Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Chochla

Użytkownik
  • Posts

    352
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Chochla

  1. To ci z minimi i w szwedzkich camo? nie wiesz przypadkiem skad dokladnie sa? eeee, niemozliwe, znaczy ktos sie pod szwedow ani chybi podszyl ;)
  2. A moge spytac kto byl gosciem zagranicznym?
  3. a ja powtorze, jasne ze wystepowala, tylko na 95% jestem pewien ze to sami oficerowie (i nie tylko) je tak przerabiali. Nigdy nie slyszalem o innym oficjalnie zatwierdzonym Denisonie niz 1st/2nd pattern a te na pewno nie mialy ekspresu na calej dlugosci. nie guzikiem od kieszeni??? Ja tylko polemizowalem z Twoim twierdzeniem ze napy wprowadzono zeby ograniczyc mozliwosc zaplatania sie spadochroniarza w line wyzwalacza, ktora nota bene byla nie lina tylko dosyc szeroka parciana tasma w ktora czy guzikiem czy napa bylo niemozliwe sie zaplatac (i ktore to znowu powtorze byly skutecznie ukryte pod oversmock'iem)
  4. Dupa, znowu pomieszalem. Za duzo masla za malo orzeszkow. Wiec tak. 1st pattern mial sciagacze na mankietach i luzny 'ape tail' (czyli 'pampers' jak go nazwales) 2nd pattern byl bez sciagaczy (czyli mankiety spinane na paski z guzikami) i 'ape tail' byl podpinany z tylu. Tyle ze jak pisalem zolnierze zeby uczynic rekawy bardziej 'wiatrochronnymi' i tak przerabiali je na 1st pattern przez wszycie czesci skarpet. Wnioski. Niezaleznie ktory ze wzorow co mial, wojacy generalnie i tak chcieli miec sciagacze a ja sie starzeje. Denisony z zamkiem na calej dlugosci owszem wystepowaly (nie tylko wsrod kadry oficerskiej) ale z tego co wiem byly to polowe przerobki a nie oficjalnie zatwierdzona wersja. (jako ciekawostka, widzialem kiedys Denisona ktory zamiast krotkiego ekspresu byl zapinany na guziki z patkami. Gosciu ktory chcial go sprzedac zapieral sie ze widzial archiwalne zdjecia z zolnierzami w takich kurtach ale nie wiem na ile to prawda i jesli tak czy byla to kolejna przerobka pomyslowych dobromirow czy oficjalnie zatwierdzona modyfikacja) Co do pampersa to sie mocno zastanawiam na jaka cholere go wprowadzili. Zalozenie bylo faktycznie takie jak podales tyle ze w czasie skoku Denison nie mial prawa sie zawijac bo byl pod oversmock'iem czyli taka workowata kurtka (najczesciej) bez rekawow, ktora zakladalo sie na oporzadzenie a pod uprzaz spadochronu w celu ograniczenia ryzyka zaplatania sie linek w sprzet. hmmm, a czy przypadkiem napy nie byly stosowane od samego poczatku? raczej malo ktory zolnierz koziolkowal po skoku. chodzilo jak pisalem wyzej nie o zaplatanie sie w line wyzwalacza (to sie bodajze fachowo nazywa lina statyczna) tylko o linki samego spadochronu
  5. Patrze na te zdjecia Para Smock i widze ze kroj praktycznie nie zmienil sie od czasow WW2. Jedyna zauwazalna dla mnie zmiana to wprowadzenie ekspresu na calej dlugosci kurty (w Denison Smock ekspres byl na ~1/3). Co do mankietow. Denisony 1 typu mialy zapinanie podobne do tego zastosowanego we wspolczesnych DPM'ach (oczywiscie z guzikami zamiast rzepow). Zolnierze jednak na tyle nagminnie wszywali samodzielnie koncowki swoich skarpet ze w wersji drugiej uwzgledniono te preferencje i jedna z modyfikacji bylo dodanie owych welnianych sciagaczy. Ciezko powiedziec na ile te sciagacze to tradycja a na ile wygoda (mam i DPM'a i reprodukcje Denisona w wersji drugiej i musze stwierdzic ze w/g mnie oba rozwiazania sa rownie wygodne w uzytkowaniu)
  6. Zjawa, tu nie chodzi o to ze u Was jak sie palilo to przelaczylo tylko o to ze takie przypadki jak byly opisane w tym artykule nie maja prawa sie zdarzac. Jezeli zawodzi komunikacja na podstawowym poziomie to sie nie ma co podniecac ze nie wychodza duze cwiczenia. Prawde mowiac to bym sie mocno zdziwil gdyby wyszly.
