Chochla
Użytkownik-
Posts
352 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Chochla
-
Wyglada na to, ze nie do konca jest to zgodne z prawda. 3 miesiace na skopiowanie prawie 30tys sztuk to nie jest ogromny naklad czasu i pracy. Co do kosztow to rozni ludzie podaja rozne wartosci. Wszystkie z czapy (od 500 do prawie 2000$ przy kosztach Stena oscylujacych w okolicy bodajze 20$), bo nie bardzo rozumiem jak skopiowanie czegos co jest tylko troche bardziej skomplikowane niz konstrukcja cepa moze pochlonac olbrzymie ilosci pieniedzy. W szczegolnosci przez narod, ktoremu akurat obycia technicznego odmowic nie mozna. Skoro to byla kopia to bledy konstrukcyjne oczywiscie byly te same. Ale z tymi wadami fabrycznymi to chyba kogos fantazja poniosla. Chyba nie. Gerat Potsdam i MP-3008 byly raczej produktami z osobnych zamowien.
-
Minęła dłuższa chwila zanim Was poznałem :)
-
O czymś pośrednim, ale o co mi chodziło dokładnie napiszę wieczorem bo zaraz musze wychodzić z domu. A ja skomentuje. Chłopie -> mg79, Ty zdajesz sobie sprawę, że mamy początek XXI wieku a nie XX? Umiejętność strzelania w przypadku współczesnej wojny jest chyba najmniej ważną umiejętnością żołnierza na polu walki. Idea powszechnego dostępu do broni ma zupełnie inne podłoże.
-
Jeśli chcesz uzyskać faktycznie jakieś wyniki to ograniczeniem zawsze będą a) pieniądze (sorry ale hasło "Broń palną można dostać już za niewielkie pieniądze" jest mocno zafałszowane. Bo chyba nie masz zamiaru startować w zawodach z seryjnym Norinco w ręku? I o ile jeszcze mogę się zgodzić, że uprawianie strzelectwa sportowego w kategorii broni krótkiej od biedy jest w zasięgu przeciętnego Kowalskiego to przy broni długiej już nie. Bo koszt samego sprzętu bardzo łatwo i szybko zbliża sie do kwoty 10Kpln. A gdzie koszta "stałe" czyli amunicja, strzelnica, dojazdy?) b) czas c) połączenie punktu a i b czyli fakt, że w Polsce nie da się żyć uprawiając strzelectwo zawodowo (w przeciwieństwie do piłki nożnej, tenisa, skoków czy innych dyscyplin) Jeśli hobby to dużym ograniczeniem jest powszechna hoplofobia Polaków wyindukowana przez lata miłościwie nam panującego ustroju, którego włodarze z powodzeniem wmawiali swoim poddanym, jakim to zagrożeniem dla nich samych jest fakt samego myślenia o posiadaniu broni. (Ciekaw jestem czy powiedzenie: broń raz do roku strzela sama występuje poza granicami Polski). I zmiana tego nastawienia nie jest prosta. Wiem bo moje zainteresowania są w firmie, w której pracuję, powszechnie znane i bardzo często dyskutuje z ludzmi na temat dostępu do broni. Nie chcę być niegrzeczny ale ciśnie mi się na usta pytanie: ile masz kolego lat? I nie dlatego, że uważam, że jeśli ktoś jest dużo młodszy ode mnie to jest głupi, ale dlatego, że chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego jakie ograniczenia na uprawianie sportu (jakiegokolwiek) narzuca praca zawodowa czy rodzina. Doprawdy? Pieniądze nie odgrywają żadnej roli? Masz stypendium jakoweś? Darmową amunicję w klubie?
-
Czyli w tym co mówił Remov było coś na rzeczy.
-
Ja i kilka innych osób wyjaśniło to w poprzednich postach. Wydaje mi się, że dosyć przejrzyście. Ciiiii, coś Ci zdradzę. Taki zwrot miałem wpisany w rubryczce "cechy szczególne" gdy dowody osobiste były jeszcze zielonymi książeczkami.
-
Tia, pamiętam tą dyskusję. Ale nigdy poza tym forum nie znalazłem nic na potwierdzenie tego stwierdzenia.
