-
Posts
1,310 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cortes
-
:-) może? ale po co bawić się w kryptologa, jak można to załatwić zwyczajnie po ludzku.
-
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Cortes replied to wish's topic in Imprezy ASH
Kolego 14100715, Masz jakieś imię, może nazwisko, albo choć pseudo, jakim można się do Ciebie zwracać? Przedstaw się , bo nie wiem, kto pisze i głupio mi pisać do ciagu cyfr. Jak się w końcu pojawisz na jakiejś imprezie ash, to chciałbym kojarzyć Twoją osobe z postami na tym forum. -
Kolego A5D4F1, Może byś sie przedstawił z imienia, a może z pseudo, którego używasz w ash, bo jakoś nie kojarzę nikogo ze strzelanek ash, do którego ktoś by się zwracał A5D4F1. To jest trudno wymawialne, nawet w porównaniu do R2D2.
-
Chyba najbliższa gra ash to będzie to: Operation Herbstnebel, Milovice, Republika Czeska, 3-4 marca https://www.facebook.com/groups/701901553344751/
-
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Cortes replied to wish's topic in Imprezy ASH
Ja swoją przygodę z ash i w ogóle z airsoftem zacząłem, od Omaha (tam poznałem Wisha :-) ). Po tej imprezie byłem trochę zniesmaczony, i gdyby nie Hill 400, to nie wiem, jak rozwinęłoby się to moje hobby. Na innych łączonych imprezach nie byłem, ale mam zdanie podobne do Wisha. Nie wydaje mi się, że udział kilku graczy ash we „współczesnej” strzelance przysporzy nam zwolenników. Bo co zobaczy „współczesny” airsoftowiec? - Gościa bez kamuflażu, z niezbyt wygodnym szpejem, po ch... dźwigającego łopatkę, kilof itp, z repliką bez kolimatora, a do nocnej walki zamiast noktowizora - montującego do lufy latarkę, żeby było go lepiej widać! Takiego gościa widziałby najczęściej nie w akcji, tylko na respie. I to ma zachęcić do ash? W drugą stronę może to działać lepiej: 30% nowych, w bardzo luźnej stylizacji, takiej, która umożliwia tylko identyfikację „swój-obcy” (bez opasek itp), z gołą repliką. Jeśli się komuś spodoba, to na następnej grze będzie się czuł trochę głupio, jeśli nie poprawi stylizacji. -
-
Marku, pisałem post do Ciebie przez pół godziny, po czym cos nacisnałem i wszystko poszło w zgniłe wahoonie. Ale więc jeszcze raz: na Polaka nie ma uniwersalnego obszycia, chyba lotnictwo albo Marynarka Wojenna. Afryka, Włochy, Francja/front zachodni, to inne jednostki i inne naszywki. Jednostki brytyjskie: - Pułki (regimenty), posiadajace własne naszywki i odznaki na nakryciach głowy, to były jednostki werbunkowo-szkoleniowe. Formowane w nich bataliony mogły być jednocześnie w różnych brygadach i dywizjach, a jednoczesnie mieć te same insygnia pułkowe. Gdybyś chciał przejrzeć historie kilku pułków, to na pewno znalazłbyś co najmniej jeden, którego bataliony walczyły na wszystkich frontach wojny. Spadochroniarze: walczyli w Afryce (w końcówce), na Sycylii, we Włoszech, we Francji, Holandii i w Niemczech. Tylko mieli drobne zmiany w umundurowaniu w stosunku do piechoty, co nalezałoby uwzglednić w sojej sylwetce. Commando - wszędzie, tylko chyba po D-day nie walczyli w głębi lądu (nie jestem pewien). SAS - to chyba Afryka, Jugosławia, Grecja, Włochy - nie jestem pewien, bo się w to jeszcze nie zagłębiałem. Ja mam obszycia Royal Marine z 30AU - jednostki specjalnej wywiadu Marynarki Królewskiej. Przyjąłem je pod wpływem Dominika i późniejszej lektury. 30 AU brał udział w operacjach w Afryce, na Sycylii, we Włoszech, w Jugosławii, we Francji, Belgii, Holandii i w Niemczech. Przyjąłem założenie, że jego pododziały mogły uczestniczyć w każdej alianckiej akcji, a jeśli nie ma na to dokumentów, to możliwe, że zostały one utajnione z jakichś względów na nastepne 50 lat :-). Dodałem sobie skrzydełka spadochronowe RM, jakby trzeba było robić akcję ze spadakami. """Najlepszy przykład z operacji amerykańskiej w Clermont. Z inicjatywy szeregowca Kelly przejęto tam duży transport złota w sztabach. Historia i sztuka filmowa milczy o udziale w tej operacji sierżanta George'a Cortesa z 30AU, który przejął coś, co było ukryte w banku w Clermont, razem ze złotem. Informacje o tym zapewne znajdują się w pilnie chronionych archiwach królewskich. Niektórzy historycy podejrzewają, że były to dokumenty o sfingowanej śmierci profesora Erwina Reila, podczas próby ataku gazowego na Londyn i rozkazy wywiezienia go Ubootem do Argentyny lub do któregoś z królestw arabskich. O obecności sierżanta Cortesa w Clermont wiemy ze zdjęć i filmów zrobionych w czasie akcjii przez amerykanskich i niemieckich żołnierzy.""""