  7. Panowie, jak moga wypasc dobrze badz co badz duze cwiczenia AT w kraju w ktorym telefon 112 nie dziala tak jak powinien dzialac? Pare dni temu w prasie ukazal sie artykul na ten temat. Opisywano w nim przypadek w ktorym jakis gosciu byl swiadkiem wydarzenia w ktorego wyniku ktos zostal powaznie ranny (moge przekrecac bo tych szczegolow akurat nie pamietam). Zadzwonil pod 112 po karetke i co sie okazalo? Ano mila pani wyjasnila panu ze pod tym telefonem to ona moze przyjac tylko zgloszenie przestepstwa bo to cale Emergency Call Center czy jak to tam zwa ma polaczenie tylko z Policja i jesli chce wzywac karetke to musi dzwonic pod 'normalny' numer pogotowia. Co sie dziwic ze fiaskiem koncza sie tego typu akcje jesli panstwo nie jest w stanie nawet zapewnic szybkiego zgloszenia wypadku do odpowiednich sluzb?
  8. W tym zestawieniu ktos podaje ze G&P to ma.
  9. Oczywiscie dobrze zrozumiales. Posypuje glowe popiolem i przyznaje sie do pomylki. Hurricane ma opcje otwierania pokrywy przez pociagniecie dzwigni (ale Systema juz nie z tego co przed chwila wyczytalem w opisie). W poprzednim mailu powinno byc: dostep do srodka przez 'zlamanie' korpusu. Ani H ani S tego nie ma. I jeszcze jedno G&G oraz G&P wydaja sie byc dwoma osobnymi firmami. PS. Rozumiem ze poslugujesz sie angielskim. Ponizej masz linka do w miare syntetycznego zestawienia opisow wiekszosci 'tanich' korpusow na rynku (choc przyznam ze niektore wypowiedzi sa malo angielskie :)) http://filairsoft.com/cgi-bin/yabb/YaBB.pl...;num=1073064615
  10. Szczerze? Jesli znasz angielski to poszukaj lepiej informacji na forach zagranicznych. Znajdziesz tam i szybko i duzo wyczerpujacych porownan. W Polsce ze wzgledu na cene ta czesc jest malo popularna wiec moze nie byc zbyt duzej liczby odpowiedzi. Ze swojej strony powiem ze ciezko walcze ze soba w tym temacie. Jesli nie zmienie swojej M4 na Steyera i w koncu podejme decyzje kupna to bedzie to albo Hurricane albo Systema. Body CA nie ma zbyt pochlebnych opinii a G&G (lub G&P, nie pamietam) jest dosyc nowym produktem i na razie ciezko znalezc jego opisy (sa jeszcze inni producenci ale malo popularni ze wzgledu na duzo wyzsza cene). H jest nieco tanszy niz S ale ma plastikowy modul HU (S ma metalowy) wiec jesli bedziesz robil upgrad'e po zakupie metalowego ceny sie zrownaja. Oba maja generalnie opinie porzadnie wykonanych i latwych w montarzu, ani jeden ani drugi nie nie ma opcji otwierania pokrywy wyrzutnika lusek przez pociagniecie raczki przeladowania. Oczywiscie zauwazyles juz pewnie ze raczke transportowa musisz dokupic osobno do obu. To tyle co mozna powiedziec nie wymadrzajac sie na temat czesci ktora dopiero chce sie kupic. Ze swojej strony chetnie bym uslyszal opinie na temat tych nowych body G&G(P) jesli jest juz takowe w kraju.