-
Danesz, ja to wiem, ale to jest zupełnie inny problem. Bo to o czym Ty piszesz, to tak jakby ktoś uparcie nazywał spadochronirzy komandosami. To jest nieporozumienie, w nazwijmy to, zaszeregowaniu jednostki a nie problem językowy. Tak, że to nie jest argument w tej rozmowie. Ja nie tupię. Za stary na to jestem. Wolę popatrzyć jak tupie mój syn :icon_smile: A to, że oni się sami tak nazywają to nie oznacza automatycznie, że nie popełniają błędu językowego. BTW. Jak dla mnie, o niebo lepszym zapożyczeniem, jest słowo 'specjals', skoro sami zainteresowani nie chca być nazywani komandosami z bliżej nieznanych mi powodów. A dlaczego poniżej (*) A czemuż to? Posługujemy się chyba tym samym językiem, czy nie? Nie rozmawiamy o czyimś ego, tylko o poprawności zapożyczenia(**), które jest jednym z mechanizmów ewolucji języka. Więc hasło, że nie mam prawa jest chyba trochę nie na miejscu. Tak na marginesie. Jeśli ktoś z nich zacznie na stronie uparcie pisać "dowódca jednostki wojskowej grom, generał petelicki" to też nie będę mial prawa sie wypowiedzieć bo nie należe do tej jednostki? (*) Jeśli nagle ministrowie RP nagle zaczną się sami nazywać "operatorami rządu" to Ty dzielnie będziesz za nimi to powtarzał? I odmawiał sobie prawą do komentarza tudzież wręcz uszczypliwości? (**) Żeby to jeszcze było zapożyczenie. Ale to jest kalka z języka angielskiego, gdzie jeszcze od biedy może się obronić ze względu na swoją etymologię, na słowo, które w języku polskim ma kompletnie inne znaczenie. I tutaj tak naprawdę jest pies pogrzebany. Hmmm, że tak perfidnie spytam. A co to zmienia? Bezmyślne kaleczenie języka przez ludzi, którzy w pewien sposób są wizytówka Polski nie jest szczególnym powodem do chwały. Wiem to z własnego doświadczenia (chodzi mi o powód do chwały, nie bycie wizytówką :icon_smile:)
-
Osobiście znam kilka osób z pozwoleniem, które ćwiczą w domu na sucho przy użyciu replik lub zdekowanych egzemplarzy. Choćby ze względów bezpieczeństwa. I o tym pisałem wcześniej.
-
I dla określenia takiego żolnierza istnieje już w języku polskim odpowiednie słowo: komandos. Przykro mi, ale nadal nie rozumiesz znaczenia zwrotu: "pracownik wyspecjalizowany w obsłudze jakiejś maszyny lub jakiegoś urządzenia". Bo nawet jeśli byś się uparł stosować swoją nomenklaturę, to "operator jednostki specjalnej" oznaczałby człowieka, który tą jednostką operuje, czyli co najwyżej jej dowódcę, a nie członka. Co nadal nie zmienia faktu, że Twoja nomenklatura nie ma ani logicznego ani semantycznego uzasadnienia dla tej definicji bo słowa maszyna lub urządzenie należy traktować tutaj literalnie.
-
Tak, o to mi chodzilo. Dynamika strzalu jest na tyle różna pomiędzy pneumatykiem czy bocznym a centralnym, ze jestem skłonny zgodzić się, że to trzeba ćwiczyć na danym typie. Ale tylko to.
-
Ależ nigdy w zyciu. Punktem trzecim mógłbyś uzasadnić takie określenia: operator karabinu maszynowego, operator BSL, operator granatnika utomatycznego, etc. Natomias gdybyś chciał zastosować to znaczenie do uzasadnienia zwrotu "operator jednostki specjalnej" to musiałbyś założyć, że jednostka specjalna to maszyna lub urządzenie. A to się nie obroni. hmmmm, sracz to urządzenie czy maszyna? :icon_wink:
-
Jeśli pod pojęciem "strzelanie" masz na myśli czyste oddanie strzału to jestem skłonny się z tym zgodzić. Ale chyba nie o to chodzi, prawda? W kwestii motywacji to wojtekk8 wyczerpał chyba wszystko co mógłbym napisać więc nie będe strzępił klawiatury i po nim powtarzał.