-
Pewnie im się pokreciło, bo Webley, to rewolwer, a nie pistolet :-) . Ale ważniejsze jest, do jakiego Webleya, Mk VI (cal .455) czy Mk IV 9 (cal .38). Ja mam kaburę do MkIV i Webley VI ledwo się w niej mieści. Można zapiąć klapę, ale żeby to zrobić w czasie walki, to nie ma mowy. Dlatego trzeba mieć smycz, żeby nie zgubić repliki. Kabury "pancereniackie" też nie będą pasować, widziałem u kolegi, który ma taką ireplikę Mk VI. Te skórzane powinny pasować, bo to raczej wzory Iszo wojenne, ale nie ma gwarancji, że tak będzie. Najtańszą skórzaną znalazłem w Indiach: https://www.ebay.com/itm/British-Sam-Browne-Webley-455-Revolver-Leather-Holster-Mid-Brown-Reproduction/182984219833?hash=item2a9ab59cb9:g:1A0AAOSwhMpZnsDi Smycz zrobiłem sam z linki koloru "zielono-khaki". Niestety linka jest poliestrowa, a powinna być bawełniana lub wełniana. Może gdzieś jeszcze znajdę odpowiednią bawełnianą linkę.
-
Przelew poszedł dziś!
-
Nie w tym dziale.
-
Budweiser, Gdybyś jednak upierał się ( :-) ) przy zrobieniu Garanda z M14, to mam prawie gotową konwersję: drewniane łoże, lufę z muszką, nakładkę, okucia, rurę gazową. Zrobione przez jakiegoś rekonstruktora pod wnętrzności z M14. Dorzuciłbym dwa magazynki na 15 kulek. Kupiłem to, bo miałem zrobić dla kolegi, ale on wycofał się z ash. Pewnie trzeba by nad tym jeszcze troszkę popracować, żeby wszystko dobrze spasować, ale to dużo mniej roboty, niż dłubać od zera. Mnie nie chce się tym zajmować, tym bardziej, że mam zrobionego przez siebie "Garanda". Jakbym miał robić dla kogoś, to cena byłaby wyższa niż nowego A&K, więc to nie ma sensu. Oferta nie tylko dla Budweisera :-) .
-
Chodzi Ci o głebokie wyprofilowanie pomiedzy szyjką, a kolbą? Rzeczywiście, przejście powinno być gładkie, bez wcięcia. Nie widziałem zdjeć oryginałów z czyś takim. Zresztą M1 Carbine też ma gładkie przejście. Wcięcie osłabia łoże i narażą na złamanie w tym miejscu. Takie coś robi się ze wzgledów estetycznych w broni myśliwskiej, gdzie łoze nie jest narażone na obciążenia niezwiazane z samym strzałem.
-
Teraz łatwiej skoczyć ze spadochronem, niż polecieć szybowcem desantowym :-). Nie wiem, czy te skrzydełka noszono na mundurze polowym. Jesli tak, to na pewno nie na kurtce M41/43, tylko na koszuli. Wydaje mi się też, że skrzydełka piechoty szybowcowej wprowadzono dość późno. Vender, jak potrzebujesz naszywki 82giej lub naszywki na furażerkę, to się odezwij. A w ogóle, to Wish otworzył specjalny wątek o armii USA i warto w nim prowadzić dyskusję, żeby nic nie zginęło: http://forum.wmasg.pl/topic/165535-umundurowanie-i-wyposazenie-zolnierza-us-z-czasow-wwii-poradnik/
-
Biorąc pod uwagę skuteczność strzałów z replik, w porównaniu do oryginałów (wrażliwość na wiatr, liscie, nawet żdżbła trawy) uważam, że pojemność magazynka replik,i takiej jak Garand, powinna by x2 pojemności oryginału. W trybie semi strzela się zazwyczaj dwa razy po kolei, za drugim razem biorąc poprawkę. Inaczej jest przy strzelaniu ciągłym, bo wtedy nawet krótka seria przebija się przez przeszkody. Ale najlepsze są czterotakty. Przy ich użyciu strzela sie tylko na pewniaka! I wtedy pojemność magazynka nie ma znaczenia.