  11. Chochla

    Silnik 560

    Moje zdanie zostalo podwazone to ja odpowiem na zarzuty, w atmosferze spokoju i wzajemnego zrozumienia (a poza tym lubie bic piane :)). Zaloz do dowolnego guna silnik: najpierw 560, potem 700, potem 1000 a na koncu od Fiata 126P. Oddaj kilka probnych strzalow i zapisz wyniki. jak bedziesz je juz mial to wroc na forum i powiedz przepraszam. Tylko zrob to bez ironi bo nie masz racji. Na marginesie, miales zajecia z logiki? 1) silnik napedza...sprezyne (ktora wg ciebie ma wplyw na zasieg!) 2) ze im mocniejszy silnik, tym mocniejsza sprezyne moze naciagnac, a im mocniejsza sprezyna, tym wiekszy zasieg To na co BEZPOSREDNIO ma wplyw silnik? (bo w takiej konwencji padlo pytanie i tak na nie odpowiadalem tyle ze interpretacja u Ciebie nadal jest w modzie) Na zasieg czy mozliwosc zalozenia mocniejszej sprezyny czyli upgreade'u? PS. Podchodzac do tematu na Twoj sposob zaraz stwierdzimy ze front nizowy nadchodzacy znad Syberii ma wplyw na zasieg mojego guna bo spowoduje wianie wiatru na polnoc a zazwyczaj w tym kierunku strzelam na zabawach. Tylko zastanow sie czy takie dywagacje maja sens?
  12. Chochla

    Silnik 560

    Tak na marginesie. Niezaleznie jaki silnik zastosujesz nie ma on najmniejszego wplywu na te dwa parametry. Lufa wewnetrzna, sprezyna i pare innych owszem ale nie silnik. Ten ostatni ma jedynie wplyw na szybkostrzelnosc modelu i mozliwosc zastosowania upgreade'ow
  13. Wyobraz sobie ze zauwazylem. Tylko ze Nemo pytal o roznice pomiedzy M1A1 a tym uzywanym podczas WW2 a nie tym na zdjeciu. Na moj dzisiejszy stan wiedzy wersja M1 (najliczniejsza, ~850 tys na ~1.7mln ogolnej liczby) i M1A1 (ktore to akurat zewnetrznie sie chyba nie roznily niczym. Pisze chyba bo czytalem gdzies ze byly roznice w szczerbince, ale jesli nawet to byloby to praktycznie niezauwazalne) stanowily gross wyprodukowanych modeli (model 1928A1 stanowil bodajze mniej niz 1/5 ogolnej liczby). Wiec jesli ktos zadaje na tyle nieprecyzyjne pytanie jak Nemo to chyba naturalne jest zalozenie ze przy odpowiedzi bierze sie pod uwage to co bylo najbardziej rozpowszechnione a nie to co stanowilo margines. W zwiazku z tym nie bardzo rozumiem czym zasluzylem sobie na etykiete "znawca"? Gosciu wyraznie napisal podczas WW2. Moze wiec zamiast domyslac sie co mial na mysli skupimy sie na odpowiedzi na ZADANE pytanie? Jesli sie pomylil to daj mu szanse na naprawienie pomylki samemu. Pikace, a skad zalozenie ze gosciu wie ktora wersja byla uzywana podczas WW2?