-
Tak na marginesie dyskusji. Jak mnie kumpel kawalerzysta po powrocie z misji parę lat temu uraczył tym szuszfolem, to aż mi się śmiać zachciało co oni tam wymyślają. A tu proszę, szuszfol to nie żaden wymysł żołnierzy a ponoć śląskie, gwarowe określenie na brudną osobę ;)
-
Widzisz, jeszcze pół biedy jeśli tego slangu używasz w zamkniętym gronie (jestem informatykiem, więc mam porównanie, chociaż od jakiegoś czasu nawet tutaj bardzo uważam jakiego słownictwa używam, odkąd znajoma w pracy zwróciła mi uwagę, że czasami przestaje mnie rozumieć :)). Ale jeśli zaczynasz tego używać na oficjalnej stronie jednostki WP, które bądź co badź ma za zadanie bronić naszej państwowości, to gdzieś w tle słyszę jakiś podejrzany rechot. Bo specnaz to nazwa własna? To, że się jej używa do nazywania nie tych oddziałów co trzeba to już raczej kwestia niskiego poziomu dziennikarstwa w kraju a nie kaleczenia języka. I tu jest pies pogrzebany. Tak jak napisałem powyżej, informatycy plasują się w ścisłej czołówce psujących jezyk. Ale ja dumny z tego nie jestem a już na pewno nie próbuję tego tłumaczyć zmiennością języka.
-
Jeśli znasz właściciela strzelnicy na tyle dobrze, że wpuści Cię na tor za darmo i bez instruktora to jesteś w mniejszości. Przeciętny koleś z GBB, który chce sie nauczyć strzelać może o tym pomarzyć. OK, ale powtórzę, Ty to nie wszyscy. No to teraz przestałem rozumieć. Repliką z gumy/plastiku nauczysz sie wszystkiego (..) a GBB/PAK nie? I to bardzo poważny problem. Dobrze, będzie jeśli skończy się tylko na odebraniu uprawnień obu delikwentom.
-
A jak się zaczną nazywać soldżierami to też to tak łatwo zaakceptujesz? Bo ja raczej nie, ale ja chyba zaczynam się purystą robić. Ale to zapożyczenie było potrzebne. Zapożyczanie operatora nie. I powtórzę, wynikło z nieznajomości znaczenia tego słowa w języku angielskim. Rownież pozdrawiam. :)
-
Bardzo fajna dyskusja :) Bo bycie operatorem jest cool i trendy, a bycie komandosem passe. ;P Nie zawrócisz rzeki kijem. Szczególnie w społeczeństwie, które jest mocno na bakier ze znajomością języka angielskiego. Jakby to powiedzieć. Zapożyczenia były, są i będą funkcjonowały bo są potrzebne. Ale zapożyczać trzeba z głową. A niestety to takowe nie jest. Bo po pierwsze było niepotrzebne, a po drugie jak dla mnie, było wynikiem bezmyślnego zaadoptowania słowa angielskiego identycznego z polskim, ale które w pierwszym przypadku, ma zupełnie inne znaczenie.
-
Jasne, że można, coś w tym stylu jest nawet w użyciu w USA (nazywa sie to blue guns). Ano problem w tym, że Ty byc może masz dostęp do takiej strzelnicy gdzie przepuszczenie setki kulek będzie kosztowało 70PLN. Ja nie mam. Na pobliskim obiekcie podobna ilość kosztuje 150-200PLN (byc może gdzie indziej byłoby taniej, ale koszty dojazdu by tą rożnice i tak zniwelowały). Mnie stać. Ale ja to nie wszyscy. Powyższe www.blueguns.com Nie chciało mi się szukać po inecie. Z ich strony wynika, że ich produktów używa USMC i LAPD. Dlatego symulator nazywa się symulatorem :) Przeca nie twierdzę, że tak jest lepiej albo nawet porównywalnie. Nie zgodziłem się tylko z Twoją tezą, że "również nie znajduję zbyt wielu rzeczy których za pomocą zabawki ASG można się nauczyć na temat strzelania z broni palnej". Ja ich znajduję po prostu całkiem sporo.
-
No nie żartuj sobie z tym skupieniem. Dynamika strzału z RS i GBB jest tak dramatycznie różna, że nawet nie ma co próbować stosować erzatz'a. Chyba, że masz na myśli punkt trafienia w funkcji zgrania przyrzadów.