-
Jak napisał Wish, M14 można przerobić na Garanda, pod warunkiem, że posiada drewniane łoże. Łaczenie plastikowych i drewnianych elementów da nieciekawy efekt. Można też zrobić nowe, drewniane łoże, ale do tego trzeba mieć lepsze zaplecze warsztatowe i umiejętności majsterkowania. Jak komuś to zlecisz,to pewnie koszt całości będzie niewiele mniejszy od nowego Garanda. I do tego dochodzi problem magazynków. Można skrócić midcapa o ok. 1/3 (pojemność ok 50-60 kulek), ale nadal bedzie wystawał i psuł efekt. Można dopasować magazynek od shotguna, ale bedzie mieć efektywną pojemność ok. 11 kulek, trochę wiecej niż oryginał, ale replika będzie mało grywalna.
-
Porównując koszt wyprawki spadaka i piechociarza (rangersa) to chyba będzie x2 w wersji podstawowej i x2,5 w wersji rozbudowanej. Teoretycznie spadak pod jump suit powinien mieć to, co piechociarz "na wierzchu". Czyli wełniane spodnie i koszulę. Na poczatek, możesz sobie to darować. Hełm też jest droższy, bo nawet jak dzwon i liner są powojenne, albo jakieś klony, to muszą mieć epokowe podpinki. Dla spadaka dochodzi specjalna, z podbródkiem do linera. Do tego koszt butów. Prawdziwe Corcorany są bardzo drogie, a kupować jakieś "Jump boots" nie ma sensu. Te też są drogie, a mają dziwny kolor i potrafią się rozlecieć po krótkim czasie, po drodze masakrując stopy. Lepiej wydać pieniądze raz, a dobrze, niż potem przeklinać siebie za zły wybór. (Zresztą to samo dotyczy butów piechoty, ale koszt jest niższy).
-
Obszycia tylko 82 dywizji. Na kurtce miałem też flagę, a na furażerce naszywkę piechoty szybowcowej.
-
Żołnierz piechoty szybowcowej był umundurowany i wyposażony tak, jak żołnierz zwykłej piechoty.
-
Z opinaczami w piechocie, w późniejszym okresie wojny, było tak jak z corcoranami u spadaków. Jak ktoś je miał, to znaczyło, że był weteranem i niektórzy niechętnie sie z nimi rozstawali. Jak dowódca był tolerancyjny, to pozwalał nosić do zdarcia. Do tego jeszcze dochodził mix mundurowy spowodowany brakami w zaopatrzeniu. Żołnierz mógł dostać nową kurtkę M43, ale spodni i butów nie. Mnie też bardzo podobaja się opinacze i dlatego do mojej amarykańskiej stylizacji wybrałem postać piechociarza. A żeby bez problemu móc brać udział w operacjach desantowych, miałem obszycia piechoty szybowcowej 82 dywizji. Nosiłem też czasem kurtkę M43 do wełnianych spodni i opinaczy. Ale na imprezy w klimatach Dday zakladałem M41, chyba, że było ciepło, to wtedy tylko koszulę.
-
Do Kolby:piszesz, że rezygnujesz pomału z części wyposażenia: saperki, plecaka itp. Rozumiem to, bo czasem wymogi walki wymagają wiekszej mobilności, a nie wymagają posiadania całego wyposażenia ze sobą. Inni podchodzą do tego inaczej i targają wszystko co możliwe, nawet maski przeciwgazowe, na swoim grzbiecie. To jest indywidualny wybór: przyjeżdżamy się postrzelać, czy przeżyć parę godzin jako żołnierz WW2. Ja należę do tych drugich. Oczywiście, jak mogę, to bezpośrednio przed starciem zrzucam z siebie plecak, bo tak wygodniej i tak robiono w realu. Ale w tym plecaku mam żelazną rację i zapasowe skarpety, bo tak robiono w realu. Coraz częściej jeżdżę na gry za granicę. Tam wymogi są ostrzejsze i nawet jak ktoś ich nie spełnia, to po prostu czuje się głupio w gronie strzelajacych się rekonstruktorów. Chciałbym, żeby było tak samo u nas, żeby głupio się czuł ktoś, kto na swoją trzecią grę ASH przyjeżdża z repliką owiniętą w jutową szmatę, a na głowie ma zamiast hełmu jeep cap (albo nic, bo mu parują okulary). Może moje wywody zostaną potraktowane jako utrudnianie dostępu do ASH dla nowych uczestników, ale moja intencja jest inna. Chciałbym, żeby nowi pasjonaci tego hobby nie pozostawali na początkowym stadium swojej stylizacji, ale żeby ją poprawiali, dla swojej satysfakcji i dla szacunku dla kolegów.
-
Kurtka M43 jest dużo bardziej praktyczna od M41. Jest uszyta z grubej, miękkiej bawełny, dobrze się układa pod oporządzeniem. Ma 4 duże kieszenie, do których jest dobry dostęp (w M41 pas wypada na kieszeniach).