  14. Aah, a przypomnijcie mi raz jeszcze prosze jak dokladnie brzmialo pytanie?
  15. Niczym z tego co wiem
  16. Kusza tez zostala wykleta. I co to zmienilo? Ludzie przestali jej uzywac? Zakladajac ze jest to lokalna, krotka wojenka. W przypadku wiekszego i bardziej dlugotrwalego konfliktu (gdzie wazniejsze bedzie przezycie a nie zdanie swiatowej opinii publicznej) nie jest to takie pewne. W Wietnamie nic im nie przeszkadzalo uzywac na szeroka skale defoliantow. Tak, wiem, nie byly zakazane ale nadal to bron chemiczna ktorej skutkiem ubocznym bylo dosyc szkodliwe oddzialywanie na ludzi. Nawet swoich. Od tego juz niewielki krok do regularnej broni C. Powtarzam, wszystko jest kosztem zyskow i strat. Jesli zyski beda mocno przewazaly to co ich powstrzyma? Ten zludny zakaz na ktory sie powolujesz? Raczysz zartowac chyba. Zle Ci sie wydaje. W okolicach Ypres Niemcy zastosowali i chlor i iperyt. Tyle ze gazem musztardowym jest tylko ten drugi. Piekny przyklad, zaiste przepiekny. Znalazlem wlasnie opis tego zdarzenia. General uniosl sie honorem i wydal samobojczy rozkaz bez szans na powodzenie. Tylko przytaczajac ta historie co chcesz udowodnic? Ze umarli lepsza smiercia niz ci spod Ypres? Ja bym powiedzial ze glupsza a to chyba najgorszy rodzaj smierci jak sie moze zdarzyc. Moze to cyniczne ale naprawde czytalem wystarczajaco duzo wspomnien zwyklych zolnierzy zeby wiedziec ze wiekszosc szeregowcow ktorzy zostali przez Cambronne czy jemu podobnych skazana na smierc miala z duza doza prawdopodobienstwa w dupie bohaterstwo i chciala tylko przezyc ale wiedziala ze odmowa rozkazu wiaze sie z plutonem egzekucyjnym wiec wolala zaryzykowac idac do skazanego na zaglade ataku bo a nuz widelec uda sie uciec smierci spod kosy. Ogladales/czytales "Kompanie braci"? Patrzac na film/czytajac ksiazke wszyscy byli takimi zajebistymi bohaterami, dzielni, odwazni, tacy gotowi do poswiecenia zycia w imie wolnosci i braterstwa. A czytales "Kompanie spadochronowa" Davida Webstera ktory w tejze kompani sluzyl jako szeregowiec? Jesli nie to przeczytaj. Pozwoli Ci to spojrzec na ten sam temat z zupelnie innej, wydaje mi sie tej prawdziwszej strony.
  17. I tylko o to mi chodzi. Wojna to najwieksze gowno jakie wymyslila ludzkosc i dodawanie do tego humanitaryzmu jest po prostu totalnym nieporozumieniem.
  18. A ja Ci tylko mowie ze nie ma co przywiazywac zbyt duzej wagi do zakazow bo obowiazuja one do czasu gdy wszystkim jest z tym wygodnie lub druga strona moze odwzajemnic sie tym samym. Jesli to znika to zakaz zmienia sie w papier toaletowy. zeby badac bron wystarczy ulamek tego co jest utrzymywane w chwili obecnej w arsenalach. mozesz mi podac powody dla ktorych tak sadzisz? Jedyny ktory mi przychodzi na mysl to opinia publiczna ale sam chyba to wiesz ze jest to zwierz bardzo kaprysny szybko zmieniajacy zdanie. Troche jasniej bo przestaje rozumiec o co Ci chodzi? Gaz musztardowy to inna nazwa iperytu. Szybko i latwo nauczono sie chronic przed chlorem nie iperytem. Trafiony w brzuch lub przysypany zywcem tonami ziemi? Jest wiele rodzajow smierci na ktore bym nie chcial 'zachorowac'. Nie mysl ze zatrucie gazami bojowymi jest najgorsza z nich. Nikt jakos nie zakazal torpedowania statkow na wodach arktycznym mimo ze smierc w lodowatej wodzie nie jest chyba duzo gorsza niz zatrucie gazem