-
Nadal nie rozumiem, czemu tak uwazasz, ale kazdemu wedlug potrzeb ;) Slusznie, nie warto oszczedzac na organach, ktorych nie da sie transplantowac :D
-
Wyrobienie pamieci miesniowej przy skladaniu sie do strzalu, wyrobienie nawykow bezpieczenstwa, do pewnego stopnia nauka obslugi broni (podkreslam: do pewnego stopnia). Uwazasz, ze to niezbyt wiele i ze koniecznie trzeba albo uzyskac pozwolenie albo jezdzic na strzelnice, zeby to opanowac? Nie tak dawno temu wlasciciel strzelnicy na ktorej sie udzielamy opowiadal o gosciu, ktorego poznal, a ktory wlasnie tego wszystkiego powyzej nauczyl sie przy pomocy ASG. Oczywiscie musial cwiczyc sama "mechanike" strzalu czy sytuacje awaryjne, ale ja bym tego wczesniejszego nie nazwal "niezbyt wiele" Badz realista. Nie zyjemy w USA gdzie mozna taka rade wprowadzic w zycie bez wiekszego problemu. Zreszta nawet tam sporo organizacji uzywa do treningow roznej masci replik.
-
A ja tak perfidnie sie spytam. Skoro strzelasz rzadko i malo intensywnie to czemu nie kupisz sobie pasywnych? Przyzwoite dostaniesz za mniej niz 50zlociszy. Ewentualnie pomysl tez o czyms takim: http://www.equipped....-arms-earplugs/
-
1 Samodzielna Brygada Spadochronowa - linki, informacje, porady.
Chochla replied to Bischow's topic in Alianci zachodni
> Nakrycie głowy, czyli beret czy furażerka, jak beret to jaki kolor, jakie hełmy? Prosiłbym w miarę możliwości z linkami. SBS nie nosiala furazerek. Co do koloru czytaj ponizej. Helmu oryginalnego raczej nie kupisz ze wzgledu na cene. Zamiennikiem jest helm wojsk pancerno motorowych - czerep jest praktycznie taki sam. Z tego co pamietam inny byl fasunek (przypominal ten od orzeszka) ale poniewaz troche juz zerdzewialem w temacie moge sie myli. Co do fasunku, bo czerep jest zgodny ze spadochroniarskim na 100%. > Beret - http://www.sofmilita...-product,6008,1 Oczywiscei zdaje sobie sprawe, ze to zdjecie nie jest typu WYSWIG ale kolor tego beretu nawet nie jest zblizony do oryginalnego. Wbrew powszechnemu mniemaniu SBS nie miala ani szarych ani stalowych beretow. Najbardziej zblizony do oryginalu jest chyba w tej chwili beret noszony przez GROM. > I ew. czy może byc sam battle dress Jesli to ma byc stylizacja na strzelania to raczej nie, bo w polu spadochroniarze zawsze uzywali smock'ow. > Co do oryginalnego denisona to niestety nie jestem w stanie wydac 600zł na samą bluzę, Zeby bylo jasne. ORYGINALNEGO Denisona za 600PLN nie kupisz. Nie ma takiej mozliwosci. Bardziej realna jest cena 600 funtow. > Jako ersatz do stylizacji możesz wziąć belgijskiego denisona Od biedy ujdzie. Ale nie jedz w tym na zadne oficjalne eventy bo Cie towarzysze broni zjedza. O ile kroj jest bardzo zblizony to kolorystyka jest zupelnie od czapy. > Jeśli pod dobrze kojarzę i khaki to taki piaskowy Ja bym powiedzial, ze bardziej mu do zielonego niz piaskowego ale faceci podobno rozrozniaja tylko trzy rodzaje kolorow. I khaki do nich nie nalezy. > A polscy spadochroniarze często używali zwykłych battledressów? Na wiekszosci zdjec, ktore widzialem (a widzialem ich sporo) raczej widnieja para. Na marginesie. Jak wroce do kraju za pare dni, to sprawdze ale mam chyba jeszcze do sprzedania komplet obszyc (patki na kolnierz i POLAND'y) oraz gape. Jesli jestes zainteresowany pisz na priva, dogadamy sie co do ceny - jesli sie ich dokopie :) -
Z takim pewnym wahaniem bo to nie sa buty stricte na zime ale z drugiej strony ja ich uzywam. Merrell Sawtooth. Jestem teraz w Szwecji gdzie mroz dochodzi do 20* i sniegiem sypalo przez ostatni tydzien nonstop. I daja rade. Chodze w cienkich skarpetkach bo pakujac sie nie spodziewalem sie takich mrozow a noga mi nie zmarzla ani razu. Podeszwa tez daje rade, nie slizga sie. Buty sa bardz lekkie, nie czuje sie ich na nogach. A kosztowaly 270 zlociszy.