właśnie atak konwencjonalny UW na wojska NATO stacjonujące w ZSRR - o dziwo bez użycia broni masowego rażenia. Nawet go oglądałem, ale to było dawno i nic już z niego nie pamiętam.
-
http://www.supremeco.com.hk/catalog/produc...roducts_id=3315 Może kogoś to zainteresuje. Przydatne do oślepiania pilotów samolotów rejsowych. Naprawde zastanawiam się, kto tego uzywa... i czy to naprawdę ma tyle lumenów.
-
KSC - Glock 19 hw a zwykly
Gerard Heime replied to PjoterKrk69's topic in Pistolety, rewolwery i pistolety maszynowe
Ja tylko może dodam do dyskusji, że w G23f KSC PART #10 (szyna po której podawana jest kulka do lufy) jest metalowa. Wogóle cala komora HU jest metalowa. -
Trzeba odpruć cały pagon czy tylko gwiazdki (stawiam na to drugie)? Przed chwilą mi przyszło do głowy - Czy ew. można zakryć/zaszyć ten pagon (naszyc na niego materiał w tym samym kolorze) żeby nie bylo widać gwiazdek? To w sumie ma byc w duzej mierze egzemplarz kolekcjonerski i nie chcę, by stracił wartość kolekcjonerską. Ale jednocześnie mając go nie omieszkam się pokazać na jakiejś strzelance (scenariusz: "gdzie jest kapitan?" ;)), zlocie czy konwencie a niechciałbym być nielegalny.
-
Od razu mówię, ze wydaje mi się, iż kwestia legalnosci mundurów była poruszana na forum, ale nie mogłem jej znaleźć, ani tym bardzije informacji o mundurach Ludowego Wojska Polskiego. W razie czego opieprzcie mnie. Chodzi mi o noszenie na ulicy mundurów LWP. Mam mundur kapitana wojsk lądowych LWP wraz z płaszczem, i w tym płaszczu (albo nawet w pełnym mundurze) chciałbym wychodzić na ulicę (chocby na strzelanki). Pytanie, czy mogę legalnie w nim chodzić po ulicy ew. co muszę zrobić by móc to robić? Nie chciałbym pruć pagonów, trochę mi ich szkoda. W środku nie ma żadnych stempli czy czegoś w tym stylu, tylko ozdobna metka producenta i metka mówiąca, jak go prać. Mundur jak już mowiłem jest mundurem LWP, więc w sumie nieakutalnym, ale nie wiem, czy to coś zmienia. Za wszelkie info z góry dziękuję.
-
Hmmm, w takim razie zadam jeszcze pytanie ignoranta technicznego: jak zrobić licznik odliczający od x do 0, z możliwością ustawnienia x? Oczywiscie w raz z osiagnięciem 0 licznik powinien zamykać obwód do "detonatora" (żarówki, głośnika, whatever). Idąc tym tropem dalej: w jaki sposób przecięcie kabelka, czyli przerwanie obwodu może być przyczyną detonacji? Tzn. słyszałem że są takie części, które zamykają obwód gdy nie płynie przez nie prąd, ale nie wiem nawet jak się to nazywa... Poza tym pomysł z zastosowaniem miernika uniwersalnego mi sie bardzo podoba :)
-
Jeśli wierzyć world.guns.ru to broń automatyczna na amunicję .22 LR, moze znaleźc zastosowanie, choć w ograniczonym stopniu. http://world.guns.ru/smg/smg62-e.htm
-
Trochę obok tematu: SWD ma 2 MOA? To zonacza, ze na 100 jardów (90 metrów) jego rozrzut wynosi 5cm? Czy to nie jest trochę za dużo jak na karabin wyborowy? Chyba, że źle zrozumiałem wykład :P
-
Ale on ma chyba lufę chłodzoną powietrzem, a ghostowi chodziło chyba o chłodzenie cieczą. Co przytoczył na przykładzie AK-630 Speedy.
-
Erm... a ja mam głupie pytanie - jakie wymagania dla SCAR postawiło SOC i dlaczego nie zdecydowano się na ewentualne modyfikacje systemu broni XM8 (wydaje mi się, że skonstruowanie XM8 z szynami montażowymi to nie jest wielki problem, gorzej byłoby przerobić bron na 7,62x51 NATO)? Czy może (sądzac po zawartych informacjach) XM8 nawet nie brano w rachubę?
-
W Warszawie jest dostępny omawiany wcześniej Ingram w hali Mirowskiej za jakies 175zł. Cały z średniej jakości plastiku. Kolba nie rozkładana - atrapa. Kolimator działa ale chyba nie da się go regulować (zresztą sprzedawca stwierdził, że się on do niczego nie nadaje). Tłumik jak tlumik. Przeładowanie przez odciągnięcie całej górnej części szkieletu do tyłu (w oryginale zamek siedzi sobie grzecznie w środku a przeładowanie nastepuje tylko przez odciągnięcie bolca, który tutaj zasłonięty byłby przez kolimator). Według sprzedawcy broń absolutnie adekwatna do swojej ceny. Oprócz tego dostępny SPAS12 o konstrukcji identycznej z P.889 czy jak się ta podróba Mossberga nazywała. Jednym słowem - nic wartościowego.
-
Jasne Chochla, to ja wiem, ale chodziło mi o to, że te TO&E przynajmniej częściowo pokrywały się ze stanem faktycznym (jak wynika z realcji amerykańskich). Jako, że najlepiej uzbrojone dywizje (PanzGren. Wehrmachtu, Waffen SS) zazwyczaj zgadzały się z TO&E (szczególnie, jeśli były świeżo przeformowane jak te z frontu zachodniego '44) więc możliwe, że dysponowały pełnymi kompaniami StG44. A co do MP40 to widziałem kiedyś na bazarze w niezłym stanie (dobrze zachowany wykopek) za 2000zł. Wniosek - jak kupować to w Polsce.
-
Przeglądałem TO&E z '44 i przynajmniej na papierze istniały już wtedy kompanie PG uzbrojone w pełni w karabinki szturmowe. Z tego co słyszałem to rzeczywiście amerykanie natrafiali czasem na plutony bądź drużyny uzbrojone w pełni w StG ale nie wiem, jak było to częste.