czy uzywania napalmu mimo ze ciezko mi przychodzi wyobrazic sobie gorsza smierc niz spalenie zywcem. Aaaaa, kolega widze wierzy jeszcze w bohaterska smierc. A powiedz mi jaka im roznice sprawilo zostac zagazowanym czy zatluczonym kolbami karabinow? Wszyscy sa tak samo martwi. Wszyscy tak samo srali w gacie wiedzac ze umieraja lub zaraz zgina i ze nie ma od tego ratunku. Naprawde wierzysz ze robilo im to jakas roznice? To co powiesz o biednym sukinsynu spalonym zywcem w bunkrze na plazy w Normandii czy w T-34 na przedmiesciach Berlina. To byla lepsza smierc? Bohaterstwo kolego do smierci dorabiaja zywi, nie ci co umieraja. A Ty bys go od razu dobil? Ja osobiscie wogole wole nie widziec smieci kompana. Ale jesli gosciu placze to znaczy ze zyje, a jesli zyje to nie Tobie ani mnie decydowac o tym czy go dobic czy nie. A jak sie ma to do Twojego twierdzenia na ktore odpowiadalem czyli (cytuje): "Chcialem pokazac jak przemija rzeznia i ludobojstwo na rzecz wojny non-lethal"? 1 mln dolarow to w duzym (i to raczej zanizajac) przyblizeniu koszt wyszkolenia zolnierza sil specjalnych. Jak myslisz ile pieniedzy potrzeba zeby DOBRZE wyszkolic zolnierza zwyklej jednostki piechoty? 1/100 czy moze jednak 'troche' wiecej? A przeciez wojsko to nie tylko piechota, to takze zalogi czolgow, transporterow opancerzonych, jednostki inzynieryjne, artyleryjskie, marynarze. Czy naprawde sadzisz ze w czasach wspolczesnych, przy tak olbrzymim nasyceniu wojska wysoka technologia koszt wyniesie 10tys dolarow? Moze w WP w ktorym zolnierz sluzby zasadniczej jak ma sczescie wystrzela dwa magazynki amunicji, ale wydawalo mi sie ze dyskutujemy o zolnierzach a nie o kims kto dobrze maszeruje po placu. O Chryste, nastepny ktory traktuje Stany jako cale zlo tego swiata. Jak prowadzili polityke izolacjonizmu to dla Ciebie niedobrze, teraz jak stosuja uderzenia wyprzedzajace to tez zle. Zdecyduj sie na cos. Albo masz do nich pretensje ze nie mieszajac sie niezmuszani w obie wojny swiatowe popelnili blad albo ze go popelniaja probujac aktywnie zabezpieczac wlasna dupe. Ale nie jedno i drugie naraz bo sam sobie przeczysz. Poza tym - pchaja nas??? Oni nas pchaja??? Mozesz mi pokazac palcem do czego to nas ostatnio pchneli?
  19. tyle ze zakladanie ze wszystkie nastepne takie beda jest dosyc ryzykowne. jesli mowisz o szkoleniu miesa armatniego to masz racje. tylko ze ja mowie o wyszkoleniu zolnierza a nie nauczeniu kolesia strzelac. bo takie wyszkolenie zeby nowy nie dal sie zabic w ciagu pierwszych dni po wejsciu do walki tanie na pewno nie jest. Obslugi komputera nauczysz sie w dwa tygodnie za 500zl ale nie uczyni to z Ciebie informatyka. Pamietasz dlaczego USA wycofaly sie z Wietnamu? Uwazasz ze poparcie polityczne jest malo istotne przy prowadzeniu wojny? To rowniez ale jesli myslisz ze byl to glowny powod to sie mylisz. Piszac o sprawnych sluzbach mialem na mysli ze byli sprawni w chowaniu swoich. W przypadku trupow Niemcow nie byli az tak szybcy. jasne, tylko ze zakladajac teoretycznie ze wszystkie ponoszone straty to zabici to ten constans jest wiekszy niz zakladajac ze te przykladowe 30% rannych wraca do sluzby. jesli taka zmiana faktycznie zaszla to na pewno nie humanitaryzm od ktorego cala ta dyskusja sie zaczela :) Chryste, usmazmy komus humanitarnie mozg lub wypalmy mu oczy laserem.
  20. a moze nie? problem polega na tym ze opinia taka (w swietle mojej wiedzy) jest bardzo rozpowszechniona tylko czy faktycznie jest podparta jakimis szacunkami tej rzeszy sztabowcow? widziales kiedys opracowanie szacujace takie koszty? bo ja szczerze mowiac nie. I dlatego moje pytanie. Slyszalem ostatnio ze wyszkolenie (porzadne) pojedynczego zolnierza to koszt rzedu 1 mln dolarow. ze smiercia zolnierza ten milion idzie do piachu. Na wyleczenie rannego oczywiscie wydaje sie dodatkowe pieniadze ale (chyba) rzadko kiedy milion. Duza czesc rannych zolnierzy dochodzi do zdrowia i wraca na front. istnieja chyba jakies statystyki w/g ktorych mozna zorientowac sie ze powiedzmy 30% rannych jest w stanie wrocic do sluzby po miesiacu czy dwoch rekonwalescencji. Po co wobec tego szkolic te 30% nowych jezeli po tych dwoch miesiacach bedziesz mial uzupelnione stany tymi ktorzy wyzdrowieli? Nadal bedziesz mnie przekonywal ze zabicie nie zwieksza kosztow szkolenia? Przy czym tak jak mowie, ze smiercia zolnierza znika dodatkowo cos czego nie da sie wymierzyc tylko pieniedzmi. Jego doswiadczenie frontowe. Nieprawda. W czasie WW2 Amerykanie wlozyli kupe wysilku zeby miec sprawne sluzby hmm jak to nazwac 'grabarskie'. Nie musze tlumaczyc nikomu dlaczego. Bardzo silnie wplywa na opinie publiczna w kraju. Duzo wiekszy efekt psychologiczny na zapleczu daje wiesc o smierci 100 zolnierzy niz o 100 rannych. Czytalem Foka, czytale te i czytalem duzo innych wspomnien z pol bitewnych. Oczywiscie to co Ty przytoczyles jest swieta prawda tylko ze tego przypadki nie stanowily codziennosci. A wielokrotnie czytalem ze zolnierze godzili sie z utrata reki, nogi, ogolnie kalectwem zeby sie wyrwac z tego piekla jakim jest wojna. Wlasnie smierc towarzyszy walki byla dla nich duzo trudniejsza do zniesienia niz ciezkie rany bo wiedzieli ze jezeli ich to spotka to na to nie bedzie lekarstwa. Chyba dosyc wyraznie napisalem ze na zadnym. Ale przebilem sie przez naprawde pokazna liczbe wspomnien ludzi walczacych w WW2 i naprawde ciezko mi z nich wyciagnac wniosek ze lepiej kogos zranic niz zabic (nie majac dostepu do zadnych oficjalnych badan nad tym tematem). Przynajmniej z 'psychologicznego' punktu widzenia (nie, nie jestem takze psychologiem wiec jesli komus to slowo przeszkadza to niech zastapi je 'ludzkiego'). Nie zmieniam tematu jezeli trzymamy sie aspektu psychologicznego. Mysle ze moje zdanie podziela wieksza czesc ludzi wiec nie bardzo rozumiem skad sie bierze haslo ze ranny zolnierz ma gorszy wplyw na morale niz martwy. Moze inaczej zeby wyjasnic moj punkt widzenia. Wojny byly zawsze toczone po to aby odniesc zwyciestwo zadajac jak najwieksze straty wrogowi jednoczesnie ograniczajac swoje do minimum. Jesli mozna by bylo skonstruowac bron powodujaca tylko ciezkie rany (po ktorych ranny nie wroci juz do walki) to na pewno by sie to przesunelo w te strone, bo oczywistym jest ze tego typu obrazenie jest duzo wiekszym obciazeniem przeciwnej strony niz tylko zabicie. Z tym nie polemizuje. Tylko szczerze mowiac bardzo watpie w to czy taka bron powstanie kiedykolwiek. A jezeli takiej broni nie bedzie to beda konstruowane takie zeby byly jak najskuteczniejsze. A nie znam bardziej skutecznego sposobu na wyeliminowanie przeciwnika niz jego zabicie. Dlatego jak dla mnie te wszystkie bronie non-lethal (w uzyciu wojskowym nie cywilnym) na chwile obecna mozna wlozyc miedzy bajki o zelaznym wilku tworzone tylko po to zeby polozyc troche pudru na syf zwany wojna. Opinii publicznej naprawde nie interesuje to czy po drugiej stronie zginely czy zostaly ranne te dziesiatki tysiecy ludzi ale od czasu do czasu lubi posluchac ze jestesmy tacy cywilizowani bo zamiast sie zabijac probujemy sie tylko ranic. Tylko ze ta uluda szybko pryska po tym jak po naszej stronie zaczynaja sie pojawiac ofiary smiertelne.
  21. zastanawia mnie skad sie bierze takie twierdzenie? a co z pieniedzmi ktore poszly na wyszkolenie zabitego zolnierza? co z jego doswiadczeniem ktore jest bezpowrotnie stracone, co z morale pozostalych na froncie zolnierzy - bo nikt mnie nie przekona ze ranny zolnierz, nawet ciezko, ma gorszy wplyw na reszte niz martwy??? Wyjatkowo nieadekwatne porownanie. 1) Wiesz ile trwaly walki pod Stalingradem? Chcesz porownywac bitwy z ktorych pierwsza trwala wielokrotnie dluzej niz cala wojna bedaca arena drugiej? 2) Stalin zdolal przekonac Rosjan ze walczac z Niemcami walcza o zycie. Saddamowi sie to z Irakijczykami nie udalo. W walkach o Bagdad nie brala udzialu wieksza czesc ludnosci tego miasta. 3) Zdecydowana wyzszosc technologiczna Amerykanow. W WW2 zadna ze stron nie uzyskala az tak olbrzymiej przewagi. Kazda umowa jest warta tyle ile papier na ktorej zostala spisana. Historia potwierdza ze ludzie malo sobie robia z traktatow w momencie kiedy widza ze nic im nie grozi za ich zlamanie. Niemcy w czasie WW2 nie uzyli broni chemicznej z jednego prostego powodu - bynajmniej nie byl to zakaz jej uzywania tylko obawa odwetu ze strony Aliantow ktorzy tez jej mieli pod dostatkiem. Jesli sadzisz ze 'bezsensowne katowanie ludzi' kogos powstrzymalo od uzycia broni ktora mozna bezkarnie zniszczyc wroga to jestes bardzo naiwny. Jak myslisz czy smierc w napalmowym inferno mozna uznac za katowanie ludzi? Ja tak a jakos nie powstrzymalo to Amerykanow przed jego uzyciem w Wietnamie. Wojna jest kosztem zyskow i strat. Jesli uzycie jakiegos syfu spowoduje ze pierwsze przewaza nad drugimi to zaden traktat nikogo nie powstrzyma. BTW co powiesz o broni jadrowej? mimo ze jest najmniej humanitarna bronia o jakiejkolwiek slyszalem to jakos nikt nigdy nie podpisal zadnego traktatu zakazujacego jej uzywania. co nie powstrzymuje ani Rosji ani Ameryki ani wiekszosci innych krajow przed prowadzeniem nad nia badan i utrzymywaniem poteznych arsenalow. Oczywiscie w imie szeroko pojetego humanitaryzmu ;D 1) Ypres 2) Stary, co o czym Ty mowisz??? Iperyt byls skuteczny bo bardzo ciezko bylo sie przed nim ochronic (nie wystarczyly same maski pgaz) a nie dlatego ze powodowal meki. Ataki gazowe byly koszmarnie skuteczne tylko niestety byly bronia bardzo czesto zwracajaca sie przeciwko temu kto jej uzyl. Wystarczyl atak arytyleryjski na przygotowujace sie wojska chemiczne badz zwrot wiatru po ataku zeby chmura gazu pojawila sie nad wlasnymi okopami a nie nad nieprzyjacielem. Jesli cos kogos powstrzymywalo przed jeszcze szerszym uzyciem broni C to byly to tego typu wzgledy a nie humanitaryzm. Na marginesie - duzo wieksze straty podczas WW1 spowodowalo wprowadzenie na masowa skale karabinow maszynowych. W ich ogniu ginely cale plutony idace do ataku. Dobrze umiejscowiony ostrzal ciezkiej artylerii mogl spowodowac 'wyparowanie' badz pogrzebanie zywcem ludzi na sporym odcinku frontu. Ach jakiez to bylo humanitarne i honorowe w porownaniu do gazu. Podpierasz to twierdzenie doswiadczeniem czy tylko sie domyslasz? Ja osobiscie (na chwile obecna bo nigdy w zadnej wojnie nie bralem udzialu i moja obecna opinia moze sie drastycznie roznic jesli nie dajcie bogowie bede musial gdzies, kiedys walczyc) wole zostac ciezko ranny niz zginac od strzalu w glowe bo o ile ciezka rane da sie czasami wyleczyc to ludzkosc jeszcze nie wymyslila skutecznego lekarstwa na smierc. Powiedz to tym Somalijczykom ktorzy zgineli w Mogadishu w 93. A Amerykanie nie uzyli niczego bardziej szkodliwego niz miniguny. PS. Przestanmy moze laczyc ze soba slowa humanitaryzm i wojna bo znaczeniowo sie wzajemnie wykluczaja.
  22. a co wedlug Ciebie przemawia za taka opinia? jasne, duzo sie mowi o nonleathal weapon tyle ze patrzac na wiesci z roznych frontow wojenki tocza sie starym utartym szlakiem i nie sadze zeby w najblizszej przyszlosci sie to zmienilo.
  23. czy jednak nie powinno byc wielce prawdopodobne? Ktos jakis czas temu umiescil na forum linka do 'artykulu' z opisem uzycia roznych rodzajow broni w wojnie o Irak. Jeden z opisow dotyczyl jakiejs polcalowki. Pamietam ze snajper opowiadal jak z po strzale z okolo 1.5 km i trafieniu w korpus gosciu rozpadl sie na dwie czesci.
  24. kolego, ja to jestem maly pikus w porownaniu do ludkow piszacych na forum gierki Combat Mission (szczerze polecam - i forum i gierke - jesli interesujesz sie tym okresem historycznym). Tam to sie dopiero polemiki na temat roznych aspektow WW2 tocza :) Tylko czy te porownania o ktorych dyskutujemy to PzF vs. PAK/dzialo czolgowe czy PzF vs Panzershreck/miny przeciwczolgowe/wiazki granatow? Bo o ile drugie ma sens to pierwsze zupelnie nie. Rozumiesz o co mi chodzi? oj, nie taki maly, nie taki maly. Zreszta moze bylem troche nieprecyzyjny. Mialem bardziej na mysli fakt ze te dane ze strony ktora podalem odnosza sie do frontu wschodniego (na dodatek o ile dobrze pamietam do poczatkowego okresu wprowadzania PzF na uzytek wojska). Praktycznie caly front zachodni byl zdecydowanie bardziej 'zurbanizowany' wiec tam skutecznosc moglabybyc duzo wyzsza. ja rowniez, bo jaki bylby sens takiego dzialania? raczej nie, era wojsk powietrzno-desantowych w armii niemieckiej skonczyla sie po operacji Merkur czyli dosyc wczesnie. Do wojsk gorskich?Jak widze sam w to nie bardzo wierzysz :) ehh, nie zgodzilbys sie z czyms. caly fun dyskusji polega na tym zeby sie z czyms nie zgadzac. Zgadzasz sie? ;)
  25. Heh, a bylem przekonany ze konstytucja im zabrania udzialu w dzialaniach zbrojnych innych niz obrona kraju. Cos sie u nich zmienilo czy ja sie mylilem?
×
×
  • Create New...